Mentionsy

Stan Wyjątkowy
26.10.2025 07:01

Tusk składa Platformę do grobu. Kaczyński chce sobie kupić powrót do władzy. Duda pragnie zostać milionerem #OnetAudio

Powiemy Państwu wprost: wzruszyliśmy się. Po niemal ćwierć wieku ze sceny politycznej znika Platforma Obywatelska, element tak trwały, że większość Polaków nie zna polityki bez Platformy. Niby niewiele się zmieni — Platforma zjednoczy się ze swymi przystawkami i przyjmie nazwę Koalicja Obywatelska, pod którą i tak startowała w kilku ostatnich wyborach. Ale jednak Platformy już nigdy nie będzie. Nie to jednak jest kluczowe po konwencji, na której sztandar PO został wyprowadzony. Kluczowe jest to, że lider Platformy i szef Koalicji Obywatelskiej chciał wysłać jasny sygnał do swych wyborców i do obradującego na kongresie PiS w Katowicach Jarosława Kaczyńskiego — "informacje o mojej śmierci były przesadzone". Tusk wyraźnie chce odnowić atmosferę wojny totalnej z PiS, która przypomni wyborcom, dlaczego zagłosowali na niego dwa lata temu. I najważniejsze — Tusk ani myśli o oddaniu premierostwa, ani szefostwa w partii.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 146 wyników dla "Prawa i Sprawiedliwości"

To jest Stan Wyjątkowy, zwycięzca w kategoriach Polityka i Podcast Roku w konkursie Best Stream Awards 2025.

Witam Państwa bardzo serdecznie w waszym ulubionym w słuchowisku politycznym Stan Wyjątkowy.

Zwycięzcy w kategoriach premium i polityka w Best Stream Awards 2025.

Dzisiaj z redaktorem Jackiem Gądkiem opowiemy Państwu o super weekendzie.

Dzień dobry Jacku.

Dzień dobry Dominiko.

To był super weekend w polskiej polityce i na tym oczywiście się skupimy, bo Prawo i Sprawiedliwość w Katowicach, Koalicja Obywatelska, tak, to już jest oficjalna nazwa Koalicji Obywatelskiej, która brzmi Koalicja Obywatelska w Warszawie, ale porozmawiamy też o Pegasusie, bo w tym tygodniu o tym było sporo.

Zapraszam Państwa bardzo serdecznie na Stan Wyjątkowy.

Andrzej Stankiewicz, Dominika Długosz, Kamil Dziubka, Jacek Gądek.

I proszę Państwa, zaczniemy od Katowic, bo w Katowicach Prawo i Sprawiedliwość zaczęło już wczoraj rano, oczywiście od wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego, bo wszystko w Prawie i Sprawiedliwości zaczyna się i kończy na wystąpieniach Jarosława Kaczyńskiego.

Te 130 paneli to było kompletnie nieistotne, natomiast istotne było to, co Jarosław Kaczyński powiedział na początku i na końcu.

Na początku prezes zaczął mocno, ale potem się okazało, że to wcale jeszcze nie było najmocniejsze.

Zaczął oczywiście od tego, że Unia Europejska i Niemcy nam zagrażają.

Mamy i takie zapowiedzi kryzysów lub już kryzysy,

Ogromnej wadze, które są przez bardzo dużą część społeczeństwa, może z pominięciem tego naszego twardego zaplecza, niedostrzegane.

To są kryzysy dotyczące przyszłości naszego państwa, jego być albo nie być, istnienia albo nieistnienia.

To są te wszystkie plany Unii Europejskiej, a dokładnie plany

Brukseli i Berlina, by dokonać takiej zmiany w sytuacji w Europie, sytuacji politycznej.

W sytuacji w wymiarze prawnym, można powiedzieć konstytucyjnym, bo to się odnosi do konstytucji każdego z tych państw, by w istocie nie wszystkie, ale wszystkie poza dwoma, czyli Niemcami, Francją, no być może jeszcze jakiinne się znajdzie państwa, w tym Polska, w gruncie rzeczy

Przestały istnieć, albo przynajmniej w bardzo wysokim stopniu przestały istnieć, przestały być suwerenne.

I o tym też będziemy musieli tutaj rozmawiać, bo ta świadomość powinna w naszym kraju narastać.

