Mentionsy
Tusk i Nawrocki się wyzywają. Ludzie prezydenta ujawniają tajne plany. Mentzen boi się Zajączkowskiej #OnetAudio
Rozpoczęty właśnie 2026 r. będzie pierwszym od trzech lat, gdy nie odbędą się żadne ogólnokrajowe wybory. Zakładamy oczywiście, że nie powtórzy się scenariusz z 2007 r., gdy do wyborów – przyspieszonych – jednak doszło. Wtedy jednak został spełniony kluczowy warunek – Tusk dogadał się z Kaczyńskim. Wtedy wcześniejsze głosowanie jako tako opłacało się im obydwu. Tym razem nie opłaca się żadnemu z nich. Specjalnie z tego powodu nie płaczemy, zwłaszcza że lokatorzy obydwu pałaców, a także gmachu przy Wiejskiej, z pewnością nie pozwolą o sobie zapomnieć. Tak było zresztą już w trakcie świąteczno-noworocznej przerwy. Ostrzał na linii Nawrocki-Tusk trwał w najlepsze. Duży i mały pałac co rusz wysyłały sobie „pozdrowienia" — czyli wyzwiska — nawet przy okazji składania życzeń. Nawrocki prawił, że „sprawy państwa nie idą w dobrą stronę", zaś Tusk wspominał o „królu kiboli". To było jednak tylko przygotowanie artyleryjskie do kolejnej odsłony bitwy, która będzie miała swoje rozstrzygnięcie w 2027 r. Prezydent kokietuje elektorat skrajnej prawicy, a Donald Tusk zbiera wokół siebie przestraszonych perspektywą uczestniczenia w przyszłym rządzie Grzegorza Brauna. Niebawem czeka też na ostatecznie rozstrzygnięcia wewnętrznych wyborów w Polsce 2050, której członkowie niebawem zdecydują o tym, kto zastąpi Szymona Hołownię na fotelu lidera. Z wyścigu odpadł właśnie Michał Kobosko, który stwierdził, że łączenie mandatu europosła z kierowaniem partią współtworzącą rząd będzie dość karkołomne. To oczywiście powód oficjalny, bo — wiele na to wskazuje — Kobosko po prostu pogodził się z tym, że faworytką rywalizacji pozostaje Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Chyba, że jej przeciwnicy będą w stanie zawrzeć sojusz, który zablokuje ministrę funduszy. Inna sprawa, że Donald Tusk z tego powodu by nie płakał, bo Pełczyńskiej-Nałęcz nie cierpi. Twórcy „Stanu Wyjątkowego" Kamil Dziubka i Dominika Długosz zauważają, że równie gorące uczucie zaczyna kiełkować między Sławomirem Mentzenem a europosłanką Ewą Zajączkowską-Hernik, Pierwszą Damą Konfederacji. Mentzen właśnie ją zdegradował w partyjnej hierarchii, a wedle naszych informacji to nie koniec napięć. Lider Konfederacji — jak słyszymy — ciężko znosi popularność Zajączkowskiej-Hernik w swym elektoracie. Braun już czeka na europosłankę z otwartymi rękami. Zresztą o potajemnych politycznych knowaniach pani Ewy z „Grigorijem" już od dawna krążą legendy.
Szukaj w treści odcinka
OnetAudio.
Najlepszy podcast roku w konkursie Best Stream Awards 2025.
Szanowni Państwo, to jest Stan Wyjątkowy.
Redaktor Dominika Długosz.
I redaktorka Milczupka.
Dzień dobry, witamy znowu.
No jak wiecie, gminna niesie i kalendarz polityczny o tym świadczy.
Nie powinno być żadnych wyborów w roku 2026.
Pierwszy raz od trzech lat.
Ja się troszkę niepewnie z tym czuję.
Ja właśnie też, wiesz, miał być taki rok kiedyś, 2007, i nagle się okazało, że będą przyspieszone wybory.
Tak, my sobie tutaj odpukajmy.
Za rok bez kampanii.
Tak, co oczywiście nie znaczy, że damy państwu odpocząć od siebie.
Absolutnie nie.
Zresztą politycy też w tym okresie świąteczno-noworocznym specjalnie nie pozwolili nam od siebie odpocząć.
