Mentionsy
Wysypisko. Konkurs Ekopracownia pod Chmurką 2025 rozstrzygnięty
Kto otrzymał dofinansowanie z WFOŚiGW w Katowicach, jaką radość wywołało to wśród nauczycieli i czego młodzież będzie mogła się nauczyć w nowych pomieszczeniach – o tym dziś w „Wysypisku”. Opowiemy także o podsumowaniu EkoTropów, systemie kaucyjnym oraz elektromobilności.
Audycja została dofinansowana ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.
Szukaj w treści odcinka
wysypisko.
Audycja dobrze posegregowana.
Polacy są zdania, że system kaucyjny dobrze wpłynie na stan środowiska.
Tak wynika z ankiet.
Jesteśmy pozytywnie nastawieni do nadchodzących zmian i ich efektów.
Większość Polaków wierzy, że system kaucyjny realnie poprawi czystość przestrzeni publicznej.
Tak wynika z sondaży.
No i dziś właśnie w naszym programie o kaucjach podsumujemy akcję Ekotropy.
Zdradzimy również, gdzie powstanie Centrum Nowej Mobilności.
Katarzyna Głuchiuszkiewicz, Rafał Drabek, dobry wieczór.
1 października w Polsce został wprowadzony nowy system kaucyjny.
Obejmuje jednorazowe plastikowe butelki, metalowe puszki i szklane butelki wielokrotnego użytku.
Przedsiębiorcy oferujący napoje w tego typu opakowaniach muszą oznaczać je informacją o objęciu ich kaucją.
Kupując dany produkt klient poniesie dodatkową opłatę.
Odzyska ją przy zwrocie, m.in.
w specjalnych automatach.
Ten system obejmie puszki o pojemności do 1 litra, ale nie tylko, mówi dr Wojciech Chryp z Wydziału Inżynierii Środowiska i Energetyki Politechniki Śląskiej w Gliwicach.
Będzie dotyczył butelek szklanych wielokrotnego użytku o pojemności do 1,5 litra, jak również jednorazowych butelek z PET-u do objętości 3 litrów.
Ważną zmianą jest to, że zwracanych opakowań nie można zgniatać.
Tutaj też widzę pewną bolączkę związaną z tym, że pierw uczyliśmy społeczeństwo zgniatajmy, bo to zmniejsza objętość, zmniejsza koszty transportu, zmniejsza ślad środowiskowy, a teraz będziemy na odwrót zwracać uwagę, że te opakowania objęte systemem kaucyjnym nie mogą być zgniatane, muszą być w całości.
dlatego że jest tam specjalny kod kreskowy, jest to jeden z elementów, które te automaty odczytują i na podstawie tego kodu kreskowego automat zidentyfikuje, czy opakowanie objęte jest systemem kaucyjnym i zwróci nam kaucję.
Wysokość kaucji w przypadku butelek plastikowych i puszek to 50 groszy, a w przypadku szklanych butelek złotówka.
Zmiany mają ograniczyć ilość wytwarzanych odpadów i zwiększyć poziom selektywnego zbierania i recyklingu.
Na Słowacji na przykład ten system kaucyjny osiągnął założony cel.
Obecnie zbieranych jest tam ponad 90% opakowań po napojach wprowadzonych na rynek.
To właśnie poziom jaki zakładano przy wdrażaniu systemu.
Od uruchomienia systemu kaucyjnego niespełna 4 lata temu zebrano już prawie 4 miliardy opakowań.
System obejmuje plastikowe butelki i aluminiowe puszki o pojemności do 3 litrów oznaczone specjalnym symbolem.
Niezależnie od rodzaju opakowania kaucja wynosi 15 eurocentów.
Niektóre opakowania, np.
butelki po mleku i napojach wysokoprocentowych wyłączono z systemu.
W całej Słowacji działa ponad 3600 punktów odbioru.
Około 1,4 z nich to automaty, które najczęściej można znaleźć w supermarketach.
Obowiązek przyjmowania opakowań objętych kaucją mają sklepy o powierzchni sprzedażowej powyżej 300 m2, natomiast mniejsze mogą przystępować do systemu dobrowolnie.
Wojciech Stobba, Polskie Radio.
A my za tydzień opowiemy, jak się system sprawdza w naszym regionie.
No, a teraz całkowicie zmieniamy temat.
113 nowych pracowni na potrzeby nauk przyrodniczych powstanie przy szkołach podstawowych i średnich w województwie śląskim.
To wszystko w ramach trzeciej edycji konkursu Eko Pracownia pod Chmurką.
Na uroczystości rozstrzygnięcia konkursu był Adam Kawalec.
Obserwacja, doświadczenie, praca z uczniami, to z czym stykamy się na każdym kroku.
