Mentionsy
Wysypisko. Od futra po butelki: jak przygotowujemy się na zimę?
Dlaczego jesienią tyjemy, a zwierzęta zmieniają futro? Kiedy jest najlepszy czas na porządki i segregację? Od ponad miesiąca w Polsce obowiązuje system kaucyjny obejmujący butelki plastikowe, szklane oraz puszki. Dziś w programie "Wysypisko" opowiemy więcej o tym problemie, a także o tym, jak Polska walczy o opóźnienie wejścia w życie nowego podatku klimatycznego. Zaprosimy również na wycieczkę do rezerwatu Rajchowa Góra.
Audycja jest dofinansowana ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiskai Gospodarki Wodnej w Katowicach.
Szukaj w treści odcinka
wysypisko.
Audycja dobrze posegregowana.
Dlaczego jesienią tyjemy, a zwierzęta zmieniają futro?
Kiedy jest dobry czas na porządki i segregację?
Od ponad miesiąca z kolei obowiązuje w Polsce system kaucyjny obejmujący butelki z tworzywa sztucznego, szklany i puszki.
Dziś w wysypisku sporo o tym problemie.
Powiemy też jak Polska walczy o opóźnienie wejścia w życie nowego podatku klimatycznego.
Zaprosimy także na wycieczkę do rezerwatu Rajchowa Góra.
Katarzyna Głuchiuszkiewicz, Rafał Drabek.
Dobry wieczór.
Czy też czują Państwo jesień w kościach tak jak ja?
Ciemno, zimno, ciężko się wstaje i ciągle drapie coś w gardle.
Jesień w przyrodzie to okres przygotowań do zimy, który polega na gromadzeniu zapasów przez zwierzęta, przygotowywaniu schronień i zmianie okrywy czy futra, a także zasypianiu w sen zimowy.
Rośliny przestają rosnąć, listki przebarwiają się i potem opadają, a wiele z nich przechodzi w stan spoczynku.
Grzyby w tym czasie aktywnie się rozmnażają, a dla wielu zwierząt jesień to czas intensywnego żerowania, aby zgromadzić energię na chłodniejsze miesiące.
Kiedyś ludzie też przecież robili zapasy na zimę, więcej jedli, szyli sobie ubrania i zbierali opał.
A co mamy dziś?
No jedynie niedobory w diecie, a to przekłada się na nasze samopoczucie.
Dlatego na początek wysypiska nietypowo coś o diecie, która może wpływać na zdrowie psychiczne.
To szczególnie ważne w czasie przesilenia jesiennego podkreśla dietetyk Kinga Głaszewska-Furman.
Można za pomocą diety i dodatkowej suplementacji celowanej wpłynąć na swoje samopoczucie, na jakość swojego snu.
Teraz jesienią mamy coraz mniej tego słońca, mniej witaminy D3.
Naturalnym jest, że czujemy się trochę gorzej.
Bardzo ważne są np.
witaminy z grupy B. Wszystkie w zasadzie wspierają układ nerwowy.
Ważna rzecz jest taka, żeby w diecie był magnez.
Sposobami walki z objawami przesilenia jesiennego są też aktywność fizyczna i regularny sen.
Niektóre zwierzęta zapadają przecież w sen zimowy, gromadząc wcześniej zapasy energetyczne, a ptaki i ssaki, jak już powiedziałam, zmieniają futro na takie gęstsze i cieplejsze i widzę to też po moich domowych zwierzętach, trzech kotach i psie, po których non-stop trzeba sprzątać i ciągle są głodne.
Ale o sprzątaniu także powiemy za chwilę.
Niedawno moja redakcyjna koleżanka obwieściła nam wszystkim, że jesień to najlepsza pora na porządki przedświąteczne i nikt nie każe nam z tym czekać do 20 grudnia.
Tym bardziej, że to idealna pora na pozbycie się starych i nieużywanych rzeczy.
Przy takim sprzątaniu wracają siły witalne, które pozwolą nam zrobić też trochę porządku w głowach.
A że wcześniej robi się ciemno, no to nie trzeba przecież siedzieć przed telewizorem.
Stare rzeczy, przejrzenie ubrań, w których nie chodzimy i zrobienie porządku dookoła siebie jest bardzo ważne.
Tym bardziej, że niebawem rozpoczną się wyprzedaże i my powinniśmy zadać sobie pytanie.
Czy aby na pewno jest nam potrzebny kolejny nowy płaszcz, nowa kurtka, kolejna para butów i torebka?
To prawda, ciuchy są ostatnio tanie, ale szyte ogromnym kosztem.
A my, zwłaszcza Polacy, jesteśmy uzależnieni od mody.
