Mentionsy

Świat w Powiększeniu
03.02.2026 21:33

Ukraina bez ogrzewania w mrozy. "Sytuacja jest dramatyczna"

Ukraina zmaga się ze srogą zimą po zmasowanym rosyjskim ataku na infrastrukturę energetyczną.  - Sytuacja jest dramatyczna, zwłaszcza dla dzieci, dla osób starszych, dla osób, które mieszkają na bardzo wysokich piętrach, w tych wysokich budynkach i nie działają tam windy, nie ma oświetlenia na korytarzach - powiedziała w Polskim Radiu 24 Helena Krajewska z Polskiej Akcji Humanitarnej. 

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 240 wyników dla "Polskiej Akcji Humanitarnej w Kijowie"

Michał Strzałkowski, dobry wieczór.

Dziś w audycji Świat w Powiększeniu będziemy się przyglądać temu, jak wygląda sytuacja na Ukrainie, gdzie mrozy potężne, a Rosja Ukrainę bombarduje i to bombarduje też potężnie.

W nocy ponad 70 różnego rodzaju rakiet uderzyło w cele w Kijowie.

Ponad 450 dronów kamikadze.

Atak wymierzony głównie w infrastrukturę energetyczną i ciepłowniczą ukraińskiej stolicy.

A wszystko to właśnie po to, żeby te stolice jak najbardziej zamrozić.

Tutaj nie ma chyba wątpliwości.

Dziś prawie 1200 budynków w Kijowie było pozbawionych ciepła i sytuacja jest naprawdę, naprawdę poważna.

Śpieszą tam z pomocą różne organizacje pomocowe, w tym Polska Akcja Humanitarna i w Studio Polskich 24 Helena Krajewska z Polskiej Akcji Humanitarnej właśnie.

Dobry wieczór.

Dobry wieczór.

Są też pracownicy i współpracownicy Polskiej Akcji Humanitarnej w Kijowie.

Czy to właśnie w tym Kijowie wspomnianym, czy w Charkowie, czy w innych miejscach, czy w Dnieprze.

Te trzy miasta zresztą były najmocniej ubiegłej nocy atakowane.

Dejan Lazarowski, to jest kierownik do spraw bezpieczeństwa w pach Ukraina.

Tak mówi o tej sytuacji, kiedy Rosja potężnie Kijów i inne miasta bombarduje.

To wszystko dzieje się w czasie bardzo silnych mrozów.

W Kijowie jest minus 20 stopni Celsjusza, a chwilami bywa nawet zimniej.

Tak silny mróz poważnie wpływa na sytuację cywilów, zwłaszcza w tych dzielnicach, w których już po wcześniejszych bombardowaniach były poważne problemy z ogrzewaniem.

Ta trudna sytuacja pogodowa w połączeniu z nowymi uderzeniami za pomocą rakiet i dronów w bardzo poważny sposób utrudnia życie wielu rodzin.

Wszyscy próbują jakoś sobie radzić w czasie coraz częstszych i dłuższych wyłączeń prądu i długich nocnych alarmów powietrznych.

To Dejan Lazarowski, kierownik ds.

bezpieczeństwa w PAH Ukraina.

W studio, przypomnę, Helena Krajewska, Polska Akcja Humanitarna.

Sytuacja na Ukrainie, zwłaszcza w Kijowie, łatwa nie jest, bo tak jak słyszeliśmy, zimno, bombardowania bardzo potężne i tu trzeba spieszyć z każdą pomocą.

I z generatorami prądu, i z kocami, a nawet czasem z żywnością.

Tak, bo mogłoby się wydawać, że naszym pierwszym takim instynktem będzie to, że tylko generatory będą potrzebne na miejscu, ale oczywiście potrzebne jest o wiele więcej, bo jeżeli tracimy dostęp do prądu, jeżeli nagle w domu jest zimno, jeżeli nie ma wody, no to musimy znaleźć miejsce, w którym otrzymamy chociaż właśnie ciepłą zupę, jakąś herbatę, w którym będzie przez chwilę cieplej, będzie można naładować telefon.

One są na przykład w szkołach, są w budynkach,

Ponad tysiąc takich punktów w Kijowie jest.