Nauczycielka Anna Madejska ze Szkoły Podstawowej im.
Władysława Szefera w Żarkach.
Doszliśmy do wniosku, że dobrze by było, gdyby nasze dzieci po prostu były bliżej natury, tak jak jest motto naszego projektu, żeby poznawały otoczenie najbliższe wszystkimi zmysłami.
To jest kolejna pracownia, tak?
Nauczycielka Katarzyna Ziółkowska z II Liceum Ogólnokształcącego w Mysłowicach.
Młodzież, nie tylko dzieci, ale młodzież też na wolnym powietrzu jak najbardziej lubi przebywać, także inna forma zajęć.
Nasza pracownia będzie miała też troszkę inny charakter, bo będzie to pracownia o takim charakterze i ekologicznym i śląskim.
Będzie tutaj pojawiało się nazewnictwo w naszym regionalnej gwarze śląskiej, więc jakby łączymy jedno z drugim.
Konkurs Ekopracownia już od trzech edycji, od trzech lat jest dofinansowywany przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.
Prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach Mateusz Pindel.
W dniu dzisiejszym wręczyliśmy rozstrzygnięcie tak naprawdę trzeciej edycji, w której do naszego funduszu wpłynęło ponad 230 wniosków.
My dofinansowywaliśmy rekordową liczbę, ponad 113 pracowni, kwota ponad 7 milionów 760 tysięcy, a łącznie w trzech edycjach już 260 ekopracowni pod chmurką powstanie na terenie województwa śląskiego, kwota blisko 18 milionów złotych.
Bardzo się cieszymy, że możemy pomagać nie tylko samorządom, ale przede wszystkim placówkom oświatowym w tym, aby w tak piękne miejsca, na świeżym powietrzu,
mogły być wykonywane, a młodzież mogła korzystać nie tylko z wiedzy, którą im nauczyciele przekazują, ale otaczającej przyrody, piękna przyroda.
30 lat temu byłem na wycieczce w zoo wiedeńskim.
Przewodniczący Sejmiku Województwa Śląskiego.
Tam urzekło mnie to, że jeden z pawilonów miał nazwę Tyrolski, w którym to pawilonie była posadzona grzętka, cebuli, marchewki, pietruszki, obok biegały kury i kaczki.
Do mnie było to niepojęte, że ludzie muszą odwiedzić zoo, żeby zobaczyć jak wzrastają rośliny, jak hoduje się drób, czy też inne zwierzęta hodowlane.
Dzisiaj, po tych 30 latach, w naszym kraju stało się to normą.
Dzisiaj nawet dzieci na wsi nie mają pojęcia o procesie produkcji, przygotowywania żywności na etapie wzrostu warzyw, owoców, czy też innego typu produktów.
Uważam, że te akcje związane z ekopracownią pod chmurką w tym również pomogą, w tym poznaniu.
Mówi pani, że udało się stworzyć ten projekt i tu muszę dopytać, jaki projekt, jak on się nazywa i jakbym nie mogła tak pani trochę oprowadzić, żeby słuchacze mogli sobie wyobrazić, jak to będzie wyglądać.
Skupiliśmy się na tych walorach przyrodniczych, których dzieci mogą doświadczyć.
To znaczy będziemy mieli i ogródek zielny i będziemy mieli szklarnię, w której dzieci będą mogły uprawiać warzywa, będą mogły również na zewnątrz hodować kwiaty, będą mogły poznawać jakie są owoce na krzewach, będą mogły badać warunki meteorologiczne korzystając ze stacji meteorologicznej.
Będą mogły również obserwować owady.
Mamy domek dla owadów, mamy również takie grające drzewo, słoneczny zegar.
Każda ekopracownia jest wyjątkowa i niespotykana, natomiast na pewno wchodzimy na ten obszar piękny zieleni, nasadzeń, które są właśnie w ramach tego projektu.
Jest z reguły altanka, czy to jest w formie takiej zamkniętej, czy otwartej jako namiot.
Dodatkowo oczywiście ławki, przy których będą mieszkać.
Dzieci, młodzież, uczniowie, są piękne tablice edukacyjne, są również miejsca, gdzie można nasadzać, czyli wykonywać różnego rodzaju sadzonki, kwiaty i cała przestrzeń zorganizowana według inwencji, można powiedzieć, nie tylko uczniów, ale nauczycieli, rodziców, całej społeczności szkolnej, przede wszystkim piękna zieleń, piękne miejsce.
W centralnym punkcie tego terenu będzie znajdowała się altana, która kolorystyką ma oddawać kolor budynków śląskich.
Generalnie drewno, gąt w kolorze czerwonym.