Bardzo dużo dzieje się na linii prezydent-rząd, ale dużo dzieje się również
I w opozycji, i w samym rządzie, i w samej koalicji rządzącej, no również ten okres, który właśnie się kończy, stał się w pewnym sensie oczywiście polem walki wewnątrz rządu, doszło do awantury.
Powiemy o tym trochę więcej.
Andrzej Stankiewicz, Dominika Długosz, Kamil Dziubka i Jacek Gądek.
Hasło, po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy, nie jest zdaniem, jest zadaniem.
W mijającym roku swoim wyborem Polacy powiedzieli jasno, nie podoba nam się to, co jest.
Wyraźnie pokazali, że sprawy państwa nie idą w dobrą stronę, że potrzebna jest zmiana, że głos obywateli musi znów być głosem decydującym.
Wskazaliście państwo kierunek, w którym powinniśmy zmierzać.
Ten nowy, dobry kierunek w 2026 roku musi więc oznaczać rozwój, bezpieczeństwo i lepsze życie obywateli.
Polska znalazła się w miejscu, które jeszcze niedawno wydawało się trudne do osiągnięcia.
Będziemy uczestniczyć w rozmowach G20, czyli w gronie największych gospodarek świata.
Jako pierwszy polski prezydent zostałem zaproszony na szczyt tej grupy przez prezydenta Donalda Trumpa podczas mojej wizyty w Białym Domu.
Obecność naszego kraju w rozmowach G20 to owoc pracy pokoleń Polek i Polaków.
Ludzi pracowitych, ambitnych, odważnych, którzy dzięki innowacyjności i talentom potrafili zbudować silną gospodarkę niemal od podstaw.
Od zdegradowanej przez komunizm gospodarki centralnie planowanej do prężnej gospodarki rynkowej.
To my wszyscy, my wszyscy Polacy stoimy za tym sukcesem.
Teraz naszym zadaniem jest sprawić, by był on trwały.
Tysiąc lat własnej historii pozwala nam wyciągać własne wnioski.
Bez oglądania się na innych wiemy, co nam daje siłę i sukces, a co przynosi słabość i przegraną.
Silna armia – bezpieczeństwo i wygrana.
Warcholstwo i liberum veto – słabość i przegrana.
Poszanowanie prawa, równość, wolność, tolerancja – nasze polskie wartości.
To rozwój i potęga.
Korupcja, oligarchia, polityczna klientela to zepsucie i upadek.
Takie jest nasze polskie doświadczenie.
Wiedza, za którą przez wieki płaciliśmy naprawdę wysoką cenę.
Wydaje się, że to są proste prawdy.
Ale stanowią prawdziwy skarb.
Nie możemy ich zgubić.
Choćby świat dookoła do końca oszalał, my musimy być mądrzy, silni.
Musimy być sobą.
Musimy realizować nasz własny plan.
Dlatego bez względu na cokolwiek, rok 2026 będzie rokiem polskiego przyspieszenia.
Przyspieszymy budowę najsilniejszej armii w Europie.
Przyspieszymy wielkie inwestycje infrastrukturalne.
To będzie rok szybkiego zdobywania Bałtyku, naszego polskiego Bałtyku.
Intensywna repolonizacja i odbudowa przemysłu, w tym przemysłu obronnego.
Zasada local content, czyli najpierw polskie, stanie się na dobre, żelazną regułą w zamówieniach publicznych.
Dociśniemy śrubę przestępcom wszelkiej maści.
Czy to będzie król kiboli, handlarz narkotyków, czy skrompowany polityk, czy prorosyjski bojówkarz?
Kto łamie prawo, w nadchodzącym roku gorzko tego pożałuje.
Dominiko, jak myślisz, kogo mógłby mieć na myśli pan premier, mówiąc o szefie kiboli?
Kamilu, nie mam zielonego pojęcia.
Taka jestem zupełnie niedomyślna.
Wiesz, myślę, że to takie w stylu kierownika przejeżdżanie trochę prętem po klatce, bo... No nie no, dobra, mówmy wprost.
Największym kibicem w polskiej polityce jest w tej chwili Karol Nawrocki.
Żeby nie powiedzieć kibolem.
Żeby nie powiedzieć kibolem.
Jest Karol Nawrocki.
On raczej się nie powinien załapać na procedurę impeachmentu, bo chyba tylko tak można stawiać jakiekolwiek zarzuty prezydentowi, więc takie to takie trochę gadanie kierownika.
