Mentionsy
"Muszę być trochę psychopatą..." - czy Jan Błachowicz kocha się bić?
Jaka jest różnica między walką uliczną, KSW i UFC? Czy zawodnik MMA musi być psychopatą? I czy Jan Błachowicz po prostu kocha się bić? W szczerej i bezkompromisowej rozmowie z Grzegorzem Krychowiakiem ujawnia, jaki był największy horror w jego karierze oraz dlaczego nienawidzi dietetyków. Zdradza też swoją wrażliwą stronę - Stresowałem się podczas oświadczyn - ujawnia. Takiego Jana Błachowicza jeszcze nie poznaliście! 00:00 – Adrenalina i klatka 05:40 – Gen psychopaty 09:20 – Od Jana do "Cieszyńskiego Księcia 17:45 – Instynkt killera 25:10 – Między sportem a przemocą 33:45 – Cena mistrzostwa 42:20 – Siła mentalu 55:00 – Co po walce? SUBSKRYBUJ KANAŁ I ZOBACZ WIĘCEJ ROZMÓW: https://www.youtube.com/playlist?list=PLWTEjJOxwhkgdf1-5YGuWB5PB6zKt5VvJ RMF Bro – kanał o sporcie, stylu życia, mentalności i męskiej filozofii codzienności. Rozmawiamy o karierze, presji, dyscyplinie, motywacji, porażkach, sukcesach, pieniądzach i życiu poza kamerami. Grzegorz Krychowiak zaprasza na podcast W stylu Krychowiaka: To nie będą zwykłe wywiady - to będzie podróż przez sport, modę i filozofię codzienności. Od szatni po salon, od murawy po wybieg.
Szukaj w treści odcinka
Zaczynałeś od ulicy, KSW, UFC.
Jaka jest różnica?
Na ulicy nie płacą.
A nie masz takich obaw, że dostaniesz o jeden czas za dużo?
Zawodnicy sportowalki to lubią.
Musisz być trochę tym psychopatą, który lubi dostać.
Wchodzi Karol Nawrocki do klatki.
Wiadomo, że ja.
Jeżeli pan prezydent wyrazi zgodę, jestem gotów.
A ile miałeś horrorów podczas swojej kariery?
Ja byłem, wiesz, tyle, żeby mi wyrzucili z UFC.
Ja to mówię klątwa dietetyka.
A to jaka, jaka twoja była najtrudniejsza porażka?
Najtrudniejsza?
To jak straciłem pas.
Ile, ile czasu potrzebowałeś, żeby... Do dzisiaj dałem pas mistrzowski za darmo i to mnie bardzo boi.
Pracuś, modniś, żartowniś.
Dlatego zakończył karierę?
Niczego nie wykluczam.
To jest podcast w stylu Krychowiaka.
Gościem w stylu Krychowiaka dzisiaj jest Jan Błachowicz.
Cześć, witam, dzień dobry, ale wiesz co, w twoim stylu to troszeczkę mi brakuje do twojego stylu.
Ale ty w ogóle wiesz, co ja robiłem wcześniej?
Grałeś w piłkę.
Grałeś w piłkę, no bo to jest, wiesz, niektórzy... Tylko kto nie grał w Polsce w piłkę, powiedz mi?
Interesowałeś się piłką?
Za dzieciaka.
Za dzieciaka.
Romario.
Mówi ci to coś?
Pewnie, że tak.
Chociaż wiesz co, nie widziałem żadnego meczu Romario.
Nie?
Piłkarze to panienki?
Chodzą takie opinie.
Nie, twoja opinia interesuje.
Za dużo symuluje cię czasami.
Czasami, ja wiem, że to jest część gry i tak się robi, ale te symulki niektóre są aż zbyt.
Ale są zawodnicy, że to przeszkadza, a w twoim sporcie nie można jakoś to wykorzystać, w sensie, że masz, coś się źle czujesz,
Na pewno się znajdzie ktoś, kto wykorzysta jakąś okazję.
Są takie, że też przesymulują.
Dostanie gdzieś tam nielegalny cios na głowę i widać, że ten cios był nie taki mocny, jak on symuluje, a on tak symuluje, że jest... A na przykład to jest taka sytuacja, że dostajesz bęcki, no nie?
No i dostajesz nielegalny cios, wiesz, że przegrywasz walkę, no i teraz symulkę zrobisz, tak, walka, albo jest no contest, albo jeszcze dyskwalifikacja tamtego gościa i ty wygrywasz walkę, więc też się zdarza, ale bardzo, bardzo, bardzo rzadko.
I najczęściej już taki zawodnik potem, no raczej ciężko mu jest odzyskać, że tak powiem, honor i szacunek.
A nie miałeś takiego doświadczenia, że... No ja nie, mi się nie zdarzyło.
Nie wykorzystałeś tego?
Nie.
Ja by mi BHP też nie pozwoliło przesymulować, że coś jest nie tak.
Ja wolę, wiesz, przegrać i wziąć to na klatę, niż symulować.
Mamy nawet, trenerzy czasem mówią, że jak coś nie idzie, to połóż się, przetrzymaj, wiesz, spędź na boisku, połóż się 30 sekund, niech fizjoterapeuta wbiegnie, żeby po prostu ten trudniejszy okres przetrwać jakoś.
No taką macie taktykę.
U nas zdarza się, ale bardzo, bardzo rzadko.
Jak krwawi moje serce, jaką my mamy trudną, ciężką reputację.
Bo wiesz, cieszę się, że tutaj jestem, bo to jest dla mnie nowe doświadczenie, siedzenie zupełnie po drugiej stronie stołu.
I jeszcze naprawdę jestem podekscytowany, że mogę rozmawiać z innym sportowcem i podzielić się doświadczeniami.
I rozmawiałem ostatnio z Wojtkiem Szczęsny na ten temat.
Zapytałem się, jak myślisz, czemu ci wyszło?
A według ciebie?
Według mnie?
Nie chodzi mi o ten czas, jak ciężka jest praca, poświęcenia, wyrzeczenia i tak dalej, tylko ten okres od 0 do 13, 14 roku.
To akurat w tym najważniejszym okresie miało wpływ, że akurat
Tobie wyszło.
Zawsze chciałem być najlepszy?
Jak się staje zawodnikiem, w sensie, no bo wiesz, ja jestem zawodnikiem, bo grałem, piłkarzem, bo grałem w piłkę.
No i to jest bardzo łatwe.
A jak się do tego... Bo się bijesz.
No właśnie, no właśnie.
Nie siebie, tylko kogoś.
No właśnie, ale jak to wygląda to dzieciństwo, w sensie, no rozumiesz, o co chodzi.
Mówiłeś, że często biłeś się za kościołem.
Za kościołem.
To dlatego chciałeś być księdzem?
To był kościół?
Bycie księdzem to był taki krótki epizod w moim życiu, szybko mi przeszło.
Często tam jak jestem w Ciebie, to sobie idę zobaczyć tę okolicę i jest zaraz po drugiej stronie jest kościół i za tym kościołem teraz jest pięknie, ładnie.
Park taki piękny zrobiony, że można usiąść na awetce pocilować.
Wtedy tam były chaszcze, krzaki, wiesz.
No takie... No i tam się działy te nasze historie.
I to nie tylko, że ja.
Tam się, wiesz, wszyscy, cała szkoła.
Tydzień bez walki to nieudany tydzień w szkole.
Nie, że tylko ja, tylko tak cały czas kto inny.
A jakie miałeś statystyki?
Liczyłeś sobie w domu?
Nie, chyba tego nie wiem.
No jak nie liczyłeś, no nie przesadzaj.
No przecież jak wracałeś na drugi dzień, jakoś tam oklepałeś, tak to było, przecież co.
Ale na pewno dodatnie.
Dodatnie?
Dodatnie, tak.
A było takich grajków, którzy... do których w ogóle nie chciałeś podchodzić?
Zresztą to było na zasadzie, no jak... Czy to psycha, czy ja ci pokażę, co?
Psycha głównie, ale to też było tak, no jak byłeś młodszy, no to wiadomo, że z tymi starszymi to... Nie, nie ten?
No to tak kurde lipa, nie?
Ale zdarzało się, a jak byłeś mi starszy, no to już... A to nie jest tak, że jak weźmiesz starszego i mu pokażesz to... No to jest fajnie, nie?
Na drugi dzień przychodzisz w garniturze?
Ale to cię motywowało wtedy?
Czy mnie to motywowało?
Nie wiem, no jakby to było takie i dawało jakąś tam, nie wiem, to może dziwnie zabrzmi, nie, ale satysfakcję.
Satysfakcję zwycięstwa?
Zwycięstwa, rywalizację, zwycięstwa.
Tam się nigdy, też trzeba zaznaczyć, tam się nigdy nikomu jakaś straszna krzywda nie stała, nie.
Nikt nie był połamany, nikt nie był jakiś, wiesz, rozbijany bardzo, nie.
Ale to jak to, mógłbyś opowiedzieć jakąś taką historię, jak to wyglądało, że sobie siedzisz tu, gadasz z kumplem i ktoś na ciebie źle spojrzał, a ty...
Kościół.
Między.
No to... Albo kościół, albo jeszcze była szatnia.
Jak było zima, deszcz padał, no to w szatni.
Kto był twoim takim idolem z dzieciństwa?
Takim chyba największym to chyba Schwarzenegger.
Ale zupełnie inna bajka.
No wiem, ale nie wiem, jakoś tak się zawsze... No bo on był tym jednym z pierwszych takich, którzy zatrzeli to wszystko.
Wiesz co, to te filmy akcji z nim, on się może nie był, wiesz, nie robił obrotu w Exaldi i tak dalej, ale wiesz, wielki chłop.
Po filmach akcji czy po tym jak był kulturystą?
Potem dopiero wiedziałem, że był kulturystą i tak dalej.
No to nie było tak popularne.
No u nas nie.
Wtedy nie.
Ale mówię, no Bruce Lee, Van Damme, Schwarzenegger jakbym miał taką trójkę z dzieciństwa.
A powiedz mi, ty poznałeś swoją żonę?
Nagrali MMA.
Czemu nie jest twoją żoną?
Prawie była.
Ale nasz plan zawarcia w Las Vegas, który miał być w związku... Ale poprosiłeś ją o rękę w Polsce, tak?
No nie, przepraszam, w Nowym Jorku.
Ja wiedziałem, że Nowy Jork to było jej zawsze marzenie, żeby pojechać, zobaczyć.
No ja spełniłem jej to marzenie i stwierdziłem, że tam będzie najlepsza opcja, żeby się oświadczyć na... Które, w którym miejscu?
Wiesz, na tym, Empire.
Empire, ta u góry?
Ale opowiedz mi o tym, słuchaj.
Jakby byliśmy z przyjaciółmi, oni już wiedzieli, nie?
Tylko Dorota nie wiedziała, ja nic nie gadałem cały dzień, byłem... A była kamera tam...
Jest nagrany, ale ja się wstydzę to oglądać.
Ja się czułem jak w podstawówce trzeciej klasie.
Ale to jest słodkie.
Zjeżdżamy na tą górę, ona nie wiedziała co się dzieje, bo ja nic nie gadam, ci siedzą tak cicho wszyscy, trzymają sekret, a wiedzą.
Nie wiedziała o co chodzi, ja byłem tak obstrany.
No wjechaliśmy na tą górę, ja szczerze to nie pamiętam za bardzo.
To były takie emocje?
Znam ją tyle lat, a tak się, wiesz, obstrałem.
Pamiętam jak nic, że tam taki ochroniarz był i on na mnie tak dziwnie patrzył, jakbym miał coś, wiesz, odwalić, no nie?
Aha, dziwnie się... Pociłeś się czerwona aż tak, aż taka przesada?
Tak mi się wydaje, nie?
A miałeś brodę wtedy?
No, może nie taką jak teraz, ale trochę mniejszą.
A, trochę mniejszą.
Wiesz, no.
Może widział w moich oczach przerażenie i myślał, że nie wiem, że będę chciał zrzucić kogoś albo skoczyć, nie wiem.
Długo czekałeś wtedy na miejscu?
W sensie na moment, bo to jest takie wiesz...
Całą tą drogę, ja pamiętam tą windę, jak jedziemy na górę, całe to przejście, kupienie biletu, przejście przez te bramki itd.
Dla mnie to wieczność trwało.
No ale finalnie się udało.
Ale oglądałeś ten filmik kiedyś?
Przeszkadza ci to?
Dziwne.
To są takie momenty, w których mężczyzna nie jest przyzwyczajony.
No nie.
Jeszcze raz to robiłem.
Aha, no rzeczywiście.
Wydawało mi się oczywiste, ale żyjemy w takim czasie, że nigdy nie wiadomo.
No, nigdy nie wiadomo.
No, Andrzej I ustali, no ale finalnie dalej jesteśmy narzeczeństwem, bo mieliśmy zaplanowane, że ślub będzie w Vegas, no nie?
Tak sobie wymyśliliśmy.
Vegas, impreza... Że budzisz się, małpa jest w pokoju w hotelu, tak jak ten film klasyczny.
