Mentionsy
106# AI w trzech odsłonach. O człowieku, o sobie i praktycznie [BIBLIOTECHA]
W pierwszym odcinku 2025 r. i zarazem pierwszej w tym roku "Bibliotece" omawiamy książki o sztucznej inteligencji, które ukazały się w Polsce jeszcze w 2024 roku i które są niezłym podsumowaniem ostatnich 12 miesięcy i zarazem punktem wyjścia do tego, jak AI będzie się dalej rozwijać, zmieniać świat i człowieka. Dziś wybrałyśmy trzy książki od niezwykle ciekawych postaci świata nauki: - "Moje światy sztuczne i realne. Jak narodziła się AI najnowszej generacji" Fei-Fei Li, przekład Wojciech Pędzich, konsultacja merytoryczna dr Łukasz Chomątek, Wydawnictwo Prześwity - "Osobliwość coraz bliżej. Kiedy połączymy się z AI" Ray Kurzwei, tłumaczenie Tomasz Lanczewski, wyd. Grupa Wydawnicza Relacja - "Przenikanie umysłów", Aleksandra Przegalińska, Tamilla Triantoro, Tłumaczenie: model GPT "Tłumacz angielsko-polski. AI english->polish->en" (GPT-4), model Claude (3.5 Sonnet), Wydawnictwo AI Books by Campus AI Na skróty: 02:45 Książka Fei Fei Li, naukowczyni znanej z nacisku na rolę człowieka w tworzeniu AI i ze skandalu z jej udziałem, gdy pracowała w Google. 26:30 Książka Raymonda Kurzweila, który jest najbardziej znanym propagatorem idei transhumanizmu i twórcą terminu "osobliwości technologicznej". 41:51 Książka duetu Aleksandra Przegalińskiej - czyli najbardziej rozpoznawalnej polskiej naukowczyni specjalizującej się w AI - i Tamilli Triantoro, badaczki specjalizującej się w analizach współpracy człowieka z AI. Odcinki "Techstorii", o których wspominamy: Odc. 39 o transhumanizmie https://open.spotify.com/episode/40FqO5C7Q960mTLn7pzume Odc. 42 o tym, kto jest kim w świecie AI https://open.spotify.com/episode/1m8g2iHtME0PbI7l7puN3s Odc. 71 o tym, jak drony i AI są stosowane na wojnie https://open.spotify.com/episode/0lcvOja7KXVDXSl2t7rw5B
Szukaj w treści odcinka
Czy wiesz, że dystans od dzisiaj, czyli od 2025 roku do 1980 jest taki sam, co od 1980 do 1935 roku?
Musiałam to szybko przeliczyć w głowie, ale faktycznie to 45 lat.
Czyli się już pewnie Państwo domyślacie, że w pierwszym odcinku w 2025 roku i zarazem w pierwszej w tym roku bibliotece omawiamy książki o sztucznej inteligencji, które ukazały się w Polsce jeszcze w ubiegłym roku, czyli w 2024 roku.
Przede wszystkim będzie to książka Raymonda Kurzweila, który jest najbardziej znanym propagatorem idei transhumanizmu oraz twórcą terminu osobliwości technologicznej.
Drugą książką jest książka Fei Fei Li, naukowczyni znanej z takiego dosyć dużego nacisku na rolę człowieka w tworzeniu sztucznej inteligencji, ale także ze skandalu z jej udziałem, gdy pracowała w Google.
I w końcu będzie to książka duetu Aleksandry Przegalińskiej, czyli najbardziej rozpoznawalnej polskiej naukowczyni, która specjalizuje się w AI oraz Tamili Triantoro, czyli badaczki specjalizującej się w analizach współpracy człowieka ze sztuczną inteligencją.
Ale mamy też wielką prośbę, jeżeli tego jeszcze nie zrobiliście, to ocencie nas, gdziekolwiek nas słuchacie.
Ja bym zaczęła jednak od książki Feifeili.
Autorstwo Feifeili.
Ja z nią kiedyś, wiesz, rozmawiałam, tuż przed skandalem, o którym dzisiaj trochę opowiemy, więc no nie ukrywam, że chciałam sobie trochę odświeżyć też tą postać, tak, poprzez tą książkę i no chyba też trzeba wprowadzić, bo ja myślę, że niekoniecznie nasi wszyscy słuchacze wiedzą, kim jest Fej Fejli.
Zalinkujemy do tego odcinka w opisie.
Ale faktycznie trzeba koniecznie przypomnieć, kim jest profesor Fei-Fei Li.
Otóż ona jest pionierką prac nad sztuczną inteligencją.
W 2006 roku skupiła się na pracach nad AI, czyli niemal 20 lat temu, a gdy większość naukowców koncentrowała się na modelach i algorytmach, to Li uznała, że nie mniej ważne jest stworzenie odpowiednio dużej i różnorodnej bazy danych do trenowania tych algorytmów.
No i tak na Uniwersytecie Princeton zaczęła budować taką bazę oraz zespół badaczy, który pracował nad etykietowaniem danych i badaniem tego, jaką człowiek ma możliwość klasyfikowania obrazów i jak następuje proces głębokiego uczenia.
Tak, i to jest jej takie CV, oficjalne, ale w jej postaci, w jej osobie bardzo ciekawa jest też po prostu jej prywatna historia, taka osobista historia Feifei Li, bo ona urodziła się w Pekinie.
