Mentionsy

TOK FM Select
14.10.2025 06:20

"Mamy neoZiobrę Żurka, który robi dokładnie to samo co Zbigniew Ziobro"

Rok po wyborach rządząca koalicja pod przewodnictwem ministra Żurka nie spełniła wielu oczekiwań społeczeństwa. Piotr Trudnowski stanowczo krytykuje brak realizacji obietnic wyborczych, narastający chaos w instytucjach państwowych oraz spadek zaufania do rządu. Z kolei Wojciech Szeląg dostrzega poprawę stylu zarządzania oraz pewną stabilizację, ale przyznaje, że kontrowersyjne reformy wymiaru sprawiedliwości wzbudzają liczne emocje i podziały. Szczególną krytykę budzą zmiany w sądownictwie, takie jak tzw. „sąd-lotek” oraz wprowadzenie neo-sędziów, które zdaniem Trudnowskiego łamią prawo i zagrażają konstytucji. Szeląg natomiast broni tych działań, zarzucając opozycji symetryzm i polityczne manipulacje mające na celu obstrukcję rządu.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 224 wyników dla "Prawa i Sprawiedliwości"

Dominika Wielowiejska przy mikrofonie, a w studiu Wojciech Szeląg, TVP Info.

Dzień dobry.

I Piotr Trudnowski, Klub Jagielloński.

Dzień dobry.

Dzień dobry.

Jutro mamy rocznicę wyborów w 2023 roku, kiedy to Prawo i Sprawiedliwość zostało odsunięte od władzy, a rządy przejęła koalicja, tak zwana koalicja 15 października.

No i chciałam was prosić o taki...

Bilans dokonań tej koalicji, błędy, zalety, sukcesy, porażki.

Może Piotr zacznie.

No cóż, to ja bym chyba się odwołał do expose premiera Tuska.

Nie wiem, czy państwo pamiętacie, czym Donald Tusk zakończył swoje expose.

Zakończył odwołaniem do badań CBOS-u, które ja zawsze uważałem za bardzo ważne i szczególnie istotne.

Niestety nie prowadzone przez CBOS z miesiąca na miesiąc, tylko tak...

raz na rok, raz na dwa lata, czyli odpowiedź Polaków na pytanie, czy ludzie tacy jak pan, pani mają wpływ na sprawy kraju.

No to jest badanie, które się tak powszechnie nazywa poczuciem podmiotowości obywatelskiej.

Donald Tusk zwrócił uwagę wtedy, mówiąc ekspozę już w grudniu, że po 15 października w listopadzie został odniesiony wielki sukces, ponieważ sam ten wynik wyborów sprawił, że

To poczucie podmiotowości obywatelskiej jest największe w historii.

Po raz pierwszy więcej osób deklarowało, że ma wpływ na sprawy kraju niż nie ma.

No i po dwóch latach w zeszłym tygodniu opublikowano kolejną edycję tego badania po tej dwuletniej przerwie.

No i niestety okazało się, że po tych dwóch latach tego wielkiego sukcesu, który Donald Tusk odnotował, właściwie jeszcze nie będąc premierem i stawiając wprost, że to jest wielkie zobowiązanie koalicji wówczas powstającej, mamy bezprecedensowy spadek tego wskaźnika.

Oczywiście...

Mamy tutaj efekt wysokiej bazy, czyli ten spadek wynika z tego, że to poczucie podmiotowości było wówczas zaskakująco duże, no ale spadło o 20 punktów procentowych i wróciło do rejestrów, które były notowane przez pierwszych 6 lat rządów Prawa i Sprawiedliwości.

Różnica polega na tym, że poprzedni taki bezprecedensowy wzrost to było w momencie, kiedy PiS doszedł do władzy.

I to poczucie podmiotowości Polaków po wyborze Andrzeja Dudy i po wyborach 2015 roku, ono się oczywiście zaraz po wyborach podniosło do rekordowego wskaźnika, ale potem przez 6-7 lat utrzymywało się w tych samych rejestrach, tak naprawdę dopiero u progu wojny ukraińskiej się załamało.

Więc przez 5-6 lat ci ludzie, którzy poczuli się dzięki zwycięstwu Prawa i Sprawiedliwości Polskiej,

bardziej podmiotowi, oni czuli się rzeczywiście bardziej włączeni w demokrację.

