Mentionsy

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 349 wyników dla "Ministerstwo Klimatu i Środowiska"

Wysypisko Audycja dobrze posagragowana

Patrzę za okno z niepokojem, bo nie wiem jakie jeszcze niespodzianki przygotuje dla nas lato w tym roku.

Jednocześnie pamiętam lato 1997 roku z ogromną powodzią i czytam o suszach i zmianach klimatu.

Dziś w programie sporo właśnie na ten temat.

Ale będzie też o drzewach, o kontrolach harcerskich obozowisk.

Przekażemy kontrowersyjne informacje o odstrzale niedźwiedzi.

Będzie też o walce z dezinformacją klimatyczną.

Katarzyna Głuchiuszkiewicz, Rafał Drabek.

Witamy w czwartkowy wieczór.

Rozpocznę od raportu klimatycznego.

Europa Zachodnia doświadczyła najgorętszego czerwca w historii pomiarów.

Główną przyczyną były dwie następujące po sobie fale upałów, poinformowała Unijna Agencja Monitorowania Klimatu Copernicus.

W skali globalnej był to trzeci najcieplejszy czerwiec w historii, po rekordowych latach 2024 i 2023.

Europa ociepla się kilkukrotnie szybciej niż wynosi średnia światowa.

W wielu krajach czerwcowe temperatury przekroczyły 40 stopni Celsjusza, a w Hiszpanii i Portugalii sięgnęły nawet 46 stopni.

Zmiany klimatu sprzyjają pojawianiu się nad Polską takich zjawisk jak odczuwane i obserwowane przez mieszkańców wielu regionów kraju ulewne deszcze i wichury.

O Niżu Genueńskim, który kolejny raz dotarł nad południowe i wschodnie regiony Polski mówi klimatolog profesor Bogdan Chojnicki z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

Niże Genueńskie to jest naturalny środowiskowy efekt, jeden z wariantów pogody, jak z jakim mamy do czynienia.

Natomiast pamiętamy, że wzrasta nam temperatura, która promuje m.in.

większe, a często intensywniejsze zjawiska tego typu.

Więc gdy spoglądamy na to z perspektywy zmiany klimatu i wzrostu temperatury, no to trzeba się liczyć, że po prostu taki zjawisk będzie zwyczajnie więcej.

Profesor Bogdan Chojnicki mówi, że chronienie terenów zalewowych przed zabudową pomaga nie tylko opanować, ale i retencjonować wodę, która pojawia się w dużej ilości przy nagłych i długotrwałych opadach deszczu.

Naukowiec wymienia korzyści wynikające z gromadzenia wody na tego typu obszarach.

To jest podwójnie pozytywny skutek.

Z jednej strony nie ma strat, a z drugiej strony woda przechodzi, ale w bardziej łagodny sposób nam przez ten krajobraz.

To powoduje, że nie mamy do czynienia z gwałtownym wzrostem wody, a później z zanikiem i znowu niskimi poziomami, tylko spokojnym, spokojniejszym może odpływem wody ze środowiska.

Bo pamiętamy, że po takich gwałtownych opadach przychodzą często okresy bardzo gorące i suche.

Klimatolog przewiduje, że po kilku dniach intensywnych opadów na południu i wschodzie kraju niewykluczony jest dłuższy okres suszy.

A takie ulewne opady i nagłe lokalne podtopienia to nie tylko zagrożenia i straty dla ludzi.

Z powodu ekstremalnych zjawisk cierpi też przyroda, mówi dr Anna Wierzbicka.

Dużo trudniej jest zauważyć, że była jakaś błyskawiczna powódź, ta woda potem zeszła, ale tak naprawdę sam grunt wcale nie jest taki sam.

Zmyło na przykład wiele gniazd ptaków, czy zalało nory różnego rodzaju ssaków.

Często przez to, że ta woda nie jest czysta, niesie różne zanieczyszczenia.

Gleba staje się zanieczyszczona, nawet drzewa, które tam rosną mogą umrzeć.

Do tego tematu z pewnością powrócimy za tydzień.

125 wniosków otrzymały do tej pory Wody Polskie w sprawie wykupu nieruchomości zniszczonych przez ubiegłoroczną powódź.

Najwięcej wpłynęło ich z województwa dolnośląskiego.

O takie rozwiązanie nie zawnioskował nikt z województwa śląskiego.

O szczegółach nasz reporter Paweł Nadrowski.

113 wniosków dotyczy województwa dolnośląskiego, 9 opolskiego, 2 lubuskiego, a 1 wniosek województwa małopolskiego.

Z informacji przekazanych przez Wody Polskie wynika, że do tej pory o wykup nie zawnioskowała ani jedna osoba z województwa śląskiego.

Termin zgłoszeń mija 1 października, jednak decyduje kolejność wpływania wniosków.

Wody Polskie otrzymały w tym roku na wykup 30 mln zł z rezerwy celowej budżetu państwa.

Powstała również lista rezerwowa.

Jeśli ktoś zrezygnuje, ofertę otrzyma kolejna osoba.

Wykup nieruchomości przewiduje specustawa powodziowa, która weszła w życie pod koniec maja.