No tak, no i tak się zaczęło.
No zaczęło się tylko, że jakby...
Jak już stwierdziliśmy dobra, to idziemy do tej kapliczki, którą gdzieś tam znaleźliśmy i to finalnie nie doszliśmy do niej.
Czemu nie doszliście?
No bo, wiesz, to już teraz są dwie historie, no nie?
Twoja i jej?
Twoja i jej, nie?
No miało być po prostu, z marszu idziemy, on, nie no, ja się muszę przygotować, ja muszę zrobić make-up, no jak, no miało być.
I mojego kolegi tak samo, on miał ten sam plan, no nie?
I to było obgadane jakby wcześniej, to było ustalone.
Ale czemu, twój kolega też chciał wziąć ślub wtedy?
Tak, nie ze mną, nie z moją, to tylko ze swoją kobietą.
I to jest wasza wersja?
Że nie były gotowe?
A ich wersja jest taka, że one to sobie inaczej wyobrażały, że to tak nie miałoby.
Gdzie to wcześniej ustalaliśmy, nie?
Czyli jak sobie wyobrażały w sensie... No wiesz, że przyjdziemy z, nie wiem... Z kwiatami?
Z kwiatami, wejdziemy... Jakoś, jakoś, jakoś... Tak, tak, wiesz, zbyt oficjalnie, nie?
Dziwnie to się łączy, z Las Vegas, kwiaty, romantyzm... No nie?
Jesteś po mojej stronie.
Dzięki.
Ja nie rozumiem.
Ja jestem z tobą, ja, ja, ja... No i tak nie doszło do dzisiaj i tak.
No ale słuchaj, z niedługo znowu będę w Vegas, więc... Ale czekaj, ale to była pierwsza próba i było jeszcze kilka innych?
Potem była chyba jeszcze jedna, ale to już było takie... Wtedy, wtedy już nie było żadnego planowania jako czasu najnormalniej w świecie braku.
Bo byliśmy na takim mega szybkim wypadzie.
Powiedzmy tak, jak dziwnie dobrze, szybki wypad do Vegas, nie?
No jak to... Zdarza się.
Czyli dwie próby?
Dwie próby i na tym się skończyło.
Aha, czyli teraz trzeba przemyśleć, tak?
Słuchaj, no znowu będę w Vegasie niedługo, więc...
Może Vegas do mnie idzie?
Bo nie wiem, jak sobie wkręciłem, że to ma być Vegas, to ma to być Vegas.
Ale to potem obejrzymy tego filmu?
Czy jakoś tak... A już nie pamiętam, jaki był bodziec.
Wiesz co, nie.
Chyba to, że to Vegas takie od zawsze jest jakieś bliskie nam, no nie?
Dużo rzeczy się tam wydarzyło, dużo... Tam walczyłeś wielokrotnie?
Chyba najwięcej, jeśli chodzi o taką zagraniczną karierę.
Jakby Vegas to jest chyba miejsce, w którym byłem najwięcej razy...
Gdzieś za granicą.
Ja się tam czuję jak w domu można powiedzieć.
Wiem gdzie sobie iść do sklepu, wiem gdzie kupić sobie żarcie, do jakiej knajpy jechać itd.
Mam nadzieję, że będę.
A jak się czujesz w tej roli?
Wiesz, ja też grałem w jakimś filmie.
Była presja, ale też była chęć sprawdzenia się, bo zawsze to było moje marzenie, żeby sobie zagrać, zobaczyć jak to jest.
I też nabrałem na przykład dużo większego szacunku do tego zawodu, bo ja myślałem, że to jest... Ale co było dla ciebie trudnością?
Wiesz co, no to jest na przykład, to że to jest taka robota, nie że idziesz, nie wiem, na 8 do 15, tylko idziesz na 6 rano i siedzisz na planie do 22, do 23.
W jakim film kręciliście?
Wiesz co, no Pitbull'a jednego grałem.
To ile tam minut byłeś w tym filmie?
Pół filmu, pół filmu, no.
Byłem tym, antyterrorystą, strzelałem do ruskiej mafii.
Śmiesznie, czy nie?
Musisz oczywiście obejrzeć.
I wiesz, wiesz co było na przykład... Ile minut spędziłeś na filmie?
Wiesz co, sam nie wiem, musiałbym sprawdzić, no ale miałem, miałem dość... Powiedzcie mi, jakim Janek był aktorem w takim razie?
Wiesz co, na Filmwebie napisali, że bardzo dobrze sobie poradziłem.
Ale to tak trochę z miłości?
Może się bali napisać inaczej?
Bali się napisać?
Ale czekaj, bo może niedługo znowu mnie obejrzyjesz.
Ale nic nie mówię więcej.
Chcesz coś zdradzić więcej?
Nie mogę.
Jan Błachowicz, który gra Lewandowskiego na szpicy.
Który pada jak panienka w polu karnym.
Mam inny kolor włosów.
Robert Szczupły bardziej niż ja.
Ale ty też jesteś taki... Tu masz taki kwadratowy rzeczywiście, masz raleł, a?
Ale nogi mam chudą, on ma takie wielkie.
No właśnie widzę, ty masz takie nóżki jak kurczaczek.
Ja mam nogi miecze.
Miecze?
To się nazywa?
To czy ja sobie to tak nazwałem, żeby... Bo wiesz, jakby w Ameryce to zawsze mi mówili chicken legs, nie?
To ja mówię, jak kurczak, nie?
Chicken legs.
A ja mówię, nie, no jak... Miecze, tak to lepiej brzmi.
Nogi miecze, lepiej brzmi.
Ale to kurczę, tego kopania to...
Musi boleć.
Musi boleć?
Ale ciebie, nie mnie.
Jak ja kopię... No właśnie mówię, to nie jest tak, że musi boleć w sensie zastanowię się, kopnę, ale będzie mi bola noga, to nie kopnę.
No to musisz kopnąć, nie możesz się zastanawiać.
Odpowiednio kopnąć?
To znaczy odpowiednio, ale też musisz jakby złamać swojego rywala, przeciwnika.
Jak cię zaboli, to jego też zabolało, ale musisz wtedy poprawić drugi raz, żeby pokazać mu, że... Ale to którą częścią stop?
Piszczelą.
Wiesz co, klasycznie kopią piszczelą.
Ale wewnętrzną częścią czy zewnętrzną?
No, tym takim najostrzejszym.
A, tym środkiem?
Tak, środkiem.
Ale ja się nauczyłem i kopię też często stopą, gdzie to jest ogólnie takie nie... raczej się nie kopię stopą, no bo stopa jest, wiesz, niby miękka, no nie?
No, jak kopniesz tą górną częścią, to możesz sobie... No, a ja się tak nauczyłem i stopą też potrafię kopnąć, nie?
Ale to piszczel w piszczel?
Piszczel w piszczel, nie?
I to jest po prostu kto... można się... No, łamią się nogi.
Mogą się złamać.
Były takie, że chłop kopnął i jak odstawiał z powrotem, no to się... Ale to można jakoś w sensie wyuczyć pod takim, że po prostu będziesz tyle razy kopał, że nic się nie stanie?
Czy to po prostu im więcej kopiesz, to w pewnym momencie to ryzyko jest kontuzji?
No jakby musisz się nauczyć kopać i jakby musisz znaleźć moment, w którym kopnąć bezpiecznie, no nie?
Że jakby rywal nie zdąży zablokować na twardo, tak na mocny blok, no nie?
Bo jak zablokuje, to będzie bardziej bolało mnie, który kopie, niż tego, co blokuje, no nie?
I on jest wtedy bezpieczniejszy, no nie?
Ale to wtedy, ale miejsce to samo, to jest piszczel kontra piszczel, czy piszczel, czy nadnoga jest... Jest to różnie, kopiesz albo na udo, no czyli wiesz, kopiesz na całe ciało, tak?
A jeśli mówimy o piszczel na piszczel... Ja na przykład kopię w łydki.
Bo jest mały mięsień i boli.
Dla mnie jest łatwiejsza droga, jest dużo szybsza, ciężej to wyłapać i obronić.
A dużo ludzi kopie na udo.
I są bloki, które blokujesz, żeby tego kopcięcia nie przyjąć.
Zaczynałeś od ulicy, KSW, UFC.
Jaka jest różnica między... Na ulicy nie płacą.
Za kościołem nie płacili?
Nie było.
A dzisiaj rzućmy troszeczkę więcej dla Janka?
Z tacą nikt nie chodził tam?
Nikt nie chodził, niestety.
Nie było.
Nie było.
Tylko był, wiesz, klepanie po plecach.
Klepanie po plecach.
Wiesz co, no jaka jest różnica?
No UFC to jest, wiesz, światowa liga, no to jest liga mistrzów, no nie da się być wyżej.
To jest tak jak dla olimpijczyka pojechanie na olimpiadę i zdobycie medalu.
No to dla mnie, dla zawodnika MMA, to jest, wiesz, pojechanie na, to znaczy podpisanie kontraktu z UFC.
To jest część marzenia, utrzymać się tam, wygrać.
Jak zdobędziesz pas, no to tak jakbyś zdobył złoto na olimpiadzie, no nie?
A cała reszta to jest jakby szczebelki drabiny, no nie?
I szczyt drabiny to jest UFC.
Ale to bardziej od strony technicznej to jest intensywność, siła... Wszystko, jakby wszystko jest poziom wyżej, nie?
Ale jaka jest największa różnica?
Kurczę, no... We wszystkim.
Wiadomo, że każda organizacja dąży.
Oni wyznaczają trendy i każda organizacja próbuje się tam zbliżać i kopiować jakieś rzeczy.
Nie odpowiedzialiśmy za bardzo.
Od organizacji, po opiekę od zawodnika, po to co się dzieje.
To ja grałem w Arabii Saudyjskiej, grałem w Anglii.
Dla mnie największa różnica była tym, że intensywność.
Tam wiesz, możesz grać jak masz 32 lata, a tam się biegało.
I nawet pod względem samych umiejętności... Ale wiesz, intensywność to jest jakby indywidualna...
Indywidualna aspekty każdego zawodnika.
Jeżeli jesteś na tyle zawodnikiem, który ma tyle zdrowia, nie jest rozbity, nie ma kontuzji, to możesz walczyć 6 razy w roku.
Ale są tacy zawodniki, którzy walczą tylko 2 razy w roku, bo mają takie walki ciężkie, że po jednej musi dojść do siebie 3 miesiące.
Ale to zależy od wieku, tak?
Od wieku, od walk.
W predyspozycji.
Intensywność to jest indywidualna kwestia każdego rywala.
Czyli chcesz mi powiedzieć nawet, że będzie taki hojrak, który z ulicy wejdzie do UFC i mógłby sobie poradzić?
Wiesz co, jeżeli nie trenował nic, no to sobie nie poradzi.
Gdzieś tam, wiesz, może trafić na kogoś, kto, wiesz, kogo tam, wiesz, czasami są tak zwane lucky punchy, no nie?
Aha, no to wiadomo.
Zdarza się, ale daleko nie zajdzie, nie?
Tak, ale to nie jest tak, że wchodzisz do klatki i mówisz, on, tu chyba o szacunek, nieważne kto jest przed tobą.
Powiedzmy, że jest to top 15, top 10, to już nie są ludzie z przypadku, nie?
No UFC to jest gigantyczna firma, giganty mają, nie wiem ile tysięcy tam, ile zawodników trzeba by było sprawdzić, ile jest na kontrakcie, no to nie każdy jest, wiesz, są też zawodnicy w przypadku, którzy się tam znaleźli, no nie wiem, miał dobrego menadżera i wiesz, albo wskoczył na zastępstwo, dali mu szansę, no nie, bo trzeba było, nikogo się nie dało, no to kogoś tam wzięli, nie?
Ale to top 10, top 15 to już jest, to nie są ludzie z przypadku, nie?
Zawodnik, aktor i model.
Ale to musisz teraz rozwinąć, skąd wziąłeś mi... Skąd zrobiłeś modela ze mnie?
Jak ja gdybym do swojej przyszłej kolekcji wybierał modela pod garnitury, to tu widzę, jest potencjał.
Tu ta marynarka w kratę, niebieska.
No właśnie i ten wzrok trochę taki podchodzący pod Davida Beckhama.
Jak się czułeś w tej roli?
Wiesz, ja już nie pamiętam, kiedy to zdjęcie było robione.
Ale dobry garnitur zawsze można ubrać, czasami lubię się w tym.
Ale patrząc po Tobie, to było trochę więcej włosów, albo taki fryzjer był, no ale wygląda dobrze, co?
Słuchaj, no to mamy biznes.
Wchodzisz w to?
Tak, wchodzimy.
Czyli jeżeli potrzeba będzie modela, wchodzisz w to?
Dogadamy się.
A powiedz mi, ta bordowa marynarka, ona tu się zapięła?
Chyba nie.
Nie?
Chyba nie, ona miała być tak, wiesz?
Ona tak miała być?
A to widzę, że na rozdrejowaniu, popatrz jak Bebson wystaje.