No to była taka teza, do której Jarosław Kaczyński się przywiązał, ale to już nie teraz się przywiązał, dawno temu się przywiązał, a w tym wystąpieniu powtórzył ją właściwie dwa razy.

Ta Francja mu dwa razy gdzieś się odbiła.

Znaczy rozumiem, że to jest taka linia, którą prezes wyznaczył na przyszłość i będziemy to słyszeć teraz przez następne dwa lata po prostu.

Ale teraz mówi tak delikatniej, bo parę lat temu jeszcze mówił o czwartej rzeszy, że oto tutaj Niemcy chcą stworzyć z Unii Europejskiej czwartą rzeszę i wchłonąć Polskę.

Czyli prezes nam łagodnieje na starość?

Używa łagodniejszych słów, ale myśl jest zapewne ta sama.

Więc Jarosław Kaczyński wraca do tego motywu antyniemieckiego.

Dorzucił tam Francję.

No właśnie, nie do końca rozumiem to dorzucenie Francji.

Jarosław Kaczyński też do końca nie rozumie, dlaczego Francja chce zabrać Polskę w niepodległość.

Tak, jeszcze Państwu to jeszcze raz przypomnijmy, bo to jeszcze drugi raz się pojawiło w wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego.

Jacek, ale wiesz co, ja cię chciałam zapytać od początku, dlaczego właściwie dzisiaj, dlaczego teraz, skąd ten pomysł na ten kongres w tym...

Momencie.

Bo ja, szczerze mówiąc, nie do końca to rozumiem.

W 2015 roku ten kongres był w lipcu, wybory były w październiku.

W miarę zrozumiałe.

W 2023 też było jakoś tak lipiec, sierpień.

Zrozumiałe.

A w tej chwili wybory mamy za dwa lata.

O co chodzi?

No i szykuje się długi marsz, bo do wyborów dwa lata i coś przez ten czas trzeba robić.

Partia musi się czymś po prostu zająć, a Jarosław Kaczyński lubi wracać do historii.

No i te Katowice bardzo dobrze się jednak kojarzą.

Piętnasty rok, potem zwycięstwo.

Dziewiętnasty rok i również zwycięstwo.

Więc teraz to jest właśnie nawiązanie do historii.

Ale sam Jarosław Kaczyński powiedział taką rzecz, że

Wcale nie byłem entuzjastą takiego wielkiego wydarzenia.

Przekonano mnie do tego i wyszło bardzo dobrze, bardzo dobrze.

Tak, na koniec powiedział godzinę temu dosłownie, jak zamykał tę konwencję, że wyszło dobrze, ale to jego pierwsze wystąpienie to było takie, że Gliński tam chyba się trochę spocił.

Nawet realizatorzy ze strony Prawa i Sprawiedliwości unikali takich ujęć Piotra Glińskiego, no bo co by nie powiedzieć, Jarosław Kaczyński publicznie go zbeształ, że oto program nie jest satysfakcjonujący.

W zasadzie Jarosław Kaczyński w dwóch kwestiach wybatorzył profesora Piotra Glińskiego.

Pierwsza kwestia to jest ta, że za mało jest paneli o służbie zdrowia.

O służbie zdrowia jeszcze będziemy prezesa za chwilę słuchać.

Nie ma panelu o inwestycjach.

Więc za te dwie rzeczy Jarosław Kaczyński publicznie po prostu zganił Piotra Glińskiego.

A to jest rodzaj upokorzenia.

Przecież to jest profesor z dorobkiem, był wicepremier, minister kultury.

Więc osoba dla Prawa i Sprawiedliwości wielce zasłużona, a Jarosław Kaczyński publicznie mówi, a ten program taki trochę słaby.

Ale 128 paneli to jest bardzo dużo jednak.

Ale Jacek, jakie to ma znaczenie, ile ich jest?

Mogłoby ich być 500.

I to kompletnie nie ma znaczenia, bo po pierwsze w tych panelach cały czas występują ci sami ludzie.

Oni się tam tylko zmieniają, kto prowadzi, a kto jest panelistą.

Po drugie, nie wiem czy nie lepiej zrobić pięć dobrych, no, niż 128, których nikt nie spamięta.

No ale cel tutaj był taki podstawowy.

Oczywiście nikt nie będzie takim masochistą i nie będzie oglądał wszystkich paneli.

Pokazać, że Prawo i Sprawiedliwość to jest partia płodna programowo.

