Mentionsy

Stan Wyjątkowy
30.11.2025 07:53

Komando „maślarzy" atakuje Morawieckiego. Tusk uderza w Nawrockiego. Duda wylądował w Biedronce #OnetAudio

Administracja Donalda Trumpa kompletnie zaskoczyła nie tylko polski rząd, ale całą Europę. W podsuniętym Amerykanom przez Kreml tzw. planie pokojowym dla Ukrainy jest zapisana kapitulacja Kijowa, rozgrzeszenie rosyjskich zbrodniarzy, zakaz rozszerzania NATO, redukcja ukraińskiej armii i powrót Rosji do światowej polityki oraz gospodarki. Premier Donald Tusk widzi w nim rosyjską pułapkę, w którą wpadli amatorzy od Trumpa. Dlatego wzywa prezydenta Karola Nawrockiego, by interweniował u swego frienda Trumpa. Ale prezydent umywa ręce, bo wie, że ich friendship to pic.  Zamiast wspólnego frontu w sprawie Ukrainy, jest front polsko-polski, na którym prezydent odmawia już nie tylko awansów dla funkcjonariuszy i żołnierzy kontrwywiadu, ale też odznaczeń dla nich. Pałac Prezydencki twierdzi, że rząd chciał upokorzyć Nawrockiego. Jak? Podsyłając prezydentowi do odznaczeń funkcjonariuszy, którzy — wedle Nawrockiego — rzekomo chcieli zaszkodzić mu w kampanii. To cokolwiek zdumiewające, bo jeśli Nawrocki twierdzi, że specsłużby stały za ujawnieniem kompromitujących faktów z jego przeszłości, to powinien złożyć doniesienie do prokuratury. Tak się składa, że prezydent odrzucił 130 wniosków o odznaczenia dla funkcjonariuszy ABW. Gdyby zatem wersję Nawrockiego brać na serio, to znaczyłoby, że wszyscy oni wzięli udział w operacji przeciwko niemu. Są zatem dwie możliwe wersje wydarzeń. Albo ABW łamie prawo, a jednocześnie jest skrajnie nieudolna, bo przeprowadziła operację przeciwko kandydatowi na prezydenta, w której wzięło udział 130 ludzi i która skończyła się fiaskiem. Albo też pan prezydent jest zwyczajnym mitomanem. Prawa jest zresztą nieważna — wybór wersji zapewne jest pochodną poglądów politycznych wybierającego. Dla PiS zmartwienia pana prezydenta nie są szczególnie ważne. Bo PiS zajęty jest sam sobą — w partii doszło do totalnej konfrontacji dwóch zwalczających się obozów. Chodzi o frakcję „harcerzy" Mateusza Morawieckiego i „maślarzy", czyli Przemysława Czarnka, Jacka Sasina, Tobiasza Bocheńskiego i Patryka Jakiego. Wojna doszła na poziom ścisłych władz PiS, tak zwanego PKP. To było najciekawsze od lat posiedzenie PKP. Opisujemy jego przebieg. Panie i Panowie, co się tam działo! Aż chce się nam zakrzyknąć: „Towarzysze maślarze i druhowie harcerze, śmielej!" Za niepłacenie składek nie wyleci co prawda europoseł Waldemar Buda — związany z Morawieckim — ale niedługo wylecieć może legendarna Janina Goss, która latami obdarowywała Kaczyńskiego swymi legendarnymi ziółkami. Ale jest też w PiS sporo radości. Na przykład z tego powodu, że książka byłego prezydenta Andrzeja Dudy — na której chciał zarobić miliony — właśnie trafiła do Biedronki. 

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 292 wyników dla "Prawa i Sprawiedliwości"

Onet Audio

Ten podcast powstaje dzięki słuchaczom i słuchaczkom takim jak Ty.

Andrzej Stankiewicz.

Jeśli chcesz wesprzeć i docenić naszą pracę, dołącz do Onet Premium, korzystając ze specjalnej oferty na Black Week od 39 zł za pierwsze pół roku subskrypcji.

Zyskasz dostęp do wszystkich podcastów w aplikacji Onet Audio oraz do innych materiałów tworzonych przez dziennikarzy z wielu redakcji.

Oferta ważna do 30 listopada 2025 roku.

Wejdź na stronę premiumonet.pl i wspieraj rzetelne, dociekliwe i bezkompromisowe dziennikarstwo.

Andrzej Stankiewicz To była autopromocja.

Najlepszy podcast roku w konkursie Best Stream Awards 2025.

Witam serdecznie w stanie wyjątkowym, a dzisiaj jest ze mną z Onetu Kamil Dziubka.

Dzień dobry i Jacek Gąbek z Just Weekend.

Witam serdecznie raz jeszcze, a dzisiaj będzie cały przekrój tematów.

