Mentionsy

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 100 wyników dla "PR"

Na rozmowy z wyjątkowymi kobietami zaprasza Anna Skoczek.

Izabela Sadowska, prezes spółki lubimyczytać.pl i kobieta, która łączy w swoim życiu pełen profesjonalizm, pomysł i pasję.

No przede wszystkim trzeba lubić czytać.

No to zanim przejdziemy do tych początków, to ja tylko powiem, że serwis lubimyczytać.pl to jest taki serwis, który jest współtworzony przez ogromne grono czytelników.

Ja przyznam się szczerze, z ręką na sercu, że nie znam osoby, której nie byłoby na lubimyczytać.pl.

Jest on przepotężny i jest to inicjatywa komercyjna, gdzie wydawałoby się, że to jest tak proczytelnicze, to tak rozwija czytelnictwo, ma tak ogromny wpływ na budowanie tej społeczności czytelników,

Na przykład wprowadziliśmy aplikację mobilną i w tej aplikacji mobilnej taką funkcjonalność, która się nazywa Czytomierz wprowadziliśmy.

Ile na przykład czasu dziennie czytają, ile w tygodniu, ile w miesiącu i w jakich miejscach czytają.

Ja przyznam szczerze, że prywatnie nawet z moim mężem się ścigamy, kto właśnie więcej w danym dniu przeczytał, ile minut.

Liczyłam tutaj od tego pomysłu 2008-2009, kiedy zaczęliście pracę, bo to też potężna robota do wykonania.

Tak, trzeba było na początku zobaczyć, jak to robi się na przykład w filmie.

To był rok 2011 i pamiętam, że jak chodziłam do wydawnictw i mówiłam, że ja tu taki serwis zakładam, że może chcieliby na przykład zareklamować swoje książki i pokazać, opowiadać o tych książkach, to mi mówili, że nie, ponieważ wykupują reklamę na przykład w gazecie papierowej.

Zespół programistów, który był potrzebny.

Na początku to był jeden programista, a później tych programistów trzeba było.

Przede wszystkim porównujemy ceny książek w około 40 księgarniach.

Przyznam szczerze, że ponieważ pracowałam już wcześniej w księgarniach tutaj poznańskich, to wiedziałam, że to jest taki nieodkryty jeszcze świat czytelników.

Jak my zaczynaliśmy z serwisem Lubimy Czytać, to pojawiały się serwisy, zarówno te, które sprzedawały książki w e-formacie.

Ten pomysł, żeby promować czytelnictwo poprzez właśnie nowe technologie i jeszcze, żeby namawiać firmy spoza rynku książki, które chciałyby właśnie

Też w ramach swojej odpowiedzialności, biznesu, promować czytelnictwo właśnie też gdzieś poprzez technologię, to narodził się zaraz na początku, jak myśleliśmy z zespołem, jak tu monetyzować taki serwis.

W plebiscycie lubimyczytać.pl jest jedną z najważniejszych nagród przyznawanych przez ludzi, przez czytelników, przez społeczność w tym kraju.

I jak plebiscyt rozpoczynamy, to widać jak bardzo się angażują autorzy do tego, żeby zapraszać swoich czytelników do głosowania.

Więc w plebiscycie nominowane książki, które są, to są książki, które były najlepiej oceniane i najpopularniejsze w zeszłym roku właśnie przez czytelników.

W Serbii się lubimy czytać i tam muszę przyznać, że jak kiedyś przed social mediami, erą social mediów, fora literackie były takim centrum życia w internecie, tak u nas do tej pory nasze forum jest odwiedzane przez kilkadziesiąt tysięcy osób miesięcznie i tam tych dyskusji literackich

Nie tylko o literaturze, bo na przykład o ekranizacjach książek również, o różnych adaptacjach filmowych jest bardzo, bardzo dużo.

Pamiętam wtedy pierwszy rok Erasmus, więc program Erasmusa.

Zaczęłam szukać prac z książkami, ponieważ ja podczas studiów pracowałam w księgarni powszechnej na Starym Rynku, która już nie ma jej.

Więc te książki gdzieś się przeplatały.

Książki są częścią twojej osobowości po prostu.

Muszę przyznać, że aż tak dużo nie czytam.

No właśnie, mierzymy, mierzymy i się prześcigujemy.

Nasza koleżanka Kinga, która czyta 400 książek przeszłorocznie.

No a ja, no ja tak rocznie przeczytam około, myślę, że z 25-30, maksymalnie 50 książek, ale bardzo dużo też rozpoczynam.

To znaczy, jeżeli książka po około 30% mnie nie wciągnie, to po prostu ją odkładam.

Tak było na początku, jak jeszcze miałam chyba więcej czasu i takiego przyzwolenia w sobie na to, żeby czytać wszystko.