Na szczycie tej altany będzie znajdował się wiatrowskaz.
Wokoło będą ław.
Będą tablice edukacyjne, będzie ściana, która będzie poświęcona regionalizmowi, z wybranymi słowami w warze śląskiej, z ornamentami róż śląskich na ścianie, taka poświęcona faktycznie tematyce regionalnej.
Kwiaty takie typowe dla naszych ogrodów śląskich, typu malwy, gęsi, pympki.
Generalnie będą wszystkie nazwy kwiatów w języku polskim, łacińskim i będą jeszcze pojawiały się nazwy śląskie.
Będzie taka strefa przeznaczona dla opieki nad ptakami, czyli będą to budki lęgowe.
Będzie też domek dla owadów.
Ale też to, co ciekawe, to będziemy mieć szklarnię własną.
Przy szklarni będzie zbiornik na deszczówkę.
Oczywiście w szklarni będziemy hodować pomidory.
W planie też mamy posadzone obok szklarni krzewy porzeczek, także gdzieś tam młodzież będzie mogła też sadzić, dbać, zbierać plony, korzystać.
No i to wszystko będzie miało taki charakter właśnie ogrodu.
Nowy program, który mamy zamiar ogłosić w 2026 roku, bo mamy zielone pracownie, czyli te pracownie, które są wewnątrz placówek oświatowych, ekopracownie pod chmurką, czyli te, które są na zewnątrz.
I właśnie dla przedszkoli nowy program skierowany, coś pomiędzy zieloną przestrzenią a ekopracownią pod chmurką, tak aby ten system edukacji wsparcia od najmłodszych lat, od przedszkola tak naprawdę, po szkoły podstawowe, szkoły średnie i uczelnie wyższe.
Do tego tematu jeszcze z pewnością powrócimy, a za kilka minut u nas wraz z gościem podsumujemy akcję Ekotropy 2025.
Audycja dobrze posegregowana.
To program edukacji ekologicznej Śląskiej Chorągwi ZHP.
Koordynatorką tego programu w tym roku, jak i w latach poprzednich jest Anna Poraj.
Dzień dobry, witaj.
To jest tak, Szanowni Państwo, że kiedy już tylko kończy się lato i zaczyna się jesień, to ja już się bardzo cieszę na spotkanie, które będzie podsumowywać niejako ten program edukacji ekologicznej naszych harcerzy, bo co roku są nowe tematy warsztatów, co roku jest ciekawiej i powiem szczerze, najbardziej mnie zaskoczyło to, że na przykład w tym roku pojawiły się już profesjonalne mikroskopy.
Tak, zdecydowanie, mamy też takie mikroskopy.
Nasza kadra się coraz bardziej wyprosuje, jak to powiedzieć?
Jestem coraz bardziej wyprofilowana.
I jako, że sami już są profesorami na uczelniach, to też przyciągają jeszcze lepsze nowinki i wiedzą, co potrzebne, jaki sprzęt, żeby fajniej pokazywać dzieciom ten świat.
naprawdę porządne sprzęty.
Poza tym trochę dzieci się zmieniają i te, które na przykład brały udział w bardzo podobnych warsztatach, kiedy jeszcze ekotropy nie były ekotropami, a tym programem Fundacji Park Śląski, no to też ich odbiór był inny.
Teraz dzieci chyba potrzebują więcej bodźców, czym mi się wydaje.
Tak i nie, bo potrzebują rzeczywiście tego, żeby ich częściej bodźcować, czyli co parę minut czymś zaskoczyć, ale to nie musi być wcale nowinka technologiczna.
A wręcz w drugą stronę, czyli jak już im się uda wytłumaczyć, że zabierz telefon, bo idziemy w las, ale ten telefon jest ci potrzebny po to, żeby na przykład fotografować.
No to za chwilę każdy pająk, który się pojawi jest tym bodźcem.
Więc to jest fajne, że niekoniecznie trzeba ich zaskakiwać nowym sprzętem, nową technologią, a czasami właśnie tym, że leżymy w trawie, słuchamy, obserwujemy i też jest fajnie.
No tak, właśnie mi się przypomniało, jak kilka lat temu mój syn pojechał na obóz i kiedy w końcu się do niego dodzwoniłam, to mówi, mamo, jest super.
Ja mówię, a co robicie?
I właśnie to jest piękne.
Ale wspomniałaś o pająkach.
Ja rozumiem, że entomologia to jest ten dział, który wciąż budzi najwięcej radości, strachu, fascynacji?
Tak, rzeczywiście fascynacji, ale strachu też.