I o polityce międzynarodowej będzie, czyli o planie pokojowym Amerykanów na to, jak zakończyć wojnę rosyjsko-ukraińską.

Będzie również o PiS-ie, będzie o Platformie, o wecie marszałkowskim.

Będzie też oczywiście część rozrywkowa, a w niej chór wikarych,

Żegna kapelana Prawa i Sprawiedliwości, a premier Donald Tusk udaje się do Barbera.

Czy Rosjanie zostawili sprytną pułapkę na Polskę i generalnie całą flankę wschodnią w tym amerykańskim planie na zakończenie wojny rosyjsko-ukraińskiej?

Ten plan został przygotowany takimi kanałami półprywatnymi.

Za plecami części Waszyngtonu, za plecami Europy, no i oczywiście za plecami polskiego rządu.

tytułem pewnego przypomnienia i chronologii.

Wyglądało to tak, że w październiku Rosjanie przekazali ludziom Donalda Trumpa, prezydenta Stanów Zjednoczonych, swoje warunki, na których mogliby zakończyć tęże wojnę.

No i bazując na tym materiale, Amerykanie przygotowali 28 punktów planu pokojowego.

Za plecami Europy, za plecami części Waszyngtonu.

I w tymże planie znalazł się taki sławetny punkt numer...

Punkt numer 9 stanowił, że na samym początku, że oto w Polsce, na terytorium Polski mają stacjonować myśliwce europejskie.

No i właśnie, ten punkt był zupełnym zaskoczeniem dla polskiego rządu, dla premiera Donalda Tuska.

Kamil, powiedz mi, czy ten punkt wywołał szok w polskim rządzie?

Bo nasz rząd nic o tym planie nie wiedział, a już zwłaszcza o tym punkcie, on przecież dotyczy polskiego terytorium.

Ja myślę, że to bardzo dobrze też ująłeś wcześniej, że część Waszyngtonu w ogóle nie wiedziała o tym planie.

Ale też do tej chronologii jeszcze bym dodał pewne elementy, bo tutaj moim zdaniem kluczowe jest hasło pod tytułem Alaska.

Pod koniec sierpnia Donald Trump spotkał się z Władimirem Putinem w Anchorage na Alasce.

To spotkanie trwało wiele godzin.

To było właściwie...

Symboliczne spotkanie, dlatego że pierwszy raz właściwie Władimir Putin pojawił się w krajach zachodnich, czy w ogóle na tej półkuli, jeżeli mówimy o takim politycznym wymiarze po agresji rosyjskiej na Ukrainę.

Ale ta Alaska, którą przypominasz, to miał być jeden z wielu przełomów.

I taki moment przełomowy, który miałby zakończyć tę wojnę, okazało się, że oczywiście nie był to żaden czołom.

Oczywiście, że tak.

Ja pamiętam, właśnie trzeba przypomnieć, że atmosferę sprzed kilku miesięcy, bo ja pamiętam, że też polski rząd organizował takie spotkania, też nieformalne dla dziennikarzy, dlatego, że bardzo dużo się działo, była bardzo duża...

potrzeba też jakby uzyskania też informacji poza tym oficjalnym obiegiem i pamiętam takie bardzo ważne spotkanie w kancelarii premiera z pewną grupą dziennikarzy, gdzie tam rozmawialiśmy rzeczywiście o tym, co się może na tej Alasce wydarzyć.

Wydawało się, że rzeczywiście to będzie fundamentalnie ważne spotkanie, tyle że właściwie w trakcie tego spotkania miała miejsce konferencja prasowa Donalda Trumpa z Władimirem Putinem, bez pytań,

Panowie się rozeszli, delegacja rosyjska wyjechała i to było wszystko.

Później miało być jeszcze jedno spotkanie, być może Włodymir Załęski.

Taka była opcja, że miał się nawet spotkać z Włodymirem Putinem.

I to szybko było, bodajże w ciągu 10 dni.

Dokładnie tak.

Oczywiście nie doszło to do skutku.

Nie doszło do skutku.

Oczywiście było spotkanie pomiędzy Włodymirem Załęskim i Donaldem Trumpem z udziałem przywódców europejskich.

I wydawało się, że tak naprawdę ta Alaska nie przyniosła niczego.

To znaczy, że efekty tego spotkania są żadne.

No ale się okazało, że nie do końca.

To znaczy, że przez tych kilka miesięcy jednak coś się działo na linii Waszyngton-Moskwa.

Wydaje mi się, że i to o tym też potwierdzają doniesienia mediów amerykańskich.

że doprowadzenie do rozejmu, do zawarcia pokoju w strefie gazy było bardzo ważnym elementem, który niejako wymusił też pewien postęp w sprawie tego planu rosyjsko-ukraińskiego.

