Mentionsy

TOK FM Select
20.08.2025 08:00

Twarz i głos prawem chronione. Dania chce walczyć z deepfake’ami

O pomysłach prawnych rządu Danii na zmiany w prawie autorskim mówi dr Iga Bałos z Katedry Prawa Własności Intelektualnej, Wydziału Prawa Uniwersytetu Andrzeja Frycza Modrzewskiego w Krakowie, autorka bloga sprawnaedukacja.pl.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 190 wyników dla "Katadra Prawa i Własności Intelektualnej"

Gościem jest pani doktor Iga Bałos, Katedra Prawa Własności Intelektualnej, WydziPrawa Uniwersytetu Andrzeja Frycza-Mądrzewskiego w Krakowie.

Pani doktor Iga Bałos jest autorką bloga sprawnaedukacja.pl.

Dzień dobry.

Dzień dobry.

Przenosimy się do Danii na początek.

Przenosimy się.

W trosce o obywateli swych rząd mówi, że żyjemy w świecie tak zwanych deepfake'ów.

Przy pomocy różnych narzędzi bardzo łatwo jest spreparować.

zdjęcia, filmy, w których pojawiają się wygenerowane albo zmienione przez komputer osoby, które przypominają osoby żyjące.

Innymi słowy, mamy zdjęcie albo mamy materiał wideo, na którym jest jakaś osoba, być może znana, ale być może też nieznana.

Ale to jest od początku do końca fabrykacja, czyli kłamstwo.

I teraz rząd Danii mówi, na jesieni chcielibyśmy zmienić nasze prawodawstwo w taki sposób, aby każdy człowiek, mówiąc człowiek, mam na myśli obywatel Danii, miprawa autorskie do swego ciała, twarzy, głosu.

No i teraz co to, oczywiście jesteśmy jeszcze przed legislacją, ale jesteśmy po jakiejś ponadpartyjnej inicjatywie, która jak rozumiem jest teraz w konsultacjach i po przerwie wakacyjnej pojawi się w duńskim parlamencie, ale porozmawiajmy teoretycznie co to znaczy...

Czy to jest coś ciekawego, nieciekawego i czy można to w jakikolwiek sposób zastosować do Polski, bo rozumiem, że Dania też myśli o tym pomyśle jako o pewnym pilotażu, który będzie można oczywiście w zależności od systemu panującego w krajach różnych dopasować, dosztukować, wprowadzić coś podobnego albo takiego samego.

Jak się pani ten pomysł podoba?

Co on właściwie oznacza?

Przygotowałam się, nauczyłam się duńskiego i zapoznałam się z draftem ustawy, co oznacza, że skorzystałam z narzędzi sztucznej inteligencji, aby przetłumaczyły mi ten tekst na język angielski, bo uznałam, że w tę stronę ta biegłość algorytmu będzie większa niż w przypadku języka polskiego.

Więc jakieś wyobrażenie oczywiście być może trochę zniekształcone przez nie do końca zrozumienie tekstu przez algorytm mam.

I teraz, uwaga, po pierwsze...

W Danii mamy taką samą konstrukcję, jeżeli chodzi o miejsce uregulowania praw do wizerunku, więc to nie jest tak, że prawa autorskie zostały wprowadzone do wizerunku, co by miało bardzo daleko idące konsekwencje, ale do ustawy o prawie autorskim

jest zamiar dodania przepisu, który rzeczywiście odnosi się do wizerunków, które będą wygenerowane przy pomocy

sztucznej inteligencji, a nawet nie jest tak do końca to stwierdzone, przynajmniej w tym tłumaczeniu, którym dysponuję, że jest to kwestia wygenerowania przez sztuczną inteligencję, ale po prostu cyfrowo wygenerowanych podobieństw budzących, no właśnie tak jak pan redaktor wspomniał,

takie wrażenie, że jest to obraz prawdziwy, czyli po pierwsze nie prawa autorskie do wizerunku, tylko w ustawie o prawach autorskich mamy uregulowane kwestie dotyczące wizerunku.

