Mentionsy

YesWas | Podcast
29.08.2025 11:32

#535 - wnawiasie.pl

Dzisiaj o tym co nas powstrzymywało przed nagrywaniem, czyli https://wnawiasie.pl! Ale nie tylko, bo polecamy świetny serial w kąciku kulturalnym i Wojt wreszcie znalazł zdalny dostęp, który działa.

Linki z odcinka:

W nawiasie znajdziesz tu: https://wnawiasie.plJetKVM: https://jetkvm.com/The Pitt: https://www.hbomax.com/pl/pl/shows/pitt-2024/e6e7bad9-d48d-4434-b334-7c651ffc4bdf

Nasze sociale:

Nasza instancja Fediverse: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://wspanialy.eu⁠⁠⁠⁠⁠Arlena: https://x.com/wittaminaPaweł⁠: https://wspanialy.eu/@pawel⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠Wojtek⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠: https://bsky.app/profile/wojtek.omg.lol

Zostań mecenasem naszego podcastu. Już od 15 zł lub 3$ odblokuj dostęp do półodcinków After Dark dostępnych tylko dla Patronów. Kliknij tu (⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://www.patreon.com/ywp⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠) i wspieraj redakcję Yes Was.

Potrzebujesz maila albo VPN? Polecamy: Fastmail – ⁠⁠https://bit.ly/FastmailYWP⁠⁠⁠⁠, Surfshark – ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://surfshark.deals/yeswas⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠.

Porozmawiaj z nami i naszą cudowną społecznością na forum Yes Was Podcast: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://forum.yeswas.pl⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠.

Możesz być z nami w kontakcie także na grupie na ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠Telegramie⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠: https://yeswas.club


Hosted by Simplecast, an AdsWizz company. See pcm.adswizz.com for information about our collection and use of personal data for advertising.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 715 wyników dla "JetKVM I"

Witam serdecznie w kolejnym odcinku Yesus Podcastu.

Witamy serdecznie w 535 odcinku Yesus Podcastu.

No cóż, trochę nas nie było.

Wakacje przecież były.

Oczywiście wakacje.

Wakacje chociaż dla nas pracujące, o czym pewnie dzisiaj pogadamy.

No dawno się nie słyszeliśmy, więc stwierdziliśmy, że to jest dobry moment.

Tak, ostatnio zauważyliśmy, że nagrywamy odcinki tak mniej więcej co miesiąc.

I spojrzałam właśnie na swoje notatki, że ostatnio nagrywaliśmy 5 czerwca.

Dziś jest 27 sierpnia.

I teraz w zależności jaką matematykę się przyjmie w swojej głowie, na przykład w mojej głowie jest taka matematyka, że właściwie nie nagraliśmy tylko przez cały lipiec.

Czyli w czerwcu był odcinek, teraz w sierpniu znowu jest odcinek.

No a cały lipiec to jest też właściwie jeden miesiąc, więc w sumie wychodzi na to samo.

Nagrywamy co miesiąc.

To kreatywni księgowi też podchodzą do takiej rzeczy.

No i tam też jakby ważne jest, który jest miesiąc, nieważne, który jest dzień.

Wszystko zależy od impretacji.

Tak, od tego właśnie.

Jak to było po angielsku?

Impretation.

Oczywiście, of course, yes, of course.

Oui, oui, bonjour.

Dobrze, ale przychodzimy do was z rzeczami różnymi.

O czym chciałabyś najpierw pogadać?

Najpierw chyba chciałabym pogadać, bo nie wiadomo ile czasu nam to zajmie, o projekcie, nad którym pracowaliśmy przez ostatnie ponad trzy miesiące i który ujrzał światło dzienne w tym tygodniu i może niektórzy z was już go widzieli, a jeden z was to nawet go wręcz urodził.

Więc będzie doskonale wiedział o czym mowa.

A mianowicie zrobiliśmy swoją grę, którą można grać na stronie wnawiasie.pl Jest.