Zresztą to tutaj od razu odnotowuję, jest jakimś nowym, niepokojącym symptomem, że kiedy ogłaszamy, że warsztaty będą o pająkach, to w każdej grupie zgłasza nam się dzieciak, który mówi, że ma fobię.
i my go wprawdzie przekonujemy, że okej, może po prostu boisz się pająków, nie będziesz musiał dotykać pająka, nie musisz go brać na rękę, a mamy fajne zajęcia, to dostaje takiej trzęsawki, takiego zdenerwowania dużego, że naprawdę nie możemy dziecka zachęcić i musimy zmieniać czasami cały układ tamtej naszej mozaiki warsztatów, żeby to dziecko nie trafiło na zajęcia o pająkach.
Może to dlatego, że nasze mamy i babcie nie bały się pająków i my też gdzieś jakoś byłyśmy z tym bardziej oswojone, a teraz jednak może taki miastowy tryb życia bardziej powoduje, że się boimy, nie rozumiemy.
Ten deficyt przyrody w życiu dzieci powoduje to, że dziecko potem jedzie na obóz, jedzie do lasu i boi się wszystkiego, bo nie wie, czy to jest normalne, że coś koło niego łazi i czy go przypadkiem nie połknie, nie?
A z drugiej strony nasi naukowcy, którzy jeżdżą na te bazy obozowe, bardzo często odkrywają jakieś ciekawe gatunki, na przykład roślin, albo na przykład jadowite pająki.
I kiedyś, cztery lata temu jeszcze, myśmy to zawsze ogłaszali od razu w socialach, bo bardzo nas to cieszyło, że na jakiejś bazie zauważyliśmy gatunek jadowitego pająka.
Dla naukowca to jest, bo on to gdzieś tam wpisuje w te odkrycia, jemu się to potem liczy.
Ale komendanci BAS nas prosili, żeby o tym nie pisać, bo mówią, że im sprzedaż obozów spadnie.
I dzieci, które się dowiadują, że jadowity pająk mieszka koło ich namiotu, no też nie do końca się cieszyły.
Wodne stwory już były, entomologia już była.
Czy są jakieś takie nowe tematy, które w tym roku się pojawiły na ekotropach?
Mamy kilka nowych tematów.
Na pewno takim, właśnie, bo ja tu jeszcze jedną rzecz muszę sprostować z samego początku, bo myśmy jeszcze nie skończyli ekotropów i jeszcze na przykład za tydzień mamy, znaczy w najbliższą sobotę mamy warsztaty w Cieszynie.
A dlaczego o tym mówię?
Dlatego, że w związku z tym, że jest jesień, mocno wchodzi nam temat grzybów i grzyby są nowym tematem w naszej ofercie.
My go prowadzimy również latem, no bo grzyby rosną zawsze.
Byliśmy w Borach Tucholskich na obozach, to tam jakby to taki temat, który trzeba zrobić.
Ale tak, w ogóle grzyby to jest nasz nowy temat.
Mamy też ciekawą chemię.
To jest taki nowy temat, który jednak tylko raz nam się udało zrobić, bo w związku z tym, że mamy taką ofertę...
to musimy zwiększyć liczbę warsztatów.
W tym roku zrobiliśmy 550 warsztatów letem, a to i tak jest za mało, bo mamy dużo więcej chętnych i dużo więcej pomysłów, więc ta chemia nie zawsze nam...
się już mieściła w ofercie.
Mamy sensoplastykę z gliną, więc tam troszkę inaczej znowu dzieciom pokazujemy, że jakby też zasoby ziemi trzeba szanować, ale można je też dzięki temu wykorzystywać w różnych ciekawych obszarach.
Mocno wróciły pszczoły.
Dzięki temu, że nasza edukatorka również wróciła po urlopie macierzyńskim, to jakby pszczoły też mocno wróciły.
Ekoobozowanie bardzo potrzebne i bardzo takie ciekawe dla dzieci.
Kuchnia roślinna, która wprawdzie już była, ale wchodzimy z nowym jadłospisem.
W tym roku robiliśmy z dziećmi weganelle, tłumacząc im, że to już nie tylko chodzi o to, że bez składników odzwierzęcych, ale też bez oleju palmowego, który również jakby wydobycie tego, produkcja tego oleju powoduje krzywdę zwierząt.
Plus jeszcze, żeby zdrowsze składniki były, więc dzieci nadal jedzą coś słodkiego, ale nie aż tak
szkodzą swojemu zdrowiu, to w ramach edukacji zdrowotnej też mocno poszło i faktycznie tej weganelli tośmy się nakręcili w tym roku.
A to ze śliwek?
Z czego jest ta weganella?
To jest słodkie, bo to jest słodkie i dzieci są zdziwione, że jak widzą pierw te puszki, to jakby ich pierwsza reakcja jest zupełnie naturalna, czyli...
