Mentionsy
Mejziara, wpływacz, TUNG TUNG SAHUR? Propozycje Młodzieżowego Słowa Roku 2025słuchaczx
Tegoroczne Młodzieżowe Słowo Roku to "szponcić". A jakie propozycje miały słuchaczki i słuchacze? Gościem pierwszej części programu był Przemysław Staroń - pedagog, specjalista komunikacji w zakresie logiki i psychologii, ambasador Młodzieżowego Słowa Roku, autor serii książek „Szkoła bohaterek i bohaterów, czyli jak radzić sobie z życiem”.
Szukaj w treści odcinka
6 minut po godzinie 20.
Słuchamy Radia Tok FM.
Skoro minęła 20, to przyszedł czas na program Mikrofon Tok FM.
Dobry wieczór, mówi Paweł Sulik.
Razem z nami Karolina Kłaczyńska, która przygotowywała i wydaje dzisiejszy program.
Program, który będzie realizował Michał Brodowski.
Już za dwadzieścia parę minut zapraszamy i słuchaczki, i słuchaczy na naszą antenę.
Młodzieżowe słowo o roku.
Jak się dziś dowiedzieliśmy, to szpącić.
A może masz lepszą propozycję na młodzieżowe słowo roku?
To pytanie do słuchaczek i słuchaczy Radia Tok FM.
Młodzieżowe słowo roku w tym roku to szponcić.
I my czekamy na państwa głosy.
Jak państwo to widzą?
Czy ewidentnie uważają państwo, że tak, to świetny wybór, to to słowo powinno?
Ten czasownik powinien być Młodzieżowym Staroniem roku, czy też Państwo widzą innych lepszych kandydatów i kandydatki.
Proszę do nas dzwonić za dwadzieścia parę minut.
A my zaczynamy od rozmowy z Przemysławem Staroniem, pedagogiem, specjalistą komunikacji w zakresie logiki i psychologii, ambasadorem Młodzieżowego Słowa Roku, autorem serii książek Szkoła Bohaterki Bohaterów, czyli jak radzić sobie z życiem.
Dobry wieczór.
Dobry wieczór.
Co to znaczy szponcić?
To jest bardzo ciekawe słowo.
Takie słowo, które może być używane w zasadzie zarówno w kontekście całkiem pozytywnym, jak i takim nie do końca pozytywnym.
Może być używane w formie takiej żartobliwej dezaprobaty, bo chodzi o takie kombinowanie, kręcenie czy coś w tym rodzaju.
Naprawdę pole znaczeniowe i pole też możliwości użycia tego słowa jest bardzo duże.
Ja nie ukrywam, że ono najbliżej do takich różnych typów, które występują w kulturze, kojarzy mi się z tricksterem, czyli kimś takim jak na przykład Loki, czyli ten słynny nordycki bóg, albo po prostu bohater Marvela, czyli ktoś, kto jest sprytny, ktoś, kto...
robi różne rzeczy, takie niezbyt, które wypadają i tak dalej, miesza, ale często się okazuje, że jest na plus.
Chce pan powiedzieć, że szefczyk Dratewka, jak tak sprytnie dał do zjedzenia coś smokowi, później smok padł i hura, wszystko się dobrze skończyło w tej bajce, to on szpącił, wyszpącił, zaszpącił?
Oczywiście, że tak.
Nie wiem, jak odmieniamy.
Trudno to jest w ogóle powiedzieć, myślę, że biorąc pod uwagę tego typu słowa, to w ogóle na szczęście...
Nasze pole możliwości jest bardzo duże.
Nie ma tutaj jakiegoś wielkiego rygoru.
A jest forma rzeczownikowa od tego czasu wnika?
No właśnie, z tego, co ja pamiętam, to owszem, ona rzeczywiście występuje i to jest po prostu coś w rodzaju takiego triku.
Ja nie ukrywam, że to, co pan przytoczył, a propos oszowczej kadratewki, to jest w ogóle idealny przykład i w ogóle wiele takich, jak znajdziemy w różnych historiach popkultury, serialach, filmach, książkach,
Wiele najważniejszych ruchów, które robią bohaterowie, bohaterki, które często umożliwiają na przykład pokonanie złoli, no to jest właśnie szponcenie.
Nie czarujmy się.
W jaki sposób teraz sprawdzić, czy albo wyczuć, albo mieć intuicję, że oto z tych wielu nowych słów, albo nawet z jakichś słowotworów, że się tak wyrażę.
Słowotwór piękny.
Tak mi przyszedł do głowy, przepraszam.
Ale to jest piękne.
W każdym razie, jak to jest?
Jak z tego wybrać coś, co dostanie tą nalepkę młodzieżową słowo roku, mając na uwadze, czy też w kontekście, w tle to, że już zaczną o tym mówić stacje radiowe, telewizyjne, pisać gazety, więc siłą rzeczy to jest taki samonapędzający się mechanizm, ludzie się zainteresują, czyli też chcąc, nie chcąc, współtworząc fenomen takiego słowa.
Tak i to jest kluczowe, że tak naprawdę możemy na ten plebiscyt młodzieżowy słowo roku patrzeć na różne sposoby.
Naprawdę, ja kiedyś pamiętam, sam byłem tak dość sceptyczny wobec tego, potem zmieniłem swoje zdanie, bo właśnie zrozumiałem to, że paradoksalnie jest to...
Doskonała popularyzacja słów, które się pojawiają i które, co ciekawe, jak zostają wyłonione w ramach tego finału tych młodzieżowych suroków, no to często młodzi ludzie mówią o nie.
takie znane, to już ich nie używamy.
Ale prawda jest taka, że i tak używają.
Natomiast mam takie poczucie, że rzeczywiście jest to współtworzenie.
Pamiętam, jak przecież słowem roku została sigma i to się zaczęło pojawiać w ogóle w bardzo wielu kontekstach.
Czyli mówiąc krótko, jeżeli takie słowo wygra, tak jak teraz wygrało szponcić, czy wcześniej na przykład wygrało rel, no to siłą rzeczy po prostu jest to coraz częściej używane.
Czyli naprawdę jest to popularyzacja tego słowa, współtworzenie tego języka.
Języka, który... Ktoś może zadać takie pytanie, jaką w sumie ma rolę, bo z jednej strony on w procesie socjalizacji, czyli w procesie jakiegoś wdrażania ludzi od najmłodszego wieku, no to jest kluczowym pasem transmisyjnym.
Postaw, wartości, zachowań, no...
można tutaj zacytować, to chyba pan zresztą we wpisie internetowym to zrobił, słynne zdanie Ludwika Wittgensteina, że granice mojego świata wyznacza mój język, a chociaż pan cytował chyba tezę siódmą, że o czym nie możemy logicznie rozmawiać, o czym nie możemy rozmawiać, o tym powinniśmy milczeć.
Ja obydwa zacytowałem, to są w ogóle cudowne oba zdania tak naprawdę.
No ale teraz pytanie właśnie, bo ktoś może powiedzieć, w takim razie, jeśli Wittgenstein miał rację i rzeczywiście ten proces akulturacji to głównie się przez język dokonuje, no to jest niesamowita odpowiedzialność.
Bo to znaczy, że musimy przestać się śmiać z tych wszystkich, kiedyś to się tak nie mówiło, musimy się przestać śmiać z tych osób, które mówią, no nie, język ma swoje zasady, trzymajmy się tego i pomyśleć sobie, faktycznie język ma swoje zasady.
i być bardzo wyczulonym na to, co się z językiem dzieje i próbować, i teraz nie wiem, pan nie jest rzecznikiem tego, żeby pilnować jakichś norm, bowiem nie czego niby, jak pan to widzi?
Po kolei, przede wszystkim jest to dla mnie niesamowita przyjemność, kiedy osoba w roli dziennikarza swobodnie się posługuje fragmentami Wittgensteina, to jest naprawdę wielka przyjemność dla mnie, panie Pawle.
Witamy w Tok FM, teraz powiem dżingiel taki poleci.
Natomiast chcę powiedzieć z całą mocą i myślę, że to rzeczywiście jest dla wszystkich tych, którzy może niekoniecznie kojarzą Wittgensteina.
Zawsze mówię, że to jest świat według Ludwiczka, to co on zrobił.
To jest w ogóle być może najwybitniejszy filozof języka.
Natomiast co jest ważne?
Wittgenstein w jakby pierwszej fazie swojej twórczości on rzeczywiście był przekonany o tym, że wszystko można oprzeć o zasady, w ogóle dopasować znaczenia, pojęcia w stosunku jeden do jednego.
Natomiast potem
jakby on w tych swoich już dociekaniach zupełnie jakby wyszedł z takiej pozycji.
To znaczy on ją opuścił.
On zaczął widzieć, że no nie, język jest żywym tworem i nie można precyzyjnie, tak jak pisał to w traktacie logiczno-filozoficznym, nie można jakby bawić się w takie naprawdę bardzo precyzyjne dopasowywanie i tak dalej, bo język jest żywy i tak dalej.
I teraz to jest odpowiedź w zasadzie postawioną przez pana pytanie.
Ja naprawdę mam takie poczucie, że język jest żywym tworem, który się nieustannie zmienia.
To nie jest moje poczucie, bo to jest po prostu wiedza nam podpowiada, która wskazuje zmiany języka i tak dalej.
Natomiast mam takie wrażenie, że my mamy niejednokrotnie opór.
Co bardzo widać w kontekście na przykład zmian w zakresie nazywania zwierząt.
No ta słynna historia, która się zadziała w kontekście zwierzę zdycha, zwierzę umiera, tak?
To zależy czyje, bo profesorowi Bralczykowi to chyba zdechło, a komuś tam mogło uciec.
Tak, ja pamiętam jak mój kolega Mateusz powiedział, napisał jakiegoś świetnego posta na Facebooku, że w tym momencie zdechł autorytet profesora Bralczyka.
Ja powiem szczerze, że to był świetny taki case, który bardzo pokazał, że jakieś nasze przedziwne uprzedzenia, nawet nie stereotypy uprzedzenia, powodują, że chronimy się przed używaniem pojęć,
których tak naprawdę już się nie da nie używać.
