Mentionsy

Techstorie - rozmowy o technologiach
10.12.2024 17:00

104# TikToku, coś ty narobił! Rumunia wstrząśnięta, Europa w szoku

Czy uniknęliśmy właśnie afery Cambridge Analytica po europejsku? W Rumunii doszło niedawno do bezprecedensowej sytuacji - Sąd Najwyższy odwołał trwające już wybory prezydenckie, bo jak wynika z raportu służb specjalnych, jeden z kandydatów zwyciężył w pierwszej turze dzięki algorytmom TikToka i możliwemu "wpływowi zewnętrznemu". Czy TikTok wybrałby Rumunom prezydenta? Jak to możliwe, skoro reklama polityczna jest na nim zakazana? Dlaczego służby specjalne mówią o "zewnętrznym wpływie" i dlaczego jego ślady prowadzą do Moskwy? Czy wstrząsy polityczne z Bukaresztu będą tak silne, by poważnie zaniepokoić Polskę przed wyborami prezydenckimi w 2025 roku? To tylko część tematów tego odcinka podcastu "Techstorie". GOŚCIE: Kamil Całus, analityk Ośrodka Studiów Wschodnich, zajmujący się Rumunią i Mołdawią. Sylwester Oracz, ekspert ds. cyberbezpieczeństwa Fundacji Odpowiedzialna Polityka Andrada Fiscutean, dziennikarka z rumuńskiego radia Pro FM, współpracuje z BBC przy podcaście Unexpected Elements. NA SKRÓTY: 02:20 Wprowadzenie 07:02 Kto zatrzymał wybory? 13:28 Co działo się na TikToku? 30:31 Co się wydarzyło w Mołdawii? 37:00 TikTok reaguje 46:30 Platformy i polityka LINKI: O raporcie służb specjalnych https://www.politico.eu/article/romanias-presidential-frontrunner-benefited-from-russia-style-booster-campaign-declassified-docs-say/ O reakcjach po odwołaniu wyborów https://www.euronews.com/my-europe/2024/12/07/georgescu-slams-romanias-top-court-after-annulment-of-presidential-first-round O polityce TikToka wobec treści politycznych https://ads.tiktok.com/help/article/tiktok-ads-policy-politics-religion-and-culture O Duginie, Rumunii i Mołdawii https://www.g4media.ro/ideologul-lui-putin-alexander-dughin-care-il-lauda-pe-patriotul-si-romanul-autentic-calin-georgescu-spune-ca-romania-va-fi-parte-din-rusia.html O huraganie dezinformacji w Mołdawii https://www.npr.org/2024/10/21/nx-s1-5159997/moldova-eu-referendum-presidential-election-russia-interference O rosyjskim wpływie na wybory w Mołdawii https://pism.pl/publikacje/rosyjskie-ingerencje-w-wybory-i-referendum-w-moldawii O wpływie TikToka na politykę i skrajną prawicę https://vsquare.org/far-right-tiktok-lies-conspiracies/ Wspominany odcinek 17# TikTok, czyli jak jiggle jiggle wybiera prezydentów

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 72 wyników dla "TikTok"

Mikołajki w tym roku to dla TikToka był raczej czarny piątek.

Przede wszystkim dlatego, że wiele wskazuje na to, że TikTok został użyty do wpływania na wybory i to w państwie należącym zarówno do Unii Europejskiej, jak i do NATO.

Co więcej, Unia Europejska skierowała do właściciela TikToka, czyli firmy Bidens, pismo, w którym domaga się natychmiastowego ustosunkowania się do zarzutów, że ta platforma dopuściła się mieszania w demokratycznym procesie.

Dlatego dziś opowiemy Państwu o tym, jak precyzyjnie tkaną TikTokową kampanię wpływu nad Dunajem oraz dokąd prowadzą jej ślady, no i dlaczego do Moskwy.

Mój mąż nie ma konta na TikToku.