Ja mam takie mieszane uczucia w kierunku bardzo chłodnych co do takiego wyboru ustawodawcy, zresztą tak wspomniałam, nie tylko w Danii, u nas też mamy takie rozwiązanie, bo wtedy prawnicy mają tendencję przenoszenia automatycznie zasad

i ochrony, i wyłączności z modelu prawnoautorskiego na wizerunek.

Czyli na przykład zbyt drastycznie oceniają dozwolony zakres ingerencji czy rozpowszechniania, bo patrzą z perspektywy praw autorskich.

Nic nie wolno robić, nie wolno rozpowszechniać, dopóki nie ma zgody.

No a w przypadku wizerunku jest trochę inaczej.

I co wprowadzono?

Zamyślę na razie, bo tak jak pan zauważył, to dopiero taka propozycja, która daje wyraz porozumieniu, jakiejś koalicji tutaj interesów.

Mianowicie, że w przypadku takich bardzo realistycznych podobieństw, które obejmują właśnie wizerunek, czyli nie tylko podobieństwo fizyczne, ale także kwestie głosu, czyli tych cech fizykalnych, po których rozpoznajemy daną osobę,

nie może być taki właśnie wytworzony sztucznie wizerunek rozpowszechniany publicznie bez zgody tej osoby, której wizerunek jest no nijako imitowany.

To też ten dobór słownictwa, no trzeba tutaj uważać,

Pytanie to jest w końcu wizerunek tej osoby czy nie, no ale generalnie chodzi o to, że został on wytworzony właśnie w sposób taki cyfrowy, no ale zaraz mamy wyłączenie od tej zasady.

Czyli, że zasadniczo trzeba mieć zgodę, natomiast nie odnosi się ta zasada do takiej sytuacji, no właśnie, kiedy mamy takie też wyjątki, zresztą znane również z prawa autorskiego, jak satyra, karykatura, pastysz.

działalność krytykująca, krytyczna, tak?

Czyli chcemy przytoczyć jakiś wizerunek, bo na przykład wypowiadamy się na temat jego działań, nie wiemy czy zawodowych, czy jakichś artystycznych, no chyba, że i mamy wyjątek od wyjątku.

Mimo tego kontekstu dość szczególnego, gdzie priorytet tutaj jest dawany wolności słowa, wolności wypowiedzi, czasem też wolności artystycznej, gdyby dalej mogło to doprowadzać do jakiegoś zniekształcania informacji oraz skutkować w nadzwyczajnej krzywdzie,

tej osoby, której wizerunek jest utrwalony.

Natomiast to też jest ciekawe zagadnienie, co tutaj ten projektodawca miał na myśli, no bo pytanie, czy chodzi o taką sytuację, bo to trochę jest wyjaśnione w uzasadnieniu, czy chodzi o taką sytuację, kiedy korzystanie z wizerunku po prostu nie mieści się w tych powszechnie społecznie uznanych granicach pastiszu czy karykatury i po prostu zaczyna to być, mówiąc kolokwialnie, zwykłe

hamstwo poniżej już wszelkich granic i jest podany przykład dotyczący

że tutaj jakkolwiek by ktoś nie zapatrywał się artystycznie czy w ramach tej karykatury, to nie wszystkich pewnie to będzie śmieszyło, a zwłaszcza nie tę osobę, która jest utrwalona.

I mamy jeszcze jedną zasadę, mianowicie to uprawnienie ma do właśnie, inaczej, ta konieczność pozyskiwania zgody ma obowiązywać przez całe życie tej osoby, a także w czasach,

się 50 lat po śmierci tej osoby.

Natomiast nie dopatrzyłam się tutaj, prawdopodobnie stosuje się jakieś reguły ogólne, których nie znam, kto ma to uprawnienie wykonywać.

Po śmierci tej osoby.

Po śmierci, tak.

