Mentionsy

Wysypisko | Radio Katowice
23.10.2025 17:15

Wysypisko. Susza hydrologiczna

Czy nasz region może być bezpieczny w zakresie wody pitnej? Czy wciąż mamy suszę hydrologiczną? Jak świętowano Dzień Drzewa oraz Dzień Owoców i Warzyw? W tym programie wyjaśnimy też pojęcie depresji klimatycznej i opowiemy o zakazie hodowania zwierząt na futra w całej Polsce. Nie zabraknie też jesiennej wycieczki ornitologicznej i wielu ciekawostek ze świata ekologii. Zapraszamy do słuchania i ... pieczenia ciast śliwkowych! 

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 313 wyników dla "Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach"

Audycja dobrze posagragowana.

Czy nasz region może być bezpieczny w zakresie wody pitnej?

Czy wciąż mamy suszę hydrologiczną?

Jak świętowano Dzień Drzewa i owoców i warzyw?

W tym programie wyjaśnimy też pojęcie depresji klimatycznej i powiemy o zakazie hodowania zwierząt na futra w całej Polsce.

Nie zabraknie też jesiennej wycieczki ornitologicznej i jak co tydziwielu ciekawostek ze świata ekologii.

Ja się nazywam Katarzyna Głuch-Juszkiewicz, Rafał Drabek realizuje tę audycję.

Witamy.

Sejm opowiedział się za zakazem hodowli zwierząt na futra.

Za nowelizacją ustawy o ochronie zwierząt opowiedziało się 339 posłów, przeciw było 78, a wstrzymało się 19.

Przed głosowaniem projektu posłanka Koalicji Obywatelskiej Małgorzata Tracz przekonywała, że ustawa jest formą umowy społecznej o wygaszeniu hodowli zwierząt na futra.

Mamy najważniejsze rzeczy.

Osiem lat okresu przejściowego.

Pięć lat odszkodoww systemie degresywnym, dzięki którym, dzięki mam nadzieję tym zachęcaniom, że większe odszkodowanie będzie, im szybciej odejdzie się od hodowli.

Mam nadzieję, że dzięki temu szybciej będzie ostatnia ferma zamknięta niż w 2033 roku.

Mamy odprawy dla pracowniw.

Najważniejszą rzeczą w ustawie jest zakaz powstawania nowych ferm zwierząt futerkowych od dnia wejścia w życie ustawy.

To są naprawdę dobre, wypracowane przez długi czas rozwiązania, powiedziała.

Zaapelowała do wahających się parlamentarzystów, aby projekt ustawy poparli.

Jeśli nie jest to dla Was sprawa życia i śmierci, to bardzo proszę, zagłosujcie za projektem ustawy o zakazie hodowli zwierząt na futra.

Bo to jest sprawa życia i śmierci dla ponad 3 milionów zwierząt zabijanych co roku w Polsce na futro.

Bo to jest ważna sprawa, kwestia normalnego życia dla setek osób, które mieszkają w sąsiedzkie fermy, gdzie hodowane są zwierzęta na futra.

Fermy futrzarskie od lat stanowią uciążliwość dla mieszkańców wsi.

W ciągu minionych 15 lat w całej Polsce odbyło się ponad 200 protestów przeciwko powstawaniu i rozbudowie takich instalacji.

Lokalne społeczności skarżą się na odory, nieznośne plagi muchi, gryzoni, hałas, spadek wartości nieruchomości, ucieczki norek czy zanieczyszczenie środowiska.

Rolnicy mówią wprost, że prace polowe przy wielogodzinnej ekspozycji na odory z takich ferm stają się wyjątkowo trudne do zniesienia, obciążają fizycznie, psychicznie i odbierają satysfakcję z pracy na własnej ziemi.

Jednak właściciele ferm futrzarskich są niezadowoleni z przyjęcia przez Sejm nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt.

Nie zostawiamy tych producentów bez środków, dlatego że zawarliśmy w tym projekcie ustawy ośmioletni okres przejściowy, przy czym przez pierwsze pięć lat będzie można uzyskać odszkodowania.

Oni będą odszkodowani na płacie za norkę, mówi hodowca zwierząt futerkowych z okolic Białegostoku.

a za to wszystko, co ja postawiłem do tych hodowli norek, to oni tego nie biorą pod uwagę już w ogóle.

I kto mi to zwróci, cała inwestycja?