No dobra, ale bardziej mi zadaje na tym, co się wydarzyło, że ten wskaźnik jest zły.

No cóż, myślę, że wydarzyło się to, że tak naprawdę, no właśnie, jeżeli sobie weźmiemy pod uwagę to expose, no to bardzo wiele rzeczy nie zostało dowiezionych od tych słynnych

100 konkretów po takie rzeczy, bo po wskazaniu tego, po wołaniu się na ten sondaż i powiedzianiu, że to jest nasze największe zobowiązanie, Donald Tusk powiedział na przykład jeszcze jedną rzecz, już zupełnie na sam koniec, co miesiąc będę się spowiadał, co miesiąc będą te spotkania itd.

Po prostu myślę, że wrażenie Polaków, że władza po prostu nie dowozi niemalże żadnych obietnic jest bardzo deprymujące i co więcej myślę, że ten kłopot polega też na tym, że sam Donald Tusk

Z jakiegoś niezrozumiałego dla mnie, szczerze mówiąc, powodu, zwłaszcza jak się wspomina pierwsze rządy Platformy Obywatelskiej, no regularnie stawia w centrum swojej agendy rzeczy, które są nierealizowalne.

No 100 konkretów na 100 dni to nie był problem z tym, czy one są dobre, czy złe, czy oni je dowiozą w czasie tej kadencji, tylko problem był od samego początku, jeżeli ktoś mówi, że chce zrobić...

100 takich rzeczy w 100 dni, to od razu mówi, nie traktuje rządzenia poważnie, bo każdy człowiek, który traktuje poważnie rządzenie wie, że tego się nie dało zrobić w 100 dni.

Ja nie wiem, czy to jest element dominujący, bo zwracam ci uwagę, że dokładnie to samo PiS zaproponował w 2015 roku.

I też zaproponował mnóstwo rzeczy, które zrealizuje w 100 dni.

Nie, w 100 dni tam nie było.

Nie było, nie było.

Było, było, tak, było, dlatego, że ja nawet pamiętam, że dziennikarze pytali Beatę Szydło, jak to jest, że miały być różne rzeczy zrobione w 100 dni, a nie były.

I wtedy Beata Szydło odpowiedziała i tutaj prawie dokładny cytat, ja się umówiłam z Polakami na 4 lata i będę realizować to w ciągu 4 lat.

I mimo tego, że mieliśmy ten przypadek właśnie PiSu,

no to notowania rządu, jak wiemy, PiS-u wtedy nie spadły.

Dlatego ja przyznam szczerze, nie przywiązuję akurat do tego tak dużej wagi.

Myślę, że gdyby przeprowadzić badanie, który z rządów, która z ekip bardziej skutecznie realizowała swoje obietnice wyborcze, to jestem, nie wiem jak wy, ale jestem absolutnie przekonany, jaka będzie odpowiedź Polaków, również tych głosujących na Donalda Tuska na koalicję 15 października.

Wydaje mi się, że to powszechne wrażenie co do tego, że...

Rządy Prawa i Sprawiedliwości mogły się nie podobać, można było krytykować ten program, w wielu punktach należało krytykować ten program, również ten realizowany na samym początku.

Natomiast wrażenie dowożenia było powszechne, dokładnie odwrotne niż to, które mamy dzisiaj.

I co więcej, ci ministrowie tego rządu, którzy dowożą najwięcej, czy mają największą taką konkretną agendę reformatorską, czy to pani minister Dziemianowicz-Bąk, czy to minister Pełczyńska-Nałęcz, to są ministrowie spoza Koalicji Obywatelskiej, to też jest nie bez znaczenia.

że tak naprawdę spośród polityków Koalicji Obywatelskiej trudno się rządowi czymkolwiek chwalić.

No to dowożenie Pełczyńskiej na Łęcz to mnie zaskoczyło, przyznaję.

To nie jest tak, że KPO to jest w ogóle największy sukces tego rządu i to, że mamy cztery tury negocjacji, korekt i tak dalej, no to chyba o tym był wielki sukces koalicji 15 października i Donalda Tuska.

Ktoś to koordynował i ktoś jeździ na te spotkania do Brukseli i ktoś te tematy załatwia, nie?

