Mentionsy
Wielkopolskie: Małżeństwo z rozsądku (Oborniki, 2015)
W latach 70. dwójka młodych ludzi bierze ślub, ze względu na to, że kobieta jest w ciąży. To wydarzenie jest początkiem wieloletniej tragedii rozgrywającej się za zamkniętymi drzwiami.
MUZYKA W TLE: Arthur Vyncke - Uncertainty
https://www.youtube.com/watch?v=0RRWCxfkmtA&t=0s
MUZYKA INTRO: Soundridemusic - Countdown Cinematic Trailer
https://www.youtube.com/watch?v=J3MTjOpLCxA&t=0s
ŹRÓDŁA: https://docs.google.com/document/d/1VBPVkTYYo6NIjlLwvi5vuUv0aFtHpLPvWF4B-axiYIQ/edit?usp=sharing
YT: https://www.youtube.com/channel/UCCXBjEraOsVscigiY8Rszbg
TT: https://www.tiktok.com/@szkic.kryminalny?is_from_webapp=1&sender_device=pc
Szukaj w treści odcinka
Przygotowany materiał jest streszczeniem informacji z ogólnodostępnych źródeł.
Jeżeli wplatam do niego mój komentarz, wyraźnie to zaznaczam.
Wszystkie źródła, z jakich skorzystałam przy tworzeniu odcinka, znajdują się w dokumencie podlinkowanym pod filmem.
Najobszerniejszym źródłem, z jakiego skorzystałam przy tworzeniu odcinka jest wyrok Sądu Okręgowego w Poznaniu.
Tak jak już tłumaczyłam przy okazji odcinka z Podlasia, wyroki to źródła, które nie zawierają pełnych imion i nazwisk uczestników zdarzeń.
W związku z tym stosuję taką samą zasadę jak wtedy, jeżeli w źródłach medialnych o sprawie były podane imiona konkretnych osób, to właśnie ich używam.
Jeżeli imion uczestników zdarzeń nie było, wymyślam je sama z uwzględnieniem inicjałów z wyroku.
W tym przypadku wymyślone przeze mnie imiona dotyczą wszystkich osób poza Hanną i Ryszardem.
Wymyśliłam też nazwy wszystkich miejscowości, gdzie toczy się akcja poza obornikami.
Miejscowości, które będę wymieniać oczywiście istnieją i leżą w województwie, którego dotyczy odcinek, ale nie mam pewności, że w nich działy się wydarzenia, gdyż w uzasadnieniu wyroku nie ma pełnych ich nazw, a jedynie pierwsze litery.
Dzisiejszy odcinek jest też bez zdjęć, dlatego że po prostu w artykułach ich nie ma.
Tyle słowem wstępu, a teraz zapraszam Was do wysłuchania historii pewnego małżeństwa z województwa wielkopolskiego.
Historia, którą dzisiaj opowiem ma swój początek w połowie lat 70., a dokładniej w roku 1975.
Odległe czasy, więc krótko przybliżę wydarzenia.
Trwają czasy PRL-u, przez niektórych uznawane za mroczne, przez innych za wręcz kultowe.
Trudno jest kupić właściwie wszystko.
Obowiązuje sprzedaż żywności na kartki, a przed sklepami w oczekiwaniu na towary ustawiają się bardzo długie kolejki.
Przewodniczącym Rady Państwa jest Henryk Jabłoński, a partią rządzącą jest PZPR.
W Warszawie do użytku zostaje oddany dworzec centralny.
Dodatkowo jest to rok narodzin wielu sławnych ludzi, bo w 1975 na świat przychodzą m.in.
takie gwiazdy jak David Beckham, Angelina Jolie, 50 Cent, a z polskiego podwórka to np.
wokalistka zespołu Various Monks Anita Lipnicka oraz aktor Maciej Sztur.
Z kolei narodziny w bardziej metaforycznym sensie dotyczą bardzo znanego zespołu, bo w grudniu tego roku powstaje zespół Iron Maiden.
I jeszcze premiery z filmów to np.
I to właśnie w 1975 roku poznają się główni bohaterowie historii, Ryszard oraz Hanna.
Spotykają się od czasu do czasu, natomiast nie można powiedzieć, że jest między nimi jakieś wielkie czy namiętne uczucie, bardziej coś w rodzaju fascynacji.
Dochodzi jednak między nimi do zbliżeń i w efekcie Hanna zachodzi w ciąże.
Ryszard w związku z tym czuje się odpowiedzialny za nią i za dziecko.
Nie chce jej zostawiać samej, co oczywiście jest czymś pozytywnym w tej sytuacji.
Natomiast para decyduje się na rozwiązanie, powiedzmy, znamienne dla dawniejszych czasów, a mianowicie ślub z rozsądku, definiując jako rozsądną sytuację, gdzie dziecko rodzi się po ślubie, a nie przed.
Pewnie są ludzie, którzy nadal mają podobne poglądy, jak i są tacy, którzy określiliby jako mało rozsądne zawieranie sformalizowanego związku z osobą, co do której ma się mieszane uczucia.
W każdym razie Ryszard nie jest do końca przekonany co do ślubu, ale postępuje w jego ocenie właściwie.
Możliwe, że Hanna też nie jest przekonana, natomiast źródła nie wspominają o tym wprost.
Mimo wszelkich obiekcji 25 października dochodzi do zawarcia związku małżeńskiego.
Młode małżeństwo zamieszkuje po ślubie we wsi Czerwonak.
Czas oraz formalizowanie związku nie spowodowały, że narodziło się między nimi jakieś uczucie, a dokładnie uczucie miłości.
Raczej można powiedzieć, że wręcz przeciwnie.
Odpowiedzialny za nie jest w większości Ryszard, bo mężczyzna nie toleruje sytuacji, gdy ktoś ma inne zdanie niż on.
Nie znosi sprzeciwu, a każda próba przekonania go jakimiś swoimi argumentami, choćby nie wiadomo jak logicznie brzmiały, kończy się awanturą.
W takiej atmosferze na świat przychodzi Sławek, pierwsze dziecko Ryszarda oraz Hanny.
Po narodzinach syna małżeństwo dostaje mieszkanie.
Nie wiem, czy jakieś socjalne, czy może ktoś z rodziny im kupił.
Mieszkanie to znajduje się w Poznaniu, więc rodzina przeprowadza się z domu na wsi do miasta.
Ich relacje pozostają bez zmian, a niechęć niestety ewoluuje i zamienia się w zachowania agresywne.
Mężczyzna zastrasza swoją żonę w trakcie spotkań rodzinnych, zabrania jej się odzywać, ponieważ uważa ją za głupią, co podkreśla przy każdej możliwej okazji.
Ryszard gardzi prawie wszystkimi członkami rodziny i uważa ich za głupszych od siebie.
Powiedziałam, że prawie wszystkimi, ponieważ jedną osobę darzy szacunkiem.
Ryszard traktuje ją inaczej i ma o niej dobre zdanie, dlatego że kobieta ma wyższe wykształcenie.
Pewnie imponuje mu to jakoś dlatego, że jeżeli Elżbieta skończyła studia nawet na stopniu licencjackim, to i tak miała tytuł wyżej od niego ze względu na to, że Ryszard był absolwentem technikum.
Jakby to w ogóle miało jakieś znaczenie w kontekście szanowania kogoś lub nie, ale widać dla niektórych owszem ma to spore znaczenie.
Po pewnym czasie mieszkania w Poznaniu mężczyzna zakłada firmę zajmującą się sprzedażą i produkcją mebli.