I wydaje się, że tak jak się patrzy na obrazki, to wydaje się, że to są tylko te namioty, ale nie, właśnie też w innych miejscach.

I te punkty zgłaszają bardzo wyraźnie organizacjom, które działają w Kijowie i nie tylko, swoje potrzeby.

I to mogą być właśnie składniki do tych zup.

To może być kawa, herbata, to mogą być kocy, to mogą być czołówki, to mogą być

Na przykład coś, co zaczynamy od jutra, czyli karty paliwowe, bo żeby zasilić te generatory, jeśli ktoś ma generator, potrzeba paliwa, a po prostu ludzi już nie stać.

Przypomnijmy, że ta sytuacja trwa tak naprawdę od początku stycznia, więc niektórzy nie mają dostępu do ciepła, do prądu od tego czasu, a nie tylko od dzisiejszych ataków.

No tak, bo Kijów to jest bardzo duże miasto, większe niż Warszawa, znaczy tak dużego miasta jak Kijów w Polsce nie ma.

Miasto, które potrzebuje dużo energii, miasto, które też jest podzielone przez rzekę Dniepr, która jest dużo szersza niż Wisła, to jest takie dość mocno jest, zwłaszcza w centrum Kijowa ta rzeka rozdana.

No i zasilić takie miasto nie jest łatwo, jeśli Rosjanie zniszczą sieci przesyłowe, jeśli zniszczą stacje transformatorowe, to bywa, że naprawdę całe dzielnice nie mają prądu.

Tak, teraz ponad tysiąc budynków faktycznie nie ma ciepła.

To oznacza, że temperatura momentalnie spada, a już nie była wysoka wcześniej, bo te domy nie zdążyły się rozgrzać.

wimy o 8-9 stopniach w mieszkaniach, prawda?

Spróbujmy spać przy 12 stopniach, naprawdę, bo ja czytam bardzo wiele komentarzy, że uch, u nas jest gorzej, ale czy ktoś próbował spać przy 12, 10, 8 stopniach?

Ja próbowałam przez całą zimę w innym kraju i naprawdę jest bardzo, bardzo zimno.

Mamy awarię ciepłowniczą w Trójmieście w tym momencie, która polega na tym, że mniej ciepła jest wysyłane do domów w Gdańsku, ale tam dalej jest w mieszkaniach... To jest też trudne.

To jest też oczywiście... Nie chcę tego bagatelizować, nie chcę nikogo, kto jest teraz w Trójmieście i nas słucha w takim chłodnym mieszkaniu, mówić, że to nie jest problem, ale 15, 16, 18 stopni w mieszkaniu to nie jest 8.

Nie ma prądu albo jest ten prąd jedną, dwie godziny dziennie.

Wszyscy się wpinają wtedy, kiedy jest prąd i sieć pada bardzo często.

Każdy chce naładować te powerbanki, telefony.

Każdy chce naładować, ale nie tylko.

Takie całe stacje do ładowania, które magazynują prąd na później.

Więc jeżeli wszyscy się podłączą naraz, to mieliśmy taką sytuację w ogóle też w weekend, że doszło do awarii bez ataku i to się też zdarza.

I nie tylko oczywiście w Kijowie, ale nasze oczy są w Polsce zwrócone głównie na Kijów.

I jeżeli nie mamy nawet możliwości wzięcia tego ciepłego prysznica pomiędzy, sytuacja już zostaje dramatyczna, zwłaszcza dla dzieci, dla osób starszych, dla osób, które mieszkają na bardzo wysokich piętrach, w tych wysokich budynkach i nie działają tam windy, nie ma oświetlenia na korytarzach, to osoby są praktycznie odcięte od pomocy.

No tak, ta awaria prądu w weekend była na Ukrainie tak potężna, że nawet dotknęły jej odpryski Mołdawię, sąsiednią kraj, który jest połączony energetycznie z Ukrainą, więc nawet w Mołdawii, w Kiszyniowie prądu przez długi czas nie było.

To pokazuje, jak bardzo te uderzenia rosyjskie w ukraiński system rozlewają się po całym kraju, a nawet za granicę.