No ale ja wczoraj z kolei przeczytałem, czy usłyszałem, że

że pani Pełczyńska-Nałęcz to jakiś anonimowy polityk, ale wysokiej rangi koalicji powiedział, że ona jest nielubiona i w rządzie jest nielubiona i w koalicji jest nielubiona i u siebie w partii jest nielubiona.

Ale to mogą być dwie osobne rzeczy.

To mogą być dwie osobne rzeczy.

Nierzadko to są dwie osobne rzeczy.

Ja bym nie lekceważył tych badań CBOS-u.

Można oczywiście czepiać się tego, że

liczby takie, co to właściwie oznacza.

Natomiast niewątpliwie, moim zdaniem, rząd koalicyjny wpadł w swoje własne sidła, to znaczy trochę nie miał wyboru, żeby wygrać wybory, chociich nie wygrał tak naprawdę, ale koalicja przejęła władzę w efekcie wyborów.

Więc żeby to w ogóle było możliwe, to należało jednak zbudować takie przekonanie Polaków, że pewne rzeczy są możliwe.

Jest możliwe odsunięcie PiS-u od władzy i jest możliwa inna polityka.

Ale to oznaczało też rozbudzenie określonych bardzo wysokich oczekiwań wśród wyborców.

I potem do pewnego stopnia ten zjazd...

z poziomu wysokich nadziei do poziomu rzeczywistości jest niestety naturalny.

Ale do tego doszła też fatalna polityka informacyjna rządu.

To znaczy, ja już nie chcę się wyzłośliwiać, ale jeżeli jeden z polityków Platformy Obywatelskiej przy okazji...

Wizyt w tak zwanym regionie podczas kampanii prezydenckiej Rafała Trzaskowskiego opowiada, co rząd zrobił i miejscowidziałacze mówią, dlaczego my o tym nie wiemy.

No i wszyscy patrzą na się z przerażeniem, bo zdają sobie sprawę z tego, że jeżeli Platforma wewnątrz nie wie o sukcesach rządu, to wyborcy poza Platformą to już na pewno o tym nie wiedzą.

No to spowodowało na przykład kłęskę Rafała Trzaskowskiego i mam wrażenie, że powołanie wreszcie bardzo późno rzecznika rządu też jakoś niespecjalnie zmieniło sytuację.

No ale jakie to są sukcesy, Wojtek?

No sukcesy to jest dla mnie przede wszystkim jednak zmiana, no to wielokrotnie już było mówione, zmiana stylu, to znaczy ja mam wrażenie, że lepiej czy gorzej, ale rząd zajmuje się pracą, natomiast oprócz tego oczywiście też wewnętrznymi kłótniami, no ale w koalicji to tak pewnie musi być, natomiast ja nie mam wrażenia, że

Codziennie czekamy na to, kto zostanie opluty albo kto zostanie zatrzymany, a za rok postawionemu zarzuty i tak dalej.

Mam wrażenie, że, graniczący z pewnością, że...

że jednak jest kierunek na zmianę na przykład w wymiarze sprawiedliwości tej patologicznej sytuacji, którą oglądaliśmy przez 8 lat i tak dalej.

Czy politycy byli w opozycji bardzo długo?

Można się było spodziewać, że bycie w opozycji to jest również przygotowywanie się do jakiegoś stopnia do przejęcia władzy.

Ja się spodziewałem jednak, że rzeczywiście nawet słyszałem czasem takie zapowiedzi, że te szuflady pełne są projektów ustaw i tak dalej.

Nie zaobserwowaliśmy takiego

takiego trendu, prawda?

Na przykład długo trwało przygotowywanie ustawy wiatrakowej, która zresztą i tak została zawartowana.

Nie, akurat trwało bardzo krótko, bo ustawę wiatrakową zobaczyliśmy jako wrzutkę sejmową na samym początku.

To zresztą ma swoje pozytywne skutki, bo dzięki tej wpadce Polski 2050 i marszałka Hołowni, moim zdaniem udało się go namówić do najważniejszej reformy tej ekipy, czyli po prostu zmiany regulaminu sejmu, wprowadzenia obowiązkowych konsultacji społecznych

No tak, ale mi chodzi o tę ustawę wiatrakową, która... Właśnie pierwszą ustawą przed pochłaniem rządu była wrzutka minister dzisiejszej Henik Kloski, która miała obejść wszelkie zasady konsultacji, OSR-ów, uzgodniitd.

