Mentionsy

Strefa Inwestorów
06.03.2024 16:07

30 lat na GPW i 7 lat w USA. Jakie są różnice między tymi rynkami? Adam Kalkusiński | Procent Składany

Adam Kalkusiński, to weteran polskiego rynku kapitałowego na którym aktywnie działa od 30 lat. Równolegle od 7 lat aktywnie angażuje się inwestycyjnie na giełdzie w USA. W najnowszym odcinku podcastu Procent Składany opowiada nam o tym czym właściwie w praktyce różni się inwestowanie na Wall Street od GPW oraz dzieli się swoimi przemyśleniami na temat różnic w tych rynkach.

Adam Kalkusiński to prezesa zarządu cc group, która od lat jest zaangażowana w różnego rodzaju transakcje i oferty na polskim rynku giełdowym. Dlatego, głównie z tego powodu, nasz dzisiejszy rozmówca kilka lat temu zainteresował się inwestowaniem w USA. Swoje wieloletnie doświadczenie z polskiej giełdy zaczął wykorzystywać próbując swoich sił w inwestycjach na Wall Street i dzisiaj dzieli się swoimi przemyśleniami na ten temat.Opowiada o różnicach między tymi dwoma rynkami, podejściu do analizy, selekcji oraz samym procesie egzekucji. W najnowszym odcinku podcastu Procent Składany konfrontujemy inwestowanie na GPW i Wall Street.



00:02:00 Od czego zaczęła się przygoda Adama Kalkusińskiego z rynkami kapitałowymi?00:06:00 Największa różnice między GPW i Wall Street00:20:00 Strategia inwestowania na giełdzie w USA00:42:30 Źródła informacji na temat rynku i giełdy w USA00:50:00 Komunikacja z inwestorami na Wall Street00:53:00 Inwestowanie w USA, a podatki01:00:50 Czy Wall Street zawsze będzie rynkiem wzrostowym01:00:06 Fundusz inwestycyjny Adama Kalkusińskiego dedykowany rynkowi USA

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 463 wyników dla "Giełda Papierów Wartościowych w"

Jeżeli dzieciaki żyją bardziej giełdą amerykańską, dlatego że noszą buty Nike, kupują w Amazonie, słuchają Elona Muska, bo to jest taki może guru, może bohater, może hochstapler, ale po prostu bardzo medialna osoba na marginesie.

Wydaje mi się, że brakuje w Polsce też takich osób.

Czasami pozytywnymi, czasami niejednoznacznymi, ale ikonami związanymi z rynkiem kapitałowym.

Od dłuższego czasu inwestowanie za granicą zyskuje na popularności.

Coraz więcej inwestorów z Polski myśli o tym, czy inwestować, albo już próbuje swoich sił, jeśli chodzi o inwestycje za granicą.

Jakie są największe wyzwania, jeżeli chcemy wyjść za granicę?

O tym porozmawiamy w dzisiejszym naszym odcinku.

A moim i Państwa gościem jest Adam Kalkusiński.

Cześć Paweł.

Dzień dobry Państwu.

Nieprzypadkowo Ciebie zaprosiłem do tego odcinka, bo chciałem właśnie porozmawiać o tym, jak inwestować za granicą, ale bardziej z takiej właśnie perspektywy polskiego inwestora.

Ty, z tego co wiem, masz bardzo duże doświadczenie, jeśli chodzi o przede wszystkim inwestowanie na polskiej giełdzie.

No i może zróbmy taki dzisiaj, spróbujmy zrobić taki odcinek, żeby porozmawiać właśnie o inwestowaniu za granicą z perspektywy polskiej.

Od w ogóle twojego doświadczenia inwestycyjnego.

W jakich okolicznościach w ogóle pojawiły się rynki kapitałowe w twoim życiu?

To jeszcze raz dzień dobry Państwu.

Jeszcze raz cześć Paweł.

No to jest prahistoria, bo moje pierwsze doświadczenie to były kolejki na ulicy Nowogrodzkiej przed ówczesnym Biurem Maklerskim Banku Śląskiego po akcji Polifarbu Cieszyn.

Czyli po tej pierwszej fali pięciu spółek, kiedy długo się nic nie działo.

Potem nastąpiła fala takich bardziej prawdziwych IPOSów.

No i właśnie moja przygoda zaczęła się od Polifarb u Cieszyn.

To był pierwszy rok studiów.

Zabij mnie, ale nie pamiętam kto mnie do tego zainspirował.

Mogę tylko powiedzieć, bo naprawdę z tej historii już niewiele pamiętam, że bakcyl giełdowy tak silnie się we mnie rozwinął, że miałem możliwość wyjechania na

Rok studiów do Francji, do mojej ukochanej Francji wtedy i z opcją na kontynuację studiów aż do magisterki czy innego tytułu i w ostatniej chwili zrezygnowałem, bo stwierdziłem, że zostaję w Polsce, zostaję na studiach na SGH, no bo trzyma mnie ta giełda, która się prężnie zaczynała rozwijać.

No i tutaj warto by było wspomnieć też o tym, że nie tylko jakby indywidualnie masz doświadczenie inwestycyjne, jeśli chodzi o giełdę, ale też no i profesjonalnie, tak?

No jakby działałeś w wielu obszarach, jeśli chodzi o rynek kapitałowy, biura maklerskie, różnego rodzaju.

Instytucje finansowe, więc masz taki bardzo duży background profesjonalny, jeśli chodzi o rynek kapitałowy.

Tak, to prawda.

Byłem analitykiem w drugim funduszu inwestycyjnym po pionierze na polskim rynku.

Wtedy to się nazywało Korona, nikt już tego nie pamięta, natomiast to było joint venture między Kreditanstaltem a BGŻ.

Potem kupił to Union Investment, ale ja już jakby w tym odcinku Union Investment nie uczestniczyłem.

Potem były biura maklerskie, Wooden Company i CIB Securities, gdzie odpowiadałem za sprzedaż polskich akcji do instytucji polskich i zagranicznych.

No a od 20 lat bez miesiąca jestem, jak to się mówi kolokwialnie, na swoim, to znaczy prowadzę firmę doradczą cc group w obszarze relacji inwestorskich, M&A, doradztwa transakcyjnego na giełdzie.

No i bardzo dobrze cały czas wiesz, co się dzieje na polskiej giełdzie.

Dobrze się orientujesz w tym, jakie spółki wchodzą, co się dzieje na rynku kapitałowym.

I teraz pytanie właśnie jest następujące, bo z tego co wiem, od dłuższego czasu już bardzo mocno interesujesz się rynkami zagranicznymi, głównie giełdą w Stanach Zjednoczonych.

No i właśnie z jakiego powodu zdecydowałeś się na ten ruch, żeby wyjść poza te nasze polskie pole inwestycyjne?

Pewnie było kilka powodów.

Jeden, nazwijmy, pewnie nie jest kluczowy, to jest taki powód komplajansowy z racji tego, że jestem doradczo zaangażowany w wiele projektów dotyczących polskiej giełdy.

No to mam zgodnie z naszymi zasadami compliance'u wewnętrznego pewne ograniczenia co do handlowania na własny rachunek, a jednak to mnie kręci, to jest wyzwanie intelektualne, psychologiczne, to jest adrenalina, więc mam pewne ograniczenia w Polsce.

Druga rzecz to są ograniczenia w Polsce wynikające po prostu z płynności na naszym rynku.

O tym pewnie sobie jeszcze zdążymy porozmawiać trochę później na zasadzie porównań giełdy amerykańskiej i polskiej.

Natomiast chyba taki najważniejszy powód to był taki banalny, w którymś momencie na polskich giełdzie coś się zacięło, jeżeli chodzi o osiągane stopy zwrotu, o taki rozwój rynku mierzony przyrostem kapitalizacji czy liczbą IPOsów.