I też w momencie, w którym uderzane są ciepłownie czy elektrociepłownie, które zasilają więcej niż jedno miasto, no to te potrzeby się po prostu mnożą.

I aż trudno na nie odpowiadać, bo gdzie się człowiek obróci, tam nie ma prądu, tam nie ma ciepła, tam nie ma wody.

Pamiętajmy o szkołach, przecież w Ukrainie dalej działają szkoły.

I one też potrzebują zasilania, one też potrzebują ciepła i wody.

No tak, ta sytuacja sprawia, że trudno jest w Kijowie mieszkać.

No ja wiem z rozmów z mieszkańcami Kijowa, że wiele osób się przenosiło gdzieś do rodziny, do przyjaciół, do tych dzielnic, gdzie na przykład to ogrzewanie jest, ale mówił mi mój zaprzeczony dziennikarz z Kijowa, nikt nigdy nie wie, w której dzielnicy nagle to ciepło, to ogrzewanie padnie albo zasilanie, które też jest ważne, bo zasilanie

Elektryczne na przykład pomaga działać, no cóż za piece są na gaz, jak trzeba te piece elektrycznie nimi sterować i to odpalać elektrycznie wszystko, prawda?

Czy pompy wodne na przykład też są na prąd, albo jeżeli przez bardzo długi czas właśnie nie ma tego ogrzewania, no to jak już wróci woda, to te rury są zamroźnięte, pękają, dochodzi do kolejnych awarii, czyli to jest taka kula śnieżna.

Jest jedna awaria za drugą, jeden atak za drugim już w tym momencie.

No nie ma już tego energetycznego zawieszenia broni, powiedzmy sobie to wprost.

Właśnie to nigdy go nie było.

Przez dwa czy trzy dni tych bombardowań nie było.

Miał być tydzień, dwa, trzy dni były.

Macie pracowników w różnych miastach.

Jak wygląda ta praca pracowników humanitarnych pachu tam na miejscu?

Oprócz tego, że pomagamy teraz w tej bardzo trudnej, kryzysowej sytuacji, do której doszło w Kijowie i cały czas trwa od tygodni już, to też mamy swoje stałe programy.

Mamy swoich stałych odbiorców pomocy, bo my docieramy z pomocą też do miejscowości przefrontowych, do centrów tranzytowych, gdzie ludzie uciekający właśnie spod frontu muszą się przemieścić w stronę już tej głównej części Ukrainy.

Wspieramy organizacje lokalne, prowadzimy centra pomocy psychospołecznej.

W nich też nie ma prądu, w nich też nie ma ciepła, nie ma wody, więc ta praca jest bardzo trudna.

Pamiętajmy, że pracownicy humanitarni to nie są ludzie, którzy po pracy są odstawiani na półkę.

Oni wracają dokładnie do takich samych mieszkań zmrożonych.

Nie mają wody, nie mają ciepła, a mimo to każdego dnia wracają i pracują.

W Kijowie wspieramy te punkty niezłomności, wspieramy rząd, tak naprawdę lokalne władze w dzielnicach, bo one najlepiej wiedzą, gdzie jest najbardziej krytyczna sytuacja i gdzie ludzie zostają bez pokrycia pomocowego, gdzie można na przykład dostarczyć te duże przemysłowe generatory albo mniejsze generatory, kto potrzebuje kart paliwowych, który punkt albo który budynek, więc to jest bardzo ważne, żeby nie dublować, a współpracować.

Ale tej pomocy jest wciąż za mało, bo ja też widzę w mediach, w internecie, że ile jeszcze?

Ile jeszcze można wysyłać?

Przepraszam, tam mieszka naprawdę dużo osób.

wimy w tym momencie o setkach tysięcy osób.

W samym Kijowie do tego mamy setki tysięcy osób w Obodzie Charkowskim.

W Dnieprze też nie ma w tym momencie w wielu mieszkaniach dostępu do ciepła, do prądu, więc te potrzeby się po prostu mnożą.

I my, jako pracownicy humanitarni, przygotowywaliśmy się na tę zimę, ale nie na coś takiego.

My napraww tym wielu, wielu, wielu obwodach dostarczamy opał.