To jest trochę inny zakres obowiązków niż wyuczony zawód Ryszarda, bo z zawodu jest on technikiem mechanikiem specjalizującym się w obróbce metalu.
Wymyślił sobie natomiast biznes meblowy i do rozwoju takiej firmy dążył.
To akurat bardzo fajnie według mnie, że miał pomysł na coś swojego i w tej historii nie poznamy zbyt wielu zalet Ryszarda, wręcz przeciwnie, ale niewątpliwie był on całkiem przedsiębiorczy.
W związku z otwarciem przedsiębiorstwa małżeństwo ponownie się przeprowadza, tym razem do Kobylnicy.
W międzyczasie Hanna ponownie zachodzi w ciążę.
Małżeństwo doczekuje się córki, Ani, a później drugiego syna, Łukasza.
Jest jeszcze wzmianka o czwartym dziecku, natomiast nawet bez inicjałów i uwzględnienia płci, gdyż maluch zmarł w wieku zaledwie 6 miesięcy.
Nie została podana przyczyna śmierci, ale stracenie dziecka było niewątpliwie ciosem dla małżeństwa, którym i tak układało się bardzo źle.
Atmosfera w domu jest na tyle ciężka i nie do wytrzymania, że dzieci Hanny i Ryszarda tylko czekają aż osiągną wiek pozwalający im na usamodzielnienie.
Nie ma żadnej wzmianki o Sławku, natomiast Ania wyprowadza się z domu już w wieku 19 lat.
Dziewczyna nadal się uczy, a częste kłótnie rodziców przeszkadzają jej w tym.
Po niej w wieku 20 lat wyprowadza się Łukasz.
Zamieszkuje u swojej dziewczyny, sporadycznie zdarza mu się jeszcze nocować w domu rodzinnym.
Mężczyzna ma dość dobry kontakt z Anią, zupełnie nie dogaduje się za to z Łukaszem ze względu na diametralnie inny charakter.
Łukasz ma dobry kontakt jedynie ze swoją mamą.
Pewnego razu, widząc w jak złej sytuacji Hanna się znajduje, proponuje, że może wyprowadzi się od ojca tyrana i po prostu razem gdzieś zamieszkają.
Hanna reaguje na to bardzo entuzjastycznie, jednak gdy Łukasz zaczyna szukać dla nich mieszkania, kobieta z jakiegoś powodu wycofuje się z tego pomysłu.
Powody mogą być różne, ale często w takich sytuacjach przeważają aspekty psychologiczne.
Na pierwszym miejscu strach, a na drugim takie przekonanie, że i tak lepiej już nie będzie i przez to pozostawanie w tej samej sytuacji z poczuciem beznadziejności.
Ze źródeł wynika, że Hanna wtedy nie pracowała, więc mogła myśleć, że i tak sobie nie poradzi bez Ryszarda, skoro tyle lat była na niego zdana.
Wydaje mi się, że czasem trudno jest wyobrazić sobie i przyjąć inną perspektywę, jak nawet nie ma się za bardzo pojęcia, że może być inaczej i jak to inaczej miałoby wyglądać.
Tak więc Hanna nadal mieszka z mężem w ich domu w Kobylnicy.
Po czasie Ryszard przestaje stosować jedynie przemoc psychiczną, ale przechodzi też do stosowania przemocy fizycznej.
I ta przemoc jest na tak dużą skalę, że mówiąc wprost, Ryszard znęca się nad żoną.
Kobieta podczas jednej z rozmów z Anią zwierza się na temat tego, jak traktuje ją jej ojciec.
Nie zostało wspomniane, czy dziewczyna coś zrobiła z tą informacją, ale Hanna szukała też pomocy u Łukasza.
Wielokrotnie dzwoni do syna i mówi mu, że Ryszard jest wobec niej agresywny, czego zresztą syn jest świadomy.
Tak jak wspominałam wcześniej, zdarzało się, że Łukasz czasami nocował w domu rodziców.
W trakcie jednego z takich pobytów w domu rodzinnym, gdy siedział w swoim pokoju na piętrze, nagle usłyszał krzyk matki.
Spytał jej, co się stało, na co ona odpowiedziała, że to Ryszard ją uderzył i bardzo boli ją głowa.
Wtedy Łukasz poprosił ojca, żeby jak najszybciej zadzwonił po pogotowie.
Ryszard na to odparł, że nie będzie nigdzie dzwonił i syn jak chce, to ewentualnie sam może wezwać karetkę.
W końcu jednak Hanna wstała, zaczęła minimalizować to, co się stało.
Powiedziała, że właściwie to nie potrzebuje pomocy i nie ma obrażeń.
Ostatecznie więc nie otrzymała żadnej pomocy medycznej po całej tej sytuacji.
Nie tylko Hanna zwierza się dzieciom, ale też Ryszard.
Tylko, że nie wszystkim, a jedynie Ani, z którą, tak jak mówiłam, ma dość dobry kontakt.
Trochę dziwne, ale zwierza się córce z tego, że spotyka się z innymi kobietami i utrzymuje z nimi intymne relacje, o czym Hanna naturalnie nie wie.
Ania zachowuje te informacje dla siebie.
Z jakiegoś powodu uznaje, że nie będzie mówić o tym matce.
Nie wiem, czy miała na tyle dobry kontakt z ojcem, czy może się bała, czy jeszcze z innych powodów.
W każdym razie Ryszard nie tylko stosował przemoc wobec swojej żony, ale też wielokrotnie ją zdradzał.
Hanna tkwiła w tej sytuacji i nie wierzyła, że jeszcze cokolwiek może się zmienić.
Mężczyzna ma problemy finansowe w firmie i popada w długi.
Przypomnę, to był czas wielkiego kryzysu finansowego po upadku Lehman Brothers, co pewnie miało pośredni wpływ na pogorszenie sytuacji w firmie.
Może wcześniej też biznes szedł gorzej, a kryzys jeszcze dodatkowo to pogłębił?
W efekcie sytuacja finansowa małżeństwa staje się znacznie gorsza.
Wcześniej całkiem nieźle im się powodziło, oczywiście w kontekście finansów.
Firma Ryszarda dobrze prosperowała i stać go było na utrzymywanie dużego domu.
Jednak w 2009 roku sytuacja stała się na tyle zła, że dla Ryszarda nieopłacalne jest dalsze prowadzenie biznesu.
Mężczyzna zamyka firmę, przez co traci stały dochód i nie stać go dłużej na utrzymywanie domu o dużej powierzchni.
Aby wyjść na prostą i pospłacać długi, Ryszard sprzedaje dom.
Razem z Hanną przeprowadzają się do mieszkania w Poznaniu.
Tam jednak z jakiegoś powodu nie zostają na długo, może koszty również okazały się zbyt duże, aczkolwiek też nie mieli wtedy jakiejś skrajnie dramatycznej sytuacji finansowej.
Ryszard oprócz nieruchomości ma samochód oraz motocykl i oba pojazdy postanawia zatrzymać.
Ostatecznie po sprzedaży poprzedniego mieszkania kupuję 60 metrowe mieszkanie w Obornikach.
Krótko opowiem o tej miejscowości, bo przypomnę jest to jedyna miejscowość w tym odcinku, co do której mamy pewność, że tam działa się akcja.
Jeżeli ktoś z Poznania mnie słucha, to pewnie kojarzy ulicę Obornicką i jest to słuszne skojarzenie, ponieważ właśnie ta ulica prowadzi do drogi krajowej numer 11, która z kolei prowadzi prosto do Obornik.
