Mentionsy

Wszechnica FWW - Nauka
09.07.2025 08:33

830. Rok w Arktyce - 100 pytań do kierownika wyprawy do Polskiej Stacji Polarnej - dr Daniel Kępski

Rozmowa z dr Danielem Kępskim, przyszłym kierownikiem wyprawy do Polskiej Stacji Polarnej [10 lis 2022 r.]Polską Stację Polarną Hornsund zbudowano w południowej części wyspy Spitsbergen w norweskiej części Arktyki w 1957 roku. Od 1978 jest ona stale zamieszkana i służy polskim badaczom za dom i miejsce pracy w trakcie całorocznych wypraw Instytutu Geofizyki Polskiej Akademii Nauk. Prezentacja odpowie na najczęściej pojawiające się pytania związane z pracą na stacji polarnej oraz będzie okazją do zadania swoich pytań przyszłemu kierownikowi wyprawy. dr Daniel Kępski – pracownik Zakładu Fizyki Atmosfery Instytutu Geofizyki Polskiej Akademii Nauk, uczestnik kilku wypraw polarnych, w tym dwóch całorocznych: w sezonie 2013/14 pełnił funkcję meteorologa Polskiej Stacji Polarnej Hornsund, a w 2018/19 obserwatora hydrologicznego i kierownika Polskiej Stacji Antarktycznej im. Henryka Arctowskiego na Wyspie Króla Jerzego. Kierownik przyszłorocznej 46 wyprawy polarnej IGF PAN do Polskiej Stacji Polarnej Hornsund na Spitsbergenie w sezonie 2023/2024.Webinarium jest organizowane w ramach projektu Instytutu Geofizyki PAN, GEOGADKA – Geofizyka dla każdego, który otrzymał finansowanie ze środków Ministerstwa Edukacji i Nauki w ramach programu Społeczna odpowiedzialność nauki na lata 2021-2023.Jeśli chcesz wspierać Wszechnicę w dalszym tworzeniu treści, organizowaniu kolejnych #rozmówWszechnicy, możesz:1. Zostać Patronem Wszechnicy FWW w serwisie https://patronite.pl/wszechnicafwwPrzez portal Patronite możesz wesprzeć tworzenie cyklu #rozmowyWszechnicy nie tylko dobrym słowem, ale i finansowo. Będąc Patronką/Patronem wpłacasz regularne, comiesięczne kwoty na konto Wszechnicy, a my dzięki Twojemu wsparciu możemy dalej rozwijać naszą działalność. W ramach podziękowania mamy dla Was drobne nagrody.2. Możesz wspierać nas, robiąc zakupy za pomocą serwisu Fanimani.pl - https://tiny.pl/wkwpkJeżeli robisz zakupy w internecie, możesz nas bezpłatnie wspierać. Z każdego Twojego zakupu średnio 2,5% jego wartości trafi do Wszechnicy, jeśli zaczniesz korzystać z serwisu FaniMani.pl Ty nic nie dopłacasz!3. Możesz przekazać nam darowiznę na cele statutowe tradycyjnym przelewemDarowizny dla Fundacji Wspomagania Wsi można przekazywać na konto nr:33 1600 1462 1808 7033 4000 0001Fundacja Wspomagania WsiZnajdź nas: https://www.youtube.com/c/WszechnicaFWW/https://www.facebook.com/WszechnicaFWW1/https://anchor.fm/wszechnicaorgpl---historiahttps://anchor.fm/wszechnica-fww-naukahttps://wszechnica.org.pl/#badaniapolarne #biegun #nauka #arktyka #geofizyka #igfpan #Hornsund #Spitsbergen #norwegia #geogadka

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 338 wyników dla "Zakład Fizyki i"

Witam Państwa bardzo, bardzo serdecznie na kolejnym spotkaniu w ramach Środy z Geofizykami, które tradycyjnie organizujemy w ramach projektu Geogatka – geofizyka dla każdego.

Projektu, który prowadzi Instytut Geofizyki Polskiej Akademii Nauk.

Dzisiaj naszym prelegentem jest dr Daniel Kępski z Zakładu Badań Polarnych i Morskich, kierownik przyszłej wyprawy polarnej do Polskiej Stacji Polarnej Hornsund na Szpicbergenie.

Bardzo miło mi powitać i przekazuję głos.

Tak, dziękuję.

Zakład Fizyki i Atmosfery.

Tak, Zakład Fizyki i Atmosfery.

Ale doktoryzowałem się w Zakładzie Badań Polarnych i Morskich.

Jest mi bardzo bliski.

No i teraz jako kierownik, przyszły kierownik stacji polarnej, no to tak, pozna się po myli Zakładów Polarnych i Morskich.

Przejdę do prezentacji.

Prezentacja miała być 100 pytań do przyszłego kierownika wyprawy, więc ja najpierw przedstawię prezentację, która odpowiada na pewnie dużą część pytań, które mogą Państwo mieć.

No a później oczywiście będzie czas na pytania, jeżeli prezentacja nie wyczerpie całości.

Także tak, może zacznę od najważniejszego pytania, gdzie w ogóle leży stacja polarna.

Polska Stacja Polarna Horsund, bo tych stacji jest oczywiście sporo i sam Instytut ma dwie takie stacje całoroczne.

Przepraszam, jedną stację całoroczną i drugą na Antarktice, która już jest reaktywowana, ale nie jest całoroczną i pewnie długo nie będzie.

Gdzie jest polska stacja polarna Horsund?

To jest na archipelagu Svalbard, to jest Arktyka Norweska.

Tutaj tak jak widać na... Nie wiem, czy ja to mogę kliknąć, czy nie?

W każdym razie tak.

Jeżeli zbliżymy sobie na ten archipelag Svalbard, to jego największą wyspą jest Spitsbergen.

I właśnie w południowej części wyspy Spitsbergen mamy fjord Horsund.