Dotyczy domów zniszczonych przez powódź z 13 września ubiegłego roku, które były wybudowane legalnie, są na obszarze szczególnego zagrożenia powodzią w gminie objętej pomocą, a ich stan kwalifikuje je do rozbiórki.

Wykup nie dotyczy ewentualnych nieruchomości zniszczonych na skutek zjawisk atmosferycznych w tym miesiącu.

Tymczasem my od kilku dni monitorujemy pogodę i prewencyjnie 30 harcerzy i zuchów spędzało dzień w Ustrońskiej Szkole Podstawowej nr 6 w Nierodzimiu.

Uczestnicy obozu w stanicy obozowej Lipowiec przy ulicy Bernatka zostali ewakuowani prewencyjnie spod namiotów do udostępnionej przez miasto placówki.

Obozowicze przyjechali do Ustronia z dwóch chówców, ZHP w Rumi oraz szczepu ZHP Żabikowo koło Poznania, a odwiedził ich Szymon Brandys.

Dzień dobry.

Co tutaj w tej szkole podstawowej się dzieje?

Co robicie?

Jak spędzacie ten swój czas na obozie harcerskim w nietypowym miejscu, bo nie tu mieliście być?

Ogólnie przyjechaliśmy tutaj na piwak właśnie.

Śpimy w szkole, na sali gimnastycznej.

Jest bardzo fajnie.

Przed chwilą właśnie usłyszeliśmy wyniki z olimpiady.

A sama ta akcja wieczorna?

Było bardzo ciekawie, było bardzo dużo emocji.

Większość z nas się bardzo cieszyło, bo było powiedziane, że to będzie bivak bardzo fajny, a kilku z nas wiedziało o co chodziło.

Bardzo śmiesznie można powiedzieć, że było.

Decyzja została podjęta odgórnie.

Zostaliśmy poinformowani o obowiązku przeniesienia uczestników do budynków murowanych.

Dlatego zorganizowaliśmy również taką akcję.

Tłumaczy podharcmistrz Mateusz Potracki, kierownik wypoczynku z Hufca ZHP w Rumi.

Też pozwolimy sobie sprostować to, o czym mówili uczestnicy przed nami.

Wspominali oni o wycieczce bądź o biwaku w szkole.

To jest celowa informacja przekazywana uczestnikom, żeby zachować ich spokój, żeby nie panikowali, że jest ewakuacja i jakieś potencjalne zagrożenie.

Po prostu informujemy ich, że coś się dzieje, wybywają, ale żeby ograniczyć ewentualne napięcia, jedziemy na wycieczkę i to również powoduje, że dzieci się cieszą, a faktycznie się ewakuują.

Także uważam, że bardzo taki ciekawy zabieg.

Co działo się wczoraj wieczorem?

Bardzo mocno padało i niektórych już troszeczkę zalewało.

I zrobiliśmy tak, że spakowaliśmy potrzebne rzeczy i...

Druchy tam zabezpieczały wszystko, żeby tam kanadyjki przesuwały, żeby nic tam nie ciekło pod namiotem.

I tak naprawdę był troszeczkę stresik, ale się wytrzymały.

Wytrzymaliśmy z dziewczynami.

Szkoła podstawowa numer 6 w Ustroniu Nierodzimiu w wakacje zapełniła się nie uczniami, ale tym razem harcerzami.

Tak, dzięki uprzejmości tutaj dyrekcji zorganizowaliśmy taki przystępny dach nad głową dla harcerzyk.

Rzecznik prasowy Miasta Ustroń, Dorota Kochut.

Zorganizowaliśmy transport, aby dzieciaki bezpiecznie mogły tutaj się znaleźć w szkole.

Wszystko udało się przeprowadzić zgodnie z planem.

Wszystkie obozy harcerskie zlokalizowane na terenie powiatu cieszyńskiego odwiedzili we wtorek przedstawiciele zarządzania kryzysowego, funkcjonariusze policji oraz komendy powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Cieszynie.

Wyjaśnia aspirant Szymon Duława, oficer prasowy tejże komendy.

Wszystkie miały charakter prewencyjny i przebiegły bezpiecznie.

Niektórzy w moim namiocie płakali, niektórzy się śmiali.

To było najgorsze, bo wszystko trzeba było tak na raz, dwa wszystko przygotować było trzeba, więc to było mega ciężkie.

Wszystkie namioty to potwierdzą.

Padało, ślimaki w środku, zalane łóżka, wszystko w ziemi było.

Sucho, ciepło.

Nie pada, nie pada, nie zmokniemy.

Tu jesteśmy bezpieczni.

Daliśmy radę, jesteśmy w bezpiecznym miejscu, zaopiekowani.

Mówi Natalia Troszczyńska, komendantka szczepu ZHP Żabikowo z Lubonia obok Poznania.

Zajęcia trwają, działamy, wszystko bez zmian.

Jak długo zostajecie w Ustroniu?

W Ustroniu zostajemy do soboty i w sobotę zmieniają nas nasi harcerze, bo to są na razie zuchy, te młodsze od zerówki do trzeciej klasy, 64 osoby, a reszta osób, około 90, przyjeżdża w sobotę na półtora tygodnia.