Więc żeby coś się przebiło do naszego gustu, to trzeba faktycznie też obserwować sobie osoby, które mają podobne gusta czytelnicze.

Mówisz o pracy w księgarniach.

Kiedy pojawił się ten moment, kiedy postanowiłaś połączyć książki z technologią i kiedy olśniło cię, że to może być ta przyszłość?

Następnie pracowałam w agencjach reklamowych, marketingowych, więc takie szlify trochę marketingowe zdobywałam.

Ukończyłaś zresztą PR na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu, więc to też nie jest tak, że byłaś samoukiem.

Aczkolwiek, przyznam szczerze, że jak pojawił się serwis Lubimy Czytać, no to byłam tak zielona, jeżeli chodzi o na przykład język programowania i programistów, więc ja musiałam z innymi programistami rozmawiać, więc jak oni mnie pytali, że musimy jakąś funkcjonalność zaprojektować i jak to zrobić, no to ja musiałam sobie wyobrazić to od strony takiej czytelniczej, od strony użytkownika, że jak ja jako użytkownik, co bym chciała?

Więc później już było dużo prościej, bo jak ta nasza społeczność zaczęła się rozwijać, to ta społeczność zaczęła nam podpowiadać, czego oni by chcieli.

Ja wówczas nie pracowałam, więc mąż tylko i wyłącznie nas utrzymywał.

Pensja mojego programisty była znacząco wyższa od mojej, więc ten początek był faktycznie bardzo taki intensywny.

Przeczytałam mnóstwo książek, nawet tego typu jak biznes dla żółtodziobów, jak rozwijać tam serwis internetowy 24 godziny.

Ja przypomnę, że to wszystko się działo 15 lat temu, więc to jeszcze żyliśmy w innym świecie troszkę.

Chyba taki przełom nastąpił po pierwszej kampanii, takiej, którą sprzedaliśmy dla wydawnictwa, pamiętam, dla wydawnictwa poznańskiego Rebis.

Udało mi się ich przekonać do wypromowania swojej książki w serwisie Lubimy Czytać.

Ja to wszystko, raporty mogłam przygotować i wtedy coś się zaczęło zmieniać, bo wydawcy zaczęli sobie wzajemnie polecać taki kanał promocji książek.

Dzisiaj jak pomyślisz sobie o tym, jak wyglądała twoja praca 15 lat temu, jest to porównywalne?

Próbowaliśmy mnóstwa różnych rzeczy.

Trzeba było wprowadzać na przykład regulaminy.

Ja musiałam bardzo dużo prawnych rzeczy poznać.

Myślałaś w ogóle o tej prawnej stronie, rozpoczynając pracę nad serwisem?

Na początku też mieliśmy fundusz inwestycyjny, który pełnił rolę taką trochę mentoringową, więc mi też było dosyć prosto w takiej kwestii biznesowej, bo mogłam się z różnymi pytaniami do nich zgłaszać i z prośbą o pomoc.

No a przede wszystkim pomógł mi bardzo dużo mąż.

A myślałaś o tym, żeby przenieść firmę z Poznania na przykład do Warszawy?

I przyznam szczerze, że pierwsze lata ja spędzałam w Warszawie prawie dwa tygodnie w ciągu miesiąca.

I przyznam szczerze, że w momencie, w którym teraz współpracujemy tak ściśle z poznańskimi targami tutaj książki, widzimy jak one się rozwijają.

No, mamy firmy nowotechnologiczne przecież z Poznania.

Przyjechałam tutaj na studia.

Jak zaczęłam studiować, to zaczęłam pracować w księgarniach.

Naprawdę?

I przyznam szczerze, no to jest niezwykle

Nareszcie mogę powiedzieć, że oprócz czytania też uprawiam jakiś inny sport.

Gram w brydża i tutaj w Poznaniu możemy się pochwalić faktycznie bardzo taką silną reprezentacją brydżową.

I to jest coś, co jest taką medytacją dla mojego multitaskingu, ponieważ ja przez trzy godziny w szkole brydżowej, do której chodzę, muszę siedzieć

Przez wiele lat, bardzo długo z naszymi przyjaciółmi, teraz też czasami się zdarza, graliśmy właśnie w gry strategiczne, różne gry planszowe, bardzo rozbudowane rozgrywki po sześć, osiem godzin czasami w nocy.

Myślę, że jest to coś bardzo przyjemnego, że wspólnie z naszym zespołem potrafimy zbudować coś, co później wykorzystuje naszą społeczność do tego, żeby ich informować o najróżniejszych rzeczach, czyli na przykład

W momencie, kiedy nalubimy czytać, mamy bardzo dużo czytelników fantastyki i science fiction, więc w momencie, w którym możemy ich zaprosić na Pyrkon, rozdać im wejściówki, czy zorganizować jakieś konkursy, to jest taka nagroda tego, dlaczego budowaliśmy ten serwis.