Jak zbliżymy sobie jeszcze raz, no to tutaj mamy już lokalizację Polskiej Stacji Polarnej.

Ona jest w tym miejscu.

Nie wiem, czy mój kursor widać.

Także tutaj też lądują turyści, jest to miejsce, no jest to oczywiście park narodowy i trudno dostępne miejsce, ale to też jest miejsce powiedzmy, że turystyczne, więc w okresie letnim tam też mamy gości i jest parę punktów, w których właśnie turyści schodzą ze statków i odwiedzają tą część Arktyki.

Jeszcze tak odpowiedź na kolejne pytanie, to skąd w ogóle się tamta stacja wzięła i w ogóle co my robimy w rejonach polarnych?

no to historia polskich badań polarnych jest bardzo długa i Polacy badali rejony polarne od XIX wieku albo i wcześniej, tak jako zesłańcy syberyjscy na początku.

Najbardziej znanymi polarnikami polskimi są prawdopodobnie Henryk Arstowski i Antoni Dobrowolski, którzy byli w grupie, która pierwszy raz przejmowała w Antarktyce w ogóle.

No ale będziemy się skupiać na stacji polarnej Horsund, czyli na północy, o Arktyce będziemy mówić.

Więc jeżeli chodzi o historię arktyczną, no to pierwsza całoroczna wyprawa polarna z Polski niepodległej, czyli już po odzyskaniu niepodległości, była w latach 32-33 i to była wyprawa na wyspę Niezwiedzią.

Natomiast przechodząc już do stacji Horsund, no to stacja Horsund powstała w roku 57.

I tutaj mamy zdjęcie, które przedstawia

właśnie budowniczych stacji, pierwszą grupę zimującą.

Te dwa zdjęcia są już związane z Antaktyką, to jest statek Belgika i Henryk Arstowski, czyli historyczne postacie i statek.

No i tutaj po roku 57 Stacja Polarna po prostu nie była stacją jeszcze całoroczną.

poza tą pierwszą wyprawą, która się przyjmowała.

Później ona była wykorzystywana w okresie letnim i od 1978 roku mamy już ciągłe wyprawy całoroczne i nieprzerwane pomiary.

Czyli od 1978 roku, jak ktoś tam zawita w rejon Hursundu, to na pewno ktoś na stacji będzie, bo ta stacja działa cały rok.

Także po prostu wymieniamy się i non-stop tam ktoś jest.

I teraz tak, jak się dostać do stacji?

No to logistyka, grupa zimująca i w ogóle większość naukowców, którzy dostają się z Polski, to dostają się na pokładzie statku tego, który jest na zdjęciu.

To jest statyk w Akademii Morskiej Horyzont II.

Oczywiście dostać się tam można na różne sposoby, ale będąc uczestnikiem wyprawy, to zwykle się to odbywa statkiem Horyzont 2.

Jest na to jeszcze przetarg, więc to nie zawsze musi być ten statek, ale zazwyczaj jest to ten statek.

No dobrze, ale tak jak się dostać fizycznie, a jeszcze co zrobić, żeby ten statek wsiąść i żeby faktycznie dostać się do stacji polarnej Horsund i jakby pracować na stacji polarnej?

No to każdego roku jest ogłaszane ogłoszenie o pracę.

Ono czasami nawet trafia na takie ogólnopolskie znane portale typu pracuj.pl.

W tym roku zdaje się, że nie trafiło, ale kto się interesuje troszeczkę tematem, to na pewno to ogłoszenie znajdzie i widział gdzieś tam na Facebooku czy na stronie Instytutu.

Więc to jest aktualne ogłoszenie to, kogo szukamy na rok na stację.

Także z aplikacją można spadać do 21 listopada, więc gdyby kogoś temat interesował, a podejrzewam, że może ktoś tam ze słuchaczy jest zainteresowany, żeby właśnie aplikować na rok na stację Horsum, no to jest dobry moment, bo do 21 listopada przyjmujemy aplikację.

No i tutaj tak jak widać, na grupę zimującą w tym roku spada się osiem osób.

Szukamy geofizyka, trzech meteorologów,

Hydrochemika, informatyka, mechanika, konserwatora.

Oczywiście kobiety także, także meteorolożki i tak dalej.

Powiedzmy forma męska, ale to nic nie znaczy.

Mogą być kobiety.

No i czerwiec, wyprawa śniadana jest w czerwcu i powrót jest również w czerwcu.

Może to być troszeczkę przesunięte, więc umowy są do lipca 2024.

Na grupę letnią...

W tym roku zdaje się, że to będzie 7 osób.

Chyba już tutaj nic się nie powinno zmienić.

I na grupę letnią szukamy oceanografa, pracowników technicznych, asystenta terenowego, który będzie też jednocześnie administratorem, kucharza i asystenta kucharza.

No i tutaj jak ktoś jest zainteresowany, to zalecam przedstawić całość, co jest jakby pożądaną cechą Polarnika, czyli jakich patentów wymagamy, żeby zwiększyć swoje szanse w aplikacji.

Jak wygląda załoga stacji?

No to latem jest nas dosyć, powiedzmy, że dużo, czyli tutaj na zdjęciu mamy, zdaje się, 16 osób, jeśli dobrze tak szybko policzyłem.

I to jest załoga letnia, więc latem na stacji potrafi przebywać całkiem sporo osób, z czego tam właśnie te 16-15 osób to są...

pracownicy instytutu.

No i oprócz tego oczywiście mamy sporo gości z zewnątrz, naukowców, którzy realizują swoje programy badawcze, więc na stacji latem potrafi się przewinąć tam 40-50 osób, nawet może być w jednym momencie na stacji i być zakwaterowanym.

Także latem jest ludzi sporo.

Na zimę zostaje już osób kilka bądź tam małe kilkanaście.

W tym roku planujemy, że to będzie 8 osób.

No i tak wygląda to zdjęcie z mojej poprzedniej wyprawy, czyli z 2013-2014 roku, tak, sprzed już 9 lat.