Jak się okazuje, według badań kupujemy 60% więcej ubrań niż w latach poprzednich.
Ostatnio ciekawy artykuł pojawił się w jednym z tygodników, który napisał, że przemysł odzieżowy jest jednym z najszybciej rosnących, największych.
No a z jakiego powodu, ktoś zapyta?
Gazy cieplarniane, ścieki, tysiące ludzkich ofiar, bo zachłysnęliśmy się tymi tanimi t-shirtami za 20 zł, albo dżinsami za stówkę.
Już nie trzeba odkładać na dobrej jakości spodnie czy sweter, bo jak się zniszczy, to wywalamy i kupujemy nowe.
Tym bardziej, że 85% wyprodukowanych ubrań trafia do spalarni lub na wysypiska, alarmują ekolodzy.
Aby uświadomić skutki bezmyślnego kupowania, zwłaszcza przed świętami, zorganizowali spotkanie Świadome Wybory kontra modowe tsunami.
Ola Jaskułowska, jestem edukatorką na temat zrównoważonej konsumpcji i odpowiedzialnej mody.
Nie chodzi o to, żeby wykluczyć kupowanie, bo to nie jest możliwe, ale żeby się zastanowić, przywartościować pewne kwestie.
Mam na imię Zoja, mam 17 lat, jestem projektantką w duchu Zero Waste.
Są alternatywne metody, jak na przykład organizowane przez różne fundacje wymianki, gdzie można zostawić swoje rzeczy i wziąć nowe, ale również spróbować.
wspólne szafy.
Na przykład z koleżankami można mieć wspólną szafę, gdzie wymieniamy się ubraniami.
Ja tak mam z moimi koleżankami.
Mamy tablicę na Pinterestie, gdzie mamy wszystkie zdjęcia i po prostu piszemy, która nosi co, którego dnia.
Fundacja Kupuj Odpowiedzialnie podaje, że rocznie na świecie produkuje się 100 miliardów sztuk odzieży.
To 12 sztuk na każdego mieszkańca planety.
Wytworzenie bawełnianej koszulki pochłania 2700 litrów wody.
Tyle mniej więcej wypija jedna osoba w Europie przez trzy lata.
Niebawem minie rok od wejścia w życie ustawy nakazującej nam segregowanie ubrań i tekstyliów.
I nasz reporter Artur Zubek sprawdzał, czy nam to wychodzi, czy nie.
Dzień dobry, Rady Katowice.
Czy Państwa zdaniem społeczeństwo potrafi poprawnie segregować tekstylia?
No, widać, że jest ten problem, pomimo, że kontenery są pełne, ale zdarza się widzieć śmietników również.
To segreguje, to segreguje, ale wiele osób chyba tam cichce wyrzuca jednak niesegregowany.
Mieszkam w domu asystenta Politechniki, jest tam w tej chwili kilkuset cudzoziemców i to zwykle z Azji na przykład, czy z Afryki, bo to są doktoranci Politechniki, czy studenci, no to oni się zupełnie nie przejmują segregacji.
Nawet nie wiem czy czytają co jest na pojemnikach.
Branża gospodarki odpadami w ostatnim okresie wiąże się z szeregiem zmian.
Doktor inżynier Wojciech Chryb z Wydziału Inżynierii Środowiska i Energetyki na Politechnice Śląskiej.
W 2025 roku te zmiany to m.in.
wprowadzenie obowiązkowej selektywnej zbiórki odpadów tekstylnych.
Te tekstylia, które były dość mocno zużyte najczęściej trafiają do odpadów zmieszanych.
To zapytam, jaka jest ta świadomość ludzi?
Czy gliwiczanie potrafią segregować poprawnie?
Nie mamy dużych problemów z segregacją odpadów na terenie miasta.
Zastępca dyrektora Wydziału Usług Komunalnych Urzędu Miejskiego w Gliwicach, Anna Koralewicz.
Myślę, że świadomość ludzi i zaangażowanie jest coraz większe, szczególnie, że takim argumentem, którego często używają, są to koszty, jakie ponoszą za zagospodarowanie odpadów, więc myślę, że coraz bardziej każdy chce świadomie podchodzić do tego tematu.
Co pani o tym sądzi?
Straszne utrudnienie, bo daleko jest do tych pszoków.
Trzeba coś z tym robić.
Podejrzewam, że tak z marszu to się nie uda, bo sama mam pokusę jakieś kapcie wrzucić do zmieszanych.
Mam z tym kłopot, dlatego że nie ma gdzie ich wrzucać.
Musimy długo czekać na...
specjalne zbiórki tych tekstyliów i zwłaszcza jak ktoś ma nieduże mieszkanie przechowywać przez pół roku albo więcej jakiejś szmatki, to jest trudno.
