Mentionsy
Wysypisko. Zima
Zima nadchodzi a wraz z nią kolejne batalie o czyste powietrze, tym bardziej,że jak się okazuje Polska stanie się krajem wolnym od kopciuchów dopiero w... 2060 roku. Dziś o roślinach oczyszczających powietrze, o konwencie klimatycznym w Katowicach, bedzie sporo o węglu i futrach, które kochamy tylko na zwierzętach!
Szukaj w treści odcinka
Audycja dobrze posagragowana.
Zima nadchodzi, a wraz z nią kolejne batalie o czyste powietrze.
Tym bardziej, że jak się okazuje Polska stanie się krajem wolnym od kopciuchów dopiero w 2060 roku.
Dziś o roślinach oczyszczających powietrze, o konwencie klimatycznym w Katowicach, będzie też sporo o węglu i futrach, które kochamy tylko na zwierzętach.
Ja się nazywam Katarzyna Głochiuszkiewicz, program jak zawsze realizuje Rafał Drabek.
Mówimy Państwu dobry wieczór.
Organizacje samorządowe zrzeszające ponad tysiąc gmin zaapelowały do premiera o pilne usprawnienie programu Czyste Powietrze.
Chcą też, by zostały wznowione dotacje dla budynków wielorodzinnych.
Szacują, że bez usprawnienia systemu Polska stanie się krajem wolnym od kopciuchów dopiero w 2060 roku, co jak państwo przyznają brzmi strasznie.
Mimo, że w programie Czyste Powietrze wprowadzono już zmiany, to nadal są z nim problemy.
Tak twierdzi prezydent Rybnika Piotr Kuczera.
Pierwszy podstawowy to niestety utrata zaufania tego programu i taka diagnoza.
To nie jest diagnoza samych samorządów, ale naszych mieszkańców.
Oni po prostu nie czują się pewni w tym programie.
Druga kwestia, która się pojawiała przez lata to jest biurekacja i niestety cały czas z tym jest problem.
No i wejście w świat cyfryzacji.
Wiceburmistrz gminy Skawina Tomasz Oszuk wskazuje, że do programu niechętnie podchodzą też same firmy, które nie chcą długo czekać na akceptację wniosku i gwarancję zwrotu środków.
Liczy na zmiany w dotacjach.
Mniejsza ilość dokumentów, szybsza ocena, dostęp do baz, które posiada gminy.
A druga rzecz to jest odbudowa zaufania wśród firmy, bo firmy po prostu nie chcą w tym programie uczestniczyć, obawiając się tego, że pieniądze, które są w tym programie zaangażowane przez nich, do nich nie wrócą.
Według danych z Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków w Polsce pozostaje 2,5 miliona starych kotłów oraz pieców na węgiel i drewno.
A błękitny węgiel to nowy produkt wprowadzony w tym tygodniu na rynek przez Polską Grupę Górniczą.
Ma on ograniczyć emisję szkodliwych substancji, jednocześnie zachowując dobre parametry spalania.
Czy ten błękitny węgiel będzie droższy od standardowego?
Między innymi o to zapytał reporter Radia Katowice.
Jest to węgiel, który jest pozbawiony części lotnych, to znaczy jest bardziej przyjazny dla środowiska naturalnego.
Prezes Polskiej Grupy Górniczej Łukasz Deja.
I spełnia wszelkie wymogi rozporządzeń jakościowych, tak badających na paliwa stałe ograniczenie pewnych części, które w samym węglu się znajdują.
Mam tu na myśli rozporządzenie jakości paliw, które przewiduje, że w 2031 roku praktycznie dzisiaj produkowane przez polskich producentów paliwa zostaną z rynku wyeliminowane.
Ten nasz dzisiejszy produkt powoduje, że po tym 2031 roku będziemy mieli produkt, który będzie mógł być w sprzedaży.
To wszystko po to, aby polski producent był tutaj przez Polską Grupę Górniczą stosowany.
Co jest alternatywą?
Alternatywą dla nas jest import węgla i nie chcielibyśmy, aby nasze produkty, polskie produkty zostały zastąpione przez import.
Czy produkcja tego rodzaju węgla jest droższa niż produkcja dotychczasowego paliwa?
Produkcja jest nieco droższa, ale jest to wszystko wkalkulowane w cenę.
Z uwagi na dodatek błękitny, który do niego stosujemy, produkcja tego dodatku jest odpowiednio droższa.
Dyrektor sprzedaży w firmie Polhar, Szymon Słomczyński.