Okrzyki raczej nieradości i zapewnienia, że one tego nie tkną, ale potem jedzą i naprawdę to jest bardzo dobre.
Kuchnia roślinna to nie tylko gotowanie i nie tylko robienie żywności, ale także przeczytałam, że kosmetyki i taka mocno edukacyjna część np.
o tym, w jaki sposób być mądrym konsumentem.
Ja tutaj trochę nawet będę bronić szkoły, bo trudno nauczyć dzieci w ciągu 45 minut, nie wychodząc na przykład z budynku.
A my możemy po pierwsze iść w czasie obozu do lokalnego sklepiku i poczytać etykiety z dziećmi, albo przynajmniej przywieźć te wszystkie pudełka ze sobą i pokazać na co zwracać uwagę.
w ogóle, a na przykład na co też, jeżeli nie chcesz krzywdzić zwierząt.
Mamy partnera w projekcie, to jest Fundacja Międzynarodowa Rzecz na Rzecz Zwierząt Viva i to Viva certyfikuje w Polsce produkty pochodzenia roślinnego, więc pokazujemy też dzieciom, że znak V na produktach daje ci już gwarancję, że już nie musisz bardziej czytać, nie musisz bardziej wnikać, a masz pewność, że nie krzywdzisz zwierząt kupując te kosmetyki, czy jedząc te produkty spożywcze.
Jestem ciekawa, czy na zajęciach z terenowej apteczki ziołowej dzieci na przykład już wiedziały, że nie wiem, rumianek to na niestrawność, a babka na stłuczone kolano.
Czy taką wiedzę one mają, jak przyjeżdżają?
My też mamy bardzo różne dzieci, bo na przykład mamy dzieci z Katowic, ale mamy też dzieci z wiosek wokół węgierskiej górki.
No to te to wiedzą.
No właśnie, wiedzą zupełnie inne rzeczy te dzieci, tak ogólnie.
I nas to zawsze zachwyca, ale zadziwia też w drugą stronę, bo na przykład jeżeli mówimy o krzywdzie zwierząt, to jak pytamy dzieci, kto krzywdzi zwierzęta, jakie zwierzęta są krzywdzone na świecie, to inaczej na to pytanie odpowie dziecko z Katowic.
I dziecko z Katowic mówi, biedna jest kura, bo żyje po to, żeby dawać jajka i biedna jest krowa, bo ją trzymają w zamknięciu, żeby dawała mleko.
A dzieci z wioski powiedzą, biedne są delfiny w delfinariach, tygrysy w zoo i papugi w papugarniach.
No to dzieci z wioski mówią, no kura ma dobrze, my jej sprzątamy, przynosimy jej ziarno, ona u nas może mieszkać przez całe swoje życie.
No i to już potem w zależności od tego, w jakim wieku są te dzieci, ja pytam, a jak kończy to życie?
Więc to naprawdę, dzieci nas uczą też takiego, że można w różny sposób postrzegać ten świat i trzeba patrzeć szeroko nawet, jeszcze szerzej, jeżeli nawet się patrzy szeroko.
Mieszkańcy ulicy Częstochowskiej w Tarnowskich Górach od lat zmagają się z podstopieniami przy okazji intensywnych opadów deszczu.
Temat ten był przedmiotem intensywnych dyskusji w trakcie sesji Rady Powiatu Tarnogórskiego.
No i teraz, jak zapewniają przedstawiciele lokalnych władz, trwają prace nad rozwiązaniem tego problemu.
Nasz reporter sprawdził, co o całej tej sprawie sądzą mieszkańcy,
I jakie rozwiązanie proponują lokalne władze?
Od X czasu, gdy są mocne deszcze, można powiedzieć, że mamy taką naszą tarnogórską Wenecję.
Pala zjawiska jest dosyć duża, bo każdy nawalny deszcz lub gwałtowny powoduje spływ z kilku ulic, co najmniej z sześciu kierunków, to jest najniższy punkt.
I najgorzej są właśnie zalewane od tamtego budynku kolejne cztery czy pięć.
Jak tam Pan wejdzie, to oni poopowiadają, co oni przeżywają.
Ja jestem wyżej, ja sobie tylko z okna patrzę, że jest jezioro.
Przy każdej większej ulewie, ale to musi być naprawdę duża ulewa, jest to dosyć częste, nieraz już zalewało przeważnie sąsiadów tutaj.
Nas też częściowo podlewa piwnice.
Nie widzimy jakoś reakcji urzędów czy władz, które by mogły coś zrobić.
Miasto zajmuje się tematem podtopień na tych obszarach, którymi zgodnie z przepisami powinno się zajmować.