I to tak na czarno, w warunkach, wiadomo, dużo poniżej standardów nawet lat dziewięćdziesiątych, jeżeli chodzi o standardy pracy.
A do tego słyszę, że nawet w którymś momencie tak opisuje właśnie w tej książce, że jak sobie za dużo miała wolnego czasu w tej restauracji zaczyna czytać, to ją szef wysłał do mycia po prostu kibli.
I to jest nastolatka, która równocześnie chodzi do liceum amerykańskiego.
I to jest taka w ogóle mieszanka opowieści właśnie o nauce i tego życiorysu Feifeili.
Ona opisuje, przeplata takiej konstrukcji właśnie te opowieści z jej biografii, z trochę historią, prac nad sztuczną inteligencją, dosyć chronologicznie ułożonych.
W sensie, że mnie raziło to, że myślałam, że dostanę książkę o sztucznej inteligencji, a dostałam książkę, która jest po prostu błędna.
Natomiast faktycznie to jest tak, że są chronologicznie ułożone sceny z życia Feifei Li oraz jej rodziców i właśnie przeplatane tym chronologicznie opowiadaną historią prac nad sztuczną inteligencją na świecie, a potem nad pracami samej Li.
Kiedy wyjechała z rodzicami do Stanów, to też starała się rozwijać w tym liceum.
Szczególnie jest ciekawe, kiedy zaczyna się rozwijać taki ten American Dream trochę, bo ona nadrabia te zaległości językowe, znajduje mentora w postaci takiego licealnego nauczyciela matematyki, który po prostu widzi w niej talent i prowadzona przez niego zdobywa pełne stypendium na Princeton.
Tak, to jest ta Liga Bluszczowa słynna, Ivy League, więc ona dostaje tam pełne stypendium, potem zdobywa finansowanie letniej asystentury badawczej na Berkeley, stypendium doktorackie w Caltech, więc widać taką opowieść naprawdę jak z dobrego American Dream, tak?
Czyli po prostu zaczyna się zastanawiać nad tym, w jaki sposób można, tak bardzo upraszczając, nauczyć maszyny rozpoznawania tego, co znajduje się na obrazach.
No i z czasem zrozumiała, że ogrom skali potrzebnej do realizacji tego zadania jest ogromny, no a na początku oczywiście koszty przerastają ambicje, więc ostatecznie stawia na wykorzystanie takiej platformy Amazon Mechanical Turk, czyli po prostu serwisu, na którym można outsourcować zadania.
I tam bardzo dosyć ciekawie to opisuje, że tam jest między Google'em a Stanfordem, bo one są obok siebie de facto w Dolinie Chrzemowej, tam przy jednej dużej ulicy, że tam jest pomiędzy nimi kilkanaście kilometrów.
Zmienia adres na Google i tam już opracowuje tak szczegółowo imagine.net, czyli taką specjalną bazę danych zdjęć.
Baza ta miała służyć sztucznej inteligencji do maszynowego uczenia się, tak by rozpoznała zwierzęta, ludzie, obiekty, a nawet całe sceny na fotografiach.
Czyli no po prostu do tego by mogła tak świadomie patrzeć.
Tylko warto też powiedzieć o tym, czego w książce nie ma albo o tym, nad czym Li przechodzi tak dosyć pobieżnie.
Niespłoniona ambicja matki, która była utalentowana, ale pochodziła z rodziny, która wspierała Kuomintang, czyli opcję polityczną, która...
Nie doszła do władzy, przegrała, musiała uciekać na Tajwan, więc matka została odcięta od możliwości naukowego rozwoju.
Albo gdy wspomina, jak nauczyciele uczyli dzieci w Chinach i z miejsca przekierowywali cały wysiłek na jak najbardziej przydatne dla państwa talenty.
No i wprost mówili, że na przykład dziewczynki w okresie dojrzewania stają się głupsze, więc chłopcy po prostu muszą je naukowo prześcignąć.
No chodzi oczywiście o protesty na placu Tiananmen, podczas których tysiące ludzi, studentów, robotników domagało się reform politycznych, demokratyzacji kraju.
To były wydarzenia, które oczywiście bardzo mocno się niosły, głównie po stolicy Chiny, ze względu na cenzurę, więc tam w innych miejscach nie było tego przepływu informacji tak mocno.
No tak jak wspominaliśmy, jej rodzice mieli takie ambicje trochę naukowe, więc pewnie też się gdzieś tam w tych środowiskach
otaczali, a Przemyka nad tym wszystkim w jednym akapicie, że zrobiło się bardziej opresyjnie i tak dziwniej.
To jest dla mnie jeden z takich przykładów, że Li bardzo skrupulatnie po prostu wybrała z tej swojej biografii to, co może jej pomóc w zbudowaniu odpowiedniego wizerunku, a to, co trudniejsze, bardziej kontrowersyjne, to jest po prostu omijane.
Tak, bo ona równie skromnie podchodzi do być może najciekawszego aspektu swojej biografii, czyli pracy dla Google'a i powrotu na Stanford, który nastąpił później, bo ona się stała znana z tego, jak silnie podkreślała poczucie obowiązku, które zarówno naukowcy, jak i przedsiębiorcy pracujący nad AI mają wobec całej ludzkości.