No i po prostu zacząłem szukać możliwości, aby te swoje

Dążenia finansowe, ale też również intelektualne związane z rynkami kapitałowymi rozwijać na rynku, gdzie tych niedostatków nie ma.

No i stąd Stany Zjednoczone, bo może trochę wychodząc naprzeciwko jakiemuś kolejnemu pytaniu, moje podejście do rynków zagranicznych jest takie, że są Stany i długo, długo nic i ja praktycznie na inne rynki niż Stany.

Na inne rynki zagraniczne nie patrzę, wychodząc z założenia chociażby takiego, że najlepsze spółki europejskie, chińskie czy nawet południowoamerykańskie i tak są notowane na giełdzie amerykańskiej.

To jest największa różnica między właśnie rynkiem tym amerykańskim a polską giełdą, no bo wiem dokładnie mniej więcej o jaki okres Ci chodzi.

Rzeczywiście ten był taki moment, w którym pojawił się duży marazm na polskiej giełdzie i on trochę trwwtedy, pamiętam.

Ale chyba Giełda Amerykańska jest taka, że tam zawsze coś się dzieje.

Że zawsze coś się dzieje, to jest bardzo dobre określenie.

I wydaje mi się po prostu, że zacznijmy może od tego, że chyba tak edukacyjnie i socjologicznie to Giełda Amerykańska po prostu wrosła w pewną...

Kulturę jakby życia, nauki, edukacji w Stanach Zjednoczonych i po prostu tamtą giełdą się żyje.

W dużo większym stopniu żyją normalni ludzie.

W dużo większym stopniu żyją też media, zarówno tradycyjne, jak i internetowe.

Politycy nawet się liczą z rynkiem kapitałowym i giełdą, tak?

To jest ważny element przy podejmowaniu wszelkiego rodzaju ważnych decyzji.

Tak, zdecydowanie.

U nas politycy poruszają się trochę jak słonie w składzie porcelany bardzo często, jeżeli chodzi o giełdę, a tam nikt nie pozwoli sobie, mówiąc kolokwialnie, zadzierać z giełdą czy prowadzić działania, które nie są w jakiś sposób przemyślane.

Natomiast gdyby tak wymieniać różnice, to tych różnic jest

Podstawowa to jest wielkość rynku.

My w Polsce mamy kilkaset spółek, z tego pewnie połowa jest inwestowalnych.

W Stanach Zjednoczonych jest około 9 tysięcy spółek i 3 albo 4 tysiące ETF-ów, czy to geograficznych, czy indeksowych, czy sektorowych.

Wszystkie mają też swoją płynność, czyli możliwość zawierania transakcji kupna-sprzedaży jest praktycznie nieograniczona, nielimitowana płynnością z punktu widzenia inwestora indywidualnego, jakim ja jestem.

Nawet pewnie z punktu widzenia większości europejskich inwestorów instytucjonalnych ta płynność jest nieograniczona.

W Stanach na giełdzie amerykańskie rodzą się

Jakie wszelakie megatrendy.

Natomiast dotcomy się urodziły w Stanach, biotechy urodziły się w Stanach, AI jest teraz w Stanach, więc reszta świata to trochę naśladuje.

No to, że się rodzą megatrendy, to tak łatwo powiedzieć, to trochę brzmi jak moda, natomiast jakby to modą w sensie inwestowanie się staje, natomiast zaczyna się z tego, że Stany to jest centrum rozwoju technologii i kapitału, które jest po to potrzebne.

Więc to jest kolejna różnica.

Krótka sprzedaż, to jest jakby niesamowite.

Nikt nie powinien zabronić inwestorowi inwestować zarówno na długo, jak i na krótko.

W Polsce jest to bardzo mocno ograniczone.

Pomijając kilka spółek i kilka indeksów, gdzie właściwie poza future'ami na WIG20 płynność jest ograniczona, to co do innych spółek nie ma możliwości takich zachowań.

To jest w Stanach ze wszystkimi tego jakby pozytywnymi, ale również czasami negatywnymi konsekwencjami.

To do tego też może jeszcze wrócę.

No tak jak mówiliśmy, wystarczy być w Ameryce, żeby mieć też ekspozycję na czołowe spółki z innych kontynentów.

Europa, Ameryka Południowa, Chiny.

Ktoś mógłby powiedzieć, że jeżeli chcę zainwestoww takiego hegemona jak Novo Nordisk, GBP, które są firmami globalnymi, no to mogę na Euronext czy w Londynie, co jest oczywiście prawda,

Jak takie firmy potencjalnie stanowią kilka procent obszaru moich zainteresowań, to po co odpalać sobie, mówiąc obrazowo, dodatkowe screeny na komputerze.

Wystarczą nam screeny amerykańskie i mieć to wszystko w jednym miejscu.

To jest jakby niesamowite.

W Stanach na giełdzie trzeba mieć zapięte pasy bezpieczeństwa, bo ta zmienność jest niesamowita.

Taki świeży przykład to jest 20% wyskok wielgachnej firmy, czyli Mety, po wynikach w zeszłym tygodniu o 20%.

No to był wyskok po wynikach i teoretycznie można się zastanawiać, czy te wyniki były źle zaprognozowane, czy były źle zdyskontowane.

No ale powiedzmy jest bardzo taki istotny fakt, którym są wyniki, który spowodował ten ruch.

Natomiast tam czasami ruchy w górę czy w dół na właśnie takich

W kilkunastoprocentowych zmianach odbywają się nawet nie bez wynikach, ale na newsach dotyczących jakichś tam postępów, dotyczących technologii czy badań.

Nawet na plotkach czy informacjach nie do końca potwierdzonych dziennikarstw, tak a propos sił mediów.

Tam media naprawdę potrafią kreow

Swoimi informacjami, czy plotkami, czy teoriami mozaikowymi bardzo duży ruch.

Część z nich się sprawdza, część nie, ale to wpływa na zmienność.

W Polsce media są takie odtwórcze.

Jest konferencja, są wyniki, jest ESPI następnego dnia, bądź w przypadku mediów online'owych tego samego dnia, ale po...

Informacji jest powielenie, jest jakiś komentarz, a tam media bardzo często wyprzedzają informacje czy je kreują.

Także, żeby tutaj może nie tyle nie zanudzać, co nie rozpisywać się na temat tych różnic, bo ja takich sporo wymieniłem, to bym tylko na koniec

Powiedział takie, powiedzmy, jedno słowo podsumowujące i znowu ktoś może uważać, że jest to plus, ktoś inny, że minus rynku amerykańskiego.

Ten rynek w moim odczuciu ze względu właśnie na kto kreuje informacje, jak dużo jest inwestorów, jak dużo spółek, że jest krótka sprzedaż, że jest duża zmiana.

To ciekawa teza, bo

Bo wydaje się, że polska giełda jest bardzo spekulacyjna, więc ciekawa teza, ale właśnie chciałem jeszcze nawiązać do tego, co tutaj wybrzmiało w twojej prezentacji.

Bo chyba to jest taka ciekawa różnica, że spotkałem się z takimi opiniami, że właśnie te dane fundamentalne, te zmiana perspektyw, zmiana nastrojów dużo szybciej jest uwzględniana w wycenach akcji niż na rynku polskim.

U nas często wiemy, że już coś dobrego się dzieje w danej spółce i tak ten kurs jeszcze potrafi dwa kwartały stać w miejscu, zanim się to zmaterializuje.

Mam wrażenie, że tam właśnie w Stanach

Ta reakcja na zmianę nastrojów danych, pierwsze dobre wyniki, które wybijają się z jakiegoś trendu, który był wcześniej negatywny lub pozytywny, bardzo mocno wpływają i tak jakby fundamentalnie jest dużo szybszy rynek.

On jest bardziej spekulacyjny w sensie szybkości ruchu, w sensie zmienności.