Bawimy się na sali gimnastycznej, jemy śniadania, obiady, kolacje na stołówce, no i się ciągle bawimy.

Zapędzasz z przyjaciółmi razem czas i nie siedzisz ciągle w internecie i w tych telefonach.

Można jeszcze się dużo tam nauczyć o roślinach, o ekologii, bo ostatnio mieliśmy trop ekologii i mieliśmy trop o herosach.

Cały czas go prowadzimy.

Przed chwilą mieliśmy tutaj jakieś gry, że druh Adam chodził cały czas w takiej dziwnej masce jakiegoś mitycznego stworzenia.

Winotaura, tak.

O czym trzeba pamiętać właśnie w takich momentach?

O bezpieczeństwie, o zachowaniu spokoju i o tym, żeby wszyscy bezpiecznie właśnie przyszli na miejsce do szkoły.

Będziecie jeszcze wracali na obozowisko?

Mamy nadzieję, że uda nam się wrócić jak najszybciej.

Jak tylko pokażą się komunikaty, że można wrócić już bezpośrednio pod namię, to na pewno to zrobimy.

Mówi podharcmistrz Kinga Brulińska, komendantka Hufca Rumia.

Mamy jeszcze dużo programu i wiele dni jeszcze tak naprawdę nam zostało, bo tak naprawdę jesteśmy na początku naszego obozu, więc z wytęskieniem czekamy na to, żeby powrócić do lasu.

Obóz harcerski czy zuchowy to oczywiście także śpiewy, można więc powiedzieć, że cała przygoda potoczyła się śpiewająco, no i na koniec już w dobrych nastrojach.

Tym kiem wciąż śpiewy cieni każdy cud, cienny Cezar.

Strażacy monitorują cały czas obozy na terenie powiatu.

Aktualnie takie formy wypoczynku odbywają się także w Drogomyślu w gminie Strumii tam harcerzy ewakuowano do OSP.

Wysypisko

Dziś moim i Państwa gościem jest dr Wojciech Zarzycki, dendrolog i porozmawiamy, no jakby wiadomo, o drzewach.

Dzień dobry.

Dzień dobry, witam.

Dla młodszych słuchaczy potrzebne będzie wyjaśnienie, czym się zajmuje dendrolog.

Dendrolog zajmuje się drzewami.

Sprawa nie jest taka prosta, bo drzewami można się zajmować na różne sposoby.

To może być praca praktyczna, to może być praca naukowa, to może być ocena tego, czy drzewo jest bezpieczne, to może być rozpoznawanie.

Ale dendrologiem jest też naukowiec, który bada jakiś wąski aspekt związany z drzewami, na przykład jeden gatunek drzewa.

Dużo możliwości jest, żeby nazwać się dendrologiem.

Badając takie fragmenty drewna, które zawarte są na przykład w starej belce stropowej, jesteśmy w stanie określić wiek takiego budynku, jesteśmy w stanie powiedzieć coś o warunkach, które panowały w czasie, gdy to drzewo zostało ścięte.

Jesteśmy w stanie co do praktycznie miesiąca na przykład określić wiek grodów biskupinie na podstawie właśnie wieku takich drzew.

A myśląc o przyszłości i o zmianach klimatu, też jesteśmy w stanie przewidzieć, jak te drzewa będą kształtowały nasze ekosystemy jako najbardziej istotne gatunki, jeżeli chodzi o warunki Polski.

Czyli jeżeli byśmy poszli do chorzowskiego skansenu i tam troszkę udziubali tego drzewa, to jesteście państwo w stanie sprawdzić na przykład z jakiego terenu kraju jest dana chata, jeżeli ona nie jest dokładnie opisana?

Bardziej jesteśmy w stanie określić wiek dokładny i raczej informacja, gdzie zostało takie drewno pozyskane jest kluczowa przy ocenie tego wieku, bo ten sam gatunek drzewa może mieć różne przerosty roczne w zależności od tego, skąd został pozyskany.

Dla przykładu na forum Romanów w Rzymie są takie opisane tabliczkami drzewa, kiedy zostały posadzone.

Jest tam ścięty cis w jednym z miejsc, tabliczka została i dokładna data posadzenia jest.

I ten cis ma przyrosty roczne dziesięciokrotnie większe niż w warunkach Polski na przykład, więc tutaj już nie dałoby się tego tak zestawić, gdybyśmy nie wiedzieli skąd te drzewa są.

My w tej chwili jesteśmy w studiu w Katowicach i na pewno większość naszych słuchaczy jest zainteresowana tym, które rejony województwa śląskiego były kiedyś całkowicie zalesione.

Czy jesteśmy w stanie cofnąć się na przykład do początku, kiedy jeszcze nie było nawet Katowic na mapie?

Raczej całe praktycznie terytorium województwa śląskiego było zadrzewione.

Pytanie też kiedy, bo wiadomo, że podczas lodowacji ten las się wycofywał, ale mniej więcej od 10 tysięcy lat można przyjąć, że praktycznie całe województwo śląskie poza niewielkimi fragmentami gdzieś, jakiś torfowic, jakiś terenów położonych powyżej górnej granicy lasu,

ale praktycznie całość była pokryta drzewami.

