Mentionsy

W poszukiwaniu Słowa
26.10.2025 11:27

Niedziela ze Słowem, rozważanie z nabożeństwa z 26 października 2025

Nie wzbraniaj się czynić dobrze potrzebującemu, jeżeli to leży w twojej mocy. Prz 3,27 Gdyby na wasze zgromadzenie przyszedł człowiek ze złotymi pierścieniami na palcach i we wspaniałej szacie, a przyszedłby też ubogi w nędznej szacie, a wy zwrócilibyście oczy na tego, który nosi wspaniałą szatę i powiedzielibyście: Ty usiądź tu wygodnie, a ubogiemu powiedzielibyście: Ty stań sobie tam lub usiądź u podnóżka mego, to czyż nie uczyniliście różnicy między sobą i nie staliście się sędziami, którzy fałszywie rozumują? Jk 2,2-4

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 174 wyników dla "Kościół Świętej Trójcy w Warszawie"

W poszukiwaniu Słowa.

Kościół Świętej Trójcy w Warszawie.

Łaska Wam i pokój od Boga Ojca Naszego i Pana Jezusa Chrystusa.

Słowo Boże, które jest podstawą dzisiejszego kazania, znajdujemy w Ewangelii według św.

Jana, w 5 rozdziale, wersety 1 do 16.

Potem było święto żydowskie i Jezus przybył do Jerozolimy.

W Jerozolimie zaś przy Bramie Owczej jest sadzawka z pięcioma krużgankami, zwana po hebrajsku Betesda.

W krużgankach leżało wielu chorych, ślepych, chromych, sparaliżowanych.

Był tam też pewien człowiek od 38 lat złożony chorobą.

Kiedy Jezus zobaczył go leżącego i poznał, że od wielu lat czeka na uzdrowienie, zapytał.

Czy chcesz być zdrowy?

Chory mu odpowiedział.

Panie, nie mam człowieka, aby sprowadził mnie do sadzawki, gdy się poruszy woda.

W tym czasie, gdy ja idę, ktoś inny schodzi przede mną.

Powiedział mu Jezus, wstań, zabierz swoją matę i chodź.

I natychmiast człowiek ten wyzdrowiał, zabrał swoją matę i chodził.

wili więc Żydzi do uzdrowionego, jest szabat i nie wolno ci nieść swojej maty.

On zaś odpowiedział, ten, który mnie uzdrowił, powiedział do mnie, weź swoją matę i chodź.

Zapytali go, kto jest tym człowiekiem, który ci powiedział, weź ją i chodź.

Uleczony jednak nie wiedział, kto to jest, gdyż Jezus oddalił się od tłumu, który znajdował się w tym miejscu.

Potem Jezus znalazł go w świątyni i powiedział do niego, wyzdrowiałeś, nie grzesz już więcej, aby nie spotkało cię nic gorszego.

Ten człowiek odszedł i oznajmił Żydom, że Jezus go uzdrowił.

Żydzi więc prześladowali Jezusa, bo uczynił to w szabat.

A Ciebie Boże Ojcze prosimy, niech Twój Duch Święty otwiera to Słowo dla nas, a w nas budzi gotowość do przyjęcia Go i przekładania na język codziennego życia.

Czy chcesz być zdrowy?

Czy chcesz być zdrowy?

Na to pytanie wiele osób odpowie.

Wcale nie mam problemów.

Wszystko jest pod kontrolą.

Wszystko jest dla ludzi.

Odpowiedzi można by mnożyć.

Czy chcesz być zdrowy?

Paradoksalnie czasami wolimy pozostać w jakiejś mierze chorzy.

wiążą się z pewnymi zyskami, zwłaszcza choroby ducha.

Eric Bern w bardzo znanej książce W co grają ludzie?

Terapeuta opisał różne gry, w które ludzie grają, gdzie wydaje nam się, że ktoś jest jednoznacznie ofiarą, a okazuje się, że każda ze stron czerpie jakiś rodzaj korzyści z bardzo dziwnych interakcji.

I te interakcje ćwiczone przez dni, miesiące, lata powtarzają się.

Każda strona wie, co ma powiedzieć, co ma odpowiedzieć.

Na mniejszą skalę jest to w każdym małżeństwie, każdej przyjaźni, każdej dłuższej relacji.