Natomiast oczywiście jakby w długim terminie no to wyniki czy informacje się bronią.

I mówię bardziej o poszczególnych walorach, no bo w skali indeksu to się w jakiś sposób wyrównuje, ale to jest dużo większe i wydaje mi się, że to wynika po prostu z dwóch rzeczy.

Jedna rzecz to jest ta nieograniczona płynność, jeszcze raz powtórzę.

Druga rzecz to ilość podmiotów inwestujących zarówno instytucjonalnych, jak i indywidualnych.

Podmiotów instytucjonalnych, które tam inwestują.

W Polsce mamy w tym momencie 7 OFE i kilkanaście TEFI, gdzie OFE są coraz bardziej nastawione na pasywne inwestowanie, bo są po prostu za dużymi rybami już w tym naszym stanie.

I co więcej, też bardziej się benchmarkują czy do siebie, czy do indeksów.

Także u nas tak trochę wszyscy

Przyzwyczaili się, że jest mniejsza konkurencja, a tam każdy walczy o swoje.

Rozbieżność opinii czy interpretacji jest dużo większa.

Największe wyzwania, jeśli chodzi o przeskoczenie z polskiego rynku na ten amerykański?

A druga rzecz właśnie, czy te wyzwania jakoś się zmieniły z czasem?

Czy dzisiaj jest łatwiej po prostu zacząć swoją przygodę, jeśli chodzi o inwestycje za granicą?

Ok, trzy wyzwania.

Pierwsze wyzwanie to jest takie, że dla mnie największym problemem właśnie było to, że ja

To znaczy, o ile w Polsce jestem sobie w stanie w miarę dobrze wyobrazić, jak dana informacja może się przełożyć na ruch na cenie akcji danej spółki, w sensie i kierunku, i nawet zakresu.

I umiem to właściwie zinterpretować i po prostu czuję jakie są tutaj schematy rozumowania innych inwestorów, schematy działania.

O tyle w Stanach ten jakby dysonans poznawczy był bardzo duży i próba przełożenia

Schematów działania polskiego rynku i zachowania w różnych sytuacjach na to, jak zachowa się rynek amerykański.

Ten dysonans był kolosalny i mogę tutaj tak trochę żartobliwie powiedzieć, że jakby swojego czasu to nawet miałem taką paranoję,

Polegającą na tym, że wolałem daną akcję przed wynikami sprzedać po to, żeby nie ryzykować tego, że ja nie przewidzę jak mocno i w którą stronę ona pójdzie.

Chwilę odczekać i potem ewentualnie do niej wrócić.

Oczywiście jest to paranoja i co więcej statystyka pokazywała,

Czasami, jeżeli akcja była dobrze wybrana, to na ogół rosła, a przynajmniej w długim terminie rosła, więc jakby to działanie nie miało sensu.

Ale tak od strony psychologicznej pokazuje, że jakby ta zmienność i skala reakcji, zupełnie nie przystająca do tego, jak w Polsce, powodowała, że jakby, że miałem takie jakby nastawienie i takie paranoje czy obawy, głównie przed wynikami.

Druga rzecz to jest taka, że będąc tu i teraz w Polsce, no to jakby ja mogę, czy każdy może tą polską gospodarkę w taki sposób jakby namacalny, empiryczny, organoleptyczny poczuć.

I tak jak pewnie pamiętasz, jest taka jedna z kultowych scen w Big Shortcie, że oni pojechali gdzieś na Florydę i trafili na osiedle, wielkie osiedle

Domów niesprzedanych, tylko spotkali krokodyla w basenie.

To pokazywało, że coś na rynku hipotecznym przestało działać w tych Stanach.

I to był asumpt do dalszych badań, szukania jak to działa i odkryli, że tak powiem, symptomy kryzysu.

W Polsce teoretycznie mogę sobie wyobrazić, że pojadę na nowe osiedle,

Połowa banerów sprzedam, wynajmę, wszystko stoi puste, no to jest sygnał, że coś nie działa.

Natomiast zza biurka, jakby tutaj, no ja tej gospodarki w Stanach nie poczuję.

Jak konsument amerykański by dostał 100 dolarów plus, odpowiednik naszego 500 plus, to czy on to wyda na edukację, na jedzenie, pójdzie do kasyna, czy pojedzie na wakacje?

Ja tego nie wiem.

Więc takie też zachowania konsumenckie są nie do przewidzenia.

Więc tutaj to zostaje mi co najwyżej czytanie jakichś liczb różnych tam urzędów ekonomicznych czy statystycznych, które wychodzą z pewnym opóźnieniem i nie zawsze są łatwe do interpretacji.

Więc to są chyba jakby największe wyzwania i co więcej ta taka jakby asymetria

W czuciu zachowań rynku na pewno pozostanie.

Oczywiście można powiedzieć, że to jest takie pewne learning by doing i jakby ta praktyka powoduje, że zaczynasz to czuć jakby coraz bardziej, ale początek na pewno był pod tym względem bardzo trudny.

No właśnie, bo z tego co wiem, to już od kilku lat inwestujesz z zagranicą, w Stanach.

No i powiedzmy teraz porozmawiajmy o tej strategii inwestycyjnej, bo rozumiem, że od czegoś musiałeś zacząć i jak to się zmieniło, jaka tak naprawdę dzisiaj jest twoja strategia inwestycyjna, jak podchodzisz do tego rynku i czy ona się jakoś różni od tego, jak by ona wyglądała w Polsce?

Może tak jeszcze cofając się do tego roku 2016 czy 2017, kiedy zaczynałem inwestoww Stanach, to poza tym, że chciałem tam być, bo ten rynek rósł, bo miał płynność i tak dalej,

To w sumie jedyna strategia inwestycyjna, jaką wtedy miałem, to sprowadzała się do tego, że są tam notowane spółki czy sektory, które w ogóle są nieobecne w Polsce i żeby na tym koncentrować moje inwestycje.

Natomiast dwie pierwsze inwestycje oczywiście spełniały kryteria tego, że były kompletnie różne od tego, co było dostępne w Polsce, ale czy stała za tym jakaś

Wielka myśl, dlaczego te konkretne spółki, to nie wiem.

To tak powiem, że pierwszą spółką to było Intuitive Surgical, czyli spółka z obszaru ochrony zdrowia roboty da Vinci.

Teraz Synectic dystrybuuje, wtedy jeszcze nie dystrybuował, więc po raz pierwszy przeczytałem, o jest taka spółka, robią coś takiego.

Wtedy jeszcze charakteryzowała się dużą zmiennością, jakoś ten temat jakby uwierzyłem.

No i jakby to pokazywało od razu, że ten sektor health, czy biotech, czy medtech to jest jakby coś, co w tych Stanach

Koncentruje uwagę całego świata.

Natomiast druga spółka, pewnie byś nie zgadł, to była spółka chilijska Sociedad de Química y Mineira de Chile.

Największy w Chile i chyba jeden największy na świecie producent litu i różnych rzeczy około litowych.

Wtedy zaczynał się hype na baterie litowe, wobec tego to była jakby połowa podstawy do decyzji, a druga połowa to było to, że byłem świeżo po

W miarę świeżo po miesięcznych wakacjach w Chile.

I po prostu taki element trochę zarówno pozytywnych emocji, które jeszcze tkwiły po tych wakacjach, jak i rzeczywiście obserwacji, że sytuacja polityczna w kraju w Chile się jakby stabilizuje.

Czuć było, że też ekonomia się rozwija.

Ta strategia inwestycyjna, chociaż to jest górnolotne słowo, to mocno się zmieniła.

Natomiast ja generalnie bym powiedział w ten sposób i to też jest odpowiedź na

Takie pytanie, na co ewentualni inwestorzy decydujący się na inwestycje w Stanach powinni zwracać uwagę.

Ja bym odpowiedział troszkę przekornie, ale bynajmniej nie po to, żeby zniechęcać do inwestycji w Stanach.