Trudno powiedzieć, bo ja mieszkam na osiedlu i tam nikt nie segreguje tego.
Nie widzę, żeby ktoś segregował.
Nie ma w ogóle pojemników na to, żeby to wrzucić.
Czy to jest utrudnienie dla mieszkańców?
Jest tyle tych kontenerów, plus są mobilne kontenery teraz, że myślę, że tak naprawdę nie.
To jest uciążliwe chyba w całym kraju.
Chociaż słuszne oczywiście.
Słuszne, ale po prostu nie zdawaliśmy się do tego przygotować.
Na pewno utrudnienie, bo nie każdy ma taką możliwość, żeby jeździć albo gdzieś składować i to tam raz w miesiącu powiedzmy pojechać, więc na pewno jest to utrudnienie.
Przypuszczam, że większość osób takie drobne rzeczy gdzieś tam do tych odpadów zmieszanych wrzuca.
Co może grozić osobom, które źle segregują te odpady?
Brak prawidłowej segregacji zostaje ujawniony przez pracowników, którzy odbierają odpady bezpośrednio od mieszkańców.
W takim wypadku informują prezydenta miasta o całym zdarzeniu.
No i zaczyna się procedura administracyjna, która może zakończyć się podwyższeniem opłaty za segregowanie odpadów.
W naszym mieście jest to czterokrotna stawka opłaty za odpady segregowane.
A zdarzają się takie sytuacje?
Zdarzają się oczywiście, natomiast naszym celem nie jest uświadamianie mieszkańców poprzez karanie, tylko poprzez edukowanie.
I jeżeli takie sygnały do nas wpływają, zawsze zaczynamy od informacji, od kontaktu z mieszkańcem.
Staramy się, aby poprawił się i pozostaje ten temat zakończony pouczeniem i takie sytuacje raczej się nie powtarzają.
Widzę tutaj pewne zagrożenia.
Nie mamy specjalnych, dedykowanych sortowni dla odpadów tekstylnych.
Dwa, nie mamy rozwiniętego systemu technologii recyklingu odpadów tekstylnych.
Nie wydaje mi się, żeby ktoś z jedną bądź z dwoma rzeczami jechał do PSZOK-u tylko po to, żeby tam to wymyślić.
Nie mówiąc już, że nie jest to uzasadnione środowiskowo, no bo przecież zgromadzimy tam te odpady tekstylne, natomiast też trzeba uwzględnić ślad środowiskowy, bo pojedziemy na przykład samochodem, będzie emisja do środowiska w związku z tym, także tutaj ja widzę pewne bariery.
Od ponad miesiąca z kolei obowiązuje w Polsce system kaucyjny obejmujący butelki z tworzywa sztucznego, szklane i puszki.
A teraz ciekawostka.
Z centralizowanego systemu kaucji za butelki i puszki nie mają Stany Zjednoczone.
10 z 50 amerykańskich stanów przyjęło lokalne ustawy, na mocy których wymagana jest kaucja.
Kaucja zwracana jest zaraz po oddaniu butelek i puszek do recyklingu.
Taki system obowiązuje w Kalifornii, Connecticut, na Hawajach, Wajowa, Maine, Massachusetts, Michigan, Nowym Jorku, Oregonii i Vermont.
Grupy tych stanów, Kalifornia, Oregon i Michigan, mają znacznie wyższy wskaźnik recyklingu pojemników po napojach od pozostałych stanów stosujących prawo kaucyjne.
Ten wskaźnik wynosi blisko 75%, kaucja wynosi od 5 do 10 centów za sztukę, w przeciwieństwie do tradycyjnego recyklingu.
Systemy kaucyjne zapewniają częstsze, bardziej posegregowane materiały, dzięki czemu są one bardziej wartościowe do recyklingu i rzadziej trafiają na wysypiska, podkreślają zwolennicy takich rozwiązań.
Prawodawcy stanowi dodają, że przepisy dotyczące kaucji są najskuteczniejszą metodą osiągania wysokich wskaźników recyklingu pojemników po napojach.
Dla Polskiego Radia, Jan Pachlowski, Stany Zjednoczone.
A za tydzień u nas rozmowa na ten temat, natomiast już za chwilę zaproszę Państwa na wycieczkę.
Wysypisko.
Audycja dobrze posegregowana.
Prawie 70% Polaków jest przekonanych, że powierzchnia lasów w naszym kraju maleje.
Tak wynika z badania zrealizowanego na zlecenie Lasów Państwowych.
W rzeczywistości powierzchnia lasów stare rośnie.
Co piąty respondent uważa, że drewno można pozyskać nie wycinając drzew.
W niektórych miejscach wycinka jest potrzebna.