Ale muszę powiedzieć, że te dwa orędzie, mimo iż bardzo różne, to jednak były dosyć podobne do siebie, bo oprócz tego, że w orędziu prezydenta, no tam głównym bohaterem był oczywiście pan prezydent.
W ogóle w każdym wystąpieniu.
Ale najbardziej mnie śmieszy, że on jednak mówi o sobie często w trzeciej osobie.
Albo per prezydent Rzeczpospolitej, albo per Karol Nawrocki.
Ja jako prezydent... Ale tu Andrzej Duda też to miał.
Też mam wrażenie, że tu są pewne analogie.
No dobrze, ale generalnie...
Nie chcę powiedzieć, że w tych orędziach jest propaganda sukcesu, no ale trochę tak.
Generalnie mamy być dumni z Polski, dumni z siebie.
Osiągnęliśmy wielki sukces, bo tu G20.
Zresztą rzeczywiście tutaj o tym zagrożeniu ze wschodu tak konkretnie to nie było.
W orędziu pana prezydenta oczywiście on mówił o tym, że trzeba wzmacniać polską armię, ale generalnie największym sukcesem to jest to G20.
Ale przyznam, że pierwszy raz pan prezydent tak mocno zaakcentował, że to nie jest tylko jego zasługa.
Polacy też mają jakieś swoje zasługi tutaj położyli.
Boże nie wspomniał o rządzie.
Nie, nie.
Ale też się umówmy, że to nie jeden rząd i nie jeden prezydent ma jakiekolwiek zasługi, bo pracujemy na to 30 lat wszyscy razem.
Bardzo ciężko, żeby być dwudziestą gospodarką świata.
No tak, ale pan prezydent... Politycy wyciągający, wypinający pierś do medali w takich momentach zawsze mnie trochę śmieszą.
Zresztą pan premier miał dwa takie orędzie, orędzie sylwestrowe i miał też takie noworoczne orędzie, w którym też mówił, że generalnie dużo osiągnęliśmy, Polska jest... Zresztą w tym angielskojęzycznym, bo tam było jeszcze drugie, a właściwie pierwsze, to wcześniejsze orędzie angielskojęzyczne, pan premier mówił, że Europa powinna brać przykład z Polski.
I oczywiście fajnie, że mamy taki klimat, natomiast ja też się zastanawiam, czy to nie jest takie trochę hmm... Trochę tego za dużo jest ostatnio, że jakby generalnie... Ale wiesz co, po pierwsze to, że te orędzia są dwa i że i premier i prezydent występują z orędziami, to ciąg dalszy przeszliśmy płynnie z 2025 roku i tego ustalonego konfliktu politycznego do 2026 roku.
I ustalonego konfliktu politycznego między małym a dużym pałacem.
Nie ma tutaj specjalnie wiele miejsca na innych graczy, którzy będą się chcieli w ten konflikt wbić.
Bo jak powtarzam uporczywie w polityce, to jest tak, że gdzie dwóch się bije, to obaj korzystają.
I obydwaj panowie na tym zdecydowanie skorzystają.
Ale to jest taka zapowiedź moim zdaniem.
I charakter tych dwóch orędzi, orędziów.
Orędzi?
Orendzi.
Wystąpień nazywanych Orendziem.
Wystąpień telewizyjno-publicznych nazywanych Orendziem.
Jest taki, że panowie właśnie chyba podkreślają swoją pozycję i obydwaj mówią o tym, jak fantastycznie sobie poradzili w tym roku.
W przypadku Donalda Tuska to chyba fantastyczne jest to, że wciąż jest premierem.
To najbardziej jest fantastyczne.
Bo są tacy, którzy nawet zakładali się o to, że w roku 2000, do 2025 roku, czy inaczej, rząd padnie w roku 2025.
Nie będziemy wymieniali tutaj nazwisk, nie będziemy złośliwi.
Nie, nie będziemy złośliwi, ale ja czekam na to zdjęcie w Łosienicy.
Panie były redaktorze, czy obecni redaktorzy, nie wiem.
Bo bardzo chciałam zobaczyć.
Mnie też zawsze dziwi, wiesz, że komentatorzy się zakładają o takie rzeczy, bo w polskiej polityce to naprawdę można się pomylić i każdemu z nas się zdarza jakoś tak się fundamentalnie pomylić, ale po cholerę to się zakładać.