Z Poznania trochę ponad 30 kilometrów, czyli około 40 minut autem, a jak ktoś nie ma auta, to może też dojechać pociągiem.
Oborniki to miasto, w którym żyje około 20 tysięcy mieszkańców.
Wygląda na dobrze skomunikowane i posiadające całkiem rozbudowaną infrastrukturę.
Są tam liczne restauracje, sklepy, jest rynek, na którym jest nawet trochę zieleni, a nie sam beton, jak to często bywa.
Jest też pole namiotowe, park rozrywki o nazwie Adrenalina i wiele innych.
A i jeszcze jedna ciekawostka, przez oborniki przepływa rzeka Warta, którą zapewne znacie, ale jest też jej mniej znany dopływ o przyjemnej nazwie Wełna.
I w takiej scenerii zamieszkują Hanna i Ryszard.
Mimo zmiany otoczenia, zachowanie Ryszarda niestety nie ulega zmianie.
Za niepowodzenie swojego biznesu mężczyzna obwinia nikogo innego jak Hannę.
Uważa, że to jej wina, że stracili cały majątek i musieli się wyprowadzić.
Pewnie zastanawiacie się, jak w ogóle można uznać winną za niepowodzenie firmy osobę, która nie miała żadnej styczności z tą firmą.
Otóż według Ryszarda winą Hanny było to, że nie zarabiała albo że zarabiała tylko na siebie.
Pewnie miała jakieś okresowe prace dorywcze, po prostu z których był niski dochód.
Mężczyzna niezmiennie jest agresywny wobec żony.
Stosuje przemoc psychiczną i fizyczną, wyzywa żonę i jest wobec niej bardzo wulgarny.
Nieraz słychać dochodzące z ich mieszkania kłótnie i awantury, w trakcie których Ryszard we wściekłości niszczy wiele rzeczy i rzuca przedmiotami o ścianę.
Z zeznań świadków wiemy o sytuacjach, gdy mężczyzna będąc w towarzystwie uderzył żonę, a raz nawet oblał ją kawą.
Według świadków głównym powodem awantur było utracenie majątku.
Natomiast wiemy, że wcześniej gdy dobrze im się wiodło pod względem finansowym, to Ryszard również nie szanował swojej żony i stosował przemoc, więc raczej chodziło o szukanie jakiegokolwiek pretekstu, żeby poniżyć Hannę.
Ryszard notorycznie powtarza, że nie zostawi swojej żonie zupełnie nic.
Wszystko, co posiada, jest tylko i wyłącznie jego, bo sam do tego doszedł, a ją, tutaj cytat, puści boso.
Mężczyzna jest również bardzo podejrzliwy wobec swojej żony.
W pewnym momencie uznaje, że chce go ona pozbawić życia.
Mija kilka miesięcy od przeprowadzki do Obornik.
Hanna jest już na granicy wytrzymałości.
Przemoc jest w ich domu na porządku dziennym.
Pewnego razu jest tak źle, że Hanna ucieka z mieszkania.
Kobieta nie zna w nowym miejscu nikogo, więc prosi o pomoc właściwie obcą osobę.
Sąsiadka jednak zgadza się jej pomóc i wpuszcza ją do mieszkania.
I tak Hanna poznaje Ewę.
Zwierza jej się, że mąż ją pobił.
Nie jest w stanie skonstruować logicznej wypowiedzi, jest w tak silnych emocjach.
Nawet gdy zaczyna mówić, to od razu jest zmuszona przerwać, bo do jej oczu napływają łzy i zaczyna płakać.
Ewa jednak jest pełna zrozumienia.
Od tego czasu Hanna pojawia się u niej regularnie.
Ucieka do niej za każdym razem, gdy Ryszard wywołuje awantury.
Jeżeli Ewy akurat nie ma lub z innego powodu Hanna nie może się u niej zatrzymać, ucieka po prostu na dwór.
Siedzi na ławce przed domem i czeka, aż Ryszard pójdzie spać, żeby uniknąć z nim kontaktu i konfrontacji, której tak bardzo się boi.
We wrześniu znów dochodzi do poważnej awantury.
Ryszard bije Hannę, po czym kobieta stwierdza, że ma dość.
Pakuje rzeczy i wyprowadza się do swojej siostry Elżbiety.
Jest w bardzo złym stanie psychicznym, przebywając u siostry praktycznie nie wychodzi z pokoju przez pierwsze dni.
Nie chce z nikim podejmować rozmowy ani nic robić, po prostu chce być sama.
Gdy czuje się już trochę lepiej, na kilka dni jedzie odwiedzić swoją córkę.
Jest to jednak dość krótki wyjazd, po nim Hanna wraca do domu Elżbiety i tam pozostaje jeszcze na kolejnych kilka miesięcy.
W międzyczasie Ryszard stwierdza, że jednak brakuje mu żony.
Kontaktuje się więc z Hanną i prosi ją, żeby wróciła.
Obiecuje nawet, że będzie już dla niej lepszym mężem, a jego zachowanie na pewno się poprawi.
Hanna mu wierzy i wraca do domu.
Tutaj wtrącę, że jest taki schemat trzyczęściowego cyklu przemocy w rodzinie i na tym przykładzie bardzo dobrze go widać.
Pierwszym elementem jest faza narastania napięcia.
W związku pojawia się coraz więcej sytuacji konfliktowych, osoba agresywna staje się bardzo rozdrażniona i szuka pretekstu do różnych zaczepek.
Agresor lub też agresorka wpada w szał, zachowuje się bardzo gwałtownie, może rzucać przedmiotami oraz stosować przemoc fizyczną.
I ostatnia jest tak zwana faza miodowego miesiąca, czyli osoba, która wcześniej była agresywna, wyładowała już swoje emocje i przeprasza.
Mówi, że się poprawi i okazuje skruchę.
I to jest jednym z powodów, dlaczego osoby będące w przemocowych związkach często w nich pozostają.
Wierzą w te obietnice i liczą, że faktycznie ta druga osoba się zmieni.
Oczywiście to jest tylko jeden ze schematów, przemoc i agresja mogą przybierać różne formy, niekoniecznie wpisujące się w to, co przedstawiłam, więc nie sugerujcie się tym tak ostatecznie, ale właśnie ten schemat pojawił się w historii.
Na koniec dodam jeszcze, że faza miodowego miesiąca najczęściej nie trwa w nieskończoność, tylko przez jakiś określony czas, a później niestety cykl zaczyna się od nowa.
Cykle takie mogą trwać przez wiele lat, przy czym zwykle skracają się fazy miodowego miesiąca, wydłużają i bardziej dramatycznie przebiegają fazy narastania napięcia i gwałtownej przemocy.
To co kiedyś było w fazie miodowego miesiąca przyjemnością, przekształca się w unikanie przykrości, bólu i cierpienia.
Po pewnym czasie faza miodowego miesiąca zanika całkowicie i pozostają tylko dwie fazy.
Co do Hanny, to wraca z powrotem do mieszkania w Obornikach.
Niestety Ryszard nie wyłamał się z wyżej opisanego schematu.
Cały cykl zatoczył krąg i wszystko zaczęło się od nowa.
Po kolejnym wybuchu agresji Hanna znów wyprowadza się do siostry.
Powtarza się to co kilka miesięcy.
Kobieta na zmianę mieszka w Obornikach i w Poznaniu u siostry.
Ryszard co jakiś czas obiecuje poprawę, ale niestety te okresy poprawy trwają dość krótko.
Pewnego razu, gdy Hanna znów wraca do mieszkania w Obornikach, znajduje coś, czego się nie spodziewała.