Była to wielki taki można powiedzieć błąd na samym początku, bo te standardy miały być inne.

No i w efekcie udało się...

między innymi nam, jako klubowi Jagiellońskiemu, marszałka Hołownię, namówić do tego, by to systemowo zmienić, co zresztą było też na marginesie, warto o tym powiedzieć, zobowiązaniem rządu PiSu, które było złożone w Krajowym Planie Odbudowy.

I można się zastanowić, ilu Polaków wie, że w ogóle są zmiany w regulaminie prac Sejmu, tak a propos badań o sprawczości wyborców.

Oczywiście.

Choć mogę powiedzieć, bo to na marginesie rok mija od tej reformy, 65 tysięcy ludzi wzięło udział w tych konsultacjach.

Takim przykładem mechanizmu, który do pewnego stopnia wyniósł koalicję do władzy i do pewnego stopnia stał się balastem następnego dnia, to jest to rozliczanie z PiS-em, to znaczy bardzo wielu wyborców głosowało po to, żeby...

nowa władza rozliczyła się z PiS-em i nawet nie chodzi o jakąś wpakowanie przestępców do więzień, tylko o przywracanie jakiegoś takiego standardu, że wiemy, co jest dobre, co jest złe.

No ale koalicja nie opowiedziała tego, zresztą pytanie, kto miał to dokładnie zrobić, że tego się nie da zrobić rzeczywiście w dwa miesiące, trzy miesiące, pół roku.

Widzimy, ile to trwa, żeby też nie narazić się na zarzut, a i tak takie zarzuty są, że to jest polityczna zemsta.

Więc znowu, bardzo wysokie oczekiwania, a rzeczywistość nie mogła być inna, do pewnego stopnia przynajmniej.

Dominika Wielowiska przy mikrofonie, w studiu Wojciech Szeląg, TVP Info i Piotr Trunowski, Klub Jagielloński.

Bardzo dużo emocji wzbudza też działalność ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka.

Tutaj mamy dwie kwestie.

Pierwsze to modyfikacja tak zwanego sądolotka, czyli tylko sędzia referent byłby losowany, a inni sędziowie z składów trójkowych byliby wyłaniani w wydziałach sądowych, choć niektórzy twierdzą, że tam też będzie się odbywać losowanie.

No ale sprawa jest otwarta.

No a druga sprawa to zgłoszenie ustawy dotyczącej neosędziów.

Tam miał być uregulowany ten status.

Młodzi sędziowie mają potwierdzony status.

Ci, którzy awansowali przez dwa lata, by nadal pozostawali na stanowisku, a potem by wzięli udział w konkursach.

No a jeśli chodzi o neosędziów w Sądzie Najwyższym, no to byłyby tam...

bardzo duże zmiany.

Ten projekt został przedstawiony, Karol Nawrocki w zasadzie mówi, że to zawetuje, ale widać takie duże zamieszanie wokół Ministerstwa Sprawiedliwości.

Jedni to bardzo krytykują, innym to się podoba.

No ale właśnie, co tu krytykować?

Ja bym nie zła tego zamieszania, ja bym powiedział, że jest wreszcie jakiś zdecydowany ruch w jakąś stronę.

Z całym szacunkiem dla ministra Bodnara, no ale nie jest już ministrem właśnie dlatego, że oczekiwania były większe.

Może on charakterologicznie nie jest taką osobą, która byłaby idealną w tym momencie, a Żurek wydaje się, że

Natomiast te wszystkie zmiany właśnie...

Pan minister, ja tak ciągle sędzia Żurek.

Minister Żurek mówi, że ten projekt, o którym wspomniałeś jako drugim, że to jest miejsce kompromisu i że on jednak liczy na to, że prezydent się nad tym zastanowi.

Ale właściwie dlaczego prezydent miałby iść na kompromis w jakiejkolwiek sprawie?

Paliwem dla prezydenta i dla jego zaplecza politycznego jest jednak cały czas kontra i mówienie nie.

Ja nie widzę powodu.

To znaczy, oczywiście ja uważam, że te zmiany są niezbędne, bo skoro ktoś nie jest sędzią, to nie powinien sądzić.