Tak że na zimę troszeczkę mniej ludzi zostaje.

No i teraz tak, pytanie, co w ogóle na stacji, po co ta stacja jest i jakie badania są prowadzone na stacji?

no to tych badań jest bardzo dużo i jakby też ja nie wymienię tych wszystkich.

Znaczy skupię się na tych programach monitoringowych, które są takie kluczowe dla stacji.

Oczywiście w różnych latach może tam coś się zmienić i te programy monitoringowe się trochę rozszerzają.

Może być trochę tego więcej.

Natomiast jeżeli chodzi o fizykę, no to badamy tam, są prowadzone badania stacjologiczne.

w tym zjawiska lodowe, czyli lodowe z przesuwając się też wywołuje małe takie mikro wstrząsy sejsmiczne, które można mierzyć i badać.

Badania magnetyzmu ziemskiego, natężenia pola ziemskiego.

badania jonosferyczne elektryczności atmosfery, pomiary promieniowania ultrafioletowego i w ogóle promieniowania aerozoli atmosferycznych.

Na zdjęciu akurat są takie budynki, które są przenoszone typowo, do których...

Dostęp ma tylko geofizyk, który pracuje na stacji.

To jest domek 6-molowa, do którego się generalnie nie wchodzi, tam jest po prostu 6-moment, który najlepiej jest automatyczny, więc póki nic się nie dzieje, to do tego budynku się nie wchodzi.

No i domek magnetyka, w którym prowadzi się pomiary właśnie natężenia pola magnetycznego.

specjalny budynek, do którego nie powinno się wchodzić z żadnymi metalowymi przedmiotami, czyli wszystkie stalowe rzeczy, klucze, tego typu sprawy trzeba zostawić i tam pracuje się z czułą aparaturą, do której dostęp powinien mieć tylko geofizyk stacyjny.

Jeżeli chodzi o meteorologię, no to stacja Horsund jest w sieci w WMO, czyli Światowej Organizacji Meteorologicznej.

No i tak wyglądało, bo to już jest zdjęcie sprzed właśnie 9 lat, od 2014 roku.

Ale powiedzmy, że miejsce się niewiele zmieniło w tym czasie, więc tutaj mamy trochę przyrządów meteorologicznych, śniegowskazy, heliografy.

No nie będę tutaj jakby też wchodził w szczegóły, ale jest to taki klasyczny obrótek meteorologiczny, który każda stacja synoptyczna powinna mieć mniej więcej ten sam sprzęt i tak to mniej więcej wygląda.

Tutaj zdjęcie jest już trochę nieaktualne, doszedł nam cejlometr, więc dokleiłem tutaj jeszcze zdjęcie cejlometru, czyli przyrządu, który służy do pomiaru podstawy wysokości chmur.

To jest bardzo potrzebne właśnie meteorologom na stacji, bo w noc polarną to jest naprawdę przydatne urządzenie do tego określenia, pomocnicze do określenia chmur.

Jeżeli chodzi o badania środowiskowe, no to dzięki działalności Polskiej Zespołarnej Horsund mamy jeden z najlepiej badanych lodowców na świecie właśnie w okolicy stacji.

To jest lodowiec Hansbren.

I obecnie ten... W trakcie mojego zimowania była osobna osoba, bo osobne stanowisko dla geodety, który zajmował się pomiarami właśnie lodowcowymi.

Także co tydzień były prowadzone dokładne pomiary, jak ten lodowiec się porusza.

Były tyczki mierzone GPS-em.

Dzięki temu można było sprawdzać na bieżąco, jak ten lodowiec szybko się wytapia, czy tam ewentualnie przyrasta, jak on się przemieszcza.

W tej chwili ten monitoring oczywiście dalej jest prowadzony, tylko już jest troszkę w innej formie, więcej jest automatyki, także przyjeżdżają naukowcy od nas z instytutu raczej dwa razy do roku i robią te pomiary tak intensywnie w trakcie takich krótkich wizyt, nie ma już takiego stałego monitoringu.

Zresztą tutaj widać, że ta praca była dosyć niebezpieczna, krążenie między szczelinami, także to też miało wpływ na ten cały program monitoringowy.

Hydrochemik zajmuje się głównie poborem prób, badaniem chemizmu wody i śniegu.

Jest to praca taka terenowa, więc zbiera się próbki wody w terenie, prób śniegu, próbki wody w terenie.

Natomiast dużo czasu spędza się w laboratorium, także wszystkie analizy chemiczne później są robione na miejscu.

W stacji mamy takie małe, ale dosyć dobrze wyposażone laboratorium chemiczne, biologiczne zresztą też.

No i oceanograf to jest praca też łączona laboratoryjno-terenowa, zbiera się próbki wody z fiordu, robi się profilowania temperatury zasolenia, tego typu rzeczy.

W tej chwili jest to monitoring prowadzony tylko w okresie letnim.

Klimat Horsundu, to tak często pojawia się pytanie, jak tam w ogóle wygląda temperatury.

Więc mamy tutaj trochę zestawień, ja bym się mógł tutaj rozgadać, bo to jest jakby moja dziedzina, ale postaram się krótko.

Czyli mamy, temperatury są oczywiście niższe niż w Polsce, średnia temperatura roczna to jest minus niecałe 4 stopnie Celsjusza.

W Polsce średnia roczna to jest 7 stopni, obecnie to nawet wyżej, 8 bardziej, ze względu na oczyplenie klimatu.

Najwyższa temperatura to 16,5 stopnia Celsjusza, przy czym to jest taki rekord ekstremalny.

To się zdarzyło dwa lata temu, bodajże w sierpniu.

Zwykle latem mamy tam temperatury rzędu 5 stopni na plusie.

Powiedzmy, że powyżej 10 to jest naprawdę rzadkość.

Jeżeli chodzi o najniższą temperaturę, to w Chorstundzie minus 36 stopni, niecałe, także to nie jest jakieś ekstremum.