W naszej technologii odgazowujemy termicznie węgiel.
Oznacza to, że nasz produkt na końcu zawiera więcej węgla w węglu.
Nie zawiera tzw.
części lotnych, które źle wpływają na proces spalania.
powodując, że jest on nierówny i powodują wysoką emisję tego, co ulatuje przez komin.
To znaczy, że poprzez usunięcie części lotnych w naszej technologii, błękitny węgiel staje się dużo czystszym węglem w spalaniu.
Jest to czystsze dla powietrza i sąsiadów użytkownika tego węgla, ale także dla niego samego, dlatego że kocioł jest dużo czystszy po wykorzystaniu niego, a parametry jakościowe, te, które dotyczą spalania, pozostają bardzo wysokie, czyli są w dobrej jakości zwykłym węglem.
Tutaj mamy dwa produkty, to jest Karolinka Błękitny i Pieklosz Błękitny.
Czym one się różnią?
To są produkty, które zawierają błękitny węgiel.
Jest jeszcze trzeci, który nazywa się Błękitny Plus i jest czystym błękitnym, czyli tam jest go 100%.
Natomiast one się różnią tą częścią węglową, czyli tą bazą.
Jest baza węglowa i 15% dodatku błękitny węgiel.
Oba te produkty zawierają dodatek w taki sam sposób, natomiast różnią się bazą węglową.
Jednym słowem błękitny węgiel jest po prostu bardziej ekologiczny.
Na pewno przyczynia się do czystego powietrza, dlatego że nie dymi.
To znaczy optycznie nie dymi, więc ładnie to wygląda, natomiast bardziej chodzi o to, że nie truje.
Jeżeli stosujemy czysty błękitny węgiel w kotle, to emisja tego wszystkiego, co jest najbardziej szkodliwe i najbardziej rakotwórcze, czyli pyłów, benzoalfapirenu spada nawet o 95%.
W zależności od cząsteczek, o których mówimy, ale średnio jest to 90%.
I tak jest bardziej zdrowy na pewno i przyczynia się do czystego powietrza.
Pan wspomniał jeszcze o parametrach spalania, że one są podobne czy takie same, a więc tutaj wydaje się, że to tylko korzyści.
Ale użytkownicy, klienci mogą zastanawiać się na przykład nad tym, czy taki węgiel nie osadza się bardziej w piecu.
klasy błękitnej powoduje, że ta emisyjność, ponieważ jest mniejsza, mniej również budzi kocioł.
A to oznacza, że w średnim użytkowaniu tego kotła jego wydajność zwiększa.
To znaczy, że mimo podobnej częstotliwości czyszczenia tego pieca jego efektywność rośnie, czyli de facto spalamy mniej węgla i mniej to kosztuje.
Niestety wada tego jest taka, że
Czysty błękitny jest paliwem droższym, dlatego że należy go przeprocesować.
To jest polski groszek, który jest przerobiony w naszej instalacji.
W związku z tym kosztuje więcej niż podstawowy groszek.
Natomiast jest to rekompensowane tym, że nie zmniejsza efektywności kotła podczas spalania oraz tym, że nie zanieczyszcza środowiska i nie tworzy smogu dookoła miejsca, w którym jest spalany.
Szanowni Państwo, to czego teraz nie widzimy, to węgiel zmagazynowany został w zbiornikach, które się znajdują nad linią płaczkującą.
Jest tam zmagazynowany po uprzedniej klasyfikacji, czyli wysianiu do odpowiedniej granulacji.
Jest również zmagazynowany tam komponent, o którym dzisiaj mówiliśmy, czyli błękitny plus.
Następuje wymieszanie produktów.
I już gotowy produkt w postaci karolinki, bo jesteśmy w miejscu, w którym się produkuje karolinkę, trafia do urządzeń pakujących.
Kierownik działu przeróbki mechanicznej węgla Krzysztof Rogalski.
Proszę wyjaśnić w tym miejscu, czym jest ten błękitny składnik.
Błękitne jest to paliwo poddane obróbce termicznej, w sprawie której dochodzi do odgazowania szkodliwych substancji i pozbawione paliwo tych szkodliwych substancji kierowane jest do procesu pakowania, konfekcjonowania, a potem spalania.
Co się teraz dzieje?
Teraz następuje napełnianie.
zbiorników, odważanie porcji i kierowanie jej do worka.
Z rękawa rękaw się odbija, następuje uformowanie worka i za chwileczkę zobaczymy jak dochodzi do napełniania, ubicia, przeważenia, naważenia.