Ale pamiętasz, to ty zresztą przypomniałeś na jej krzyży taki fundamentalny zakład, który nigdy się nie zrealizował, to ten słynny turecki swetr.
To Joachim Brudziński się zakładał, że prąd zostanie zbudowany, stępka została już dawno schowana, nie ma, zardzewiała i że on sobie zrobi zdjęcie w tureckim swetrze.
To zakłada się ze Stanisławem Dawłowskim.
Tak, jak on nie zostanie zbudowany, a zdjęcia nie ma, stępki też nie ma.
Znaczy jakieś tam promy zostały zbudowane, ale już nie w tym Szczecinie i nie na tej Stępce.
Także no niestety.
No dobrze, ale generalnie jeszcze pan prezydent w tym swoim orędziu.
No uważam, że generalnie...
Próbował przekonać do czegoś, co oczywiście w tej narracji jego gdzieś tam się logicznie składa, ale moim zdaniem, no musimy to trochę jednak rozłożyć na czynniki pierwsze, no bo pan prezydent w swoim wystąpieniu powiedział, że wyniki wyborów prezydenckich świadczą o tym, że Polacy opowiedzieli się za zmianą.
No i teraz, no oczywiście pan prezydent zdobył ponad połowę głosów, wygrał wybory z kandydatem koalicji rządzącej, no ale jednak wygrało trzysta kilka tysięcy głosów.
Najmniejsza równica w historii drugich tur wyborów prezydenckich po 89 roku.
No i pytanie, czy w ogóle ta teza jest uzasadniona twoim zdaniem?
Moim zdaniem nie jest w ogóle uzasadniona.
W ogóle ta cała narracja, którą próbowało też budować Prawo i Sprawiedliwość, narracja zmiany była w tym przypadku trochę karkołomna.
Dlatego, że fundamentalnie nie ma zmiany.
Znaczy nie ma zmiany w Pałacu Prezydenckim.
Był kandydat, a raczej prezydent ze środowiska Prawa i Sprawiedliwości jest prezydent ze środowiska Prawa i Sprawiedliwości.
Nie ma żadnej zmiany.
Próba zbudowania tego jako zmiana, bo rząd, który wygrał dwa lata temu, jest rządem w rozumieniu Prawa i Sprawiedliwości, czy raczej środowisk konserwatywnych, rządem liberalno-lewicowym, a prezydent został wybrany konserwatywny.
Nie, to kompletnie nic nie znaczy.
Kompletnie nic nie znaczy.
Ja się upieram przy tym.
Dlatego, że w Polsce nigdy nie było liberalnego prezydenta.
I my żeśmy to powtarzali w czasie kampanii.
Aleksander Kwasiński nie był liberalny.
Proszę cię.
On nie specjalnie był w ogóle lewicowy.
Nie specjalnie był lewicowy.
Wszyscy prezydenci Polski byli konserwatystami.
Takimi bardzo zdecydowanymi.
I Polacy
Większość wyborców jest wyborcami konserwatywnymi.
Gdyby rozłożyć na czynniki pierwsze również głosy koalicji 15 października, to tam jest część głosów konserwatywnych, bo wszystkie głosy oddane na Polskie Stronnictwo Ludowe są głosami gdzieś bliżej prawej strony sceny politycznej niż tej liberalno-lewicowej.
Do tego dochodzą jeszcze głosy, które do tej pory nie wiemy, kto głosował na Polskę 2050.
I się nie dowiemy.
Już nigdy.
Ale moim zdaniem to też była część... Może się przyznają.
Nie wiem.
Jakby państwo zechcieli napisać, kto głosował i jakie ma poglądy tak na co dzień, to by było super.
Bo ja naprawdę tego nie wiem.
I mam wrażenie, że to też są konserwatyści, którzy teraz odeszli trochę w kierunku i Konfederacji, i Konfederacji Grzegorza Brauna.
Więc po prostu większość wyborców uczestniczących w wyborach jest wyborcami konserwatywnymi.
Tu nie było żadnej zmiany.
Nie można stawiać w ogóle takiej tezy, w moim przekonaniu.
Prezydent będzie budował tę narrację, bo ta narracja będzie potrzebna na wybory 2027.
No bo w tej chwili to te są kluczowe, dlatego że jak to rozebrać, to tak nie jest po prostu.