Ja zakładam, że decyzja o tym, żeby zacząć inwestować za granicę, to jest decyzja na zasadzie

Inwestuję w Polsce, trochę się na tym znam.

Szukam z tych czy innych powodów, czy to dywersyfikacji, czy innej stopy zwrotu, czy alternatywy całkowitej bądź częściowej do polskich akcji.

Tutaj wydaje mi się, że taką ważną odpowiedź, którą każdy musi sobie udzielić, to jest to, jaki jest jego jakby cel inwestycyjny i profil ryzyka.

Bo ja bym powiedział, że Polska to jest rynek

Stosując pewne uproszczenia, to jest rynek value.

Spółki są nadal całkiem tanio wycenione.

wysokie stopy dywidend.

Jest bardzo wysoki standard corporate governance.

Pomijam ewentualnie jakieś nieprawidłowości w spółkach Skarbu Państwa i interesy polityczne, ale generalnie uważam,

W Polsce standardy corporate governance są wysokie.

Wobec tego ten rynek jest dosyć bezpieczny, a na dodatek nie ma tej asymetrii informacyjnej czy dysonansu poznawczego, bo jesteśmy tu i teraz czujemy tą gospodarkę.

Podczas gdy w Stanach ten rynek, już mówiliśmy, że ma dużą większą zmienność, taką komponentę spekulacyjności, ale to też jest rynek dużo bardziej growth.

Dywidendy tam jakby mniej znaczą, wyceny są dużo wyższe, także oczywiście gospodarka się rozwija i pewnie o makro.

I o geopolityce jeszcze porozmawiamy, bo to są takie czynniki bardzo pro jeżeli chodzi o Stany, ale tak z dnia na dzień, no to ten rynek wydaje się ze względu właśnie na wyceny, na tą dużą zmienność, na krótką sprzedaż, dużo bardziej ryzykowny.

wnież jeżeli chodzi o corporate governance, może to kogoś zdziwi, ale ja uważam, że w Stanach są dwa standardy corporate governance.

Które są na świeczniku, które prowadzą poprawną politykę, albo bardzo dobrą politykę, IR-ową, PR-ową, które są pod takim nadzorem swoich największych inwestorów instytucjonalnych i tam jest wszystko jakby korekt.

Jest cały długi ogon spółek małych, gdzie na ogół rządzą zarządy i zarządy oczywiście lega artis, ale robią wiele rzeczy, które trudno nazwać bardzo transparentne.

Chodzi o politykę komunikacyjną, chodzi o podwyższenia kapitału znienacka w ramach kapitału docelowego kierowane do wybranych inwestorów.

Tam też w akcjonariacie są instytucje, tylko jak BlackRock ma biliony dolarów under management, a w ramach zdywersyfikowanego portfela ma kilkanaście milionów czy kilkaset w jakiejś spółce, która ma miliard czy półtora miliarda kapitalizacji czy mniej, no to sorry, ale już żadne aktywistyczne ani ruchy, ani tam w corporate governance nie będzie się angażował.

Zachęcam do inwestycji w Stanach, ale trzeba sobie zdać sprawę z tego, że przynajmniej takie jest moje zdanie, Polska prezentuje niższy profil ryzyka, przynajmniej w takim inwestowaniu tu i teraz, krótkoterminowym.

No to jest ciekawa teza, z którą wbrew pozorom ja się zgadzam, bo wiem o co ci chodzi, bo to może u nas być dla wielu zaskoczeniem, ale tam jest trochę to wygląda tak, że na tych rynkach amerykańskich, no tam rada dyrektorów tak naprawdę rządzi spółką, a nie akcjonariusze wbrew pozorom w większości przypadków.

I po prostu od ich widzimi się tak naprawwiele elementów zależy, więc tam naprawdę mogą być duże zaskoczenia.

I te zaskoczenia, które mieliśmy, nie wiem, w ostatnich latach, jakieś karnele czy tak dalej, to i tak cały czas jest nic z porównaniem tego, co czasami może się wydarzyć z dnia na dzień w Stanach Zjednoczonych.

Tak, no my się ekscytujemy tym karnelem, do tego jeszcze dorabiamy jakieś takie legendy polityczne, że jest to niepoprawne politycznie, natomiast no to jest

To nie jest jakby jedyny przypadek, ale pewnie w perspektywie ostatniego tam kilkunastu miesięcy jeden przypadek i jakby wynikający jeszcze z tego, że było jakby niejasne, jakby, że nie jest to spółka, która jest do końca pod polskim prawem, jeżeli chodzi o notowania giełdowe i jego status publiczny.

Gdyby był pod polskim prawem, no to wyglądałoby to dużo lepiej, jeżeli chodzi o akcjonariuszy.

Także tak można powiedzieć, że jedną z ważnych rzeczy, jak się inwestuje w mniejsze spółki w Stanach, no to jest po pierwsze obserwowanie transakcji insiderów, jak i również obserwowanie tego, czy osoby z Rady Dyrektorów są akcjonariuszami, czy nie.

Jeżeli są akcjonariuszami, to jedziemy na tym samym wózku pół biedy.

Ale czy akcjonariusze mają być prostym dawcem kapitału?

Powiedziałem, zacząłem na to twoje pytanie o strategię inwestycyjną od tego, że zdałem taki disclaimer, że Polska mniejsze ryzyko, większe ryzyko Stany.

Natomiast odpowiadając wprost na pytanie o strategię, to wydaje mi się, że strategia jest jakby rzeczą indywidualną i jeden z kiedyś bardzo znanych inwestorów na polskiej giełdzie, który wprowadził wiele w ogóle spółek na polskie giełdy, to miał takie fajne powiedzenie, że

Wobec tego trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, jaka jest funkcja celu strategii inwestycyjnej?

Moją funkcją celu to jest szukanie i alfy i bety i jakby z całą świadomością tego ryzyka i tej dużej zmienności

Wwiększą zmienność i w te ryzyka szukając większych zysków.

Także w mojej strategii ja mam brak jakichkolwiek benchmarków, brak jakichś takich zasad dotyczących skali dywersyfikacji, czy to spółkowej, czy sektorowej versus koncentracja.

Na przykład w styczniu tego roku mój portfel prywatny obejmował raptem 8 spółek, z czego 7 biotechowych i jedną uranową.

Także można powiedzieć, żadna dywersyfikacja, raczej koncentracja.

Oczywiście przemyślanym i świadomym, ale wbrew takim zasadom stricte zarządzania portfelowego.

Natomiast jeszcze jakby kolejna taka rzecz dotycząca mojej strategii, no to jest taka, że portfel musi być zainwestowany minimum w 100%.

Minimum w 100%.

To znaczy, dlatego mówię, że minimum 100%, bo są jakby instrumenty lewarowane.

Ja dosyć często korzystam z ETF-ów.

Bywają ETF-y, które są lewarowane razy dwa, razy trzy.

Wobec tego posiadanie takiego ETF-a podbija siłą rzeczy zaangażowanie portfela.

Powyżej 100% to też znaczy wykorzystanie zarówno instrumentów long, jak i short.

Wspominając future'y, które są takie najbardziej oczywiste, to też są ETF'y zarówno nielewarowane, jak i lewarowane na short.

Także jakby to moje zaangażowanie brutto, licząc właśnie stronę długą i krótką portfela, często sięga stu kilkudziesięciu procent.

Natomiast tak jak mówię, minimum musi być 100%, bo trzeba coś obstawiać.

Można się mylić, ale skoro ten rynek daje możliwości

Zawierania transakcji w obie strony, a płynność jest nieograniczona i można te flipy robić non stop, no to trzeba jakby z tego korzystać.

Zresztą jest takie amerykańskie powiedzenie, there must always be a bull somewhere.

Czyli zawsze gdzieś jest jakiś rynek byka.