No i rzeczywiście stało się tak, że jakiś plan powstał.

poza częścią też establishmentu waszyngtońskiego, poza częścią administracji Białego Domu, bo... Marko Rubio, czyli sekretarz stanu, w zasadzie był wyłączony z przygotowywania tego planu.

On wprawdzie później zaczął przedstawiać tę sytuację, że ona tak nie do końca wyglądała, że to nie jest tak, że to nie jest plan Białego Domu.

Wydaje mi się, że on po prostu też próbował utrzymać w ryzach też pewną narrację Waszyngtonu w tej sprawie, żeby nie wyszło, że rzeczywiście tutaj Rosjanie całkowicie rozgrywają tę historię.

Ale dwie dominujące postacie po stronie amerykańskiej to jest Steve Witkow, który doskonale zna się z Donaldem Trumpem.

Oni razem działali w deweloperce.

Witkow oczywiście nie jest specjalistą od spraw zagranicznych, tym bardziej od wschodniej Europy.

Więc jest w gruncie rzeczy amatorem.

Druga postać, to jest Jared Kushner, to jest po prostu zięć Donalda Trumpa.

Czyli fundamentalnie ważna postać, jeżeli znamy realia aktualnej polityki amerykańskiej.

Tak, ale nie zajmuje jakiegoś oficjalnego stanowiska, aczkolwiek jest postacią bardzo ważną.

No i te dwie osoby są właśnie fundamentalne dla opracowania tego planu.

One z czasem po negocjacjach Amerykanów z Ukraińcami, którzy nie zaakceptowali tego pierwotnego planu, te punkty skurczyły się do 19.

I wrócę do tego punktu numer 9, bo on jest fundamentalny z perspektywy czysto polskiej.

On stanowił, że oto...

Myśliwce europejskie, europejskie to podkreślam, miałyby stacjonować terytorium Polski, ale później w czasie negocjacji liderów Europy, Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii ze Stanami Zjednoczonymi,

Zmieniono to na myśliwce NATO, ale cały czas jest tam fraza, że mają w Polsce stacjonować.

A tymczasem premier Donald Tusk mówi, że interweniowałem i oto ten punkt tak w zasadzie już nie obowiązuje.

Zobaczmy, co mówił premier Donald Tusk o tym punkcie kluczowym dla Polski, punkcie numer 9.

Tak jak już wspomniałem, żaden z zapisów planu pokojowego nie może osłabić polskiego bezpieczeństwa.

Żadna decyzja dotycząca polskiego terytorium, polskich zasobów, polskiej sytuacji militarnej nie może zapaść bez udziału Polski.

I żadna z takich decyzji, jeśli ktoś inny uzna, że może za nas podejmować decyzję, nie będzie przez Polskę akceptowana i respektowana.

Pojawia się także pomysł, że skoro Rosjanie próbują,

przy tej okazji osłabiać także bezpieczeństwo europejskie.

Pojawiają się raz na jakiś czas takie sygnały.

Zresztą Putin od wielu, wielu lat mówi o tym, że tak naprawdę stabilizacja w regionie musiałaby oznaczać jakąś częściową demilitaryzację po naszej stronie, etc.

Na to absolutnie nie może być zgody.

Tak jak powiedziałem, pokój na Ukrainie musi wzmocnić nasze bezpieczeństwo, a nie osłabić.

Warto zacząć głośno pytać także, czy na pewno powinniśmy zgodzić się na obecność broni nuklearnej w okręgu królewieckim, czy, a słyszymy coraz częściej o tym, czy na obecność tej broni na terenie Białej Rusi.

Więc w odpowiednim momencie taką kwestię, ten problem też postawimy na porządku dnia, jeśli będzie trzeba.

W planie pokojowym dotyczący stacjonowania europejskich bądź natowskich, czyli w Polsce, były kontrpropozycje europejskie.

Jak się Pan na to zapakuje?

Czy to może nie jest też coś, co działałoby na korzyść Rosji, bo skoro tam są wpisane tylko myśliwce, że Rosja dobarga się wycofania sił lądowych ze wschodnich marginesów?

Dokładnie trafia pani sedno.

Wszystko to wskazuje, że ten punkt jest raczej punktem zdania rosyjskim.

Jest manipulacją czy pewną pułapką.

Nikt się nie da w nią wciągnąć.

Tego punktu możemy spokojnie uznać, tego punktu już nie.

No i właśnie, premier Donald Tusk mówi, że tego punktu nie ma i że to jest rosyjska pułapka.

Jeśli wierzyć premierowi, to należałoby założyć, że to Rosjanie podsunęli Amerykanom punkt, który byłby pułapką na Polskę i generalnie na flankę wschodnią.

Czy w polskim rządzie, wedle twojej wiedzy, tak właśnie rozumowano?

Z pewnością tak.