No na pewno jest to takie marzenie, które może nie było nawet marzeniem, tylko było jakąś taką wizją tego, jak chciałabym pracować i w jaki sposób rozwijać to, co robię.

A jeśli chodzi o te zawodowe, to powiedz mi tak szczerze, był tam strach przez te lata, te początkowe?

Później było faktycznie po jakichś pięciu, sześciu latach, były takie momenty, które pojawiło się już takiego czystego biznesu, nowi właściciele, różne sprzedaż udziałów, więc to już były takie rzeczy, które no przyznam szczerze, że mnie trochę przerażały.

Więc ja nie byłam dobra w negocjacjach takich, w prawniczych zagwozdkach, negocjacjach najróżniejszych.

Udało ci się ten strach pokonać, przebrnąć i zamknąć ten etap?

Tak, ale to na pewno też falami powraca, ponieważ zawsze miałam taką obawę o mój zespół, o to czy nie przeinwestujemy, czy ja zdołam ich wszystkich utrzymać.

Teraz na przykład pojawiły się obawy o sztuczną inteligencję.

Czasami one są słabsze, czasami są takie, które przewidzimy, a takie, których nie możemy przewidzieć, jak w przypadku wybuchu sztucznej inteligencji w zeszłym roku, takiego boomu na nią.

Więc to jest też bardzo ciężkie, bo przy takiej skali już serwisu zależy jego sukces od wielu najróżniejszych czynników.

Był taki czas, kiedy kryminały skandynawskie święciły takie triumfy, więc ja wtedy przeczytałam chyba wszystko, co się pojawiało.

I pomimo, że oni myślą, że są anonimowi i że czasami przy takiej skali, że my tego nie czytamy, ale to tak nie jest.

A ja poza tym, że teraz faktycznie mam trochę czasu już nie tylko na książki, ale się znalazł czas właśnie na granie, na spacery dłuższe z psem i nawet na wakacje, gdzie na początku prowadzenia takiego serwisu to tego czasu nie było.

Przez pierwsze sześć lat to nam się, z moim mężem, zdarzały tylko takie wypady weekendowe, a tak to niestety dopiero w momencie, w którym ten zespół u nas się rozrósł i mogliśmy więcej, więcej rzeczy troszeczkę, ja mogłam więcej rzeczy delegować.

To jest praca 24 godziny na dobę.

Na początku mieliśmy takie sytuacje, gdzie mój programista, który był jeden, brał ślub i podczas tego ślubu padły nam serwery.

No i zaraz prosto z ołtarza otworzyliśmy komputery.

Wesele trwało, a my po prostu stawialiśmy serwis.

Więc jeżeli wracając do twojego pytania o to szaleństwo i o ten biznes, to trzeba sobie zdawać sprawę, że na pewno dużo poświęcenia takiego w sobie trzeba mieć i przyzwolenia na to, że można się poświęcić czemuś w stu procentach i może to nie wyjść.

I to jest na pewno dużo takiego szczęścia i dużo też pracy, ale na pewno nie wszystkie takie projekty się udadzą.

I że czytelnicy korzystają z tych funkcjonalności, które wprowadzamy, że upodobają im się te rzeczy, które robimy, to tak, wtedy czuję taką dumę, jeżeli jest to taka satysfakcja tego odbiorcy.

A masz też to przekonanie gdzieś z tyłu głowy, że oprócz tego, że tworzysz taki serwis, taką społeczność, to masz ogromny wpływ na rozwój czytelnictwa w tym kraju?

Ale to nie oznacza, że nie jesteś zadowolona już z tych efektów, które udało się tobie i wam osiągnąć przez te lata.

Oczywiście, że jestem zadowolona, ale cały czas potrzebuję jeszcze, wydaje mi się, kilku procent czytelnictwa w górę.

Już teraz państwa zapraszamy serdecznie.

Można przynieść swoje książki, którą organizujemy właśnie wspólnie z targami.

Można przynieść swoje książki i wymieniać na nowe.

I to nie tylko ci, którzy głosowali, ale ci, którzy po prostu literaturą się interesują.

Bardzo Tobie gratuluję i przedsięwzięcia, i tej gali.

I bardzo dziękuję, że znalazłaś chwilę, żeby przyjść do studia Radia Poznań.

Izabela Sadowska, lubimyczytać.pl, prezes prezeska od 15 lat.

Zapraszamy też do słuchania programów Radia Poznań i na stronę www.radiopoznan.fm

Ostatnie odcinki