W Dolinie Krzemowej ci wysoko postawieni menadżerowie i naukowcy raczej tak nie mówią, a przynajmniej te kilka lat temu rzadko się zdarzało.
I potem, nie ukrywam, po prostu sobie obserwowałam też jej dalszą karierę i kilka miesięcy później byłam mocno zaskoczona, bo to był właśnie moment, kiedy wybuchł skandal wokół Feifeili.
Tak, czyli jesteśmy już w wiośnie 2018 roku i okazuje się, że Google nawiązał współpracę z Pentagonem i to była współpraca, która dotyczyła tworzenia algorytmów AI na potrzeby, amerykańskie media wtedy pisały o tym, że na potrzeby robotów zabójców.
Bardzo chwytliwe.
Czyli po prostu, żeby te kamery zastosowane w dronach lepiej strzelały do ludzi.
szczególnie w obliczu wojny w Ukrainie, czy Izraela z Hamasem w Palestynie, o czym mamy też odcinki tam nawet, przecież są nazywane wręcz obydwa te konflikty laboratoriami AI, wojnami dronowymi, tak?
Ale pamiętajmy, że wciąż, nawet dzisiaj, giganci technologiczni starają się jednak nie kreować na takich specjalistów od kwestii militarnych, raczej starają się pokazywać, że stronią od kwestii wojskowych, kwestii militarnych, także takich
Tak, bo Googlersi, dzisiaj może mniej, ale przez lata mieli bardzo specyficzną pozycję.
Oni szli do firmy, która miała jakie motto?
No właśnie, i oni chcieli pracować.
dosyć często i mocno się wypowiadali, tupali nogami, jak się działo coś, co się im nie podobało, a projekt Maven im się nie podobał.
Tak, to był jeden z takich bardzo głośnych protestów w Dolinie Krzemowej i co ciekawe, on wtedy odniósł sukces, to znaczy Googlersom de facto udało się wymusić Googlersom, no i
tak jakby wskazywała na kontrowersyjność tej współpracy, to co więcej, jeszcze tak z entuzjazmem jednak podchodziła do współdziałania z Pentagonem i doradzała zarządowi, jak ma publicznie komunikować ten wojskowy projekt, żeby właśnie uważali, żeby nie podkreślać, że tam jest AI, bo to się może źle kojarzyć.
Delikatnie mówiąc dziwne.
No i kiedy ten udział Fei Fei Li w tym projekcie wyszedł na jaw, to najpierw wzięła urlop na Uniwersytecie w Stanford, bo ona pracując w Google przez te kilka miesięcy, tam rok, łączyła pracę.
No i ja nie ukrywam, biorąc jej książkę do ręki, byłam strasznie ciekawa kuli z tej sprawy.
Książka liczy 370 ton w polskim wydaniu.
Netflix to lubi.
Kurs pisania scenariuszy zaliczony.
Znaczy, bo tam jest tak, że co chwilę kogoś od niej chcieli z jej zespołu czy tam ze znajomych zatrudniać, że sama dostawała dużo ofert.
Polowanie trwało na najbardziej jawnym poziomie, gdy giganci technologiczni starali się rozwijać wewnętrzne zespoły AI, obiecując...
Jeden po drugim pionier uczenia maszynowego opuszczali Stanford, a nawet ludzie idący po profesurę byli w obszarze poszukiwań w połowie dekady.
W jednym ze szczególnie zuchwałych epizodów Uber pozyskał rekordową liczbę 40 robotyków z Carnegie Mellon University, całkowicie dziesiątkując wydział w nadziei na uruchomienie własnego autonomicznego pojazdu.
No i to nie jest oczywiście jedyny temat, bo brakuje też analizy tego, jak firmy prywatne mogą wpływać na kadry uniwersyteckie, ograniczać szkolenie techniczne.
No ale zamiast tego woli pisać o tym, jak to w Google jest dużo przekąsek dla pracowników i jaką tam świetną kawę podają.
No teraz może w czasach ozympika to już mniej, ale zasadniczo... Tak, firmy w Dolinie Krzemowej karmią pracowników.
No i książka kończy się powrotem linii na Uniwersytet Stanforda, gdzie ona teraz prowadzi kurs dla kilkuset studentów właśnie na temat sieci neuronowych.
To jest takie symboliczne zakończenie, taka puenta, taka klamra.
Tylko to znowu jest tak, że to nie jest cały koniec historii Fej Fejli, bo ta książka w Polsce wydana w 24, w Stanach chyba w 23, aż sprawdzę znowu, ale chyba tak, jakoś końcówka 23 roku, nie dotyka tego, czym się Fej Fejli teraz de facto zajmuje, a już mogłoby chyba trochę tam liznąć.
I ona to nazywa taką inteligencją przestrzenną.
Mamy rzeczywiście na styku uczenia maszynowego i sztucznej inteligencji, tej takiej fizycznej,
Szczególnie, że w ubiegłym roku, właśnie na jesieni 24, udało się zdobyć 230 milionów dolarów dofinansowania od kilku inwestorów.
To jest taka kanadyjska firma, do której Ili dołączyła w 23 roku jako partnerka naukowa.