Jest to opakowanie podpasek, które na pewno nie należy do niej.
Znajduje też prezerwatywy oraz pojedynczy długi włos.
Kobieta nie ma wątpliwości, że Ryszard oprócz wyrządzanej jej od lat krzywdy dodatkowo ją zdradza.
Decyduje się na konfrontację i mówi mu wprost, że wie, że znalazł sobie nową partnerkę.
Słysząc to Ryszard wpada we wściekłość.
Prawdopodobnie zirytowało go to, że Hanna się dowiedziała i że tak otwarcie mu to komunikuje.
Chociaż szczerze mówiąc to nie wygląda mi to na jakąś wielce strzyżoną tajemnicę, skoro po pierwsze Ryszard chwalił się córce, że spotyka się z innymi kobietami, a po drugie nawet nie sprzątnął z mieszkania rzeczy swojej kochanki.
Więc chyba największą wściekłość wywołała w nim jednak ta otwarta konfrontacja.
Mimo całej tej sytuacji małżeństwo się nie rozstaje.
I to jest dla mnie niezrozumiałe, przynajmniej patrząc z perspektywy Ryszarda.
Jedyną motywacją dla niego był fakt, że Hanna była w ciąży.
a panowało przekonanie, że jak to tak, kobieta sama z dzieckiem i w ogóle.
Ale po pierwsze dzieci już dawno dorosły, po drugie się wyprowadziły i po trzecie czasy jednak trochę ewoluowały.
W przypadku Hanny jeszcze rozumiem, że przez te wszystkie lata nie miała w sobie sił, żeby odejść, bo bała się i miała wysokie poczucie zależności od męża,
Ale Ryszard, mając wiecznie jakieś pretensje do niej i podejrzenia i będąc niezadowolonym właściwie z całokształtu związku, cały czas i tak z nią był.
Nie bał się raczej samotności, skoro interesowały się nim inne kobiety, więc nie rozumiałem po co to wszystko.
Czemu po prostu nie zerwał z Hanną?
Nie wiem czy z wygody, czy po prostu musiał mieć świadomość, że ma jakąś ofiarę, nad którą może się znęcać.
Mógł też ewentualnie bać się o podział majątku po rozwodzie, ale będąc w tej sytuacji, w której był, i tak ciągle narzekał, że musi utrzymywać Hannę i to przez nią jego finanse topnieją.
Sytuacja się nie zmienia, a wręcz można powiedzieć, że znów się pogarsza.
Kanna coraz częściej jest widywana w ciemnych okularach, mających zasłaniać ślady pobicia.
Niezmiennie zaangażowani w sytuację pozostają Łukasz i Ania.
Regularnie namawiają mamę, żeby się wyprowadziła i złożyła pozew o rozwód.
Ona jednak każdorazowo odmawia, tak jakby zatarły jej się wszelkie mechanizmy obronne.
Dzieje się tak prawdopodobnie dlatego, że patrząc z jej perspektywy, to sytuacja mogła się wydawać dość patowa.
Wyszła w młodym wieku za mąż, najpierw zajmowała się wychowaniem dzieci, później prawdopodobnie miała jedynie prace dorywcze.
Nie miała za bardzo czasu na zdobycie doświadczenia zawodowego ani edukację.
Cały czas była w toksycznej relacji, przez to mogła bać się na przykład, że gdy odejdzie od Ryszarda i nawet zamieszka u dzieci lub siostry, to co dalej, jak się utrzyma.
Jest oczywiście mnóstwo prac lepiej lub gorzej płatnych, których można się podjąć nie mając doświadczenia, ale ona mogła nie mieć na ten temat świadomości.
W aktach nie ma o tym informacji, ale po tylu latach pozostawania ofiarą regularnej przemocy, Hanna mogła zachorować na jakąś chorobę psychiczną, na przykład depresję.
Mogła mieć zaburzenia lękowe i pewnie wiele innych, co w jakiś sposób zmieniało jej odbiór rzeczywistości i w ogóle chęć, żeby cokolwiek zmieniać.
Więc niestety sytuacja pozostawała niezmieniona.
I to jest bardzo trudna sytuacja też z perspektywy bliskich, bo porównując to np.
ze sprawą Patrycji z poprzedniego odcinka, to tam dziewczyna była w przemocowym związku, ale też miała silną wolę w zakresie realizacji swoich celów i walki o siebie.
Sama zakończyła szkodliwą relację i wymogła na partnerze wyprowadzkę.
Bliskie osoby zawiodły tak naprawdę w takiej czujności i wrażliwości na ewentualne niebezpieczeństwa, jakie groziły Patrycji ze strony byłego partnera.
Chodzi mi o to, że łatwiej jest pomóc osobie, która sama ma świadomość problemu i też samodzielnie robi jakieś kroki, żeby wyjść z takiej sytuacji, bo potrzebuje jedynie wsparcia i zainteresowania.
A w przypadku Hanny to ona tej pomocy potrzebowała, ale jednocześnie ze względu na jakieś swoje ograniczenia nie chciała.
I szczerze mówiąc ja sama nie wiem, co bym zrobiła w takiej sytuacji.
Dobrze, że dzieci ją namawiały na wyprowadzkę i pewnie też oferowały jakąś pomoc, np.
wspólne mieszkanie na początku, ale co jeżeli ona konsekwentnie mówiła nie?
Jedyne co, to mogli cały czas powtarzać argumenty dlaczego powinna się wyprowadzić, licząc, że ona je w końcu przyjmie i podejmie działania.
Wszystkie te przejścia to są zagadnienia na terapię i być może też do konsultacji z psychiatrą w kontekście ewentualnej terapii farmakologicznej.
Tylko, że tego musi chcieć osoba poszkodowana.
Bliscy mogą znaleźć jej jakiegoś specjalistę i zawieść ją tam, ale to czy ona będzie chciała wejść, a potem się otworzyć i mówić o swoich przejściach, to ostatecznie jest tylko jej wybór.
Ciekawi mnie też wątek trzeciego dziecka, Sławka, bo wszędzie wspomniane jest tylko, że Ania i Łukasz podejmowali jakieś kontakty z matką i mieli styczność z wydarzeniami, aczkolwiek Sławek pojawia się w spisie świadków zeznających na rozprawie, więc być może nie utrzymywał zbyt bliskich kontaktów z rodziną, ale mniej więcej orientował się co się dzieje.
Może z własnej woli odciął się ze względu na to, że rodzina jak wiemy była dość dysfunkcyjna i miał jakieś traumatyczne przeżycia w dzieciństwie, przez co potem nie chciał utrzymywać bliższych kontaktów.
W każdym razie koszmar Hanny nadal trwa.
Pewnej nocy Ryszard przychodzi do jej pokoju i przykłada jej nóż do gardła.
Kobieta przerażona wybiega na klatkę schodową i zaczyna krzyczeć, że potrzebuje pomocy.
Wychodzi do niej Ewa i zaprowadza sąsiadkę do swojego mieszkania.
Po wysłuchaniu całej historii decyduje, że dzwoni na policję.
Policjanci niezwłocznie przyjeżdżają na miejsce i wszczynają procedurę założenia niebieskiej karty.
W ogóle poczytałam trochę o tym dokumencie, bo nigdy się bardziej nie zagłębiałam i może wiecie, może nie, ale żeby zgłosić założenie niebieskiej karty nie trzeba być osobą poszkodowaną.
Policja nie ma prawa odmówić wszczęcia procedury założenia karty.
Cała procedura składa się z kilku etapów.