Myśmy trochę już mówili o tym również w podsumowaniu roku ze Stanem Wyjątkowym.
To znaczy, że samo to, że PiSowi spadło od wyborów prezydenckich poparcie, to też świadczy o tym, że to nie jest tak.
A niektórzy chyba w Prawie i Sprawiedliwości w to uwierzyli, że ludzie chcą powrotu Prawa i Sprawiedliwości do władzy.
No tak nie jest.
Bo gdyby tak było, to rzeczywiście PiSowi by rosło.
A jednak dość wyraźnie PiSowi to poparcie spadło.
Zresztą te wybory w pierwszej turze, które są takie stricte partyjne,
One pokazały mniej więcej, jakie jest poparcie.
Mamy już sondaż jakiś, nie?
Trzeci dzień nowego roku, mamy sondaż.
Streszliśmy się ze sondażem i dziękujemy, że czekaliśmy tylko trzy dni.
Tak, tylko trzy dni, bo ja już się niepokoiłam, naprawdę.
I to jest sondaż, już ci mówię, dla kogo to jest sondaż.
Koalicja Obywatelska 34,2%.
To jest więcej niż mieli w wyborach parlamentarnych.
Więcej od 4 punktów.
Drugie miejsce Prawo i Sprawiedliwość 29,8%.
To jest tyle, ile miał Karol Nawrocki w pierwszej turze.
I o 5 punktów mniej, niż było w wyborach parlamentarnych.
Na trzecim Konfederacja ponad 10%.
I dalej Nowa Lewica 7,37.
Konfederacja Korony Polskiej 7,2.
I teraz, słuchaj, tuż pod progiem.
O cztery dziesiąte punkta pod progiem Partia Razem.
Jakoś... Ogrzywka Adriana Zandberga.
I Polska 2053, więc jest poprawa.
Natomiast PSL 1-1.
Nie ma poprawy.
Powiedziałbym nawet, że jest mały regres.
Nie ma poprawy, więc... A Lewica Czarzastego?
A Lewica Czarzastego 7-3.
Czyli jakoś tak.
Lewica Czarzastego 7-3, partia razem 5.
Tylko tu jest, wiesz, tu jest problem, bo oni się zaczynają już tak kłócić też.
My tego nie widzimy, proszę Państwa, na co dzień, bo...
Trochę mało się nimi zajmujemy, ale będziemy się jeszcze z nimi zajmować na pewno w tym roku.
I oni chyba się przestają lubić.
Ktoś mi opowiadał ostatnio, że była jakaś taka sytuacja w Sejmie tuż przed świętami, że Włodzimierz Czarzasty już jako nowy marszałek prowadził obrady.
Komuś zabrał głos, wiesz, coś takiego było.
I Adrian Zandberg wszedł na mównicę, ten mu wyłączył mikrofon, bo tam było właśnie jakieś zamieszanie.
I Zandberg odwrócił się do niego i powiedział, Włodek, bardzo szybko wszedłeś, buty pisuj.
Potwierdzam, była taka sytuacja rzeczywiście.
I to już takie napięcie między panami zaczyna być bardzo widoczne i zaczyna mieć taki charakter, powiedziałabym, personalny.
A miało być tak, że oni jednak się dogadają przed samymi wyborami.
No tak, ale ja przypomnę, że partia Razem głosowała przeciwko kandydaturze Włodzimierza Czerzostego na marszałka Sejmu.
Przypominam, że oni startowali z jednej listy jeszcze dwa lata wcześniej, więc rozumiem, że można się nie lubić, ale no jednak... I przypominam, że Partia Razem też brała udział w negocjowaniu umowy koalicyjnej.
Oczywiście oni ostatecznie do rządu nie weszli, ale Malcenina Zawisza była aktywnym uczestnikiem tych rozmów.
Zresztą ona miała propozycję chyba objęcia resortu zdrowia.
W każdym razie oni klepnęli umowę koalicyjną razem z tą lewicą i ta umowa przecież...
Przewidywała, że Czerzasty będzie marszałkiem po dwóch latach, a nagle zagłosowali przeciwko.
Więc ja też powtarzam po raz kolejny, ja nie jestem zwolennikiem tezy, że oni się na pewno dogadają przed wyborami.
No właśnie, bo to zaczyna coraz słabiej tam wyglądać, ale też wiesz co, ja jestem z kolei zwolenniczką tezy.