To jest kolejny przykład, który pokazuje, że jeżeli chodzi o historie wzięte z życia ciekawych ludzi, jakby nie było, to jednak są lepsze pisane jako biografie, a nie jako autobiografie.
Powiem tak, myślę, że po Fei Fei Li bym się więcej spodziewała, że właśnie ona mogłaby być zdolna do tego, żeby trochę zdrapać tej pozłoty.
No dobra, no to ty miałaś oczekiwania wobec Fei Fei Li, a ja miałam, nazwijmy to, lęk przed, albo opory przed czytaniem naszej kolejnej książki.
Przecież to jest twój ukochany jakiś tam myśliciel.
Chodzi o książkę Osobliwość coraz bliżej, kiedy połączymy się z AI.
I ja naprawdę miałam duże opory przed czytaniem tej książki właśnie ze względu na osobę autora, czyli Kurzweila, czyli jednego z największych techno-optymistów na świecie.
kuponów, czy tam faktycznie będą jakieś nowsze myśli?
Bo trzeba tutaj przypomnieć, że w 2005 roku Kurzweil napisał książkę Nadchodzi osobliwość, a ta nowa książka, ta wydana w ubiegłym roku, ma tytuł Osobliwość coraz bliżej.
Jak dożyje kolejnych 20 lat, to już będzie mógł napisać Osobliwość jest.
O co chodzi z tą osobliwością?
O co chodzi z osobliwością i w ogóle kim jest Kurzweil, bo to też trzeba przypomnieć.
No więc myśmy o nim troszeczkę już Państwu opowiadały w odcinku numer 39, czyli tym o transhumanizmie i o różnych odnogach transhumanizmu, obietnicach, niebezpieczeństwach.
Jeżeli wciąż go Państwo nie słuchali, to bardzo polecamy, oczywiście będzie link w opisie.
A dla przypomnienia, Kurzweil to jest wieloletni ideolog Google'a, piewca transhumanizmu, futurolog, którego właśnie możecie Państwo kojarzyć z licznych książek, ale przede wszystkim nadchodzi osobliwość.
Bo w tejże książce on przewidywał, że już niedługo, bo w ciągu maksymalnie 50 lat, sztuczna inteligencja przywyższy tę ludzką, a następnie zyska świadomość.
Tu warto podkreślić, że to 50 lat miało się wydarzyć od tego 2005 roku.
No i rzeczywiście, jako że jesteśmy niemalże na półmetku, no to ta jego nowa książka, Nadchodzi osobliwość, bardzo mocno koresponduje.
Kurzwal jest jedną z tych osób, jednym z tych futurologów, myślicieli, którzy systematycznie skracają swoje prognozy, jeżeli chodzi o moment przewyższenia przez AI ludzkich możliwości.
Choćby dlatego, że to, co w 2005 roku i w tych latach kolejnych można było odczytywać, jakie takie bajania, milionera...
A to możesz chyba jeszcze dopowiedzieć, bo jak mówisz, że milionera, bo on ma firmę, która produkuje sprzęt muzyczny.
No i powiem ci to, że on jest tym praktykiem, jest dla mnie jakoś bardzo interesujące, jeżeli się go czyta.
Właśnie, że ja mam tutaj takie poczucie, że to tak jak przy Faith Aidy, jak już nawiązujemy, że to nie jest tylko książka, nie chciałam, żeby to zabrzmiało, że to jest tylko książka, to nie jest książka kogoś, kto obserwuje, to są książki ludzi, którzy siedzą w środku pewnych badań, pewnych procesów i ich wnioski są też wnioskami, które zakładają te dalsze rozwoje, również dlatego, że pewnie jakby nie było kursu, wyliczy na to po prostu, że się będzie kręciło.
Ale może w ogóle powiedzmy, co Kurt Weill uważa na temat przyszłości i osobliwości i czymże jest ta cała osobliwość.
Otóż on uważa, że rozwój wielu różnych technologii nieuchronnie przybliża nas do momentu właśnie osobliwości.
I jeżeli mają Państwo tutaj skojarzenia z fizyką albo czarnymi dziurami, to wszystkie one są jak najbardziej na miejscu, bo osobliwość według Kurzweila nadejdzie w momencie, kiedy ludzie połączą swoje umysły z komputerami oraz sztuczną inteligencją, przez co tak bardzo poszerzą swoje możliwości poznawcze i zyskają tak wielkie możliwości edycji nas samych oraz świata.
dookoła, co sprawi, że staniemy się wielokrotnie bardziej inteligentni niż jesteśmy dzisiaj i właściwie nie wiadomo, co to będzie oznaczać.
To znaczy, on twierdzi, że zyskamy tak wielkie możliwości, które są po prostu dla nas dzisiaj nie do pojęcia i dlatego właśnie Kurdzel mówi o osobliwości.
No ale tak jak wspominałyśmy, ma ten autor do siebie, że z taką dosyć dużą pewnością siebie, wskazuje na bardzo konkretne daty tychże zmian, nadejścia tejże osobliwości.
Według niego są to okolice 45. roku, czyli już nie za 50 lat od 50., tylko za 20 lat od dzisiaj.
No ja akurat spłacę kredyt na mieszkanie, więc... Optymistycznie myślisz o tym, ale okej.
To tak jak dzisiaj wyliczałyśmy, obecnie bardzo skrócony moment taki rozwojowy się wydaje.