To jest tak samo jak z feminatywami i neutratywami.
Ludzie mówią, że ojejku, ale to tak dziwnie brzmi.
Ale jakie to ma znaczenie, że dziwnie brzmi, jeżeli badania, a pokazują to badania, jakby wskazują jasno, że feminatywy ratują życia.
Więc jakby w tym momencie to, że mi język trochę tak nie do końca fajnie mi jest wymawiając słowo architektka, jakie znaczenie ma mój dyskomfort, kiedy ja wiem, że to jest w imię ratowania życia kobiet.
Więc jakby w tym momencie taka rozklina.
Musimy się tu zatrzymać, bo pan dokonał tu bardzo dużego skrótu i część słuchaczy może być mocno zdziwiona.
Jak feminatywy ratują życie?
Proszę to rozwinąć.
Ja przede wszystkim tak naprawdę odsyłam do wybitnego człowieka, który jest profesor Marcin Napiórkowski.
Ja przeczytałem to u niego po raz pierwszy w jego Mitologii Współczesnej i cytowałem to zresztą w swoim drugim tomie Szkoły Bohaterek i Bohaterów, gdzie za pomocą studia Ghibli pokazuje rolę języka, odwołując też na przykład do przykładów moich uczniów transpłciowych, osób, które i które bardzo mi też to wszystko pokazali.
I granie chodzi o to, że profesor Napiórkowski jakby wskazuje
Jak w przypadku testów zderzeniowych, kiedy tworzono manekiny, domyślnie manekiny męskie, jak to potem się przekładało na to, jak kobiety ginęły w wypadkach.
Mówiąc krótko, w domyśle nazywając właśnie ten manekin, jakby utożsamiając człowieka z mężczyzną, nie uwzględniano pewnych drobnych różnic anatomicznych.
W zakresie np.
budowy miednicy mężczyzny i kobiety i siłą rzeczy to powodowało, że np.
kobiety jakby nie uwzględniano potencjalnej urazowości kobiet w przypadku wypadków, która w realnych wypadkach miała miejsce.
Tak samo jak mówimy właśnie o neutralności.
Ja to bardzo często podkreślam i powtarzam to za moimi osobami uczniowskimi transpłciowymi, że dla nich, kiedy ktoś na przykład na siłę mówi do nich, nie wiem, imieniem, tak zwanym deadnamem, mówi Marta zamiast Marcin, to po prostu dla nich to jest przede wszystkim brak szacunku.
Dla mnie to nie jest żaden problem, żeby powiedzieć Marcinie, a dla tej osoby to jest wyraz pełnej akceptacji, afirmacji jej jestestwa.
A biorąc pod uwagę skalę samobójstw, która osób transpłciowych, młodych zwłaszcza, dotyczy w najtragiczniejszym stopniu, no to w tym momencie znowu ja ratuję życie, no co by nie mówić.
Dlatego język, ja jestem w ogóle językofilem i ja zawsze podkreślam, że język, to jakiego języka używamy, znaczy w jaki sposób go używamy, ma znaczenie fundamentalne i powtarzam za profesorem Napiórkowskim, język poboli i przestanie.
Ale czy z Pana perspektywy to, że mówimy od początku tej rozmowy o osobach młodych, które wprowadzają na rynek językowy nowe twory, które później są popularyzowane albo nie, w pewnych kręgach, albo powszechnie, czy to nie jest trochę ograniczenie naszego świata, ponieważ większa część świata, przynajmniej naszego społeczeństwa, to nie są osoby młode, to są osoby dorosłe, a nawet seniorzy.
I teraz pytanie, czy kiedy pan się przygląda językowi, to pan widzi, że podobne procesy następują, może na mniejszą skalę, z mniejszą dynamiką, ale w tych starszych grupach użytkowników języka również?
Czy tam się, kiedy pan patrzy na przykład na świat polityki, to nie ma pan wrażenia, że nagle pojawiają się jakieś słowa w konkretnym kontekście, później z tego kontekstu wypadają i okazuje się, że to, co trzy lata temu Zbigniew Ziobro powiedział komuś tam, to teraz wraca...
że ten proces dotyczy całego społeczeństwa, czy młodzi mają po prostu do siebie to, że chcą mieć swój slang, chcą mieć coś, co ich odróżnia?
Ja powiem szczerze, że z mojej perspektywy, i to podkreślam, z mojej, to nie jest perspektywa naukowa, absolutnie jestem przekonany, że na każdym poziomie, jakby nie chcę mówić dosłownie nawet wiekowym, ale na poziomie różnych, uwaga, poja Davidgensteinem, gier językowych,
Czyli w tym momencie po prostu takich trochę, nazwijmy to, obszarów rzeczywistości, gdzie są ustalane różne reguły gry i tak dalej, słowa są nieustannie tworzone.
Proszę zwrócić uwagę na to na przykład, co nieustannie pokazuje nam Michał Rusinek.
który jest absolutnym autorytetem w tym zakresie.
On zresztą z profesor Katarzyną Kłosińską napisał taką świetną książkę, Dobra Zmiana.
I w ramach jakby całej tej książki pokazują, w jaki sposób w ramach rządów Prawa i Sprawiedliwości pojawiły się nowe znaczenia.
Przy czym te nowe znaczenia były nadawane w sposób arbitralny.
To znaczy to było jakby celowo tak realizowane.
Była taka pewna linia światopoglądowa, propagandowa i tak dalej, tak?
No to przykładów można by naprawdę mnożyć i mnożyć.
Tutaj też jest przykład człowieka, który aktualnie już opuszcza Kraków, czyli arcybiskupa Jędraszewskiego i jego słynną tęczową zarazę.
Niektórzy mówią, że
Było to absolutnie celowo wprowadzone.
Natomiast jeśli chodzi o język osób młodych, no tam siłą rzeczy nie ma czegoś takiego, jak jakieś takie tworzenie propagandy, tak jak to widzimy chociaż w świecie polityki.
Czyli jakby moja odpowiedź, jako Przemka, z tej strony jest taka, że język w różnych sferach naszej rzeczywistości, on jest bardzo dynamiczny i się zmienia i powstają nowe znaczenia.
Natomiast z jakiegoś powodu, i ja nie odpowiem na to pytanie, bo ja sam się na tym zastanawiam, z jakiegoś powodu najżywsze dla nas, do takiego stopnia, że powstaje plebiscyt, są te słowa, które są uznawane za słowa młodzieżowe.
I moje, jakby takie, to jest, powtarzam, ja nie mówię tego z perspektywy nauki, ja to mówię z perspektywy mojego oglądu świata.
Ja mam często takie wrażenie, że my, jako osoby dorosłe, starsze,
My bardzo lubimy obserwować świat młodych ludzi, bo my za nim tęsknimy siłą rzeczy.
I teraz często jest tak, że my nie przyznamy się do tego wprost.
I pod tym nieprzyznanie, znaczy w sensie taką kurtyną, albo nie, kostiumem, w który my tę tęsknotę ubieramy, jest na przykład taki sceptycyzm.
takie wrażenie, że jakby to, zresztą ja nieustannie pracuję jakby międzypokoleniowo łącząc osoby starsze, tak zwanych silverów i silverki z osobami uczniowskimi.
Ja bardzo często to widzę właśnie, że kiedy jakby te osoby starsze, one zostaną przyjęte przez osoby młodsze, poczują się zaakceptowane i w drugą stronę działa tak samo, to wtedy te jakby, to w ogóle niesamowite jest to, że różnego rodzaju
te takie sceptycyzmy, ten taki dystans, to po prostu wyparowuje.
I ja powiem szczerze, że ja w ogóle mam takie wrażenie, że oni jakby, wtedy ten język jakby się miesza, bo się staje takim językiem wspólnotowym.
I to jest odpowiedź, mówię, powtarzam, moja jako Przemka.
Moje wrażenie, nie mówię tego z perspektywy nauki.
Ale wydaje mi się, że to jest niezwykle istotne, żeby patrzeć nie tylko na młodych ludzi, bo coś się dzieje takiego z językiem, że za każdym razem, pewnie część słuchaczy i słuchaczek ma podobne wrażenie jak ja, że kiedy patrzymy na młodzieżowe słowo roku, to mamy wrażenie, że takich słów roku, co roku jest kilka, tylko one nie są koniecznie młodzieżowe.
No nie wiem, gdyby był taki konkurs na nie młodzieżowe słowo roku, to wydaje mi się, że przynajmniej w tym roku, w którym wprowadzano w Polsce dużą reformę prawa podatkowego...
Zadziało się coś takiego, co pewnie jest zaskakujące dla językoznawców, a mianowicie, zamiast używać słowa podatek, podatki, rządzący zaczęli używać bardzo staromodnego słowa, ale wszyscy świetnie wiedzieli, w co to się gra, bo zaczęli używać takiego słowa danina.
Danina, tak.
I to było zaskakujące, bo niektórzy ludzie mówili, zaraz, zaraz, Danina to jest jakaś ze średniowiecza, w ogóle co to jest?
Ale rządzący robili to celowo.
Mało tego, w dyskusjach nawet zwykłych ludzi okazało się, że rozgraniczenie na podatek i Daninę stało się kluczowe.
To jest świetny przykład.
Tylko wtedy nie mieliśmy niemłodzieżowego słowa roku, bo jestem pewien, że w roku wprowadzenia Polskiego Ładu w tym roku niemłodzieżowym słowem roku zostałaby Danina.
Ale nie, to jest rewelacja.
I gdyby rzeczywiście zrobić hipotetycznie coś takiego, jestem przekonany, że tak mogłoby się zadziać.
I to z kolei kieruje mnie do takiej myśli, że proszę zwrócić uwagę na to, jak przeróżne wydarzenia społeczne, społeczno-polityczne, geopolityczne, jak one powodują, że my nieustannie poszukujemy się nowymi słowami, czego przykładem jest chociażby pandemia.