To po prostu troska o las tłumaczy Adam Pietrzak.
Są proste, zdrowe, odporne na wiatr i susze i po prostu przeżądzamy młody las.
Robimy to po to, by najlepsze drzewa miały miejsce do wzrostu.
Porównać to z uprawą marchewki w ogrodzie, że część marchewek trzeba usunąć, żeby te lepiej rokujące, nazwijmy to, miały lepsze warunki do wzrastania.
Po II wojnie światowej lasy stanowiły 21% powierzchni naszego kraju.
Dziś to już prawie 1 trzecia.
A przed nami kilka dni tak zwanego długiego weekendu.
Sporo osób przeznacze nawet cztery dni na turystykę.
W związku z tym chciałam Państwa zaprosić na wędrówkę po rezerwatach północnej części województwa.
Razem z Grzegorzem Machem odwiedzimy dziś gminę Boronów i znajdujący się tam rezerwat Rajchowa Góra.
Powstał on pod koniec lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku w celu ochrony starodrzewia.
Posłuchajmy, co zarejestrował tam nasz reporter.
Krystyna Wartocha, kierownik Ośrodka Edukacyjnego Zespołu Parków Krajobrazowych Województwa Śląskiego.
Rezerwat Rajchowa Góra jest umieszczony w gminie Boronów na terenie Parku Krajobrazowego Lasy nad Górną Lizwartą.
To jest rezerwat typu leśnego i w zasadzie jest on umieszczony na wzniesieniu lokalnym, na górze, dlatego Rajchowa Góra.
Jest to rezerwat leśny ze starodrzewiem.
Mamy tam stare, powalone drzewostany, bukowo, dębowe, jesionowe.
Dorota Wilczek, jestem pracownikiem Urzędu Gminy w Boronowie.
Rajchowa Góra, dlatego że w dawnych czasach, według legend, które są nam znane, mieszkał tu pustelnik.
Była to osoba, którą mieszkańcy tutaj lokalnych wiosek darzyli dużym zaufaniem i szacunkiem, dlatego że był to człowiek mądry i udzielał im rad takich życiowych.
Taki trochę psychoterapeuta naszych dzisiejszych, współczesnych czasów.
Nie mamy danych, jak długo tu mieszkał.
Wiemy tylko, że to było miejsce, gdzie przebywał.
Czyli tu była gdzieś pustelnia?
Prawdopodobnie tak.
To są na tyle odległe czasy, że tylko jakby takie pozostałości tej legendy zostały do naszych czasów się zachowały.
Który to był wiek?
XIX prawdopodobnie.
Rezerwat przyrody Rajchowa Góra powstał w 1959 roku na mocy zarządzenia ówczesnego ministra leśnictwa i przemysłu drzewnego.
W tamtych czasach miał powierzchnię 8,20 hektara.
Rezerwat został powiększony w 2020 roku, obecnie ma powierzchnię 10,31 hektara.
Powstał ze względu na walory przyrodnicze.
Rezerwat charakteryzuje się dużą bioróżnorodnością.
Jest bardzo dużo gatunków, podobno nawet około 100 gatunków roślin.
Również jest wiele gatunków zwierząt, m.in.
można tu spotkać dzięcioła zielonego czy myszołowa.
Rezerwat utworzono ze względu na drzewostan, właśnie na starodrzew, na drzewa w wieku 300-400 lat, na stare buki i dęby.
Tam ciężko było prowadzić gospodarkę leśną, znajdują się na wzniesieniu i rzeczywiście są warte ochrony.
Stare drzewa często są potrzebne na przykład, aby bieliki miały gdzie zrobić gniazdo, ponieważ taki bielik musi mieć gniazdo na takiej wysokości, żeby widział całą okolicę wkoło, a tych drzew, tego starodrzewu na terenie parku mamy coraz mniej, dlatego należy je chronić i najlepiej całe siedlisko w ramach rezerwatu przyrody.
Wtedy mamy dużą powierzchnię objętą ochroną, która stanowi jednocześnie bufor, taki rezerwat dla również zwierząt.
Jest to krawędź lasu bukowo-dębowego, drzewostan wiekowy, my to mówimy, drzewostan 300-400 letni.
Niestety większość drzewostanu też jest wywrócona, ale takie stare drzewa są szczególnie cenne dla przyrody, bo one stanowią siedlisko dla różnych mikrozwierząt, które żerują właśnie w tych korach i też dodatkowo wzbogacają teren rezerwatu przyrody.
Rezerwat Rajchowa Góra można odwiedzać.
Jest tu wyznaczony szlak, który został wyznaczony w 2021 roku.