Jestem z kolei zwolenniczką tezy, że możemy mieć bardzo ciekawą sytuację po kolejnych wyborach, bo będą dwie duże formacje.
Bo to, co się wydarzyło po wyborach prezydenckich, bardzo wielu komentatorów uważało, że oto widzimy koniec popisu.
Nie widzimy.
Jedna z tych dwóch partii wygra wybory parlamentarne w 2027 roku.
Na dziś oczywiście.
Ja się nie będę w żaden sweter ubierać, ani w nic innego.
Nie będę się zakładać o nic.
Ale na dziś tak ta sytuacja wygląda, że jedna z tych dwóch dużych partii wygra wybory prezydenckie i będą jeszcze dwie takie w miarę partie.
Powiedziałabym dla normalsów i teraz partią dla normalsów jednych będzie Konfederacja, a dla normalsów drugich, jak by państwo teraz nie poczuli się zaskoczeni, będzie Nowa Lewica i dwie partie radykalne.
Partia Razem i Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna.
I to może być bardzo ciekawy układ sejmowy.
No tak, pytanie, to za chwilę jeszcze będziemy o tym więcej mówić, o sytuacji w ogóle w Konfederacji, więc wróćmy do pierwotnego wątku, bo cały czas to, co nas grzeje najbardziej, czyli napięcie między dużym pałacem i małym pałacem, bo pan prezydent ewidentnie się znowu zaktywizował w ostatnim czasie, prawda?
On miał taki moment, gdzieś tak, mam wrażenie w październiku, że
Nie wiedział co zrobić.
Troszkę spokojniej było.
Potem w listopadzie powoli pan prezydent wracał.
Wrócił na pełnej w listy 11 listopada.
I tak to sobie trwa.
I jakby pretekstem do jego kolejnej aktywności były rozmowy, które toczyły się na Florydzie.
Pomiędzy prezydentem USA Donaldem Trumpem i prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Załęckim.
I przed tym spotkaniem na Florydzie toczyły się takie negocjacje, ustalenia dotyczące właśnie sytuacji pomiędzy Wołodymierem Załęskim i przywódcami europejskimi.
W tych formatach brał udział premier Donald Tusk.
I w trakcie rozmowy już bezpośredniej Trumpa z Załęskim, Trump, czy obaj panowie, postanowi zadzwonić do swoich kolegów z Europy.
No tyle, że miejsce tu skazają Karol Nawrocki, co może nie jest zaskakujące, bo nie jest to już pierwsza tego typu sytuacja.
Natomiast rozgorzała znowu ta ulubiona nasza wojna, która jest po prostu totalnie żenująca, dotycząca...
Może już nawet nie uczestnictwa, bo ja mam wrażenie, że premier Donald Tusk się już dawno pogodził z tym, że po prostu Trump go nie chce.
Że panowie się nie lubią ich chyba z wzajemnością.
Przecież pierwsza taka sytuacja miała miejsce w sierpniu.
I rzeczywiście to się teraz powtórzyło.
Rzeczywiście to spotkanie, ten taki call miał miejsce.
Podobno jak twierdzą przedstawiciele
Kancelarii prezydenta Karol Nawrocki mówił Donaldowi Trumpowi, że generalnie Rosji nie można ufać.
Rosji nie można ufać, bo Rosja nie dotrzymuje żadnych zobowiązań.
No i tak.
I w sumie pan prezydent mówił zgodnie z polską racją stanu.
Nie ma tu zaskoczenia specjalnego.
Natomiast oczywiście rozgrzała potem wojna dotycząca...
Tego, że rząd dość długo, przynajmniej według przedstawicieli rządu Marcina Bosackiego, on zaczął ten temat, wiceszefa MSZ-u, że rząd dość długo nie miał informacji o tym, co, że tak powiem, było mówione w trakcie tego spotkania.
Rząd nie dostał żadnych notatek.
Natomiast, jak zacząłem zgłębiać ten temat, no i się okazuje, że tak naprawdę od wielu tygodni, czy już właściwie od miesięcy, ten przepływ informacji w postaci notatek ze spotkań międzynarodowych prezydenta jest bardzo słaby.
Że do MSZ właściwie te notatki nie trafiają.
Ale tam są też takie tezy, które wypływają z MSZ, że...
Bo nie mają wątpliwości, czy niektóre z tych wydarzeń miały miejsce.
