Mentionsy

Słuchanocki
Słuchanocki
19.10.2024 21:55

Bajki i baśnie polskie - "Nie samym chlebem człowiek żyje"

A to bajka, która odpowiada na pytanie: "A po co mam się uczyć?" ;)

I żeby to było takie proste... XD

Słowniczek:

Żak - dawny student

Kmieć - w czasach nowożytnych pojęcie to oznaczało zamożnego gospodarza – używane potocznie jako synonim chłopa

Skotarz - skotak, pastuch, pasterz (trochę dziwne, bo osobiście kojarzyłabym raczej z jakimś zarządcą - skoro umiał czytać i pisać, ale innego tłumaczenia nie znalazłam)

P.S.

Od niedawna mam założone konto na Patreonie i jeżeli ktoś chce mnie wesprzeć to zapraszam: patreon.com/Olivkowe_Drzewo

Na razie nie mogę zbyt wiele oferować, ale jeżeli ktoś chce popisać ze mną na czacie, podzielić się opiniami czy pomysłami to zwykle jestem on-line od godz. ok (czwartki ). A bez względu na ww. godziny - będę starała się szybko odpowiadać na Wasze wiadomości.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 15 wyników dla "Kmiecia"

Ucieszył się Żak propozycją Kmiecia, bo istotnie drogi po wiosennych roztopach były grząskie i pokryte wodą.

Żak, odpowiadając na pytania Kmiecia, zwierzył mu się, że jego rodzice byli częszowymi zagrodnikami i póki żyli nie zaznał żadnej biedy, ale gdy skosiła ich morowa zaraza, to jako niezdatny do żadnej roboty małolatek musiał tułać się po obcych chałupach i przymierać głodem.

Żak, urażony drwinami kmiecia, stronił od dalszej rozmowy z nimi, wszystkie jego następne pytania czy twierdzenia zbywał półsłówkami lub milczeniem.

Szparko ruszyły woły przed siebie, pozostawiając Kmiecia wraz z wozem w środku rozlewiska.

Uspokoił go Żak, potem zawrócił woły i zaprzągł szyję do wozu, siadł obok Kmiecia.

Ponieważ torba z książkami przeszkadzała mu przy robocie, zdjął ją z pleców i dał synowi kmiecia do podtrzymania.

Gdy po niejakim czasie żona Kmiecia postawiła na stole misę suto omaszczonej kaszy, Kmieć zabrał się do niej łapczywie, ale Żaka do stołu nie poprosił.

– zdziwiła się żona Kmiecia.

Wszakże żag, nie zważając na czynione mu zarzuty, wciąż obstawał przy swoim, co tak wzburzyło kmiecia, że porwawszy się z ławy, krzyknął groźnie.

Tużak musiał przerwać czytanie, gdyż do chaty wpadł zdyszany syn Kmiecia i krzyknął przeraźliwie.

– A słowo ciałem się stało – jęknęła trwożnie żona Kmiecia.

– Obarczcie tym organisty albo parafialnego bakałaża, gdyż ja nie chcę zadzielać ze złymi mocami – mruknął Żak, udając, że wzdryga się zadośćuczynić prośbie Kmiecia.

– zapytała żona kmiecia.

Żak zaś, aby nie uchybić powadze takiej niezwykłej książki, zażądał za nią aż 20 talarów i dopiero na prośby syna i żony kmiecia odstąpił ją za 10, zobowiązując się przy tym, że w powrotnej drodze wstąpi po chłopca, a zaprowadziwszy go do Krakowa pomoże mu dostać się do jakiejś bursy.

Gdy Żak następnego ranka ruszył w dalszą drogę, syn Kmiecia, odprowadzając go za wieś, zapytał, czy ta książka ma coś wspólnego z czarami.