Natomiast zupełnie nie rozumiem, dlaczego Karol Nawrocki miałby to podpisać, ale to oznacza, że pogodziłem się też z Patem.

No, taki wynik wyborów prezydenckich, jaki jest, rozstrzygnął bardzo wiele kwestii, na przykład właśnie powrót normalności do wymiaru sprawiedliwości.

Mówiłaś o tym Ziobrolotku.

Minister Żurek szuka jakichś sposobów zmiany bez zmian ustawowych, no bo one są albo będą zablokowane.

Chwała mu za to, co się uda...

Szczerze mówiąc, nic z nas nie wie.

To jest trochę takie szukanie właśnie gdzieś między przepisami takiej sfery legalnej, ale też funkcjonalnej.

Ja trzymam kciuki, natomiast jeśli chodzi o takie otwarte zwarcie z prezydentem, jest ustawa, niech pan prezydent się zastanowi.

Moim zdaniem on przed przeczytaniem podejmuje decyzję, że jej nie podpisze.

Bo tutaj chcę dorzucić do koszyka dwa inne fakty.

Mamy historię Jarosława Dudzicza, który był na demonstracji Prawa i Sprawiedliwości.

To jest taki sędzia, który był członkiem NEO KRS, zgłoszony zresztą, jak rozumiem, ta kandydatura przegłosowana przez PiS.

Później stał się kandydatem do sądu najwyższego.

Dodam jeszcze, że oprócz tego, że jest on postrzegany jako właśnie postać z kręgu PiSu, to jeszcze ma na koncie takie antysemickie wpisy w sieci, że Żydzi to naród pazerny.

paskudny i tak dalej, i tak dalej.

No i to jest ciekawe, że taka osoba jest promowana do Sądu Najwyższego.

Jak rozumiem, wkrótce Karol Nawrocki będzie podejmował decyzje zapewne i wysyłał rozmaite osoby do tego sądu.

No i druga sprawa... Ale co nas dziwi, jak Bąkiewicz występuje obok prezesa Kaczyńskiego, to jakiś tam sędzia z jakimś tam wpisem, mój Boże.

No właśnie.

A do koszyka też wrzucę, że bohater afery hejterskiej, sędzia Jakub Iwańc, bliski współpracownik Zbigniewa Ziobry, Łukasza Piewiaka właśnie ma problem, ponieważ świadkowie zeznali, iż po pijanemu jechał i uderzył w drzewo.

Sam sędzia twierdzi, że prowadził ktoś inny, ale nie wskazał tej...

No i pytanie też ciekawe, czy immunitet sędziego będzie uchylony, bo powtórzę to jeszcze raz, Izba Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego, mimo że ma mnóstwo wniosków o uchylenie immunitetu, nie podejmuje w tej sprawie decyzji, te sprawy leżą sędziowie.

Może nie będzie uchylony.

Właśnie dlatego, że byłby to precedens.

To ja bym chciał powiedzieć o trzech rzeczach konkretnych i skończyć oczywiście na tym nieszczęsnym Iwańcu.

Pierwsza rzecz, jeszcze przed losowaniem, jeszcze była jedna decyzja ministra Żurka, mianowicie decyzja o wymianie prezesów sądów.

Decyzja o wymianie prezesów sądów była decyzją, którą podejmując minister Żurek dwukrotnie złamał ustawę, ponieważ nie kierował się ani opinią kolegiów sądów, ani Krajowej Rady Sądu.

To jest dokładnie tak, jakby wyszedł w tym tygodniu Karol Nawrocki i powiedział, odwołuję ministra Żurka.

Wszyscy powiedzą, jak to panie prezydencie, przecież pan nie może odwołać ministra Żurka.

Ministra Żurka mógłby pan odwołać na wniosek premiera albo powotum nieufności.

A prezydent odpowiedziałby, zrobiłem to dokładnie tak, jak Żurek odwołał prezesów sądów, dwukrotnie łamiąc prawo.

Ale jedno zdanie, zdanie ministra Żurka i nie tylko jego, KRS nie istnieje, więc trochę trudno zasięgnąć jej opinii.

Zdaniem naprawdę nie byłoby trudne, jeżeli pozwalamy sobie na tego typu interpretację udowodnić, że nie istnieje koalicja 15 października i obecny parlament.