Dostarczaliśmy też, rejestrowaliśmy ludzi do pomocy finansowej, że mogli zakupić to, co potrzebują.

Generator, piecyk, właśnie opał.

Ale to jest wciąż za mało.

I teraz wszystkie organizacje zwiększają środki, wydają jeszcze więcej.

Wszystko to, co wydamy teraz, później też musimy pomagać.

Ale trzeba pomagać i taka jest prawda.

To prawda.

Tam na miejscu w Kijowie jest też koordynatorka działań PACH w Ukrainie Joanna Jaskuła i ona dzisiaj opowiedziała o tym, jak to wygląda z jej perspektywy taki dzisiejszy dzień.

W dzisiejszym zmasowanym ataku na Kijów tysiące budynków, które w zeszłym tygodniu udało się podłączyć pod ogrzewanie, znów je straciły.

Przy tych mrozach, które sięgają nawet minus 27 stopni w nocy, jest to dramat dla wielu mieszkańców stolicy, zwłaszcza dla tych starszych i samotnych.

Najcięższa sytuacja znów jest na Trojewszczyźnie, ogromnym osiedlu na lewym brzegu Dniepru, które zostało niemal całkowicie pozbawione prądu, ogrzewania i wody.

Byliśmy tam dzisiaj w trzech punktach niezłomności, aby wesprzeć mieszkańców ciepłymi napojami i drobnym posiłkiem.

Jutro rozpoczniemy natomiast dostarczanie kart paliwowych do wielu z tych punktów wskazanych przez miasto jako te najbardziej potrzebujące, żeby zasilić generatory.

No właśnie, to Joanna Jaskuła, koordynatorka działań PAK w Ukrainie.

To jeszcze wyjaśnijmy, czym są te karty paliwowe już wspomniane?

My, jak organizacja humanitarna, nie możemy tak naprawdę dostarczać paliwa jako paliwa.

Więc to jest taki wytrych, żeby móc ludziom zapewnić taki sposób, żeby mogli kupić paliwo, ale za to nie zapłacić.

Bo ja rozumiem, że dostarczanie paliwa to jest skomplikowana operacja, tu trzeba mieć...

Dual use, czyli może być wykorzystywane do celów humanitarnych i wojskowych.

Trochę to skomplikowane, w każdym razie takie są zasady, więc można dostarczyć kartę paliwową, za którą każdy może odebrać po prostu paliwo, a my opłacamy paliwo na tych kartach.

Czyli jest taki sprytny sposób, ale jak wspominała też

Joanna, my staramy się przekazywać te karty do dzielnic, żeby one później rozdzielały tam, gdzie są najbardziej potrzebne.

Żeby nie było tak, że pomoc skoncentruje się w jakimś malutkim wycinku miasta, a nie trafi do tych budynków czy tych punktów niezłomności, gdzie to jest bardzo potrzebne.

No właśnie, bo mówimy o tym często, kiedy mówimy o pomocy humanitarnej, że w pomocy humanitarnej ważne jest to, nie żeby zasypać jakiś teren produktami, towarami czy sprzętem, tylko żeby dobrze rozpoznać sytuację i dokładnie punktowo trafiać z tym, co jest potrzebne tam, gdzie jest potrzebne.

To jest też ważne, żeby tam być na miejscu, bo inaczej to się nie uda.

Tak, mam pytanie, czy coś ma miejsce od 2014 roku, więc mamy dość dobre rozeznanie i cały ten czas byliśmy w Kijowiewnież, więc dobrze się znamy z władzami lokalnymi i mamy... Oczywiście jesteśmy wpięci w ten system ONZ.

Od razu, jak tylko było wiadomo, że sytuacja staje się kryzysowa, poszliśmy prosto do ONZ z pytaniem, jak możemy się przydać, w którym sektorze, jak możemy pomóc, nawet jeśli to nie jest nasz sektor, czy możemy coś zrobić.

Więc to jest bardzo ważne, aby współpracować także z mniejszymi lokalnymi organizacjami, bo one często po prostu lepiej znają potrzeby mieszkańców, bo docierają do nich bezpośrednio.

No, zwłaszcza na linii frontu, ale tym bardziej też w Kijowie.