W Polsce mieliśmy niższe temperatury, minus 41 stopni.

To jest spowodowane tym, że stacja leży zaraz przy morzu, mamy tam ciepły prąd, odnogę tego prądu, więc morze tam zwykle nie zamarza, mamy ciepłe morze, więc nawet w trakcie nocy polarnej

w pełni zimy, no to tam potrafią być temperatury całkiem, no może nieprzyjemne i nie jakieś ciepłe, ale może być, no nie jest tak zimno jak na tych samych szerokościach, jak na przykład na Syberii.

Ciśnienie, dobrze, może tutaj się nie będę wchodził, wiatr, tak, na pewno warto wspomnieć o wietrze, bo o ile średnia tam 5,6 metra na sekundę, to może mi mówi za dużo, ale to proszę mi wierzyć, że po prostu wiatr jest tam dużo większą niedogodnością niż temperatury, tak, szczególnie właśnie w połączeniu niskiej temperatury z wiatrem, no to te temperatury odczuwalne są już bardzo, no potrafią dochodzić do właśnie minus 50 stopni, tak, mimo że mamy na termometrze powiedzmy minus 20.

Pory roku tutaj są tak wydzielone, ale dobrze, może nie będę wchodził w szczegóły.

Warto tutaj może też wspomnieć, że obserwujemy przez całą działalność stacji.

Mamy ponad 40 lat pomiarów, także widzimy wyraźny trend ocieplenia i on sięga 1 stopnia na dekadę.

To jest ogromne ocieplenie klimatu.

Także jak ktoś się interesuje, to wierzę, 1 stopień na dekadę to jest naprawdę bardzo.

I no troszkę więcej informacji.

178 dni w roku uznanie się za mroźne, czyli takie, gdzie temperatura niższa stać, średnio oczywiście.

No i aż 160 dni rocznie z wystąpieniem prędkości wiatru powyżej 10 metrów na sekundę.

Sporo, powyżej 10 metrów w sekundę pojawiają się już zamiecie śnieżne, także przez praktycznie pół roku mamy do czynienia z takimi zjawiskami.

109 dni z namiecią niską na przykład, to jest już bardzo częste zjawisko tam w Polsce, to jest powiem, że rzadkość.

Tak jak już powiedziałem, prędkość wiatru znacznie wpływa na odczuwanie temperatur, czyli możemy mieć te temperatury odczuwalne rzędu minus 50 i mniej.

Zmarzlina, dobrze, może bez szczegółów.

Dzień polarny i noc podarna, to też się często pojawiają pytania, właśnie jak to tam wygląda.

Za kołem podbiegunowym to tak z geografii wiemy, że właśnie występuje zjawisko dni i nocy polarnych.

No i ono jest tym dłuższe, im jesteśmy bliżej bieguna.

Stacja jest położona na 77 stopniu szerokości geograficznej północnej.

No i tutaj z tabelki mamy właśnie daty wystąpienia, czyli kiedy ostatni raz zachodzi Słońce i kiedy pierwszy raz wschodzi Słońce po nocy polarnej.

Więc jak widać w Hornsundzie 117 dni mamy dzień polarny i 104 dni noc polarną.

Warto zapamiętać, że właśnie dzień polarny jest zawsze dłuższy niż noc polarna.

To wynika z takich pewnych procesów w atmosferze, przez rozprzestrzenianie światła i uginanie się promieniowania słonecznego powoduje to, że dzień jest dłuższy niż noc.

I to jest dosyć znaczące.

No i jak mamy rozpolarną, to oczywiście zorze polarne, przy czym tutaj warto powiedzieć, że zorze polarne, znaczy to nie jest najlepsze miejsce na oglądanie zorz polarnych, bo to jest chyba na następnym, znaczy na kolejnym jeszcze slajdzie, zorze polarne występują na półkuli północnej, głównie w rejonie

koła podwiebunowego i 77 stopień to już zdecydowanie dalej niż koło podwiebunowe, więc te zorze często występują na niebie, ale od strony południowej.

Czyli teraz spojrzeć na niebo południowe.

żeby zobaczyć zorze i ona jest zwykle na horyzoncie.

Ona nie jest tak spektakularna.

Oczywiście zdarzają się dni, że jest piękna zorza nad nami, ale to raczej rzadkość, więc tych wzdłuż nie ma aż tak... Są bardzo często, ale rzadko kiedy są spektakularne w horyzontzie.

No i też trzeba pamiętać, że zawsze jak się pogoda zdjęcia z zorzą polarną, to trzeba mieć dużo...

dystansu do tego, bo jak spojrzymy na to zdjęcie tutaj, to też widzimy, że piękne rozgwieżdżone niebo, tak tysiące gwiazd na tym zdjęciu.

Ludzkie oko nie widzi aż tak dobrze i tych gwiazd też tak nie widać w rzeczywistości, więc tutaj dużo temu zdjęciu pomaga długa ekspozycja, więc ta zorza też nie jest tak intensywna na żywo.

Dzień polarny, noc polarna, dalej tutaj jak się przyjrzymy dobrze, a jak się zimuje, to słońce jest naprawdę ważnym tematem i to się obserwuje, to jeżeli ustawimy aparat i spojrzymy w kierunku południowym, jest piękna pogoda, nie ma takiego większego zakmurzenia, to jeżeli nawet ustawimy go w trakcie najkrótszego tak zwanego dnia, bo to już nie mamy dnia,

roku, tak, czyli w trakcie przesilenia 21 grudnia, to dalej będzie widoczna jakaś łuna od Słońca, tak, czyli to świat, to widać, że to Słońce gdzieś jest pod horyzontem i warto właśnie sobie powiedzieć to, że ta noc polarna nie jest tak, że mamy te 4 czy tam 3,5 miesiąca

ciemności, to w listopadzie, w lutym, w tym okresie takim przejściowym, gdzie dopiero ta noc polarna się zaczyna albo się kończy, to mamy też, to Słońce jest dosyć nisko pod horyzontem, znaczy dosyć nisko schodzi pod horyzont, więc trochę tego Słońca jeszcze dociera, porównywanie rozproszone, więc można chodzić bez ataki w takim okresie przejściowym.