To, jak błyskawicznie do Uzusu weszły wszystkie takie słowa, takie jak, nie wiem, że coś się dzieje zdalnie, albo rozłożenie zdalnie, stacjonarnie, choroby współistniejące, korona i tak dalej, i tak dalej.
No jakby, proszę zobaczyć, że to nie był młodzieżowy język, tak naprawdę.
To był po prostu język takiej brutalnej rzeczywistości, która wtargnęła w nasze życie.
I to jest w ogóle coś bardzo ważnego, mianowicie to, że język i rzeczywistość są w takim sprzężeniu zwrotnym, one się tak nawzajem nakręcają.
I ja nie ukrywam, że tutaj też jest bardzo fajna rzecz, o której też się często zapomina, albo nawet ludzie nie wiedzą o tym, że młodzi ludzie mają dużo, dużo, dużo niż w ogóle my, jakby pokolenia powiedzmy milenialsów, x-ów i tak dalej.
Dużo większy kontakt z tak zwanym globisz, czyli globalną wersją języka angielskiego.
I teraz dzięki temu jakby pewne różne miksy, takie chociażby jak teraz w finale był to okpa, nie?
To jest bardzo ciekawy miks w ogóle właśnie angielskiego i polskiego.
Jakby te różne, nazwijmy to, miksowane słowa, one zaczynają nazywać
dużo wcześniej, ale teraz mamy na nie słowo.
Fantastyczny absolwent olimpijczyk Tomek Detlaw kiedyś zwrócił mi na to uwagę, a propos słowa friendzone, że jakby my, kiedy pojawiło się to słynne sfriendzonować, czyli no mówiąc krótko, powiedzieć ej sorry, wiesz co, nie będziemy parą, ale bądźmy przyjaciółmi, nie?
To jest takie na zasadzie, no dostać kosza.
Właśnie on to tak fajnie powiedział, że sfriendzonować to jest jedno słowo.
a nie dwa, dostać kosza.
I mówiąc krótko, kiedy jakby to słowo się pojawiło... Czyli taka mechanika, ale mam na myśli taką najprostszą mechanikę języka, tak?
Dokładnie tak.
Prostsze wypiera, bardziej skomplikowane.
I teraz idąc jeszcze dalej, chcę powiedzieć, że my często też jakby nie mając jakiegoś określenia na powiedzmy jakieś zjawisko, my możemy doświadczać dużego poczucia lęku, czego przykładem świetnym jest słynne francuskie określenie «le peu de vie»,
które oznacza coś, co doświadcza tak naprawdę bardzo wielu ludzi.
W momencie, kiedy dla przykładu, nie wiem, stoimy w górach, jesteśmy na Giewoncie, jest ta pionowa ściana i przychodzi nam taka absurdalna myśl do głowy.
Jezu, a co by było, gdybym się rzucił, nie?
Albo jesteśmy, nie wiem, bardzo wysoko, na siedemnastym piętrze, na balkonie.
Czasami ludzie też mają takie doświadczenie, mówią, że na przykład im nagle sobie uświadamiają, Boże, ja mam w domu nóż, przecież mógłbym tylko sobie przeciąć żyłę i w ogóle już po mnie.
Tak, i właśnie o to chodzi, że dopóki my nie wiemy, że takie słowo jest, to wiele osób po prostu ma wrażenie, że coś z nim jest nie tak.
Myśli, matko, może jakieś myśli samobójcze.
A jakie jest słowo?
A to słowo to jest lapel du vie.
I teraz ja nie znam francuskiego tutaj, więc jeżeli ja jakoś nie mówię tak, jak czy ja niemieckiego się uczyłem zawsze, jakby jako kolejnego języka obcego, to...
Jak ja mówię, że jest takie słowo, jest w ogóle w różnych słownikach tych takich pojęć emocjonalnych, których nie ma w języku polskim, to bardzo często jest taka reakcja, no Jezu, naprawdę?
Czyli ze mną jest wszystko w porządku.
Ja rozumiem, że analogicznym przykładem byłoby déjà vu, tak?
Nie ma chyba w polskim języku odpowiednika déjà vu, ale ludzie tak mieli.
Myślę, że nie ma.
Pewnie od początku istnienia.
gatunku ludzkiego mieli wrażenie, że już to przeżyli, już to usłyszeli, już to powiedzieli.
Ale to ciekawe, że Francuzi mają taką moc, taką ekspansję lingwistyczną, że oni nam narzucają takie rzeczy.
Co pan sądzi o tym?
To nie jest narzucanie.
Ja nie sądzę, że to było narzucanie.
Bo powiem szczerze, a propos tego wyokreślenia le pel du vie, to wie pan, no to jest tak, że...
Nikt tego nie zna, poza osobami, które na przykład czytały takie książki, jak chociażby, które tworzy Tiffany Watts-Smith, która wydaje wydawnictwo WAB.
Ja jak się spotykam na przykład nieustannie, czy w swoich socialach, czy w swoich książkach, czy na wykładach, czy na lekcjach, jak ja o tym informuję, że jest coś takiego, to ludzie robią wielkie oczy, nie słyszeli o tym.
Więc jakby tutaj, w tym akurat kontekście mówię, że to jest zasadzie nieznane.
To jest bardzo ciekawe, ale musimy powoli zmierzać w tym kierunku, w którym za chwilę na naszej Atenie pojawią się słuchacze i słuchaczki, którzy będą zastanawiali się nad może lepszą alternatywą do szponcić.
I pewnie będą mieli bardzo szeroki wachlarz rzeczy do wyboru.
Chociaż też muszę pana o to zapytać właśnie.
Jak to wszystko działa?
Czy to są w ogóle jakieś mechanizmy?
Bo tak, w 2020 roku, czyli pięć lat temu, to chyba była jesień, kiedy Zbigniew Ziobro powiedział do premiera kraju, którym był wtedy Mateusz Morawiecki, powiedział dokładnie tak.
W negocjacjach nie można być, za przeproszeniem, miękkiszonym.
Trzeba być twardym, trzeba dbać o interesy.
To mało kto przewidywał, że po latach
To słowo miękiszą wróci i w różnych kontekstach politycy nawzajem do siebie, a szczególnie z powrotem do Zbigniewa, mówią, że ktoś jest miękiszonym.
I teraz jestem pod olbrzymim wrażeniem tego, jak język jest w stanie, nasz język,
I to poważnych spraw, bo przecież mówimy o polityce.
Tu się nie ma z czego śmiać, są poważne rzeczy.
Ale, że ten miękkiszą powrócił w różnych kontekstach i muszę pana zapytać, czy to jest w ogóle do jakiegoś... Jak edukacja powinna sobie z tym radzić?
Znaczy, inaczej.
Kiedy na lekcji uczeń powie, ktoś tam jest miękkiszonym, to czy dla nauczyciela to jest szansa, żeby opowiedzieć całą historię?
Słuchajcie, bo to był...
premier, miał partię mniejszościową, ta mniejszościowa była anteuropejska i zarzucała premierowi, że jest za mało anteuropejski i użyła słowa mękiszon i tak dalej.
Czy właśnie nauczyciel powinien powiedzieć w tym momencie no niestety to jest przykra sytuacja, kiedy ktoś nadużywa języka polskiego i od polityków powinniśmy poprawności wymagać i jakiegoś, jakichś wspaniałych możliwości retorycznych, a nie nazywania jeden drugiego mękiszonem.
No jak pan to widzi?
To jest w ogóle bardzo ciekawe pytanie i powiem szczerze, że ja odpowiem na nie bardzo krótko, mianowicie jeżeli nauczyciel, nauczycielka mają przestrzeń w ogóle, żeby taką czasową przede wszystkim w obecnym przeładowanym systemie edukacji, żeby w ogóle takie tematy jakby tak poruszać, no to absolutnie każda osoba, która uczy wie o tym doskonale, że...
Ucinanie dyskusji, machanie paluszkiem, no to nie jest dobra metoda.
Natomiast wszystkie działania, które sprowadzają się do pobudzania ciekawości na zasadzie, a słuchajcie, a wy w ogóle wiecie, jak się to słowo pojawiło w języku polskim i co ma z tym wspólnego, ja nie wiem, minister sprawiedliwości ówczesnej?
No to tu już mamy inną sytuację, bo to jest takie pobudzanie ciekawości.
A czy wy wiecie?
To jest osobiście fascynujące.
I powtarzam, jeżeli osoba nauczycielska ma coś takiego, w sensie czasoprzestrzeń, no to w ogóle rewelacja, bo ja wychodzę z założenia zawsze takiego i zawsze to podkreślam, że my się uczymy całościowo rzeczywistości.
W szkole jest podział na dyscypliny, natomiast on ma to pewne uzasadnienie, ale my nie poznajemy tak rzeczywistości, my ją poznajemy naraz.
Mówiąc krótko, to wspaniałe jest, jeżeli na przykład na WF-ie czy na matematyce takie rozmowy będą w gospodarce.
kontekście oczywiście wiadomo tego, co jest przedmiotem tych zajęć.
Natomiast ja tutaj chciałbym tylko zwrócić uwagę na taką jedną rzecz, że proszę... Teraz nie czuję, że powtarzam.
Proszę zwrócić uwagę, i to mówię do wszystkich słuchających, że podczas naszej rozmowy...
Ja nieraz używałem określenia osoby uczniowskie, osoby nauczycielskie.
Pan, panie Pawle, mówił nauczyciele i nauczycielki, słuchacze i słuchaczki.
Powiedział pan tytuł mojej książki, Szkoła Bohaterek i Bohaterów, która jest pierwszą taką książką w języku polskim, w której jest wyodrębniony wyraźnie feminatyw.
I teraz wyobraźmy sobie i drogie osoby słuchające, tak, ty dokładnie osoba słuchająca teraz, że to rozmowa jest 10 lat temu.
Czy naprawdę byłoby tak, że byłoby słuchacze i słuchaczki, osoby uczniowskie?
Tak warto sobie tak pomyśleć, kurczę.
Słowo ministra, jak przez Izę Jaruganowacką i Joannę Muchę było używane jeszcze powiedzmy na początku drugiej dekady XXI wieku, no to z Joanny Muchy to się śmiano.