Szlak jest udostępniony dla ruchu pieszego i rowerowego, ale należy pamiętać, żeby z tego szlaku nie schodzić ze względu na to, że możemy zniszczyć roślinność, a tym samym zmniejszyć bioróżnorodność gatunków siedliskowych, które się znajdują.
Jak już tak chodzimy po rezerwacie, to tutaj przed nami jest pomnik przyrody, jest to okazały dom przypółkowy, którego obwód wynosi prawie 6 metrów, więc tak jak widzimy robi wrażenie tutaj swoją okazałością.
Nie jest to duża góra, możemy to obejść w ciągu, myślę, że dwóch godzin spacerkiem.
Można obejść cały rezerwat, prowadzą tam drogi leśne, które są udostępnione turystycznie.
Oczywiście pieszo lub rowerem, ponieważ do lasu nie wjeżdżamy.
Samochodem chronimy przyrodę, chronimy środowisko.
No i oczywiście nie zaśmiecamy lasu.
Pamiętajmy o tym, że butelka pusta wcale nie jest bardzo ciężka i możemy ją zabrać z powrotem ze sobą.
Mamy tutaj dosyć dużą liczbę pomników przyrody.
Są to nie tylko drzewa.
Na szczególną uwagę zasługuje liczydło górskie.
Jest to bardzo fajnie wyglądająca roślinka.
Mamy również paproć długosza królewskiego.
Jeżeli chodzi o drzewa, to mamy pomniki przyrody.
Są to dęby, są to buki, lipy.
Krzysztof Bełkot, wójt gminy Boronów.
Niewątpliwie najważniejszym tym elementem tego rezerwatu to są starodrzewa, które w rezerwacie rosną od długich lat.
No i właśnie ta ciekawostka to buki.
które to na początku XX wieku, koniec XIX wieku, na których to zostały wyryte inicjały imion tych, którzy tutaj sobie wyznawali miłość.
Na dodatek, oprócz tych inicjałów, zapisywali rok, w którym to było, a ponieważ w tamtym czasie te drzewa były troszeczkę mniejsze z czasem, bo to już prawie 100 lat,
to te inicjały teraz są takie bardziej większe i wyraźniejsze.
Mamy takie inicjały, 1905 rok i z pewnością to byli mieszkańcy okolicznych miejscowości Dębowej Góry, Morze Szklanej Huty, ale i Boronowa.
W tamtych czasach, no widocznie było to dopuszczone, nikt nie przeganiał tych mieszkańców, którzy tutaj schodzili się na swoje schacki i tą miłość wyznawali i pamiątkę potem pozostawiali właśnie na drzewie.
Dzięki za oglądanie!
Polecamy tę wycieczkę i jeszcze mamy dobrą wiadomość dla mieszkańców północnego województwa.
Turyści odwiedzający rezerwat parkowe w Złotym Potoku na jurze krakowsko-przęstochowskiej mogą już legalnie wprowadzić tam psa.
Wcześniej było to zakazane.
Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Katowicach dopuściła wprowadzanie czworonogów na szlak pieszo-rowerowy ku źródłom, mówi Natalia Zapała, rzeczniczka Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.
Warunkiem wycieczki do rezerwatu parkowe z psem jest prowadzenie psa na smyczy oraz sprzątanie po nim nieczystości.
Udostępniony do spacerów czworonogami szlak ku źródłom przecina rezerwat z południa na północ, prowadząc w pobliżu najatrakcyjniejszych przyrodniczo i krajobrazowo miejsc takich jak Staw Szmaragdowy, Grota Niedźwiedzia, Źródła Spełnionych Marzeń, Stawu Sen Nocy Letniej i Młyna Kołacze w przydawnej Harcówce.
Ta trasa od lat cieszy się ogromnym zainteresowaniem turystów.
Spacerujący po rezerwacie, zarówno opiekun jak i jego piesek powinni trzymać się udostępnionej trasy i nie schodzić ze szlaku.
Oczywiście pies na smyczy.
A ja jeszcze polecam Państwu inny rezerwat o nazwie Dębowa Góra.
To jest rezerwat przyrodniczy położony na terenie Kłobucka.
Wyznaczono go na najwyższym wzniesieniu w mieście, od nazwy którego pochodzi nazwa rezerwatu.
Najwyższy punkt Dębowej Góry znajduje się 284,5 metra nad poziomem morza.
Znajduje się w odległości około 2 km na południe od śródmieścia.
A więc fajny dojazd.
Wysypisko
Woda jest cenniejsza niż złoto.
To tytuł konferencji, która odbyła się niedawno w Katowicach.
Spotkali się eksperci, którzy rozmawiali o tym, co można zrobić, abyśmy w przyszłości mieli co pić.
Był tam też reporter Radia Katowice.
Mam zmywarkę, która jest oszczędna.