Korzystanie z błękitnego węgla nie będzie wymagało wymiany pieców na nowe, a tym tematem zajął się Wawrzyniec sobota.
Czechy zakończą wydobywanie węgla kamiennego na początku przyszłego roku.
Tę informację przekazała spółka OKD, właściciel ostatniej działającej w tym kraju kopalni.
Zakończenie eksploatacji kopalni CSM w Stonawie zaplanowano na 31 stycznia.
Do tego czasu górnicy mają wydobyć jeszcze około 200 tysięcy ton węgla.
Następnie państwowa spółka OKD zwolni około 900 pracowników, którzy otrzymają odprawy w wysokości 11-miesięcznego przeciętnego wynagrodzenia.
Firma przeznaczy na ten cel ponad pół miliarda koron, czyli około 88 milionów złotych.
W komunikacie OKD podkreślono, że dalsze przedłużanie wydobycia byłoby nieopłacalne, zarówno z ekonomicznego, jak i personalnego oraz legislacyjnego punktu widzenia.
W ostatnich latach spółka stopniowo wygaszała działalność pozostałych zakładów zajmujących się wydobyciem i przeróbką węgla kamiennego.
A za kilka minut całkowicie zmienimy temat.
Audycja dobrze posegregowana.
Skrzydłokwiat, zielistka, sanseweria, bluszcz, dracena, fikus, chryzantema, paprotka oraz palma areca to rośliny, które najlepiej oczyszczają powietrze i to nie tylko ze smogu.
O roślinach i ich roli również w pracy naukowców Politechniki Śląskiej już za chwilę porozmawiam z naszym gościem.
Zanim zaczniemy rozmowę, to muszę Państwu powiedzieć, że ostatnio długo szukałam rośliny, którą mogę mieć w domu, ponieważ mam trzy koty, które namiętnie zjadają wszystko i skończyło się na tym, że mam aloes, geranium, bazylię i miętę.
Ale to są rośliny, które w żaden sposób nie wpłyną nam na środowisko, prawda?
Na środowisko?
Nie wiem, na pewno koty mogą zjeść.
Natomiast na pewno pani redaktor, w ogóle dzień dobry, dzień dobry, dzień dobry, witam państwa bardzo serdecznie.
No ja myślę, że tutaj trzeba zwrócić uwagę, że pani redaktor bardzo mądrze wybrała, po pierwsze nietrujące, a po drugie różnorodne.
I wydaje mi się, że to hasło różnorodne to powinno być hasło przewodnie właśnie dzisiejszego naszego spotkania.
Bo ja znowu badam takie rośliny, które, bardzo różne, które mają potencjał do usuwania zanieczyszczeń powietrza.
I tutaj bardziej skupiam się na ich możliwościach eliminacji tych zanieczyszczeń, niż na tym, czy one są jadalne, czy niejadalne.
Ale oczywiście można też pod tym kątem na nie patrzeć.
Akurat z tych, które badaliśmy, myślę, że fikus beniamina może być taki, chociaż nie jestem na 100% pewna, że on nie jest w jakiś tam sposób szkodliwy.
Ja pamiętam, kiedy jeszcze Katowice były w takim programie Czyste Powietrze i w Radiu Katowice dużo opowiadaliśmy o tym zanieczyszczeniu smogiem, to wtedy wszyscy do nas kierowali zapytania o Sanseveria, czyli o taką roślinę nazywaną powszechnie językiem teściowej.
No i ona podobno rzeczywiście ma dobry wpływ na to, jakie mamy powietrze w mieszkaniu.
Generalnie w ogóle rośliny od lat znane są z tego, że są naturalnymi filtratorami zanieczyszczeń, takich fizycznych, czyli tych pyłowych.
Natomiast w badaniach, które my prowadzimy w naszym zespole skupiamy się nie tylko na zanieczyszczeniach fizycznych, ale również na zanieczyszczeniach mikrobiologicznych, czyli...
chociażby bakteriach, wirusach czy grzybach, no bo jest to również element stały w powietrzu, który może być potencjalnie szkodliwy i chcemy sprawdzić, na ile te rośliny dadzą sobie z tym radę.
Co więcej, chcemy też wykorzystać mikroorganizmy, które te rośliny pokrywają, bo rośliny, tak samo jak człowiek czy jakikolwiek inny organizm, ma swój własny unikalny mikrobiom, czyli takie zbiorowisko mikroorganizmów.
pokrywających tą część zieloną rośliny.