Że ten kapitał krążący po giełdzie amerykańskiej, po tym wielkim oceanie,

Adam Kalkusiński, cc group, Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie.

Ale oni i tak skorzystali na tym, bo tam był ten sektor paliwowy, który generował bardzo duże zyski i też zwyciężył i też gdzieś znalazła się jakaś zatoka, gdzie można było zaparkować dość duże ilości kapitału i wbrew pozorom ostatecznie te indeksy wcale tak tragicznie nie wypadły, jak się wydawało, że mogłyby wypaść, gdyby

Gdyby nie było tego sektora poliwowego, takiego rozbudowanego w Stanach?

Ja bym powiedział wręcz, że były przynajmniej trzy sektory, które w ciągu ostatnich dwóch lat od momentu wybuchu wojny w Ukrainie i w ogóle ta sytuacja geopolityczna cały czas się tak...

Być może trochę różnie to było w czasie rozłożone.

Ten sektor paliwowy był oczywiście takim wyborem najbardziej oczywistym.

Do tego w którymś momencie dołączył sektor, bardziej to już jest kwestia zeszłego roku, technologiczny, czy to związany z obronnością, czy cyberbezpieczeństwem.

AI to jest w ogóle osobny temat.

Ale to bezpieczeństwo cybernetyczne.

Która może nie jest związana z wojną w Ukrainie jako taką, ale zarówno z takim ogólnym zaostrzeniem się sytuacji geopolitycznej oraz jeszcze efektami post-covidowymi, że wtedy jakby handel się ograniczył i globalizacja zaczęła się trochę sypać.

Trzecia rzecz to był taki trend jakby on-shoringu i wracania przemysłu

I takim sektorem, który bardzo dobrze performował, on może nie miał wielkiego przełożenia na indeksy, bo to nie są spółki bilionowe jak Apple czy Microsoft, tylko kilkunastomiliardowe, ale to było budownictwo infrastrukturalne.

Ja zakładam, że zaczęły się budoww uproszczeniu fabryki w Stanach, bo widzę, że puchną wyniki, puchną wyceny.

Firmy takie jak Orion czy EAM, które odpowiadają w Stanach za budownictwo infrastrukturalnego.

Dobrze, przejdźmy może do takiego trochę podsumowania, bo trochę tak mam wrażenie, że zebraliśmy w całość.

Porozmawialiśmy trochę o strategii, porozmawialiśmy o ryzyku.

Tak mi się wydawało, że inwestorzy głównie zaczynają inwestowanie w Stanach Zjednoczonych od kupienia tego NASDAQa, ETF na NASDAQ i trzymamy.

W ogóle, twoim zdaniem, to jest dobra droga, jeśli chodzi o rozpoczęcie przygotowania się do rynku zagranicznego.

Jak szukać właśnie tej swojej strategii?

Co się u ciebie sprawdziło?

Co się, twoim zdaniem, jest ślepą uliczką?

To chyba najtrudniejsze pytanie, jakie padło w trakcie tej naszej rozmowy.

Czy to inwestowanie pasywne ma sens, jeśli chodzi o Stany?

Po pierwsze, to może taka dygresja, ja nie do końca zgodzę się z tym, że inwestowanie w ETF jest inwestowaniem pasywnym.

Może inaczej, nie zgodzę się z tym, że ETF jest pasywnym inwestorem.

Może w ten sposób.

Ja bym powiedział, że ETF jest inwestorem półaktywnym dlatego, że o ile rebalancing Nasdaqa np.

odbywa się 4 razy do roku kwartalnie i w całej chyba już 40-letniej historii Nasdaqa były 3 nadzwyczajne rebalancingi.

Wynikające z nadzwyczajnych zmian wycen spółek.

Ostatnia była w zeszłym roku, w połowie roku ze względu na Magnificent Seven i bardzo duży udział.

Większość ETF-ów, nie wiem czy wszystkie, ale większość ETF-ów, w tym na przykład ETF-y na NASDAQ czy w ogóle na indeksy, są rebalansowane dziennie.

Także na podstawie symulacji, jak dzisiejsza sesja i wzrosty, spadki wpływałyby na indeks NASDAQ-a, gdyby był dzisiaj rebalansowany, a nie za kwartał, to tak ETF

Kupuje bądź sprzedaje akcje w swoim portfelu.

Dlatego unikam trochę słowa pasywnego.

Natomiast czy inwestowanie pasywne z punktu widzenia inwestora, czyli WTF ma sens?

Uważam, że ma sens.

Mogę znaleźć przynajmniej dwa uzasadnienia.

Jeżeli chodzi o indeks typu ten NASDAQ, to być może jeszcze w osobnym pytaniu o tym porozmawiamy.

Oceniam perspektywy gospodarki amerykańskiej, czy w ogóle regionu amerykańskiego, regionu nafta i w perspektywie krótko, jak i długoterminowej.

No wobec tego, jeżeli zakładamy, że gospodarka równa się giełda, a giełda to Nasdaq, S&P, to w takim ujęciu zarówno krótkoterminowym, czyli rocznym, jak i długoterminowym, no uważam, że te indeksy będą outperformować, wobec tego uważam, że inwestowanie

Instrument na te indeksy ma sens i dla inwestorów lubiących większe zyski i większe ryzyko to może powinni się zastanowić nad ETF-ami lewarowanymi np.

Więc to jest jakby jeden argument, że uważam, że giełda będzie outperformoww różnych czasowych rzeczach.

Jeden z moich ulubionych sektorów do inwestowania to jest biotech.

Liczba spółek wchodzących w skład tego sektora, liczba informacji zarówno faktograficznych, jak i takiego buzu czy bazu medialnego jaki się pojawia, powoduje, że ja nie jestem w stanie ocenić tych informacji.

I owszem, w moim portfelu znajdują się pojedyncze spółki biotechnologiczne, ale takie gdzie

Naprawdę pochyliłem się i wymyśliłem jakąś story, natomiast wydaje mi się, że znowu biotech jest przykładem takiego sektora, że jeżeli się wierzy w dalszy postęp technologiczny, wzrost nakładu w tym sektorze,

Powolne odwracanie się sytuacji na stopach procentowych, a wiadomo, że ten sektor jest bardzo wrażliwy.

In plus na obniżki stóp, in minus na podwyżki stóp.

Jeżeli jakby widzimy, że jest powrót działalności M&A i partneringowej w tym sektorze, no to wydaje mi się nie ma co kombinować, tylko po prostu dużo lepszym rozwiązaniem jest ETF.

Co więcej, jak rozmawialiśmy

Ty podałeś ten przykład sektora paliwowego w Stanach.

Ja też na tym trochę zarobiłem, jak rozpoczęła się wojna w Ukrainie.

Nie zastanawiałem się nad wyborem poszczególnych spółek i czy bardziej gaz, czy ropa, czy może spółki transportujące te surowce, tylko kupiłem lewarowanego ETF-a DIG,

Który daje ekspozycję na ileś tam największych spółek plus na jeszcze jakieś takie skomplikowane, których nie rozumiem do końca, struktury opcyjne powiązane z cenami suroww.

Pewnie najlepsze spółki, które najbardziej wzrosły, wzrosły więcej, no ale to mi dawało jakiś taki komfort nazwijmy to ekspozycji na sektor, no bez podejmowania takiego ryzyka pojedynczej spółki, gdzie znowu ich ilość powoduje, że ciężko jest to indywidualnie przeanalizować.

No właśnie i tutaj chyba byśmy doszli do tego ważnego elementu, który moim zdaniem też jest istotny, źródła informacji.

Bo wydaje mi się, że ciężko jest się przekopać przez tą ilość informacji.

Wydaje mi się, że też to, co funkcjonuje u nas na polskim rynku kapitałowym wśród wielu inwestorów, że właśnie są te wyniki, bierzemy udział w konferencji wynikowej, sobie coś tam później liczymy, jest czas, żeby...