Pewne interakcje już stają się pewnym nawykiem dla nas.

Zdarza się, że niektórzy budują tożsamość na chorobie, czy na swoim statusie, swoim przekonaniu o byciu ofiarą.

Zresztą już jako dzieci, każdy z nas ma to doświadczenie, że kiedy jest się chorym, przeziębieni, że człowiek dostawał bardzo dużo atencji, nie musiał iść do szkoły.

Nagle, jeśli to nie było ciężkie schorzenie oczywiście, nagle coś się zmieniało w systemie rodzinnym.

Dzisiejszy tekst kieruje naszą uwagę w stronę chorób ducha, chorób wnętrza, które nie są takie łatwe do diagnozowania ani leczenia, które przekładają się na styl życia i nawyki, a czasami decydująco niszczą całego człowieka.

Myślę, że wielu lekarzy zna to doświadczenie bezradności przy złych nawykach swoich pacjentów.

Jest wiele lekarstw, ale na złe nawyki, na niedbałość, na ignorowanie tego, co niszczy, lekarstw nie mamy.

Apeluje się do zdrowego rozsądku, do przemyślenia swojej postawy, ale często nadaremno.

Czy chcesz być zdrowy?

To wcale nie takie oczywiste i proste pytanie, ani odpowiedź na nie.

Ale ktoś może zapytać, jaki to ma związek z historią z Ewangelii Jana.

Historią, która jest niezwykle intrygująca.

Kiedy rodziły się badania biblistyczne, bardzo krytyczne, uznano, że takie miejsce jak Betesda nie istniało w Jerozolimie.

Dopiero archeologia przyniosła nam potwierdzenie, że rzeczywiście istniało.

I co ciekawe...

zostało zniszczone wtedy, kiedy została zniszczona Jerozolima, w roku 70.

I pojawiają się głosy mówiące, czy proponujące datowanie tej Ewangelii bardzo wcześnie, jako jednej z najwcześniejszych.

Tu oczywiście debata trwa.

Co znajdujemy w tym tekście?

Jezus przybywa do świątyni na jedno ze świąt pielgrzymich, kiedy był obowiązek pojawienia się w świątyni.

Ewangelista nie precyzuje, co to za święto.

W scenie wcześniej wiadomo, że to święto Paschy, więc tu jesteśmy zdani na odgadywanie, ale nie to jest kluczowe.

Kluczowe jest to, że ludzie udawali się do świątyni.

Bethesda wydaje się, że była położona w północno-zachodniej części, na północny zachód od samej świątyni.

Szacuje się, że mogła mieć gdzieś 60 na 90 metrów wielkości, więc była to pokaźna sadzawka.

I była podzielona na dwie części.

Wydaje się, że było tam jakiś rodzaj czy naturalnego źródła, czy było to tak zorganizowane, że co jakiś czas był przypływ wody, czy też, jeśli to było źródło podziemne, możliwe, że pewne to, co jest tu nazwane poruszeniem, widoczny znak, że coś się dzieje.

I z tym zaczął być wiązany pewien, trzeba by powiedzieć, dziwny i nieco mroczny kult.

Gdybyście drodzy sięgnęli do wersji w Biblii Warszawskiej, tam znaleźlibyśmy dodatkowy fragment, którego już w przekładzie ekumenicznym nie mamy, bo wydaje się, że nie był pierwotny, ale był odpowiedzią właśnie na to pytanie, co tam się działo.

To następujące słowa.

Czekali oni na poruszenie wody.

Anioł bowiem stępował co pewien czas i poruszał wodę.

Kto pierwszy wstąpił do poruszonej wody, odzyskiwał zdrowie niezależnie od tego, jaką chorobą był dotknięty.

Rywalizacji.

Tylko jedna osoba ma szansę na zdrowie.

Trzeba być pierwszym.

Jest to niepokojący obraz, zwłaszcza, że to dzieje się tuż przy świątyni.

Taki mroczny kult gromadzący tych wszystkich, którzy są zdesperowani, którzy nie widzą nadziei.

Miejsce, do którego w nieoczywisty sposób zawędrował Jezus, idąc do świątyni.

I to rodzi też pytanie, kiedy my dzisiaj świętujemy nabożeństwo.

Wokół nas ile jest takich miejsc beznadziei?