W tej chwili cały ten świat powiedzmy tej takiej naszej liberalno-lewicowej bańki, no jednak jakby nie patrzeć jesteśmy w niej, w ogóle już nie reaguje jak na przykład regularnie się pojawia.
ministra edukacji, ministra klimatu i środowiska.
I to, powiem szczerze, jest w pewnym sensie fascynujące, a zakończę to tym, że właśnie w kontekście zwierząt, ja z moim partnerem mówimy, że mamy psynka i niezależnie od tego, co sobie różni profesorowie o tym myślą, no jakby dla mnie i dla wielu osób to jest po prostu najpiękniejsze, co może
być i tyle.
I mamy prawo używać tego tak, jak chcemy i to jest najważniejsze.
Bardzo dziękuję za dzisiejszą rozmowę.
Przemysław Staroń, pedagog, specjalista komunikacji w zakresie logiki i psychologii, ambasador Młodzieżowego Słowa Roku, autor serii książek Szkoła Bohaterki Bohaterów, czyli jak radzić sobie z życiem.
Był z nami.
Bardzo dziękuję za rozmowę.
Do widzenia.
Bardzo dziękuję.
Do widzenia.
20.32 i za chwilę państwa głosu na naszej antenie.
Oczywiście zapraszamy tych wszystkich, którzy chcą dorzucić swoje słowo roku i uważają, że mało tego, że nie tylko młodzieżowe, w ogóle nasze polskie słowo roku to powinno być nie szponcić, bo to jest młodzieżowe słowo roku, szponcić, szpont, tylko jakieś inne słowo, czasownik, rzeczownik, cokolwiek, proszę państwa, co państwu przychodzi do głowy jako coś, co ewidentnie pojawiło,
To jest nienacka.
Pojawiło się w naszym języku.
A jak wiemy, takie słowa zjawiają się czy nadchodzą z kierunków absolutnie niespodziewanych.
To mogą być piosenki.
To mogą być wiersze.
I tak bywało przecież.
To może być język debat politycznych.
Tu gryzę się w swój mentalny język i
Zamiast powiedzieć kłótni politycznych, to wolę użyć określenia debat politycznych.
To może być potoczny język używany po prostu w formie skrótowej i nagle tworzący pewne formy i państwo mają wrażenie, no tak, to powinno być słowo, a nie szponcić.
Chyba, że ktoś z państwa naprawdę zna słowo szponcić, słyszał je i uważa, że tak, to jest dobre młodzieżowe słowo roku.
O to dziś pytamy słuchaczy i słuchaczki Radiotok FM.
Za chwilę państwa głosy na naszej antenie.
Młodzieżowe słowo roku to szponcić.
Szpont to słowo ze środowisk przestępczych, z gwary, podobno z wielkomiejskiej gwary.
Szponcić oznacza właśnie kombinować, sprytnie coś robić, omijając zasady albo nawet omijając prawo.
I co jest ciekawego w tym słowie?
Otóż szponcić to może być tak.
coś tak kombinować, że my mówimy super, że ktoś to wyszpącił, albo ktoś to szpąci i uważamy, że to jest dobrze, ale też w niektórych kontekstach możemy powiedzieć no, ale ktoś szpącił, tak?
Na zasadzie to nie było zrobione w porządku.
Chcemy to negatywnie ocenić.
I też użyjemy tego słowa.
Więc tu zaletą tego słowa jest to, że ono jest dość pojemne.
Pytanie, które polskie słowo, które stało się popularne albo w pewnym momencie miało swoje pięć minut sławy, nie jest pojemne.
No przypomnę Państwu chociażby to legendarne polskie kombinowanie.
Naprawdę konia z rzędem temu, kto o sobie z zagranicy, nie mówiącej, nie piszącej po polsku, wytłumaczy dokładnie, co oznacza w Polsce kombinować.
Wykombinować, zakombinować, skombinować i tak dalej, i tak dalej.
Więc coś z tymi słowami mamy, proszę Państwa, takiego, że są niezwykle poręczne i wielozadaniowe.
jakie państwo mają propozycje lepsze od szponcić, że warto pochylić się nad nimi, zastanowić, przypomnieć sobie, przećwiczyć, w jakich sytuacjach używamy go, czy też nie.
Skoro młodzieżowe słowo roku, dziś dowiedzieliśmy się, to właśnie szponcić, to może mają państwo alternatywy, jakie powinno być inne, lepsze słowo, które powinno być uhonorowane.
kategorię młodzieżowe słowo roku, albo w ogóle słowo roku.
Pan Adam z Gdańska jest z nami.
Dobry wieczór, panie Adamie.
Dobry wieczór.
Proszę pana, ja mam pewne uwagi do wypowiedzi ekspertów.
Proszę pana, jakieś 20 lat temu wśród młodzieży
było takie hasło niezwykle popularne, które teraz też czasem ktoś powtarza, że jeden obraz jest bardzo więcej niż tysiąc słów.
Teraz ta wypowiedź eksperka oznacza, że to słowa jak gdyby wracają do łask obecnych.
obrazami, których właściwie już nikt nie ogląda, powoduje, że ludzie szukają znaczących słów.
W tym samym czasie ludzie tacy już mocno dorośli wyrażali się w taki sposób, że teksty już nie wpływają na społeczeństwo.
Już teraz to nie ma.
Ale Panie Damie, chciałbym Pana dobrze zrozumieć.
Przepraszam, że Pan przerwał, ale Panie Damie, czy Pan uważa, że nasze czasy są takie, że kultura wizualna dominuje i język zaczyna trochę co innego oznaczać?
Czy to chce Pan powiedzieć?
Wśród tego właśnie wynika, że język wraca do łask.
że jednak można przy pomocy tekstu mieć wpływ na cokolwiek.
Polski Ład w tłumaczeniu na rosyjski to jest Polski Mir.
I to właśnie to oznaczało... Panie Adanie.
Tak samo tak Amerykanach... Rozumiem.
No tak, Panie Adamie, ja rozumiem tę perspektywę.
Bardzo dziękuję za to, że Pan do nas zadzwonił.
Pan Adam z Gdańska był z nami z taką tezą, że oto w zwizualizowanej obrazkowej kulturze, gdzie przeglądamy na tych swoich telefonach obrazek za obrazkiem, filmik za filmikiem, język staje się powoli, wraca tak jakby do łask.
Pan Jacek z Warszawy jest z nami.
Panie Jacku, dobry wieczór.
Dobry wieczór panu.
Nie spodziewałem się to takie zaskoczenie.
Człowiek dzwoni, dzwoni, dzwoni, denerwuje się, a to nagle ciach i można mówić.
Jakie słowo ciągle pan słyszy i chce panu nie powiedzieć na antenie?
Jakie słowo może pan promować?
Pana ulubione, proszę.
To nie chodzi o słowo, tylko chodzi o to, czego się słucha w wypowiedziach naszego nowiejszego prezydenta.
A on używa jakiegoś takiego charakterystycznego słowa, kojarzy pan, albo wyrażenia?
I ja wiem charakterystycznie, że ma tylko tębr głosu.
Panie Jacku, jeśli pan nie ma takiego słowa usłyszanego od naszego obecnego prezydenta, to chciałem zauważyć, że my mamy parę osób w polityce, które wprowadzają na arenę językową różne słowne takie wynalazki, ale to chyba nie jest prezydent.
Nie, no prezydent wprowadza, usiłuje wprowadzać, przynajmniej macie takie wrażenie, takiej nadania chęci, nadania posłuchu wszystkiemu i wszystkim.
Dzisiaj, panie Jacku, rozmawiamy o tym, że młodzieżowe słowo roku, jak się dowiedzieliśmy dzisiaj, to szpącić.
Szpącić, to znaczy szpącić to z tego, co słyszałem o tym słowie, to znaczy w tak zwanej kminie więziennej rządzić.
Ale pan, panie Jacku, ale pan usłyszał to słowo dzisiaj, czy pan wcześniej już słyszał to słowo?
Wcześniej usłyszałem.
szpącić.
Można to traktować tak jeszcze, jak robić zamieszanie, ale raczej nie.
Szpącić to znaczy to lekko rządzić.
A to, panie Jacku, kiedy pan słyszał to słowo, to proszę powiedzieć, to ono padało z czyich ust?
Profesorów, lekarzy, nauczycieli?
Nie, nie, nie, no skąd?
A, czyli?
Raczej nie z innych społecznych.
Nie z innych społecznych.
Bazar, powiedzmy, Różyckiego niegdyś.
Czyli to był trochę taki... To też można było uznać za dawną warszawską rozmowę, tylko z takich szemlanych towarzystw.
A, rozumiem.
Panie Jacku, a teraz słyszy pan ostatnio jakieś takie słowo?
Rzeczywiście obija się panu o uszy coś takiego, co, nie wiem, sąsiedzi mówią, sąsiadki, nie wiem, znajomi, ktoś tam coś...
opowiada i pan zwraca uwagę na jakieś słowo, którego dotychczas nie było.
Kojarzy pan coś takiego?
Nie, niestety tej chwili nie przychodzi mi nic do głowy.
Rozumiem.
Panie Jacku, dajmy szansę jeszcze innym słuchaczom.
Bardzo dziękuję za Pana głos.
Tu przy okazji ciekawy wątek.
Pan Jacek uruchomił.
Mianowicie sugestia, że to młodzieżowe słowo roku, dzisiaj dowiedzieliśmy się, że jest to szponcić, to też trochę może być część gwary warszawskiej.
Z tego, co dobrze zrozumiałem.
22 4 4 0 44 Pan Leszek z Polesia jest z nami.
Dobry wieczór.
Leszek z Polesia, halo, halo.
Ja bym to, no, mógłbym to powiedzieć.
Już wyłatwiasz radio?
Może pan... Leszek z Polesia mówi.
Panie Leszku, i słyszał pan takie słowo, które mogłoby też być słowem roku?
Zna pan takie słowo?
Szponcić to słowo roku.