Która jest w stanie wygenerować dużo pomysłów.

A z drugiej strony jest Platforma Obywatelska, która nie ma takiego potencjału.

Więc na tym zależało Nowogrodzkiej.

No i w gruncie rzeczy to chyba się to udało.

128 paneli, dwa przemówienia Jarosława Kaczyńskiego, 500 stron, około pół tysiąca stron wszystkich tych opracowań napisanych z myślą o tej konwencji.

Dwa dni w Katowicach.

48 godzin non stop gadanie.

No i w międzyczasie pewnie troszkę wina i alkoholu, bo tam jeszcze nocka była w Katowicach.

To sprzyja dyskusji.

Ja pamiętam, że w 2015 to chyba trzy dni w ogóle trwało.

Mam wrażenie, że to trwało jeszcze do niedzieli, że to był piątek, sobota, niedziela.

Więc chyba byli bardziej płodni wtedy intelektualnie niż teraz.

Ale to było też tuż przed wyborami.

To był po prostu taki gwóźdź programu, a teraz jest początek marszu.

Dlatego mnie to zastanawiało.

Posłuchajmy prezesa Jarosława Kaczyńskiego o tym programie, bo tak jak Jacek mówi, właściwie prezes już w tym przemówieniu powiedział tym otwierającym kongres, o co chodzi i co trzeba teraz zrobić.

Pierwsze z nich to jest to kryterium, które jest oczywiste.

My przecież nie pracujemy nad jakimś dokumentem naukowym, który ma opisać sytuację w naszym kraju, chociaż ten opis jest oczywiście konieczny.

My pracujemy nad dokumentem politycznym, nad programem politycznym, nad programem, który ma być realizowany, ale przedtem ma oddziaływać na świadomość społeczną, na decyzje wyborcze.

I nie ma w tym nic złego.

Nie ma w tym nic złego, o ile te zasady i ta praktyka, o której była tutaj już mowa, w tym momencie zapowiedzi, będą rzeczywiście stosowane.

To nie jest stosowane, no to wtedy mamy taki ustrój jeszcze nie nazwany.

Można go nazwać manipulacyjnym, bo wtedy cała ta gra wokół wyborów zmienia się z aktu demokratycznego po prostu w akt manipulacji.

Co dzieje się w naszym kraju, co działo się w naszym kraju, ale powtarzam, nazwy nie ma, bo tutaj mamy zachowanie różnego rodzaju procesów demokratycznych, ale nie są one już tak zupełnie wyczyszczone z treści, jak na przykład w takich państwach jak Rosja, gdzie przecież też są wybory, czy nawet Białoruś, bo tam też są wybory, no co prawda zwykle aresztuje się głównych konkurentów, ale jednak wybory są.

Tu jest jednak inaczej.

Ale mimo wszystko mamy do czynienia z czymś, co jest, jak tutaj już powiedziano, pustym teatrem.

Ponieważ my udowodniliśmy, że nie traktujemy tego wszystkiego jako teatr, demokrację traktujemy poważnie, to możemy zupełnie spokojnie, bez fałszywego wstydu mówić tak, to jest program polityczny, a więc program, który ma oddziaływać na społeczeństwo.

I to jest kryterium pierwsze.

Kryterium drugie można nazwać prakseologicznym.

To znaczy odnosi się ono do związków przyczynowych między różnymi dziedzinami naszego życia.

Oczywiście te związki przyczynowe tworzą skomplikowaną sieć.

My jej w czasie przygotowań tego programu z całą pewnością nie rozwikłamy.

Zadanie dla uczonych i to nie pojedynczych, a dla całego zespołu uczonych opis tego, jak to wszystko naprawdę wygląda w naszym kraju.

Ale pewne zależności są oczywiste i dlatego ten element też musi być wzięty pod uwagę.

I wreszcie jest jeszcze

Jedno kryterium, które ja nazywam kryterium generalnym i do którego już tutaj się odnosiłem.

To jest właśnie sprawa naszej przyszłości.

Sprawa pewnego zasadniczego wyboru, który w polityce już nie tylko europejskiej, ale także światowej został zarysowany.

W jednym wypadku to jest bardzo konkretny plan, w drugim jedno bardzo ważne, no ale przecież z natury rzeczy

Nie mogą zawierać żadnych szczegółów przemówienie, ale przemówienie najpotężniejszego polityka na świecie, czyli Donalda Trumpa.