Dlatego, że pamiętajmy o tym i na przykład, jeżeli będziemy mieć czas zahaczyć, co tam się podziało od ostatniej rozmowy w Stanach Zjednoczonych,

Nie wygląda na to, żeby w Danii, biorąc pod uwagę także charakter tego systemu, to było uprawnienie o charakterze majątkowym, dlatego że takie uprawnienia po prostu się dziedziczy.

A skoro nie jest o charakterze majątkowym, to ustawodawca musi wskazać, które z osób, jaki krąg osób jest uprawniony do wykonywania po śmierci danej osoby takiego uprawnienia.

Natomiast jest jeszcze jedna bardzo ciekawa regulacja i być może stąd w przekazach medialnych mówiono o tym, że akurat to dotyczące wizerunku to dotyczy wszystkich obywateli, bo jest też także regulacja, która nie dotyczy wszystkich obywateli, a wyjątkowej kategorii, czyli wykonawców.

I bardzo mi się ten pomysł podoba, dlatego że sama orędowałam za bardzo podobnym mniej więcej rok temu, pisząc artykuł naukowy.

No i trudno nie uznać, że jeżeli ktoś próbuje wcielić w życie, zrobić prawo z czegoś, co bardzo się wpisuje w moje rozważania, no oczywiście bardzo jestem za tym pomysłem.

Mianowicie tą szczególną grupą osób innych niż inni obywatele, oczywiście żartuję w tym kontekście sobie, są artyści wykonawcy.

No i teraz ta grupa przygotowująca draft ustawy zwróciła uwagę na pewną lukę, która też jest u nas w ustawie.

Mianowicie ta luka wynika stąd, w sumie może nie powinnam tego nazywać luką,

Prawo, które jest niedostosowane do sytuacji, która może się niebawem zdarzyć, bo artyści, wykonawcy, aktorzy, tancerze, recytatorzy, osoby śpiewające i muzykujące, a zwłaszcza osoby czytające w sposób twórczy książki, coraz częściej może się okazać, że będą miały jako podstawę do tego swojego artystycznego tworzywa wytwór sztucznej inteligencji.

I teraz, ponieważ i u nas, i w Danii przepis brzmiał w ten sposób, u nas cały czas brzmi, w Danii być może się zmieni, że ochroną objęte są takie artystyczne wykonania i to w ogóle stanowi artystyczne wykonanie, takie zachowanie artysty, które dotyczy utworu bądź dzieła sztuki ludowej.

No i teraz, skoro wytwór sztucznej inteligencji nie jest utworem, to jakkolwiek artystycznie by się nie wyżywał tenże artysta, no nie spełni przesłanki ustawowej.

Czyli rozumiem, że chodzi Pani doktor o taką sytuację, w której mamy artystę, na przykład lektora, który udostępnia swój głos, czy wzorzec swojego głosu, firmie, która tym głosem następnie generuje, nie wiem, audiobooka?

Tak, ale nawet jeszcze, nawet nie kwestia takiego generowania audiobooka, tylko jestem załóżmy aktorką, która pracuje także jako osoba czytająca audiobooki i teraz jeżeli to, co mnie poproszą o przeczytanie, a tak naprawdę zinterpretowanie, no bo takie suche czytanie, jak tam lektor beznamiętny, no to to jest wyłączone, bo to nie ma znamion takich o charakterze twórczym.

Natomiast jeżeli danoby mi do czytania tekst,

który ja bardzo naprawdę dobrze go wykonam, no bo przecież to, co jest moim tworzywem, niekoniecznie będzie determinowało to moje wczuwanie się, zawieszanie głosu, te moje środki wyrazu.

I moja taka była teza, że nie powinno to pozbawiać artysty, wykonawcy prawa do ochrony tego artystycznego wykonania przed wypaczyniami, przed skrótami, przed umieszczaniem w kontekście, które on by sobie nie życzył.

Bo obecne prawo, trudno się dziwić, bo powstawało w momencie, kiedy nie mieliśmy do czynienia z takimi możliwościami.