To znaczy to generalnie ja mam wrażenie, że też i to ewidentnie widać z przekazów medialnych, nikt za bardzo się nie przyznaje do autorstwa tego pomysłu i nikt nie tłumaczy, o co właściwie miałoby chodzić.

Dlatego, że jak sobie literalnie przeanalizujemy ten punkt, to właściwie on nic nie znaczy.

Nie znaczy teoretycznie oczywiście, dlatego, że

Europejskie myśliwce i tak stacjonują w Polsce.

Europejskie myśliwce na to stacjonują w Polsce.

Właściwie dzisiaj poza nielicznymi przypadkami to nie ma przypadków, czy właściwie w ogóle nie ma przypadków, że europejskie myśliwce, które stacjonują w Polsce, pomijając polskie siły powietrzne,

to nie są myśliwce NATO, bo mamy i Holendrów, oczywiście to jest jakaś tam rotacyjna obecność, mamy Norwegów i tak dalej, i tak dalej.

Oni pełnią tutaj misję, też polskie myśliwce pełnią misję air policing, na przykład kraj bałtycki, więc to jest naturalna wymiana, która się odbywa, ale to nic nie znaczy, dlatego że po pierwsze te europejskie myśliwce już tutaj są.

I teraz pozostaje pytanie, o co tak naprawdę chodziło.

Dlatego, że rzeczywiście w polskim rządzie

Od razu zapaliły się czerwone lampki, wybrzmiały syreny alarmowe i pojawiło się takie przekonanie, że tak naprawdę tu może chodzić o pewien podstęp.

To znaczy, no Rosjanie są bardzo dobrzy w te klocki i też biorąc pod uwagę to, jak wygląda w tym momencie...

administracja waszyngtońska, to, że ona jest bardzo mocno podzielona i tam jest niestety bardzo dużo amatorów, którzy próbują zajmować się sprawami międzynarodowymi.

Zresztą taka też jest ocena w polskim rządzie, że po stronie amerykańskiej to amatorzy, którzy nie znają się na Europie, nie znają się na Europie Wschodniej, zajmują się kluczową dla bezpieczeństwa Europy wojną.

No dokładnie tak.

I generalnie, ale oczywiście tu gdzieś pobrzmiewa taki...

takie myślenie o tym, że to mógł być podstęp.

To znaczy, że rzeczywiście zapisujemy w jakimś planie pokojowym to, że europejskie myśliwce mogą stacjonować w Polsce.

Bardzo dziękujemy, że mogą.

Natomiast to może być też traktowane...

czy interpretowane w taki sposób, że tylko w Polsce, jeżeli chodzi o wschodnią flankę, mogą być obecne te myśliwce.

Nie w Rumunii, nie w państwach bałtyckich, tylko w Polsce.

I mało tego, że właściwie tylko siły powietrzne natowskie mogą być obecne na wschodniej flance, a nie siły lądowe.

Czyli to by oznaczało tyle w interpretacji Rosjan za jakiś czas, gdyby taki punkt się znalazł w porozumieniu pokojowym, że oto

okej, niech myśliwce zachodnie stacjonują w Polsce, ale na przykład bombowce już nie.

Siły lądowe już nie.

Trzeba po prostu de facto wycofać tę infrastrukturę natowską, oddziały natowskie z Polski.

I też ze wschodniej flanki.

Więc to byłoby cofnięcie siły lądowej z 20 lat, jeśli chodzi o bezpieczeństwo wschodniej Europy.

To byłoby, bo ewidentnie Rosjanie, i to też słychać

I słyszę to w rozmowach z moimi rozmówcami z rządu.

Ewidentnie Rosjanie próbują upiec na jednym ogniu wszystkie pieczenie naraz.

To znaczy oni próbują po pierwsze doprowadzić do sytuacji, w której Ukraina będzie pod ich butem, nie będzie mogła się bronić, podda się.

Po drugie rozwiążą wszystkie problemy, o których oni mówią, że stały za przyczynami wojny czy ich agresji na Ukrainę, czyli to, że NATO się rozszerzyło w ogóle na wschód.

Więc oni próbują odwrócić ten cały proces, który się rozpoczął już 30 lat temu, ale tak formalnie w 1999 roku, czyli wraz

z rozszerzeniem na to o kraje Europy Środkowej, te pierwsze kraje.

I oni próbują odwrócić tym jednym, ewentualnie podpisanym być może kiedyś w przyszłości dokumentem, ten cały proces.

o którym oni mówią, że tak naprawdę to był błąd, dlatego że Rosja wtedy była inna, Rosją rządził Borys Jelcyn, oni też przypominają, że to Memorandum Budapeszteńskie, które gwarantowało bezpieczeństwo Ukrainie po oddaniu arsenału nuklearnego.

Też było podpisane w 1994 roku, kiedy Rosją rządził Borys Jelcyn.