To jest intrygować.
Intrygować.
A intrygować?
Stwarzać jakoś intrygę.
O, ładnie pan to powiedział.
Intrygować.
I to pochodzi z... z idysz, żydowskiego słowa, czy tam... Jak piosenka u grobego Jośka było, nie?
I to się... Bardzo się cieszę, że to wraca też.
Szpącić może pochodzić z... Szpącić to znaczy intrygować.
Intrygować.
Ale że to pochodzi z jidysz, to ja nie wiedziałem o tym, to ciekawe rzeczy pan mówi.
Dobrze, a panie Leszku, a pan zna takie słowo, które ostatnio jakoś tak zwrócił pan na to uwagę w ciągu ostatniego, nie wiem, roku, że ludzie używają jakiegoś słowa, którego wcześniej nie używali, modne się staje, popularne?
Najbardziej popularne jest takie słowo i no, o Boże, kochany.
Ale tam, gdzie pan mieszka, ludzie używają go, tak?
Nie, no też.
O, słowo dokładnie.
Dokładnie.
Zamiast powiedzieć tak, czy tam coś, to ludzie mówią dokładnie.
Używają słowa dokładnie.
Dokładnie.
Ktoś też mówi tak, tak, a nawet w radiu tam dziennikarze dokładnie.
I nawet tutaj u nas na wsi też, na Polesiu mówią też, jak ktoś coś opowiada, mówią dokładnie.
Znamy wyjść tak, oczywiście, czy coś.
Dokładnie.
Panie Leszku, przecudownie, że Pan do nas zadzwonił i o tym powiedział.
Bardzo Panu dziękuję.
Dziękuję za Pana głos.
Pan Leszek z Polesia był z nami.
Dokładnie.
No, kiedy Pan Leszek to mówił, to muszę się przyznać, że tak się zastanawiałem, czy ja sam odruchowo, od pewnego czasu nie używam takiego słowa.
Dokładnie.
22 44 0 44 Pan Krzysztof z Warszawy jest z nami.
Dobry wieczór, Panie Krzysztofie.
Dobry wieczór.
Chciałbym na wstępie bardzo podziękować gościowi, które go państwo zaprosili, bo naprawdę wspaniale mówi tę perspektywę.
Cieszę się, że są tacy orędownicy nowego języka i że mają nową perspektywę, a dzisiaj będę nie o tym myślał, stojąc nad przepaścią.
No ale należło mi, że to nowe słowo może wygrało
swoją nowością, bo jednak znacząco częściej widziałem w internecie te całe 6-7 oraz OKPA.
Ale zaraz, 6-7 to jest, jak rozumiem, słowo, które pan po prostu częściej spotykał w internecie, tam, gdzie pan odwiedza te miejsca w internecie, tak?
Dokładnie tak.
Spądzić nie natrafiłem, dopóki nie zauważyłem... A w największym skrócie, panie Krzysztofie, ale o co chodzi z tym 6-7?
Tak, to jest bardzo ciekawe.
Według mnie i z tego, co się dowiedziałem, to jest kwestia tylko tego, jak ludzie rzucają w C7, gdziekolwiek je zobaczą, to od razu odnoszą się do popularnego w internecie samego dźwięku.
Natomiast bardzo liczyłem, że raczej wygra dalej w pewnym sensie spolszczone, ale najziara, która była proponowana.
Mejziara.
Mejziara?
Ale to nie jest od posła Mejzy, tak?
O co chodzi?
Nie, nie, nie.
To chyba jest z angielskiego, ale to jest określenie na fajną dziewczynę, równą babkę, spoko kobietę.
Fajna dziewczyna, równa babka, spoko kobieta to mejziara.
Tak dziwnie brzmi ta mejziara, panie Krzysztofie, przyznam się szczerze, ale no cóż, słyszę to pierwszy raz w życiu.
Bardzo dziękujemy za tę propozycję, ale jak rozumiem pan, korzystając z internetu, oprócz 6-7, o których pan mówił, oprócz mejziary, za którą by pan głosował, to jeszcze masę innych słów pewnie spotyka.
Proszę parę przytoczyć takich, które pan widzi, słyszy, czyta w internecie, a które...
mogłyby wzbogacić nasz program dzisiaj.
Oj, nie ukrywam, że mi to się raczej wkradam.
Korpomowa, więc za dużo zapożyczeń z angielskiego.
Dlatego ten... Przepraszam bardzo, ale 6-7 to nie jest zapożyczenie z angielskiego?
Nie, to nie.
Raczej zapożyczenia, które widzę i przekształcenia, zamiast użyć polskiego słowa, to już notorycznie wchodzi, zamiast jakiś termin, czy coś takiego, wszyscy tyle mówią, bedliny.
W tym sensie.
Printy zamiast...
jakieś ścieżki czy coś.
No, wchodzi tego coraz więcej.
No dobrze, ale to dotyczy pracy, panie Krzysztofie.
W sensie, czy pan pamięta, że pan w rodzinie albo wśród sąsiadów, znajomych też używa takich słów?
No, nie ukrywam, to też bardzo łatwo się przenosi, jak tak osiem godzin w pracy się wysiedzi, to później stara się człowiek niby tego unikać, a i tak wchodzi się.
No dobrze, ale rodzice nie mówili, nie mówią do nas chyba.
Krzysztofie, Pawle, pamiętajcie, że macie deadline na zrobienie tam, nie wiem, pierogów na święta czy coś.
Rodzice nie, ale... ...otoczenie czasami potrafi powiedzieć, ale przynajmniej sobie rozumiem, o co chodzi.
Panie Krzysztofie, bardzo dziękuję za Pana głos.
Pan Krzysztof z Warszawy był z nami.
Nasz numer to 22 4 4 0 44 Mejziara.
No ale te deadline'y, printy, to pewnie jest coś, co wokół nas fruwa w naszej przestrzeni językowej i to dziękujemy Panu Krzysztofowi, że przypomniał, że to od jakiegoś czasu angielskie słowa są twórczo na język polski przeszczepiane.
Pan Ryszard z Łodzi jest z nami.
Dobry wieczór, Panie Ryszardzie.
Dobry wieczór Państwu, dobry wieczór Panu.
Bardzo się cieszę, że w ogóle jest taki program, że o tym rozmawiamy i tak, Pana gość bardzo ciekawe rzeczy opowiadał i ja zapamiętałem tę książkę i chyba ją kupię o tym Polskim Ładzie, a przyszły mi do głowy dwa słowa, które uderzyły mnie, bo wiele lat nie byłem w Polsce, wróciłem do Polski i nagle słyszę, ktoś mi mówi, zrobiłeś mój dzień albo na koniec dnia i tak sobie myślę, ale zaraz, to ja ci zrobiłem?
A, i dopiero później, po jakiejś chwili przeanalizowałem, aha, make my day, aha, at the end of the day, aha.
Czyli to jest kalka, kalka z angielskiego przetworzona.
Ja, kiedy się dodzwoniłem, to w...
z tyłu słyszałem, ktoś powiedział dokładnie.
Nie wiem, czy o tym rozmawialiście.
Pan Leszek z Polesia zadzwonił, że wszyscy zaczynają teraz mówić dokładnie.
To tak naprawdę powinno być tak samo, a nie exactly.
To są różne znaczenia po angielsku, różne po polsku.
Także to jest ciekawe.
Ale pan przed chwilą wygłosił bardzo odważną tezę, że w niewielkiej miejscowości na Polesiu, bo Kowaczek Polesia jest w Polsce, gdzie mieszka pan Leszek, ludzie mają kalki z angielskiego.
No chyba to przyszło z korpo-mową, tak samo jak tak, ze zapytania na końcu, co ja wyczytałem gdzieś w jakichś publikacjach, że to powstało na początku lat 90., kiedy agresywni marketingowcy używali bardzo perswazyjnych metod.
I tak, prawda, na końcu zdania, to było to, żeby zrobić...
stworzyć akceptację u klienta.
Ale co ja widzę?
Widzę, że po prostu dostajemy się globalną wioską i ja mam żonę z Etiopii i oni tam 20% to używają angielskiego.
Podobnie w Kenii.
Także no ja czuję się, że po prostu moje dzieci czy wnuki, no to już będą chyba 50% mówiły takimi różnymi zlepkami angielsko-polskimi.
Ale jak mówię, no cieszę się, że w ogóle rozmawiamy o tym temacie.
A ten szponder, czy nie wiem, nie wiem jak to się nazywa.
Szponcić.
Szponcić, tak.
I dla mnie to troszeczkę
I przypomina mi to taki serial Świat z razu kiepski, kiedy ojciec dał córce pieniądze na spodnie.
Człówka kupiła spodnie i zaczęła pumiksem i wycierać dziury w kolanie.
A ktoś się pyta, co ty robisz?
No modne spodnie robię.
I ja gdzieś tak pół roku temu tak się zastanowiłem, o co chodzi z tymi spodniami?
Gdzieś w którejś książce wyczytałem, że chodzi o to, że
Kreatury mody, jak to się mówi, kreatorzy czy firmy marketingowo chcą podkreślić, że to są twoje spodnie.
Ty tak długo w nich chodziłeś.
One tak przylegają do twojego ciała.
One są takie wydarte, ale to dlatego, że ty je wydarłeś.
Ale tak naprawdę to firma je wydarła.
Także no to wszystkie te zabawy językiem to są dla mnie troszeczkę sztuce.
No ale niech tak będzie.
I to, co mnie troszeczkę smuci, to to, że te słowa typu git, typu szpon, gdzieś tam lipo, że to pochodzi z gwary więziennej.
Ja wyczytałem, nie wiem czy poprawnie czy nie, że były zabory i głównie z zaboru pruskiego, austriackiego pochodzą takie słowa.
Może z rosyjskiego też, może coś mnie poprawi.
Także nie mam nic do badania.
Bardzo się cieszę, że jest taki program.
Panie Rzadzie, bardzo dziękujemy za Pana głos.
Świetnie, że Pan do nas zadzwonił.
Bardzo dziękujemy.