No i właśnie ten draft duński adresuje taki problem,

robią to trochę inaczej niż ja chciałam to zrobić na gruncie prawa polskiego, bo ja po prostu chciałam rozszerzyć definicję tego artystycznego wykonania, bo ono cały czas moim zdaniem będzie artystyczne, jeżeli artysta będzie to w stanie zrobić, żeby zmienić podstawę, czyli że nie tylko utwory czy dzieła sztuki ludowej, ale także innej treści, która pozostawia przestrzeń na to artystyczne wykonanie, na taką interpretację artysty-wykonawcy.

A z kolei w Danii idą w taką konstrukcję, że obok takich artystów, wykonawców będą po prostu wykonawcy.

I taki status wykonawcy będzie oznaczał,

że przedmiotem mojego wykonania niekoniecznie musi być utwór, że może to być jakiinne tworzywo, na którym będę pracować.

To jest ciekawy wątek.

Wrócimy do tego wątku i do innych związanych z pomysłem duńczyków.

Po informacjach, informacje już za minutę o 10.20.

Pani dr Iga Bałos, Katadra Prawa i Własności Intelektualnej, WydziPrawa Uniwersytetu Andrzeja Frycza-Modrzewskiego w Krakowie z Państwa i moim gościem.

Gościem jest pani dr Iga Bałos, Katedra Prawa Własności Intelektualnej, WydziPrawa Uniwersytetu Andrzeja Frycza-Modrzewskiego w Krakowie.

Pani dr Iga Bałos jest autorką bloga sprawnaedukacja.pl.

Rozmawiamy o pomyśle duńczyków, którzy chcą zmodyfikować ustawę o prawie autorskim.

Swoją oczywiście.

I cóż, na czym miałaby polegać ta modyfikacja, o tym rozmawiamy.

Przed informacjami wspomniała pani, że ochrona dotyczyłaby także głosu osoby.

Zastanawiam się, w jaki sposób to zdefiniować, no bo o ile twarz...

Wiadomo, że pewnie poranna twarz jest inna niż twarz, nie wiem, południowa czy wieczorna.

W sensie wyrazu twarzy, też miny, czy niedobudzenia.

Makijażu.

Makijażu, okularów, fryzury.

Zmienia się przecież cały czas, prawda?

Poranny, zaspany głos, głos po herbacie, głos, kiedy modulujemy głos, albo głos, kiedy też modulujemy głos.

No i teraz jak to zdefiniować i zastrzec?

Inny mam głos, kiedy udzielam wykładu, inny kiedy prowadzę negocjacje, inny kiedy rozmawiam z panem redaktorem, a jeszcze inny, kiedy rozmawiam z jeszcze serdeczniejszymi znajomymi.

No więc pytanie, który to jest ten głos, który ja bym sobie życzyła chronić.

No i teraz wszystko zależy od punktu wyjścia, dlaczego ta ochrona w ogóle jest przyznawana.

No i to jest temat, który jest clue, prawda?

To jest podstawa, co my chcemy chronić, ale żeby to dobrze robić, to się też trzeba zastanowić dlaczego.

Bo i wizerunek, i głos ma podstawę do ochrony w różnych modelach prawnych.

To nie jest za dobre.

Dlatego, że prawnicy jak stosują te przepisy, to zapominają jaki jest cel ochrony za daną ustawą.

No bo tak, mamy RODO, które chroni obywateli przed nadużywaniem informacji dotyczących ich...

No właśnie takich najbardziej istotnych kwestii wrażliwych, w tym między innymi właśnie wizerunku, no bo to są i tam patrzymy z perspektywy tego, czy mogę kogoś rozpoznać po przetwarzaniu tych określonych informacji, oczywiście tutaj będzie w to także wchodzić.

No i inna z kolei jest perspektywa, wtedy dbam o swoją prywatność, nie chcę być przedmiotem eksploatacji firm, przedsiębiorców, rządu i to jest mój interes.