Naprawdę żyjemy w takiej rzeczywistości, gdzie to nie jest żaden kłopot, bo wystarczyłoby się odwołać do decyzji Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych na temat ważności wyborów.

Ale to jest Izba, którą Trybunały uznają za nieistniejącą.

No tak, no więc możemy uznać, że nie ma też rządu Donalda Tuska, tego parlamentu, Karola Nawrotkiego, Andrzeja Gruby.

Nie istnieje taka zasada stosunku do wyborów prezydenckich.

Nie, nie, nie, nie.

Mamy problem, jeżeli ktoś orzeknie nieważność wyborów.

Kwestia losowania, rozporządzenie pana ministra Żurka zostało skrytykowane, zostało ocenione przez rządowe centrum legislacji jako potencjalnie niezgodne z ustawą.

Takie też Departament Oceny Skutków Regulacji zgłosił wątpliwości względem.

tego rozporządzenia, wskazując na to, że ustawa mówi o tym, że losowanie jest zasadą i tego rodzaju odstępstwo wydaje się zbyt daleko idące.

Oczywiście ten system losowania, on wymagał analizy, ujawnienia, reformy, być może zorganizowania konkursu dla informatyków, którzy by to lepiej zrobili, żeby nie można było tego ręcznie sterować.

Oczywiście skandalem było to, że Ziobryści tego nie pokazywali w sposób przejrzysty, nie pozwalali tego kontrolować obywatelom,

Ale to jest wylewanie dziecka z kąpielą, decydowanie się na to, by ci prezesi sądów, których wsadził Żurek niezgodnie z prawem do sądów, teraz decydowali o składach.

No i kwestia trzecia, czyli kwestia tej nieszczęsnej ustawy.

No ja tutaj uważam, że jest jedna osoba, której zdania należy słuchać.

z największą uwagą w Polsce, jeśli chodzi o sprawy samorządnościowe.

To jest Bartosz Pilitowski z Fundacji Court Watch Polska, najbardziej zasłużonego NGO-sa, jeśli chodzi o zmianę w polskich sądach, bo nie reprezentującego żadnej kliki tej czy innej sądowej, prawniczej, sędziowskiej, tylko interes obywateli.

Nie, ale zaraz polityk będziesz miał głos.

Uważam, że Fundacja Korpusz Polska jest najbardziej zasłużoną organizacją i Bartosz Pylitowski mówi wprost o tym, że ustawa ministra Żurka jawnie łamie artykuł 180 Konstytucji, łamie regulacje międzynarodowe, naraża nas na kolejne tury.

Znaczy nie ustawa, tylko rozporządzenie.

Nie, mówię już o ustawie tak zwanej praworządnościowej.

przywołuje w jednym z wywiadów na przykład przypadek serbski, gdzie mówi dokładnie tą samą ścieżką, tak jak za różne decyzje ziobrystowskie.

Będziemy płacić odszkodowania tym sędziom.

Sędziów można zdjąć z urzędu tylko decyzją sądu na podstawie przepisów ustawy, a ta ustawa próbuje...

zdejmować z urzędów sędziów decyzją ustawodawcy, co jest niedopuszczalne.

Otóż problem polega na tym, że w Polsce nie są problemem neosędziowie ani paleosędziowie, tylko są ci wszyscy upartyjnieni patosędziowie, bez względu na to, czy oni są od Piebiaka, czy oni są od Iwańca, czy oni są z justicji.

Zresztą i Piebiak, i Iwaniec, i ci wszyscy goście to są prawidłowi, legalni paleosędziowie z długoletnią karierą na prestiżowych funkcjach w justicji.

Oni się po prostu podzielili

bo mieli po prostu jedni i drudzy ciągotę do politycznej władzy i doprowadzili do tego, co dzisiaj obserwujemy.

Między nimi jest masa normalnych sędziów, którzy mają tego wszystkiego dosyć, no ale na końcu mamy najpierw Ziobrę, który przekręca to wszystko w skrajne upartyjnienie sędziów, a teraz mamy Neo-Ziobrę, czyli Waldemara Żurka, który dokładnie tymi samymi metodami chce zarządzać wymianą sprawiedliwości.

Co zrobić w sytuacji, kiedy wszystkie decyzje Izby Kontroli Nadzwyczajnej, która jest uważana po prostu za izbę broniącą interesów PiSu, są kwestionowane przez Europejski Trybunał Praw Człowieka.