Bo na przykład, nie akurat ta rozmowa, ale wcześniejsza.
Kiedy pan minister przydarzy był łaskaw powiedzieć, w Tok FM bodajże, że prezydent Nawrocki rozmawiał... To było dosłownie kilka dni przed świętami.
Nawet był komunikat na X kancelarii prezydenta.
Zdjęcie zrobione, pan prezydent rzeczywiście rozmawiał przez telefon.
I ja usłyszałam, ale nie, to było jeszcze wcześniej.
To było jeszcze wcześniej.
I ja usłyszałam zamiast tego takie...
Taką wątpliwość, czy to na pewno miała miejsce ta rozmowa, bo to było takie rzucone w toku przez ministra Przydacza.
Potem MSZ właśnie zaczął dopominać się o notatkę i w ogóle nie mogli uzyskać jakiejkolwiek informacji z Pałacu Prezydenckiego.
Nie było nawet informacji pod tytułem, nie, nie damy wam.
Znaczy, nie będziemy z wami gadać.
Nic nie było.
Nie mogli się dowiedzieć, kiedy ta rozmowa była.
Nie mogli się dowiedzieć, czego ona dotyczyła tak konkretnie.
Bo ta, o której ty mówisz, to już jest kolejna rozmowa.
Bo były tak naprawdę dwie, bo przed świętami prezydent Nawrocki rozmawiał bezpośrednio jeden, nie wczytaj oczy, ale to była rozmowa jeden na jeden z Donaldem Trumpem.
I potem prezydent Nawrocki brał udział właśnie w tym takim kolu grupowym, tak bym to nazwał.
Więc była to w ciągu paru dni, można powiedzieć, kolejna rozmowa Karola Nawrockiego.
I praktyka powinna być taka, bo ja przypominam, że to rząd prowadzi politykę zagraniczną, że generalnie jak odbywają się międzynarodowe spotkania prezydenta, to Pałac Prezydencki, Biuro Polityki Międzynarodowej,
Powinien wystąpić do MSZ-u o materiały przed tym spotkaniem, żeby generalnie pan prezydent, no nie chcę powiedzieć, żeby wiedział, co ma mówić, no ale generalnie, żeby... To jest taki brief dotyczący relacji.
Żeby było to jakkolwiek związane z tym, co chciałby rząd, żeby tam załatwiać w takich rozmowach.
Bo to jednak rząd robi, w cudzysłów, politykę międzynarodową.
Powinien robić przynajmniej.
Panu prezydentowi się to nie podoba ewidentnie.
On daje tutaj to zrozumienie, że tak właśnie jest.
A w dalszych częściach Stanu Wyjątkowego powiemy jeszcze między innymi o tym, czy projekt ustawy o związkach partnerskich ma szansę wejść w życie.
W wielkich bólach ten projekt się rodził.
No tam oczywiście główna oś sporu przebiegała pomiędzy PSL-em a Lewicą.
No ale wiesz co, to też był ciekawy wybór, powiem Ci szczerze.
Wybór Pasławskiej.
Dlatego, że Pasławska jest myśliwą Dianą.
To się mówi Diano.
Tak to się mówi?
Czyli jest myśliwy jako facet i Diana.
Wiesz co, bo ona jest jednak w PSL-u skrajną lewaczką.
I dlatego część tych negocjacji szła pozornie dobrze.
Bo one się zgadzały ze sobą w wielu sprawach, chociaż Pasławska od początku mówiła, jakie są rzeczy nie do zaakceptowania dla jej klubu, ale potem to i tak wpadało na klub i wąsate chłopy mówiły absolutnie nie.
Znaczy nie ma takiej możliwości, żeby się gadały, to jest ich problem, nie?
I to moim zdaniem była część problemu z tą ustawą.
Potem przecież musieli to Czarzasty z Kosiniakiem Kamyszem wziąć we własne ręce i zacząć się dogadywać między sobą.
No bo się okazało, że nie da się przepchnąć po prostu jakichś takich rzeczy, które są podstawowe, no.
No ale przyjęli, no super, przyjęli, tylko co z tego?
Zaraz o tym powiemy, co z tego, bo to już ten saspes będzie krótki, bo nic z tego nie będzie.
W sensie ta ustawa nie wejdzie w życie.