Pan Ryszard z Łodzi był z nami.
Za pięć minut informacje.
Radio TKFM, które przedstawi Państwu Sylwia Chreczańska.
A po informacjach kolejne Państwa głosy.
Dziś, skoro poznaliśmy młodzieżowe słowo roku, tego roku, jest to słowo szponcić, to my pytamy o Państwa kontrpropozycje, niekoniecznie zresztą jak słowo młodzieżowe.
Po informacjach kolejne Państwa głosy.
Jest 5 minut po godzinie 21 i dziś dowiedzieliśmy się, że młodzieżowe słowo roku, tego roku to szponcić.
Jak dotychczas dowiedzieliśmy się, że tych propozycji może być naprawdę wiele.
Bo państwo do nas dzwonili i na przykład ja poznałem dzisiaj zupełnie nowe słowo mejziara, ale też państwo zwracali uwagę na anglicyzmy, których jest bardzo dużo.
Pod numer 22 4 4 0 44 zadzwonił pan Bogdan Stychów.
Dobry wieczór, panie Bogdanie.
Kłaniam się panu redaktorowi i wszystkim cudownym radiosłuchaczom.
Jako rodowity poznaniak wstępiłem całkowicie swoją ironię jako skorpion, więc nasyciłem się wspomnieniami
I ostatnio teraz tłem politycznego naszego życia.
I tutaj mam trzy słowa.
A propos ponad 55 lat wspominam słowo szponk.
Nie wiem, czy Pippi Langstrumpf słuchacze pamiętają, szwedzkiej pisarki.
Dziewczynka ruda, cudowna, miała konia, małpkę, siedziała na dachu.
I ona takie słowo używała szpąk w sytuacjach, nie wiem czy do tej małpki, ale było to cudowne słowo i to słowo używam do dziś dzień, a mam 67 lat.
A propos tegorocznego słowa młodzieżowego, mam na końcu języka cały czas, ostatnio słucham wypowiedzi...
pana Brauna słowo szumowina w znaczeniu wybierania z gotującego się rosołu z wołowiny albo z drobiu zbiera się szumowinę z garnka i wybiera się te wygotowane białka części i to słowo szumowina oddaje tło polityczne i tu mi się jeszcze kręci na końcu języka szuwary
Takie bardziej jakby spolegliwe to słowo.
Szuwary z szumowinami.
Nie chcę nikogo obrażać, ale jest taka obecnie podłość w wypowiedziach polityków, że ja się zastanawiam, czy to jest nasza planeta, cudowna Ziemia.
Czy to są szumowiny w szuwarach?
Szumowiny w szuwarach.
Ale to, co pan przed chwilą, panie Bogdanie, powiedział, to jest czarny sen obcokrajowca, który chce się uczyć polskiego.
Jak sobie wyobrażam, że pani mu na lekcji mówi, proszę powiedzieć szumowiny w szuwarach.
Panie Bogdanie, jeszcze tylko jedna rzecz.
Ten szponk, ja też coś takiego pamiętam, ale to jest możliwe, że to jest ten sam szponk, który jest podstawą do słowa roku w tym roku?
Szponcić?
Absolutnie nie.
Ta młodzież nie była nawet w pomyśle zabawy dziadków w piaskownicy, jak babki stawiali, bo bardzo mało w ogóle telewizorów było 60 lat temu, czy 55.
Ale panie Bogdanie, ja muszę pana o to zapytać, bo pan ma bardzo ciekawe, takie podwójne, dualne ma pan doświadczenia językowe, bo przecież Poznań jest bardzo... To najmniej.
No właśnie, ale Poznań jest znany z tego, że ma swoją gwarę i tą gwarę taką, która dla części ludzi poza Poznania jest w ogóle nie do końca zrozumiała.
I pan nie miał takich sytuacji, że pan teraz w Tychach mieszka i pan miał takie sytuacje, że pan użył jakiegoś słowa i ktoś w Tychach go nie zrozumiał, bo to było z poznańskiej gwary?
Kilka słów, ale od 1963 roku jak...
Tata dostał nakaz pracy i wyrzucono nas dosłownie z Poznania, żeby budować drogi na Górnym Śląsku.
No i mój tata budował generałowi Ziętkowi przy Spodku Katowickim drogi po osiedlach.
Był drogowcem, budowlańcem, także... Ale nie zdarzyło się panu użyć z rozpędu, albo ojcu użyć z rozpędu czegoś z poznańskiej gwary niezrozumiałego?
Absolutnie nie.
Jestem od razu przez wszystkich nazywany pyrą.
Uwielbiam pyry.
To jest w ogóle moje danie podstawowe.
Rozumiem.
Panie Bogdanie, bardzo dziękuję za Pana głos.
Pan Bogdan Stychów był z nami.
Pan Bogdan Stychów, który zwrócił uwagę, że w filmie o Pippi Langström ona sama używa określenia właśnie szponk, czy szpunk, czy szpank.
Już nie wiem, jak to brzmiało, ale te propozycje na słowo roku, no to dość przygnębiające.
Szumowina, mówi Pan Bogdan.
Pani Natalia z Piaseczno jest z nami.
Dobry wieczór.
Dobry wieczór.
Słuchamy pani Natalio.
Ile pani ma lat, pani Natalio?
Jedennaście.
Jedennaście.
Proszę mówić, jakie słowa... Z jakimi słowami pani do nas zadzwoniła?
Że jeżeli ktoś coś mówi, a ktoś się... A jeżeli ty się z tym zgadzasz, ktoś ze słuchaczy na przykład, to na przykład możesz powiedzieć rel i to oznacza, że się zgadzasz z tym.
Ale czy pani koleżanki albo koledzy mówią rel, czy mówią zgadzam się?
Czy ktoś jeszcze mówi, że się zgadza, czy wszyscy już mówią rel?
Rel, głównie rel.
Co poza... Dobrze, rel, zapisałem sobie.
Jakie jeszcze słowa pani słyszy, takich, których w Radiu Tok FM pani nie słyszy?
6-7, bo to jest taki hit tego roku.
Dobrze, a proszę opowiedzieć o jakiejś sytuacji, w której pani ostatnio użyła 6-7.
Co się wydarzyło?
Co ktoś pani mówił?
Pani coś komuś mówiła i pani powiedziała 6-7.
Ogólnie na matematyce, gdy mieliśmy otworzyć na stronie 67, to pół klasy zaczęło mówić 67, tylko po angielsku.
A co nauczycielka zrobiła?
Czy nauczyciel?
Pani była zdziwiona i to bardzo.
Dzieci, z czego wy się tak śmiejecie?
Nie, po prostu nic nie powiedziała, zaczęła prowadzić dalej lekcje.
Słyszę, że pani nadal się z tego śmieje.
No dobrze, a jakie jeszcze?
A, najważniejsze pytanie do pani.
Czy pani w ogóle kojarzy słowo szponcić?
Nic.
Nie za bardzo kojarzę, ale głównie na różnych portalach słyszałam na przykład, jak ktoś mówił, że on jest Mr. Szponc.
Nie wiem, co to oznacza.
Ale to bardziej pozytywnie, czy negatywnie?
Właśnie... Chyba pozytywnie.
A co zdarzyło się takiego, że pani usłyszała od kogoś i pani nie wiedziała, co to słowo oznacza?
Polskie słowo.
Pamięta pani taką sytuację ostatnio?
Chodzi o Mr. Szpont?
Nie.
Czy coś pani takie usłyszała?
Jakiś czasownik, rzeczownik?
Nie wiem.
Usłyszała pani słowo i pani się zastanawiała, co to może oznaczać?
Nie, nic takiego nie miałam, bo ja jestem na bieżąco z tymi trendami młodzieżowymi.
A gdzie pani te trendy widzi?
Właśnie w internecie głównie, czy podczas realnych rozmów z ludźmi?
Głównie w internecie, ale też jestem z czwartej klasy, więc na przykład widzę, jak młodsy klasy 1-3 używają na przykład fix level, albo mówią jestem Tung Tung Tung Sakurem, czyli takim stworzeniem.
Kim?
I proszę powtórzyć, jestem kim?
Wzięło się to z Italian Brain Rot.
I wzięło się skąd?
Wzięło się z Italian Brain Rot, gdy ktoś w czacie GPT po prostu zrobił jak na przykład tung tung tung stachur to jest taki kawałek drewna z pałką.
Na przykład trawę do tralala, czyli rakiem, który jest prosto w butach.
Pani Natalio, bardzo dziękuję, że Pani się do nas odezwała i wzbogaciła naszą wiedzę o te wszystkie słowa i wyrażenia.
Bardzo dziękujemy, wszystkiego dobrego życzymy.
Do usłyszenia.
Pani Natalia z Piaseczna była z nami.
Przypominam, czwarta klasa, 11 lat.
Myślę, że część z Państwa, tak jak ja, no jednak była zdziwiona, że tego typu wyrażenia również wchodzą powoli do naszego języka.
Oczywiście część z nas teraz pomyśli sobie, o, no to musimy się starać, żeby nadążać za tym wszystkim, a część z nas po prostu włącza sobie taki tryb, o nie, nie mam zamiaru w ogóle uczyć się, w jakich sytuacjach powinnam, powinienem użyć.
Pan Piotr z Tarnowskich Gór.
Dobry wieczór, panie Piotrze.
Dobry wieczór.
No tak się przesłuchuję pana rozmowie z tą młodą słuchaczką, no widzę, że nie był pan za bardzo zorientowany, a właściwie to nie był pan zorientowany wcale, to jest grane, prawda?
A pan, panie Piotrze był, jak rozumiem?
Nie, nie, nie, nie, nie, absolutnie.
No to jesteśmy w tym razem, panie Piotrze.
No mnie się, mnie się, no ale to jest z mojej strony duża różnica, naprawdę.
Mnie się wydaje, że po prostu te tworzone...
No takie neologizmy ad hoc, prawda?
One jeszcze nawet w tych młodych pokoleniach, czyli powiedzmy zaczynajmy od wieku tam dajmy na to 6-7 lat do powiedzmy dwudziestu paru, to jeszcze jest kilka takich warstw, jakichś stratyfikacji.