Takich miejsc, gdzie ludzie stracili nadzieję na prawdziwe życie, na przyszłość.

Są pogrążeni w różnego rodzaju mrokach.

Bo tekst ten stanowi także pewien rodzaj wyzwania.

Bethesdy naszych czasów.

W scenie odwiedzin w Beteździe Jezus zauważa człowieka, który od 38 lat chorował.

Nie wiemy jak wiele czasu miał według ewangelisty spędzić w tym miejscu.

Natomiast jakieś doświadczenie już tam miał.

To oznaczało także wykluczenie z życia społecznego, życia religijnego.

W pewnym sensie choroby w tamtym czasie były śmiercią społeczną.

I pojawia się pytanie.

Czy chcesz być zdrowy?

Przecież to powinno być oczywiste, że kiedy ten człowiek przebywa w miejscu, gdzie ma wstępować anioł, jest choćby cień szansy na uzdrowienie, no to tego właśnie chce.

Natomiast odpowiedź nas może zaskoczyć.

Nie mam człowieka.

Czy to wymówka?

Czy wyraz głębokiej samotności?

Tego nie wiemy, ale nie odpowiada na pytanie.

Tak jak wspomniałem wcześniej, w wielu sytuacjach życia to wcale nie jest oczywiste.

Kiedy mamy do czynienia z kimś, kto jest w różnego rodzaju nałogach,

To dosyć długo trwa, zanim zda sobie sprawę, że to niszczy jego, ją i wszystkich wokół.

Niektórzy terapeuci uzależni mówią, że trzeba mocno uderzyć w dno.

Dopiero żeby zdać sobie sprawę, że naprawdę jest się chorym.

Bo do tego momentu człowiek zwodzi się, łudzi.

Wszystko mam pod kontrolą, ja panuję nad tym.

Słowa Jezusa w odpowiedzi jeszcze bardziej zaskakują.

Długa wypowiedź chorego

Ma w odpowiedzi trzy czasowniki.

Wstań, weź łoże, chodź.

Czytając ten tekst możemy pomyśleć, gdyby to było takie proste w naszym świecie, szpitale byłyby puste.

Natomiast sam Ewangelista Jan nie daje takiej obietnicy.

W ogóle Ewangelista Jan jest niezwykle oszczędny, jeśli chodzi o dzielenie się z nami cudami, czy też znakami, bo w tej Ewangelii cuda Jezusa są nazwane znakami.

One mają wskazywać, ujawniać tożsamość Jezusa jako wcielonego słowa.

W tej Ewangelii znajdujemy zaledwie trzy uzdrowienia i każde z nich jednocześnie zawiera głęboką diagnozę

Diagnozę życia duchowego, tak byśmy powiedzieli.

W tej scenie mamy człowieka, który w jakimś stopniu był, wydaje się, niezaradny, niezorganizowany.

Po uzdrowieniu nie zwrócił uwagi na to, że może warto byłoby się dowiedzieć, kto go uzdrowił.

To Jezus go szuka w świątyni, on nie widział potrzeby.

A potem jeszcze sprowadza na Jezusa wrogość, wrogość instancji świątynnych.

Jest to ciekawa postać, intrygująca, ale może wskazująca na to, że na takie nasze ludzkie doświadczenie, że często kiedy wyciągamy rękę, pomagamy, to okazuje się, że pomoc wcale nie jest taka łatwa.

Że pomoc bywa trudna i skomplikowana.

Że czasami można doświadczyć niewdzięczności.

Albo i wrogości.

Czasami ze strony pobożnych, którym nie podoba się wykraczanie poza utarte ramy i schematy, jak tutaj w tekście w odniesieniu do szabatu.

I wreszcie słowa, idź i nie grzesz już więcej.

Czytając to możemy powiedzieć, co takiego?

Jak to możliwe, że takie słowa tu padają?

Ewangelista dostrzega, że w tym wypadku to nie było tylko fizyczne schorzenie.

Że swoją rolę odegrała tu jakaś choroba ducha, złe decyzje, że tu było coś więcej.

I to jest bardzo intrygujące, bo Stary Testament przedstawia nam człowieka jako jedność psychofizyczną.

Jako wiele obszarów, które są ściśle ze sobą powiązane.

I niestety my mozolnie odkrywamy to na nowo, że nie wystarczy nam troska o samo ciało, nie wystarczy nam troska tylko o duszę, ale i o ducha, o wszystkie obszary.