I wśród tych mikroorganizmów mamy bardzo dużo bakterii, które są w stanie usuwać takie zanieczyszczenia, jak na przykład benzoapiren, który jest takim bardzo niebezpiecznym składnikiem smogu.
Ale czy to jest tak, że my na przykład w fazie epidemii grypy albo wtedy, kiedy mieliśmy...
początek pandemii COVID-19.
Czy my możemy się posiłkować na przykład roślinami?
Bo teraz mi się przypomniało, że na różnych forach parentingowych były takie porady, żeby na klamce z pokoju dziecka wieszać na przykład czosnek zmiażdżony.
Albo żeby na parapecie była paprotka.
Czy to rzeczywiście może aż tak poprawić jakość naszego zdrowia?
W sytuacji zagrożenia, jaka była chociażby przy pandemii COVID, szukamy bardzo szybkich sposobów ochrony naszego zdrowia i poprawy tego zdrowia.
Czosnek jest substancją, która działa bakteriobójczo, niekoniecznie wirusobójczo, chociaż tu przyznam, że nie sprawdzałam tego.
Na pewno działa na bakterie ze względu na zawartość związków opartych na siarce.
Jest takim, nazwijmy to, naturalnym antybiotykiem.
To jest taka grupa roślinnych substancji zwanych fitoncydami, które mają zdolność eliminacji mikroorganizmów.
Natomiast w badaniach, które my prowadziliśmy, one były prowadzone tuż po pandemii, również badaliśmy obecność materiału genetycznego wirusa SARS-CoV-2 na tych roślinach testowych i nie udało nam się stwierdzić obecności tego materiału.
Więc bardzo prawdopodobne, że ze względu na to, że to nie był szczyt pandemii, było go na tyle niewiele w powietrzu, że jednak tej sedymentacji, tej filtracji nie było.
Stąd trudno mówić o eliminacji cząstek wirusa, ponieważ nie stwierdziliśmy ich w tym materiale, to też nie możemy wyciągać daleko idących wniosków.
Natomiast jeśli chodzi o bakterie, na pewno mamy tutaj rośliny doniczkowe, bardzo dobrze sobie radzą i z czasem, ponieważ eksperyment trwał ponad trzy miesiące, liczba tych mikroorganizmów faktycznie rośnie i im bardziej włocha te roślinki, tym sobie lepiej z tym radzą.
Tu też tylko trzeba pamiętać o tym, że nie tylko mikroorganizmy, ale również te takie fizyczne czynniki, takie pyłowe osiadają, więc od czasu do czasu te roślinki jednak trzeba opłukać, żeby jednak było miejsce na nowe przyklejające się zanieczyszczenia.
Tak sobie teraz pomyślałam, że kiedy mieliśmy jeszcze w domach choinki naturalne, nie sztuczne, no to wszystkie babcie i ciocie mówiły siedź długo przy choince, bo to poprawi właśnie jakość oddychania i w ogóle dużo opowiadały o tym, że świerk, sosna, jodła mają te właściwości takie lecznicze, bo wy się zajmujecie również badaniami roślin zimozielonych, ale to są także drzewa?
Tak, drzewa, krzewy i pnącza, ponieważ zależało nam w tym eksperymencie na stwierdzeniu, które z tych roślin dadzą sobie dobrze radę w warunkach smogu.
A smog zazwyczaj jest związany z tym okresem grzewczym, czyli tym takim jesienno-zimowym.
Stąd wybraliśmy sobie sosnę, tuję i bluszcz, ponieważ po pierwsze są zimozielone, po drugie różnią się pokrojem.
No a po trzecie one występują bardzo często w przestrzeni miejskiej, bo to były dosłownie rośliny, które widziałam z okna, więc wiedziałam, że to jest serce miasta i że to jest miejsce, w którym to zanieczyszczenie powietrza występuje.
Natomiast wracając do tego, o czym pani redaktor powiedziała, czyli tych naturalnych choinek w domu, to tu prawdopodobnie chodziło o olejki eteryczne, które są wytwarzane przede wszystkim przez rośliny iglaste, ale nie tylko, bo chociażby geranium też, prawda, tutaj mamy taki charakterystyczny zapach.
I te olejki eteryczne bardzo dobrze wpływają zarówno na nasze drogi oddechowe, jak i na samopoczucie.
No stąd, kiedy idziemy do lasu na spacer, to tutaj jest podwójna przyjemność i z ruchu, i z oddychania.