Jakie to były lasy, jakie to były drzewa, no to tutaj można dyskutować.

Zazwyczaj mówi się o tym, że dominowały tutaj lasy liściaste.

Myślę, że... Zresztą sam się zastanawiam, bo mieszkam tutaj obok radia wielokrotnie.

Jakie tu mogły być lasy?

Trudno określić, jeżeli wszystko jest zabetonowane.

Myślę, że mogły tu być lasy bukowe, grabowe, ewentualnie w pobliżej Rawy z pewnością były to lasy jesionowe, olszowe.

Myślę, że tak mniej więcej ten teren wyglądałby, gdyby człowiek się tutaj nie pojawił.

Pamiętajmy o tym, że ten wpływ człowieka był na tyle zaawansowany, że już we wczesnym średniowieczu gospodarka leśna była zaawansowana na terytorium województwa śląskiego.

Ostatnio przygotowywałem dokumentację dotyczącą ród koło Raciborza i wprost były dane mówiące o tym, że w XIII wieku już większość lasów, które tam pierwotnie występowały zostały zastąpione przez sosny.

Czyli mamy 800 czy nawet więcej lat intensywnej gospodarki leśnej, więc trudno o tym mówić.

Nie mówiąc o tym, że na przykład na Pogórzu Śląskim są liczne grodziska pozostałości po kulturze łóżyckiej, które gromadziły tak dużą liczbę mieszkańców, że praktycznie większość tego terenu musiała być odlesiona 2,5 tysiąca lat temu mniej więcej.

W wysypisku pozostajemy w temacie drzew.

Według różnych źródeł ma od około 1270 do nawet 1500 lat i jest najstarszym drzewem w Polsce.

Cis henrykowski to gatunek drzewa długowiecznego, czyli cisa pospolitego.

Co prawda w rezerwacie przyrody Cisy nad Lizwartą, znajdującym się w gminie Herby, tak starych okazów nie ma.

Ale wśród kilkuset sztuk objętych ochroną są takie, które mają kilkaset lat.

Tematem zajął się Grzegorz Mach.

Barbara Majchrzak, jestem pracownikiem dydaktycznym Uniwersytetu Jana Długosza w Częstochowie.

Jesteśmy w rezerwacie CISY nad Lizwartą.

Lasem przede wszystkim liściastym.

Znajdujemy się nad niewielkim ciekiem, który stanowi dopływ rzeki Lizwarty.

Las, który znajduje się bezpośrednio nad nami.

Tworzą przede wszystkim olsze czarne, jesiony wyniosłe.

To takie charakterystyczne drzewa tworzące tak zwany łęk nadpotokowy.

Na tle takiej nieco jaśniejszej zieleni olch i jesionów widzimy ciemniejszą zieleń cisów.

Cisy przyjmują zarówno postać drzewiastą,

z tym, że nie osiągają nigdy znacznych wysokości.

Przeciętnie w naszych lasach cisy mają 8-10 metrów i wtedy zaliczamy je do warstwy drzew.

Większość cisów posiada jednak formę krzewiastą albo tak zwanych cisów wielopniowych, czyli charakteryzują się one wysokością powyżej 5 metrów, ale mają wyraźnych kilka pni, 3, 4 czy więcej.

Przechodzimy ścieżką dydaktyczną, poprowadzoną przez fragment rezerwatu Cisy nad Lizwartą.

Zatrzymajmy się przy tym egzemplarzu, który jest pięknym okazem drzewiastego cisa.

Ma on jeden wyraźny pień.

Kora cisa łuszczy się charakterystycznie.

Nie jest to objaw choroby, tylko charakterystyczna cecha gatunku.

Dodatkowo ma kolor taki lekko wiśniowy.

W przypadku osobników krzewiastych ta cecha jest troszeczkę mniej zauważalna.

Nieco w głębi po prawej stronie widzimy kilka cisów w formie krzewiastej.

Osiągają one kilka metrów wysokości.

Widać, że rozgałęziają się tuż nad bryłą korzeniową.

Ich forma jest bardzo nieregularna.

Krystyna Bartucha, kierownik Ośrodka Edukacyjnego Zespołu Parków Krajobrazowych Województwa Śląskiego.

Tutaj w rejonie wsi Łebki, to jest na terenie gminy Herby, mamy dwa takie rezerwaty cisowe.

Jeden to jest cisy w Łebkach, a drugi to jest cisy nad Lizwartą.

Cisy bardzo wolno rosną.

Najstarszym drzewem w Polsce jest cis, a nie dąb Bartek, jak nas kiedyś uczono, więc nasze cisy mają różnie, od 300 nawet do 350 lat.

W rezerwacie cisy nad Izwartą cisy rosną na powierzchni całego rezerwatu.

To są młodsze i starsze okazy.

One częściowo były też uszkadzane przez dzięcioła takimi obrączkowymi nakłuciami, ale część cisów przetrwała.

Niestety dzisiaj widzimy, że niektóre cisy są uschnięte z powodu tego, że był podwyższony poziom wody w tym rezerwacie.

Woda sama z siebie niestety nie przypłynęła.

Spowodowały to bobry, które przyniosły się nam, przyprowadziły do rezerwatu przyrody.