Ja tego nie przekwali się, jak to jest specyficzne.

Jednocześnie pracownicy otrzymają 12-miesięczne odprawy i te odprawy będą refinansowane, czyli nie będą kosztem dla pracodawcy.

Dla mnie to ciężko będzie.

Mamy w tej chwili 50 lat, będę miał 58 i co ja będę robił za 8 lat?

W całej Polsce liczba ferm w ciągu ostatnich 10 lat zmalała czterokrotnie i teraz jest ich niewiele ponad 200.

W województwie podlaskim zostało niespełna 10.

Adam Dąbrowski, Polskie Radio Białystok.

Do Sejmu trafiły dwa projekty w tej sprawie.

Pierwszy wnieśli posłowie Koalicji Obywatelskiej Polski 2050 i Lewicy.

Wprowadza on bezwzględny zakaz chowu i hodowli zwierząt futerkowych, z wyjątkiem króliw, od 1 stycznia 2029 roku, a drugi, wniesiony przez posłów PiS, Konfederację i Republikanów, zakłada wprowadzenie 15-letniego okresu przejściowego.

Ustawa trafiła teraz do prac w Senacie.

Bezpieczeństwo zasobów wody pitnej na potrzeby mieszkańców Śląska Cieszyńskiego oraz bezpieczeństwo przeciwpowodziowe były głównym celem zakończonej niedawno modernizacji obiektów zbiornika wodnego Wisła Czarne.

Trwającą rok inwestycje podsumowwiceminister infrastruktury Przemysław Koperski, a na terenie zapory był także nasz reporter.

Z niecki wypadowej rzeki Małej Wisły to widzimy tą różnicę gdzieś 20 metrów piętrzenia, cała zapora ma 36, plus te trzy i plus rezerwa powodziowa.

Początkiem 2024 roku, jak zostałem powołany na funkcję wiceministra, spotkaliśmy się tutaj w Wiśle z panem burmistrzem.

Rozmawialiśmy o tym, co się dzieje na zbiornikie Wisły Czarnej.

To jest zbiornik wybudowany w latach 70.

Ponad 50 lat funkcjonowania spowodowało to, że jego pojemność o 20% została zmniejszona.

Wiceminister Infrastruktury Przemysław Koperski.

Mieszkańcy Wisły, Ustronia, Skoczowa miało pewne ryzyko, że woda do ich kranów, do ich domów nie dotrze.

Większe ryzyko było dla tych wszystkich, którzy przyjeżdżali do Wisły, do Ustronia, żeby wziąć prysznic, żeby kąpać się w basenie, ponieważ ryzyko ograniczenia było naprawdę spore.

Postanowiliśmy podjąć to wyzwanie, wyremontować ten zbiornik, ponieważ zmniejszenie tego piętrzenia było kłopotem dla wodociągów ziemi cieszyńskiej.

To przecież tutaj jest ujęcie wody dla Śląska Cieszyńskiego.

Pozyskaliśmy środki finansowe.

Rok temu, dokładnie w październiku, spotkaliśmy się tutaj z samorządowcami i z państwem, z dziennikarzami na podpisaniu umowy z firmą Keller, która była...

wykonawcą tej inwestycji, wzmocnienie całego tego obiektu, nowe epizometry, czyli pewne zabezpieczenie mieszkańców, pełna informacja.

Wisła, Ustroń jest bezpieczna, ale też Skoczów, też inne miejscowości.

Strumień.

Strumień, oczywiście.

Ta obietnica, którą wtedy złożyliśmy wspólnie z samorządowcami, wspólnie z dyrektorem RZGW, to wszystko, co zostało obiecane, zostało dowiezione.

Mieszkańcy Śląska Cieszyńskiego mogą spać spokojnie.

Po około roku od rozpoczęcia robót budowlanych,

Możemy się tu spotkać i zakomunikować, że zostały one zakończone.

Dyrektor Wód Polskich Gliwice Jan Grygier.

Roboty budowlane obejmowały doszczelnienie lewego przyczółka zapory czołowej, obejmowały przelew stokowy, przelew burzowy, montaż inklinometrów, czyli urządzeń monitorujących przemieszczanie się stoku, na którym stoimy.

Poprawiliśmy bezpieczeństwo powodziowe terenów poniżej przede wszystkim.

Co prawda sam zbiornik w odpowiednim sposób funkcjonowania był bezpieczny i był sprawny.