Mam pralkę, która jest też oszczędna w wodę.
Jak Pani myśli, może zabraknąć wody w Polsce kiedyś?
Nie, no wydaje mi się, że nie, bo mamy ociuszczalnię ścieków, więc chyba raczej nie.
Zasoby wody w Polsce są niestety dostateczne albo nawet dostateczne minus.
Były minister i główny inspektor ochrony środowiska, organizator konferencji Wojciech Stawiany.
To, że tak powiem, musi powodować, że będziemy się o to bardziej martwić.
lepiej tym gospodarować, w sensie zróżnoważonego gospodarowania wodów, ale również na szczeblu konsumpcyjnym, czyli dobra jakość wody i oszczędność wody.
My tu chcemy uczulić na te rzeczy, które powiedzmy dadzą
Dla lepszą oszczędność wody, dobre gospodarowanie wodami, lepszą pracę oczyszczalni ścieków.
I również edukacja.
Zwrócimy uwagę na edukację.
No na przykład jak myję zęby, to nie puszczam za dużo tej wody.
Albo na przykład jak się kąpię, no to również jak się nabydlam, to wyłączam strumień wody.
Myślę, że kiedyś tak będzie, że zabraknie wody.
I to jest całkiem realne.
Podlewam ogród deszczówką.
Jak Pani sądzi, może kiedyś zabraknąć wody w Polsce?
Myślę sobie, że to jest realne.
Jednak myślę sobie, że roczna suma opadów jest mniejsza niż była kiedyś.
Nie, nie oszczędzam.
Nie, nie czuję blusa chyba.
To jak to z tą wodą jest?
Nie, nie.
Na ziemi jest dużo wody.
Można ją ocalać, można brać deszczówkę, można dużo trzeba tylko gospodarować wodą i można jej używać ile się chce.
Panie prezesie, woda cenniejsza niż złoto.
Naprawdę?
Tak, oczywiście.
Bez wody nie ma życia.
Prezes Regionalnego Centrum Gospodarki Wodno-Ściekowej w Tychach, przewodniczący Komitetu Gospodarki Wodnej Krajowej Izby Gospodarczej, Zbigniew Gieleciak.
Panie prezesie, ale w świadomości wielu Polaków, mam nadzieję, że nie tak wielu...
Może być zakorzeniona taka myśl, no przecież Polska to nie Afryka, wody nam nie zabraknie.
To jest dobre myślenie?
Nie, to nie jest myślenie.
Może jej docelowo, gdy się zmieni klimat drastycznie, to może jej zabraknąć.
I myślę, że woda będzie stanowiła ten element, o który będą walczyły przyszłe pokolenia.
Już w niektórych obszarach świata wojny rozpoczęły się
Jest to zasób krytyczny, strategiczny naszego kraju.
Wiceminister infrastruktury Przemysław Koperski.
Dlatego jestem niezwykle dumny i cieszę się, że jest przyjęta przez parlament ustawa o jakości wody pitnej, która wspiera te inicjatywy, te działania.
Ustawa czy edukacja i świadomość?
To znaczy, czy więcej da się osiągnąć przepisem, czy właśnie świadomością ludzi chociażby o konieczności oszczędzania tej wody?
Panie redaktorze, jak to mówią kolokwialnie, papier wszystko zniesie.
Można pisać najwspanialsze przepisy prawne, jeżeli nie będzie świadomości, jeżeli nie będzie edukacji, jeżeli nie będzie wiedzy, nie będzie chęci, to wtedy nawet najlepsza ustawa sobie z tym nie poradzi.
Nie ma problemu, jeżeli chodzi o ochronę wody, jak rozmawiam z moimi córkami, które mają kilka lat, z moim synem nastoletnim.
Powiedzmy proszę o najważniejszych punktach tej ustawy.
Panie redaktorze, to co jest kluczem tej ustawy, to dostęp do pełnej informacji.
Każdy otrzyma na rachunku albo drogą elektroniczną informację o tym, jakie są części składowe ceny tej wody w porównaniu do litra wody butelkowanej w sklepie.
Będzie miał pełną informację o tym, jakie są składniki, mikroskładniki w tej wodzie zawarte.
Nie tylko będziemy mieli pewność, że woda jest czysta w sieci wodociągowej, ale również w naszym budynku.
Mówię tu o budynkach wielorodzinnych.
I będzie oczywiście bardzo duży nacisk na to, żeby wszyscy w Polsce mieli dostęp do bieżącej wody.
Panie redaktorze, szanowni państwo, 400 tysięcy polskich rodzin w ogóle nie ma dostępu do bieżącej wody.
Milion gospodarstw nie jest w ogóle podłączonych do sieci wodociągowej.