Dziękujemy za tłumaczenie.

Jak najbardziej.

W nawiasie, no już żyję, więc też inaczej o tym myślimy.

Już możemy wreszcie po pierwsze o tym mówić, bo staraliśmy się utrzymać to w tajemnicy, żeby nikt nie wiedział, co robimy.

Trochę nawet może dlatego, że czuliśmy oddech konkurencji na naszych plecach.

Oczywiście wyimaginowany.

Której nie było.

Której nie było, jak się okazuje.

Ale mieliśmy poczucie, że może być tak, że ktoś też to zrobi.

Tak, a myśleliśmy w ten sposób dlatego, że gra jest oparta na grze anglojęzycznej, na którą ja się natknęłam przypadkowo w maju.

Zobaczyłam na TikToku filmik nagrany przez dziewczynę, która po prostu pokazuje jak w nią gra i podaje nazwę tej gry, więc ja ją sobie wyszukałam i w nią wsiąkłam i jest to gra Bracket City, może też ją znacie.

No i ja zaczęłam rozwiązywać tamte rebusy i tak mi się spodobała, że rozwiązałam wszystkie, jakie były dostępne.

No ale niektóre... To był taki love-hate relationship z tą grą, bo dawało mi dużo satysfakcji, kiedy odgadłam konkretną zagadkę, ale kiedy...

Przepraszam, ale kiedy nie wiedziałam, nie znałam odpowiedzi i wiedziałam, że nie ma opcji, żebym znała odpowiedzi, bo na przykład nie dało się tego wygooglać i żeby wiedzieć, jakie płatki śniadaniowe jedzą Amerykanie, musiałabym codziennie chodzić do amerykańskiego sklepu i być z nimi zaznajomiona.

Więc zauważyłam, że nie jest to gra dla obcokrajowców i nie jest to gra tylko dla osób znających angielski, tylko zawiera bardzo dużo jednak realiów życia w Stanach.

co było dla mnie niemożliwe do opanowania.

Więc na przykład rzadko udawało mi się rozwiązać rebus całkowicie bezbłędnie.

Zwykle albo musiałam prosić o podpowiedzi, albo właśnie jeśli się dało wyszukać, to musiałam szukać.

No i też nie podobał mi się system punktacji.

który tam został wymyślony, bo tam jest tak, że jeżeli rozwiązujesz bezbłędnie rebus, to dostajesz tak jakby 100 punktów.

I teraz te punkty są odejmowane za udzielanie błędnych odpowiedzi i zaproszenie o podpowiedzi.

Tylko, że bardzo dużo punktów się odejmuje.

kiedy prosisz o podpowiedzi.

Więc na przykład jak poprosisz o podpowiedź pierwszej litery danej zagadki, to ci zabierają 5 punktów, a jak nadal nie wiesz, to prosisz wtedy o podanie tego rozwiązania na tą konkretną zagadkę i odejmują ci 20 punktów.

Czyli w sumie wystarczy, że zrobisz to 4 razy w trakcie rozwiązywania jednego rebusu i już masz 0.

I niezależnie od tego, ile pozostałych... 4 razy 20 punktów to będzie 8.

No bo najpierw 5 za literę i potem jeszcze 20 za słowo.

Więc zrobisz to 4 razy, masz 0 i nawet jeśli rozwiążesz pozostałe zagadki w tym rebusie dobrze, to nadal masz 0.

I to było dosyć frustrujące.

Ja sobie pomyślałam, ok, raczej powinno to wyglądać tak, że jest to w jakiś sposób proporcjonalne.

Reszta, którą rozwiązujesz dobrze, nie działa nadal obojętnie na ten wynik.

No i rozwiązywałam to i tak sobie myślałam, ale by było fajnie, jakby takie coś było po polsku.

No i jak ja mam taką myśl, to oczywiście po prostu zaczynam sama to robić, co bym chciała, żeby było.

No i zaczęłam sobie wymyślać.

Jeszcze najpierw pewnie szukałaś, co?

gdzieś?