I jednak te prace pozwoliły na zwiększenie możliwości retencyjnych.

Samorządy tu są obecne, ale to także jest współpraca z Urzędem Marszałkowskim Śląskim, prawda?

Jak najbardziej.

Środki, które pozyskaliśmy na realizację tych prac to są środki, których dysponentem jest Marszałek Województwa Śląskiego.

Chciałbym podziękować za współpracę z Urzędem Marszałkowskim, ponieważ była ona bardzo owocna, czy ona wciąż jest bardzo owocna, bo ona wciąż ma miejsce i jesteśmy z niej bardzo zadowoleni, bardzo się nią cieszymy.

Burmistrz Wisły Tomasz Bujok, zadowolony z efektów?

Po kilku próbach nieudanych, kiedy to rozmawialiśmy o potrzebie zwiększenia magazynu wody, bo byliśmy świadkami kilka lat temu, kiedy to w zasadzie przez większość tego zbiornika można było przejść suchą stopą, bo tej wody w miesiącach lipcu, sierpniu brakowało potwornie i było zagrożenie w zasadzie.

wyłączenia całej gospodarki turystycznej przede wszystkim w dwóch miejscowościach, w Wiśle i w Ustroniu, ale równiw Skoczowie.

Po tych trzech próbach nieudanych gdzieś udało nam się właśnie spotkać z panem ministrem i powiem szczerze, że wtedy na wiosnę nie do końca wierzyłem, że w ogóle się uda dopiąć tą inwestycję finalnie do końca.

No a tempo, które, że tak powiem, pan minister i Wody Polskie nadały tej inwestycji, no rzeczywiście mnie osobiście zaimponowało.

Zbiornik został wyremontowany, zostały poczynione te kroki, które spowodują nasz przede wszystkim komfort taki psychiczny samorządoww, którzy gdzieś tam truchleli w momentach.

kiedy ta susza się pojawiała.

Mam nadzieję, że teraz tego nie będzie, a wiemy, co się działo w momencie, kiedy były różnego rodzaju zdarzenia powodziowe.

Mam nadzieję, że jesteśmy bezpieczni.

Burmistrz ustronia Paweł Sztewek, też uśmiechnięty.

Czekaliśmy na to wiele lat, żeby to bezpieczeństwo wodne przeciwpowodziowe faktycznie stało się faktem tutaj na Zaporze, w Wiśle Czarnym.

Jako samorządowiec z Ustronia bardzo dziękuję, że ta inwestycja w tak ekspresowym tempie została wykonana.

Po powodzi w zeszłym roku wiele mówiło się o wodach polskich.

że nie do końca spełniają swoje zadanie.

Tutaj mamy przykład, że jest odwrotnie.

Potrafimy wspólnie stanąć i zadania wykonać.

Bardzo, bardzo dziękujemy za to bezpieczeństwo.

Myślę, że to nie ostatnia taka inwestycja poprawiająca czy to bezpieczeństwo przeciwpowodziowe, czy wodne w naszym regionie, bo wiadomo potrzeb jest wiele, a patrząc na ekspresowe tempo wykonania tej inwestycji, to możemy być spokojni o lepsze jutro.

Wysypisko.

Audycja dobrze posegregowana.

Jesień to czas, kiedy w przyrodzie odzywają się ptaki, których wiosną i latem tak wyraźnie nie słyszymy.

Zapraszamy zatem teraz na spotkanie z Danielem Zalejskim, który zdradzi Martynie Słabikowskiej, jak obserwować ptaki.

Nie spotykamy się w parku miejskim.

Nie jesteśmy także w lesie.

Jesteśmy w samym centrum Częstochowy, w miejscu tętniącym życiem cały czas, by pokazać Państwu, że to, co słychać w tle...

Jest do dyspozycji wszędzie.

Ty poznajesz po dźwięku, co to za ptak?

Strzelam, że spośród tych trzech głosów jeden to kos, a dwóch pozostałych jeszcze nie rozpoznaję, ale wierzę, że nadejdzie taki dzień, że dam radę.

Ile lat Ci to zajęło, żeby na podstawie dźwięku wiedzieć, co to za ptak?

Tak naprawdę te ptaki, które są wokół nas, to jest tak naprawdę można powiedzieć 5-10 rodzajów ptaków, które spokojnie możemy poznać.

Wystarczy dobrze się porozglądać, wziąć ze sobą atlas ptaków.