To są wyzwania, z którymi się mierzyć i to są, w tej ustawie zawarte są, zaszyte są instrumenty finansowe, które pozwalają tą różnicę cywilizacyjną, bym powiedział wręcz, pokonać tak, żebyśmy wszyscy mieli równy standard, który dzisiaj w XXI wieku jest wymagany.
Panie profesorze, ale czy naprawdę ta konferencja jest potrzebna?
Czy trzeba się tak rozwodzić na ten temat?
Po prostu apel do samorządowców.
Mniej betonu, więcej drzew i po problemie.
Czy nie?
Czy jednak temat jest bardziej złożony?
Wydaje mi się, że osoby, które są związane z gospodarką wodną doskonale sobie z tego zdają sprawę, jak to powinno wyglądać.
Natomiast przeceniamy trochę kwestię wiedzy, jeśli chodzi o społeczeństwo samorządowców.
Hydrolog, profesor Damian Absalam.
To nie jest wiedza powszechna.
My jednokrotnie na różnych spotkaniach, szkoleniach, konferencjach spotykamy się z ludźmi, którzy dziękujemy, że w końcu dowiedzieliśmy się jak mamy robić, bo myśleliśmy, że robimy dobrze, a okazuje się, że nasze działania nie do końca są właściwe.
Wydaje mi się, że troszkę bardziej powinniśmy się angażować też w kwestie lokalne, naciskać na naszych radnych, żeby pilnowali kwestie, jeśli chodzi o wodę.
A to nagranie przygotował Wawrzyniec Sobota.
Polska walczy o opóźnienie wejścia w życie nowego podatku klimatycznego, czyli dodatkowych opłat za tankowanie aut czy ogrzewanie mieszkań.
Pierwotnie planowany termin to styczeń 2027 roku.
Warszawa na przykład upatruje szansy w dokumencie na szczycie w Brukseli.
Sama zabiegała o niektóre zapisy.
W dokumencie przygotowanym na szczyt jest wezwanie Komisji Europejskiej do przeglądu sposobu wdrożenia nowego podatku klimatycznego ze wszystkimi istotnymi aspektami, a te istotne aspekty dla Polski to termin wejścia w życie.
Widzimy pierwsze efekty kruszenia tego systemu.
Mówił przedwczoraj w Luksemburgu wiceszef MSZ-u Ignacy Niemczycki.
To jest pierwsza oznaka tego, że sytuacja się zmienia, że nasze działania przynoszą skutek.
W coraz większej liczbie europejskich stolic panuje przekonanie, że Unia poszła zbyt szybko i za daleko ze swoją polityką klimatyczną.
Dlatego na szczycie może też być mowa o redukcji emisji CO2 o 90% do 2040 roku.
Polska chce rewizji za kilka lat.
Czy taki plan jest w ogóle realny?
Beata Płomecka, Polskie Radio Bruksela.
I zmieniamy temat.
Nie daj się oszukać, sprawdź fakty o energetyce.
Pod takim hasłem Ministerstwo Energii inauguruje kampanię o dezinformacji w sektorze energetycznym.
Jej cel to zwrócenie uwagi, że fałszywe lub zmanipulowane informacje mogą wpływać na decyzje polityczne i społeczne, a w konsekwencji na bezpieczeństwo energetyczne Polski.
Minister Energii Miłosz Motyka podkreśla, że to kampania wymierzona w dezinformację.
która jest realnym zagrożeniem dla przeprowadzania transformacji energetycznej.
Po kwerendzie zdarzeń, po kwerendzie wypowiedzi, po tym jak kształtowany jest rynek i jak kształtują się procesy, że w tym zakresie dezinformacji pojawia się mnóstwo kłamstw, zalewu fake newsów dotyczących energetyki jądrowej, dotyczących...
Odnawialnych źródeł energii dotyczących procesu transformacji energetycznej, zmian klimatu także.
Pełnomocnik rządu ds.
strategicznej infrastruktury energetycznej Wojciech Wrochna mówi, że np.
w przypadku elektrowni atomowej jest szereg informacji, które mogą być manipulowane.
Chcemy tę inwestycję chronić i jeżeli o niej rozmawiamy, to chcemy rozmawiać w sposób rzetelny.
Chcemy umieć rozwiać takie absurdalne, pojawiające się tezy, że w pobliżu elektrowni jądrowej występuje jakieś promieniowanie, które może zagrażać zdrowiu.
O tym chcemy rozmawiać, żeby tego w przestrzeni publicznej nie było, ale chcemy rozmawiać.
również rzetelnie o kosztach energetyki jądrowej i do tego potrzebna jest rzetelna informacja.
Eksperci podkreślają, że najlepszym narzędziem obrony przed dezinformacją jest wiedza.