Każde z tych no mini pokoleń, czy nie małych pokoleń posługuje się swoim językiem takim efemerycznym, który pewnie zanika, bo raczej
Język się bardzo zmienia, jak każdy język ewoluuje, ale powiedzmy to jednak trochę dłużej trwa, żeby się coś przebiło do tej mowy potocznej.
I większość z nich to chyba po prostu są takie...
meteory, które tam zabłysną i znikną i za rok jest coś modnego, a może za pół roku... Rozumiem, tylko proszę powiedzieć, czy któreś z tych rzeczy, które się przebiły, czy pan ma wrażenie, że pan je słyszy?
Na przykład takie rzeczy, których pan, nie wiem, gdzieś w przestrzeni publicznej od znajomych... Nie, nie, nie.
Z pana perspektywy język taki mówiony się nie zmienia za bardzo, tak?
To znaczy on się zmienia na tej zasadzie, że jest taka jednak prymitywizacja, brutalizacja, tak uważam, tego języka.
No mamy takie określenie, prawda, na przykład pier...
I możemy je odmieniać na sto sposobów.
Ale pan słyszy wulgaryzmów więcej w przestrzeni publicznej niż wcześniej pan słyszał?
Ma pan takie wyrażenie?
Wydaje mi się, że tak.
Na przykład nie wiem, ktoś komuś zwraca uwagę?
Nie, nie.
Mniej po prostu.
A po drugie, to wydaje mi się, że po prostu...
spora część młodszego może pokolenia, ona sobie już nawet nie zdaje sprawy, że to jest coś wulgaryzmem.
To przechodzi do takiej mowy potocznej.
No powiedzmy, no dajmy na to na słowo, no użyję.
Nie, nie, nie, niech Pani używa na antenie, Panie Piotrze.
Nie, nie, Panie Piotrze, po prostu my tego nie robimy.
W tej chwili okej, dobrze, wiadomo o co chodzi, prawda?
W tej chwili to już nawet traci ten swój taki w młodszych pokoleniach, prawda, pejoratywny, negatywny.
A czy zdarzyło się panu, panie Piotrze, zareagować w sytuacji, kiedy ktoś, na przykład jakaś młoda osoba użyła wulgaryzmu w przestrzeni publicznej?
Nie, nie.
A był pan świadkiem tego, jak ktoś zareagował?
Nie, nie.
Ciekawe, że my jako dorośli też nie reagujemy.
Ja bym powiedział, że to jest trochę zawracanie Wisły kijem.
Tak jak mówię, jeszcze na koniec powiem, ja bym proponował takie słowo, które się przebija, ale nie z młodych pokoleń.
Ale nie jest wulgarnie, mam nadzieję.
Nie, nie, nie.
No, dowieźć, prawda?
To jest taki trochę nowotwór.
Nie dowieźliśmy, nie dowiedzieć, tylko dowieźliśmy, nie dowieźliśmy.
No trochę to jest dziwaczne.
Ale panie, czy dotknął pan sedna?
Bo ja już tak często w tak wielu sytuacjach słyszę, że ktoś coś dowiózł albo nie dowiózł.
Nawet politycy ostatnio mówią, projekt ustawy, ale my musimy dowieźć.
Tak, no po prostu zrealizowaliśmy, nie zrealizowaliśmy, zrobiliśmy, no to teraz się mówi dowieźć.
Kto to pierwszy raz użył, to trudno mi powiedzieć.
Ja myślę, że Panie Piotrze, świetnie.
Tak, śmieszne, tak.
Ale dowiózł Pan na antenę.
Dowiózł Pan Panie Piotrze na antenę to słowo.
A propos młodych, no to się nie... Jak słuchałem tej...
mojej przedmówczyni, równie dobrze mógłbym, no nie wiem, na Chińczyka, Turka słuchać, a może bym czasami po turecku, bo troszkę tam zrozumiał, czy w jakimś innym języku.
Rozumiem.
Panie Piotrze, bardzo dziękuję, bardzo dziękuję Panu, że Pan do nas zadzwonił.
Pan Piotr z Tarnowskich Gór był z nami.
Dziękujemy za słowo, dowieść.
Rzeczywiście Pan Piotr ma rację.
To słowo robi od paru lat.
Niezwykłą karierę, dowieść coś.
No i w tym momencie słuchający nas przedstawiciele branży kurierskiej mówią karierę.
My od początku wszystko dowoziliśmy.
Dobry wieczór Panie Władysławie.
Dobry wieczór.
Dobry wieczór Państwu.
Dobry wieczór Panu.
Ja się bardzo cieszę, że taki temat poruszyliście, bo kto jeśli nie Radio Talk FM powinno się słowem zajmować.
Zacznijmy może od tego.
I tutaj chciałem poruszyć temat tych... Wiadomo, że każde pokolenie ma swój slang, swoją grypserę, można tak powiedzieć, którym chce się jakoś odróżnić od reszty i trudno się temu dziwić.
Tak jak tu jeden z poprzedników powiedział, że to mija z czasem, bo po prostu nie dowozimy tego słowa do języka.
Dokładnie.
Tak jak mówił pan Leszek z Polesia.
Dokładnie.
Dokładnie tak.
Ale ja tutaj uważam, że jeśli chodzi o słowotwórstwo i to takie zbazowane na polskim języku, to chyba najlepsze robią agencje reklamowe.
Nie Jutraj mi tutaj.
I ja zauważyłem, że to słowo coraz częściej wśród swoich znajomych słyszę.
Niesamowite, ale myśli pan, że to wejdzie w ogóle do użytku?
No właśnie się zastanawiam, czy wejdzie, czy nie wejdzie, bo to jest chyba za świeża jeszcze reklama.
Znaczy ja nie chciałbym tutaj tej reklamy jakokolwiek, bo nie jestem w żaden sposób związany z tym, ale samo to słowo jest fajne, bo dobrze brzmi, znaczy to, co znaczy i chyba każdy usłyszy, jak się mu powie, żeby nie jutrał, żeby nie odkładał niczego na pojutrze załóżmy.
Bardzo ciekawe, ale czy to nie jest tak, że pan ma wrażenie, że takie słowa... Może inaczej.
A czy pan słyszy ostatnio takie słowo, które... Ma pan wrażenie, że jest dla pana regionalizmem albo jest z pana okolic, ale...
I ono nie jest przetłumaczalne, bo to jutro i to przyznam się, ja nie jestem lingwistą, ale wydaje mi się, że gdzieś na północy Polski, być może w rejonie Kaszub, do czasowników dodaje się taką końcówkę, żeby powiedzieć, nie wiem, choćkaj, poczkaj i tak dalej.
Idź, że.
Słuchaj, że radia to FM powinien mówić.
Słuchaj, że radia to FM często.
Albo... No i...
Ja sobie zdaję sprawę.
Dla mnie to było bardzo nowe słowo i bardzo mnie się spodobało.
Ale musimy być w porządku wobec innych słuchaczy.
Wszystkich słuchaczy.
Proszę powiedzieć, co oznacza słowo jutraj?
No, dla mnie to znaczy, żeby nie jutrać, czyli nie odkładać niczego na jutro.
Ja to tak odbieram.
Czyli tylko z przeczeniem, tak?
Nie jutraj.
Zawsze z przeczeniem.
No nie jutraj, ale jutraj to znaczy, że ktoś to odkłada coś na później.
Albo nie lubi się nad tym koncentrować teraz, tylko ma tą perspektywę, że a, zrobię to jutro, albo pojutrze, albo za trzy tygodnie i tak dalej.
Rozumiem.
A jedno słowo, które chciałem tutaj, że tak powiem, podnieść jeszcze, to jest jakby zadziwiający wpływ słów, które są budowane na osnowie jakby angielskiego, anglizmów, tak?
Tak to się chyba odmienia, czy nie?
Anglicyzmy.
Anglicyzmy, o pięknie.
Anglicyzmów, które jakby podnoszą wartość danego zdarzenia, czy danego nawet zawodu bym powiedział.
Bo na przykład jak z znajomymi rozmawiamy, a bo influencer to, influencer tamto.
I zaczęliśmy dyskusję na temat tego słowa na jakiejś imprezy wieczorem.
No i jak zeszliśmy do tego, że ten influencer to tak po polsku patrząc, tak jak na przykład mamy...
szwaczkę, która szyje, to jest wpływacz, czyli gość, który wpływa na to, żebyśmy coś zrobili.
Tak, no, gość wpływa na moje, na to, żebym ja coś konkretnego kupił, zrobił, albo żebym sobie jakby zmienił swój pogląd na jakiś temat, no, różne, ale to jest po prostu prosty wpływacz.
W sensie nie prosty jako człowiek, tylko proste słowo.
Określające to zachowanie.
I w tej sytuacji, no, większość już jakby zupełnie inaczej odbiera przekaz od takiego człowieka, jak to nazwie pan wpływaczem.
Czyli ten język angielski ma dodawać pewnego polotu, takiego poloru.
Tak, i wartości całej z siebie, tak?
Że to jak influencer, o jesteś, jak to pięknie brzmi, cóż to za zawód może być?
No dokładnie.
No i tym może zakończę.
Bardzo dziękujemy za Pana głos.
Bardzo fajnie, że poruszacie ten temat i proszę o czym więcej.
Bardzo dziękujemy.
Bardzo nam miło.
Pan Władysław z Podkrakowa był z nami.
Bardzo nam miło.
Mam na myśli również Karolinę Kłaczyńską, która przygotowuje i wydaje program TOK FM.
Mikrofon TOK FM.
Pan Marek z Lublina jest z nami.
Panie Marku, dobry wieczór.
Dobry wieczór Państwu, pozdrawiam wszystkich słuchaczy.
Ja zaproponuję słowo, które zaistniało już w przestrzeni publicznej wiele lat temu.
Jest to słowo pojęcie, które oddaje też pewien stan komunikacji społecznej, tak bym to nazwał, wśród narodu, powiedzmy, jak również często przez...
polityków.
