Mentionsy

Strefa Inwestorów
27.03.2024 11:00

Gospodarka Argentyny po wygranej Javiera Millei. Czy warto tam inwestować? | W Pogoni za Wall Street

Koniec listopada przyniósł w Argentynie zwrot ku ekstremum, gdy Javier Milei, kontrowersyjny ekonomista o skrajnych poglądach libertariańskich, wygrał wybory prezydenckie. Obiecując „drastyczne" zmiany w strategii gospodarczej kraju, Milei zdołał zgromadzić imponujące 55,8% głosów, pokonując swoich rywali. Tym samym, jego zwycięstwo niesie za sobą nadzieję na radykalne reformy, ale też ogromne wyzwania związane z jego skrajnymi poglądami. Czy Argentyna to interesujące miejsce do inwestowania? O tym wszystkim rozmawiam w podcaście „W pogoni za Wall Street" z Dr Marcinem Chmielowskim, politologiem i filozofem.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 26 wyników dla "LIT"

I tak dzisiaj moim gościem jest dr Marcin Chmielowski, politolog i libertarianin.

Więc tutaj ta kontrowersja przede wszystkim polega na tym, że pierwszy raz wygrywa wybory na prezydenta człowiek, który na najgłębszych pokładach swojej wyobraźni politycznej mówi, że państwo to właściwie należałoby sprywatyzować.

Natomiast weźmy pod uwagę to, że tam jednak temperatura rozmowy politycznej jest zupełnie inna.

Chiny określa jako państwo totalitarne i zamordystyczne, to oczywiście ma rację.

Tak, Chiny to jest państwo totalitarne, to jest państwo zamordystyczne i jest to państwo komunistyczne.

I bardzo mnie cieszy jako środkowoeuropejskiego libertarianina, że Millei tutaj jednak zdecydowanie opowiada się w polityce zagranicznej po stronie zachodnich demokracji, bo my też jesteśmy zachodnią demokracją.

Nie tylko tak się przedstawia, ale też filozofowie polityki czy politolodzy zainteresowani jego działalnością z łatwością odnajdują go właśnie w tej kategorii jako anarcho-kapitalistę.

Bardzo związaną z historią swojej myśli politycznej.

Dzięki rozsądnej polityce, też dzięki bogactwom naturalnym, dużemu obszarowi, Argentyna rozwijała się dobrze, szybko i bardzo szybko się bogaciła i była w pewnym momencie w pierwszej dziesiątce najbogatszych państw na świecie.

I w tym jest oczywiście logika, no bo jeżeli bank centralny w Argentynie albo zostałby zlikwidowany, albo zostałby zepchnięty do roli no już nie kreatora polityki monetarnej, tylko powiedzmy pośrednika w tejże, no to nie będzie mógł drukować dolarów, bo dolary będzie kreował czy drukował Fed.

To jest elitarny klub.

Pamiętajmy o tym, że Argentyna w swoim systemie politycznym bardziej przypomina Stany Zjednoczone Ameryki niż Polskę.

Sytuacja Milejego jest tak naprawdę trudna, dlatego że on działa jako mniejszościowy udziałowiec w polityce.

Ale póki co jego polityka chyba tego nie pokazuje.

Apelom może sprawdzania tego, co tak naprawdę w Argentynie się wydarzy, to wbrew pozorom ja uważam, że to jest stabilny system polityczny.

Druga branża, która jest niesamowicie istotna i wydaje mi się, że tutaj będzie duży napływ inwestorów, choć oczywiście to co teraz mówię to ocena politologa, a nie ocena kogoś kto doradza w inwestycjach.

Nie doradzam w inwestycjach, ale wydaje mi się, że tym może być, tą branżą może być wydobycie elitu z kolei.

Argentyna ma 20% globalnych zasobów LIT-u i 10% tych zasobów LIT-u, które na obecnym poziomie technologicznym jesteśmy w stanie wydobywać tak, żeby nam się to opłacało.

LIT jest niezbędny w produkcji baterii.

I podkreślam też, że jest to opinia politologa, a nie specjalisty w dziedzinie inwestowania.

Gdzie Donald i skąd ta jego sympatia do Donalda Trumpa, który jest jakby wiesz ten jego pogląd i politykę, którą chce robić jest zagrożeniem dla światowego bezpieczeństwa.

Millei wydaje mi się, że może używać takich porównań i może sugerować swoją sympatię do prezydenta czy byłego prezydenta Trumpa ze względów powiedziałbym wizerunkowo-politycznych.

Millei, nie ukrywajmy tego, stosował populistyczne zagrywki w swojej kampanii wyborczej, natomiast to nie był taki populizm, jaki my go tutaj nazywamy w Europie, czyli upraszczanie wizji świata politycznego, bo to robią w tej chwili dosłownie wszystkie opcje polityczne.

Millei używał populizmu w rozumieniu my jako społeczeństwo, jako populus lud kontra elity, które są niewydajne, które sobie nie radzą, więc zmieńmy te elity i faktycznie zmienił.

Ze współpracownikami Joe Bidena też rozmawiał, więc on po prostu jak każdy myślący naprzód polityk, no co tu dużo nie mówić, no musi inwestować swój czas i uwagę w różne opcje polityczne, bo przecież on nie wie kto tak naprawdę wygra te wybory i my tego też jeszcze nie wiemy.

Moim i państwa gościem był dr Marcin Chmielowski, politolog.