Więc ta noc polarna nie jest takimi egipskimi ciemnościami przez 3,5 miesiąca.

No i tutaj to, co chciałem powiedzieć troszeczkę wcześniej, czyli właśnie o tym owalu zorzowym i tutaj jak widać nad Spitsbergenem oczywiście te zorze występują.

Natomiast tym czerwonym okręgiem jest jakby pokazane miejsce takie najlepsze na te zorze, czyli to jest raczej północ Norwegii, Szwecji, Finlandii, Islandii, a tam te zorze będą intensywniejsze niż na Spitsbergenie.

No i jeszcze trochę o dniu polarnym.

To też jest ciekawe zjawisko, no bo w Polsce nie możemy zaobserwować słońca na niebie północnym, natomiast tutaj mamy zdjęcie wystawiające północ.

i widok w kierunku północnym, czyli słońce mamy całkiem wysoko nad horyzontem i świeci nam twarz z kierunku północnego.

Także to w Polsce tego nie zobaczymy.

Troszeczkę tutaj mam zdjęć, jak wygląda... Tu też się pojawiają takie pytania, jak tam właśnie wygląda roślinność, jak tam wygląda sprawa ze zwierzętami.

Także tutaj postaram się szybko przeskoczyć parę slajdów, jak to wygląda.

Także na Spitsbergenie można też mówić o lasach, tylko że nasze drzewa mają 9 cm, maksymalnie 9 cm wysokości, czyli wieżby polarne są zaleczanego drzew, tylko że są takimi drzewkami karłowatymi, po których się depta i nawet się nie ma świadomości, że jakby chodzimy po drzewach.

Więc mamy wierzby polarne.

Jest tam całkiem sporo kwiatów.

To jest największy kwiat występujący na Spitsbergenie.

Kwiatów jest sporo.

Nie będę oczywiście pokazywał wszystkich, bo naprawdę tych gatunków jest bardzo dużo, ale mamy skańce naprzemian mistne, które tak kwitną na fioletowo.

Jak się zimuje, to trawa robi wrażenie, bo to jest coś, co przywozi na myśl Polskę, a tej trawy nie ma na Spitsbergenie za dużo, tylko rośnie w tych miejscach, gdzie jest naprawdę najrzeźniejsza gleba, gdzie jest dużo ptaków i te ptaki urzeźniają glebę.

Normalnie jest raczej mchy, porosty, trawa to rzadkość.

Kwiaty żółte, białe, tutaj już nie będę mówił o żadnych gatunkach, bo też o tym nie znam.

No i tundra, jak widać, jest całkiem kolorowa.

Czyli mamy sporo kolorów, mamy różnego koloru rośliny i latem potrafi być całkiem kolorowa.

Jeżeli ktoś ma takie wyobrażenie, że to jest tylko pustynia lodowa, to nie tak wygląda.

Zwierzęta na pewno są ciekawe.

Najciekawszym zwierzęciem, które wzbudza najwięcej ciekawości, to jest niedźwiedź polarny.

Prowadzimy też monitoring na stacji.

To nie jest może główny cel naukowy, ale zapisujemy ilość wizyt niedźwiedzia polarnego w trakcie zimowania.

Tak że w trakcie mojego zimowania, gdzie spędziłem tam cały rok, było tylko 11 niedźwiedzi w trakcie zimowania, czyli niewiele.

Ale znamy z tych zapisków właśnie, że w latach 70., 80. to potrafiło być takich obserwacji rocznie nawet 300.

To też jest jakby wpływ zmian klimatu.

Kiedyś to morze częściej zamarzało na południowym Spitsbergenie

No i niedźwiedzie chętniej przychodziły na południowy Spitsbergen, bo one generalnie wędrują z granicą tego lodu morskiego.

Tam najłatwiej im się poluje na foki, na rodzie morskim.

Bez lodu morskiego mają problem ze zdrowyciem pożywienia.

No i tutaj warto też sobie powiedzieć, że na Svalbardzie żyje około 3 tysięcy ludzi.

Większość jest skupiona w miasteczku Longyearbyen.

na północ od stacji.

To jest 130 km linii prostej, jest miasteczko Longyearbyen.

No i jest 3 tysiące ludzi na Svalbardzie i tak samo jest, szacuje się populacja niedźwiedzia polarnego na 3 tysiące sztuk, tak, czyli...

jest jeden do jednego, jeżeli chodzi o ludzi i niedźwiedzie na Spitsbergenie.

No i tutaj akurat zdjęcia, które mam niedźwiedzia polarnego, te zdjęcia to są w większości moje, także akurat najlepsze zdjęcia niedźwiedzia polarnego, jakie mam, to są zdjęcia takiego, który miał popisany tyłek, czyli tam też Norwegzy prowadzą swoje badania.

po prostu badają im krew i w trakcie badań, jak je usypiają, badają im krew, to też często zaznaczają albo znacznikiem GPS, albo po prostu malują im sprayem numer, więc akurat mam zdjęcia niedźwiedzia o numerze 29 bodajże, jeśli dobrze teraz odczytuję.

Może nie najlepsze zdjęcie, bo akurat taki zaznaczony niedźwiedź polarny.

Renifery, będąc na stacji, to te renifery są naprawdę wszędzie dookoła stacji.

Jest ich dużo.

Warto może powiedzieć, że one są, jeżeli ktoś widział renifera na przykład w Norwegii, to może się zdziwić, jak zobaczy renifera na Spitsbergenie, bo one są dużo mniejsze.

ze względu na pożywienie, tak?

Uboższe pożywienie, one po prostu dorastają do mniejszych rozmiarów.