Najpierw obserwacje rodziny przez funkcjonariusza albo pracownika socjalnego w trakcie wizyt domowych, później konstruuje się plan pomocowy, a później go realizuje i wsparcie, które dostaje osoba będąca ofiarem przemocy,
Polega na zaangażowaniu jakichś lokalnych jednostek w pomoc całej rodzinie.
Te jednostki to jest na przykład ośrodek pomocy społecznej, albo jakieś ośrodki leczenia uzależnień, ewentualnie też gabinety psychologiczne.
Przynajmniej w teorii tak to wygląda, nie wiem jak jest w praktyce, mam nadzieję, że tak samo.
I jeszcze co ważne, zgłoszenie rodziny do statusu niebieskiej karty nie jest równoznaczne z zawiadomieniem o popełnieniu przestępstwa.
w sytuacjach, gdy chcielibyście zgłosić jakąś rodzinę, ale boicie się, że ofiara będzie mieć do Was pretensje.
o to, że sprawca został przez was aresztowany, a jest na przykład jedynym żywicielem rodziny.
Nie musicie mieć takich obaw, ja osobiście nie znoszę wścibstwa i takiego żywego zainteresowania życiem innych, ale to jest jeden z tych przypadków, kiedy może warto być czasem trochę wścibskim.
W przypadku omawianej sprawy procedura założenia karty mogła się rozpocząć już po samym zgłoszeniu Ewy i tak też się stało.
Niestety mimo tego niebezpieczne sytuacje pojawiają się dalej.
Jakiś czas później Ewa spotyka Hannę na ulicy.
Kobieta ma na szyi wyraźne pręgi.
Hanna prosi wtedy Ewę, żeby poszła z nią do mieszkania, bo jej mąż powiedział, że ma dla niej niespodziankę i ma uzasadnione obawy, co to za niespodzianka.
Gdy docierają na miejsce, okazuje się, że mężczyzna porozrzucał po całym mieszkaniu brudne ubrania, a w pokoju Hanny wysypał na podłogę śmieci.
W tamtym czasie Hanna robi kroki ku stałemu usamodzielnieniu się i podejmuje pracę w szpitalu.
Prawdopodobnie jest to praca w pełnym wymiarze godzin.
Kobieta pracuje jako salowa na oddziale neurochirurgii w szpitalu miejskim w Poznaniu.
Z okazji korzysta Łukasz i spotyka się z mamą w miejscu pracy.
Chce maksymalnie zminimalizować wizyty w domu rodzinnym ze względu na bardzo złe relacje z ojcem, ale jednocześnie nie chce jakoś ograniczać tego kontaktu z matką.
Często rozmawiają też z Hanną przez telefon.
W trakcie tych rozmów kobieta skarży się synowi, że Ryszard jest wobec niej cały czas agresywny i że bardzo się go boi.
Policja do mieszkania w Obornikach przyjeżdża tak naprawdę regularnie.
W wyniku tego prokuratura rejonowa w Obornikach rozpoczyna postępowanie w sprawie znęcania się psychicznego oraz fizycznego nad Hanną.
Jest też informacja, że kobieta nadal regularnie nocuje u siostry z uwagi na sytuację w domu, ale też zmianowy system pracy.
Być może w szpitalu pracuje na nocki i do siostry ma po prostu bliżej niż do siebie do domu, głównie ze względu na to, że szpital i mieszkanie siostry znajdują się w tym samym mieście.
Zresztą nawet gdyby chciała wracać do domu, to nie ma tam sprzyjającej atmosfery do odpoczynku.
Jeżeli myślicie, że to wszystko dzieje się w ciągu kolejnych miesięcy, to błąd, bo tak mijają kolejne lata.
Przypomnę, Hanna i Ryszard pozostają małżeństwem od niemal 40 lat.
Oboje zbliżają się w tym momencie do sześćdziesiątki.
Ryszard rozpoczyna kolejny etap w życiu, nie kończąc oczywiście poprzedniego i zaczyna spotykać się z nową kobietą, Ireną.
Nie jest to jakaś nowa znajomość, bo poznali się już sześć lat temu w pracy.
Oboje pracowali wtedy w agencji ochrony, a po latach jednak odnowili znajomość i zaczęli się spotykać.
Mężczyzna prowadzi notatki z godzinami pracy swojej żony, żeby wiedzieć kiedy nie będzie jej w domu, aby swobodnie przebywać tam z nową partnerką.
Zdarza się również, że para razem wyjeżdża na wakacje.
Nie wiem, czy Hanna wiedziała o tym wszystkim czy nie, ale prawdopodobnie coś podejrzewała i wypowiadała różne uszczypliwe komentarze na ten temat w stronę męża.
Wiadomo natomiast, że Irena wiedziała o istnieniu Hanny, tylko że Ryszard przedstawiał jej całą sytuację w trochę innym świetle, gdzie to on był ofiarą żony tyranki.
Finalnie mężczyzna decyduje się na poważniejszy krok i składa pozew o rozwód.
Pierwsza rozprawa odbywa się 20 lutego 2015 roku.
Hanna w obliczu wszystkich przejść chce, żeby rozwód był z wyłącznej winy Ryszarda.
Nie dochodzi nawet do przesłuchania wszystkich świadków, bo rozprawa z jakiegoś powodu zostaje odroczona.
Dwa dni przed rozprawą Hanna dzwoniła do córki, płakała i mówiła, że mąż groził jej nożem oraz siekierą.
Ania zareagowała w sposób według mnie właściwy i proponuje matce, żeby się do niej wprowadziła.
Hanna jednak nie korzysta z tej propozycji, czego do końca nie rozumiem, bo chodzi już mówiąc wprost o zagrożenie życia.
Sytuacja się zmieniła trochę względem ostatnich lat, bo Hanna podjęła przecież nową pracę i stała się bardziej niezależna.
Dodatkowo małżeństwo i tak już się rozpadało, bo byli w trakcie postępowania rozwodowego.
Mimo to Hanna nadal z jakiegoś powodu chciała pozostawać przy Ryszardzie.
23 lutego w poniedziałek około południa kobieta gotuje obiad.
W trakcie do kuchni wchodzi Ryszard i małżonkowie odbywają rozmowę na temat wierności.
Jest to dość zaskakująca rozmowa, bo po pierwsze inicjuje ją właśnie Ryszard, a po drugie w trochę innym tonie niż moglibyśmy się spodziewać.
Mówi on swojej żonie, że widzi, że nie może na niego patrzeć i że on jej nie pociąga.
Hanna potwierdza i sugeruje, że ma partnera lepszego od Ryszarda.
On odpowiada, że nie rozumie tego i co w takim razie znaczy dla niej ich małżeństwo.
I to może i jest logiczne pytanie i zasadne w takiej sytuacji, tylko też trochę absurdalne, biorąc pod uwagę to, co wcześniej robił Ryszard.
Hanna w każdym razie ucina rozmowę i mówi, że to jej sprawa.
I na tym dialog się kończy, a kobieta wychodzi do pracy.
Wieczorem po powrocie z pracy Hanna spędza czas u Ewy.
Czeka aż Ryszard pójdzie spać, żeby uniknąć kolejnej awantury.
Mówi sąsiadce, że mąż chce od niej pieniądze za połowę opłat mieszkaniowych, co właściwie jest zasadne, tylko że Ryszard zgubił gdzieś rachunek potwierdzający kwotę tych opłat.
Około 22.30 Hanna wraca do mieszkania.
Następnego dnia, 24 lutego we wtorek, Ryszard wstaje pomiędzy 7 a 8.
Po tym odbywa swoją standardową poranną rutynę, czyli je śniadanie i zażywa leki na serce.