Właściwie w tej rosyjskiej historiografii ten okres jest traktowany jako właściwie taka czarna dziura.

A w sumie to może Borys Jelcyn akurat był pijany?

Był pijany, a on właściwie rzadko trzeźwiał, więc w sumie można ocenić, że tego okresu w ogóle nie było.

Natomiast generalnie...

Polski rząd tak to potraktował, więc właściwie skoro ten zapis wprost pojawił się w tym projektowanym planie pokojowym, który wiemy, że nie jest planem pokojowym de facto, to wiadomo było, że to jest pierwsze zadanie, żeby tego się pozbyć i to podobno zniknęło.

Tak, tak mówi premier Donald Tusk, tak też mówi wicepremier szef MON-u Władysław Kośniak-Kamysz.

Ale szef MON-u właśnie, kiedy dowiedział się o tym, że o Polsce w tym, że planie jest mowa, no to wysłał swojego zastępcę, wiceministra Pawła Zalewskiego do Stanów Zjednoczonych, żeby tam rozmawii wyjaśniał, jakim cudem w ogóle Polska się znalazła w tym planie.

Zupełnie bez naszej wiedzy.

No i sam Władysław Kośniak-Kamysz dochodził, domyślał się, jak to się właśnie stało, że ten punkt 9 znalazł się w tym planie.

Posłuchajmy wicepremiera Władysława Kośniaka-Kamysza.

Z tych informacji, które już mamy, bo ja z pilną misją też wysłałem pana ministra Zalewskiego do...

w Waszyngtonu, wczoraj odbywał spotkania w Pentagonie z najważniejszymi politykami, również zaangażowanymi bezpośrednio w tę dyskusję.

Więc myślę, że ten fragment już nie będzie funkcjonował w kolejnych latach.

A skąd on się wziął?

Jaki był sens tego zapisu?

Można rozpatrywać to w kilku wariantach.

W tych wariantach, gdy rozmawiamy o koalicji chętnych, czyli o grupie państw europejskich, ale nie tylko, które od kilku czy kilkunastu miesięcy od deklaracji prezydenta Macrona mówią o wsparciu Ukrainy, o misji stabilizacyjnej, Polska się tam jasno określiła, że może stanowić bazę logistyczną, bazę wsparcia.

Nie wysyłamy swoich żołnierzy na Ukrainę.

W tej bazie logistycznej i bazie wsparcia było też miejsce dla udostępnienia naszych lotnisk.

Może z tego tytułu, czytając różnego rodzaju doniesienia w tej sprawie, było przeniesienie takiego zapisu do tej propozycji.

Druga kwestia, to nie jest nic nowego, że w Polsce stacjonują samoloty europejskie.

No i właśnie, czy to jest możliwe, że Amerykanie po prostu wsłuchali się w takie ogólne deklaracje, że to Polska, jak mówi Kośniak-Kamysz, deklarowała, że będzie bazą logistyczną, no i po prostu z rozpędu nas tam wpisano.

Czy to w ogóle jest ciekawe, że minister Zaleski pojechał do Waszyngtonu i z tego co wiem, to było opublikowane i prezentowane oficjalnie, że on rozmawiał z Elbridgem Colbym.

Elbridge Colby to jest taka bardzo ważna, wydaje się, postać w administracji obecnej amerykańskiej.

To jest twórca strategii obronnej Stanów Zjednoczonych, który przez wiele lat postulował właściwie zwrócenie się, jeżeli chodzi o uwagę Stanów Zjednoczonych w stronę Chin.

A teraz właściwie, przynajmniej tak wynika z tego najnowszego projektu strategii obronnej, właściwie on postuluje to, żeby się skupić na terytorium Stanów Zjednoczonych i przez to ograniczyć w ogóle aktywność w innych częściach świata.

Natomiast problem polega na tym, że my tak naprawdę do końca nie wiemy, kto dzisiaj pociąga za te kluczowe sznurki w Waszyngtonie, bo oczywiście pan Kolbi jest bardzo ważnym członkiem tej administracji, spotykał się też Radosław Sikorski w ostatnim czasie, ale my nie wspomnieliśmy jeszcze o jednej osobie, to znaczy, czy właściwie o dwóch osobach, bo ty powiedziałeś o Steve'ie Whitcoffie, o Jaredzie Kushnerze,

Ale coraz większą rolę zaczyna odgrywać w polityce zagranicznej J.D.

I to widać po tym, kto jeździ teraz i stał się de facto specjalnym wysłannikiem Waszyngtonu do spraw ukraińskich.

Do tej pory był nim generał Kellogg, który w styczniu 2026 roku ma się pożegnać z administracją.

On już jest faktycznie na wylocie od dłuższego czasu.