No i parę zdjęć reniferów.

Populacja około 10 tysięcy sztuk i rośnie, tak?

Jakby na południowym Spitsbergenie jest ich myślę, że no sporo, tak?

Tak że zobaczenie renifera tam to nie jest żaden wyczyn, jest ich naprawdę dużo.

No i ciekawe jest obserwowanie tego przez cały rok, jak one zmieniają sierść, jak poroże im rośnie, później je gubią.

Parę zdjęć reniferów.

Lisy polarne.

No też nie będę się jakoś tam rozwodził, ale parę zdjęć tak pokazujących, jak te lisy polarne wyglądają.

One zmieniają futro.

Latem są czarne, zimą, no wiadomo, dla kamuflażu są białe.

No i też często jak się zimuje, no to jest dużo okazji do obserwowania takiej przyrody w różnych postaciach.

Także tutaj takiej postaci brutalnej, więc zdjęcia tutaj lisa jedzącego padłego renifera.

Foki, no dobrze, nie będę tutaj się jakby, nie jestem biologiem, także nie będę opowiadał za dużo o fokach, ale jest tych gatunków trochę na Spitsbergenie, można ich zobaczyć.

Przy czym foki są bardzo pochliwe, one cały czas są bardzo uważne, tam są te niewiedzie polarne, więc foki...

Ludzi też się boją, nie da się do nich podejść, one raczej się szybko chowają do wody, także zrobienie ich zdjęcia nie jest taką prostą sprawą.

Na Svalbardzie morsów jest sporo, w rejonie Horsundu akurat nie występują zbyt często, ale przez rok ma się okazję je obserwować.

Wielkie zwierzęta, jako taką ciekawostkę, to można powiedzieć, że niedźwiedzie polarne nie polują na morsy, ale to się czasami zdarza.

Jak jest bardzo głodny, to jest w stanie zaatakować morsa i są udowodnione przypadki tego, że mors w samobronie zabija niedźwiedzia.

Więc to jest duże i też niebezpieczne zwierzę.

Ptaki, troszeczkę też zdjęć właśnie, no tak po prostu, żeby pokazać jak tam wygląda fauna Svalbardu.

To jedynym ptakiem, który zimuje na Spitsbergenie, czyli większość tych ptaków to jest takich zalatujących, które tam pojawiają się w okresie letnim, składają jaja, wychowują potomstwo i odlatują do cieplejszych krajów.

Jedynym ptakiem takim zimującym są partwy.

partwy górskie, no i one też są świetnie przytosowane do życia w zimnych warunkach.

Zimą naprawdę ciężko je dostrzec, zmieniają to upierzenie na białe, więc naprawdę można koło nich przejść i nie zauważyć, one się świetnie kryją w śniegu.

Latem wyglądają inaczej, mają takie pomarańczowe obwódki wokół oka, więc są dosyć jaskrawe.

No i na Spitsbergenie występuje aż 109 gatunków ptaków, ale to jest właśnie w tym okresie, przylatują od okresu powiedzmy, że kwietnia.

No i jak zaczyna się noc polarna, to zwykle już tych ptaków, no pustoszeje ta tundra, jest ich dużo, dużo mniej.

Bitwy popielate to jest zmora.

Jak się pracuje na stacji, to one lubią tę okolicę stacji, tam gdzizakładać gniazda, a bronią tych gniazd bardzo intensywnie, także dziobią.

Atakują też kałem, to jest taka ich samoobrona, więc niezbyt lubiany ptak przez zimowników, jeżeli faktycznie mają te gniazda gdzieś dookoła stacji.

Chociaż ostatnio, akurat z tego co wiem, to troszeczkę się przeniosły te gniazda i w samej okolicy najbliższej stacji to już chyba ich nie ma.

No i tylko ciekawostkę, to te ptaki przylatują z Arktyki do Antarktyki każdego roku, także to są jedne z tych zwierząt, które przebywają największe odległości w trakcie swojego życia.

Alczyki, to jest... w okolicy stacji jest mnóstwo kolonii właśnie alczyków, tych ptaków, które mamy tutaj na zdjęciu.

Populację spitzbergeńską się szacuje na 2 miliony osobników i chorsącką, zdaje się, podchodzi pod milion, także tych ptaków jest naprawdę mnóstwo i one potrafią, przyratując nasz człowiek, po prostu tworzyć takie mini zaćmienie słońca, tak, bo one są w takich ilościach, że potrafią przesłonić słońce na chwilę.

wielkości szpaka.

Troszeczkę przypominają pingwiny, tylko że są ratające.

Biegówce arktyczne, nurniki zwyczajne, bernike, białolice, takie ptaki można spotkać, oczywiście mewy, trzygacz, więcej prawdopodobnie gatunków, na pewno o trzech wiem.

Wydrzyczki pasożytnicze to jest też ciekawy ptak, który ma taką ciekawą strategię.

Jak się widzi takiego wyrzyczka w tundrze, on często udaje chorego i odciąga po prostu od gniazda.

Udaje skaleczone zwierzę, łatwą zdobyć.

Kiedy idziemy w jego kierunku, to on tam kusztyka i jakby odciąga nas od gniazda i w momencie, kiedy jesteśmy już daleko od gniazda, to potrafi się poderwać i okazuje się, że to po prostu wszystko jest zmyłka.

Ptak jest zupełnie zdrowy, a po prostu odciąga od gniazda, gdzie ma jajka.

No i to jest największy ptak występujący na Spitsbergenie.

Spory, często przezywany przez zimowników kaczko-orłem, bo jakby łączy cechy kaczki i orła.

Ma błony pławne i jednocześnie jest całkiem sporym drapieżnym ptakiem.

Maskonury, także maskonur to jest taki dowód na to, że ta fauna Arktyki jest całkiem kolorowa.

No i oczywiście tam jest jeszcze tych zwierząt więcej, zainteresując tylko te, które są najliczniej występujące.