W wielu miastach Polski, ale chyba głównie Europy Zachodniej pojawiają się zielone ściany, pojawiają się ogrody zielone, pojawiają się takie...
mini ogródki, które są takimi ogrodami retencyjnymi.
To jest chyba tak naprawdę przyszłość miast w walce z ociepleniem klimatu, z zanieczyszczeniem, prawda?
Tak, jak najbardziej.
I te badania, które my prowadzimy, po części również z tym się wiążą, ponieważ wykazaliśmy, że chociażby bluszcz jest fantastycznym eliminatorem zanieczyszczeń tych pyłowych.
Po pierwsze, te listki mają stosunkowo dużą powierzchnię i są zimozielone.
Bluszcz bardzo szybko rośnie.
No i można z niego faktycznie tworzyć takie konstrukcje zielonych ścian.
Oczywiście w
Wszystko ma swoje plusy i minusy, ponieważ jeżeli puścimy bluszcz po ścianie betonowej, to on się będzie jednak czepiał bardzo mocno, ale z drugiej strony będzie też wyciągał wilgoć z tej ściany, więc też to nie pozostaje bez znaczenia.
Natomiast jednym z pomysłów zastosowania później takich roślin, które mają taki mikrobiom, który eliminuje zanieczyszczenia chemiczne, to jest właśnie wskazanie roślin, które najlepiej będą sobie również radziły z innymi zanieczyszczeniami.
Kiedy myślimy o roślinach, no to wiem, że to są organizmy żywe, ale też widziałam takie artykuły o muralach, które są w miastach namalowane specjalnymi farbami.
I te farby właśnie podobno mają też taką właściwość jak rośliny.
Czy to jest też na poziomie mikro, czy to już jest raczej zupełnie inna działka naukowa?
Szczerze przyznam, że nie słyszałam o takich farbach, natomiast być może, nie jestem pewna, ale być może chodzi tutaj o związki, które należą do fotokatalizatorów zanieczyszczeń, czyli takie substancje, które pod wpływem światła widzialnego będą substancje szkodliwe rozkładały.
Wydaje mi się, że tutaj takie powłoki antybakteryjne oparte na takich fotokatalizatorach mogą być wykorzystane.
Natomiast nie wiem, czy akurat o to chodzi i myślę, że tutaj nie czuję się też ekspertem, że nie chciałabym w ten temat głębiej wchodzić.
Czasem jest tak, że rodzice dzieci na przykład w wieku przedszkolnym zastanawiają się, co tu mogą jeszcze zrobić, żeby poprawić jakość zdrowia swoich pociech.
No i właśnie często jest takie pytanie, czy my mamy dużo mieć tych kwiatków w sypialniach, czy mało?
Są nawet jakieś takie przesądy, że nie, nie za dużo, bo nam zabiorą tlen.
To zwłaszcza gdzieś starsze pokolenie gdzieś to foruje, ale...
Ja myślę sobie, że taka równowaga i taka ilość roślin doniczkowych, żeby też nie zrobić dżungli, prawda, w mieszkaniu.
No właśnie ta równowaga to chyba jest takie słowo klucz.
Na pewno trzeba pamiętać o tym, że rośliny wtedy, kiedy fotosyntezyzują, czyli kiedy mają dostęp do światła słonecznego, będą produkowały tlen jako skutek uboczny fotosyntezy, ale w nocy, kiedy tego światła nie ma, będą produkowały dwutlenek węgla, bo one też oddychają.
Więc ta równowaga właśnie ilości w stosunku do wielkości pomieszczenia powinna być zachowana.
Natomiast są osoby, które uwielbiają mieć dżunglę w domu i też liczą się wtedy z tym, że to jest inna wilgotność powietrza, troszkę inne proporcje faktycznie tego powietrza w danym pomieszczeniu mogą być.
Wydaje mi się, że znowu takie hasło zdrowy rozsądek to jest dobry kierunek.
Rośliny w domu generalnie są wskazane.
Natomiast to też pytanie, czy ktoś ma?
kota, tak jak pani redaktor, czy ktoś ma uczulenie na jakieś rośliny, albo być może nie potrafi się też nimi zaopiekować i wtedy powinien iść albo w roślinki kaktusowato-gruboszowate, albo po prostu zrezygnować, no bo jednak o rośliny trzeba dbać.
A opowiadała profesor Aleksandra Ziemińska-Buczyńska.
Audycja dobrze posegregowana.
Prawie 70% Polaków popiera zakaz hodowli zwierząt futerkowych.
Tak wynika z badania CBOS.
Ustawa w tej sprawie przeszła przez Sejm i Senat.