Cis to jest taki gatunek o takich igiełkach dosyć miękkich.

Mamy je często w ogrodach przydomowych w formie krzewiastej.

Możemy o nich powiedzieć, że bardzo rzadko są spotykane w innej części parku krajobrazowego, ponieważ naturalnie cis bardzo ciężko się zadomawia.

Nie jest też podsadzany sztucznie, nie prowadzi się gospodarki leśnej związanej z cisami.

W rezerwacie Cisy nad Lizwartą prowadzono od wielu lat badania mające na celu policzenie wszystkich osobników cisa.

Można oszacować liczebność populacji cisa w tym rezerwacie na około 500 osobników.

Jeszcze należy wspomnieć, iż cis jest gatunkiem dwupiennym, co oznacza, że na jednych osobnikach będą występowały wyłącznie kwiaty żeńskie, których tak naprawdę nie zobaczymy gołym okiem, a na innych osobnikach będą występowały kwiatostany męskie.

Dziś kwitnie wczesną wiosną, marzec, kwiecień na dorosłych osobnikach żeńskich.

Latem zaobserwujemy zamiast szyszek charakterystyczne, niewielkie, ciemno-brązowe czy prawie że czarne nasiona, które tkwią w takich czerwonych, mięsistych osłonkach.

Te osłonki nazywamy osnówkami.

Za wyjątkiem tej czerwonej osnówki cała roślina jest bardzo silnie trująca.

Zawiera ona alkaloid o nazwie taksyna.

Dla nas ludzi taksyna jest trująca.

Jest również trująca dla koni czy bydła.

Co ciekawe ssaki kopytne z rodziny jeleniowatych, czyli na przykład sarny czy jelenie nie są wrażliwe na taksynę i z lubością obgryzają zwłaszcza młode cisy.

Cispospolity, pomimo iż trujący dla ludzi, zwłaszcza dawniej, niesłychanie się przysłużył.

Otóż jego drewno posiada bardzo cenne właściwości.

Jest wytrzymałe, twarde, ale z drugiej strony elastyczne.

Z drewna cisowego wyrabiano właściwie wszystko, co się dało.

To znaczy zarówno podłogi, jak i meble, jak i naczynia, kubki, miseczki.

Z tym, że trzeba było uważać, żeby woda na przykład nie stała zbyt długo w takim kubeczku zrobionym z drewna cisowego, bo mogło to źle się skończyć dla osoby pijącej.

Ale przede wszystkim ze względu na te właściwości drewna cisowego był on wykorzystywany do produkcji militariów.

Mianowicie

Wytwarzano przede wszystkim kusze i łuki.

Intensywne pozyskiwanie dla celów militarnych cisa z naturalnych drzewostanów spowodowało już w dawnych czasach mocne uszczuplenie liczebności populacji tego drzewa.

Efektem tego był wydany przez Władysława Jagiełłę edykt chroniący cisy.

Już za czasów naszego króla liczebność cisów tych drzewiastych niesłychanie spadła.

Poza tym z drewna cisowego korzystało nie tylko wojsko na dzisiejszych ziemiach polskich, ale myśmy tego cisa, dzisiaj powiemy, eksportowaliśmy.

Zasilaliśmy na przykład Skandynawię i Wikingów, zasilaliśmy również Europę Południową.

Więc już Władysław Jagiełło zdając sobie sprawę z tego, iż tego cennego gatunku zaczyna pomału brakować, objął ochroną Cisa Pospolitego.

Wysypisko Audycja dobrze posegregowana

Tydzień temu opowiadałam o drewnie, a raczej drzewie, które składa się z wielu związków organicznych, w tym węgla, tlenu, wodoru, azotu i związków mineralnych.

A co powstaje z drewna też już wiemy.

Lignina, celuloza, papier i terpentyna.

Powracamy dziś do rozmowy z profesorem Robertem Musiołem, chemikiem z Uniwersytetu Śląskiego, którego zapytałam o martwe drewno.

Tak paradoksalnie nawet można powiedzieć, że takie martwe drewno z punktu widzenia różnorodności jest jeszcze bardziej żywe niż to, które jest dalej rosnące, bo na takim jednym drzewie, które obumarło, tam może istnieć ponad tysiąc różnych gatunków.

Ostatnio się dowiedziałam, że jedna z pierwszych Biblii Gutenberga, która jest w tej chwili bodajże w Gdańsku wystawiana w muzeum, jest oprawiona we fragmenty drewna dębowego i to takiego dębu, który sobie rósł właśnie na terytorium Polski.

I takie ciekawe spostrzeżenie było osób, które to opisywały, że wszystkie książki, które były oprawione rzeczywiście w drewno, nie były narażone na grzyby, pleśnie, bakterie, jakiinne zżerające je żyjątka i substancje, a te, które są normalnie oprawione, tak jak te książki, które dzisiaj mamy, to bardzo często są właśnie...

narażone na grzyby i pleśnie.

Słyszał pan taką opinię?

To może być wynikiem po części właśnie tego, że w tym drewnie pozostają substancje, które mają być właśnie substancjami ochronnymi.