Rzecznik Urzędu Miasta Tarnowskie Góry Ewa Kulisz.
Zarządcą ulicy Częstochowskiej jest natomiast Starostwo Powiatowe.
Problem zalewania ulicy Częstochowskiej ciągnie się już od wielu lat.
Jest związany z tym, że nie jest do końca uregulowana gospodarka wodno-ściekowa w rejonie ulicy Częstochowskiej i ulicy Pokoju.
Starosta powiatu tarnogórskiego...
Teraz jesteśmy na etapie, aby ten problem rozwiązać, natomiast jest to dosyć skomplikowana sprawa z uwagi na to, że tereny sąsiednie ulicy Częstochowskiej mają bezpośredni wpływ na tą ulicę.
Tak obrazowo mówiąc, ulica Częstochowska i wiadukty, które tam się znajdują są w zaniżeniu terenu.
Trzeba wziąć pod uwagę, że temat występowania zalewania tej ulicy jest tematem bardzo złożonym.
Członek zarządu powiatu tarnogórskiego Dariusz Wysypoł.
Zalewania tak występują w momencie bardzo ekstremalnych zjawisk pogodowych.
W momencie, kiedy występują nagłe, bardzo duże burze, bardzo ofite opady, wtedy może dojść do tego zalewania z tego względu, że
Zlewnia ulicy Częstochowskiej obejmuje około 40 kilometrów sieci kanalizacyjnej.
I w momencie wystąpienia takich nagłych zjawisk pogodowych następuje przepełnienie kanalizacji.
Odbiornik, czyli rzeka Stoła, również ma ograniczenia, które przy tych ekstremalnych warunkach przyczyniają się do powstania tego problemu.
Chciałby Pan jakieś rozwiązanie, co tam można by ewentualnie zrobić?
Internauci piszą nawet o jakichś rurach na miejscu starego chodnika.
Powinno być zrobione tak, zerwany stary asfalt, powiększone studzienki kanalizacyjne, bo się okazuje, że średnica rur jest zbyt mała i nie wydala z tą wodą i powinni to właśnie naprawić, zreperować, żeby jakoś to poprawić, udrożnić, bo wiadomo, mamy tunel, mamy ścieżkę, chodnik jest niepotrzebny, drogę można było poszerzyć i polepszyć.
Podejrzewamy, że problem jest głębszy, że te zalewania wynikają może z braku konsolidacji PKP, zarządcy drogi, zarządcy tutaj tych kanalizacji, odpływów.
Na pewno jest to do rozwiązania, tylko podejrzewamy, że powinno to być w jakiś sposób zebrać się...
jakieś konsylium, które by nakreśliło, czy opracowało w jakiś sposób, żeby to opanować.
Przy okazji tego remontu powinno to być rozwiązane.
Z informacji, które zarząd powiatu posiada, na tym terenie funkcjonuje kanalizacja ogólnospławna, to znaczy kanalizacja deszczowa i sanitarna.
Aby ten problem rozwiązać, to trzeba rozwiązać problem tej kanalizacji, to znaczy, żeby rozgraniczyć kanalizację deszczową od kanalizacji sanitarnej.
Oby do tego doszło, musimy doprowadzić do porozumienia wielu podmiotów.
I tutaj mam na myśli Weolie, Urząd Miejski Tarnowskie Góry, taki duży zakład HEMET, nasze szkoły powiatowe, Polskie Koleje Państwowe,
Do tego mogą jeszcze dojść osoby prywatne w rejonie tych ulic.
Należy też podjąć inne działania związane z retencją wody, z opóźnieniem dopływu tej wody w te najniżej położone miejsce.
ale również prawidłowym odbiorem przez odbiornik przez rzekę Stołę.
Działania podjęte przez powiat oraz zarząd dróg powiatowych są realizowane już od początku naszej kadencji, a projekt został przy budowie ulicy Częstochowskiej został zrejestrowany jeszcze w poprzedniej kadencji.
Przebudowę ulicy Częstochowskiej na odcinku od szkoły kolejowej do wiaduktu, nawet jeszcze kawałek za wiaduktem, to jest 375 metrów.
Budowę ronda, ale też przebudowę całej infrastruktury podziemnej, czyli sieci kanalizacyjnej, sieci kanalizacji deszczowej, całej infrastruktury poszerzenia.
przejazdu pod wiaduktem, także będzie to kompleksowa przebudowa, na którą chcemy pozyskać środki zewnętrzne z Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg.
Taki projekt został złożony na 18 milionów i obecnie trwa procedura weryfikacji tego projektu.
A tym tematem zajął się Adam Kawalec.
Woda zrzucana do rzek przez śląskie kopalnie jest bardziej słona niż Bałtyk.