Nasz pierworodny był mocno zainteresowany ptakami.

No i na pytanie, a co to?

Muszę znajdować odpowiedzi.

Wyposażyłem się w atlasy, w lornetkę i teraz wspólnie przemierzamy zakamarki miast i wsi.

I tak jak już potrafimy te najbardziej popularne ptaki rozpoznawać po wyglądzie, tak ćwierkanie jeszcze jest przed nami.

No i nie będziemy ukrywać, że jeżeli chodzi o karmnik na naszym balkonie, to ptakiem roku 2025 jest grubodziób.

Mały ptaszek, właściwie niewiele większy od wróbla, ale z ogromnym dziobem, bo to grubodziób, ma uścisk do około 50 kilo.

Ale piękny ptak, spójrz proszę.

Schowany widzę malutkim.

Patrzymy w atlas?

Czy będziesz wiedział co to?

Może piegrza?

Możliwe, że szanowni państwo widzieliśmy piegrzę.

Jeżeli chodzi o ptaki to jest właściwie niewymagające hobby, do którego możemy podejść osobiście czy też rodzinnie w grupie znajomych.

Przed chwilą coś wręcz lekko zachuczało.

Chyba jakiś większy ptak.

O, huczą to gołębie przede wszystkim, nie tylko swoimi działabami, gardłami, ale też niektóre gołębie, jeżeli Państwo się przyjrzą i będą nasłuchiwali, to trzepotają skrzydłami chyba najgłośniej.

Natomiast te ptaki, które często widzimy czarne, z takim szarym, można powiedzieć, kołnierzem, to są jedne z ulubionych naszych ptaków, bo jestem kawoszem, pasjonatą, a te ptaki nazywają się kawki.

I proszę mi wierzyć, że w Częstochowie widać je na każdym kroku.

Czyli co, w mieście na pewno gołębie, są kawki, są wróble.

Jakie są jeszcze te tak zwane miejskie ptaki?

No mamy na przykład jeżyki.

Latem szczególnie cenne, oj bardzo.

Miejskich ptaków tak naprawdę jest sporo.

Ja mam przed sobą Atlas Ptaków Lęgowych Częstochowy Stanisława Czyża i już może nie będę wyliczał ptaków, tylko powiem Państwu ile jest stron.

Jedna strona to jest opis jednego ptaka.

Są naprawdę takie, które przerzucam teraz i są trudne do rozpoznania.

Mamy troszeczkę kruków na obrzeżach miasta.

Ale i tęczowe ptaki, piękne żółte dzioby, kolorowe pióra.

O tak, nasze, jak ja to się śmieję, polskie papugi, czyli szpaki.

Kawki są bardzo popularne.

Sroki.

Sroki to jest chyba coś, co lubimy najbardziej z naszą rodziną, ponieważ ćwiczymy ry.

A proszę mi wierzyć, że... Sroka.

Ry wchodzi mi spokojnie koło szóstego roku życia, więc jeżeli się chcemy z dzieckiem poćwiczyć wcześniej... A i siebie przy okazji sprawdzić.

Zobacz, spójrz tam w górę.

Gołąb, nie?

Tego się nie da pomylić.

Tego się nie da pomylić.

Na szczęście... No ale od czegoś trzeba zacząć.

Natomiast proszę sobie wyobrazić, że jest kilka rodzajów gołębi.

I to jest właśnie mój cel na najbliższy okres, żeby je rozpoznawać.

Bo gołąb, jaki jest, każdy widzi.

Natomiast kszczury to jest gołąb dokładnie.

Tego nie wiemy.

To jest fajne, że cały czas możemy eksplorować tę przestrzeń tylko dla siebie.

Nie ma tutaj żadnych ocen.

Nie trzeba się spinać, stresować, motywować jak najbardziej.

Tak, dlatego to jest taka fajna przygoda i może się okazać, że wokół naszego domu będziemy mieli do rozpoznania 15 ptaków, albo może 5 i to nam w zupełności wystarczy do szczęścia.

Czyli co?

Lornetka, jeśli ktoś chce, jest to hobby dla każdego.

Dla siebie indywidualnie, dla rodziny.

Coś dla oka, coś dla ucha i tak naprawwystarczy nam po prostu kawałek zieleni.

Ptasie migracje możemy obserwować jeszcze do listopada, podpowiada profesor Piotr Tryjanowski.