Mało tego, on twierdzi, że w pewnym momencie przyszłej dekady, czyli w latach trzydziestych, będziemy łączyć już na takim porządku dziennym nasz umysł z komputerem.
Czyli wszystko to, co chce zrobić Elon Musk z Neuralinkiem, tylko to, co...
Musk zapowiada w Neuralinku, na razie ma być dostępne dla osób chorych, które z jakiegoś powodu nie mają, nie wiem, nie mogą się poruszać albo nie mogą się komunikować, no to według Kurzweila to będzie dostępne dla nas wszystkich, żebyśmy byli lepsi i przekraczali te swoje ograniczenia ciała, no bo w końcu mamy być trans ludźmi.
No i ta epoka trwała miliardy lat.
No i ta epoka też trwa miliony lat.
Czyli już nie miliardy, tylko już miliony.
Tak, miliony.
No bo tutaj jakby chodzi o procesy ewolucyjne, no i one trwają miliony lat.
To ten okres, kiedy ludzie stają się bardziej inteligentni, mózg zwierząt staje się większy, u ludzi staje się coś jeszcze ciekawszego, bo ta część właśnie zwana muszczkiem zaczyna się nie tylko być odpowiedzialna za koordynację ruchów, ale też za uczenie się, wyrażanie emocji, komunikację.
No powiedzmy do milionów lat, no pewnie powiedzmy, że setki tysięcy lat.
I dzięki dalszemu rozwojowi mózgu, no jak wiemy, człowiek zdominował Ziemię i zaczął tworzyć technologie, które umożliwiają dalsze i szybsze przetwarzanie informacji.
I w tejże epoce przyswojenie sobie nowych umiejętności trwa kilka godzin do kilku tygodni, w zależności od skomplikowania tejże umiejętności.
Wszyscy o tym marzyliśmy.
Nikomu z nas rodzice tego nie pozwolili kupić.
Mieli rację.
Zobaczymy, jak będą mówili w przyszłym dziesięcioleciu.
W każdym razie, to jest epoka piąta, połączenie umysłu z komputerem, a potem następuje epoka szósta i w epoce szóstej następuje osobliwość.
Materia zorganizowana w sposób umożliwiający maksymalną gęstość obliczeniową.
Czyli jak rozumiem...
Generalnie tak, no bo chodzi o to, że on wielokrotnie w książce odnosi się do tego, że no ten mózg białkowy, on tak nie potrafi przetwarzać tych informacji, że komputer jest tak wielokrotnie szybszy, ale ponieważ nie możemy upgrade'ować mózgu, no bo on jakby ma skończone możliwości, no to możemy upgrade'ować komputery i dlatego po tym połączeniu to będzie ten nadczłowiek.
W tej szóstej epoce myślenie, nauka będzie się odbywała poniżej sekundy, no bo wszystko będzie tak bardzo skomputeryzowane, że mrugniesz i nauczysz się nowej możliwości.
Grzmi pięknie i transhumanistycznie, ale on uważa, że to będą jakieś nanoboty, które będą bezinwazyjnie montowane w mózgu, które będą nam poprawiały możliwości poznawcze.
Pamiętacie, co wydarzyło się dwa miliony lat temu, kiedy ostatni raz nastąpił wzrost naszej kory nowej?
Staliśmy się ludźmi.
Kiedy będziemy mogli uzyskać dostęp do dodatkowej kory nowej w chmurze, skok w poziomie abstrakcji poznawczej prawdopodobnie będzie podobny.
No i to nie są takie zupełnie nowe myśli w stosunku do jego poprzedniej książki.
To, że on robi taką analizę właśnie tych swoich przewidywań i że odnosi się z nimi do tego, co się dzieje.
Na przykład w momencie, kiedy piszę o replikantach, czyli o osobach, które odtworzymy na podstawie milionów zdjęć, filmów, czatów i tak dalej, to mogą być na przykład osoby, które utraciliśmy, bo umarły.
Według Kurzweila to zacznie się upowszechniać już pod koniec tej dekady, czyli pod koniec lat dwudziestych.
No i de facto to faktycznie są już pierwsze tego typu próby, czyli cyfrowego wskrzeszania zmarłych.
Znaczy tacy na przykład replikanci powinni mieć pełnię praw.
Czy jeśli wskrzeszam mojego męża, to będę musiała go ponownie poślubić?
Czy można przypisać sobie wysługę lat pracy, jeśli pracował replikent, a nie ja?
Więc ja doceniam to, że on jakby nie skupia się wyłącznie na tym, jak to będzie pięknie, kiedy już nadejdzie ta osobliwość, albo kiedy już połączymy te mózgi z...
No dobrze, ale to może przejdźmy już do kluczowego pytania, jeżeli chodzi o omawianie książek, czyli dla kogo jest ten nowy Kurzweil?
Jeżeli komuś podeszła, nadchodzi osobliwość, to osobliwość coraz bliżej też podejdzie, ale też dla osób, które nie czytały Kurzweila poprzedniego.
To jest na pewno bardzo ważny nurt w ogóle filozoficzny wokół sztucznej inteligencji.
Mam poczucie, że jeżeli chce się być świadomym tego, jakie trwają najważniejsze dyskusje dotyczące właśnie rozwoju AI, wspomnianej osobliwości, ale nie tylko, no to książki i w ogóle myśli Kurzweila są takim basiciem.