Czyli tak, w poniedziałek sąd ogłosił, że w pierwszej turze nie było nadużyć, a mimo to i tak i w kraju za granicą, w sensie wśród diaspory rumuńskiej bardzo mocno wrzało, bo przecież Dżorżewsku zdobył takie poparcie dzięki TikTokowi, na którym przeprowadzono bardzo agresywną i mocno nietransparentną kampanię tego kandydata.

Bo oboje kandydatów, którzy przeszli do drugiej tury oskarża system o korupcję, o jakiś taki układ z szatanem, demokratyczne instytucje zaczęły trochę drżeć, a wszystko przez to, że Dżorżesku wypłynął dzięki tej właśnie tajemniczej kampanii na TikToku.

No dobra, to skoro podsumowanie mamy za sobą, to zanurkujmy do środka tej historii i może zajmiemy się tym, kim jest ten Kalin Dżordżewsku i czy naprawdę jest takim no-namem i skąd się wzięło tak gigantyczne poparcie dla niego na samym TikToku.

Jego kampania odbywała się tak bardzo grasrutowo, możemy powiedzieć, oddolnie, głównie w serwisach społecznościowych, przede wszystkim na wspomnianym TikToku.

Spekulacje wokół wpływów TikToka na kampanię w Rumunii trwały w zasadzie od końca listopada, czyli wybuchły zaraz po zakończeniu pierwszej tury wyborów, ale dopiero odtajniony na wniosek prezydenta Klausa Johannisa przez Najwyższą Radę Obrony Narodowej raport rumuńskich służb specjalnych rzucił światło na to, ile znaków zapytania jest wokół jego kampanii w sieci.

Z tych raportów wyszło tylko tyle, że rzeczywiście doszło do zorganizowania dużej kampanii w mediach społecznościowych, przede wszystkim na TikToku, że wykorzystano na potrzeby tej kampanii kilkanaście tysięcy kont.

Całus mówi o lakoniczności, ale moim zdaniem to jest naprawdę bardzo pogłębiony raport, patrząc na to, co do tej pory tak naprawdę służby mówiły o TikToku.

Wiadomo, że kampania została przeprowadzona na TikToku.

Do słowa wyjaśnienia, na TikToku oficjalnie nie mogą być reklamowane treści polityczne.

Więc wydawać by się mogło, że kampanii wyborczych jako takich na TikToku nie powinno się dać prowadzić.

Ale jak ktoś korzysta z TikToka, to doskonale sobie zdaje sprawę, że polityków jest na nim pełno.

Konta miały przypisane unikalne adresy IP, korzystały z różnych sprzętów podpiętych do różnych sieci, a to wskazuje na celowe utrudnianie identyfikacji sieci oraz takie dbanie, żeby po prostu nie naruszyć wspomnianego regulaminu TikToka.

Łącznie na rzecz Żorzesku działało w ten sposób 25 tysięcy kont na TikToku.

zanim TikTok ruszył z Chin na świat.

Bo przypomnijmy, TikTok początkowo funkcjonował w Chinach, powstał tak naprawdę w takiej formie, jaką dzisiaj znamy po zakupie serwisu Musical.ly i dopiero w 2016 roku, pod koniec 2016 roku pojawiła się jego wersja międzynarodowa.

Po tym jak zdobył wysoki wynik w pierwszej turze wyborów prezydenckich, kilku mikroinfluencerów na TikToku oznajmiło, że firma marketingowa zapłaciła im zakręcenie ogólnych filmików o wyborach.

Czyli tak zbudowano tą kampanię na poziomie właśnie influencerów tiktokowych.

No jakoś trudno jest współczyć z tym influencerom, ale wróćmy do raportu służb, bo jest tam opisany między innymi przeciekawy proces aktywizacji kont na TikToku, który odbywał się głównie na Telegramie.

I tutaj sprawa naprawdę się robi bardzo ciekawa, bo jedną z metod na wybicie się w algorytmie TikToka miało być komentowanie.