To wyjątkowe zjawisko, ale to także okazja, aby wybrać się w teren i z bliska obserwowwiele ciekawych gatunków, powiedział ornitolog.

Można powiedzieć, że lato z ptakami odchodzi, nawet nie mając kalendarzowej jesieni już widzimy, że coś się dzieje.

Ptaki mają skrzydła i można je obserwowwszędzie, można powiedzieć nawet z okna.

Ale jeśli chcemy zobaczyć naprawdę taki cud ptasich wędrówek, no to chyba najlepiej pojechać na takie płytkie brzegi wód albo na duże pola, na takie ścierniska.

Teraz z północy regionu przenieśmy się na południe, w tak zwanym tajemniczym ogrodzie.

czyli niegrzebalnej części żydowskiego cmentarza w Bielsku Białej, zebrali się aktywiści z klubu Gaja, ich przyjaciele, młodzież szkolna i przedstawiciele różnych instytucji, którym prezes Gaj Jacek Bożek wręczył dyplomy i podziękowania za współpracę.

Okazją była 23. edycja Święta Drzewa.

Porządne gumiaki widzę.

Porządne gumiaki, bo jesteśmy w tajemniczym ogrodzie.

Beata Tarnawa, Klub Gaja.

A jest po kilku dniach deszczu, więc trzeba się było dobrze przygotować.

Wzięliście się za prace jesienne?

Tak, wzięliśmy się, weźmiemy się za prace jesienne w tajemniczym ogrodzie.

To będą warsztaty ekologiczne połączone właśnie z taką praktyczną i konkretną pracą dla tego miejsca.

Będziemy oczywiście usuwać gatunki inwazyjne, które jak widać po latach naszej pracy jest efekt, ale to jest walka po prostu nieustająca.

Będziemy porządkować teren, będziemy porządkow

prowadzić pracę przy naszej pasiece edukacyjnej.

Będą warsztaty o pszczołach, nie tylko miodnych, ale też o dzikich pszczołach.

Będą warsztaty na temat kwiatów polnych i dzieci, bo to akurat tu będą dzieci, będą wykonywać kule z nasionami właśnie takich podstawowych kwiatów, które mogliśmy kiedyś często spotykać na polach, a teraz już jest ich coraz mniej.

To ja bardzo serdecznie wszystkich witam, nazywam się Jacek Bożek, jestem z klubu Gaja, założyłem go 37, prawie 38 lat temu i do teraz trwamy.

Co robicie?

Robimy takie jakby kulki, przypominające kał troszkę.

Chyba nie, ale wygląda jak brownie.

zrobicie te kulki i co?

Podobno można nimi rzucić i posiać kilka ziarenek, dlatego zgaduję, że posiejemy pewnie gdzieś.

Klaszczcie coś, bo to wiesz, to musi być ta interakcja.

Jak pan prezydent ładnie powiedział jako organ, to ja mam dla organu, czyli dla miasta Bielska Białej, mam dyplom za wsparcie i pomoc w realizacji 23. edycji Święta Drzewa Klubu Gaja.

Przeznaczam tutaj, wtedy można jakieś zdjęcie zrobić o...

Teraz klaszczcie, teraz.

Udało się sadzenie drzewa?

Oczywiście, że się udało.

Czemu miałoby się nie udać?

Przemysław Kamiński, wiceprezydent Bielska Białej.

Bardzo dobrze, że akurat są takie akcje.

Myślę, że Klub Gaja, który jednak od 37 lat, można powiedzieć, współtworzy trzon organizacji pozarządowych specjalizujących się w ochronie środowiska na kolejną, że tak powiem, piękną akcję razem w tym przypadku z gmiwezaniową żydowską.

Oczywiście

Przy udziale miasta, uczniów szkoły podstawowej nr 27 i razem z medykiem, no mieliśmy okazję posadzić drzewo i myślę, że ten tajemniczy ogród, który tutaj jest, no będzie rozkwitał kolejnymi drzewami corocznie sadzonymi z okazji Święta Drzewa.

Mam nadzieję, że ma Pan pod kontrolą, co oni tu kopią, wkopują, wykopują.

Przede wszystkim mam pełne zaufanie do stowarzyszenia Gaja i Jacka Boszka.

Dariusz Gajny, ogrodnik miejski.