Jeżeli chodzi o dalszą część pytań, to pytanie często ktoś pojawia, to skąd się bierze woda?

Latem na stacji woda jest popierana z jeziorka.

Więc póki jeziorko nie zamarznie, to po prostu woda bierze się w kranach, jest pompowana z jeziorka pobliskiego, zaraz za stacją.

Natomiast zimą trzeba troszkę się napracować, żeby zdobyć tę wodę.

Zwykle nie ma problemu ze śniegiem.

I mamy duży zbiornik, 3 metry sześcienne, ładuje się po prostu ten zbiornik wodą.

Topi się ten śnieg.

No i stąd mamy wodę.

Najgorszy jest ten okres, kiedy jest już zimno i zamarza jeziorko, a jeszcze nie spadł śnieg, bo tak też się często zdarza.

No i wtedy trzeba sobie radzić inaczej.

Lodowiec dzieląc się, czyli odłamują się od niego takie duże bryły.

Te bryły często lądują na brzegu w pobliżu stacji.

Te bryły lodowe też można topić i uzyskać z nich wodę.

To jest dużo cięższe, bo to raz, że jest trochę dalej do brzegu, trzeba podejść po te groby lodowe.

No i jakby topienie tego też nie jest tak proste, jak topienie śniegu.

Ale wody na stacji raczej nie brakuje, tylko czasami trzeba się trochę napracować, żeby ją zdobyć.

Jeżeli chodzi o jedzenie,

to transport żywności na stację odbywa się dwa razy do roku.

Jest to czerwiec i wrzesień zazwyczaj, to się tam przesuwa, może być np.

wczesny październik.

No i wszystko przybywa statkiem tym, którym są przyłożeni pracownicy stacji, czyli Horyzontem 2 zazwyczaj.

No i żeby przewieźć żywność ze statku Horyzont na stację, to używamy takich amfibii pomilitarnych, powojskowych, BTS-ów.

więc transport odbywa się PTS-ami.

Następnie mamy na stacji halę z zamrażarkami, gdzie chowamy wszystkie mięso i produkty, które trzeba mrozić.

W samym budynku stacji są znowu chłodnie, w których jest utrzymywana temperatura plus 4 stopnie, także dobre warunki do przechowywania żywności, warzyw, owoców.

Jakby na stacji jest wszystko po transporcie z żywności, czyli tam w czerwcu naprawdę jest wszystko, łącznie z ananasami,

arbuzami, mialonami i tego typu sprawami, przy czym wiadomo, że owoce, warzywa dosyć szybko się psują, więc to nie wytrzymuje zbyt długo.

Czyli w okresie zimowym ta dieta jest trochę uboższa, bo brakuje świeżych owoców, oczywiście są też mrożone.

Jeżeli chodzi o jedzenie, jeszcze takiej kwestii praktycznej, to latem na stacji jest kucharz, więc to kucharz zajmuje przygotowaniem posiłków.

Natomiast zimą, kiedy już zostaje tych ludzi mniej, to każdy wciela się w rolę kucharza i w trakcie dyżuru, mamy proste dyżury, każdego dnia kolejna osoba,

I każdy zimownik gotuje, sprząta i pilnuje stację na dyżurze.

I jak widać, to jest akurat zdjęcie już z okresu zimowego, kiedy kucharza nie ma.

I zwykle ludzie często się boją tej kuchni, mówią, że nie umieją, a później się okazuje, że naprawdę potrafią lądować na stole jakieś przysmaki, jak jest jakieś święto czy coś, to naprawdę ten stół jest suto zastawiony.

Aha, tutaj na slajdzie jest 10 dni, no jeżeli będzie 8 osób, a już tutaj chyba nic się nie zmieni, no to raz na 8 dni się w takim kładzie sprząta i gotuje.

Życie... Aha, no tak, skąd się bierze prąd?

Jest z agregatów dieslowskich, czyli jest osobny budynek, to nie jest jakby budynek stacyjny, tylko jest osobny budynek taki nazywany elektrownią, chociaż to trochę na wyrost.

Agregaty pracują non-stop na zmiany, tak żeby cały czas front był na stacji, żeby można było raz, że prowadzić badania naukowe, a dwa, że żyć normalnie.

No i...

Tego diesla już teraz nie pamiętam, jakie ilości są spalane, ale to są naprawdę duże ilości.

Staramy się oczywiście, żeby stacja była ekologiczna, ale wszystkie te stacje polarne zwykle operują na agregatach diesla, więc z siłą rzeczy nie są jakoś super ekologiczne.

Jeżeli chodzi o poruszanie się, to...

Latem sprawa jest raczej prosta, czyli po prostu chodzi się piechotą, czy też przemieszcza łódką, natomiast zimą to jest troszkę bardziej urozmaicone, bo zwykle środek transportu się zmienia na narty.

No i skutery śnieżne.

No i skuterami można już jakby ten...

który można pokonać, może być całkiem spory.

No i tak jak ja tam wspominałem wcześniej, jest jedno miasto, które jest Longyearbyen i tam jest szpital, więc w razie jakichś nagłych wypadków jest zawsze możliwość, zadzwonię po pomoc do Norwegów, bo Longyearbyen jest oczywiście miastem norweskim i po prostu jest możliwość transportu helikopterów,

Stacji helikoptera nie ma na stałe, ale możliwość transportu do szpitala jest.

No i poruszanie się, to jeszcze ponton.

W okresie letnim, kiedy morze nie zamarza, zwykle nie zamarza, to jest jeszcze możliwość poruszania się pontonem.

No i każde wyjście w teren ma tam swoje zasady.

Na dalszą podróż skuterem przede wszystkim zawsze zabiera się skrzynię ratunkową i do tej skrzyni po prostu zabieramy to, co jest nam potrzebne do przeżycia, gdyby coś się stało, gdyby ten skuter na przykład nam odmówił posłuszeństwa.