Z długim ciągiem na przykład emotek, serduszek, oklasków plus nazwisko George'esku oraz hashtag związany z kampanią, co miało doskonale wpasowywać się w to, co akurat algorytm TikToka premiuje.

No by to wiedzieć, trzeba mieć naprawdę dobrze zbadane trendy społecznościowe, być naprawdę bardzo świadomym tego właśnie, co na TikToku może premiować, co może być podbijane przez algorytm.

No a okazuje się i trzeba podkreślić, że te dane podała sama platforma, czyli sam TikTok, że cała ta kampania kosztowała co najmniej milion euro, z czego sam TikTok zainkasował 381 tysięcy euro.

On jest nazywany teraz w Rumunii królem TikToka, jest bardzo tajemniczy, ewidentnie zaangażowany w operacje kryptowalutowe, a odtajnione dokumenty wywiadowcze stwierdzają, że Peskir, i to jest cytat, prowadził styl życia, który nie odpowiada działalności prowadzonej przez firmę, której jest właścicielem.

Na przykład była taka 60-letnia pani, mieszkająca właśnie gdzieś na prowincji w Rumunii, która puszczała przez długi czas TikToki o tym, jak się jej tam żyje, jak wygląda jej dzień, vlog z życia, takiego tradycyjnego życia gdzieś tam na prowincji rumuńskiej.

Ale co nie jest jakimś szczególnym zaskoczeniem, to to, że ślady związane i z tą kampanią na TikToku i z tymi cyberatakami prowadzą do Rosji.

przez siły z zewnątrz, jakby usual suspect to jest Rosja, chociaż krążą też sugestie, że ponieważ TikTok jest jednakowo już instrumentem chińskim, to może i Chiny były w to zaangażowane.

Tam dla odmiany nie TikTok, a Telegram.

I być może dlatego nad TikTokiem od razu po tej pierwszej turze wyborów prezydenckich zebrały się czarne chmury, bo kiedy tylko sąd w Rumunii ogłosił, że pierwsza tura wyborów była ważna, czyli mówimy o wydarzeniach z 2 grudnia, to na przesłuchanie do Brukseli zawezwano przedstawicieli TikToka, żeby przed Komisją Europejską wytłumaczyli się z zarzutów, że ich platforma została wykorzystana do wpływania na proces demokratyczny.

A więc podczas tych przesłuchań przed Parlamentem Europejskim przedstawicielka TikToka Bri Pegum tłumaczyła i zapewniała, że jej firma dochowała wszelkich możliwych starań, jeżeli chodzi o bezpieczeństwo tej kampanii wyborczej i usunęła 66 tysięcy fałszywych kont, w tym 150 podszywających się pod żorżesku i 10 milionów fałszywych obserwujących.

No tak, ale też trzeba zwrócić uwagę na to, że zarówno to przesłuchanie przed Brukselą, ale także same oskarżenia o mieszanie w wyborach TikTokowi na pewno się nie spodobały.

Najpierw był szok w ogóle, kim jestem w żorżasku, potem był szok, że ojej, ojej, jego kampania to była na TikToku i potem nagle się właśnie zaczęły pojawiać hasła, to TikTok wybrał dziwnego, jakiegoś skrajnie prawicowego, prorosyjskiego kandydata i wtedy pojawił się komunikat od TikToka.

Co więcej, TikTok oczywiście cały czas zapewnia, że chce być jak najbardziej transparentny, no i udostępnił już właśnie rumuńskim władzom spore informacje o kampanii żołżysku, chociażby te wspomniane już dzisiaj przez nas dane o finansowaniu tej kampanii, ale to wcale nie znaczy, że temu serwisowi się jakoś wizerunek poprawił, bo tak współpracuje teraz z regulatorami i z urzędami.

I co ważne, one nie dotyczą już tylko wpływu, żeby było jasno, to też jest ważne, ale to nie jest tak, że to są już tylko głosy związane z takim psychologicznym wpływem TikToka, tak?