Zwiększa się liczba wypadków drogowych z udziałem dzikiej zwierzyny.
Służby apelują o rozwagę na drodze.
Nasze drogi przemierzają miliony pojazdów, a intensywność ruchu drogowego wzrasta z roku na rok.
Powszechną i smutną konsekwencją tego zjawiska są kolizje pojazdów ze zwierzętami.
Nie wiemy ile zwierząt ginie na drogach w Polsce, wiemy jednak, że jest to liczba ogromna.
Ograniczenie skali zjawiska jest możliwe, wymaga jednak dobrego rozpoznania problemów w oparciu o systematycznie gromadzone dane.
Dzikie zwierzęta jesienią migrują, dlatego częściej możemy spotkać je na drodze, zwłaszcza o poranku i wieczorem, mówi Magdalena Szczepanik z Nadleśnictwa Świdnik.
Związane jest to z poszukiwaniem nowych żarowisk przez zwierzęta.
Przemieszczają się też w tym okresie stadnie, więc jeżeli zobaczymy, że jedno zwierzę przechodzi przez drogę, to z całą pewnością będą też następne.
W porze, kiedy się przemieszczają, są mało widoczne, bo już jest pora zmierzchu.
po prostu ostrożniej.
Karol Chodkiewicz z Nadleśnictwa Augustów tłumaczy, że w przypadku zauważenia zwierzęcia na drodze należy się zatrzymać.
Często jest taka sytuacja, że jechał dalej, ponieważ on już był na drugim poboczu, ale to zwierzę zawróciło nagle.
Ono może zawrócić.
może się cofnąć.
Poza tym to może być niepojedyncze zwierzę.
Za klempą idzie łoszak.
Chmary jeleni są bardzo liczne.
Ta chmara może się nam przesypywać przez drogę bardzo, bardzo długo.
W latach adzików to też jest czasem kilkadziesiąt sztuk.
Bywa tak, że następuje uderzenie boczne w samochód nawet.
Bo nam się wydawało, że już stado przeszło, ale tu jeszcze kolejne.
Światowa sieć drogowa liczy obecnie ponad 45 milionów kilometrów długości.
Szacuje się, że do 2050 roku wzrośnie ona do 70 milionów kilometrów, a liczba użytkujących je pojazdów podwoi się.
Wpływ dróg na zwierzęta, w tym ptaki, był przedmiotem wielu badań i opracowań, które wykazały, że liczebności zwierząt w ich pobliżu są zwykle nieco niższe.
Bytomskiemu samorządowi przyznano prawie 5,5 miliona złotych unijnej dotacji na stabilizację warunków wodnych na terenie zespołu przyrodniczo-krajobrazowego Żabie Doły i jego otoczenia.
I to bardzo dobra wiadomość.
Leżące na pograniczu Bytomia, Chorzowa i Piekar Śląskich Żabie Doły to jedno z najbardziej wyjątkowych miejsc w naszym regionie.
Malownicze stawy, których brzegiem lubią spacerować mieszkańcy,
Powstały na skutek działalności górniczej i osiadań ziemi powstałych w wyniku wydobycia węgla przez kopalnię Barbara Chorzów.
Obniżenia terenu wypełniły się wodą gruntową i utworzyły stawy.
I na tym terenie możemy spotkać prawie 130 gatunków ptaków.
O żabach nawet nie wspomnę.
I tą informacją kończymy dzisiejsze wydanie wysypiska dźwięków dobrze posegregowanych.
Audycję zrealizował jak co tydzień Rafał Drabek.
Ja się nazywam Katarzyna Głuchiuszkiewicz i życzę Państwu dobrego wieczoru.
Audycję dofinansowano ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.
Za treści przedstawione w audycji dofinansowanej ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach odpowiedzialność ponosi redakcja.
Ostatnie odcinki
-
Wysypisko. Czym oddychamy?
29.01.2026 18:15
-
Wysypisko. Co zrobić z choinką? Opady śniegu or...
22.01.2026 18:15
-
Wysypisko. Zimowe ptaki, północne przyloty i po...
15.01.2026 18:15
-
Wysypisko. Co o mrozach sądzą klimatolodzy?
08.01.2026 18:15
-
Wysypisko. W poszukiwaniu idealnej choinki
18.12.2025 18:15
-
Wysypisko. Gdzie po choinkę?
11.12.2025 18:15
-
Wysypisko. Sól, która powoduje ból na psich łap...
04.12.2025 18:15
-
Wysypisko. Zima
27.11.2025 18:15
-
Wysypisko. Czyste powietrze
20.11.2025 18:26
-
Wysypisko. Od futra po butelki: jak przygotowuj...
06.11.2025 18:15