No nie, ale to mogą być... To było po walce na pewno.
A powiedz mi, a powiedz mi, miałeś jakiś wpływ na to?
W sensie przy wyborze, czy ktoś ci to narzucił i ty powiedziałeś, że biorę to i... Wiesz co, no była stylistka.
A stylistka była, tak?
Tak, no i...
Inaczej, no nikt cię do niczego na siłę zmusić nie może, więc skoro to ubrałem, musiałem to zaakceptować, nie?
Ale tam nic nie wymyślałeś?
Ten golfik mam do dzisiaj.
Dobry rozmiar jest?
Dobry golfik, tak.
No golfiki rozciągnę.
Ale wiesz co, to wygląda dobrze, naprawdę to jest... Ta krata troszeczkę wyszła z mody, według mnie, ale to jest... Dobry to był wybór.
Dziękuję.
No, w porządku czy gdzieś.
Mnie szokujesz, normalnie tyle... Takie perełki tutaj wygrzebałeś.
Pisałeś felietony?
Pisałem, no.
Zdarzyło się, miałem taką przygodę.
Pod gry, co jest takie zaskakujące.
To jest stara gazeta, nie wiem ile ona już lat ma.
O grach piszą to.
Ja jestem jednym z najbardziej, jeśli chodzi o zawodników sportu, walki... Wszechstronny.
Znaczy nie wszechstronny, tylko wszyscy wiedzą, że jestem graczem, że lubię grać.
Ale na czym to dokładnie polegało?
Ty analizowałeś gry?
Nie, raczej przekładałem...
Od strony technicznej się starałem nie wchodzić w gry, bo nie mam do tego na to papierów.
Raczej wystawiałem swoją opinię na temat gry i próbowałem ją pomieszać ze światem sportu.
Jak gry na przykład pomagają mi...
Names mentioned in the video.
Mur, koniec, nie?
Żeby nie było za dużo, niech samych chlebem człowiek żyje.
Wracam do domu, to wiesz, jak sobie odpalam film, to nie chcę oglądać filmu o tematyce, wiesz, że się biją, tylko totalnie innej, żeby pójść na drugi trening, znowu iść świeży, głodny tego treningu.
I z grami mam tak samo, więc wybierałem takie gry, które... W większości gier masz jakieś tam, wiesz, ale to nie była gra sportowa, wiesz, jest nawet UFC gra, w której jestem.
Aha, czyli po prostu to musiało być kompletne... No jest przygodówka jakaś, RPG, jakiś horror, no nie?
Albo na przykład porównywałem jeden z moich ulubionych gier, taki horror, porównałem ten horror i to jak ten bohater tam pokonuje różne przeszkody, potwory i takie, do kontuzji sportowca, no nie?
I gdzieś tam to sobie starałem się to połączyć, pomieszać, jak to może być podobne.
A ile miałeś horrorów podczas swojej kariery?
No, ileś ich tam było.
To głównie kontuzje.
No wiadomo.
Ale to nie jest horror... Ale w twoim sporcie bardziej niż w moim, bo my mamy zbyt dużo meczów.
No wiesz, macie mecz, za tydzień gracie kolejny i to jest tak... Nawet co trzy dni.
Nawet co trzy dni.
U nas jest, masz walkę i potem wiesz, kolejna jest za trzy miesiące, za pół roku, czasami później, czasami szybciej, różnie.
Ale jak człowiek wychodzi, przegrywa, to jak wraca...
Nie ma złotego środka i każdy musi... No bo wiesz, my wracamy, my wracamy, za trzy dni jest kolejny mecz.
Czyli to pozwoli nam się zrewanżować.
A jak w twoim środowisku, jak z twojej perspektywy można wycieścić głowę i wrócić, wraca pewność, chęć do pracy, jak to... Musisz mieć coś takiego jak wytrwałość?
Musisz albo ją sobie wyrobić, albo mieć ją daną od góry.
Ja na szczęście coś takiego jak wytrwałość mam i uważam, że to jest w moim sporcie, w naszym sporcie, jeśli chodzi o walki, jedna z najważniejszych rzeczy.
I taka, że ja nigdy nie byłem zawodnikiem, który jak przegrał, to się chowałem pod stół i płakałem, no nie?
Tylko starałem się... To boli, zawsze boli, zawsze jest... No nie jest to fajne.
Starałem się otrzepać z liści jak najszybciej i wyciągnąć wnioski, przeanalizować.
Wiesz, porażka to jest porażka.
Można ją nazywać, że to jest lekcja i tak dalej, wiesz, tam sobie ubierać sobie jakieś ładne... No nie, no wiadomo, to są z Instagrama hasła.
Tak, z Instagrama, ale finalnie dostajesz wpierdol, nie?
Za przeproszeniem.
I teraz musisz się dowiedzieć dlaczego, nie?
I teraz wiesz, albo będziesz o tym myślał i się pogłębiał i nie, nie, nie, albo okej, przeanalizuję, co było nie tak.
Może było coś nie tak na treningach, może coś nie było nie tak w domu.
A to jaka twoja była najtrudniejsza porażka i ile... Najtrudniejsza to jak straciłem pas.
Ile czasu potrzebowałeś, żeby... Do dzisiaj.
Dzisiaj?
Do dzisiaj nie potrafię się pogodzić.
Jakby ja mogę przegrać, ale w sposób jaki przegrałem, można powiedzieć, że oddałem pas mistrzowski za darmo i to mnie bardzo boli, no nie, że... Ale twoje winy, w sensie czy...
No tak, no z mojej winy po prostu.
Ta walka, ja się nie lubię też usprawiedliwiać i tak dalej.
Na analizę przyszedł czas.
Powinienem do tej walki nie wychodzić w tym terminie, po prostu.
To nie był czas na walkę, na żadną, z nikim w tamtym czasie.
Bo się czułem fatalnie, najnormalniej w świecie.
Ja wiedziałem, że tą walkę, wiesz... Ja liczyłem na farta, na tak zwanego lucky puncha, że się uda po prostu, nie?
Gdzieś mi tam BHP mi zabroniło.
Powiedziałem, no jak mam z walki zrezygnować?
No przecież nie mogę powiedzieć, że nie walczę.
Bo się źle czuję?
Może się uda, nie wiem.
Teraz mam tak powiedziane... Ale nie oczekiwałeś ze swojego zespołu, żeby ktoś ci powiedział... Teraz już oczekuję.
Ale to jest wiesz, mądry Polak po szkodzie, jak się mówi, nie?
Żeby ci powiedział ktoś... Janek, to nie jest... Zrób najmara.
No, ale wiesz, najmara przed, nie w trakcie.
Nie, wiadomo, zrób najmara przed, tak?
I to... Ale powiedz mi tak...
Bo to jest teraz łatwo powiedzieć, przeanalizować, ale jeżeli ktoś ci powiedziałby, zrób Neymara wtedy, myślisz... Wtedy bym nie zrobił, nie?
Wtedy bym nie zrobił.
Właśnie o to mi chodzi, że to nawet ta decyzja to z czasem przychodzi chyba.
Ale to też by było inaczej, gdyby ktoś powiedział, raczej bym nie zrobił, nie?
Teraz już, teraz mi się wydaje, że bym zrobił.
W tym wieku.
W tym wieku.
Z tym doświadczeniem, z tą wiedzą.
No i teraz też mam powiedzieć, jest tak, jesteśmy dogadani ze wszystkimi wokół, co są w tym okresie przygotowawczym przed całą walką ze mną.
Najbliżej, że jak widzą, że jest lipa, no to mają wprost powiedzieć.
Nie owijać bawełny.
Bo wiesz, no i... Ja jestem, wiesz, sporty walki to jest zawodnik taki, no ja... Mi też BHP nie pozwoli, wiesz, zrobić, wiesz, samemu wtył z rodną, nie?
Ale to jest... Bo wiesz, ja też podczas całej swojej kariery miałem takie momenty, jak zawsze zmieniałem klub i nie byłem przygotowany fizycznie i mówię, nie graj tego pierwszego meczu, to zagrasz piach i to nic nie da.
I za każdym razem sobie to powtarzałem, ale zawsze wychodziłem.
Zawsze wychodziłem.
Miałem taką sytuację, pojechałem do Szwecji na treningi, do takiego klubu i...
W piątek były sparingi, nie?
Ja się budzę rano.
Chyba na 12 były sparingi.
Ja się budzę rano, ósma tam dziewiąta i wszystko mi mówi, żeby nie robić tego sparingu, nie?
Wszystko, nie?
Cały wszechświat mówi, nie rób tego, nie, nie.
W głowie, tak?
W głowie, ale sobie myślę, no nie no, przyjechałem tu na sparingi, powiem chłopakom, że nie robię, no pomyślą, że wiem, że odleciał.
Przyjeżdża na sparingi, znaczy przyjeżdża na teren i mówi, że nie chce sparować, nie?
No i wyszedłem na te sparingi i po pierwszej rundzie wracałem samolotem do domu z rozwalonym kolanem na operację.
No i strzeliło wiązadło.
I od tego momentu się nauczyłem słuchać troszeczkę swojego organizmu.
Ile miałeś lat wtedy?
Nie pamiętam, ale to jeszcze było za czasów KSW, czyli przed 2014.
To ta komunikacja, która odgrywa bardzo dużą rolę
Na wszystkich płaszczyznach.
No wiesz, jakbyś wyszedł i powiedział, panowie, naprawdę źle się czuję, to jakby to było odebrane w środowisku wtedy od nich?
Nie wiem, ja sobie wkręciłem, że... No to postaw się na ich miejscu.
Ktoś do Ciebie przyjeżdża i mówisz, wiesz co, źle się czuję, nie wyjdę.
Wiesz co, inaczej, nie wiem, jakbym też odebrał coś takiego 10 lat temu, jakbym ktoś powiedział.
Teraz bym jakiś zawodnik mówił, słuchaj, o, źle się czuję, zróbmy luźniej, nie ma problemu, nie?
To z wiekiem przychodzi.
Więc teraz jestem bardziej wyrozumiały i inaczej potrafię na to spojrzeć.
A powiedz mi, bo tak nie doszliśmy do tego, jaka jest różnica między ulicą a UFC dokładnie, a powiedz mi, dzisiaj wchodzi Karol Nawrocki do klatki.
No wiadomo, że ja.
Ale podoba mi się, wiesz, jak tarczę widziałem, jak robił, tak, wiesz, jest dobrze, nie?
Ale wspominałeś o walkach charytatywnych.
Widziałbyś się?
No dlaczego, nie?
Zawsze można zrobić coś.
Z Karolem Nawrockim naprzeciwko?
No jeżeli pan prezydent wyrazi zgodę, jestem gotów.
Ale powiedz mi jeszcze raz, dobra, okej.
Przychodzi prezydent, to miejsce... A nie zawalczyłbyś z prezydentem, wiesz?
Czy go lubisz, czy go nie lubisz, czy to jest twoja... Ja też, ja wiem, Polityki też nie znamy.
Idziesz walczyć z prezydentem, no nie?
Znaczy ja wiesz, ja zagrał w piłkę, byłem z prezydentem.
Nie wiem, ale słuchaj, jest sytuacja, okej?
Przychodzi prezydent... To ci zostanie do końca i zawsze.
Ty no walczysz o sobie z prezydentem.
To genialne jest.
Ile ludzi można powiedzieć na świecie?
No pewnie nikt.
Pewnie nie jest ten... ten prezydent z Czeczenii, Kadyrów.
Ja w Rosji walczyłem, a on siedział na trybunach.
Przedstaw mi to, jak walczysz i masz to...
Tego pana obok, czy to nie jest presja, obawy?
Wiesz co, nie, bo ja nie wiedziałem, że on tam jest do momentu ogłoszenia wyniku.
W sensie ja walczyłem, wygrałem, to było pod... UFC organizował w Moskwie galę i ja wygrałem swoją walkę.
No już tam się cieszymy z trenerami, wiadomo, gadamy i trener robi...
Mówię, jaki prezydent?
Myślę, że Putin siedzi, tak patrzę.
Mówię, nie, Kadyrow sobie siedzi, no nie?
I wiecie, tak machnął, wiecie, tak?
Potwierdził, tak?
Potwierdził.
No nie wiem, potem tam się pytałem, podobno całe trzy pierwsze rzędy były jakby jego, no nie?
Jego ludźmi obstawione.
Ale to nie są takie obawy, że... że to się może źle skończyć tam?
W sensie, że... Powiem Ci tak, wyobraź sobie sytuację, jak on wchodzi do szatni i mówi, Janek, lepiej, żebyś dzisiaj przegrał.
Wiesz co, to jest... No to chyba, chyba bym musiał przegrać, nie?
Ale nie, no nie na, nie na, nie na... Myślę, że by się to na UFC by sobie tak nie... Tak na tym poziomie już... Nie na tym poziomie, nie?
Chociaż podobno ostatnio była taka historia, nie?
Że nawet FBI się tym zajęło, że buchmacherka się tam zabawiła w jakąś, jakąś walkę tam, mniej istotną na gali, na karcie.