Tak, po prostu należy wiedzieć, co on myśli.
A ja bym jeszcze wskazała to, że jeżeli ktoś z Państwa jeszcze nie czytał książki, którą też już omawiałyśmy kiedyś, czyli nadchodząca fala Mustafa Sulejmana, no to spokojnie może sięgnąć po Kurzweila, bo...
Tam wiele wątków się powtarza, wiele wątków wręcz jest takich samych, czyli na przykład te dotyczące przyszłości leków.
Może też dlatego, że Sulejman jednak wychodził dalej poza możliwości przetwarzania informacji przez człowieka połączonego ze sztuczną inteligencją i zastanawiał się też nad tym, jaki w ogóle rozwój tej technologii będzie miał wpływ na społeczeństwa, państwa, na demokrację.
No to ja bym może rozdzieliła to w ten sposób.
Kto chce skupić się bardziej na rozwoju jednostki, poczytać, co może nam dać sztuczna inteligencja pod tym kątem, no to ewidentnie powinien sięgnąć po osobliwość coraz bliżej.
A ci, którzy chcieliby poczytać o tym, jak w tym wszystkim rozwija się nauka, więc no to pofejfejli.
potęg, można powiedzieć, świata sztucznej inteligencji, to teraz sięgnijmy po książkę bliższą nam, przynajmniej bliższą nam geograficznie, czyli Po przenikaniu umysłów Aleksandry Przegalińskiej i Tamili Triantoro.
Tłumacz angielsko-polski AI, English, Polish, EN, GPT-4, model Cloud,
Ludzie posiadają intuicje, emocje i bogate doświadczenia życiowe, podczas gdy AI oferuje ogromną moc obliczeniową, rozpoznawanie wzorów oraz zdolność do przetwarzania i generowania treści na dużą skalę.
Tak, ciekawa, ale dyskusyjna i ona, ja od razu przeskoczę do wniosków, ona jest takim bardzo ciekawym dualizmem, bo ona z jednej strony jest bardzo naukowa.
No tak, napisana jest przez dwie naukowczynie, zresztą Przegalińska napisała ją z grantu NCN-u.
I to jest istotne, bo ta część taka teoretyczna, ona dotyczy i przyszłości edukacji, polityki, więc ta taka nadbudówka teoretyczna jest napisana bardzo naukowym językiem i jakby nie ma tego, co było u Fejfejli.
takiego zabiegu stylistycznego, który przybliża całą tematykę czytelnikowi, który na przykład nie jest naukowcem albo nie jest studentem i nie ma zaplecza warsztatu takiego naukowego po prostu, tak?
To nie jest aż taki poziom zagłębienia się w tematykę, że czytelnik nie jest w stanie, taki zainteresowany się sztuczną inteligencją czytelnik nie jest w stanie przez tą książkę przejść.
Tylko faktycznie, tego, czego ja już uważałam, że u Fejfejli było za dużo trochę, czyli takiego narracyjności, to u Przegalińskiej i Triantoro nie ma w ogóle, albo prawie w ogóle.
Czyli nie ma takiego jakiegoś sznetu publicystycznego, czy reporterskiego wręcz.
Że to jest coś, czego można się nauczyć też od głównie anglosaskich też akademików, bo zobacz, bardzo wielu akademików pisze książki, których potrafią używać takich chwytów, które zbliżają tą tematykę tak właśnie do czytelnika, pozwalają mu może trochę ją lepiej do siebie samego odnieść.
Tak, ale widzisz, ja dlatego mówię o dualizmie, bo z jednej strony mamy tę nadbudowę taką bardzo mocno teoretyczną, a z drugiej strony ona jest bardzo praktyczna.
Widać, że to są naukowczynie, które spędziły lata na badaniu sztucznej inteligencji, na badaniu relacji człowiek-sztuczna inteligencja i potrafią to...
Bo Przegalińska i Triantoro dosyć optymistycznie zakładają, że ludzie i sztuczna inteligencja mogą wspólnie osiągać rezultaty, których żadna ze stron nie byłaby w stanie uzyskać samodzielnie.
I podkreślają, że zamiast stawiać ludzi i maszyny w opozycji tej wiecznej, człowiek versus maszyna, powinniśmy wypracować mechanizmy do urzeczywistnienia tak zwanej współpracującej sztucznej inteligencji.
Albo inaczej, autorki uważają, że no skoro AI już tutaj jest, no to lepiej ją wykorzystywać na swoją korzyść, nauczyć się nowych możliwości, które potem można przekuć na przykład do rozwijania biznesu, niż uciekać, zamykać oczy i ignorować te straszne technologie.
No i jednym z mechanizmów tej współpracującej AI, w ogóle podoba mi się ten termin współpracująca AI, ma być według nich wykluwanie się nowych zawodów, czyli zawodów albo takich kompetencji.
I to są dosyć ciekawe wizje, bo one wymieniają konkretne specjalizacje i ja jestem sobie w stanie wyobrazić każdą z tych specjalizacji naprawdę tak praktycznie właśnie jako ludzi, którzy są zatrudniani, na przykład jako kuratorzy treści wspomaganych przez AI.