Czyli na przykład tak, w takim ujęciu, to ja bym sobie życzyła, że w zasadzie każdy ten przejaw, o którym można mnie rozpoznać, który jakoś identyfikuje i prowadzi do mnie, nie życzę sobie, żeby to było wykorzystane.

który moim zdaniem jest totalnie inną perspektywą niż ta kwestia związana z ochroną prywatności i też godności.

Kwestia powinna wyglądać inaczej.

Teraz to, co jest bolączką naszego systemu prawnego, to to, że nie ma takiego jasnego rozgraniczenia.

Jeżeli zarabiasz na swoim wizerunku, który obejmuje także głos, aczkolwiek to nie wynika z ustawy naszej,

To jest kwestia interpretacji, że wizerunek czy sposób też poruszania się to są te cechy fizyczne, po których identyfikujemy daną osobę i w kontekście komercyjnym powinny być inne zasady właśnie identyfikowania tego,

czego można komuś zabraniać, a także ponoszenia konsekwencji raz podjętej decyzji.

Bo z perspektywy mnie jako prawnika praktyka, problem polega na przykład na tym, że wizerunek jest wrzucony do tej samej kategorii dóbr osobistych, jak prawo do życia, do zdrowia, do nietykalności cielesnej.

Że tak jak jeżeli ja się umówię na zabieg, który ma być na mnie przeprowadzony i się

rozmyślę jutro, to nikt mnie siłą nie będzie kroił na tym stole, bo ja powiedziałam, że się zgadzam.

Natomiast poniosę konsekwencje finansowe, no bo trzeba było umówić lekarza, jakieś tam substancje być może zamówić i co to oznacza, że ja mogę cofnąć zgodę.

A teraz jak wchodzimy sobie na taki grunt komercjalizacji,

Co prawda tu mówimy o wzmacnianiu pozycji, no właśnie, patrzymy z perspektywy kogoś, kto będzie nadużywany, jego interes, jego niewiedza, a bardzo często jest tak, że mamy do czynienia z osobą bardzo świadomą, która nie życzy sobie nawet tej ochrony, która sama tę prywatność...

Cieszy się z tego, że może komercjalizować ten wizerunek, że może wyrażać zgodę na różne konteksty, a potem się rozmyśla, tyle tylko, że najczęściej nie z takich powodów godnościowych, prywatności, tylko na przykład dostaje lepszą ofertę.

No i teraz mamy pewien taki klincz, bo nie jest to rozczynnięte do końca.

I teraz to, co z kolei, czemu to jest takie trudne?

Dlatego, że my żyjemy w tej cywilizacji prawnej, która wyodrębnia pewne dobra, które mają charakter niemajątkowy, nawet jeśli można na nich zarabiać.

I teraz przydałoby się zmodyfikować w obszarze wizerunku, zwłaszcza w kontekście tych tak zwanych problemów,

replik cyfrowych, tak to nazwijmy, tych digital replicas, bo co się dzieje na przykład teraz w Stanach Zjednoczonych?

Mówiliśmy już kilkakrotnie o tych właśnie tych tak zwanych digital replicas, no nie wiem, będę musiała jakieś uknąć na potrzeby działalności naukowej pojęcie,

zdawało to idealnie, no ale chodzi właśnie o taką sytuację, kiedy program komputerowy jest wykorzystywany albo do tworzenia wizerunku na bazie już istniejących, albo totalnie robienia zlepka z bardzo różnych.

I teraz co w Stanach Zjednoczonych się też zmieniło od czasu, kiedy rozmawialiśmy inaczej, bo mówiliśmy sobie o tym no-fakes-act, że to właśnie ma być taka

Takie źródło prawa, które będzie miało charakter federalny, a nie stanowy, ale to idzie wolno i dlatego poszczególne stany modyfikują prawo, w szczególności stan Kalifornia, który jest bardzo bliski ten biznesowi rozrywkowemu.