Teraz czeka na podpis prezydenta.
Jak mówi Jolanta Nabiałek z Fundacji Viva, także wśród wyborców prezydenta są zwolennicy tego zakazu.
Pisał na przykład pan, który był zaangażowany w jego kampanię wyborczą i powiedział, że bardzo ciężko się na prezydenta obrazi i wycofa swoje poparcie, jeśli on tej ustawy nie podpisze, więc tu widać, że to jest takie trochę ponad barwami politycznymi.
Aktywistka przypomina, że zakaz nie wejdzie w życie z dnia na dzień.
Według zapisów ustawy wygaszenie istniejących hodowli powinno nastąpić do roku 2033.
Przez pięć pierwszych lat będzie działać system odszkodowań.
On jest degresywny, czyli w pierwszym roku będą największe, będą stopniowo maleć, także najbardziej przedsiębiorcom opłaca się zamknąć jak najszybciej.
W kuluarach część tych małych hodowców, oni czekają na to.
Obecnie w Polsce w hodowlach znajdują się ponad 3 miliony zwierząt.
Większość stanowią norki amerykańskie.
Prezydent ma czas na decyzję do 3 grudnia.
A co sądzą o tym nasi słuchacze?
Co Pani myśli o naturalnych futrach?
Obciach.
Nie trzeba zwierzątek nosić.
Ja nie noszę.
Jak jest to hutro już przerobione z takich starszych rzeczy, oczywiście jak najbardziej, ale nowe, to to szkoda zwierząt.
Nie lubię futer, chodzę w ortalionach.
No straszny obciach.
Nie wolno hodować dla męczarni istot żywych.
Niektórzy mówią, że to jest znaczenie się nad zwierzętami, że tak nie powinno być.
Nie, nie zgadzam się z tym absolutnie.
Nie zgadzam się z tym.
Kiedyś rzeczy naturalne były całkowicie i w modzie i na chodzie, a teraz czasy się tak pozmieniały, że już za bardzo idziemy nie w tą stronę uważam.
Szkoda zabijać zwierzątek po to, żeby ktoś mógł sobie obnosić się w futerkach.
Są sztuczne i nie trzeba zabijać zwierząt.
Szacunek do zwierząt to także niejedzenie mięsa.
Do znanych wegetarian należą między innymi Pitagoras, Leonardo da Vinci, Lew Tołstoj, Albert Einstein i Paul McCartney.
Wśród polskich celebrytów są to Joanna Krupa, Zofia Zborowska i Magdalena Cielecka.
Wiele znanych osób rezygnuje z mięsa z powodów etycznych, zdrowotnych lub ekologicznych.
Albert Einstein powiedział kiedyś, tak więc żyję bez tłuszczów, bez mięsa czy ryb, ale czyniąc tak czuję się całkiem nieźle.
Zawsze wydawało mi się, że człowiek nie narodził się, aby być drapieżnikiem.
A muzyk Anthony Kiddies, lider Red Hot Chili Peppers powiedział, wkrótce po tym jak przeszedłem na weganizm, zobaczyłem film dokumentalny o tym, co się dzieje w hodowlach krów.
To przypieczętowało tylko moją decyzję.
Tymczasem europosłowie zagłosowali za zakazem używania takich określeń jak kiełbasa, stek czy burger w odniesieniu do produktów roślinnych przeznaczonych dla wegetarian lub wegan.
Celem regulacji jest uniemożliwienie producentom żywności roślinnej stosowania nazw kojarzonych z mięsem.
W opinii zwolenników tych zmian ma to zapobiec wprowadzaniu konsumentów w błąd.
Dietetyk Marcin Jackowiak wskazuje, że coraz częściej trafiają do niego osoby, które nie jedzą mięsa i rynek produktów dla tych osób wciąż się powiększa.
Ekspert zachęca, by do diety wprowadzać jak najwięcej produktów roślinnych, ale też uważnie analizować ich etykiety.
Nie wszystkie produkty roślinne, które znajdziemy na półkach, takie jak parówki sojowe czy kotlety sojowe wielu producentów, są dla nas dobre.
Raczej mówiąc, że chcemy wprowadzać więcej produktów roślinnych, mówimy o produktach naturalnych, nisko przetworzonych.
Niekoniecznie są to te produkty mocno przemielone i te, które mają udawać mięso, chociaż część z takich produktów też jest zdrowa.