Kijów to jedno, Charków to drugie też ogromne miasto, Dniepr, ale pomagacie nawet na linii frontu.

Tam, gdzie już jest daleko od tych dużych miast, a bardzo blisko do wojny.

Czasem 30 kilometrów, 15, 20.

To jest naprawdę bardzo blisko.

Drony bezproblemowo przelatują tę odległość.

No i niestety też pracownicy humanitarni i cywile giną.

Czy to w obodzie sumskim, czy hersońskim zwłaszcza.

wiliśmy o tym zawieszeniu broni energetycznym, to to nie było zawieszenie broni jeśli chodzi o strzały, bo ostrzeliwano równo wszystkie te wschodnie i południowe uwody.

Ono miało polegać na tym, że ani Rosja, ani Ukraina nie atakują sobie wzajemnie obiektów energetycznych, ale widzimy jak to wyszło, Rosjanie atakują.

Dokładnie, ale ludzie dalej ginęli, były uderzane nawet szpitale położne i inne instytucje, ale my na linii frontu, czy w tych przyfrontowych miejscowościach współpracujemy z lokalnymi organizacjami, ale też staramy się dostarczać takie podstawowe artykuły, na przykład higieniczne, czy wcześniej dostarczaliśmy żywność i często robimy to w ramach konwojów ONZ, bo czasem po prostu tylko tak da się dotrzeć na miejsce i my takich konwojów zrobiliśmy już osiem.

W ostatnim roku i ostatnim był na początku stycznia zresztą.

Ale też docieramy, nawet w Hersoniu, docieramy z pomocą psychologiczną, bo wiemy, że ta trauma, ona się tylko pogłębia i pogłębia.

I to też trzeba reagować, chociaż wydaje się, że to nie jest pomoc humanitarna wielu osobom, ale to jest pomoc humanitarna.

Bo chyba najgorsze w tej wojnie jest, teraz zimno oczywiście, ale samotność.

Samotność, takie poczucie odizolowania i że świat zapomniał.

Na linii frontu jest wiele osób, które są samotne.

Straszna była historia osób, które uciekały właśnie z miejscowości już tak naprawdę na linii frontu i uciekały i zostały niestety zabite.

Podczas tej ucieczki starały się przedrzeć przez wiele kilometrów przez śniegi, żeby dotrzeć tam, gdzie otrzymają pomoc.

No też widzieliśmy zdjęcia osób proszących o chleb, pisząc w śniegu, układając drewno, żeby tylko zwrócić uwagę kogoś, kto patrzy z góry.

Więc takich cichych tragedii jest bardzo, bardzo wiele w Ukrainie.

Tak to prawda, są takie filmy, gdzie ludzie układają coś właśnie na śniegu, operatorzy dronów z ukraińskiego wojska to widzą i czasem zrzucą jakąś pomoc, jeśli jest to rzeczywiście technicznie możliwe, starają się to robić.

Była mowa o konwojach ONZ.

Dlaczego z tych konwojów ONZ się korzysta?

To jest bezpiecznie, kiedy jest taki konwoj ONZ?

To jest bezpieczniej, bo często jest wynegocjowana na przykład trasa.

Na ile się da, można przygotować się pod względem bezpieczeństwa do przejazdu do takiego miejsca.

Jest szansa, że konwoje ONZ Rosjanie nie ostrzelają, bo jest to konwój duży, międzynarodowy.

Ale też na przykład łatwiej jest dotrzeć w te kilka czy kilkanaście tirów naraz, rozładować nawet w miejscowości, która nie jest tą finalną, a później poprosić lokalne władze czy lokalne organizacje, żeby rozprowadziły to wśród osób potrzebujących, więc my staramy się właśnie w ten sposób na przykład w Zaporożu.

Ostatni taki konwój dotyczył Zaporoża, bo po prostu

Wydaje nam się, że razem mamy większą możliwość dotarcia do osób, które potrzebują pomocy i tylko to się w sumie liczy z daleka od kamer, z daleka od oczu świata, ale i tak trzeba tam pomagać.