W przypadku dębu to niekoniecznie są jakieś zapachowe terpeny, to raczej garbniki.

które powodują, że właśnie jest niechętnie to drewno zjadane przez mikroorganizmy i może to oczywiście mieć jakiś wpływ.

Nie wiem, czy bym tutaj akurat jakoś próbował tłumaczyć, że jest on naprawdę istotny, ale myślę, że tak.

Myślę, że to jest jak najbardziej możliwe.

My jako ludzie do życia potrzebujemy oczywiście poza wodą i powietrzem pożywienia.

Jak wiadomo drzewa sobie muszą pozyskiwać to wszystko z ziemi.

Te związki mineralne, które są w ziemi również są istotne.

Są tereny bardzo zanieczyszczone.

Takim rejonem był na przykład Górny Śląsk jeszcze w latach siedemdziesiątych.

I wtedy wszyscy mówili, że drzewa są takim naturalnym naszym filtrem.

No i to chyba jakby nie podlega kwestii, ale podobno naukowcy doszli do tego, że rośliny tak do końca nie oczyszczają nam powietrza, one tylko nam dają dodatkowy tlen.

To przede wszystkim wchłaniają tlenek węgla.

uwalniają tlen, w pewnym sensie oczyszczają, bo ułatwiają osiadanie pyłów na przykład.

Natomiast niekoniecznie będą od razu redukowały większość takich lotnych zanieczyszczeń, które się w powietrzu znajdą.

To już jest może lekka przesada w tym momencie, nie?

Ale z drugiej strony rośliny mają też tendencję do wyciągania na przykład zanieczyszczeń z gleby, zwłaszcza jeśli są to metale ciężkie z cały szereg różnych roślin, które

które mają tendencję do wyciągania i wykorzystuje się nawet takie rośliny, sadzi się je na przykład na jakichś pokopalnianych terenach, czy ciężko zmienionych przez przemysł terenach, zanieczyszczonych w celu remediacji tej gleby właśnie.

No właśnie o to chciałam zapytać, czy jeżeli my chcemy posadzić na hałdzie już nieczynnej, czy już wygaszonej jakieś drzewa, czy one się przyjmą, czy się w ogóle ukorzenią?

O, bardzo często rosną wspaniale wręcz.

Między innymi z tego powodu, że taka ziemia mocno przeruszana, tam mają większy dostęp do minerałów, do mikroelementów.

Same te szkodzące nam minerały drzewom niekoniecznie muszą szkodzić.

W związku z czym drzewa i zresztą wiele innych roślin też będą wspaniale tam rosły.

Niekoniecznie trzeba je potem wykorzystywać, bo marchewki posadzonej w takim miejscu jeść raczej nie będziemy chcieli.

Drewno posadzone w tym miejscu, czy pozyskane z drzew posadzonych w tym miejscu do palenia na przykład też bym go nie wykorzystywał, bo wtedy wszystko to, co z ziemi zostanie wchłonięte, z powrotem rozpylimy.

prawda, paląc takie drewno, więc oczywiście trzeba pamiętać o tym, że nie do końca jakby pożytek z tego będziemy mieli taki sam, ale najważniejszym pożytkiem jest po pierwsze, że to rośnie, no a po drugie właśnie, że oczyszcza nam glebę.

Rozumiem, że każdy student chemii musi na dzień dobry wiedzieć, czym jest proces fotosyntezy.

Czy na dzień dobry, to nie wiem.

Mam nadzieję, że większość na którymś tam etapie studiów poznaje ten proces.

Sam proces zresztą jest bardzo interesujący, do końca jeszcze nie poznany.

Ja na przykład w trakcie takich wykładów późniejszych, gdzie omawiamy nieco bardziej zaawansowane zjawiska z chemii,

Na przykład okazuje się, że możemy połączyć fotosyntezę ze zjawiskami kwantowymi i po części efektywność tej fotosyntezy możemy wyjaśnić właśnie poprzez zjawiska kwantowe, bo jej efektywność jest zaskakująca.

Gdybyśmy na przykład mogli się zbliżyć, ja wiem, jakimiś panelami fotowoltaicznymi do tej wydajności, jaką wykazują niektóre fotosyntezujące organizmy, to mielibyśmy takie panele, które i w nocy generują prąd.

To są rzeczy absolutnie fantastyczne i takie, które pobudzają wyobraźnię również, myślę, architektów krajobrazu, którzy na przykład organizują specjalne kursy sadzenia na dachach różnych ogrodów albo budowania domów z zielonymi ścianami.

O tak, w tym momencie to akurat jest tematyka, którą bardzo się cieszę, że pani poruszyła, bo jesteśmy na etapie, rozpoczynamy budowę nowego Śląskiego Interdyscyplinarnego Centrum Chemii w Katowicach i właśnie ma to być nowoczesny, w pełni ekologiczny budynek z ogrodem właśnie na dachu.

Mam pytanie o trochę prywaty.

Czy ma pan jakieś takie miejsce w województwie zielone, które jest szczególnie miłe pana sercu?

Ja bardziej lubię lasy i akurat szczęśliwie się składa, że część województwa śląskiego, zwłaszcza ta północna, obfituje w lasy i bardzo często tam jeżdżę.

Generalnie tak mam, że jak raz na co najmniej dwa tygodnie nie jestem w stanie do lasu pojechać, robię się bardzo zły.