Takie są wnioski z raportu Najwyższej Izby Kontroli o odprowadzaniu do rzek wód kopalnianych w latach 2020-2023.
Wiceprezes NIK Jacek Kozłowski mówi, że kopalnie nie łamały przepisów, ale też nie podejmowały wystarczających działań, żeby chronić środowisko naturalne.
Wody odprowadzane z kopalń i zrzucane bezpośrednio do wód płynących, ich zasolenie przekracza nie tylko zasolenie Bałtyku, ono wynosi 6 do 8 promili na polskim wybrzeżu, ale ono przekracza niejednokrotnie także zasolenie wód oceanicznych czy nawet Morza Śródziemnego, które sięga 40 promili.
Stwierdziliśmy w trakcie kontroli, że w badanych próbkach tych wód to zasolenie było niejednokrotnie wyższe.
Bezpośrednim powodem kontroli niku była katastrofa na Odrze w 2022 roku.
Jacek Kozłowski mówi, że taka sytuacja może się powtórzyć.
Od roku 2022 nic nie zrobiono, żeby te wody odsalać i żeby odprowadzane do wód powierzchniowych miały mniejsze stężenie soli.
Warunki klimatyczne, jakie nastąpiły w roku 2022 mogą się powtórzyć.
Już w tym roku byliśmy blisko tej katastrofy.
Mogą się powtórzyć nie tylko na Odrze, ale mogą się powtórzyć też na największej polskiej rzece, na Wiśle.
Z raportu wynika, że z kopalń odprowadzane są do rzek coraz bardziej zasolone wody.
Jednocześnie spółki nie mają żadnej motywacji do inwestowania w proekologiczne rozwiązania.
A to dlatego, że odsalanie wody kopalnianej jest kosztowne, a opłaty za jej zrzucanie są bardzo niskie.
Jak zmiana klimatu wpływa na nasze zdrowie, domy i miasta i jak zorganizować finansowanie działań klimatycznych, to tematy Ogólnopolskiej Konferencji Młodzi dla Klimatu, Klimat dla Młodych.
W Warszawie po raz drugi przedstawiciele Ministerstw Klimatu i Środowiska, Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Edukacji Narodowej oraz Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej
Trzeba dbać o środowisko, mówią Oliwia Walędzik z Młodzieżowego Sejmiku Województwa Podlaskiego i Igor Kwapień ze Stowarzyszenia Perspektywa Młodych.
Przede wszystkim oczekujemy, żeby wszystkim żyło się lepiej, żeby jednak w przyszłości jeszcze było tego świeżego powietrza i nie było aż takich wyłutownych temperatur, jak teraz w niektórych przypadkach.
Na świecie mamy rekordowe temperatury.
Trzeba dbać o nasz wspólny dom, o środowisko.
że klimat i problemy z nim będzie odczuwalny głównie przez nas, przez nasze dzieci, przez kolejne pokolenia, a nie przez pokolenia, które obecnie rządzą.
Przede wszystkim wiele kwestii edukacyjnych jest wciąż przestarzałych.
Pomimo wprowadzenia tej edukacji zdrowotnej nie mamy stricte przedmiotu bądź przestrzeni, w której uczniowie czy studenci mogliby swobodnie rozmawiać o klimacie, o zagadnienia związane ze środowiskiem.
Największy magazyn energii w Europie powstanie w Polsce, poinformował Donald Tusk.
W filmie na Platformie X premier opowiedział o trwającej budowie w Żarnowcu.
Dziewięć milionów, tak, dziewięć milionów takich powerbanków.
Pojemność będzie miał magazyn energii w Żarnowcu, który właśnie budujemy, bo nowoczesna energetyka, tani prąd to jest synergia między wiatrakami na morzu, wiatrakami na lądzie, elektrownią jądrową i właśnie takimi magazynami energii.
To największa tego typu inwestycja w Europie i właśnie dzięki takim inwestycjom będziemy mieli w przyszłości tańszy prąd.
Magazyn ma mieć moc 260 MW.
Całkowita pojemność wyniesie 981 MWh.
Polska przyspiesza transformację energetyczną, inwestując nie tylko w odnawialne źródła energii, ale także w technologie zapewniające stabilność systemu elektroenergetycznego.
Tak napisało Ministerstwo Klimatu i Środowiska na swojej stronie.
Funkcjonariusze Śląskiej Krajowej Administracji Skarbowej udaremnili przemyt żywych mrówek.
Owady były ukryte w zabawkach, w przesyłkach w Meksyku i z Wietnamu, a ujawniono je podczas kontroli na Pyrzowickim lotnisku.
W sumie odnaleziono 106 fiolek z owadami.