No ale pomału to idzie i co to na przykład w końcu zauważono w Stanach Zjednoczonych, to że oni w każdym stanie mają inaczej uregulowane prawa do wizerunku,

od takiej bardzo szczątkowej regulacji, gdzie prawie nie ma nic, po stany, w których wręcz się wyszczególnia, że nawet odręczny podpis stanowi wizerunek.

Bo jest nastawianie na zarobienie kasy i jeżeli wypuścimy na przykład samochód tam z podpisem Picasso,

To to jest to już to coś, co nam się kojarzy z twórcą i na tym można zarobić, można komercjalizować.

I to, co się wprowadza w tym No Fakes Act, a wcześniej tego nie było, że oprócz tego, że można decydować i będzie to prawo dziedziczne,

Będzie to prawo majątkowe, czyli coś totalnie innego niż u nas, a bardzo upraszczające sprawy, bo jeżeli ja jednemu podmiotowi powiem, ty możesz robić repliki, które będą przypominać mnie, oczywiście dogadamy się na jakich zasadach, w jakim celu będziesz wykorzystywał, to ja już komuś innemu pozwolić nie mogę, bo ja już to sprzedałam.

U nas nie ma takiej konstrukcji i to, co dodano, to tworzy wizerunek, podobieństwo fizyczne oraz głos, bo to jest wymienione w tych przedmiotach,

jeszcze nie wyszły w życie, także będzie doznawał ochronę, jeżeli ma służyć oznaczeniu produktu.

Czyli coś, co w ogóle nie leżało na razie obok jakiejkolwiek inteligencji sztucznej czy przetworzeniu cyfrowemu, po prostu zauważono też ten aspekt komercyjny.

Pani doktor, to dwa wątki.

No wyobraźmy sobie, że idziemy teraz zrobić sobie zdjęcie do nowego dowodu osobistego.

I co, musimy udzielić licencji?

Nie wiem, urzędowi miasta i gminy, żeby mogło obrabiać nasz wizerunek, to pytanie pierwsze, a drugie, a co z bliźniakami jednojajowymi?

Muszą jakąś umowę między sobą zawrzeć, że będą używali podobieństwa drugiej osoby?

Po kolei.

Zawsze mogą być jakieś przepisy, które wyłączają czy ograniczają możliwość korzystania z każdego uprawnienia, także w zakresie dóbr osobistych.

Wtedy taka ingerencja nie będzie traktowana jako bezprawna.

To jest to także takie przepisy, na których opierają się Agencje Ochrony Mienia czy Rady.

organy ścigania, które uzasadnione w przypadkach mogą na przykład naruszyć naszą nietykalność osobistą, ograniczyć wolność.

Jeżeli chodzi o bliźniaków jednojajowych, jak się Pan domyśla, nie jest to taki temat, nad którym

jakoś intensywnie bym się zastanawiała, głównie ze względu na skalę reprezentacji tego problemu, ale pewnie tak jest, że co by w takiej sytuacji zrobić?

Trzeba by powiedzieć, że korzystanie przez jednego z tego rodzeństwa nie jest działaniem bezprawnym.

Nie wkracza, no bo dotyczy eksploatacji mojego własnego wizerunku.

Jeżeli to byłoby do komercjalizacji i teraz ja bym miała problem, na przykład, bardzo prosta sprawa, z poglądami politycznymi mojego, no to by musiała być moja siostra, której nie posiadam, więc tym bardziej podoba mi się ten przykład, to wtedy, jeżeli ja bym sobie nie życzyła, żeby to było utożsamiane ze mną,

a ta druga osoba by nie reagowała, to myślę, że trzeba by było korzystać z innej podstawy prawnej niż tylko i wyłącznie z wizerunku, no bo tutaj ta druga osoba powie, że nie dochodzi do bezprawnego rozpowszechniania.

Trzeba by się zastanowić nad naruszeniem innych dóbr osobistych, dobrego imienia, czy zażądać opatrywania konkretną informacją.

Natomiast a propos zdjęć do dowodu osobistego, inna rzecz się niepokojąca dzieje.