No i tacy kuratorzy mieliby poruszać się po rozległym oceanie treści cyfrowych, analizować ich ogromne ilości danych, aby dostarczać odbiorcom unikatowych doznań dostosowanych do ich gustów i preferencji.
Albo innym z takich zawodów miałby być strateg miejskich AI i według autorek on miałby być odpowiedzialny za projektowanie miast gotowych na przyszłość z wykorzystaniem spostrzeżeń sztucznej inteligencji do przewidywania ruchów ludności, zużycia zasobów i wpływu na środowisko.
No to mieli badać relacje między systemami finansowymi opartymi na sztucznej inteligencji, a różnorodnymi społecznościami.
I oni mieliby się zajmować rozszyfrowaniem często nieprzejrzystych procesów decyzyjnych systemów sztucznej inteligencji.
Ich celem byłoby objaśnianie modeli AI szerszej opinii publicznej.
Jakby nie było, audytorzy przejrzystości AI, to mam wrażenie, że będą potrzebni już zaraz tutaj, bo ogromna część z tego, co się dzieje właśnie ze sztuczną inteligencją, pozostawia nas mało świadomymi tego, skąd się zadziało to, co się wypluło.
No i te refleksje dotyczące tych nowych specjalizacji mnie przekonują.
Pierwsze z brzegu, firmy mediowe mogą wprowadzić AI do pisania takich spersonalizowanych podsumowań dnia dla różnych typów czytelników, czyli tym, którzy są zainteresowani bardziej polityką, będzie więcej o polityce, tym, którzy są zainteresowani bardziej sportem, zdrowiem, kulturą, będzie więcej o tych typach treści, albo jak platformy e-commerce mogą stosować...
AI na przykład do generowania zdjęć produktów, znowu w zależności od upodobań osoby, która patrzy, czyli ta sama lampa mogłaby być pokazana we wnętrzu takim boho, albo w takim nowoczesnym, w zależności od tego, jakie tam masz kukisy i historię przeglądania.
Ale ponieważ obie autorki są naukowczyniami, to też z naukowej strony podchodzą do tego, co powtarza obecnie właściwie każdy marketingowiec, każdy taki AI coach z Linkedina.
takie wrażenie, że one do tego podchodzą trochę aż z za bardzo naukowej strony, bo sugerują na przykład, by samodzielnie wyszkolić własnych mini-asystentów AI, którzy będą ekspertami w konkretnych zadaniach, a nie będą udzielać ogólnych odpowiedzi, których tam może udzielić czat GPT czy CLOD.
To mi się też rzuciło w oczy, że ja to już widzę, jak po przeczytaniu tej książki właściciele sklepów, albo fryzjerzy, albo nauczyciele po prostu siadają do trenowania takich własnych minimodeli AI.
Bo nawet jeżeli one miałyby bazować na dużych, tych komercyjnie dostępnych systemach, to wciąż, dopóki to się nie dzieje w jakiś taki prosty, zautomatyzowany sposób, to...
Oczywiście powoduje uzależnienie przedsiębiorców przykładowo, tak, od platform cyfrowych i wszystkie możliwe związane z tym uzależnieniem problemy, ale z drugiej strony po prostu pokazuje też, że jednak ten aspekt szybkości, praktyczności, łatwości w dostępie do usług technologicznych jest kluczowy.
grupą klientów, to już wymagałoby trochę więcej czasu.
Trzeba, wiesz, przekazać mu wszystkie dane, zadbać o to, żeby te dane, jeżeli bazujemy na chatbocie dużej firmy, na przykład takiej jak OpenAI, to żeby te dane...
Natomiast tam jest bardzo ciekawa, znów praktyczna część, czyli one podają prompty, które można zastosować do różnych biznesów.
One wręcz sugerują, że warto prowadzić sobie taką bibliotekę promptów, zapisywać te, które dały nam szczególnie wartościowe rezultaty, na przykład przy generowaniu wideo albo grafik, no bo tam tak.
Czyli kiedy efekt jest po prostu trochę lepszy.
W którymś momencie wreszcie się wygenerowało coś, co było, no oczy nie bolały i efekt Doliny Niesamowitości nie był szczególnie uderzający.
Tak, czyli wszystkie te aspekty takiej bardzo praktycznej książki ja doceniam.
Natomiast robi się jeszcze ciekawiej, kiedy autorki pokazują możliwości AI dla konkretnych zastosowań wśród konkretnych użytkowników.
Czyli już zoomują bardzo nisko i pokazują konkretne zastosowania.
Albo jak sztuczną inteligencję mogą zastosować influencerzy do tworzenia treści i współpracy z markami.
Bo autorki jako przykład takiego sukcesu danego mariażu sztucznej inteligencji z innowacją wskazują Campus AI, czyli wydawcę tej książki.
I trzeba jeszcze moim zdaniem dokładnie wyjaśnić, bo to jest taka polska spółka, która oprócz tego, że wydała Przenikanie umysłów i będzie wydawała też więcej książek o sztucznej inteligencji, to jest też po prostu firmą, która wykorzystuje badania profesor Przegalińskiej.
No i sama Przegalińska jest mocno zaangażowana w rozwój i szkolenia w kampusie AI.
Dostępna jeszcze jest taka wersja Living Book, czyli cyfrowa wersja przenikania umysłów, z którą można porozmawiać.