Dziękuję bardzo za wizytę w naszym studiu.

Dziękuję również.

To bardzo ważna wiadomość.

Nadal niezdatna do picia jest woda dostarczana w gminie Bestwina siecią komunalnej firmy Combest.

Przedsiębiorstwo poinformowało, że bielski sanepid stwierdził obecność bakterii z grupy coli w próbkach pobranych w dwóch miejscach w miejscowości Kaniów.

Woda z kranu nie nadaje się do spożycia, przygotowywania napojów i potraw, mycia owoców i warzyw, wytwarzania lodu czy mycia naczyń kuchennych.

Nie jest nawet zdatna do kąpieli.

Może być używana tylko do takich celów jak prace porządkowe, przykładowo mycie podłóg oraz spłukiwanie toalet.

Zakomunikował Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Bielsku-Białej, bo szczególnie narażone mogą być osoby z osłabioną odparnością w wieku podeszłym, niemowlęta czy małe dzieci.

Ministerstwo Klimatu i Środowiska wyda w tym roku 65 milionów złotych z funduszy unijnych na programy związane z edukacją ekologiczną i walkę z dezinformacją klimatyczną.

Pieniądze trafią do organizacji pozarządowych, samorządów, szkół i parków narodowych.

Wiceszef resortu Krzysztof Bolesta mówi, że umożliwienie dostępu do przystępnej wiedzy ważnej dla zdrowia i ochrony środowiska to główny cel programów.

Będziemy lepiej wiedzieć, jak chronić nasze dzieci, siebie przed wpływem środowiska, który może nam zrobić krzywdę.

Będziemy lepiej wiedzieć, jak chronić przyrodę, ale jak w tym wszystkim, również w tym świecie, gdzie łatwo o dezinformację, jak się w tym poruszać i nie dać się oszukać, nie dać się wprowadzić w błąd.

Programy będą realizowane wraz z Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, którego jednym z priorytetów na lata 2025-2028 jest edukacja ekologiczna.

Pogoda nie zachęca do kąpieli, ale jest ostrzeżenie dla osób, które wypoczywają w okolicach paprocan w Tychach.

Co najmniej do 18 lipca będzie obowiązywał zakaz kąpieli w jeziorze z powodu zakwitu sinic.

18 lipca zaplanowano bowiem kolejne badanie próbek wody.

Sinice są corocznym problemem w Tyskim Zbiorniku.

Bakterie pojawiają się zwykle, gdy nadchodzi fala upałów, a przecież kilka dni temu temperatury jeszcze mocno przekraczały 30 stopni.

hektarów ma mieć las społeczny wokół Bielska Białej.

Propozycja strony społecznej i samorządowej, obejmująca większy obszar niż proponowany przez Lasy Państwowe, uzyskała akceptację Ministerstwa Klimatu i Środowiska.

Resort właśnie pracuje nad regulacjami prawnymi dotyczącymi tej inicjatywy, a więcej na ten temat w wysypisku za tydzień.

Teraz wiadomość, na którą chyba wszyscy czekaliśmy.

Drzewem roku 2025 zostało krzywe drzewo z Szydłowca, zdobywając prawie 8 tysięcy głosów internautów.

Ten niezwykły okaz nazywany krzywym drzewem zawdzięcza swój niecodzienny kształt samej naturze.

Pochyla się nisko nad fosą okalającą malowniczą wyspę, na której znajduje się Zamek Szydłowieckich i Radziwiłłów.

Jest jednym z ulubionych miejsc mieszkańców, fotografów i oczywiście kaczek.

Drugie miejsce zajął Dąb Aleksander z Jarcewa, trzecie miejsce Oliwnik Onufry z Warszawy, a nasz Bóg Grażyna z Katowic siódme miejsce.

Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska wydała zgodę na odstrzał trzech niedźwiedzi brunatnych w gminie Cisna na Podkarpaciu.

Decyzja podpisana przedwczoraj to reakcja na rosnącą liczbę niebezpiecznych incydentów z udziałem drapieżników w pobliżu zabudowań.

Jak poinformował Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska Piotr Otawski, od początku roku na terenie Cisnej doszło już do 38 zgłoszeń o obecności niedźwiedzi.

W całym ubiegłym roku takich zgłoszeń było 75, z czego ponad 65 były to incydenty związane z terenami zamieszkałymi i zabudowanymi.

Zarówno ta analiza dotycząca ilości przypadków kontaktu czy incydentów związanych z niedźwiedziem, jak również kwestie dotyczące stosowanych do tej pory działań mających odstraszyć czy zapobiegać sytuacjom konfliktowym, które były podejmowane w gminie Cisna, skłoniły ostatecznie Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska do podjęcia takiej decyzji, ale równocześnie zostały dosyć szczegółowo i rygorystycznie określone warunki, pod jakimi ten odstrzał osobników może się dokonować.

Odstrzał może jedynie dotyczyć osobników, które regularnie zbliżają się i wkraczają na tereny zamieszkałe przez ludzi.

Dodatkowo najpierw muszą zostać zastosowane wszelkie metody odstraszania niedźwiedzi.