Generalnie o nim mogliśmy myśleć, że to jest człowiek, który...

co do zasady rozumie pewne niuanse środkowe europejskie.

Natomiast on znika, ale zastąpił go Dan Driscoll i to jest człowiek, który jest po prostu kumplem JD Vance'a.

I widać, że tutaj się przechyla to wahadło, co nie jest, uważam, dobrą wiadomością dla Polski.

Bo niezależnie od tego... J.D.

Vance jest po prostu izolacjonistą.

Jak najszybciej chciałby po prostu zamknąć tę wojnę, mniej więcej, nieważne w jakich warunkach, niech się ta wojna skończy.

To nie jest człowiek, o którym moglibyśmy powiedzieć, że jest prorosyjski.

On po prostu jest zwolennikiem właśnie tej polityki izolacjonistycznej.

America first, skupmy się na migrantach wewnętrznych, na zagrożeniu, na narkobiznesie, atakujmy Wenezuelę itd., itd.

Natomiast generalnie polityka europejska to jest gdzieś tam, w ogóle nikogo to nie interesuje i powinniśmy się zająć czym innym, bo za dużo pieniędzy i czasu na to tracimy.

Więc to jest ta postać i to też jest człowiek bez doświadczenia właściwie dyplomatycznego.

On ma jakieś doświadczenie w misji w Iraku, jest oficerem w stanie spoczynku, natomiast generalnie jeżeli chodzi o te sprawy,

No, większego doświadczenia nie ma i to jest jakby ciężko mi porównać jego i Witkoffa, bo Witkoff to w ogóle jest człowiek z innej planety, mam wrażenie.

Natomiast generalnie to jest kolejna postać, która jest jakby spoza takiej zawodowej dyplomacji, a która właściwie została rzucona na kluczowy odcinek dzisiaj.

Ale jeśli zestawiasz Steve'a Witkoffa i J.D.

To jest pewna różnica pomiędzy nimi, bo ostatnio media ujawniły zapis rozmowy Witkowa z Jurijem Uszakowem, doradcą Putina do spraw bezpieczeństwa.

To jest bardzo ważna postać w otoczeniu Putina.

I Witkow...

zwyczajnie radził Rosjaninowi, jak do czegoś przekonać Donalda Trumpa.

Jak rozmawiać z Trumpem, żeby tutaj uniemożliwić dostawę na przykład rakiet Tomahawk dla Ukrainy.

Jak podejść Trumpa, żeby przeforsować oczekiwania Moskwy.

To zakrawa wręcz na sabotaż jakiś.

zdradę wręcz, no i takie głosy też się odbywają.

Ale akurat Donald Trump mówił, że świetnie, no tak się negocjuje, tak się negocjuje.

No po pierwsze, Trump nie mógł powiedzieć niczego innego, dlatego że on wie, że Witkow jest traktowany jako jego człowiek, jako jego kumpel, jego przyjaciel, człowiek do specjalnych poruczeń, gość, który nazwijmy to, załatwił deal dotyczący strefy gazy.

Ja w ogóle jestem zdziwiony, że jakby jeden człowiek zajmuje się tak w sumie różnymi, teoretycznie oczywiście, obszarami, czyli tu polityka bliskowschodnia i polityka środkowoeuropejska.

Ale w sumie to jest amatorem i w jednej kwestii i w drugiej, więc ma podobne kompetencje na obu frontach.

To prawda, ale ja pamiętam, że próbowałem zgłębić ten temat i to się pojawiało też w różnego rodzaju analizach, dlaczego Witkow jest specjalnym wysłannikiem do spraw i Bliskiego Wschodu, i Rosji, czy Rosji i Ukrainy.

Odpowiedź była jedna, że Witkow oprócz tego, że jest zaufanym gościem Donalda Trumpa, no to...

Było gdzieś takie podejście Trumpa, że Rosja może być jakimś tutaj sprzymierzeńcem w sprawach polityki wschodniej.

Mówiłem, że to jest bujdan, dlatego że Rosjanie mają swoje deale z Iranem i już nie będę mówił o licencji, na jakiej licencji Rosjanie produkują swoje drony.

które też spadały w Polsce w ostatnim czasie.

To była licencja irańska.

Natomiast generalnie jest tak, że ten człowiek ma się zajmować tymi dwoma obszarami.

Ale skąd on się wzięło?

On się wziął z tego, że Donald Trump traktuje politykę zagraniczną jako biznes.

To znaczy on uważa, że jeżeli szybko się zakończy wojna w Ukrainie, to będzie można wrócić do robienia po prostu normalnego biznesu z Rosjanami.

On kompletnie nie rozumie wszystkich niuansów tego, że dla Rosjan nie mają znaczenia ani pieniądze, ani ofiara z ludzi.

Dla nich liczy się... Dominacja i odtworzenie imperium.