A powiedz mi, wracając do tego prezydenta.
Ja ostatnio byłem na meczu, miałem przyjemność oglądania obok niego.
No... nie wiem kiedy zostanie wypuszczony ten podcast.
Ostatnio.
I słuchaj, wyobraż sobie, że tam wiesz, przychodzi on, z nim 30-40 osób, ochroniarzy, którzy pewnie... Kurczę, ja też bym tam sprawdził Janka, nie?
I oni ci mówią, Janek, spokojnie, wiesz.
I wychodzisz tak nagle i bam, dostajesz od...
Szpila boksował z prezydentem Poznania.
I co?
I jak... I słuchaj, i co?
Ty wychodzisz tak na luźno, wiesz, to tak jakby piłkarz wyszedł, dostał jedną dziurą, jedną dziurę, drugą dziurę i nagle co?
Jest, jest... No walić i... Ale wiesz co?
Tak by można było podejść do kogoś, kto w życiu nie miał rękawic i jakby to jest jego pierwsza w historii zabawa.
Ale prezydent Karol Lawrocki boksuje, widać, że... W klatce byłby Karol, już nie byłoby prezydenta.
Więc pewnie byśmy tam sobie...
Próbowali, a poza tym finalnie to jest walka, to jest sparing, więc może zdarzyć się wszystko.
To Oliver Kanał chyba, była jakaś akcja charytatywna i on był bramkarzem.
Dzieci miały strzelać bramki, karne strzelać i za każdy gol jakaś kwota była na cele charytatywne, a on to żadne nie wpuścił.
Przypał, nie?
Ja nie wpuszczę, to jest taka duma, że ja jako bramkarz nie dam rady.
To potem musiał wiesz, chyba wyskoczyć z hajsu.
Musiał wyciągnąć potfel.
A powiedz mi, co czuje zawodnik, który wchodzi do klatki?
Ja czuję radość i emocje, że w końcu... Radość?
To jest to, o co gadaliśmy, nie wiem czy już gadaliśmy.
Ty grając w piłkę czułeś, nie wiem, kurde, muszę znowu zagrać mecz, ja pierdzielę.
No nie, idę sobie pograć w piłkę, wiesz.
Ja mam to samo, no idę sobie się pobić.
Ale my to lubimy, zawodnicy sportu walki to lubią, musisz być trochę tym psychopatą, który lubi dostać, lubi oddać, lubisz poczuć ten... Takie sadomasochistyczne troszeczkę, ale taka jest prawda, no lubisz poczuć ten metaliczny posmak krwi w ustach, wiesz.
Ale to powiedz mi, to ty tak sobie idziesz od czasu do czasu i mówisz tak sobie, kurcze...
Kto chce w mordę mi dać?
Ale to jest coś takiego?
Ale wiesz, to też są takie etapy.
Miałem ten etat gdzieś tam, że się za kościołem biłem, ale mi to przeszło, bo wolę tę rywalizację sportową, bo co to dla mnie jest jakiegoś Czeska na ulicy zaczepić i go pogonić?
No nic.
A tu jest ktoś, kto trenuje, też chce wygrać, też się stara.
Jest presja startu, to jest całkiem inne wyzwanie.
Jest sport, jest sędzia, są jakieś reguły.
Ale powiedziałeś, że trzeba być trochę psychopatą, to ile...
Ile u ciebie jest psychopaty w tym wszystkim?
Z mojego punktu widzenia gość, który wchodzi i tam wszystko może się wydarzyć, walczy, to tam naprawdę coś w głowie musi być trochę część szaleństwa.
To są takie pierwotne instynkty.
Walka o przetrwanie.
Możesz sobie tak wkręcić walkę o przetrwanie.
Idziesz zarobić pieniądze dla rodziny, żeby ją utrzymać w taki, a nie inny sposób.
Na koniec dnia klepiesz ludzi w klatce, ale robisz to za pieniądze i to jest...
Więc był taki moment w życiu, gdzie ja zrobiłem to amatorsko za pogięty dyplom i śmieszny medal.
No ale potem, okej, trzeba zatankować paliwo, trzeba zapłacić rachunek, więc zaczynasz już patrzeć też na pieniądze z innej perspektywy.
Wyżywić rodzinę, zapewnić dzieciakowi byt itd.
No i zmieniasz już też podejście, że to już nie jest tylko przygoda, ale też praca.
Więc też chcesz za to mieć fajs.
Nazywajesz kiedyś swój zawód pracą?
Od jakiegoś czasu bardzo często, bo mój dzieciak bardziej to wiesz... Idę na trening, idę z tobą.
Nie, ty musisz do przedszkola.
Idę do pracy.
A to już nie to samo, tak?
A jak patrzyli na ten sport Twoje rodzice?
Mój tata uwielbiał kochać, niejeden pilot rozwalił oglądając, niejedno przekleństwo rzucił podczas oglądania, ale mama nigdy nie oglądała, bo się stresowała.
Było podobnie u Ciebie?
Wiesz co, zawsze się stresują, ale zawsze oglądają.
Jeżeli na przykład walka jest w Europie, to jeżeli mogą, to są.
No wiadomo, do Stanów to już troszeczkę za... To jest trudniej?
Trudniej, za daleko troszeczkę.
Także u mnie to cała rodzina.
Jak później dostaję filmiki, co się działo, jak oni oglądają, to wiesz, ja mówię, ja pierdzie, dobrze, że mnie tam nie ma.
Ale to nie ma takiego bólu, że wiesz, matka patrzy na syna, a ty tu bam, drugi, krew.
Wiesz co, no na pewno jest, ale też...
Ja już to robię tyle lat i ona sama już poznała ten sport na tyle, że wiesz, że to finalnie, no wiesz, no to okej, no jest krew, jest rozcięcie, ale za tydzień już wiesz, już nie kosiniak.
Można tak się te?
Tak mi się wydaje, no jakby inaczej już, ale na przykład moja Dorota, menadżerka, zarazem... Morda to nie szklanka, tak?
Coś takiego?
To zawsze wiesz, przed galą butelka wina idzie, nie?
Także te emocje są, oni się stresują, na pewno bardzo się stresują, ale też już poznali na tyle ten sport.
Moja mama jest zresztą taką fanką tego sportu, że ona zna więcej zawodników niż ja, no nie?
Tak jest wkręcona, no nie?
Także oni mnie, wiesz, jak już zobaczyli, że to jest moja nie tylko pasja, ale próbuję zrobić z tego coś więcej, no to to było takie totalne wsparcie, no nie?
A powiedz mi, ty miewasz w złe dni?
Każdy chyba miewa w złe dni.
Ja czasem, często nawet, miewałem złe dni, ale wiem, w moim sporcie przynajmniej, że nawet jak nie czuję się na 100%, to mam 10 innych osób na boisku, którzy mogą mi pomóc.
Do klatki tylko liczysz na siebie, nie ma nikogo.
Słyszysz w ogóle co krzyczą wokół ludzi trener?
Wiesz co, staram się wyłączyć na całe otoczenie, na kibiców i właśnie takie połączenie z trenerem zrobić, żeby słuchać co mi podpowiadają.
Udaje mi się to, ale to też jest tak, są takie momenty, że słyszysz kibiców, że jest taka gwara jak jest dobra walka, że im się podoba, że zagłuszają trenera.
A jakie to są komendy trenera?
W sensie, są takie proste, bezpośrednie?
Proste, bo wiesz, w klatce ten czas jest względny, no nie?
Tam może to... Jak idzie to szybko, jak nie idzie to jest... Który miałeś taką walkę, że o, ale się dłużyło, Jezus... Kilka, no te przygrane.
Taka najtrudniejsza, te przegrane?
Ale ta przegrana nawet, co mówiłeś, że ciężko było ci zaakceptować, to też się dłużyła?
Też się dłużyła, no nie?
Też się dłużyła.
Wiesz, już nawet miałem, wiesz, w głowie były takie, wiesz, te słynne powiedzenie, kończ wasz wstydu oszczędź, no nie?
Aż tak, no nie?
No to się, wiesz, straszy, potem się dłuży.
Ale ja myślę, że... A potem jest też... Powiedzcie mi w komentarzach, czy rzeczywiście tak było, jak wy to odczuliście, no bo, słuchaj...
Co masz w głowie jak wychodzę?
No bo ta kwestia psychologiczna wychodząc do... Wiesz co, zawsze staram się nastawić bojowo.
To, że idę jakby urwać głowę swojemu rywalowi.
Nie dać sobie urwać głowy, urwać jemu.
Zrobić wszystko, żeby wygrać walkę, dać z siebie wszystko, a przede wszystkim dobrze się bawić.
Bo to jest ważne, że masz mieć fan z tego.
Jak nie ma fanu, no to wtedy najczęściej walki nie wychodzą.
Przynajmniej w moim przypadku.
Bo niektórzy tacy zawodnicy, miałem takiego kolegę, ale on tylko w amatorstwie walczył, że on się tak bał walczyć... Treningowy zawodnik.
Znaczy nie, on wychodził i wygrywał.
Ale to było na amatorstwie, on nigdy do zawodostwa nie doszedł, ale myśmy byli w szoku, jak on wygrywa, że on przychodzi jeden cios i wiesz, po walce, no nie?
Jak on to robi, no nie?
A on się tak bał, że on chciał tak szybko skończyć, że on nokautował wszystkich, no nie?
Ale potem wiesz, ale to było do pewnego momentu, potem już mu ten strach nie...
Ale to też się zastanawiałem, po co on to robi w ogóle, że ją się boi, no nie?
Że ją się tak boi... I to było, nie wiem, że to była taka moda, że wszyscy to robili z jego otoczenia i on też chciał, nie wiem, po prostu, nie?
Ale jak mentalnie przygotowuje się do tej walki?
Ogólnie, w sensie... No bo wiesz, bo tu, no ile jest sukces?
No coś takiego, jak najwięcej.
Różnie się zawodnicy nastarają.
Od jakiejś nienawiści do... Pod wrażeniem jestem.
Ty wchodzisz do klatki i jesteś sam.
Zamykają na kluczczynie.
Nie, no takie... Żeby się nie otwarło.
No nie wyjdziesz.
No wyjdziesz po walce.
Albo cię wyniosą.
Słuchaj, opowiedz mi, co się dzieje w twojej głowie wtedy?
No ja się cieszę, ja się cieszę, że się mogę sprawdzić, że przetrwałem obóz przygotowawczy, który jest bardzo ciężki, bardzo trudny i teraz w końcu mam tą wisienkę na torcie, ja do tego tak podchodzę, się cieszę tym, no bo mi to sprawia przyjemność, więc się tym bawię.
No i nastawiam się, wiesz, wykupuję wizualizacja, trening, wiesz, wizualizacyjny, że sobie wyobrażasz tą walkę, jak ona będzie miała przebieg dużo wcześniej, mi na przykład bardzo pomaga, nawet ćwiczenia oddechowe, nawet jakieś, wiesz, oglądanie jakichś, wiesz, nie wiem, filmów, które cię, wiesz, motywują, jakiś, nie wiem, 300 Spartan, wiesz, jak oni tam idą.
Każdy ma inny sposób.
Ja po prostu staram się cieszyć tym, że tam jestem, że mogę to robić i że mi to sprawia przyjemność, a do tego jeszcze zarobię na ten hajs.
A powiedz mi, ta kwestia psychologiczna, gdzie wyobrażasz sobie właśnie jak się potoczy walka, jak się do tego przygotowywałeś?
Czy ktoś cię tego nauczył?
Miałeś wokół siebie ludzi?
Współpracowałem z psychologami, trzema w swoim życiu.
Zawsze do nich podchodziłem na zasadzie aspiryny nie zaszkodzi, może pomóc.
Chociaż teraz patrzę, że mogą też zaszkodzić niektórzy.
Na twojej podstawie?
Może i na moje.
Ja na szczęście trafiłem na takich, którzy mi nie zaszkodzili.
Ale masz jakieś takie przykłady?
To czy nie chce mówić nazwiskami, ani nic?
No czy to powiedz, nazwijmy go Pan Jabłko.
Wiesz co, nie, no na przykład jeden z psychologów, z którym współpracowałem, stwierdziłem po czasie, że on sam potrzebuje pomocy, no nie?
Aha, aż tak, że... Aż tak, no nie?
Ale był taki moment, że współpracowałem z Darią Albers, co mogę powiedzieć, no bo to się znamy, kolegujemy i mi bardzo pomogła.
Ale w jakim momencie ciekawiej?
Ale ona była też na takiej zasadzie, że ona sama walczyła i wiedziała... Aha.
Z czym się zawodnik mierzy?
Ona po prostu obudziła we mnie, przypomniała mi po prostu kim jestem.
Przypomniała mi kim jestem, do tego dołożyła ćwiczenia oddechowe na koncentrację i ja na przykład o tym treningu wizualizację zrobiłem od zawsze, całe życie wiedziałem, że coś takiego jest i sobie to robiłem, a ona mi po prostu jakby z amatora zrobiła tą wizualizację na level pro.