Tak, no to już wykracza moim zdaniem poza taki wywód naukowy i wydawałoby się jednak, że autorki, a przynajmniej profesor Przegalińska w ramach takiej transparentności mogłaby jasno i wyraźnie zaznaczyć, podkreślić.
Czyli można tę książkę potraktować właśnie jako taki praktyczny poradnik.
Słyszałem, albo słyszałam, że to może mi pomóc w pracy, w nawet życiu, ale trochę nie chcę wierzyć tym coachom z LinkedIna.
Jeżeli państwo czują, że mają takie potrzeby, to tam są pewne wskazówki.
Ale to też jest książka dla osób, które są po prostu ciekawe, jak sztuczna inteligencja będzie zmieniać pracę społeczeństwa, nawet politykę.
Więc jeżeli ktoś szuka analizy wpływu sztucznej inteligencji na świat, to nie jest ta książka.
Ale po powiedzeniu tych wszystkich rzeczy i po przeczytaniu tych książek można chyba wskazać, że sztuczna inteligencja ma wpływ nie tylko na ten szeroko rozumiany świat, ale też przede wszystkim na proces wydawniczy.
No tak, po pierwsze jest bardzo dużo książek wydawanych o sztucznej inteligencji.
Zobacz, to prawda, w ogóle o technologiach jest dużo więcej książek niż 2-3 lata temu i to jest ciekawe zjawisko, ale jest też taki praktyczny aspekt, bo w książce Faye Fading, którą wydało wydawnictwo Prześwity, skorzystano z AI, zaszytego w Adobe Firefly, wykorzystano tą sztuczną inteligencję do wygenerowania ilustracji okładkowej.
No to to jest pierwsze takie spostrzeżenie, że AI coraz częściej jest wykorzystywana do współtworzenia książek, no bo tutaj została stworzona do ilustracji okładkowej, a w przypadku przenikania umysłów przy Galińskiej i Triantoro, tak jak już mówiłyśmy, została ta książka przetłumaczona po prostu z angielskiego na polski za pomocą ChatGPT w wersji czwartej.
To jest w ogóle bardzo ciekawy temat, jeżeli chodzi o wykorzystanie AI i w pracy wydawniczej, i w pracy tłumaczy.
Bo dobra, tutaj mamy do czynienia z książką, która dotyczy sztucznej inteligencji, nie jest literaturą piękną, nie jest taką bardzo książką opartą, osadzoną na języku technicznym.
została przetłumaczona z użyciem jednego z modeli właśnie sztucznej inteligencji przez tłumaczkę, która jest normalnie podpisana przez wydawnictwo i tam jest jakieś takie prowadzone wewnętrzne śledztwo, jak to się z tym zadziało.
Więc pewnie takich spraw dotyczących korzystania z modeli językowych będziemy mieli więcej w procesach tłumaczeniowych.
Ja mam jeszcze jedną refleksję po dzisiejszych lekturach książek, że zobacz, mamy trzy książki o sztucznej inteligencji, a mam wrażenie, że i tak nie wyczerpują wszystkich pytań, jakie mamy wokół AI.
Absolutnie nie, więc jeżeli państwo sądzili, że to jest ostatni raz, kiedy omawiamy książki dotyczące AI w naszym cyklu Biblioteka, to absolutnie nie.
I pewnie może być jeszcze naprawdę dużo ciekawych wydawnic w najbliższych miesiącach w Polsce, bo też i na świecie się wydaje bardzo dużo naprawdę wartościowych pozycji związanych ze sztuczną inteligencją.
Ja przynajmniej dwie liczę na polskie tłumaczenia.
Na Instagramie napiszemy, jakie to książki o sztucznej inteligencji chciałybyśmy, żeby były przetłumaczone w Polsce, co?
Jakby nie było, pierwszy odcinek Biblioteki w 2025 roku kończymy.
A kończymy przypomnieniem, że mamy całą bibliotekę archiwalnych odcinków o sztucznej inteligencji, ale nie tylko.
Dostępne są we wszystkich możliwych platformach podcastowych, a także w aplikacji TokFM.
W opisie odcinka umieścimy linki i opisy książek przede wszystkim, ale także linki do archiwalnych odcinków, o których dzisiaj wspominałyśmy.
Ostatnie odcinki
-
150# Czy AI zabierze nam sztukę? Ten odcinek na...
03.02.2026 17:00
-
149# Czy w sprawie Saule wszyscy kłamią? I czy ...
27.01.2026 17:00
-
148# Historia Saule, której nie znacie. Pierwsz...
20.01.2026 17:00
-
147# Podwodne kable, jeden z najsłabszych punkt...
13.01.2026 17:00
-
146# Prawdziwa twarz Billa Gatesa | AI oczami D...
23.12.2025 17:00
-
145# Polska krajem "importerów" z Chin. Tajemni...
16.12.2025 17:00
-
144# Tak rośnie moda na gniew | Alarm w OpenAI ...
09.12.2025 17:00
-
143# Szalony rozwój czy martwy internet? Co nap...
02.12.2025 17:00
-
142# "Tej pani już podziękujemy". Tak wypycha s...
25.11.2025 17:00
-
141# Ojcowie AI rzucili papierami | Awantura o ...
18.11.2025 17:00