Natomiast ona i tak jest, szanowni państwo, no naprawdę jest, jest, no nie ma po prostu zębów w ogóle.
To znaczy wygląda jak, przepraszam, no jak zęby u sześciolatka.
O awanturze na posiedzeniu rządu trwają prace i dyskusja o ustawie, która
Zwiększa uprawnienia Państwowej Inspekcji Pracy.
I brzmi to oczywiście bardzo sexy.
Ale jest tam jeden ciekawy wątek dotyczący zamiany tych ustaw, tych umów B2B, czyli firma zatrudnia firmę.
I zgodnie z różnego rodzaju pomysłami Państwowa Inspekcja Pracy czy inspektor mógłby automatycznie zamieniać tę umowę z B2B, jeżeli stwierdzi, że w rzeczywistości dana osoba wykonuje pracę jako etatowy pracownik, będzie mógł to zamienić.
No i oczywiście wokół tego jest awantura, oberwało się… Ale ona trwa już dobre parę tygodni.
Oberwał się Agnieszce Dziemianowicz-Bąk, minister pracy, która została oskarżona o to, że próbuje przemycić je cnie w tajemnicy.
Nikt by tego nie zauważył oczywiście.
Swoje ideologiczne pomysły, a także o tym, kto z kim tańczy.
Fajnie sobie popląsał z panią Iwoną Arendt.
Ja sobie nawet sprawdziłem, co pani Iwona Arendt mówiła kiedyś w Polsce 2050.
No i co mówiła?
No bardzo złe rzeczy mówiła po prostu w 2050, ale widać w tańcu tutaj mogli się dogadać w tej republice.
To było takie przygotowanie do Sylwestra dla republiki jakby.
Nie, super.
Super, bo to taki luźny, fajnie, hello, follow kids.
Nie, to jest spoko, nie?
Co im mówi, żeby to w ogóle robić?
Żeby iść tam.
Wiesz, ta Polska 2050 cały czas mówi, że rozmawiać trzeba.
Przecież Michał Gramatyka to uwielbia chodzić do Republiki.
Znowu cię zaczepi.
Znowu mnie zaczepi, trudno.
Twierdząc, że nie ogląda.
Tylko, że mu w monitoringu nie wyskakuje.
Tak, w monitoringu mu wyskoczyło, jasne, że w części rozrywkowej Stanu się pojawił, oczywiście.
Oni tam chodzą, bo
Bo im się wydaje.
Bo im się wydaje.
Im się wydaje, że to jest po pierwsze granie na wszystkich fortepianach.
Jedyne na czym są w stanie grać to harmonia.
I że w związku z tym... Cymbały.
Cymbały też są niezłe.
Docierają do jakiegoś innego elektoratu.
No ale ludzie, wy nie wiecie kim jest wasz elektorat.
To jak wy chcecie dotrzeć do innego?
Więc jest to zupełnie absurdalne chodzenie tam, a już dansowanie... Nie, no nie.
Dobra, idźmy gdzieś dalej.
Dobrze, to idziemy, ale to jest znowu kącik taneczny.
Zostajemy w kąciku tanecznym, ale to robię specjalnie dla ciebie, bo Jacek Kulski to jest twoja specjalizacja.
To jest mój konik.
Ja szczerze mam taki estetyczny opór, ale dajemy.
Ostatnie odcinki
-
Kaczyński w szpitalu. Nawrocki atakowany przez ...
31.01.2026 16:56
-
Trump ciągnie Nawrockiego do rady z Putinem. Ru...
24.01.2026 16:13
-
Trump ciągnie Nawrockiego do rady z Putinem. Ru...
24.01.2026 16:13
-
Ziobro zwiał do Orbana. Kaczyński atakuje Braun...
17.01.2026 17:42
-
Kaczyński traci kontrolę nad PiS. Tusk upokarza...
11.01.2026 07:50
-
Tusk i Nawrocki się wyzywają. Ludzie prezydenta...
04.01.2026 06:54
-
Podsumowanie roku ze "Stanem Wyjątkowym". Część...
01.01.2026 11:01
-
Podsumowanie roku ze "Stanem Wyjątkowym". Część...
26.12.2025 17:08
-
Najtajniejsza wigilia w PiS. Kaczyński chce wyk...
20.12.2025 17:01
-
Podsumowanie roku ze "Stanem Wyjątkowym". Pierw...
19.12.2025 09:42