Ale może przypomnijmy, na początku roku właśnie z takimi argumentami, czyli właśnie, że jaki to TikTok ma wpływ na kwestie związane z państwowością oraz suwerennością, wystąpiły służby USA, w tym NSA, CIA i FBI i one zorganizowały takie zamknięte spotkania z kongresmanami.

że i demokraci, i republikanie naprawdę większościowo, masowo zagłosowali za ustawą nakazującą Biden odsprzedanie udziałów w tej takiej amerykańskiej części TikToka.

Lub jeżeli tego nie zrobi ta firma, no to jest zagrożenie po prostu z banowaniem TikToka w Stanach Zjednoczonych.

Jak to się dalej potoczy, to oczywiście jeszcze wcale nie jest jasne, bo jak mówił nam Marcin Przychodniak w 101 odcinku, tym o bracholskim duecie rządzącym Stanami Zjednoczonymi, prezydent Trump w swoim transakcyjnym takim podejściu do polityki międzynarodowej wcale nie jest już dziś taktykowi niechętny, jak był podczas swojej pierwszej prezydentury, bo to przecież przypomnijmy, to Trump de facto rozpętał w Stanach Zjednoczonych całą tą anty-tiktokową awanturę.

Dodatkowo wnioski amerykańskich służb, które zostały przedstawione kongresmenom wciąż pozostają niejawne, więc ta amerykańska krucjata przeciwko TikTokowi wciąż ma takie bardzo polityczne oblicze i łatwo może uzasadnić amerykańsko-chińskim wyścigiem gospodarczo-technologicznym.

No tak, a z drugiej strony mamy ten rumuński raport, który jednak przedstawił sporo szczegółów stawiających TikToka faktycznie w bardzo niekorzystnym świetle, do tego stopnia, że Komisja Europejska nakazała TikTokowi zamrożenie i zachowanie wszystkich danych dotyczących kampanii żorżesku celem dalszego dochodzenia.

Nakaz ten wydano na bazie DSA i dotyczy informacji za dość długi okres, bo od marca do 24 listopada, czyli do momentu pierwszej tury wyborów prezydenckich, co jest szczególnie w przypadku Rumunii ważne, bo jak wskazuje Caus, TikTok jest tam naprawdę potęgą.

TikTok w Rumunii jest gigantyczny.

O ile mi wiadomo, to Rumunia jest państwem, w którym TikTok jest najpopularniejszy w całej Unii Europejskiej.

To znaczy odbiorców TikToka, czy też konsumentów TikToka w Rumunii jest około 9 milionów.

Ale jeśli tak naprawdę weźmiemy pod uwagę tą świadomą populację, czyli powiedzmy wyłączymy dzieci do lat pięciu czy sześciu i osoby starsze, naprawdę starsze, które z internetu, a szczególnie mediów społecznościowych nie korzystają, to myślę, że lekko możemy oszacować te zasięgi TikToka na jakieś 60, może nawet 65% rumuńskiego społeczeństwa.

TikTok jest w tym momencie już bardziej popularny w Rumunii niż Facebook.

Także bez TikToka nie byłoby Georgesków jako polityka, o którym mówimy teraz, że może wygrać wybory w Rumunii, a z drugiej strony nie byłoby takiego sukcesu tego człowieka, gdyby nie fakt, że prezentuje on pozycję, która w tym momencie w Rumunii jest po prostu popularna.

Ale zanim to śledztwo się zakończy, to już dzięki DSA możemy wyciągnąć trochę wniosków dotyczących działań TikToka.

Przypomnijmy, 167 osób na 8, prawie 9 milionów użytkowników TikToka.

Wciąż mówimy o roku megawyborczym, roku, w którym toczy się wojna w Ukrainie, toczy się wojna w Gazie, a TikTok tnie moderatorów.

To się zaczęło robić wręcz takim problemem społecznym, bo tam bardzo dużo ludzi po prostu potraciło pracę i TikTok po prostu decyduje się zastępować ludzi zautomatyzowanymi mechanizmami algorytmicznymi, jak widać, bardzo skutecznymi.