Co robiłeś amatorsko, a co później zmieniło się, że zrobiłeś to profesjonalnie?
Wiesz co, to też jest indywidualnie, do każdego trzeba podejść inaczej.
No wiadomo.
Czy taka na przykład zmiana dla mnie ważna była?
Tam jest dużo szczegółów, jakby nie chce się teraz tutaj rozważać.
Wiesz co, ja zawsze sobie wizualizowałem na przykład tylko te pozytywy, no nie?
Że idziesz po zwycięstwo.
Idę po zwycięstwo i to jest ważne, ale też, wiesz, nauczyła mnie tego, żeby sobie też robić, wizualizować te złe momenty w walce.
No bo jak coś nie pójdzie, to nie będziesz gotowy.
Ale kończyć je pozytywnie, no nie?
I to mi na przykład dużo perspektywę poszerzyło takiego, no nie?
A nie wizualizowałem tych, że wiesz, że nie wiem, chłop mnie zapinał, wiesz, że dźwignie... Jak z tego wyjść.
I sobie musiałem w głowie to poukładać.
I zacząłem to układać, bo wiesz, dla mózgu to jest bez różnicy, czy ty to robisz teraz sobie, myślisz o tym, czy... Dla ciała tak, ale dla głowy nie.
Ale to jest interesujące, ciekawe, bo ja nawet ze swojego środowiska wiem, że... I wiesz, te ćwiczenia oddechowe, to też mi bardzo dużo dało, no nie?
Nawet w takim aspekcie, jak wiesz, lecę do Vegas, gdzie jest 9 godzin różnicy, inna wysokość i jeszcze pustynne powietrze i ja na przykład cierpię bardzo przez pierwsze kilka dni, no nie?
A na miejscu robiliśmy takie ćwiczenia oddechowe, które pomogły mi jakby dwa razy szybciej się zaadoptować do warunków niż normalnie.
Jakbyś mógł, nie wiem, możesz to pokazać, powiedzieć, jak to się robi?
Jak, w sensie... Czy to jest takie... Jak to wygląda?
No wiesz, to są, wiesz, szybkie, wolne oddechy, nawet na koncentrację, na to, żeby cię obudzić, czy potem nawet uspokoić po treningu, bo wiadomo, jest koniec treningu, jesteś nabuzowany, ale trzeba się uspokoić, zregenerować, no to znowu trzeba... I ona to dobrze robiła?
Ale to jest tak, że później sam robisz to, masz ten czas i tak sobie ćwiczysz, tak...
No wiesz, no może, albo na przykład wiesz, nawet najprostsze, na przykład wiesz, 5 sekund wciągasz powietrze.
I to aż tak pomaga?
I 5 sekund trzymasz, 5 sekund wypuszczasz i się skupiasz.
Wiesz, to jakby nie jesteśmy w stanie tu opowiedzieć wszystkiego na tym podczasie, ale potem wiesz, na przykład skupiasz się na wdechu, potem się skupiasz na wydechu, potem się skupiasz na tym, żeby zaciągnąć przeponą, klatką, samym brzuchem, robisz szybkie oddechy, wolne, wstrzymujesz.
Mi się udało do 3,5 minuty chyba.
Wstrzymaj oddech, nie?
Chciałem dojść do pięciu, ale... Tak?
Tak, bo u nas runda trwa pięć minut.
Trzecia, bo ja nie wiem, trzecia, bo już... Trzy i pół minuty chcesz powiedzieć, że się wstrzymałeś oddech?
Tak, taki mam rekord, no nie?
Trzy i pół minuty?
Tego co pamiętam.
Wiesz ile ja wstrzymuję oddech?
Piętnaście sekund.
I zaczynam się dusić.
Teraz byśmy zrobili kilka ćwiczeń oddechowych i byś wytrzymał minutę bez problemu.
Ale na podstawie tych swoich doświadczeń, no bo lepiej słuchać, ktoś kto osiągnął sukces i współpracował z psychologami, byś polecał tego typu ćwiczenia?
Każdemu wiesz, to są takie ćwiczenia, które cię wiesz... inaczej, masz też okres, jesteś po walce, zaczynasz kolejny obóz przygotowawczy, no i jak ty sobie nie sprawdzisz, czy ci coś pomoże, no to jak się tego dowiesz, więc spróbuj.
Czy się potem czujesz lepiej czy gorzej?
Metoda prób i błędów, no nie?
Nie no, ale na twojej podstawie, bo wiesz, jest jedna kwestia powiedzenia, a, nie zaszkodzi, ale ty jesteś, tu odpowiedni przykład siedzi przy mnie, że naprawdę to funkcjonuje i działa.
Na mnie działało.
Znaczy działa, działa, działa, bo dalej sobie robię te ćwiczenia oddechowe, no nie?
Nawet w zegarku Garminie masz, wiesz, podstawowe jakieś tam.
Na internecie znajdziesz, przepraszam, mnóstwo ćwiczeń oddechowych.
Teraz musisz dobrać do ciebie, które ci są najbardziej potrzebne, które ci pasują, nie?
Ale nadal współpracujesz z psychologami, czy... Nie, aktualnie nie.
Wiesz co, ja zawsze mam taki problem z... Znaczy, problem, nie problem, że właśnie z psychologami, to trzy razy i trzy razy, że dochodziliśmy do pewnego momentu i koniec.
I jakby nie potrafimy... A czy to nie jest naturalne?
No bo tak, mi się wydaje, że jest.
Dochodziliśmy do ściany jakiejś tam i nie jesteśmy w stanie jej... Ale co było takim powodem takich rozwód, rozwodów?
Nie wiem, że jakby już nie czułem potrzeby.
Nie czułem potrzeby, nie czułem, że to coś jeszcze do mnie wniesie, no nie?
Więc jakby po co to ciągnąć coś, co już jest... No to jakby gdzieś koniec, nie?
A to nie było pejoratywne?
Współpraca z psychologiem?
Bo ja na swoim... Ja wiem, że czasem kiedy zawodnicy, przynajmniej wcześniej, teraz zupełnie to inaczej wygląda,
Że jak współpracowali z psychologami... Ale nie mówisz, że u was nikt nie współpracuje... Współpracują teraz, ale wcześniej to było zupełnie... Ale u nas tak samo, u nas to było... To się zmieniło.
Wiesz, jak zawodnik sportu walki ma rozmawiać z psychologiem.
No właśnie, to jest taki handicap od razu.
Co znaczy, że ma problem, to znaczy, że ma przewagę nad nim, że jest słaby.
Pamiętam, jest taki zawodnik, jeszcze żyje, Mirko Krokop, bardzo dobry Chorwat i on sam kiedyś mówił, że... Ja go znam, Krokop akurat słyszałem.
No ja mu mówił tak, że...
Jak ktoś potrzebuje psychologa sportowego, to najlepiej zakończy ten sport.
Minęło parę lat i cofał te słowa.
Ale na swoim doświadczeniu?
Na swoim doświadczeniu, jeśli dobrze pamiętam.
Ale widzisz, bo ja mam bardzo podobne podejście i teraz... Zobaczcie, jest top level, no nie?
Jesteś w top 10, top 5, no to już ten poziom jest bardzo wyrównany.
No i teraz detale, szczególiki.
Nawet ktoś ci powie coś na sekundę przed walką i może to zmienić cały obraz walki.
Jak masz wyrównany poziom, no to tak, to musisz szukać tych takich detali, ułamków.
Każdy wie jak trenować, każdy wie jak zadać lewy-prawy, każdy wie jak obronić zapasy, każdy wie jak ciężko trenować.
Teraz musisz znaleźć lepszy sposób na swojego przeciwnika, swojego rywala.
Już nie są te czasy, że ten ma dobre zapasy, nie umie boksować, no to wiesz, rozwalę go boksem, wystarczy, że wybroni obalenia.
Ale to właśnie kwestia tych detali, bo nawet w piłce nożnej wszyscy identycznie trenują.
Taktyki są podobne.
I na najwyższym poziomie właśnie te detale mają znaczenie, czy wygrywasz, czy nie.
Ale nawet w twoim środowisku te detale, aż na najwyższym poziomie, te poziomy są tak bliskie, że nawet te detale mają wpływ na to, czy wygrywasz, czy nie.
Są kategorie wagowe, gdzie masz kogoś takiego kozaka, że jest mistrz i nikt nie jest w stanie do niego podejść, ale cała reszta boksuje się na bardzo podobnym poziomie.
I ktoś musi znaleźć ten swój mały detal, który go, wiesz, wystrzeli do przodu.
No to mówmy o takim jednym właśnie gościu, który przewyższa wszystkich.
A są zawodnicy, czy miałeś takie okazje, gdzie powiedziałeś, nie, nie, nie, z tym nie walczę, bo mi nie odpowiada taktycznie?
Nigdy nie wybierałem sobie rywali, nigdy nie... To nie mój styl.
Przychodzi kontrakt na walkę, ja go podpisuję.
Nieważne kto to jest?
Nieważne kto to jest, ja by nie lubię, nie ten... Gdzieś tam mogę sugerować, na przykład jak byłem mistrzem to okej, no nie chcę walczyć tam z kimś z top, powiedzmy poniżej top 5, no bo nie wypada, nie?
Więc chciałem mieć, wiesz, top zawodników, no nie?
Ale jak nie jestem mistrzem to...
I pamiętam dobrze, o, jak zdobyłem pas, ja wracając do domu w samolocie, moja Dorota odpaliła se neta, bo ja nie, jak już gadaliśmy wcześniej, nie odpalam neta w samolocie.
I od razu już miała w samolocie, czyli na powiedzmy tam 10 godzin po zdobyciu pasa już chcieli mi dać walkę z kolejnym...
Od razu w samolocie?
Od razu w samolocie.
Ona mi mówi, że już mamy propozycję obrony.
Ja mówię, kto?
Ona mówi, Adesanya.
Ja mówię, zajebiście, bo mega fajne nazwisko, bardzo dobry zawodnik, fajny ten, ale mówię, okej, ale to ja jestem mistrzem.
On też był mistrzem, ale niższej kategorii.
Doszło do takiej walki?
Doszło do takiej walki, ale mówię, na moich zasadach, czyli nie w tym terminie.
Że po prostu, im jesteś wyżej, to możesz sobie pozwolić na więcej.
Ja wybrałem tylko i wyłącznie czas.
A uważasz, że są zawodnicy, którzy mówią, o, tego wybiorę, tego... Dużo jest takich zawodników.
Dużo jest takich zawodników, ale... Oni nie tracą szacunku?
Wiesz co, no... Bo wiesz pewnie, kto to jest, tak?
Wiesz co, no ja... Dla mnie to jest śmieszne i... i dziwne.
Ale też jest taka, wiesz, no też organizatorzy i matchmakerzy tego nie lubią.
A to nie jest inteligentne zarazem?
Wiesz co, ale to jest takie unikanie się, unikanie, wiesz, nabijanie rekordu sztucznie, wiesz, a prędzej czy później ta weryfikacja tak czyjdzie.
No prędzej czy później tak, no ale to, wiesz, to zawsze lepiej zmierzyć się z... Nie wiem, może dlatego, że jesteś, wiesz, z tych osiemdziesiątych lat.
Tak, że nie wypada... Nie wypada wybierać, nie wiem, kumptatorzy.
Ale rozumiesz, to na koniec dnia bardzo dużo zależy z kim się bierzesz.
Jeżeli chcesz być najlepszym, musisz pokonać wszystkich.
No tak, ale oczywiście... Jeżeli będziesz najlepszy i zrobisz wszystko, to prędzej czy później będziesz, no nie?
Ja pamiętam, mieliśmy taki okres za czasów trenera na wałki, że my w meczach towarzyskich nie graliśmy z silnymi zespołami, bo to nam pozwoliło być wyżej w klasyfikacji.
Ale okej, sparing.
Mecz towarzyski traktujesz jako sparing, nie?
Jeśli to nie jest walka o pas, to mniej więcej można... Ale każda walka jest rankingowa i ona cię przybliża do walki o pas.
Dlatego mówię, czyli lepiej teoretycznie walczyć ze słabszym zawodnikiem, niż wybierać trudnych.
No teoretycznie tak.
No, o to mi chodzi.
Ale to jest słabe, nie?
Dla mnie.
Bo ty jesteś stary rocznik, to jest tak nie wypada.
Być może nie wypada.
Bo rozumiesz, bo na koniec dnia to jest po prostu inteligentne, to podejście tego, a tu ten, żeby dość i na koniec oczywiście.
Oczywiście można kakery poprowadzić gdzieś tam, ale okej, na pewnym momencie, na początku gdzieś tam jeszcze można, nie?
Jak jesteś młodym zawodnikiem, zbierasz doświadczenie.
Ale może dlatego, że ja mówię już o, wiesz, ja cały czas mówiąc o walkach myślę o top 10 po prostu UFC, no nie?
Znasz na pewno zawodników, którzy źle dobrali rywali.
Jest mnóstwo takich historii.
Ja miałem taką walkę w Brazylii z zawodnikiem.