Ocenić perspektywy, rynek to trawi powoli.

Ty w jaki sposób się orientujesz?

Bardziej to jest skanowanie rynku, śledzenie jakichś biuletynów, raportów z biur maklerskich.

W ogóle od czego zacząć właśnie poszukiwanie wiedzy na temat tego, w którym kierunku zmierzać?

To jest świetne pytanie i nie mówię tego na zasadzie jakiegoś tam taniego pochlebstwa, tylko to jest w ogóle rzecz, która mi umknęła w odpowiedzi na twoje pytanie, które pojawiło się kilka minut temu, jeżeli chodzi o te wyzwania, bo mówiłem o tym dysonansie poznawczym i tym, że nie czuję rynku.

Natomiast trzecia rzecz i to jest akurat wyzwanie, które

Wydaje mi się, że opanowałem, a które było na początku, to jest właśnie z jakich narzędzi informacyjnych czy analitycznych korzystać, którym zaufać i w ogóle

Główna rzecz jest taka, że zalew informacji w postaci informacji prasowych, czegoś co można porównać do polskich blogów, czy portali, czy serwisy, jest tego dużo.

To według mnie jest bardzo taka indywidualna selekcja, którą trzeba dokonać pod kątem, co się dobrze czyta, co się rozumie i gdzie wydaje nam się, że mamy jakąś taką statystyczną, większą sprawdzalność, czy jakby wiarygodność.

Albo, że sami lepiej umiemy z tego korzystać, prawda?

Bo być może kwestia tego, jakie informacje są pokazywane i w jakiej formie powoduje, że tak charakterologicznie czy psychologicznie umiemy z tego korzystać mniej bądź bardziej.

Wymienię tutaj kilka rzeczy.

Jeżeli chodzi o małe spółki, które wpadają na mój radar, bądź już je mam w portfelu, to takim ważnym źródłem

Analiz przez małe a, bo nie są to analizy w sensie rekomendacji, wyceny czy prognozy.

To jest odpowiednik jakby takiego

Nie wiem czy bloga, czy forum bankiera, czy na temat danej spółki.

Natomiast to się wyróżnia moim zdaniem tym, że jakby poziom merytoryczny i kultura wypowiedzi jest dużo większa.

Sprawia to wrażenie, że piszą ludzie, którzy rzeczywiście z tymi spółkami się widzieli, mają do czynienia.

No i w przypadku małych spółek, a mała spółka to jest pewnie wszystko poniżej kilku miliardów dolarów, gdzie

Albo opracowania brokerskie są rzadkie, albo ja nie mam do nich dostępu, bo nie znam, są płatne itd.

To jest źródło takich przemyślanych wypowiedzi i ja może nie codziennie, ale raz na kilka dni na daną spółkę wchodzę i patrzę, co tam ciekawego napisali.

I w ogóle według mnie jakby Yahoo Finance jest pewnym takim dobrym agregatorem różnych informacji, artykułów, czy to z innych serwisów, czy po prostu z gazet w jednym miejscu.

Także to jest jakby wygodna rzecz.

Jeżeli chodzi o ten sektor biotyk, który tutaj kilka razy już odmieniałem przez kilka przypadków, to korzystam z bezpłatnej

Wersji...

Biopharma Catalyst, gdzie po prostu dostaje daily, weekly, czyli dzienne i tygodniowe opracowania najważniejszych informacji ze spółek i najważniejszych movers, czyli to, co najbardziej... Zmienności.

Zmienności w górę, jak i w dół.

I to jest taka, powiedzmy, pigułka informacyjna, co się dzieje w biotechu i zarówno pozwala to

W cudzysłowie załapać się na ruch na jakiejś spółce, jeżeli jestem w stanie tą informację rzeczywiście sam sobie jakoś tam zinterpretować, ale też daje jakby taki ogląd, co się dzieje w sektorze.

Bardzo dużo tam się pojawia informacji na temat ewentualnych właśnie partneringów, czy ruchów M&A-owych.

Jakby to pokazuje, które podsektory są bardziej hot, czyli gdzie się więcej dzieje, więcej jest zainteresowania, a gdzie jest mniej.

Natomiast trzecia rzecz, z której korzystam, to już jest jakby serwis płatny, natomiast to świadomie po roku czy dwóch poszukiwań dojrzałem do tego.

Tak, to jest, być może są lepsze, być może, natomiast ja jakby się do tego przyzwyczaiłem, to jest Zax Investment Research.

Oni mają swój system scoringowy odnośnie spółek, które pokrywają, który jest systemem

Głównie opierającym się na analizie wskaźników finansowych i wyników, ale równolegle w ramach tych serwisów płatnych prowadzą takie coś ala rekomendowane portfele w różnych kategoriach.

Spółki value, spółki wzrostowe, spółki najbardziej

Medialne portfele budowane pod wyniki, gdzie spodziewają się zaskoczeń.

Także ja to regularnie czytam, screenuję i po prostu oczywiście na koniec dnia to ja podejmuję decyzję, co z tych rekomendacji wybrać.

No bo tych rekomendacji się ukazuje kilkanaście, rekomendacji w cudzysłowie, prawda?

Na koniec dnia to jest my own human factor, czyli moja własna decyzja, z czego korzystam.

Natomiast jest to bardzo takie uporządkowane źródło informacji, z których umiem już korzystać i umiem się płynnie tym serwisem posługiwać.

Wspominałeś o tym właśnie, że wbrew pozorom ten rynek amerykański jest dużo bardziej ryzykowny niż ten polski, zwłaszcza odnośnie tych mniejszych podmiotów.

Tutaj zwracałaś uwagę na tę kwestię compliance i ja mam taką, po tych swoich tam, powiedzmy, dwóch, trzech latach doświadczenia, takie swoje przemyślenie, że też zauważyłem, że tam w ogóle jest inne podejście do komunikacji, tak?

Jakby tam mam wrażenie, że dużo

Jest bardziej dobrowolne, co komunikować, co nie komunikować.

Częściej się posługuje, nie wiem, komunikatami prasowymi, praktycznie czegoś takiego jak komunikaty ESPI.

Nie wiem, czy w praktyce w ogóle coś takiego funkcjonuje w Stanach Zjednoczonych.

Jakby ta komunikacja, zwłaszcza tych mniejszych spółek, jest dużo bardziej dobrowolna i rzeczywiście tutaj takie profesjonalne spojrzenie, bliskie śledzenie spółki

Jest bardzo dużą wartością.

Nie odpowiem na pytanie,

Od takiej strony stricte regulacyjnej, czy mówiąc po europejsku marowskiej, jak to wygląda, bo nie wiem do końca, jakie są te obowiązki informacyjne.

Mam wrażenie, że tych formularzy różnych, które te spółki składają, dotyczących rzeczy mało ważnych biznesowo jest bardzo dużo.

Bardzo dużo i ciężko się w tym połapać.

Natomiast rzeczywiście takie informacje, które z naszego punktu widzenia nadają się na ESPI, czyli jakieś kontrakty, nie wiem do końca jak to jest uregulowane,

Można powiedzieć, że ESPI to jest troszkę taki polski ewenement, bo również spółki europejskie.

Tam jest kanał wrzucania wszystko do takich dyfuzorów prasowych czy medialnych.

Natomiast tak jak mówię,

Jakie są kryteria publikacji określonych informacji, poza tym, że są tam wyniki, transakcje insajderskie, to ja nie wiem.

Wobec tego rzeczywiście trzeba śledzić albo spółki, albo śledzić te serwisy informacyjne, które o tych spółkach mówią.

Jest dużo większa dobrowolność, moim zdaniem.

Moim zdaniem też jest dużo większa dobrowolność.

I wydaje mi się, że to jest trochę jakby też dowolność i dobrowolność spółki, być może jakichś partykuralnych, krótkoterminowych celów.