Warto je wziąć pod uwagę i o tym też będę chciał tutaj kilka słów powiedzieć.

Za każdym razem jak prezes tak się rozwija, to ja się zastanawiam, czy ta cała sala rozumie, co prezes ma na myśli.

Zwłaszcza to jedno słowo prakseologiczne.

Jakiś imperatyw do pisania tego programu Prawa i Sprawiedliwości.

Więc to powinien być ekran za prezesem i wyjaśnienie słów.

Tak, gwiazdka co prezes chciał powiedzii dlaczego takiego słowa użył właśnie.

Ale też sądzę, że chyba nikt na tej sali nie miał takiego przeświadczenia, że oto Donald Trump, prezydent Stanów Zjednoczonych, na ostatnim zgromadzeniu ogólnym ONZ-u zakreślił jakiś nowy porządek światowy i że to była demokracja zbrojna.

To chyba nikt nie miał tego w głowie, a Jarosław Kaczyński bardzo wyrozumiale dla Donalda Trumpa wyłowił taką myśl, przełożył na własny język i przypisał tę demokrację zbrojną Donaldowi Trumpowi.

Więc to naprawdę jest mistrzostwo świata.

Ale demokracja, a jak się ma demokracja zbrojna do demokracji walczącej?

Demokracja walcząca polega na tym, że trzeba, nawet jeśli jest nieprzestrzeniące otoczenie prawne i opozycja bardzo bojowa... Czyli mamy jednego Donalda od demokracji walczącej, drugiego Donalda od demokracji zbrojnej.

Tak i demokracja zbrojna polega na tym, że państwa Zachodu powinny wydawać, tak jak tu ustalono na szczycie NATO, 5% PKB na bezpieczeństwo i pozostać

Takimi odrębnymi państwami.

Więc to jest ta demokracja zbrojna.

Na drugim biegunie jest druga opcja wedle Jarosława Kaczyńskiego.

Czyli demokracja walcząca.

Nie walcząca.

Tylko, że państwo wielkie, nowe imperium niemieckie zbudowane w Unii Europejskiej.

To jest, znowu jesteśmy w Niemczech.

Znowu jesteśmy w Niemczech.

Jacek, a nie sądzisz, że... Bo taka teoria też się pojawia gdzieś tam w kuluarach różnych miejsc.

I w kublarach sejmu, i w kublarach nowogrodzkiej, i w różnych miejscach się pojawia.

Że Prawo i Sprawiedliwość zorganizowało tę konwencję, kongres, to była konwencja czy kongres?

W tej chwili dlatego, że oni byli przekonani, że będą wcześniejsze wybory.

Na pewno nie mieli przekonania, że będą wcześniejsze wybory.

Scenariuszem bazowym cały czas jest to, że wybory będą w konstytucyjnym terminie, czyli jesienią 27 roku.

Tak, tylko wiesz co?

Oni ustalali datę tej konferencji, konwencji, kongresu w czerwcu.

Bo już wtedy zapowiedzieli, że to będzie.

Mam wrażenie, że gdzieś tam może być uprawdopodobnione, że byli tak uniesieni tym zwycięstwem Karola Nawrockiego, że byli przekonani, że w tej chwili mafia się rozpada, poddają się Chiny i że Donald Tusk podda rząd, bo nie wygrał Trzaskowskiej, że będą wcześniejsze wybory i to właśnie teraz, za chwilę one powinny być, listopad, grudzień.

Z moich przesłuchów z Nowogrodzkiej nie wynika to, żeby szykowano się na scenariusz i żeby byli pewni tego, że oto będą wcześniejsze wybory.

Ale zakładali, że wcześniejsze wybory są możliwe.

Że to jest 20-30% prawdopodobieństwa, a więc nie jest to odsetek taki pomijalny.

On jest jednak istotny i trzeba też być gotowym na taki wariant.

Czyli wariant bazowy za dwa lata wybory,

Ale też wariant, który jest mniej prawdopodobny i na ten wariant musimy być, tak na nowogrodzkie myślano, również gotowi, więc trzeba ruszać z pracami programowymi.

Ale to był raczej ten wariant, że oto wcześniejsze wybory będą, to był uznawany za mniej prawdopodobny.

0:00
0:00