A w drugiej części stanu wyjątkowego opowiemy o totalnej konfrontacji na Nowogradzkiej.

Konfrontacji Mateusza Morawieckiego i Maślarzy.

Ludzie z samego Prawa i Sprawiedliwości, którzy znają relacje z tego spotkania, mówią tak, że to było spotkanie, backup, jeden z najciekawszych ostatnich lat.

Bo tam doszło do właśnie tej konfrontacji.

Moi rozmówcy opowiadali mi, opiszę jak to wyglądało wedle moich rozmówców,

Na samym początku Piotr Gliński, który jest stronnikiem Mateusza Morawieckiego, tu przepuścił atak na maślarzy.

On miał tam po prostu wręcz awanturować się o to i mieć pretensje do maślarzy, że oto to jest skandal, że tak nie można, że oni sekują ludzi Mateusza Morawieckiego z tych takich mini zespołów, małych zespołów programowych.

No i właśnie, tak się zaczął ten pickup.

a druga strona, czyli maślarze, byli przygotowani.

Oni też chcieli starcia.

Tam Jacek Sasin, Tobiasz Bocheński, oni mieli wieść prym w takim wyrażaniu pretensji pod adresem Mateusza Morawieckiego.

Generalnie mieli pretensje o wszystko.

o wywiad Mateusza Morawieckiego dla Grzegorza Sroczyńskiego.

W gazecie PL.

Zgadza się.

I tam pretensje były na przykład o to, że Mateusz Morawiecki powiedział, że w momencie, kiedy byłaby wojna, to nawet z Donaldem Tuskiem mógłby tworzyć taki rząd ocalenia narodowego.

No i to był zarzut, że tak nie wolno mówić.

Z Tuskiem nigdy.

Lepiej trzeba się po prostu uchylić od odpowiedzi na takie pytania, a nie mówić, że cokolwiek razem z Tuskiem można robić.

Będzie również o wecie marszałkowskim Włodzimierza Czarzastego.

Włodzimierz Czarzasty, i on tego nie ukrywa,

Chce się pokazać jako taki twardy zawodnik tej koalicji rządzącej.

To znaczy, że tu nie będzie jakichś niuansów, tu nie będzie hamletyzowania, do czego przyzwyczaił nas Szymon Hołownia.

Po tym jak Sławomir Mencen traci swoją partię, stąd w pierwszej instancji stwierdził, że...

Skoro partia Nowa Nadzieja Sławomira Męcena nie złożyła w terminie sprawozdania, no to jest tylko jedna sankcja prawna.

Trzeba wykreślić tę partię z rejestru.

No i decyzja sądu, od której Męcen będzie się jeszcze odwoływał, jest taka – wykreślamy Nową Nadzieję.

Troszkę brzmi to tak ironicznie, że spece od podatków nie potrafili złożyć w terminie sprawozdania z własnej działalności.

No i okazuje się, że tracą partię.

O końcu wojenki na Dolnym Śląsku w łonie Prawa i Sprawiedliwości.

Tam się zadziała bardzo ciekawa rzecz, bo kilka tygodni temu mówiliśmy o tym stanie objątkowym.

była marszałek Sejmu, Elżbieta Witek dopadła Jarosława Kaczyńskiego i przekonała go do tego, żeby zawiesił

część członków klubu sejmikowego Klubu Prawa i Sprawiedliwości.

No i Jarosław Kaczyński szybko podpisał papier, no i potem wybuchła awantura, bo przecież ci radni głównie, ale nie wyłącznie, głównie byli związani z frakcją Mateusza Morawieckiego czy też Michała Dworczyka, bo on tam po prostu jest bagosin na Dolnym Śląsku.

I okazuje się, to w tym tygodniu się stało, że

Postępowanie dyscyplinarne, to ogłosił triumfalnie Michał Dworczyk, zostało zakończone umorzeniem i ci radni wracają do łask, wracają do klubu.

Jest to interpretowane tak, że oto Mateusz Morawiecki odwojował

swoich ludzi, czyli wcale nie jest tak źle z jego pozycją w samym PiS-ie.

A także o tym, jak Waldemar Buda unika płacenia składek na PiS.

Rodzą się nawet takie teorie, że oto Waldek Buda nie płaci, cytuję jednego z posłów PiS-u.

Waldek Buda nie płaci, bo on chce mieć pieniądze, jak Morawiecki odpali swoją nową partię.

Brzmi to absurdalnie, ale już nawet takie spiskowe teorie w tym obozie się rodzą.

Ale on podobno nie płaci nie tylko na PiS, bo to zarządzenie dotyczące tych pięciu tysięcy wzięło się w momencie, kiedy zostało wstrzymane finansowanie budżetowe dla Prawa i Sprawiedliwości i Mariusz Błaszczak wtedy

ogłosił, że tutaj parlamentarzyst czy poseł, senator musi płacić tyle i tyle.