Czy spółka jakby intensywnie prowadzi swoją komunikację, czy nie?

Porozmawialiśmy już o różnicach między tymi rynkami.

Porozmawialiśmy trochę o poszukiwaniu strategii, o ryzyku też wydaje mi się, że trochę wspomnieliśmy.

Wielu aspektach.

W ogóle na to w jakiś tam specjalny sposób zwracasz uwagę?

No bo wydaje mi się, że chyba to już jest dość dobrze opracowane, jeśli chodzi o podatki w Polsce, tak?

Inwestowanie za granicą.

Odpowiedział na to pytanie na dwa sposoby.

Pierwszy sposób, taki praktyczny i formalnoprawny jest taki, że tak długo jak jestem obywatelem polskim, no to dochody z giełdy amerykańskiej sumują się w picie z dochodami z giełdy polskiej.

Co więcej, jeżeli korzystam z typowo polskich biur, a ja na przykład z Zembanku i Bosia, to ten

PIT dostaje 8C bodajże, ten formularz od nich, także nawet nie zajmuje się wyliczaniem.

Wobec tego mam jakby to odhaczone.

Do tej pory był problem z opodatkowaniem dywidend, ale gdzie teoretycznie powinno być pobierane 15% u źródła w Stanach i 19% u nas.

Natomiast chyba teraz większość biur już wprowadzała taki formularz

W8 Ben, coś takiego.

Więc jeżeli się go wypełni, no to te dywidendy też są traktowane tak jak w Polsce.

Natomiast ja jeszcze odpowiem tak zupełnie hipotetycznie.

Nawet gdyby moje transakcje w Stanach były opodatkowane według, nie wiem,

Trochę wyższego podatkowania.

To nie zmieniłoby to mojego podejścia do rynku amerykańskiego, bo uważam, że skala możliwości inwestycyjnych i stóp zwrotów tam jest tak duża, że to musiało być 50% vs 19% naszego belki, żeby zacząć się zastanawiać.

No dobrze, to przyszłość, bo już wspomniałeś o tym, że teraz takim ważnym tematem jest ta sztuczna inteligencja i rzeczywiście wydaje się, że to dużo zmieniło jeśli chodzi o giełdę amerykańską w tym 2023 roku, no to słowo minionarego roku bez dwóch zdań jest.

Jakie są w ogóle twoje oczekiwania co do rynku amerykańskiego?

Przewijały się w naszej rozmowie twoje stwierdzenie, że jednak jesteś optymistą co do Stanów Zjednoczonych.

Zacznijmy może od takiej perspektywy długoterminowej.

Dla człowieka 15 to jest, dla instytucji finansowej to jest nieskończona perspektywa, ale dla nas jednak 10-15 lat długoterminowe.

Ja uważam, że perspektywy długoterminowe są dla giełdy amerykańskiej pozytywne.

Co jest pochodną tego, że stawiam tezę, że perspektywy dla gospodarki amerykańskiej są pozytywne, a gospodarka na koniec dnia równa się giełda.

Plus minus jakieś tam drobne zawirowania po drodze.

I wydaje mi się, że takie najważniejsze czynniki, które decydują, które leżą u podstaw tego mojego optymizmu, to jest to,

Geopolityczne bezpieczeństwo Stanów, czy w ogóle kontynentu amerykańskiego.

Bardzo dobra struktura demograficzna, jednak demografia jest podstawą wielu

Procesów ekonomicznych i ta demografia dotyczy zarówno Stanów samych jako takich, jak i przyległego Meksyku.

Trzecia rzecz to jest to, że w Stanach jest największy kapitał, a kapitał wspomaga rozwój.

No i czwarta rzecz to jest taka, że

Ze względu na te napięcia geopolityczne, ze względu na doświadczenia covidowe, ze względu na też jakby taki nierównomierny stan demografii, o której wspomniałem, między kontynentami czy krajami, wydaje mi się, że to, co się dzieje od kilku lat, to jest takie trochę przechodzenie z fazy globalizacji do fazy regionalizacji.

Uważam, że nafta, czyli Stany, Meksyk i Kanada są jednym z tych regionów, które są bardzo mocno samowystarczalne, bardzo dobrze powiązane między sobą i będą jednym z najszybciej rozwijających się regionów jako całość.

Więc to jest ta perspektywa,

Nazwijmy to długoterminowa.

Natomiast jeżeli chodzi o perspektywę krótkoterminową, czyli powiedzmy najbliższy rok, to też jestem pozytywnie nastawiony, bo wydaje mi się, że

Cały czas mamy do czynienia z taką sytuacją, że no może już przeszło myślenie o recesji, ale cały czas jakby ta gospodarka zaskakuje pozytywnie i ta giełda amerykańska cały czas oczywiście to jest

Różnie rozłożone międzyindeksy czy kategorie spółek, ale cały czas mamy taką ścianę strachu czy półstrachu, a to są jakby najlepsze warunki ku temu, żeby akcje rosły.

Ja mam wrażenie, że w Stanach bardzo silny jest konsument.

Spadek inflacji jest zarówno ważny z punktu widzenia stóp procentowych i przełożenia takiego ekonomiczno-matematycznego na wyceny spółek, ale również na zachowania konsumenckie.

Realne wynagrodzenia rosną, zatrudnienie na takim optymalnym, prawie pełnym stanie.

Z jakichś informacji statystycznych wynika, że

Poziom obsługi długów przez budżety, czyli ile pieniędzy trzeba wydawać miesięcznie z budżetu domowego na obsługę długu jest nieco wyższy niż w 2021 roku, kiedy były różne dotacje covidowe, ale w perspektywie 20 lat jest najniższych, czyli konsument jest silny.

Onshoring się kontynuuje, czyli Ameryka się jakby rozbudowuje, więc wydaje mi się, że ten rok powinien dla giełdy, pomijając jakieś takie

Zawirowania, które bardziej bym przypisywał, czy to narracjom fedowym, czy narracjom związanym ze wzrokiem wyborczym.

Więc tu możemy mieć takie, powiedzmy, bumpy, wyboistą drogę, ale jakby gospodarcze przesłanki są cały czas bardzo dobre.

A jeśli chodzi o wyceny?

No bo wybrzmiało to w naszej rozmowie, że jednak Stany Zjednoczone to jest rynek wzrostowy.

Tam zawsze wyceny będą wyższe niż chociażby na takim rynku jak Polska czy Europa.

Uważasz, że to jakby jest ta tendencja długoterminowa?

To może znowu odpowiem dwoma osobnymi akapitami na to pytanie, bo jeżeli chodzi o stany jako takie, to ja nie do końca staram się patrzeć na wyceny i nie staram się walczyć z rynkiem.

I też nie jestem w stanie ocenić, czy wyceny rosną szybciej od wyników, czy wyniki rosną szybciej od wycen.

I jednak te wyceny jakoś tam się, powiedzmy, jednak troszkę normalizują.

I generalnie to może taka, nie wiem.

Rada, jeżeli to górnolotnie bym powiedział.

To czego staram się unikać, albo to czego nauczyłem się unikać, to przede wszystkim bazowanie na jakichś takich analizach, które pokazują jak rynek amerykański przy określonym poziomie wycen, czy określonej inflacji, czy określonych

W schematach zachowania Dow Jonesa vs Nasdaq, bo ciągwrotnie zachowywał się 5 lat temu 15,50.

Były prognozy, że będzie stagflacja, bo coś wyglądało w 1974 roku podobnie jak w 2022.

Uważam, że rynek kapitałowy oraz gospodarki tak się zmieniły w tym czasie,

Że po prostu szukanie analogii można zakończyć 5-10 lat temu wstecz.