Też ogromną pracę wykonują organizacje, które pracują w centrach tranzytowych, tak jak o nich wspomniałam, czy to w Łozowej w Charkowskim, czy to na przykład w Kyseliwce, to polska Kisielówka w Hersońskim.

I potrzebują każdego rodzaju wsparcia.

I jest jedno miejsce, o którym nikt nie wie, jest daleko od linii frontu, ale tam, gdzie pomagamy tylko my, jest to granica białorusko-ukraińska w Domanowym, gdzie ludzie przechodzą, uciekają z terenów okupowanych, przechodzą przez Rosję i Białoruś z powrotem do Ukrainy, bo to jest jedyne przejście.

Po zamknięciu takiego przejścia, które było w Ładzie Sumskim, to już zostało ostatnie miejsce, w którym można przejść w ten sposób, żeby nie iść aż do Polski i z powrotem.

Więc tam jest potrzebny każdy rodzaj pomocy.

I materialnej, i finansowej, i psychologicznej, a nawet taki zwykły telefon, żeby do kogoś zadzwonić, powiedzieć żyję, żyję, przyjadę.

Trzy tygodnie zostały do czwartej rocznicy wybuchu tej wojny.

I oczywiście człowiek ma taką właściwość, że się potrafi przystosować do bardzo wielu trudnych warunków.

I wiele osób na Ukrainie się tak jak może i tak jak mogło się do tych warunków przystosowało.

Kiedy jest wyłączany prąd, kiedy są nocne alarmy.

Ale to jest bardzo często takie przystosowywanie się na poziomie

Bardzo prostych rozwiązań.

To znaczy, ja wiem o tym, że ludzie, żeby się ogrzać w domu, to na przykład sobie na ogniu podgrzewają cegły, bo te cegły dobrze przechowują ciepło i przynoszą gdzieś tam z podwórka ogrzane na ogniu, na ognisku cegły.

Że się rozbija namioty, w których w środku, w pokoju, w pomieszczeniu się rozbija namiot, bo się robi pomieszczenie w pomieszczeniu i to też pozwala.

Ale i w stacjach metra teraz są rozbite namioty.

To są często bardzo proste rozwiązania, które pozwalają, tylko że one są strasznie prowizoryczne.

To jest strasznie prowizoryczne i to jest taka nierzeczywistość według mnie, taka nienormalność.

Wiele osób zwraca na to uwagę, że nauczyło się jakoś funkcjonoww tej nienormalności, żeby ocalić część tej normalności w sobie.

Ludzie chodzą na imprezy do klubów, jeśli są otwarte.

To jest potrzebne dla zdrowia psychicznego.

W Charkowie chodzą do szkół podziemnych albo w metrze.

Ja sama byłam w takich szkołach w zeszłym roku.

Więc to jest potrzebne, żeby ocalić te resztki siebie, resztki godności.

Zrobienie czegoś poza, czegoś co nie jest wojną.

Więc warto zwrócić uwagę na to, że mijają cztery lata.

No a de facto mówimy o wojnie, która trwa od 2014 roku, nie zapominajmy o tym.

Ale pełnoskalowo 4 lata.

Że to będzie w marcu, jeśli dobrze liczę, 12 lat tej takiej wojny w sumie, jaka tam trwa na Ukrainie.

I ja bardzo podziwiam.

Za każdym razem, jak jestem w Ukrainie, a za chwilę jadę 10 raz od 2022 roku, to nie mogę wyjść z podziwu, jak ludzie są w stanie przetrww tych okolicznościach, mimo wszystko.

Ja mam też zawsze taką myśl, kiedy ktoś w internecie komentuje, jak to, tam jest wojna na Ukrainie, a tu ludzie świętują jakieś urodziny, tu ludzie idą do kina, tu ludzie urządzają jakieś przyjęcie.

W czasie Powstania Warszawskiego były śluby, działały teatry, świętowano urodziny.

Żyć jakoś trzeba, ludzie tego potrzebują, nawet jak jest taka tragedia, jaką jest wojna.

Ale wrócę też do tej pomocy humanitarnej, wrócę też do tego co się dzieje w Kijowie czy w tych większych miastach.

No my mamy tak naprawdę te prognozy takie, że mrozu na Ukrainie będzie tak jak i w Polsce prawdopodobnie jeszcze dwa, trzy, może cztery tygodnie.