Ale oczywiście te nasadzenia, które się tutaj pojawiają są wynikiem projektu, który powstał na etapie konsultacji społecznych, także to one nie są też sadzone w jakimś chaosie, tylko jest to wszystko oczywiście zaplanowane i spójne z tą wizją, która tutaj określa to, co ma powstać w tym miejscu.

No nie jest to łatwa praca.

Czyli jeżeli chodzi o ten mikrogród, mamy już wszystko uprzątnięte w miarę, jest opanowany rydestowiec.

To było dla nas najważniejszym wyzwaniem, ponieważ te połacie zarośnięte przez tą inwazyjną roślinę były tutaj bardzo duże.

Już od ponad półtora roku są one pod stałą kontrolą i teraz przechodzimy dalej do właśnie drobnych nasadzeń, a mam nadzieję, że już w przyszłym roku ruszą takie konkretne prace z uwagi na wpisanie tego projektu przez miasto do strategii zitowskiej województwa.

Będziemy tu prowadzić dla młodzieży, dzieci warsztat o pszczołach.

Dorota Słotwińska, edukator klubu Gaja.

Te gadżety to jest ul pszczoły miodnej, natomiast opowiadamy też bardzo dużo o pszczołach dzikich, o owadach, bo pszczoła miodna to nie jedyna pszczoła, która tu lata w okolicy.

Podobno wasze pszczoły są leniwe i miodu nie dają.

Nasze pszczoły są bardzo pracowite i zbierają na własne potrzeby duże ilości miodu.

Patryk Słotwiński, znawca pszczół Klub Gaja.

I jak jest rzeczywiście dużo nektaru, to potrafią coś przynieść na tyle, że my możemy od nich coś odebrać.

Natomiast na przykład ten rok jest takim rokiem, dzięki zimnej wiośnie i różnym innym przyrodniczym zjawiskom, że tego miodu jest dla nich w sam raz, dla nas już nie.

Jak to finalnie ma wyglądać?

Co tu będzie?

Jak najbardziej naturalnie, czyli tak jak sobie ta natura to tutaj przejęła, w ten sposób chcemy to zachować.

Takim najważniejszym elementem będzie z samego brzegu wiata edukacyjna, gdzie też będą trzymane narzędzia i bardzo subtelna ścieżka po tym terenie, która nie będzie zaburzała i ingerowała w tą przestrzeń.

O ile z drugiej strony muru mamy to takie sacrum związane z cmentarzem, tutaj z tej strony mamy sacrum przyrody i w takiej wersji chcemy, żeby to zostało.

No dzień się Wam chyba udał.

Bardzo, jak widać, słońce wyszło.

Bardzo nam się udał i myślę, że jeszcze do końca trochę dnia jest, ale pogoda zapowiada się bardzo dobrze.

A my w wysypisku wyjaśnimy za chwilę pojęcie depresji klimatycznej.

Depresja klimatyczna, inaczej znana jako lęk ekologiczny, to stan psychiczny charakteryzujący się lękiem, smutkiem, poczuciem bezsilności i przytłoczenia, wywołanym świadomością zagrożeń związanych ze zmianami klimatycznymi.

Chociaż nie jest oficjalną jednostką chorobową w klasyfikacjach medycznych, odnosi się do cierpienia psychicznego związanego z obserwacją negatywnych skutków globalnego ocieplenia.

Te objawy mogą obejmować chroniczny niepokój, przygnębienie, fatalizm, ale też takie zwykłe przygnębienie i wyczerpanie.

Czy zatem to dobrze, że mówimy dziś głośno o depresji klimatycznej?

Zaprosiłam w tym celu do studia Barbary Wojtaszek i doktora Ryszarda Kulika.

wimy o tym ściskaniu serca i o konsekwencji w postaci depresji klimatycznej, czy w ogóle depresji związanej ze stanem środowiska.

No rzeczywiście to jest jakaś reakcja.

Oczywiście ludzie się tego obawiają, nie chcą tego, nie chcą przeżywać emocji związanych ze stanem świata.

Ale no właśnie to, że zaczynamy mówić o tych emocjach iwimy, na przykład depresja klimatyczna świadczy o tym, że coś mamy do zrobienia.

Także tu nie chodzi teraz o to, że mamy się obrażać na siebie, na nasze ciała, na emocje, że one nam robią takiego niefajnego psikusa, bo nasz dobrostan i błogość odchodzą gdzieś na bok.

Tylko to jest wyraźny sygnał, że żyjemy w świecie, w którym dzieją się po prostu złe rzeczy i mamy coś z tym zrobić.