Zresztą kolejne analizy, raporty z tego, co dzieje się przede wszystkim na TikToku wokół treści politycznych w Europie Centralnej i Wschodniej, też mocno wskazuje na nieprawidłowości, brak transparentności, na algorytmy podbijające treści skrajne.

Świetny materiał, w którym dziennikarze pokazują, jak TikTok w naszej części Europy, w tym także w Rumunii, jest zalewany teoriami spiskowymi, sianiem strachu i to wszystko bardzo przypomina rosyjską, taką klasyczną dezinformację i działa na korzyść skrajnej prawicy.

W Niemczech, gdzie TikTok ma ogromny rynek, taktyki ekstremistów zyskują popularność właśnie wśród młodych wyborców.

Na Słowacji TikTok był takim żyznym gruntem dla teorii spiskowych dotyczących próby zamachu na premiera Roberta Fico.

W Rumunii dziennikarze pokazali, że TikTok był kluczową platformą dla wschodzących postaci skrajnie prawicowej sceny politycznej.

Mistrzami TikToka w wyborach do Parlamentu Europejskiego okazali się być skrajnie prawicowi politycy, którzy pozdobywali mandaty w Parlamencie Europejskim.

Na TikToku obserwuje go trochę ponad 220 tysięcy osób, na Instagramie 350 tysięcy, na YouTubie ma 2,7 miliona obserwujących.

Wypadałoby powiedzieć, że TikTok jest jedną z tych platform, które unikają transparentności, jeśli chodzi o reklamę polityczną.

Stosują chwyt pod tytułem, na TikToku nie ma reklamy politycznej, jak okazuje się po fakcie, w rzeczywistości jest, ale TikTok bardzo skrzętnie...

To, że w tej sytuacji w jakimś stopniu współpracowali z organami ścigania czy służbami specjalnymi, to tylko dobrze, ale podobne działania jak TikTok teraz chce wprowadzić Google,

Może pamiętacie nasz odcinek numer 17, czyli aż z czerwca 2022 roku, o tym jak TikTok wybiera prezydentów, a konkretniej o sytuacji na Filipinach z kandydatem, a potem prezydentem, Bongbongiem Markosem, który wykorzystał ten serwis do zdobycia prezydenckiego stołka.

Co ciekawe, na TikToku rządzą emocje, bo dzięki temu nagrania wiralowo się rozprzestrzeniają.

Tylko tak naprawdę nawet sama historia Rumunii wciąż nie jest skończona, wciąż się toczy, by rozgryźć tę siatkę influencerów pieniędzy, które tam przez nich przepływają i by dotrzeć do szczegółów, kto ich inspirował i żeby zrozumieć rolę TikToka, wciąż prowadzone są śledztwa.

Ale wiesz, ja mam w przeciwieństwie do wielu takich, wiesz, bardzo krytycznych publicystów, którzy ostro nawołują do blokowania TikToka, z decyzją rumuńskiego sądu problem.

Podobnie jest w Stanach Zjednoczonych, że nawet jeżeli ta ustawa zadziała, ta ustawa Sell or Ban, czyli albo Biden sprzeda udziały w TikToku, albo Apple i Google zbanują dostęp do TikToka, to nagle polaryzacja społeczna po prostu zniknie, demokracja będzie uzdrowiona i będziemy żyć sobie w takim prawdziwie demokratycznym społeczeństwie.

Zresztą w Rumunii też już się pojawiły wnioski o zbanowanie TikToka.

Kandydat, który wygrał, zadeklarował, że nie wydał ani jednej leji na reklamę polityczną w internecie, a jednocześnie był najbardziej popularnym reklamodawcą politycznym na TikToku, więc mamy tutaj dosyć ewidentny przykład, że tego typu regulacje, jeżeli są wypełniane i jeżeli są kontrolowane, potrafią doprowadzić do tego, że jest jakaś forma rozliczenia.