Ja od razu wiedziałem, że jadę, lecę, walczę, nie ma problemu, ale od razu wiedziałem, że on mi nie będzie siedział, że to będzie trudna walka.
Pomimo, że wszyscy myśleli, że będzie tak.
Ja wiedziałem, że jego gabaryty, jego sposób poruszania się, to nie będzie.
Walkę wygrałem, ale po 25 minutach na decyzję.
Ale to widzisz, i teraz z tej perspektywy, z tego doświadczenia, czy w takiego typu momentach nie lepiej naprawdę zrobić Neymara i zastanowić się?
Ja bym nie umiał.
Na tamten czas bym może nie umiał.
Teraz mówię, już jestem starszy, inaczej też patrzę na życie i mam inne priorytety, więc może teraz bym już zrobił jakiś taki fikołek.
Ale wcześniej nie.
Do dzisiaj, przyszedł kontrakt, podpisałem od razu.
Powiem, że jestem numerem 4 albo 5, a walczę z gościem 11, więc teoretycznie... On może wygrać wszystko, ja tak naprawdę nic tą walką nie ugram teraz.
A, czy masz więcej do stracenia?
Tak jak ja bym podpisał kontrakt w Ekstraklasie, to miałbym podobnie.
No ale mówię, to przyszła walka, mówię, hej przygoda.
A powiedz mi takie inne kwestie, czy trzeba być showmanem, żeby zaistnieć w twoim... W dzisiejszych czasach tak.
W dzisiejszych czasach?
Musisz być jakiś.
Musisz być jakiś, bo... No bo inna, wiesz, no takie czasy nastały, no nie, że musisz być i dobry sportowo... I pod Instagrama.
I musisz być, że ludzie chcą cię słuchać, chcą cię oglądać, musisz ich jakoś przyciągnąć.
Czyli teraz co?
Czyli oprócz tego, że się dobrze bijesz, jak chcesz być zawodnikiem, to co?
To musisz coś... Ty rozrobić McGregora, że tam, nie wiem, rzucał czymś w autobus?
Był jeden, jedyny i... No nie no, to nie możesz go skopiować, bo to już jest nudne, nie?
Musisz być... Musisz znaleźć jakbyś... Kurczę, jakby tak to powiedzieć.
Musisz być prawdziwy, autentyczny i wymyślić coś swojego, no nie?
Wiesz, masz Pereirę, który on nic nie mówi, on mówi tylko czama.
Cały świat kocha.
Chama i wszyscy Chama.
Nigdy się nie uśmiecha, tylko chodzi taki kamienny, porównując go do tych posągów z tej wyspy.
Wyspy z zielonego lądka.
Ale to jest tak trochę w sensie... Ale broni się sportowo.
Dokładnie tak.
Konor wiesz, do pewnego momentu i był showmanem i się bronił sportowo.
A to nie właśnie w momencie jak zaczynasz przegrywać, nie robisz z siebie klauna?
Rozumiem, o co chodzi, bo jak robisz wszystko... No bo wiesz, jak ci wszystko wychodzi, to możesz sobie pozwolić na wszystko, to wiadomo, ale jak już masz tą autentyczność, czyli nie grasz i jesteś taki i to samo robisz i dostajesz w łeb, to to jest takie...
Obraca się przeciwko tobie?
W niektórych przypadkach bardzo.
Bo się nie broni, nie?
Robisz z siebie coś, gadasz głupoty, a ich nie bronisz później w oktagonie.
A doświadczyłeś coś takiego w stylu... Masz tu jakiś bonus, rzucona kwota, nie wiem, 50-100 tysięcy dolarów na stół i mówię...
Brakuje nam... Nie, jakby bonusy masz za walkę, czyli na zasadzie szef ci rzuca bonus, mówi najlepszy knockout, najlepsze poddanie, najlepsza walka wieczoru, może zgarnąć wszystkie trzy nawet, no nie?
Taki najlepszy piłkarz, najlepsza bramka i najlepsze akty, tak?
Ale to jest w sensie, że co?
Wiesz co, to już to jest, po prostu to jest.
Aha, czyli wiadomo.
To wiadomo, że jest, ale zawsze jest, że masz ważenie to przed komisją, czyli poranne, a potem jeszcze jest ważenie medialne takie, już z kibicami, z ludźmi, ale już jesteś najedzony, już lepiej się czujesz, kolory wróciły, już jesteś szczęśliwy, już możesz zrobić z siebie, już możesz coś przygrać na tym, showmana możesz coś wymyślić fajnego już na ważeniu, że się to ludziom spodoba.
I zawsze po tym medialnym ważeniu idziesz do pokoiku, jakiejś tam szatni, bo najszczęśliwym ważeniem jest na hali.
Z innymi zawodnikami?
Z innymi zawodnikami.
Wszyscy idą.
Wszyscy idą i jest, wiesz, przychodzi Dana Shevy, no i on mówi, że kurwa, jak nie widzisz jeszcze tej najlepszej walki, to ją zrób, no nie?
Pokaż się.
Tam siedzą te, wiesz, gwiazdy rocka, filmów, oni chcą być w wami, pokażcie im, no nie?
Kim wy jesteście, no nie?
I jadaje, wiesz, 50 koła za najlepszy knockout, za najlepsze poddanie, za najlepszą walkę.
A jak zrobisz dobrą walkę, a na koniec gościa snokautujesz, zgarniesz 100 dolarów dolarów więcej, nie?
Wszyscy siedzą, jak to wygląda?
No tak, jak w szkole, jak... Dokładnie tak to wygląda.
Wiesz, siedzisz, nie ma ławek, tylko są krzesełka, siedzisz sobie, wiesz, w krzesełku, tak jak my tu teraz siedzimy.
I nauczyciel wchodzi.
Siedzi boss, wiesz.
Wszyscy cicho słuchają i wiesz.
I każdy tylko potręca, żeby dał, wiesz, nie 50, a 100.
A sobie jacyś tam...
Daj więcej, tak?
Ale ile ja tych scen znam, to normalnie scena jest szatni.
Jak prezydent wchodzi, dzisiaj bonus będzie 10 tysięcy, 20, 30... No to też zawsze.
Znaczy może nie zawsze, ale zawsze.
Kasy nie widzicie, w sensie, to nie jest tak, tylko po prostu to jest słowne.
Ja sam zgarnąłem tych bonusów ileś.
Fajnie.
A jakie tak jest, w sensie, najlepszy knockout?
Za poddanie, za knockout, za walkę chyba też.
Z kim to było?
Co za poddanie, to na przykład, to w ogóle UFC było w Gdańsku.
Za Davina Clarka, no nie?
Takie poddanie zrobiłem, że wpadło.
Potem taka walka, bardzo ważna, która mi... A jakie to były kwoty?
Wiesz, do tego, co ci dodaję.
To jest takie, wiesz... To są duże pieniądze.
Bardzo szokujące, wiesz, ale to jest takie, wiesz... Bo na koniec dnia to jest tak, tylko zrobiłeś swoją robotę i dostałeś bonus za dodatkową rzecz.
Potem za Luka Rockhola dostałem, pamiętam, też bonus.
A ta walka była mega ważna, bo mi otworzyła drzwi naprawdę do takich wielkich walk, no nie?
Bo to było mega nazwisko na tamten czas.
Wiesz, dostał kaosa i też... Ale to nie jest tak, że bijesz się i robisz tak... Kurczę, jak bym to tu wymyśleł, że tam te pięćdziesiąt tysięcy jest i wiesz, może tu coś odpalę, to nie zaprząta głowy, czy po prostu... Nie, nie, nie, wiesz co, ja się potrafię wyłączyć na to, ja się potrafię, wiesz, tak skupić, odrzucić wszystkie myśli pobocze, które mogłem... że ja nie staram się to robić, bo czasami masz, że w walce masz tak głupie myśli, że sam się zastanawiam, skąd mi to w ogóle przyszło do głowy podczas walki.
Ale jakie to są myśli?
No nie wiem, walczysz tu, wiesz, wymiana ciosów, a nagle masz...
Ciekawe co w telewizji leci dzisiaj w kinie, w telewizji, nie?
Wieczorem.
O czym ja myślę, nie?
Muszę chłopatu znokautować, nie?
A bo co mój pies teraz robi, nie?
Takie z dupy myśli się czasami pojawiają, no nie?
I to dużo zawodników ma.
Że gdzieś tam odpływasz, nie?
A potem sobie przypominasz walkę i nie jesteś w stanie jej przypomnieć i musisz ją obejrzeć.
A co, dostajesz mordę i później się budzisz?
No czasami tak jest.
Ja mam czasami tak, że ja muszę dostać pierwszy cios, żeby się obudzić i wejść w walkę dobrze.
No to poproś trenera, żeby ci raz przyłożył.
Ale jak jesteś w szatni... To robię pierwszą rundę w szatni.
Sparring partner.
I tu mam taki plusik, że on mnie nie może skrzywdzić.
No bo wiesz, ja za 10 minut wchodzę do OKTAGONu.
Wyobraź sobie, wychodzi, a tu krew z nosa leci.
A tu chodzi o to przepalenie się, żeby gdzieś tam już dostać, żeby się tak obudzić.
Aha, czyli dajesz sobie po prostu... A powiedz, ta kwestia tych sparring partnerów, bo jak ich dobierasz?
Bo to z mojej perspektywy jest takie interesujące, że...
Że to jest... Dlaczego oni to robią?
Żeby sprawdzić się... Robią to z kilku powodów.
A, lubią to robić.
Chcą to robić.
Są też tacy, którzy za to skasują pieniądze, za to, że przyjedzie na sparing, no nie?
Ale to już jest tacy znani zawodnicy.
No nawet nie, no po prostu okej, przyjadę, ale nie wiem, zapłać mi za hotel, no i za rundę chociaż tam, wiesz, żebym... Bo wiesz, ja mam normalnie robotę, czy coś tam, wiesz, nie będę u siebie w mieście, w kraju, tracę pieniądze, no to chociaż mi zwróć, wiesz, za... No wiadomo, to takie no... No, za to, ale najczęściej to jest po prostu, wiesz, najczęściej to jest...
Największym szczęściarzem jesteś, jak masz fajną ekipę w klubie, w którym trenujesz i się o to nie martwisz.
I wtedy to robisz po prostu stricte przyjacielsko, po koleżeńsku, bo jesteście z jednego teamu.
I jak ja teraz się szykuję do walki, no to oni pomagają mi.
I wiedzą, że ja, jak oni będą się szykować do walki, przyjdę i pomogę im.
A to jest takie, że po prostu, no wiesz, z twojego pułapu to jakoś jest normalne, żeby... Sparing to jest, wiesz, to są całe... Taki trening?
Rozgrzewka, pokopać sobie z kumplami w piłkę?
No nie do końca, wiesz, sparing to jest specyficzna rzecz i to nie musisz, wiesz, to jest... kurczę...
I pamiętaj, że jak robisz sparingi, to też jest znacznie, że masz trzech sparing partnerów i każdy się zmienia co rundę, więc finalnie to w teorii chłop o to, że jest o ciebie tam powiedzmy poziom niżej, no tak już wejdzie na trzecią rundę, ty jesteś zmęczony, to i tak ci da dobrą rundę, no nie?
Na tej zasadzie, nie?
Czasami się zmieniają co dwie, co trzy minuty, różnie.
Zależy od tego jak się te... Ja jestem w takim etapie, że mi wystarczy jeden na... Ja po prostu muszę przetrwać obóz przygotowawczy.
Ja jestem na takim etapie, że ja się odpalam na walkę.
Poważnie?
A sparingi chcę po prostu przepracować, nie?
Ale zmieniałeś sposób trenowania z wiekiem?
Zupełnie inaczej?
Ojej, jakby w sensie... Ale to w praniu poprzez swoje błędy, czy ktoś ci to... No trener widział, że kurde coś tutaj, mówi dobra, to odpuszczamy to, robimy to tak i gdzieś tam... Na przykład fajny przykład mam teraz tego kampu, gdzie zacząłem i na początku... Nie szło.
Nie szło.
O powiedzmy, szło średnio, no nie?
I właśnie... Przypomnijmy, to jest przed walką...
6 grudnia.
6 grudnia, bo to nie wiadomo kiedy będzie wypuszczony.
Z kim się bijesz?
I zupełnie nie szło na początku?
Nie szło średnio.
No i trener zaczął gdzieś tam kombinować.
Zrobiliśmy jedną zmianę, zaczęło być lepiej, ale jeszcze nie było tak jak byśmy chcieli.
Zrobiliśmy drugą zmianę, no i jest rewelacyjnie.
Ale to jak to odczuwasz, że co, że bijesz się z kimś, ci nie wychodzi?
Nie masz siły, nie wychodzi, nie czujesz, nie widzisz ciosów, nie czujesz w sparingu, bo finalnie sparing jest jakby najważniejszym gdzieś tam podsumowaniem treningu, no bo widzisz, czy ci wychodzi, co robisz, co działa, no nie?
No i wiesz, dzieci nie wychodziło, a nagle zaczęło wychodzić, no nie?