Trzeba odpowiednio analizować te etykiety żywieniowe i o tym często mówię.
no to nie zjemy już kabanosów wegetariańskich, chociaż zanim nowe przepisy wejdą w życie, będą szczegółowo negocjowane z państwami członkowskimi Unii Europejskiej.
Na Stadionie Śląskim w Chorzowie odbył się Śląski Konwent Klimatyczny ClimateCon 2025.
To organizowane przez województwo śląskie wydarzenie poświęcone zmianom klimatu.
W jego trakcie odbyło się 15 sesji tematycznych poświęconych wodzie, bezpieczeństwu, świadomości klimatycznej czy kapitałowi klimatu.
Jak mówi Rafał Adamczyk, członek Zarządu Województwa Śląskiego, tegoroczna edycja wydarzenia skoncentrowała się wokół Regionalnego Planu Adaptacji do Zmian Klimatu dla Województwa Śląskiego.
To pierwszy w Polsce dokument, który wyznacza kierunki działań chroniących środowisko, zasoby naturalne i jakość życia mieszkańców.
I to nie koniec dyskusji na ten temat.
Będziemy rozmawiać o wielu aspektach, o bezpieczeństwie, o dobrym życiu w województwie śląskim, w jakim kierunku powinno się rozwijać województwo śląskie.
Tu spotkałem się dzisiaj oprócz mieszkańców, którzy są najważniejszymi uczestnikami samego Śląskiego Konwentu Klimatu.
To będzie biznes, to będą stowarzyszenia, to będą samorządy.
Tu będziemy wzajemnie się uczyć, wzajemnie dyskutować.
Bojewództwo śląskie jest szczególnie narażone na skutki zmiany klimatu, mówi Ilona Jędrasik, wicedyrektor ds.
współpracy międzynarodowej i zmian klimatu w Instytucie Ochrony Środowiska, państwowym instytucie badawczym.
Duże miasta zawsze są bardziej wrażliwe na negatywne skutki zmian klimatu, po prostu też ze względu na obecność infrastruktury krytycznej, ze względu na obecność dużej liczby ludności, ale też są tutaj obszary górskie, które w inny sposób są zagrożone zmianami klimatu, właśnie ze względu na szybki spływ wody.
No i obszary pogórnicze, które ze względu na swój charakter też są takimi miejscami wrażliwymi.
Śląski Konwent Klimatyczny organizowany był po raz trzeci.
A szczyt klimatyczny COP30 w Belem w Brazylii nie przyniósł nowych zobowiązań dotyczących ograniczenia zużycia paliw kopalnych.
Sprzeciw wobec negocjacji wyraziły kraje produkujące ropę naftową i gospodarki wschodzące.
Delegaci z prawie 200 państw nie doszli zatem do porozumienia w sprawie odchodzenia od węgla, ropy i gazu.
Ale więcej o szczycie klimatycznym opowiem za tydzień.
Polska Izba Ekologii doceniła przedsiębiorstwa, instytucje oraz organizacje działające na rzecz ekologii.
W Katowicach rozdano Ekolaury.
Kapituła konkursu przyznała nagrody i wyróżnienia w 12 kategoriach.
Na inicjatywie zyskuje przede wszystkim społeczeństwo, powiedział przewodniczący Rady Izby dr Przemysław Jura.
Prawdziwym beneficjentem konkursu EkoLaury są tak naprawdę społeczności lokalne, które czerpią korzyści z efektów ekologicznych wypracowywanych przez laureatów, przez firmy, gminy, organizacje samorządowe.
Cieszymy się z tego tym bardziej, że możemy obserwować efekty.
Ekologia to przede wszystkim dbanie o nasze wspólne dobro, zapewnia dr Agnieszka Sobol z Instytutu Ochrony Środowiska Państwowego Instytutu Badawczego.
Każdy powinien być tym uczestnikiem tej polityki klimatycznej i tutaj w takim ujęciu międzypokoleniowym i w takim znaczeniu różnych ról, jakie pełnimy w społeczeństwie.
To już 24. edycja konkursu, którego patronem medialnym jest Radio Katowice.
Wystartowała jubileuszowa dziesiąta edycja akcji Charytatywnie dla Zwierząt.
Jej celem jest pomoc psom i kotom przebywającym w schronisku dla bezdomnych zwierząt w Częstochowie.
Ze wsparcia korzystają także organizacje opiekujące się zwierzętami.
Jak co roku zbieramy przede wszystkim koce, legowiska, środki czystości, miski czy smyczy oraz karmę, mówi organizator akcji Jakub Sikora.
Musimy zwracać też uwagę na jakość karmy.