Po nim wstaje Hanna.
W tym czasie Ewa wraz z dwiema innymi sąsiadkami wraca ze wspólnego spaceru.
Słyszy krzyki dochodzące z mieszkania małżeństwa.
Po wejściu do swojego mieszkania słyszy krzyki wyraźniej.
To Ryszard, natomiast znajduje się on najwidoczniej nie w środku mieszkania, a na klatce schodowej.
Ewa wygląda więc na klatkę i w tym momencie widzi Hannę, która schodzi po schodach.
Zaczepia ją i kobiety odbywają krótką rozmowę.
Okazuje się, że Hanna wychodzi do sądu, ponieważ chce spytać jaki jest status sprawy o znęcanie się i jakie działania są planowane w związku z tą sprawą.
Skarży się też krótko na męża, który swoją drogą w międzyczasie stoi na półpiętrze i wulgarnie wyzywa żonę.
Wtedy Ewie kończy się cierpliwość, wychyla się do Ryszarda i mówi, żeby się uspokoił i nie krzyczał, bo nie tylko on tu mieszka.
Podkreśla też, że doskonale wie jak Hanna jest przez niego traktowana.
Ryszard odpowiada na to, że ma się nie wtrącać i niby skąd wie co się u nich dzieje.
Ironizuje też, że może Ewa ma zdolność widzenia przez ściany, stąd takie informacje posiada.
Wywiązuje się krótka sprzeczka zakończona tym, że Ewa mówi, że mężczyzna wie swoje, a ona swoje.
Dalej nie kontynuują rozmowy, a Hanna wychodzi z budynku i tak jak planowała idzie do sądu.
Wraca do domu około godziny trzynastej.
Postanawia, że skoro wcześniej mówiła Ewie gdzie się wybiera, to zadzwoni do niej poinformować co udało jej się ustalić.
A te ustalenia niestety nie są zbyt optymistyczne, bo okazało się, że sąd utrzymał w mocy postanowienie prokuratury o umorzeniu postępowania o znęcanie.
Dodatkowo w trakcie rozmowy kobieta żali się Ewie, że ma już dość mieszkania w Obornikach.
Słysząc to Ewa radzi, żeby Hanna wyprowadziła się po prostu, może na dobre zamieszkała ze swoją siostrą.
Całą rozmowę podsłuchuje Ryszard.
Mężczyzna siedzi w swoim pokoju, z którego doskonale słyszy treść rozmowy.
W ogóle to tu wtrącę, że Ryszard w drzwiach pokoju powiesił sobie szlafrok, żeby nie musieli na siebie z Hanną patrzeć.
Nie wiem, czy nieprościej by było po prostu zamknąć drzwi, ale widać nie.
Hanna zresztą wiedziała, że jej mąż ma takie zwyczaje, dlatego po paru godzinach, gdy znów dzwoni do Ewy, zwraca się do niej na pani, żeby Ryszard się nie zorientował, że rozmawia z kimś znajomym.
Jej mąż wtedy wchodzi do kuchni i stwierdza, że właściwie już dużo rozmów przeprowadzili na temat rozwodu, ale czy mogliby znów podjąć temat.
Głównym problemem jest dla niego to, że Hanna nie zgadza się na inną formę rozwodu niż taki z orzeczeniem o jego wyłącznej winie.
Kobieta nie chce nawet patrzeć na męża ani wchodzić z nim w żadne dyskusje na ten temat.
Mężczyzna jeszcze próbuje ją namówić na rozmowę, mówi, że ma dla niej jakieś propozycje, ale Hanna właściwie w ogóle na to nie reaguje, więc ostatecznie Ryszard odpuszcza temat.
Mówi, że dowie się jakie mogą być skutki prawne przy rozwodzie z jego winy i kieruje się do wyjścia z kuchni.
W godzinach wieczornych tego samego dnia Ewa próbuje dodzwonić się do Hanny.
Być może chce się dowiedzieć, czy kobieta ostatecznie zdecydowała się nocować u siostry tak jak ustalały wcześniej.
I jest to o tyle dziwne, że wcześniej Hanna zawsze od niej odbierała.
Zaniepokojona wysyła jej kilka smsów z prośbą o kontakt.
Później próbuje się dodzwonić jeszcze kilka razy.
Wszystkie te próby kontaktu pozostają jednak bez odpowiedzi.
Niepokoi się również Elżbieta, bo siostra ustalała z nią wcześniej, że faktycznie tego dnia przyjedzie do niej na noc, a rano od niej pójdzie prosto do pracy.
Jednak nadszedł wieczór, a Hanny jak nie było, tak nie ma.
Siostra próbuje się do niej dodzwonić kilka razy, ale podobnie jak Ewa bezskutecznie.
Ta sytuacja martwi ją jednak na tyle, że nie poprzestaje na próbach dodzwonienia się do Hanny.
Dzwoni też do Ani.
Liczy, że może siostra u niej się zatrzymała, tylko nie miała jak jej poinformować albo zwyczajnie zapomniała.
Ania jednak nic na ten temat nie wie.
Dzwoni spytać Łukasza, czy może kontaktował się w ostatnim czasie z mamą.
Niestety on również nie miał z nią kontaktu w ciągu ostatnich kilku godzin.
Rodzeństwo próbuje wielokrotnie dodzwonić się do Hanny, ale podobnie jak wcześniejsze próby telefoniczne Ewy i Elżbiety, te również pozostają bez skutku.
Następnego dnia, 25 lutego, w środę, Hanna nie zjawia się w pracy.
I to jest bardzo dziwne i nietypowe w jej przypadku.
Na tyle dziwne, że współpracownicy zawiadamiają policję.
Hanna ma wśród nich opinię bardzo sumiennej i niezawodnej osoby.
Nigdy wcześniej nie zdarzało jej się, żeby nie pojawiała się na planowanej zmianie bez jakiegoś wyraźnego powodu i informowania kogoś.
Jeżeli więc nikogo nie powiadomiła, że nie zjawi się w pracy, to współpracownicy byli pewni, że coś musiało jej się stać.
Policjanci po wysłuchaniu całej tej historii udają się do domu Hanny i Ryszarda.
Tam drzwi otwiera im Ryszard.
Informuje, że żony nie ma i nie wie gdzie jest.
Puszcza funkcjonariuszy do środka, aby sami sprawdzili i faktycznie nie znajdują tam Hanny, aczkolwiek nie wchodzą do jej pokoju, gdyż pomieszczenie jest zamknięte na klucz.
W godzinach popołudniowych Ania i Łukasz nie wiedzą, że sprawa została już zgłoszona i również udają się na komisariat.
Są już wyraźnie zdenerwowani, bo nikomu nie udało się podjąć kontaktu z Hanną.
Od policjantów słyszą, że działania były już podejmowane, ale przekonują ich, że mieszkanie należy sprawdzić jeszcze raz.
Funkcjonariusze zgadzają się i jadą razem z rodzeństwem ponownie na miejsce.
Tam jednak zastają zamknięte drzwi.
Ryszard najwidoczniej gdzieś wyszedł.
Nie jest to też niczym dziwnym, bo obie te wizyty dzieliło około 3 godzin różnicy, więc to, że wcześniej był w domu nie musi znaczyć, że później przebywał tam cały czas.
W związku z tym Ania i policjanci wracają na komisariat.
Łukasz chce natomiast zostać i poczekać na klatce schodowej, gdyby ktoś z jego rodziców wrócił.
Jednak jedyne osoby, jakich się doczekuje po tych kilku godzinach, to znów policjanci.