Więc ta depresja klimatyczna, jak każda trudna sytuacja, jest zaproszeniem do zmiany i do pracy na rzecz tej zmiany.

I dopóki my będziemy ignorować te sygnały,

i znieczulać się albo gdzieś przenosić swoją uwagę w te miejsca, w których mamy poczucie dobrostanu, no to będzie coraz gorzej i te sygnały będą, niepokojące sygnały i objawy będą coraz silniejsze.

Także depresja jest po prostu sygnałem, że coś mamy do zrobienia.

Mnie też martwi to, że pokolenie, no na przykład osób, które urodziły się w latach trzydziestych, czyli osób, które już teraz mają mniej więcej około 90 lat, mówią wręcz w taki sposób, a przestańcie, zawsze to było, teraz histeryzujecie, przesadzacie, przecież zawsze myśmy palili śmieci.

Zawsze gdzieś tam w morzach pływały jakieś odpady i ja tłumaczę, okej, ale nie było na przykład plastikowych butelek, tylko mleko dziadek dostawał przed drzwi w szklanej butelce, którą się wymyło, oddało się i napełniana była następnym razem.

Nie mieliśmy tylu ubrań.

Zdjęcia z tych wszystkich fabryk ubrań są przerażające, bo pokazują,

ile tak naprawdę nasz konsumpcjonizm produkuje, zjada, jest popyt, jest podaż.

Stąd moje pytanie o depresję, bo może to młodsze pokolenie, które teraz dopiero wchodzi w życie dorosłe, czyli licealiści, maturzyści, studenci,

Oni być może właśnie nie potrzebują takiego szokowego, szokowej terapii tylko właśnie edukacji.

Ta edukacja klimatyczna jest bardzo dobrym rozwiązaniem.

Czytałam takie opracowanie chyba też niemieckich naukoww o tym, że każdy człowiek patrząc przez okno,

ze swojego domu, mieszkania powinien widzieć skrawek zieleni.

Są budowane sanatoria, w których, albo domy opieki, z których widok jest właśnie na zieleń.

Czy rzeczywiście ta, chociażby tylko ten widok zieleni zza okna, tych drzew, on pomaga człowiekowi?

Tak, jest mnóstwo badań, które pokazują ten zbawienny wpływ przyrody, kontaktu z przyrodą na naszą psychii na nasze zdrowie somatyczne.

Właśnie żyjemy w czasach, mnie to zadziwia i też fascynuje niekąd, że my musimy udowadniać sobie poprzez badania naukowe, jakie to jest ważne, że oddychamy czystym powietrzem, czy że widzimy zielone krzewy, czy drzewa, czy kwiaty za oknem.

Bo właśnie to się wydaje tak oczywiste i jesteśmy cały czas częścią środowiska, częścią przyrody.

Jesteśmy ssakami, zwierzętami, ale to właśnie, że my potrzebujemy się dzisiaj przekonywać, jakie to jest ważne, świadczy o poziomie szaleństwa, do którego doszliśmy.

Czy zdarza się, że spacerując przytulacie się do drzew?

Tak, oczywiście.

Tak, ja bardzo lubię brzozy.

To jest tak, że nam się wydaje, że to z Japonii przyszła ta moda na shinrin-yoku, na spacery leśne i na właśnie ten kontakt fizyczny, a przecież nasi przodkowie drzewa traktowali no może nie jak bogów, ale z ogromną atencją.

Ale też bardzo dawno temu traktowali drzewa jak bogów.

To były święte gaje i miejsca kultu, jeszcze te przedchrześcijańskie, to były miejsca związane z przyrodą.

To były nie tylko drzewa, ale też były kamienie czy źródła.

To mogły być właśnie obiekty, które traktowano w charakterze takim sakralnym.

Myślę, że do tego tematu jeszcze będziemy powracać.

Miasta województwa śląskiego znalazły się w niechlubnym zestawieniu smogowych rekordzistów.

W rankingu polskiego alarmu smogowego obejmującego całą Polskę znalazły się Pszczyna, Myszków, Żywiec, Gliwice, Katowice i Knurów.

Pszczyna zajęła trzecie miejsce w kraju wśród miejscowości z najwyższą liczbą dni smogowych.

Jej mieszkańcy w ubiegłym roku przez 36 dni oddychali smogiem.

Podobnie było w Gliwicach.

oraz żywcu.