Nawet nie chodzi o to, czy karma jest droższa czy tańsza, ale po prostu ta tańsza karma często powoduje więcej złego dla zwierząt, chociażby przez problemy żołądkowe, które mogą się pojawić po takiej karmie bardzo, bardzo niskiej jakości.
Oczywiście liczymy na każdą pomoc, natomiast lepiej kupić mniej, ale dobrej niż więcej, ale gorszej karmy.
Akcja potrwa do 12 grudnia.
Potrzebne rzeczy można przynosić do siedziby Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Częstochowie.
A teraz przenieśmy się na chwilę do Jaworzna, bo to miasto chce produkować samochód elektryczny.
Powiedział o tym prezes Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej Rafał Żelazny.
Jak powiedział kilka dni temu na stronach Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej pojawiła się informacja o wynikach rankingu firm, które mogłyby otrzymać dofinansowanie na budowę zakładu.
Jedną z nich jest Electromobility Poland.
Firma ubiega się o 4,5 miliarda złotych z KPO na budowę hubu elektromobilności i fabrykę samochodów właśnie w Jaworznie.
Jest duża szansa, że w tym miejscu powstanie fabryka samochodów elektrycznych, tylko z nieco innym modelem biznesowym.
To znaczy nie będzie to model, który będzie polegał tylko na składaniu, ale będzie to model, którego główną ideą jest to, abyśmy byli zaangażowani także w prace badawczo-rozwojowe i licencja na samochody.
Wiedza była dzielona pomiędzy partnerów tego projektu.
Gdyby doszło do podpisania umowy, to w połowie przyszłego roku mogłaby ruszyć budowa fabryki.
Drugi projekt to PowerUp HydroTech, który zakłada budowę zakładu produkcji generatorów wodorowych i ogniw.
I na koniec tego wydania wysypiska mam dla Państwa korespondencję z Wielkiej Brytanii.
Tamtejsza policja zatrzymała 39-letniego mężczyznę za nielegalne wyrzucenie kilkuset ton śmieci.
Odpady są składowane nad rzeką w pobliżu Oksfordu.
Nielegalne wysypisko uznano w Anglii za największą ekologiczną katastrofę w regionie.
Hałda śmieci, która pojawiła się w miejscowości Kidlington pod Oxfordem ma 150 metrów długości.
To więcej niż dwa samoloty jumbo-jety ustawione w jednej linii.
Nielegalne wysypisko znajduje się między drogą szybkiego ruchu a rzeką.
Lokalni rezydenci mówili telewizji Channel 4, iż obawiają się, że wkrótce większość śmieci trafi do wody.
Władze nic nie robią, to katastrofa ekologiczna.
Trzeba to jak najszybciej usunąć.
Odpadki dostają się przecież do rzeki.
Będą zaraz w Oksfordzie.
Trzeba te śmieci stąd zabrać, a nie ogrodzić.
Zamiast wydawać na płot, mogli już trochę tych nieczystości wywieźć.
Ale dobrze, że już kogoś aresztowali.
Śmieci są zabezpieczone, wokół hałdy jest ogrodzenie, ale odpadki nie zostaną szybko usunięte, bo gmina nie ma na to pieniędzy.
Lokalne władze mają nadzieję, że dostaną środki od rządu.
Londyn Anna Rączkowska, Polskie Radio.
A za tydzień powolutku zaczniemy sobie wchodzić w świąteczny klimat.
Dziś już życzymy Państwu spokojnego i bezpiecznego wieczoru.
Audycję dofinansowano ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.
Za treści przedstawione w audycji dofinansowanej ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach odpowiedzialność ponosi redakcja.
Ostatnie odcinki
-
Wysypisko. Czym oddychamy?
29.01.2026 18:15
-
Wysypisko. Co zrobić z choinką? Opady śniegu or...
22.01.2026 18:15
-
Wysypisko. Zimowe ptaki, północne przyloty i po...
15.01.2026 18:15
-
Wysypisko. Co o mrozach sądzą klimatolodzy?
08.01.2026 18:15
-
Wysypisko. W poszukiwaniu idealnej choinki
18.12.2025 18:15
-
Wysypisko. Gdzie po choinkę?
11.12.2025 18:15
-
Wysypisko. Sól, która powoduje ból na psich łap...
04.12.2025 18:15
-
Wysypisko. Zima
27.11.2025 18:15
-
Wysypisko. Czyste powietrze
20.11.2025 18:26
-
Wysypisko. Od futra po butelki: jak przygotowuj...
06.11.2025 18:15