Hanna w międzyczasie nie dała żadnego znaku życia, więc uznali oni, że trzeba jednak sprawdzić jakoś ten jej pokój.
Na miejsce wzywają straż pożarną.
Jeden z policjantów razem ze strażakiem podjeżdża na wyciągu do okna pokoju Hanny i zaglądają do środka.
Nie wnosi to jednak żadnych nowych informacji i ustaleń, bo Hanny w pokoju rzeczywiście nie ma.
Nie widać też niczego podejrzanego.
Kolejnego dnia w czwartek Hanna nadal z nikim się nie skontaktowała.
Policja kontynuuje więc poszukiwania.
Zależy im na ustaleniu przede wszystkim miejsca pobytu Ryszarda, bo liczą, że może powie im coś więcej.
W jakiś sposób udaje im się dowiedzieć o relacji mężczyzny z Ireną.
Namierzają więc Irenę i około południa jadą do jej domu w Rokietnicy.
Tam dowiadują się, że Ryszard owszem był u niej, nawet nocował, ale wyszedł około godzinę temu.
Przebywał u niej od wczoraj, od godziny 16, co by wyjaśniało, dlaczego policjanci nie zostali go na miejscu, gdy przyszli drugi i trzeci raz.
Funkcjonariusze uznali, że poczekają w domu Ireny, aż Ryszard zjawi się ponownie, a byli pewni, że to wkrótce nastąpi.
I intuicja ich nie zawiodła, bo mężczyzna zjawił się tam jeszcze tego samego dnia i został zatrzymany.
Policjanci w trakcie przesłuchań mają jedno kluczowe pytanie.
Jej mąż mówi, że nie wie, wypiera się, żeby miał cokolwiek wspólnego z jej zaginięciem.
Policjanci wobec takiego rozwoju wydarzeń ponownie jadą do mieszkania Hanny i Ryszarda i tym razem otwierają drzwi siłą.
Na miejscu jest z nimi Łukasz, przeszukują wszystkie pomieszczenia i piwnice oraz samochód Ryszarda.
W międzyczasie na przesłuchaniu następuje przełom.
Richard decyduje się przedstawić policjantom ciąg wydarzeń z 24 lutego, a prawda okazuje się być makabryczna.
Zaczyna historię od opowiedzenia o rozmowie, którą on i Hanna odbyli w kuchni.
Choć rozmowa to jest dość duże słowo, bo Hanna nie była zbyt zainteresowana dialogiem, zrezygnowany Ryszard wycofał się więc i skierował do wyjścia.
Natychmiast się odwrócił i zobaczył swoją żonę trzymającą nóż z ostrzem skierowanym w jego stronę.
Mężczyzna momentalnie zareagował i chwycił żonę za rękę, chcąc jej wyrwać ten nóż.
Nie udało mu się to, a w szarpaninie Hanna zadrapała mu ostrzem czoło.
Ściekły znowu podjął próbę wyrwania żonie noża, ale wtedy stracił równowagę i upadł.
Po tym ona ruszyła w jego stronę, jednak on zareagował i złapał ją za kolano.
Hanna pod wpływem tego chwytu straciła równowagę i upadła.
Upadek był tak nieszczęśliwy, że zahaczyła głową o narożnik szafki.
Wtedy Ryszard zobaczył, że ma przewagę, przewrócił żonę na brzuch i usiadł jej na plecach.
Chwycił ją za rękę i finalnie zabrał jej nóż.
Później pochylił się w stronę jej serca, żeby sprawdzić czy nadal bije, ale nic takiego nie usłyszał.
Zaczął więc rzucać się jej na plecy, bo myślał, że dzięki temu udał mu się ją ocucić.
Tak jednak oczywiście nie było.
Ryszard przez chwilę jeszcze siedział na podłodze i patrzył się na ciało żony.
Potem stwierdził, że musi udać się do szpitala w związku z obrażeniem głowy, jakiego doznał w trakcie całej szarpaniny.
Udał się na izbę przyjęć, gdzie lekarz zlecił wykonanie zdjęcia RTG.
Potem mężczyzna uznał, że musi jak najszybciej wrócić do domu i pozbyć się ciała żony.
W tym celu zaczął tworzyć plan.
Wpadł na pomysł, że aby nie wzbudzać podejrzeń, wyniesie ciało żony w walizce.
Hanna miała około 1,63 m wzrostu i była szczupłej budowy ciała, więc plan powinien się udać.
Realizacja okazała się jednak trudniejsza niż by się mogło wydawać.
Ryszard skrępował żonie ręce i nogi, ale z zaskoczeniem stwierdził, że nie ma siły jej podnieść.
Chciał w jakiś sposób wtoczyć zwłoki do walizki, postawił ją bokiem, ale też się to nie udało.
Później próbował włożyć walizkę pod ciało, w końcu gdy zaczęło mu się udawać, walizka pękła.
W związku z tym, gdy Ryszard w końcu włożył zwłoki do środka, musiał wszystko obkleić taśmą klejącą.
Ponadto okazało się, że nogi wystają, więc owinął je workami foliowymi.
Dodatkowo owinął cały bagaż zasłoną i szlafrokiem.
Około 21 zadzwonił do Ireny i powiedział jej, że właśnie wypisał się na żądanie ze szpitala.
Kobieta była trochę zaskoczona, bo nie miała pojęcia, że Ryszard w ogóle był w szpitalu.
On wyjaśnił natomiast, że owszem, był, bo żona zamachnęła się na niego nożem, przez co on upadł i stracił przytomność.
Przed chwilą wrócił do domu, ale z kolei Hanna gdzieś zniknęła.
Po zakończonej rozmowie telefonicznej mężczyzna jeszcze chwilę odczekał i około północy wyszedł z mieszkania.
Walizka była bardzo ciężka, więc nie niósł jej, a ciągnął na pasku od szlafroka, którym była owinięta.
Dodatkowo w bloku nie było windy, Ryszard schodził po schodach.
Pewnie domyślacie się jak duży hałas to spowodowało.
Mimo to nikt nie wyszedł na klatkę, żeby sprawdzić co się dzieje.
Ryszardowi bez przeszkód udało się dotrzeć do samochodu.
Zapakował bagaż i ruszył w drogę.
Jako kolejny punkt planu pozbycia się ciała wymyślił, że najlepiej będzie jak utopi zwłoki.
Nie wziął natomiast pod uwagę, że w lutym może być problem z topieniem czegokolwiek, bo gdy temperatury schodzą poniżej zera, to woda zamarza.
Jako miejsce docelowe wybrał sobie jezioro Kowalskie, oddalone od Obornik o jakieś 50 kilometrów.
Pokonał drogę w około godzinę, przejechał most prowadzący do jeziora, a następnie zaparkował samochód przy leśnej drodze.
Poszedł w głąb lasu najpierw nie biorąc ze sobą walizki, bo chciał sprawdzić jakie tam są warunki i czy może jest możliwość, żeby podjechać autem jeszcze bliżej wody.
I warunki okazały się dość sprzyjające, więc Ryszard wrócił do samochodu, a następnie podjechał nim do górki znajdującej się tuż nad jeziorem.
Był już bardzo zmęczony, dodatkowo przypomnę luty, pogoda była typowo zimowa.
Ryszard wysiadł z auta i szarpnął walizkę.
Planował ponownie ją ciągnąć, niesienie w ogóle nie wchodziło w grę, biorąc pod uwagę, jak bardzo już czuł się zmęczony.
Powoli przemieszczał się z walizką w kierunku brzegu jeziora, na zmianę pchał ją i ciągnął, aż doszedł do brzegu.