Jedna z tak zwanych bliskich mi osób miała do czynienia z taką sytuacją.

Poszła sobie zrobić zdjęcie w takim punkcie tak zwanym, ja wiem, czy profesjonalnym, prawdopodobnie w każdym mieście, które wydaje...

Paszporty, jest taki punkt, nie?

I tam idziemy i zakładamy, że oni tam potrafią, co nam nie zrobią, to nam urzędnik przyjmie.

No i ta osoba wykonała zdjęcie.

A urzędnik powiedział nie.

Nie, urzędnik powiedział tak, ale ta osoba się obawia, czy inni na granicy też tak powiedzą, zaraz powiem czemu.

Niespecjalnie się przyjrzała temu zdjęciu, no bo właśnie działając w takim zaufaniu, a potem patrzy i widzi, że ma takie oczy, bardzo piękne, jak szczeniaczek disneyowski.

Co się okazało?

Prawdopodobnie ta osoba mało doświadczona postanowiła przepuścić to zdjęcie przez jakiś program do obróbki, ale to już nie chodzi o usunięcie pryszcza czy wybielenie zębów, tylko o jakieś uniwersalne poczucie, co to znaczy, że ktoś dobrze wygląda na zdjęciu.

No i teraz urzędnik przyjął, więc rozumiem, że daje gwarancję, że wszystko jest w porządku.

Natomiast zawsze w jakiejś takiej osobistej paranoi człowiek będzie żył, bo te zmiany były troszkę... No właśnie, tutaj jest wiele ciekawych wątków, bo też pomyślałem sobie, ale to już zupełnie na inną rozmowę, na przykład, że mamy znaną osobę...

osobę, osobowość telewizyjną tak zwaną, tak?

No i teraz ta osobowość telewizyjna ma brata, który może jest podobny.

Nie jest bliźniakiem, ale jest podobny.

I ta osoba udostępnia ten brat, no ale wiadomo, że chodzi o udostępnienie wizerunku, który będzie podobny do tego znanego brata, a nie tego nieznanego.

Ale ten wątek już zostawiam na inne spotkanie.

Pani dr Iga Bałos, Katedra Prawa, Własności Intelektualnej, WydziPrawa Uniwersytetu Andrzeja Frycza-Morzewskiego w Krakowie.

Dziękuję pani doktor.

Dziękuję bardzo.

Do usłyszenia.

Informacje o 10.40.

Po nich Patrycja Fanat i Wiesz, co jesz.

Dzień dobry, Patrycjo.

Czy wiesz, co jesz?

Co dzisiaj będziemy jedli?

Co za entuzjazm w twoim głosie.

Piąteczek, piąteczek.

A nie, nie.

Nie, jeszcze nie.

Środa, ale słuchaj, my będziemy w audycji, wiesz co, cofali się do niedzieli, wyobraź sobie, ponieważ miałam taką niesamowitą okazję w niedzielę wsiąść na kombajn na Zamojszczyźnie.

Czyli to ty.

Poprosiłam takiego super rolnika, Marcina Gryna, o to, żeby mi opowiedział o...

o tegorocznych żniwach.

Okazało się, że jesteśmy niedaleko, więc po prostu zaprosił mnie do swojego kombajnu i kosząc przenżyto rozmawialiśmy o tegorocznych żniwach.

Więc ta rozmowa do wysłuchania już teraz po 10.40 na antenie Radia Tok FM, a całość tej rozmowy, bo oczywiście kosiliśmy dłużej niż 12 minut.

Całość rozmowy będzie później do wysłuchania w podcastach Radiotok FM.

Zapraszam bardzo gorąco, bo przecież Lubelszczyzna to jest spichlerz Polski, proszę Państwa, i to jest bardzo ważne, jak tam żniwa tegoroczne przebiegają.

No tam dużo rzeczy na Lubelszczyźnie przebiega teraz, więc to za chwilę.

Informacje o 10.40 to oczywiście nie jest śmieszne.

Patrycja Wanet i Wiesz Co Jest.