Mianowicie jest to słowo proste.
Jest to w rozumieniu burzyciel.
I to słowo pojawiło się w matryksie u braci Wachowskich, gdzie Noe podróżuje taką łodzią w przestrzeni i mątwy atakują i zakłócają sygnał, żeby on się nie połączył, czy coś w tym rodzaju.
I to jest mątwa, burzyciel.
I teraz w przestrzeni obecnie publicznej bardzo dużo mądw występuje, którzy się na coś nie zgadzają, coś nie wiedzą dlaczego, coś przekierowują, po prostu burzą, burzą.
A czy pan, panie Marku, czy pan kojarzy takie angielskie słowo używane często troll, na kogoś, kto dla samego tylko zamieszania próbuje ingerować?
Coś niesłuchanego.
Czyli trole to współczesne mątwy.
Trole to mątwy, ale to już może bardziej mąciciel.
Mąciciel, o. Mąciciel, ale mątwa jest taka fajna i szybka, bo troll...
Bo troll to jest troll, to wiemy, kto to jest troll, zwłaszcza młodzież w języku współczesnym.
Ale babci wytłumaczyć, co tam mówią w radiu, że to trolle, nie słuchaj tego, czy coś tam usłyszała, że to trolle, to trudno, ale powiedzieć...
mątwa, mąciciel, burzyciel, to jest łatwiej.
Bardzo ciekawa rzecz ta mątwa.
Bardzo dziękujemy za Pana głos.
Pan Marek z Lublina był z nami i mam głęboką nadzieję, że osoby w Ministerstwie Spraw i Administracji, które zajmują się analizą i próbą przeciwdziałania dezinformacji, notatki sobie właśnie teraz robią.
jak komunikujemy, co robią trolle i czym się zajmują, szczególnie na usługach obcego wywiadu.
Panie Marku, bardzo dziękujemy za to słowo, mątwa.
W ogóle bardzo polskie słowo, mątwa.
Pan Jarosław z Łodzi jest z nami.
Dobry wieczór, panie Jarosławie.
Dobry wieczór, witam serdecznie.
Tak, pierwsza rzecz to taka, że
Każde pokolenie ma swoje słowa.
Pewnie.
I nie wypada tych słów zawłaszczać inną pokoleniem.
Kiedy ja chcę pożartować sobie z moich dzieci...
to mówią do nich rel, sigma, cringe'owe i oni mówią, weź przestań, nie rób już tego.
I dokładnie na tym to polega.
Powinniśmy to zostawić.
I taka druga refleksja, że zradziliśmy nasze dzieci trochę.
Znaczy zostawiliśmy je...
edukatorzy powinni edukować do jakiegoś kanonu, do jakiegoś standardu, a nie wychodzić do tych, których mają edukować i jakby uczyć ich na ich poziomie.
Zejdę do was i będzie fajnie.
Tego nie oczekiwało się zazwyczaj standardowo od edukatorów.
Ale pan to widzi, kiedy pan patrzy na to, w jaki sposób pana dzieci się dojrzewają, uczą się
Kiedyś Christopher Lasch napisał taką książkę, która była tłumaczona, nie wiem czy dobrze, Burt Elit.
I ona mówiła, i tam taka jedna z tez była taka, że elity w pewnej chwili przestały tworzyć kulturę elitarną, zaczęły tworzyć kulturę niską.
A to był Bondmas, a to nie był Ortega Gasset?
Tak, dwie publikacje.
Ojejku, panie Jarosławie, jest pan z nami?
Czy jakieś mątwy nas zaatakowały?
Jakby powiedział pan Marek z Lubliny.
O, jest pan, zniknął pan na moment.
Niestety nic nie słychać.
Panie Jarosławie, proszę próbować się z nami pomóc.
Strasznie ciekawe rzeczy pan mówi.
Pan Jarosław z Łodzi był z nami i mam nadzieję, że jeszcze będzie, ale to ewidentnie jakieś mątwy tutaj.
Pan Piotr z Warszawy.
Dobry wieczór, panie Piotrze.
Dobry wieczór panie redaktorze, dobry wieczór wszystkim.
Ja bym chciał się podzielić taką swoją opinią, że te młodzieżowe słowa roku, w szczególności polskie, są dosyć wtórne.
Chociażby z racji tego, że to słowo szponcić.
Jego używała już nawet moja babcia.
Pamięta pan, że mówiła szponcić?
W taki sposób, że to co tam szponcisz, nie uteknie.
Co porabiasz?
Powiedzmy, siedziałem w pokoju obok, babcia weszła, prawda, spytała, co tam szpądzisz?
Teraz pewnie znaczenie tego słowa jest zupełnie inne wśród spółdzielczego słowa roku, ale nawet to słowo się przewijało przez...
różne, że tak powiem, przekazy medialne, chociażby w muzyce hip-hopowej.
Ja ogólnie pochodzę z Pragi Północ, gdzie duża ilość ludności była napływowa.
I wiele słów jest niezrozumiałych nawet dla samych warszawiaków.
Na przykładu, można by nawet dodać tylko słowo, młodzieżowe słowo roku, hajdawery.
Czy pan wie, co to znaczy hajdawery?
Nie, hajdawery.
U mnie w domu i w rodzinie i tak dalej mówiło się tak na spodnie.
Więc nie zdziwiłbym się, gdyby za jakieś pięć lat ktoś powiedzmy w rodzinie odkopał takie słowo i...
Ktoś młody by to słowo powielał, powielał i to słowo by się stało słowem roku.
Ale pięknie ono brzmi, panie Piotrze.
Dziękujemy bardzo za pana głos i za pana słowo.
Dziękujemy również.
Dziękujemy, do widzenia, dobranoc.
Pozdrawiam.
Pozdrawiamy.
Spodnie.
Pan Adam z Warszawy jest z nami.
Dobry wieczór, panie Adamie.
Dobry wieczór.
Mam kapitalne słowo, które zasługuje na to pierwsze miejsce.
Banalne w zasadzie, ale jeszcze chciałem powiedzieć na temat tego uspącenia, bo tutaj pan miał wątpliwości, czy istotnie to słowo pochodzi od języka jidysz.
Tak, pochodzi, przybyło z zaboru pruskiego do nas.
I należy do gwary więziennej.
Też jeśli chodzi o pana stychów, to też podzielam jego jakby...
Sugestie, że tego powiedzmy środowiska słowa w takim potocznym to może tak, ale...
oficjalnym kręgu nie powinny się pojawić.
A pan dzwoni w ogóle teraz... Tak, rozumiem i ja się podpisuję.
Tylko proszę powiedzieć jeszcze, chociaż akurat to słowo ma historię z zaboru pruskiego, z języka idisz, ze środowisk przystępczych, w zasadzie ma taką historię, jaką mu nadamy.
środowiska przestępcze to przejęły.
Właśnie.
Większość gwary więziennej pochodzi z języka angielskiego.
Ale proszę powiedzieć, panie Adamie, pan ma jakąś propozycję też takiego słowa?
Jakiegoś?
Mam propozycję, ale chciałbym jeszcze powiedzieć na temat tej sytuacji z tą gwarą więzienną, bo nie wszystkie.
Niektóre są bardzo miłe.
Minutka nam została.
Jest na przykład takie słowo księżniczka.
W życiu by pan nie zgadł, co to jest.
Księżniczka?
Mała umywałka w ubikacji.
Ale dobra, moje słowo... Dzień znalazłem.
Słowo hodoru nie płami.
Gdzie pan to przeczytał?
Czytałem słownik.
Mała umywalka w ubikacji to księżniczka, tak?
Panie Adamie, musimy kończyć, czas nam się kończył.
Moja propozycja to jest słowo musi z województwa lubelskiego.
Musi?
Tak, musi, tylko to jest słowo, które... W jakim kontekście?
Musi tak, czyli pewnie tak, zapewne tak, tego typu.
Aha, w tym sensie.
Tak, tak, musi i oni to jeszcze tak śpiewnie mówią i zdrażniają.
No to jest piękne po prostu.
I mówią to ludzie w ogóle i nie ile pan na bazarze czy na targu, tylko wszyscy filharmoni, nie wiem, prawnicy i tak dalej.
Panie Adamie, dziękuję, bardzo panu dziękuję za pana głos.
Pan Adam z Warszawy był z nami.
Księżniczka to jest umywalka w ubikacji.
Bardzo dziękuję wszystkim, którzy dziś wzięli udział w naszym programie i dostarczyli Państwu na naszą antenę bardzo wiele fascynujących, pięknych, dziwnych, egzotycznych słów, a to wszystko są nasze słowa, które kiedyś używaliśmy, część z nas używała, w różnych sytuacjach używaliśmy, to wszystko, to jest szeroko rozumiana polszczyzna.
Jest, proszę przyznać, niesamowita.
Bardzo dziękuję wszystkim słuchaczom i słuchaczkom, którzy dziś wzięli udział w programie, który przygotowywała i wydawała Karolina Kłaczyńska.
Realizował Michał Brodowski.
Ostatnie odcinki
-
Trzęsienie ziemi na rynku złota i srebra: co da...
03.02.2026 13:40
-
KSeF jest już rzeczywistością. "Pojawia się duż...
03.02.2026 11:40
-
Ponad 330 szkół w całej Polsce zostało zamknięt...
02.02.2026 15:50
-
"Teraz to już nie umiemy rozpoznać, czy to prze...
01.02.2026 11:20
-
Jak wyglądała kapitulacja niemieckiej armii pod...
31.01.2026 16:00
-
"W dni smogowe rośnie śmiertelność na zawały se...
30.01.2026 17:10
-
Nominowana do Oskara i Globa rekonstrukcja zbro...
29.01.2026 14:00
-
"Bez telefonu, bez makijażu, skromne kieszonkow...
29.01.2026 11:00
-
Amerykańskie wojsko przerzuca siły na Bliski Ws...
28.01.2026 05:20
-
Kolejny dyskont wycofuje jaja z chowu klatkoweg...
27.01.2026 19:00