Także zabieramy łopatę, sprzęt do gotowania, trochę jedzenia liofilizowanego, oczywiście apteczki.

krótkofalówki jak inReacher i tego typu rzeczy sporo.

Zabieramy zwykle jeden, dwa takie środki łączności, czyli krótkofalówkę plus telefon.

apteczka to też jest standard, tak, do wyjścia.

Na dalsze podróże do skrzyni ratunkowej oczywiście ładujemy też szpilgur na miot, tak, czyli to, co jakby, jeżeli nas złapie gdzieś ta zamii to się raczej nie zdarza, no ale trzeba mieć taki, na wszelkich badań takie rzeczy trzeba sobą mieć.

Broń, to zdjęcie jest nieaktualne, nie miałem aktualnego, dobrego zdjęcia ze sztucerem.

Trochę zmieniły się przepisy na Spitsbergenie.

Kiedyś ta sprawa z bronią była trochę większa dowolność, jeżeli chodzi o dobór broni.

I na stacji używaliśmy głównie strzelb.

Strzelby są proste, tam nie ma za dużo elementów.

Ja się nie znam na broni, a nie miałem problemów z rozkładaniem tego sprzętu i czyszczeniem, także to była dobra broń, taka prosta.

Oczywiście, ponieważ tam są zwiedzie podarne, to wszystkie wyjścia muszą być z bronią, nawet takie bardzo bliskie, gdzieś tam wokół stacji też powinny odbywać się zawsze z bronią.

Obecnie tutaj są pokazane strzelby.

Właśnie, raczej wszyscy mają już sztucery.

Zmieniły się trochę przepisy i gubernator Svalbardu zarządził, że najlepszą bronią jest sztucer i oczywiście się do tego dostosowaliśmy i w tej chwili już na stacji są zwykle sztucery.

Przed wyprawą oczywiście każdy przechodzi szkolenie, które...

przedszkolenie i badania psychologiczne, tak że nadaje się do posługiwania się bronią, no i że zdaje taki krótki egzamin strzelecki, który pokazuje, że jest w stanie tą bronią się bezpiecznie posługiwać.

No i zawieramy też rakietnicę, która jest raz, że sygnałowym pistoletem, który możemy trochę tam jakby wezwać pomoc z oddali, w sensie jak ktoś jest w pobliżu stacji, no to po prostu ktoś na stacji obserwuje teren, może zaobserwować, że taka raca gdzieś tam się pojawiła i wezwać pomoc.

Ale rakietnice są używane też do odstraszania niedźwiedzi, czyli to robi dużo huku, dymu, więc to też jest taki pierwszy straszak na niedźwiedzia, zanim się do niego strzeli, bo niedźwiedzie są oczywiście pod ochroną, nie powinniśmy do nich strzelać.

Jeżeli czujemy się zagrożeni, to najpierw powinniśmy go próbować odstraszyć, między innymi na przykład rakietnice.

No i tak już powoli kończąc, jeszcze trochę o życiu w bazie.

Także wokół stacji są anteny, także w ogóle jest odbiór telewizji, więc jest tam tak całkiem domowo.

Jako ciekawostkę, to mimo że za oknem była zima i w trakcie zimowania oglądaliśmy głównie sporty zimowe, czyli skoki narciarskie, biegi narciarskie, to trochę takie zakręcenie pozytywne na ten taki zimny klimat.

No i oczywiście jak jest telewizja, to możemy się domyślać, że jest też internet, no wiadomo, to jest w ogóle też podstawowy przesył obecnie danych, odbywa się przez internet, także

Są anteny też służące do komunikacji właśnie internetowej.

No i ten internet nie jest może najlepszej jakości, ale wystarcza, żeby na przykład przeprowadzić lekcje online.

Też były takie projekty, gdzie naukowcy pracujący na stacji polarnej byli w stanie połączyć się ze szkołami w Polsce i pokazać, jak wygląda stacja od środka, jakie badania prowadzą na stacji polarnej.

Więc ten internet jest może nie najszybszy, ale wystarcza do takich połączeń, czyli można sobie jakoś tak wyobrazić, jakiej jakości jest ten internet.

Jest nie najgorszy, ale to nie jest to, co mamy w Polsce.

No i jedną z rozrywek, rozrywkę to może źle powiedziane, ale Svalbard ma bogatą historię, więc wokół stacji polarnej, oprócz tego, że mamy właśnie budynek stacji polarnej, to mamy też sporo husów, czyli takich domów, które były wykorzystywane kiedyś przez myśliwych do polowań na niedźwiedzie głównie, kiedy to jeszcze było...

możliwe, bo gatunek jest chroniony, znaczy niedźwiedź polarny jest chroniony od lat późnych siedemdziesiątych, jest tak totalny zakaz strzelania do niedźwiedzi, a poza oczywiście zagrożeniem życia.

Więc te chaty powstały głównie dla traperów, tak to traperzy budowali sobie te chaty, żeby spędzić zimę na Spitsbergenie polując na niedźwiedzie.

No i tych husów jest całkiem sporo w okolicy stacji, więc jak ktoś jest zmęczony ludźmi na stacji, no ludzi może nie ma na stacji dużo, ale zdarzają się też takie przypadki, że ktoś chce odpocząć ze stacyjnego życia, to jest możliwość...

przenotowania właśnie w takich warunkach już naprawdę surowych, właśnie w husach, które były kiedyś wykorzystywane do polowań.

Jak widać na zdjęciach, to one nie wyglądają jakoś super zjawiskowo, no i w środku też jest dosyć ascytycznie.

No i to jest tyle, co ja mam na prezentacji.

Bardzo dziękuję za uwagę.

I tak się trochę za dużo rozgadałem, bo chciałem zostawić dużo czasu na pytania.

Także mam nadzieję, że ta prezentacja troszeczkę pokazała tego, jak wygląda życie i praca na Polskiej Stacji Polarnej Horsund.

Bardzo dziękuję i też zachęcam do śledzenia tej geogadki.