Dopiero po wykorzystaniu tych metod osoby uprawnione mogą zdecydować o odstrzale.

Najpierw jednak muszą poinformować lokalne koło łowieckie.

W przypadku odstrzału każdorazowo można zastrzelić tylko jednego niedźwiedzia.

Zabroniony jest też pościg za zwierzęciem poza granicę terenu zabudowanego.

Podjęcie takiej decyzji jest zawsze ostatecznością i jest poprzedzone szczegółową analizą sytuacji konkretnego przypadku.

Decyzja Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska wzbudza kontrowersję.

Nie zgadza się z nią m.in.

Bartosz Pirga z Bieszczadzkiego Parku Narodowego.

Uważam, że decyzja stanowi groźny precedens w odniesieniu do nielicznej populacji tych drapieżników na terenie Bieszczadów szeroko pojętych.

Badania naukowe, badania genetyczne wskazują na liczebność około 100 osobników, co stanowi mniej więcej 1% populacji karpackiej.

Innego zdania na temat skali populacji niedźwiedzi jest Grzegorz Łukacijewski z Nadleśnictwa Cisna.

Z naszych wyliczeń, z bardzo niewielką domieszką szacunku tych niedźwiedzic, które gawrują w tym roku z małymi gawrowały w miesiącu marcu, po prostu nam wyszło 60-70 sztuk.

Tymi wynikami sami jesteśmy zaskoczeni.

Chodzą głodne i chodzą naprawdę wychudzone te niedźwiedzie.

Stąd może i taka presja na obszary zurbanizowane.

Przedstawiciele Bieszczadzkiego Parku Narodowego wskazują, że problem obecności niedźwiedzi na terenach zamieszkałych przez ludzi wynika głównie z działalności człowieka, dokarmiania zwierząt, źle zabezpieczonych śmieci i zakłócania spokoju drapieżników.

Generalny dyrektor ochrony środowiska Piotr Otawski podkreśla, że odstrzał to tylko jeden z elementów szerszych działań.

Trwają aktualnie prace nad przepisami pozwalającymi na skuteczniejsze płoszenie niedźwiedzi, a także nad powstaniem grup interwencyjnych, które będą monitorować zagrożenie.

Chciałem też zwrócić uwagę na to, że decyzje tego typu były już wydawane.

W 2023 roku została również wydana decyzja na odstrzał do trzech osobników niedźwiedzia brunatnego.

Nie została ona jednak wykonana, więc to jest uprawnienie, które może być wykonane przy zapełnieniu tych warunków, które zostały w decyzji określone.

Niemniej jednak nie oznacza to, że gmina jest zobowiązana do wykonania tego odstrzału.

Mieszkańcy, którzy natkną się na niedźwiedzia w ogrodzie czy w pobliżu domu, powinni zgłaszać to lokalnym służbom.

Docelowo tereny zabudowane odwiedzane przez niedźwiedzie mają być monitorowane przez specjalnie przygotowane do tego grupy płoszące drapieżniki.

Jan Olęcki, Polskie Radio.

Pozwolą Państwo, że pozostawię tę korespondencję bez komentarza.

Zmieniamy zatem temat.

Będzie dodatkowych 100 milionów złotych na likwidację nielegalnych składowisk odpadów toksycznych, poinformowała ministra klimatu i środowiska Paulina Henning-Kloska.

W sumie samorządy, które ubiegały się o wsparcie w procesie likwidowania nielegalnych składowisk, mogą liczyć na 300 milionów złotych.

Paulina Henning-Kloska wyjaśniała na konferencji prasowej, że do wcześniej zabezpieczonych w budżecie pieniędzy udało się dołożyć kolejną kwotę na usuwanie toksycznych składowisk.

Przygotowaliśmy z budżetu państwa 200 milionów złotych na wsparcie tego procesu, ale idziemy krok dalej.

Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej zabezpieczył dodatkowe 100 milionów złotych na ten cel i tym sposobem będziemy w stanie wesprzeć całą tą listę naboru

która pierwotnie została przygotowana przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska.

W sumie ze wsparcia skorzystają 23 gminy w Polsce.

Paulina Henning-Kloska zapewniła, że toksyczne odpady będą usuwane według najwyższych standardów ochrony środowiska.

Toksyczne śmieci będą utylizowane w specjalnie do tego przeznaczonych spalarniach.

W Polsce jest jeszcze około 300 nielegalnych składowisk odpadów toksycznych.

Według rządowych założeń mają zostać zlikwidowane w ciągu trzech lat.

Wcześniej ze środków Krajowego Planu Odbudowy na rekultywację terenów poprzemysłowych przeznaczono 100 milionów złotych.

I to tyle na dziś.

Za tydzień w wysypisku zajmiemy się spadającymi drzewami w rezerwacie Lasek Miejski nad Puńcówką w Cieszynie.

Będzie też trochę nowinek z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki w Katowicach.

Zatem bezpiecznych wakacji i spokojnego wieczoru życzą Rafał Drabek, który program zrealizował oraz Katarzyna Głuch-Juszkiewicz.

Audycję dofinansowano ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.

Za treści przedstawione w audycji dofinansowanej ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach odpowiedzialność ponosi redakcja.