Ja nie wiem, bo to jest pewnie z każdym dniem trudniej tam po prostu działać i funkcjonować, no bo to jest tak, że oczywiście służby usuwają różne awarie, starają się naprawiać, ale Rosjanie z taką siłą i z taką furią bombardują, że tak jak rozumiem jest po prostu trudno, znaczy liczba nieogrzewanych budynków w Kijowie mimo działań służb ukraińskich rośnie.

Dejan Lazarowski, którego państwo wszyscy słyszeli, on dwa tygodnie temu, kiedy rozmawialiśmy, powiedział, że tak naprawwszystko znów się zacznie, kiedy nadejdą takie dwudziestosobniowe mrozy.

I właśnie to widzimy.

Ile jeszcze takich mrozów przed nami i sytuacja staje się coraz trudniejsza, bo wiele osób ma już wychłodzone organizmy, łapie infekcje.

Nawet u nas w naszej organizacji, kiedy rozmawiam z osobami, które pracują ze mną, mówią, że po prostu już psychika im siada, że już nie są w stanie, wracają do tego zimnego domu w weekend, kiedy była ta wielka awaria.

Wiele osób wyszło z domów, bo nie było w stanie już wytrzymać w domach, a przynajmniej kiedy będą chodzić na zewnątrz albo pójdą do metra, to tam będzie troszeczkę może cieplej, może się jakoś rozgrzeją po drodze, więc jest coraz, coraz trudniej.

Też kończą się różnego rodzaju zapasy, jest coraz mniej paliwa, stąd te karty paliwowe to naprawdę dobry pomysł.

Więc będzie coraz trudniej.

Jak wspomniałam, wiele infekcji, wiele, wiele infekcji, zwłaszcza wśród dzieci i osób starszych.

Więc to nie mam żadnych dobrych prognoz, bo jeżeli się utrzymają takie temperatury albo na chwilę odpuszczą i powrócą, to sytuacja się będzie coraz bardziej pogarszać.

Te stacje metra się nam tu przewijają, bo to rzeczywiście jest takie jedno z centrów życia w Kijowie.

Stacja Arsenalna w Kijowie to chyba najgłębsza stacja w Europie.

Rzeczywiście metro w Kijowie jest piękne.

Natomiast to są takie miejsca, które są w czasie bombardowań i ostrzałów bezpieczniejsze niż mieszkania ludzi bardzo często.

Łatwiej jest czasem to ciepło utrzymać, więc to się stały też takie miejsca... Przetrwalniki.

Przetrwalniki takie, ale czasem też życia społecznego, prawda?

Dokładnie, punkty niezłomności bez punktów niezłomności.

Mi się wydaje, że to są takie miejsca, w których zwłaszcza w 2022 roku widzieliśmy, że ludzie spędzali całe tygodnie.

Teraz z powrotem widzimy namioty rozstawione na stacjach metra, jak mówiła mi Anna Jaskuła, którą też państwo słyszeli.

Więc wydaje się, że im głębiej pod ziemią, tym bezpieczniej, ale tak się nie da prowadzić życia.

Trzeba wyjść na powierzchnię.

Nawet jeśli na przykład w Charkowie szkoły są pod ziemią czy na stacjach metra, to jednak na zewnątrz są sklepy, na zewnątrz jest światło słoneczne.

Na zewnątrz trzeba iść do pracy.

Przecież wszyscy muszą się utrzymyww międzyczasie.

Sprawdzić co u bliskich, czy oni przetrwali noc, prawda?

Dokładnie i to jest niestety realne zagrożenie, że mogło to ich dotknąć, bo przypomnijmy, że to nie jest tylko atak na infrastrukturę krytyczną, to jest też atak za każdym razem na budynki cywilne, na bloki, na czwarte piętro, piętnaste piętro, jeden mały domek.

Ja byłam w Charkowie w zeszłym roku i widziałam jedną maluteńką część dzielnicy, takie małe domki, wszystko zaśnieżone i po środku spadł na te ulice zestrzelony dron, szachet.

Naprawdę osiem budynków zostało zniszczonych w stopniu znacznym.