Po prostu trzeba, wiesz, trzeba być mądrzej w pewnym wieku, no nie?
Mówię, tyrać każdy potrafi, nawet z całym szacunkiem do chłopów, którzy kopią rowy, oni też ciężko tyrają, ale mają tylko garba na plecach, no nie?
Ale jak już przychodzi ten taki PESEL cię ściga, kontuzje itd., no to trzeba się nauczyć trenować inaczej.
Kiedy był twój prime?
W jakim okresie?
Ile miałeś lat?
Kiedy się zaczął?
To jest normalne dla zawodników?
Wiesz co, i tak i nie.
Nie ma reguły.
Jeden złapie mając 20, a kończy mając 30.
Jeden złapie mając 30 i kończy mając 35.
Ktoś zacznie później, wiesz.
No jakby to są indywidualne kwestie.
No bo wiesz, miałeś różne życie, różne historie, ktoś tam miał jakieś inne kontuzje, no to się różnie dzieje.
Mentalnie do niektórych rzeczy musisz dojrzeć.
No mi się to zaczęło, no i tak do 38-39 i tak było.
Z dnia na dzień?
Z dnia na dzień.
Potem popracowałem troszeczkę z tym właśnie coachem, z psychologiem i gdzieś tam wróciliśmy.
Ale to już nie jest wiadomo.
Ja już nie czuję tak jak 5 lat temu.
Już nie mam tej mobilności.
Przede wszystkim przez te kontuzje.
No i przez PESEL, że tej regeneracji potrzebuję więcej, więc muszę troszeczkę inaczej trenować niż wszyscy.
A czy był jakiś zawodnik, który mógł pokonać Jana Błachowicza w jego prime?
Wtedy nie, nawet Jon Jones się śmieje, że uciekł przede mną do kategorii ciężkiej.
Nie było mocnych?
No na te moje, wiesz, na te moje 38 do Adesany nie było.
Ale ten przykład, to wydaje ci się, że on właśnie zrobił Neymara?
Tak sobie to tłumaczę, nie?
To jest moja wersja i jej nie zmienię.
Obiecał mi tę walkę dwa razy i się nie wywiązał.
Wiesz, jeszcze rywal, z którym on się męczył, ja go znokautowałem w drugiej rundzie.
Ale to jest takie troszeczkę, żałujesz takiego właśnie, to... Wiesz co, no troszeczkę żałuję, jest to takie, bo nie zmierzyłem się z gościem, który jest uważany za największego, wiesz, zawodnika w historii, no nie?
Że ci nie dano akurat w tym okresie, w tym momencie.
Że mi nie dano, że on sobie stwierdził, że idzie sobie do kategorii ciężkiej, nie?
Ale to jest mocne powiedziane, że wiesz, że według ciebie on zrobi to specjalnie.
Można się, wiesz, przez zaciśnięte zęby z uśmiechem to mówić, ale obiecał mi tą walkę dwa razy i jej nie zrobił, no nie wiem.
Nie, to jest... A jak, powiedz mi, Jan Błachowicz, który walczy, który ma 38 lat, z Janem Błachowiczem, kiedy ma 20 lat?
Jakby ta walka się potoczyła?
No nie, no tak... Czy może 25?
Wtedy jak miałem prawo, to bym zjadł siebie z dwudziestu pięciu.
Jaka była największa różnica?
Doświadczenie.
Obycie.
No i zasób.
Ja miałem tą czutkę.
Ja wszystko widziałem.
To co chciałem zrobić, to wchodziło.
Ale to jest tak, że w twojej głowie, jak w szachach, że były dwa, trzy przed, co on zrobi?
No coś takiego, nie?
Ja potrafiłem się podłożyć, żeby... Tak jak w szachach, zawiasz tankę, żeby później zbić króla.
Ja też tak potrafiłem zrobić, no nie?
Ale jest taktyka... Znaczy, oprócz analizy przeciwnika, jest taktyka, jak... Są różni zawodnicy.
Są tacy zawodnicy, znam, którzy po prostu idą i... Że wchodzą z grzęta?
Nie ma żadnej taktyki, po prostu walczy.
Są tacy, którzy mają plan A, B i C, no nie?
A, czyli idzie, nie idzie i... I są też tacy, którzy jakby dostosowują się do tego, co się dzieje, wiesz, potrafią tak przeanalizować walkę, że masz plan ABC, ale on nie działa i jeszcze potrafią, wiesz, się odnaleźć w tej sytuacji.
A jakim ty byłeś zawodnikiem analizowym?
Ja raczej byłem takim, który analizował bardzo, no nie?
Były momenty takie, że szedłem na żywioł, ale były też takie, że musiałem wyczekać swój moment, przeczekać, wiesz, podpuścić, wpuścić.
Ale to właśnie z wiekiem przyszło i akurat ten... Od zawsze.
Tak, gdzieś tam byłem taki, że czekałem na swoją okazję.
Z jednym z wiekiem to było jeszcze... Bardziej zaawansowane.
Bardziej zaawansowane, że ja po prostu, wiesz, widziałem dużo więcej, no nie?
Ale to właśnie, to jak tak mówisz, że byłeś ciągle takim zawodnikiem, to... Miałeś taką aurę, nie?
Taką aurę, że po prostu widziałeś, wiedziałeś, co się wydarzy i mogłeś w każdym momencie na to, co się działo, zareagować, nie?
Ale to teraz tłumaczę, czemu ten prime przyszedł tak późno.
Nie wiem, czemu przyszedł tak późno, no po prostu musiałem wiesz wytrwać, wyczekać go, no nie?
Ile trwał, według ciebie?
No słuchaj, no ja zacząłem, wiesz, ja podpisałem kontrakt z UFC w 2014, no nie?
Zdobyłem pas w 2020, którym drugim?
Kiedy była pandemia?
Pamiętam, tak dawno to było.
Też nie pamiętam.
Ale ten prime, w sensie ten, kiedy mówisz, tam w mojej z perspektywy to była ta sywilla, która trwała 2-3 lata u mnie.
A u ciebie?
Ale wiesz, ja też miałem, ja miałem też, ja też szukałem swojej drogi, bo ja miałem, ja byłem wiesz, tyle żeby mnie wyrzucili z UFC, no nie?
Który to był moment, kiedy... Co raz podpisałem kontrakt z UFC i stwierdziłem, że teraz muszę, nie wiem czemu, tak sobie stwierdziłem, że muszę trenować mocniej, jeszcze silniej, wiesz, tak bym... Dojechać się, tak?
Jeszcze bardziej się dojechać, chociaż i tak się trenowałem bardzo, a tak sobie wymyśliłem.
No i zmieniłem klub, wszystko zmieniłem i to było po prostu... Próbowano ze mnie zrobić zawodnika totalnie innego niż byłem, no nie?
I jakby te rzeczy, które miałem dobre, zatraciłem.
I stałeś się średnim we wszystkim.
Ale się obudziłem dość szybko i wróciłem na to, co robiłem wcześniej i się troszeczkę odbiłem, ale potem znowu padł taki, ja to mówię, klątwa dietetyka.
Że tak sobie chciałem wkręcić zdrowe żarcie i... Że to nie szło.
I ja myślałem, że jestem chory w pewnym momencie, nie?
Że ja mam jakiegoś hifa, racha, że ja zaraz umrę, no nie?
Tak fatalnie się nigdy nie czułem.
Aż pamiętam dzisiaj pozdrawiam trenera, już też razem współpracujemy, ale się znamy.
Mamy Piotra Jeleniewskiego.
On mówi, coś jest nie tak, ja cię nie wypuszczę do tej walki, bo ci się krzywda stanie, no nie?
Nie potrafiłem rundy wytrzymać na treningu.
Ale ten okres, o którym mówisz, to była twoja decyzja czy trenera?
Moja decyzja, że po prostu współpracuję z Jetytykiem i będę latał.
Było dobrze, ale będzie jeszcze lepiej.
I w ogóle nic nie wyszło.
To był dramat, nie?
Jedyny efekt był wizualny, że wyglądają naprawdę najlepiej w swoim życiu chyba, wiesz.
Ale ja nie jestem kulturystą, więc mówię, na co mnie... Wyrzeźbione w sensie.
Wyrzeźbione, tak.
No że było, wiesz, wizualnie było docięte, ale zero siły, zero kondycji.
Czyli jak teraz słyszysz dietetyk?
Metoda prób i błędów.
Ja wiem co jest dla mnie dobre, po czym się czuję gorzej, po czym się czuję dobrze.
To jest idealny przykład.
Wcześniej grałem z takim zawodnikiem.
Wtorek impreza.
Czwartek impreza, sobota mecz.
Genialny zawodnik.
Przestał to robić.
I nagle lipa.
Profesjonalista się zrobił i zaczął grać piach.
Jak z perspektywy trenera wytłumacz mi, jak powiedzieć gościowi, co możesz mu powiedzieć?
No nie wiem, co, rób tak dalej, jak to się działało, to tego nie zmienię.
Był u treningi, że przyjeżdżał z imprezy od razu taksówką na trening.
I robił ogień.
Ale taki się rodzi jeden na milion.
Ale wracając do tego, trener mówi, że mnie nie puści.
Mówi, jeszcze mamy ten tydzień, to będzie nasz decydujący?
Co robimy?
Ale pamiętam, że w piątek zrobiliśmy sparing, on był tragiczny.
Ja wyszedłem z klubu, pamiętam, rzuciłem rękawice, wszystko, poszedłem na maksa do domu.
I on mówi, słuchaj, w weekend idziesz na miasto i masz się nażreć jak świnia, wiesz.
Dla bani, no nie?
No i ten mój trener każe, to idę.
Poszedłem i w poniedziałek były sparingi, zrobiłem jeden z najlepszych sparingów w życiu, no nie?
I on mówi, okej.
I już wiemy, gdzie jest błąd.
Z dnia na dzień?
Z dnia na dzień.
To była różnica tylko tego, że... Ale to tu w takim razie?
Głowa, głowa i to, że ja w końcu zjadłem, wiesz, porządnie, jak, wiesz, golonko.
A to jak wtedy wyglądała twoja dieta?
Warzywko, kurczaczek i... I matcha?
No nie, na przykład było dużo mięsa wołowego, ale ja się na przykład... Ja bardzo lubię mięso wołowe, ale się po nim źle czuję.
Ono mi nie daje, wiesz, siły, energii.
Ja po wieprzowinie się dużo lepiej czuję.
I dużo ludzi tego nie umie zrozumieć.
Ja mówię, ty no, ale ja... Ale ty rozmawiałeś z tym dietetykiem, czy to jest jakieś tak wyssane z palca, tak, o tak, tak, tak i to było?
Nie, wiesz co, jakby też to była dla mnie taka, że on szukał wszędzie dziur, tylko nie w tym, że może gdzieś on robi błąd, nie?
Ja rano, słuchaj, ja pamiętam, robiłem badania krwi.
Były tragiczne.
Tragiczne.
I wiesz, dobra, trzeba dołożyć taką witaminę, taką, taką.
Ja rano się budziłem.
Ty, tak byś miał 70 lat.
Miałeś takie pudełeczko?
Ja już by mi się nie chciało jeść śniadania, jak ja zajadłem garść witamin, wiesz, no to już ten, nie?
Miałeś takie pudełeczko z poniedziałek, wtorek, środa, a tam...
Pudełko, to było takie wiaderko, bo wiesz, taka garść i musiałem to łyknąć.
To ile tych było?
Nie pamiętam, bo to było już lata temu.
Garść, no nie?
Słuchaj, i teraz mam za niedługo walkę i znowu musiałem zrobić badania krwi.
No Kuba, jak wiesz... Jak dwudziestolatek.
Jak dwudziestolatek.
Nic mnie nie jest poza, wiesz, poza skalą, nie?
Ja jem zdrowo, no bo to nie jest jakaś filozofia, żeby jeść zdrowo.
Z głową w sensie, wszystko można.
Ja też mam takiego kolegę, przyjaciela i on mi kiedyś powiedział takie słowa.
Mówi, słuchaj Janek, ty się chcesz napić piwa?
I ty walczysz z tym, żeby się tego piwa nie napić, to ta walka o to będzie cię kosztowała trzy razy więcej energii, niż ty jak pójdziesz i z tego browara walniesz, nie?
Oczywiście jak wypijesz pięć, sześć, no to już jest lipa, ale jak z tego jednego piwko walniesz, nic ci nie stanie, a twoja bania tak odpocznie, że będzie trzy razy lepiej.
I tak jest ze wszystkim, no jak walczysz, żeby nie zjeść tego cukierka jednego, okej, jak zjesz całego torta, no to lipa, no ale jak masz jednego cukierka, no to sobie go zjedz.
Jak jest umiar, to można sobie pozwolić na wiele.
Dla bani to będzie niesamowite, a ta walka...
Ale też to może iść w drugą stronę, że wiesz jak pokusisz się o coś, zjesz coś, wypijesz to wtedy powiesz, kurczę przegrałem.
I wtedy zaczyna się drugi, trzeci, czwarty, piąty wieczór.