Jezioro było zamarznięte, więc zaczął wsuwać walizkę na lód.
Jak zapoznawałam się ze sprawą, to myślałam, że wybije lub wytnie czymś przerębel i po prostu wrzuci ciało do wody, ale nic bardziej mylnego.
Ryszard po prostu postawił walizkę na lodzie kawałek od brzegu, po czym odszedł.
Jak się odwrócił, to stwierdził, że bez problemu można ją zauważyć z daleka i że może jednak czym się przykryje.
I teraz kolejne ciekawe informacje.
Ryszard miał w zwyczaju wozić w swoim samochodzie widły oraz płytki chodnikowe i cement.
Widłami zaczął więc wyrywać trawę w dość sporej ilości i potem posypał nią walizkę.
Następnie wziął dwie kostki brukowe i rzucił je na całą konstrukcję, przy czym jedna z kostek trafiła na trawę i faktycznie trochę ją docisnęła, a druga i tak spadła gdzieś obok.
Wcale nie wyglądało to podejrzanie, że gdzieś na środku zamarzniętego jeziora leży stos trawy, a na nim płytka chodnikowa.
Ale Ryszard uznał, że tyle wystarczy i że może wracać.
Po tej całej wyczerpującej akcji mężczyzna pojechał na swoją działkę w Gortatowie.
Miał tam przyczepę kempingową i do Gortatowa było bliżej niż do Obornik, więc stwierdził, że tam odpocznie.
Przyjechał około drugiej, widzieli go wtedy sąsiedzi, bo nie miał pilota od bramy, więc czekał aż ktoś inny ją otworzył.
Chodzi pewnie o taką bramę główną, jak są rodzinne ogródki działkowe na przykład, to często jest taka duża brama.
Jak się nią wiedzie, to jest alejka i po kolei jest wejście na konkretne działki.
Tam siedział przez jakiś czas w mieszkaniu i akurat o czternastej pierwszy raz przybyła policja.
Sprawdzili, czy Hanny nie ma i poszli.
Potem Ryszard zadzwonił do Ireny, chwilę rozmawiali, po czym ustalili, że mężczyzna przyjedzie do niej na noc.
Irena mieszkała wtedy w Rokietnicy.
Po drodze Ryszard wyrzucił do kontenera buty Hanny, który zdjął jej przed spakowaniem do walizki.
Wieczorem, gdy siedzieli u Ireny, do domu przyszła jej córka Liliana.
Rozmawiali na ogólne tematy, Ryszard opowiadał o wizycie w szpitalu i o tym, że skaleczył się w czoło w trakcie kłótni z żoną.
Nie wyglądał na zbyt poruszonego całą sprawą, więc Irena nie dopytywała go o więcej szczegółów.
No i dalszy przebieg wydarzeń już znamy.
Ryszard został na noc, następnego dnia gdzieś wyszedł, ale po powrocie został złapany.
Prokurator zlecił sekcję zwłok.
Badanie wykonywali specjaliści z Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.
Sekcja potwierdziła, że zgon Hanny był gwałtowny, spowodowany uduszeniem.
Badania krwi wykazały, że kobieta nie była pod wpływem żadnych substancji odurzających.
Sąd oceniając wszystkie zeznania i ekspertyzy uznał, że wersja o tym, że Hanna chciała pozbawić męża życia jest niewiarygodna.
Opisując wydarzenia, Ryszard starał się umniejszyć w nich swoją rolę, dlatego że przyjął taką linię obrony.
Najwidoczniej zależało mu na zakwalifikowaniu czynu jako nieumyślnego spowodowania śmierci, co niewątpliwie byłoby korzystne, bo gryziłby mu za to niższy wymiar kary.
Tylko, że taki przebieg zdarzeń byłby trochę sprzeczny z całym zebranym materiałem dowodowym, ze znaniami świadków i opinią lekarską.
Ryszard w zeznaniach przedstawiał siebie w lepszym świetle niż przedstawiali go inni.
Zaprzeczył, aby zachowywał się agresywnie wobec żony, mimo że wielu świadków zeznało coś zupełnie innego.
Ich zeznania według sądu były wiarygodne ze względu na spójność, logiczny przebieg, a także dużą ilość detali, które znajomi i rodzina małżeństwa podawali.
Potwierdziły to ponownie zeznania świadków oraz zebrany materiał dowodowy.
Finalnie czyn zakwalifikowano pod artykuł 148 Kodeksu Karnego, czyli zabójstwo.
Wymienię Wam teraz, jakie okoliczności łagodzące przyjęto.
Po pierwsze, Ryszard sam szczegółowo przedstawił okoliczności i potwierdził swój udział w odebraniu życia żonie.
Po drugie, wyjaśnienia te pozwoliły na wstępne ustalenie okoliczności zbrodni.
I po trzecie, wyraził skruchę za to, co zrobił.
Biorąc pod uwagę wszystkie informacje, jakie pojawiły się w toku postępowania, sąd wymierzył Ryszardowi karę 15 lat pozbawienia wolności.
Wyrok zapadł 15 lutego 2016 roku przed Sądem Okręgowym w Poznaniu.
Sąd uznał, że 15 lat to wystarczający czas, aby Ryszard uświadomił sobie ogrom tragedii, jaki spowodował.
Według sądu kara 25 lat pozbawienia wolności byłaby równoznaczna z dożywociem, ze względu na to, że w momencie ogłaszania wyroku Ryszard miał 60 lat.
Sąd apelacyjny utrzymał wyrok w mocy.
Na poczet kary zaliczono okres przebywania w areszcie, czyli około 12 miesięcy, więc Ryszard skończy odsiadywać karę w roku 2030.
Kolejny odcinek o sprawie z województwa łódzkiego pojawi się wyjątkowo za dwa tygodnie, czyli w poniedziałek 22 sierpnia o godzinie 19.00.
Możesz mnie również znaleźć na YouTube, tam materiał jest wzbogacony o zdjęcia i mapki związane ze sprawą.
Nazywam się tak samo jak tu, czyli Szkic Kryminalny.
Link zamieszczę w opisie odcinka.
A jeżeli chcesz usłyszeć więcej spraw kryminalnych w moim wydaniu, zapraszam Cię na mojego TikToka.
Tam również publikuję informacje o polskich sprawach, natomiast w skróconej formie.
Odcinki trwają od 2 do 3 minut i publikuję je regularnie, codziennie, od poniedziałku do czwartku.
Nazwa to szkic.kryminalny i link również będzie w opisie.
Ostatnie odcinki
-
Gdzie zniknęła Mirella? Przez 26 lat zamknięta ...
21.01.2026 19:10
-
6 najgłośniejszych Polskich spraw kryminalnych ...
12.01.2026 19:50
-
U mnie zawsze jest do dna | Elżbieta W. Marek G...
13.12.2025 18:00
-
Chciał ją ukarać | Anna F., Daniel R.
06.12.2025 19:00
-
Zniknął w trakcie rejsu ekskluzywnym wycieczkow...
29.11.2025 18:00
-
Gdzie zniknęła matka i dwóch synów? | Władysław...
21.11.2025 19:15
-
Wszyscy zostali zmanipulowani | Renata i Tomasz N.
07.11.2025 19:00
-
Sąsiad z klubu Mensa - co było w butelce Coca-c...
24.10.2025 18:20
-
Była jedną z kilkudziesięciu ofiar? Ciało ukrył...
17.10.2025 19:07
-
Skazano go mimo braku dowodów | Piotr Mikołajcz...
10.10.2025 20:00