Natomiast jeżeli chodzi jeszcze o te wyceny, tak jak powiedziałem,

No tutaj nie potrafię wskazać jaka jest optymalna wycena i nie będę walczył z rynkiem, natomiast w kontekście tego, że w kontekście tych dobrych długoterminowych prognoz amerykańskiej gospodarki, giełd amerykańskich, ja uważam, że ten rynek cały czas będzie zasysał kapitał portfelowy z reszty świata.

Wobec tego to może raczej ten

Adam Kalkusiński, cc group, Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie, Wall Street.

Jakby długoterminowo klucz do Polski, również do giełdy, ale w ogóle do Polski też leży w Stanach.

To znaczy, że jeżeli geopolityka amerykańska będzie taka, że Europa będzie nadal ważna w tym amerykańskim rozdaniu, to myślę, że Polska razem, tak jak do tej pory są Tajwan i Izrael, to Polska będzie trzecim najważniejszym rynkiem

W takiej układance geopolitycznej Stanów i to jest optymistyczny scenariusz dla Polski i też polskiej giełdy.

Myślę, że to jest słuszne stwierdzenie.

Chciałbym spytać o dwie kwestie.

Przede wszystkim jakieś sektory, które dzisiaj widzisz, obserwujesz.

Wspomniałeś o tej pewnie biotechnologii, mówiliśmy o AI, ale czy jest jeszcze coś, co przykuwa twoją uwagę w tej chwili, jeśli chodzi o ten rynek amerykański?

Jest takie powiedzenie traderów, że trend is your friend, czyli raczej nie należy walczyć z trendem.

Co więcej, trendy trwają dłużej, więc wydaje mi się, że AI się zaczął i się szybko nie skończy i w ogóle trwa cały czas na świecie wyścig, zarówno dyktowany geopolityką, jak i ekonomią, wyścig technologiczny, więc technologia cały czas tak.

Od technologii, z tego względu, że jest mniej podyktowany potrzebami ekonomiczno-geopolitycznymi, a bardziej społecznymi.

Natomiast biotechnologia tak i jeśli już to w Stanach.

Z tego względu, że najlepsze spółki ze świata uciekają do Stanów.

Tam jest technologia, tam są pieniądze na rozwój.

Ten trend reindustrializacji będzie kontynuowany.

To jest trzecia rzecz, więc ja bym tutaj tzw.

Ja razem z kolegą wypracowaliśmy taki w ogóle modelowy sposób podejścia do wyszukiwania instrumentów finansowych do inwestowania w Stanach.

Modelowy to znaczy, ponieważ ich jest 9 tysięcy spółek, 3 czy 4 tysiące ETF, to nie sposób,

Jednoosobowo, dwuosobowo, czy nawet dziesięcioosobowo wszystko analizować, więc trzeba się tego wspierać pewnymi narzędziami, nazwijmy to informatyczno-algorytmicznymi, które dokonują pewnych kilku poziomów selekcji i wypluwają jakieś sugerowane wyniki i zawężają ten obszar notowań.

Także na bieżąco też staram się słuchać modelu, ale w tym modelu te trzy sektory też nadal wyglądają najsilniej.

Na koniec w takim razie pytanie o twoje prywatne plany, jeśli chodzi właśnie o ten rynek zagraniczny.

Co tutaj przygotowujesz, szykujesz?

Wymieniłem tutaj, bez podawania na razie imienia, nazwiska, enigmatycznego kolegę, z którym opracowaliśmy jakiś enigmatyczny, nieco algorytmiczno-informatyczny model, który pomaga nam dokonywać selekcji instrumentów finansowych w Stanach.

Robienia kroku dalej, to znaczy na razie w oparciu o taki Seed Capital Friends and Family założyliśmy fundusz inwestycyjny zamknięty, który ma inwestować praktycznie tylko i wyłącznie w Stanach, na pewno nie w Polsce.

Nie w Polsce ze względu na moją osobę i konflikt interesów.

Ponieważ docelowo będzie przeznaczony do szerszego grona odbiorców, no to musi inwestoww sposób jednak dużo bardziej uporządkowany i mimo wszystko mniej ryzykowny niż moje własne podejście do ryzyka.

Wobec tego takim instrumentem do po pierwsze pokrywania jak najszerszej części rynku, po drugie zautomatyzowania pewnych wyborów i że tak powiem

Uproszczenia procesów decyzyjnych i zastąpienia pewnej części pracy ludzkiej automatyzacją, a zostawienie powiedzmy 20-30% kluczowych decyzji tylko temu czynnikowi ludzkiemu.

Stworzyliśmy taki model i w oparciu o ten model

Który od kilku miesięcy jakby już na żywym organizmie testujemy.

Jesteśmy w takiej wersji już beta 2.0 albo w końcowej fazie optymalizacji.

Adam Kalkusiński, cc group, Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie, Wall Street.

Adam Kalkusiński, cc group, Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie, Wall Street.

Tak jak mówię, z dużym wykorzystaniem tego modelu, który cały czas dopracowujemy.

Wieloskładnikowego, wielokriteriowego.

Podsumowując, wydaje się, że wszyscy znamy Polską Giedę, śledzimy ją od wielu lat.

Nasze serce bije na GPW, no ale trzeba jasno powiedzieć, że no te rynki zagraniczne, no nie ma przed tym ucieczki, tak?

No to jest jakby coś, co myślę, że coraz bardziej będzie wybrzmiewać, jeśli chodzi o polskich inwestorów i jeżeli ktoś w rozsądny sposób podejdzie do tego i wyjdzie z tym swoim kapitałem za granicę, no to tak naprawdę to tylko może na tym skorzystać.

Ta nasza rozmowa pewnie bardziej jest nakierowana pod kątem inwestorów, którzy już inwestują na giełdzie i dlatego nie mówiliśmy o jakichś oczywistych rzeczach typu ryzyko walutowe albo dywersyfikacja geograficzna.

Więc na pewno argumentów zarówno technicznych, jak i fundamentalnych za tym, żeby wychodzić poza Polskę, a jeżeli poza Polskę, to ja znowu podkreślę, Stany i właściwie tylko Stany jest bardzo dużo.

Natomiast tak jeszcze anegdotycznie chciałem powiedzieć, że jakiś czas temu siedziałem w restauracji i obok siedziała mama z trójką

Kilkunastoletnich dzieci, nie wiem czy wszystkie były jej dzieci, ale o co chodzi?

Te dzieciaki rozmawiały o Bitcoinie, o Tesli i to w kontekście jakby inwestowania na jakimś eToro, czy innych takich platformach i to mówili o inwestowaniu kieszonkowych 100 dolarów, czy coś takiego, ale jeżeli dzieciaki żyją bardziej giełdą amerykańską, dlatego że noszą buty Nike, kupują w Amazonie,

Wydaje mi się, że brakuje w Polsce też takich osób ala Elon Musk czy Jeff Bezos, które byłyby takimi ikonami.

Czasami pozytywnymi, czasami niejednoznacznymi, ale ikonami związanymi z rynkiem kapitałowym.

Ale wracając do tych dzieciaków.

Te dzieciaki nie rozmawiają o Jastrzębskiej czy LPP, tylko o Tesli, Bitcoinie, Amazonie.

No tak, no to nowe pokolenie właściwie zaczyna od rynków zagranicznych,

Raczej polski rynek jest dla nich jakąś tam ciekawostką.

No i to rzeczywiście chyba na SGH też dobrze widać, no bo tak jak kiedyś królowała polska giełda, to jednak dzisiaj w dużym stopniu królują ją inwestycje zagraniczne i spółki zagraniczne.

To wszystko co dzisiaj przygotowaliśmy.

Ja również dziękuję.

Za przybycie myślę, że trochę takiej ciekawej wiedzy na temat inwestowania za granicą przekazaliśmy.

Moim i Państwa gościem był Adam Kalkusiński.

Dziękuję Państwu.

Dzięki Paweł za zaproszenie.