Więc to jest taka siła rażenia.

My sobie wyobrażamy małe drony, to są ogromne drony, a jeśli w grę wchodzi pocisk, to naprawdę jest bardzo, bardzo, bardzo trudna sytuacja po takim uderzeniu.

To prawda, Rosjanie używają też rakiet balistycznych, potężnych pocisków, które są wystrzeliwane na bardzo dużą wysokość, a potem spadają na cel z potężną prędkością.

To są te pociski, które jest najtrudniej strącić, a mają największy ładunek wybuchowy i to też spadało tej minionej nocy na kijów, te pociski Iskander, przepotworne.

To skoro mówimy tyle o tej pomocy, to powiedzmy jeszcze, jak można Polską Akcję Humanitarną wesprzeć, bo to jest ważne, bo Państwo też na takie wsparcie liczycie.

Tak, zapraszamy do wspierania nas na stronie pach.org.pl, ukośnik wpłać.

Można też przekazać blikiem, można wejść na siepomaga, na naszą zbiórkę pach.ukraina.

Ale też zachęcamy firmy do kontaktu, jeżeli chcą państwo ufundować firmowo właśnie nagrzewnice, czy generatory prądu, czy innego rodzaju pomoc, czy jakiś transport kocy.

My jesteśmy otwarci na te propozycje.

Więc też polecamy się, Państwa pamięć, jeśli chodzi o 1,5%, bo zaraz będziemy rozliczać.

Jeszcze jedną, że taką rzecz spytam, bo często się też mówi przy pomocy humanitarnej o tym, że się łatwiej przekazuje pieniądze gdzieś na to miejsce, kupuje się coś na miejscu, kupuje się lokalnie, bo to w podwójny sposób wspiera to miejsce.

Oczywiście też przewóz jest tańszy, łatwiejszy niż jak się coś wozi z drugiego końca świata.

A jak jest w przypadku Ukrainy?

Znaczy też się czasem trzeba po prostu rzeczy zawieźć też na Ukrainę.

Generatory prądu, które teraz są na wagę złota i wszędzie są skupywane, żeby to wszystko kupić na miejsce na Ukrainę.

Czy to trzeba przywieźć na Ukrainę?

W Ukrainie mamy ten luksus, że jesteśmy tuż obok i te koszty transportowe są wiele niższe, ale dalej są istotne.

Ale tak jak pan powiedział, nie wszystko da się kupić, jeżeli jest niestety wysoki popyt.

Po prostu ludzie chcą kupić te generatory i tych generatorów nie ma i czeka się tygodniami na nie.

A zwłaszcza jeśli chodzi o jakieś nagrzewnice, jeśli chodzi o wielkie przemysłowe

Generatory i to trzeba po prostu przywieźć, ale jeśli da się coś kupić na miejscu, to zawsze kupujemy.

I od 2022 roku staramy się nie wozić w tej weftę tirów, więc kupujemy żywność, koce, artykuły higieniczne, wszystko na miejscu, ale niektóre produkty trzeba przywieźć.

Ponownie to, że jesteśmy sąsiadami bardzo wiele ułatwia, bo przypomnijmy, gdybyśmy mieli jechać do na przykład Turcji i Syrii z ładunkiem kocy, no to już byłoby kuriozalne.

Łatwiej było to kupić w innym regionie Turcji.

No więcej pieniędzy trafia na pomoc, mniej na transport po prostu.

To jest jedno z tych miejsc, w których są prowadzone programy pomocowe.

Teraz szczególnie istotne w te mrozy, podczas tych potężnych ostrzałów Kijowa, Charkowa, Dniepra, obwodu Odeskiego, bo to jest bardzo wiele różnych miejsc.

Helena Krajewska z Polskiej Akcji Humanitarnej w naszym studio.

Dziękuję za wizytę.

Krótko przed wyjazdem na Ukrainę, do Charkowa między innymi, to już wiemy, także będziemy pewnie jeszcze wypytywać o tę sytuację tam na Ukrainie.

Bardzo dziękuję za wizytę w studio i ja Państwu dziękuję za uwagę.

Michał Strzałkowski, do usłyszenia.

0:00
0:00