Sto lat temu w Stanach Zjednoczonych narodził się ruch mający na celu kształcenie kapelanów, aby towarzyszyli ludziom w szpitalach.

Jest to bardzo smutne, że do dziś walczymy o to, żeby w Polsce takie standardy były.

Aby kapelani byli rzeczywiście zainteresowani pacjentem.

Towarzyszyli mu, żeby nie był sprowadzony tylko do roli tego pacjenta.

jak to się mówi, przypadku, któremu trzeba takie czy inne terapie zaserwować, sprawdzić.

Dopiero od niedawna rodzi się ta świadomość, że musimy zadbać o całego człowieka.

I świadomość tego, że nasze myśli, decyzje i grzechy mają ogromny wpływ na nasze zdrowie.

Teksty czytań, które mieliśmy, słowa z II Księgi Mojżeszowej, Księgi Wyjścia, wspominały grzechy ojców.

I to jest też taki element, w którym niestety pewne złe nawyki, tradycje pielęgnowania nienawiści i wrogości przekazuje się czasami z pokolenia w pokolenie.

Czy też słowa z listu Jakuba, wzywające do tego, żeby rozpoznawać stany ducha i stosowwłaściwe lekarstwa.

Radość, śpiewanie pieśni, wsparcie w modlitwie, odwiedzanie chorych.

Z odwiedzaniem jest tak, że to także i w szpitalach czasami jest, że jak pielęgniarki, obsługa medyczna pyta, czy wezwać kapelana, to mówimy, nie, nie, ja jeszcze się tak źle nie czuję.

Więc jest jakiś opór, że mówimy, no to w ostateczności, jak już medycyna nie może pomóc, to wtedy wezwijmy duchową pomoc.

gdzie Jakub przedstawia nam inną scenę.

wi, możemy nawzajem siebie wzmacniać.

Nosząc się w modlitwie, pamiętając o sobie, towarzysząc sobie w tych różnych sytuacjach, które się zdarzają.

I tutaj niezwykle potężny jest obraz Jezusa jako lekarza.

Taki bardzo łukaszowy obraz z trzeciej Ewangelii.

Jezus jako lekarz, który jest wrażliwy, troskliwy, który dostrzega.

Dostrzega choroby, dostrzega człowieka i wychodzi mu naprzeciw.

Czy chcesz być zdrowy?

To pytanie nieustannie towarzyszy.

Czy chcesz być zdrowy?

A może jest tak, że bez brata i bez siostry nie mogę być zdrowy.

Nie mogę być zdrowa.

Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że myślimy

wiąc o zdrowiu, o pojedynczej osobie.

Miałem okazję niedawno być na konferencji, gdzie byli właśnie duszpasterze z południowej Afryki.

Oni zwracali na ciekawą rzecz uwagę, że w kulturach kolektywnych, zbiorowych jest tak, że osoba idąca do lekarza, często z częścią rodziny, mówi nie ja jestem chory, ale my jesteśmy chorzy.

To by znaczyło, że nie można być zdrowym myśląc tylko o sobie, ograniczając się tylko do siebie.

Może znaczy to także, że świętowanie i szabat są chore, jeśli obojętniejemy na innych ludzi.

To jest zresztą i było wezwaniem starotestamentowych proroków.

Pobożność musi przekładać się na postawę do drugiego człowieka.

Tym bardziej, kiedy wiemy, że epidemia samotności rozlewa się coraz bardziej i bardziej w naszym kraju.

Jest tak wielu ludzi z pragnionych obecności, której kupić nie można, bo nasz czas jest najwyższą walutą.

Jezus mówi wstań, podnieś swoją matę, swoją beznadzieję i idź.

Może znajdujemy się w jakimś rodzaju beznadziei, w sytuacji, która od długiego czasu nas przygniata.

Te słowa są skierowane także do nas.

Odpowiedzi na to skąd i dokąd, w czym mamy wstać, się podnieść, dokąd pójść.

Na to musimy sami znaleźć odpowiedź, stając przed Bogiem.

Wstań, podnieś swoje łoże i chodź.

A pokój Boży, który przewyższa wszelki rozum, niech strzeże naszych serc i myśli.

W Jezusie Chrystusie, Panu naszym.