Jak mówi Klaudia Wieszkucka z Izby Administracji Skarbowej w Katowicach, mrówki zostały przebadane.
Badania wykazały, że w fiolkach znajduje się 17 gatunków mrówek, które nie są wymienione w katalogu gatunków chronionych objętych konwencją waszyngtońską CITES.
Choć mrówki nie podlegały przepisom CITES, ich przewóz wymagał zgłoszenia organowi celnemu, wynika to z tzw.
ograniczeń pozataryfowych, które obejmują towary nie wymagające cła, ale podlegają kontroli ze względów bezpieczeństwa lub ochrony środowiska.
Przewożenie owadów bez kontroli granicznej to ogromne ryzyko.
Poza tym gatunki obce mogą niszczyć lokalne ekosystemy i przenosić choroby, stwarzając zagrożenie zarówno dla środowiska jak i dla ludzi.
A wartość owadów i należnych podatków to około 32 tysięcy złotych.
Zwierzęta te przygotowują się do zimowego snu.
Możemy im w tym pomóc, ale przede wszystkim warto nie utrudniać im tego procesu.
Jak mówi prezes Ligi Ochrony Przyrody Marek Pieczonka, można zakupić gotowy domek dla jeży na zimę albo po prostu zostawić im kupkę suchych liści, z których same sobie zrobią legowisko.
Ekspert apeluje również do kierowców.
Jerzy to są zwierzęta nocne i one po prostu jak sześcienni to biegają.
Prośba jest taka, żebyśmy wszyscy uważali, że jeżeli coś małego biegnie, on się nie zatrzyma.
Jerzy można dokarmiać karmą dla kotów, zarówno mokrą jak i suchą.
Do picia należy im podać wodę.
Ale pod żadnym pozorem nie wolno dawać im mleka, ponieważ jest to dla nich szkodliwe.
Jeżeli w najbliższym czasie zauważymy małego jeża, istnieje duże prawdopodobieństwo, że nie przetrwa on zimy.
I w takiej sytuacji warto zgłosić to do służb.
I na koniec Katowice, a tu podpisano list intencyjny w sprawie utworzenia Centrum Nowej Mobilności.
Widzimy, że Polska odstaje od innych krajów w liczbie samochodów elektrycznych i rozwiązań w dziedzinie elektromobilności.
Tak mówi marszałek województwa śląskiego Wojciech Saługa.
Tego typu wydarzenia jak dzisiaj.
Biznes motoryzacyjny, tej tradycyjnej motoryzacji, który na Śląsku tak mocno ulokowany jeszcze jest, ale widzimy, że przeżywa poważną zadyszkę.
Jeżeli nie szarpniemy, nie zaczniemy myśleć inaczej o świecie, możemy przegrać.
Siła naszego regionu już nie tkwi w przemyśle ciężkim, a w nowoczesnych rozwiązaniach przekonuje prezydent Katowic Marcin Krupa.
To deklaracja dotycząca chęci wspólnej budowy Centrum Nowoczesnych Mobilności, czyli znów przekładając to na prostszy język nowoczesnych technologii.
Tu chcemy się zastanawiać nad tym, co powinniśmy i w którą stronę iść jako region, ale też jako kraj.
Dokument w sprawie utworzenia Centrum Nowej Mobilności podpisano podczas największej konferencji poświęconej zrównoważonemu transportowi w Europie Środkowo-Wschodniej, a za tydzień o tym, jak to możliwe, że hiszpańskie firmy zaczynają płacić za wspólne przejazdy samochodem do pracy.
Na dziś to już wszystko.
Rafał Drabek, Katarzyna Głuchiuszkiewicz.
Audycję dofinansowano ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.
Za treści przedstawione w audycji dofinansowanej ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach odpowiedzialność ponosi redakcja.
Ostatnie odcinki
-
Wysypisko. Czym oddychamy?
29.01.2026 18:15
-
Wysypisko. Co zrobić z choinką? Opady śniegu or...
22.01.2026 18:15
-
Wysypisko. Zimowe ptaki, północne przyloty i po...
15.01.2026 18:15
-
Wysypisko. Co o mrozach sądzą klimatolodzy?
08.01.2026 18:15
-
Wysypisko. W poszukiwaniu idealnej choinki
18.12.2025 18:15
-
Wysypisko. Gdzie po choinkę?
11.12.2025 18:15
-
Wysypisko. Sól, która powoduje ból na psich łap...
04.12.2025 18:15
-
Wysypisko. Zima
27.11.2025 18:15
-
Wysypisko. Czyste powietrze
20.11.2025 18:26
-
Wysypisko. Od futra po butelki: jak przygotowuj...
06.11.2025 18:15