Dlatego mówię, że każdy jest inny i każdy musi znaleźć swój... Każdy ma inne podejście, każdy lubi inne rzeczy i musi znaleźć swój sposób, swoją drogę.
Fundamenty masz te same, ale finalnie to, że ja zadaję ciosy tak, to nie znaczy, że jak ci pokażę, ty też będziesz je zadawał i będzie dobrze.
Każdy musi znaleźć odpowiednie podejście.
Każdy mówi, że jakby nie ma złej techniki, jest skuteczna albo nie.
A powiedz mi, pytałeś Jurasa, że może spotykać się z jego siostrą?
Która była trudniejsza decyzja o rękę partnerki?
Nie, z Jurasem to było, wiesz, przy barze siedzieliśmy i mówię, ty, Juras, mogę się pobawić z twoją siostrą?
Pobawić?
No bo to była im, wiesz, afterparty po jakiejś gali.
Ale czekaj, bo jakbyś mi powiedział, czy możesz się pobawić moją siostrą... To czy pobawić na zasadzie, no iść na parkiet potańczyć.
Ty już tam nie dorabiaj historii.
No właśnie, mówię, aha, bo to było gdzieś tam, gdzie tańczyłeś, tak?
No, no po prostu, no, się tam pobawić.
Aha, czyli tam nie było tam jakiejś, jakiejś tam... Nie, ofic... no, wiesz.
Aha, czyli tak po prostu, okej.
Nie ma pretensji?
Nie, no jak?
No nie, no nie, wiesz, to nigdy nie... Nie, powiedział, że luz, że mogę, nie, że jest... No jak jest szacunek, to... To jest takie, nie jest trochę oczywiste, ale wiesz... Kulturalnie zapytałem, żeby nie było kwasłe, bo powiedział, że nie, no to, no to wiesz... Tak?
Jurek by się dowiedział.
Za winklem gdzieś, wiesz, za rogiem, nie?
A jakie teraz plany masz?
Znaczy, zastanawiasz się nad końcem kariery?
Coraz bardziej, no słuchaj, jestem realistą, ja wiem, że to jest bardzo blisko, nie?
Więc coraz bliżej, no.
Widzisz się w jakichś takich fejmach, coś?
Nie, nie moja bajka, nie odnalazłbym się w tym.
Ale jakieś takie walki pokazowe, charytatywne, trener.
Co w ogóle zawodnik robi po zakończeniu kariery?
Bo ty widać, że jesteś gościem inteligentnym.
Jakie są możliwości dla ciebie?
Dla mnie?
To znaczy co byś widział, jak byś się widział w przyszłości?
No gadaliśmy o tym aktorstwie, więc...
Chciałbym się... Chciałbym się... Jestem ciekaw gdzie wy byście zobaczyli Janka jako aktora.
Powiem ci tak, że zaczynam się bawić w to aktorstwo.
Delikatnie na razie, na spokojnie.
To o to bym się widział.
Chciałbym się popróbować jeszcze w jakichś różnych takich, wiesz...
No, bo to jest fajne, wcielasz się w kogoś i możesz się spróbować w tym.
No i w gamingu troszeczkę.
Nic związane z walkami?
Jako trener, jako... Wiesz co, jakby mówisz poza, nie?
Mówię poza, no to na pewno się będę chciał w to pobawić, czyli gry i jakieś tam aktorstwo.
Gaming nie, że tworzę gry, no bo to nie... Ale coś tam się dzieje, delikatnie.
Ale jako profesjonalny zawodnik?
Nie, nie, nie.
A jakoś coś tam jakoś biznesowo, tak?
Nie, no wiesz... jakiś dubbing, jakieś takie rzeczy, nie?
Ja coś widzę, że dużo jest na rzeczy, tak?
Że to nie jest tylko przygotowywanie do walki po południu.
No nie.
W trenerkę też bym się chciał pobawić.
Pobawić.
Może nie pobawić, nawet spróbować tak... no fajnie by było wychować mistrza, nie?
Albo jakiegoś kozaka, nie?
Zrobić z kogoś mega dobrego zawodnika, więc...
Wiesz, ja nie potrafię się nie ruszać, nie potrafię nie trenować, więc cały czas, całe życie będę na tej sali, dopóki, wiesz, będę mógł chodzić, to na tą salę będę chodził i tam był i na pewno będę chciał pomagać i spróbować się w tym jako trener.
A to nie jest tak, że trochę tak...
Byłoby trochę zazdrości, że ktoś inny osiąga jakiś sukces, nie?
Nie, ja nie... Cieszyłbyś się na przykład tak, że, no wiesz, to jest tak, że, kurczę, brakuje mi tego, jakieś takie emocje z tym związane.
Ale mógłbym to przełożyć, wiesz, właśnie na to, nie?
Że ja dołożyłem cegiełkę, że ktoś osiągnął mega sukces, no nie?
Ja nie jestem zawisny i zazdrosny.
Ja jestem inaczej, potrafię być zazdrosny, ale pozytywnie, nie?
A czy dlatego, że jesteś spełnionym sportowcem?
Nawet w tym wieku?
Coś byś zmienił?
Coś bym zmienił?
Chyba nie, bo każdy moment w tym sporcie doprowadził mnie finalnie do mistrzostwa, no nie?
Więc... Inaczej, mogę na przykład teraz, okej, nie pojechałbym, wiesz, nie wyprowadziłbym się z Warszawy, może bym szybciej, ale nie wiem, gdybym się nie wyprowadził i nie wyciągnął odpowiednich wniosków z tej przeprowadzki, która była, wiesz, finalnie dla mnie niefajna, nie wiem, czy bym potem nie był silniejszy, bardziej wytrwały i nie osiągnął tego sukcesu, nie?
Więc... Tak można sobie teraz gdybać, no nie?
Więc finalnie nie, gdybym... inaczej, gdybym nie osiągnął tego mistrzostwa, no może bym zmieniał dużo rzeczy.
No to na pewno, oczywiście.
Że ci się udało.
Nie udało się, to by walczyłem.
Wiesz co, ktoś mi ostatnio tak powiedział, ostatnio mówię, udało nam się zrobić serial, a on do mnie, nie, nie, nie Grzegorz, my go zrealizowaliśmy.
Zrealizujesz, no wiesz, udać to się może, wiesz, w Totka wygrać coś na loterii.
Tak mi powiedział.
A widziałbyś na przykład trenować swojego syna?
No już to robię.
Nie, raczej w formie zabawy.
Dla mnie, ja go nie będę cisnął nigdy, że masz być sportowym, w sensie walczyć i robić to co ja.
Chodzimy razem na treningi, ma trenera swojego, ale ja też tam czasem się z nim...
Nasza zabawa głównie polega na tym, że się bijemy ostatnio.
Natomiast dywanu mamy matę w domu.
Chciałbym, żeby był szczęśliwy, ale żeby sport był ważny w jego życiu.
Nie musi to być jego sposób na zarobek i na życie, tylko żeby wiedział, że sport to zdrowie.
Ale chciałbyś, nie miałbyś przeciwko, ale nie bolało by ci jako ojca, że wychodzi na ring, że go biją?
No wiesz co, no finale to jest sport, no ja bym się cieszył... Ja chcę, żeby on był szczęśliwy, jeżeli to mu będzie sprawiało... No porażki nigdy nie sprawiają... No wiadomo.
No ale jeżeli, wiesz, będzie potrafił je przekuć, później zwycięstwo, i by coś z tym osiągnął, to bym był mega szczęśliwy i dumny.
A jeżeli będzie chciał...
Kurczę, grać na fortepianie.
Grać w piłkę, być panienką.
Wczoraj oglądaliśmy mecz.
I?
I... Coś... I ten... I dzisiaj z nim już, wiesz, na ogrodzie w piłkę graliśmy.
A ile lat?
Pięć.
A, to wszystko to jeszcze nigdy nie wiadomo.
Jeszcze się wszystko zmieni.
Ale było tak, że ten... Poszedłem z... Pokazałem mu judo, mu pokazałem, no nie?
I mu się bardzo podoba, chce chodzić na judo.
Ale robiłem sobie swój taki trening interwałowy na stadionie.
No i przyszedł z mamą popatrzeć jak biegam, no nie?
I akurat był... No trenowali w piłkę noże dzieciaki grały, no i on mówi... Tata, ja chcę na piłkę.
Ja mówię, no dobra, podchodzę tam do trenera, się pytam czy... Czy macie dla takich małych dzieciaków już jakieś takie grupy?
On mówi, ile ma lat, on wtedy miał chyba 4,5?
Mówi, że nie, ale mówi, dobra, przyjdź pan z nim tam, coś porobi, coś wymyślimy.
No i poszliśmy na piłkę, zrobił ten trening, bardzo mu się podobało i ja mówię, no dobra, no to będziemy w poniedziałek chodzić na piłkę, w środę na judo.
No ale przychodzi poniedziałek, się pytam, Jachu, co, piłka czy judo?
No ale nie, potem wczorajszy mecz obejrzeliśmy i już mi każe grać.
Ale grał ze starszymi?
Ze starszymi, z sześciolatkami chyba tam grał, siedmio.
Ale fajnie, bo... Ale wiesz, to jest najlepsze, co może być, w sensie, że... Tak, bo pociągną do góry, nie?
Pociągną go do góry i to jest, wiesz, pokazał charakter, bo wszyscy są więksi, szybsi.
Ale też było fajnie, że te dzieciaki nie były takie, że wie, że mały to go tam gdzieś tam ten, tylko mu pomagali, podpowiadali, że to było miło się patrzyło z boku.
Ja się tam nie ingerowałem, wiesz, tam sobie siedziałem na awetce z boku.
Ale to jest, bo to jest mała miejscowość.
A nie, nie, w sensie, aha, bo w Warszawie, to nie wiadomo, bo to jest, wiesz, bardzo, bardzo trudne czasem środowisko dzieci w tym wieku.
No to, wiesz, wszystko przede mną, nie?
No zobaczymy, ja jestem ciekaw, jak się ta kariera potoczy.
Ja też, będzie dobrze.
A powiedz mi, a nie masz takich obaw, że dostaniesz o jeden cios za dużo?
Nie myślę o tym.
Wiesz co, nie myślę jak... No nie wiem, ty jak wychodziłeś na grać w piłkę, to co, myślisz, że ktoś ci wjedzie z tyłu w piszczele i ci je połamie?
No nie, wychodziłeś i grałeś.
Jak idziesz, nie wiem, wchodzisz do samolotu, to myślisz, że wiesz, że to jest ostatni lot?
Nie, no i lecisz na wakacje czy tam na przygodę.
Ja tak samo przychodzę i nie myślę o tym, że to będzie ostatni cios.
Po prostu chcę zrobić dobrą walkę i się tym dobrze bawić, nie?
Ale wiem, jestem tego świadomy, że lepiej skończyć jedną walkę za wcześnie, niż dwie za późno.
A ktoś to może... Masz w swoim środowisku ludzi, na przykład ktoś komuś mówi, wiesz co?
Lepiej... Sugerujemy.
Sugerujecie?
W jaki sposób?
Wiesz co, no tak delikatnie gdzieś tam... Masz tam w swoim gronie?
Się mówi, że wiesz, że jest jeszcze życie po tym, nie?
No właśnie mówię, no ale... To nie jest wszystko, nie?
Kto musiałby ci zasugerować?
Sam sobie?
Finalnie i tak, jakby wiesz, finalnie i tak każdy musi to sobie sam na to odpowiedzieć.
Ty możesz tylko naprowadzić, tak mi się wydaje, nie?
Nie, spokojnie, dobrze.
Janek, naprawdę dziękuję Ci za tę rozmowę.
To ja dziękuję za zaproszenie.
Ale musisz mnie zaprosić jeszcze raz, ja się muszę lepiej ubrać.
Słuchaj, no czemu nie?
Ale naprawdę chciałem Ci tak powiedzieć od serca, że odkąd Cię poznałem...
To cenię Cię bardzo, nie tylko za sportowca, ale przede wszystkim za człowieka, jakim jesteś.
Nie znam Cię za bardzo, oczywiście nie chcę wyolbrzymiać tego wszystkiego, ale naprawdę jesteś takim, jak ja to często mówię, naszym polskim Jankiem i ten kontakt, który złapaliśmy sprawił mi to mnóstwo przyjemności i cenię Cię, że byłeś tutaj naszym, moim gościem.
Ja dziękuję bardzo za zaproszenie.
To dlatego zakończył karierę.
Złote czasy w Seville.
Co zrobi na emeryturze?
To był podcast w stylu Krychowiaka.
Ostatnie odcinki
-
Czego boi się O.S.T.R.? „Ludzie mówią ci do wid...
02.02.2026 17:01
-
Brutalna prawda o ZWALNIANIU trenerów - Czesław...
26.01.2026 17:01
-
"Muszę być trochę psychopatą..." - czy Jan Błac...
19.01.2026 17:00
-
„ODCINA CI TLEN I GAŚNIESZ". Bargiel o ekstrema...
12.01.2026 17:01