Przegrywamy sprawy o odszkodowania, ponieważ te trybunały uznają, że to nie jest sąd.

Tak samo jak i TSUE.

I musimy wypłacać, my wszyscy podatnicy, pieniądze.

A ta izba trwa i prezydent Nawrocki właściwie nic nie chce z tym zrobić.

Ja jeszcze dodam więcej.

Rząd PiS wypłacał te odszkodowania.

Jeżeli mamy taką sytuację, to należy, jest obowiązkiem wszystkich polityków, i Karola Nawrockiego, i Donalda Tuska, i Waldemara Żurka, i ministra Boguckiego, który za sprawy prawne w kancelarii zdaje się odpowiada, żeby po prostu siedzii szukać tego kompromisu, żeby została, bo jest to obowiązek każdego polityka względem obywateli i dobra wspólnego na Boga.

A jaką propozycję PiS przedstawił w sprawie Izby Kontroli?

No złe propozycje przedstawił, ale czy ja tutaj chcę chwalić PiS?

No nie, no ale jesteśmy w klinczu w którymś momencie.

No jesteśmy w klinczu i ja cały czas od, przepraszam bardzo, od grudnia 2015 roku mówię, nie wyjdzie się z tego sporu, jeżeli nie znajdzie się kompromis polityczny na rzecz resetu ustrojowego.

I dopóki on się nie znajdzie, dopóki w tym syfie stworzonym przez patosędziów z justicji i prawników dla Polski będziemy tkwić.

Mi się bardzo podobają takie akty strzeliste w rodzaju, jak przed chwilą usłyszeliśmy, ma być dobrze, powinno być dobrze.

Okej, ale jakiś konkretny pomysł?

Nie, ma być dobrze.

Nie, poczekaj, bo naprawdę Wojtek nie miał szans.

To znaczy, jeżeli ja się zwrócę, jeśli można, wprost do słuchaczy.

Jeżeli państwo jeszcze się zastanawiają nad znaczeniem terminu symetryzm, to właśnie mieli państwo ładną definicję.

Klika jednego, klika drugiego.

Pato sędziowie tacy, pato sędziowie tamci.

To, że jedni demolowali wymiar sprawiedliwości, a drudzy próbują go lepiej czy gorzej naprawić, to nie ma znaczenia.

To są dwie kliki.

Tak kolega przed chwilą powiedział, można to sobie odtworzyć w dowolnym momencie z profilu Tok FM.

No ja się łapię za głowę po prostu, nie wiem, bałem się, czy się zachłysnę kawą.

Myślałem, że rozmawiamy w gronie komentatorów.

Ale widocznie się pomyliłem.

No dobrze, bo musimy kończyć niestety.

Rzeczywiście ja też muszę przyznać, Piotrze, nie jestem zwolenniczką twojej symetrystycznej wizji, ponieważ jeśli chodzi o chaos w wymiarze sprawiedliwości, to uważam, że stworzył go rząd Prawa i Sprawiedliwości.

Ważne jest, kto dzisiaj rządzi i kto ponosi odpowiedzialność za propozycje, które łamią prawo krajowe, konstytucję i prawo międzynarodowe.

Bo tak samo należało oceniać rządy PiSu, bo oni wtedy rządzili i oni ponosili odpowiedzialność.

I my to w Klubie Jagiellońskim robiliśmy akurat bardzo wytrwale i za każdym razem oceniali się.

Musimy kończyć.

Rozumiem.

Ostatnie zdanie.

Wystawiamy Klub Jagielloński, dobrze wykorzystany czas do autopromocji.

Natomiast ja chciałem powiedzieć, że a propos tego, czy można, czy nie można odwołać sędziów, zdjąć z urzędu i tak dalej.

Jeżeli ktoś nie jest sędzią, to można go zdjąć z urzędu sędziowskiego.

Na tym właściwie to wszystko polega.

Bardzo Wam dziękuję za gorącą dyskusję, która będzie się toczyła nadal.

Wojciech Szerąg, TVP Info i Piotr Trudnowski, Klub Jagielloński.

Bardzo Wam dziękuję.

Nasz poranek wydawał Maciej Jarząb, zrealizowała Liwia Prądzyńska.