No i żywiec był też takim z miast, w których stwierdzono wysokie stężenie rakotwórczego benzoapirenu.

Norma została przekroczona czterokrotnie, co i tak jest lepszym wynikiem niż w Myszkowie, gdzie normę przekroczono aż pięciokrotnie.

Katowice i Knurów z kolei znalazły się pośród miejscowości o najwyższym średniorocznym stężeniu pyłu PM10.

Zakończyły się prace remontowo-porządkowe rzeki Rawa w centrum Katowic.

Roboty odbywały się na prawie dwukilometrowym odcinku od Alei Korfantego do ujścia Potoku Leśnego przy ulicy Murckowskiej.

Działania obejmowały udrożnienie koryta, usunięcie zatorów i pozbycie się namuł z betonowych półek.

Dzięki uporządkowaniu odcinka Rawy woda może spływać swobodniej, więc ryzyko znacznego podniesienia się poziomu wody czy powstawania zatorów i wylania spadło, podkreśla Dawid Kwiecień ze spółki katowickiej Inwestycje, która odpowiadała za realizację prac.

Katowiczanie mogą dbać o utrzymanie rzeki w czystości, chodzi m.in.

o dbanie okolicy, w której się mieszka.

Usunięto łącznie około 500 ton nanosów i zanieczyszczeń, a prace kosztowały 380 tysięcy złotych.

I teraz zmieniamy temat.

Owoce i warzywa to podstawa zdrowej diety, tak podkreślają dietetycy.

Niedawno obchodziliśmy Światowy Dzień Owoców i Warzyw, który obchodzony jest co roku w 3 piątek października.

Mimo, że część osób obawia się cukru w owocach, to jednak są one kluczowe w naszym odżywianiu, mówi Katarzyna Lisiecka, dietetyczka kliniczna z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 5 im.

św.

Barbary w Sosnowcu.

Owszem, owoce zawierają cukier, ale też są cennym źródłem i witamin, i składniw mineralnych, i tego błonnika.

Ten błonnik w owocach sprawia, że ten cukier się wolniej wchłania.

Warzywa powinny być bazą, a owoce taką wisienką na torcie.

Im bardziej kolorowo na naszym talerzu, tym będziemy zdrowsi.

Warto spożywać sezonowe warzywa i owoce.

Postarajmy się też, by nasz talerz wypełniały różnorodne produkty.

Za tydziw wysypisku sporo będziemy mówić o jesiennej diecie i o

Ekopracownia Pod Chmurką pojawi się przy Szkole Podstawowej nr 5 w Pyskowicach.

Będzie to przestrzeń, która w ciekawy sposób ułatwi uczniom zdobywanie wiedzy.

Złożą się na nią drewniana wiata z ławami i stołami, tablice, gry, ogródek meteorologiczny, zegar słoneczny, dendrofon czy strefa logicznego myślenia.

A wokół posadzony zostaną rośliny, m.in.

łąka kwietna.

Na ten cel placówka otrzymała 70 tys.

zł dotacji i w tym czasie

z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.

Dotację otrzymała też Szkoła Podstawowa nr 8 w Tarnowskich Górach i tam powstanie ekopracownia.

Na miejscu stoją już altana i huśtawka, a wkrótce pojawią się domek na narzędzia, ogrodzenie, zielnik, rabatki, tablice i tzw.

mała architektura.

W przyszłym roku w Zielonej Pracowni będą mogły odbywać się m.in.

lekcje przyrody, geografii, biologii i zajęcia artystyczne.

Funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej zatrzymali w Świecku ciężarówkę z 23 tonami nielegalnych odpadów.

Z dokumentacji wynika, że pojazd przewoził papier i tekturę z Niemiec do jednej z miejscowości na Mazowszu.

Kontrola wykazała jednak, że w naczepie znajdowała się mieszanka śmieci.

Między innymi plastikowe nakrętki, kartony, worki foliowe, folia aluminiowa i materiały tekstylne.

Kierowca nie miwymaganych dokumentów, a wojewódzki inspektorat ochrony środowiska uznał przewóz za nielegalny.

Jak się domyślamy, będzie sroga kara.

No i to tyle na dziś.

Katarzyna Głuchiuszkiewicz, Rafał Drabek.

wimy dobrej nocy.

Audycję dofinansowano ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.

Za treści przedstawione w audycji dofinansowanej ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach odpowiedzialność ponosi redakcja.