Partia jest w potrzebie, każdy musi płacić.

Europoseł 5 tysięcy, umówmy się, no to 5 tysięcy, biorąc pod uwagę to, ile europosłowie zarabiają, plus to, ile mają na obsługę całą, na biuro, na swoich współpracowników, to nie są duże pieniądze.

Szanowni Państwo, w życiu nie widzieliśmy generalnie takich pieniędzy na oczy.

Natomiast on nie płaci podobno nie tylko na PiS, ale też nie płaci na EKR, czyli na tą Europejską Partię Konserwatystów i Reformatorów, czyli na tę frakcję.

To jest chyba 1700 euro rocznie, więc to w ogóle, biorąc pod uwagę to, ile europosłowie zarabiają śmieszne pieniądze, ale on podobno... To jest jeden obiad w Brukseli.

No i to taki, no tak, to tak w dobrej restauracji tak spokojnie.

A w części trzeciej rozrywkowej skupimy się na wizycie premiera Donalda Tuska u Barbera, który wytknął szefowi rządu, że coś tam jednak trzeba zrobić na jego głowie z włosami.

Widziałem przerażenie w oczach Donalda Tuska.

Nie wiem dlaczego.

Barber generalnie co do zasad zajmuje się też brodą.

U premiera z tą brodą tak za różowo nie jest.

Nie jest za różowo jeżeli chodzi o włosy.

też wiek trochę robi swoje, no ale tam jakaś kosmetyczna zmiana nastąpiła, tak bym to nazwał, natomiast ewidentnie premier się chce, nie wiem czy chce bardzo, ale no jego otoczenie bardzo chce go pokazać jako

wyluzowanego gościa.

Trochę pewnie jest to próba odpowiedzenia na to, co robił Karol Nawrocki.

Karol Nawrocki idzie na kebaba albo zagra na konsoli w piłkę nożną.

A z kolei Donald Tusk ma zjeść pizzę.

Dlatego, że on brał udział w finale turnieju dla młodych piłkarzy.

No i tam z jedną ekipą się już umawiał na pizzę w Gdańsku, chyba za pół miliona lajków.

To jest troszkę więcej niż Karol Nawrocki.

Za kilka lajków Nawrocki poszedł na kebaba.

Dokładnie, więc ewidentnie jest to próba zrobienia z Donalda Tuska gościa.

Nie mówię, że on nim nie jest, on jest generalnie, zawsze miał raczej taki vibe, no nie był jakimś takim totalnym sztywniakiem, prawda?

Ale widać ewidentnie, że jego otoczenie gdzieś uznało, że brakuje mu, brakuje mu tutaj tego typu kontaktów, tego typu klipów.

Będzie również pieśń na odejście kapelana Prawa i Sprawiedliwości z Krakowa, czyli arcybiskupa Marka Jędraszewskiego.

Patrząc na Kraków, bo tam przecież teraz mieszka Andrzej Duda.

Wrócił do macierzy.

Właśnie, a z tej macierzy...

rozumianej nie jako sam Kraków, ale jako pałac arcybiskupi, wyprowadzi się lada chwila arcybiskup Marek Jędraszewski.

To nie jest kwestia taka czysto religijna, bo arcybiskup Jędraszewski uchodzi nieprzypadkowo za kapelana Prawa i Sprawiedliwości.

On swego czasu objawił się na przykład jako badacz smoleński.

I był w stanie w czasie swoich homilii mówić o pancernej brzozie, a innym razem mówił, co nie miało akurat wspólnego nic ze Smoleńskiem, ale było bardzo konfrontacyjne, o tęczowej zarazie.

I generalnie...

Chętnie udzielał wywiadów, a to na przykład tygodnikowi sieci, a to w TVP się pojawiał za czasów Prawa i Sprawiedliwości, więc de facto był takim kapelanem Prawa i Sprawiedliwości.

No i teraz wyprowadzi się z pałacu, nie wyprowadzi się z Krakowa, a w pałacu zastąpi go kardynał Grzegorz Rysi.

Człowiek z zupełnie drugiego bieguna polskiego kościoła.

Człowiek z takiego kościoła otwartego.

Jest to duża zmiana dla Krakowa, ale cały czas o tym mówię, dlatego że duchowni w Krakowie nagrali już rok temu taką pieśń pożegnalną, błagalno pożegnalną, żeby tylko arcybiskup Jędraszewski po prostu się wyprowadził z Krakowa i wrócił do swojego Poznania.

Myślisz, że w obozie PiSu będą płakać po Jędraszewskim?

Całego odcinka posłuchasz w aplikacji Onet Audio.

Subskrybuj na stronie premiumonet.pl i wspieraj ulubionych autorów.

Andrzej Stankiewicz.