Czy nie szukałaś?

Nie wpadłam nawet na to, żeby szukać.

Skoro na to nie wpadłam, to znaczy, że nie istnieje.

Jeżeli nie byłam na Antarktydzie, to znaczy, że Antarktyda nie istnieje.

Dokładnie.

Więc po prostu zaczęłam sobie wymyślać swoje rebusy i najpierw sobie zaczęłam pisać po prostu tak tekstowo, żeby zobaczyć, czy jestem w stanie w ogóle wykminić coś takiego, takie zagadki napisać, żeby to dało się zapisać, potem rozwiązać i tak dalej.

No i tych pierwszych kilka napisałam i stwierdziłam, ha!

I powiedziałam do ciebie, proszę mi to zrobić.

A ty powiedziałeś, już się robi.

I za trzy dni, no jednak nie umiem.

Dokładnie.

Ale powiem wam szczerze, co zrobiłem.

Najpierw zacząłem szukać na githubie, czy przypadkiem ktoś nie zrobił po prostu wersji jakiejś open source.

tego mechanizmu, no bo jakby to musi być mechanizm, który z jednej strony ktoś od strony back-endu wpisuje tą zagadkę w pełni, że wszystkie te znawiasy i tak dalej, a z drugiej strony ktoś, kto później otwiera stronę, no to może to rozwiązać.

No i tak zastanawiałem się, może ktoś to zrobił.

No i tam znalazłem jakiś projekt, ale no mówię, no nie wiem, czy łatwo to jest dostosować, czy niełatwo.

No ja przecież ja nigdy w kodzie nie grzebałem, ja jestem zielony.

Vibe coding to też jest dla mnie jeszcze totalnie nieprzeorany temat i nie wiem, czy bym chciał vibe codować coś takiego, bo po prostu...

wiesz, nie wiedziałbym o co pytać te wszystkie LLM-y.

Bo ja jestem na tyle mało zagłębiony w temacie właśnie pisania kodu, tworzenia rzeczy w internecie na takiej podstawie, że po prostu bym nie wiedział.

No i oczywiście najpierw do Orzecha, może Orzech coś byś znalazł, może ty masz jakiś dostęp do ludzi, którzy... No i tutaj Orzech tylko powiedział, że on to widzi, że to pewnie w Javascriptie trzeba zrobić.

Ja mówię, okej, dobra, to nas gdzieś kieruje, przynajmniej.

No i zapytaliśmy na forum naszym cudownym, jesłosowym i zgłosił się do nas Maciek Buchert, który mówi ej, potrzebujecie jeszcze programisty?

No i się zaczęła.

Piękna historia.

Bardzo mi się ten proces podobał, bo

Po pierwsze, chyba wiedzieliśmy wszyscy, jak napisać instrukcję, żeby programista je zrozumiał, o co nam chodzi.

Czyli, że mimo tego, że jakby nie operowaliśmy tym językiem za bardzo, no bo nie znamy się na tych wszystkich... Nie musimy wcale.

Serwery, coś tam, tu, kesze, pliki, kuki, no wiemy, co to jest mniej więcej, ale no jak...

tego użyć, nie mam pojęcia.

I po prostu mam dużą taką wdzięczność do Maćka, że raz, że był cierpliwy na te nasze wszystkie różne uwagi i właśnie specyfikacje, które jakby zupełnie pewnie odbiegały od tego, co widział już w swojej karierze, ale z drugiej strony też miał bardzo duży wkład.

i jakby wiele decyzji podjął po prostu sam i to były dobre decyzje.

Że jakby przygotował nam rzeczy, które były na pierwszy rzut oka o, fajne, to działa i tak powinno być.

Wcale o to nie prosiliśmy, ale może być, niech zostanie, nie?

Podoba nam się.

Tak i to było super, jakby za to bardzo jestem wdzięczny i myślę, że dzięki temu też ten projekt powstał.

W sensie, że nie było żadnych tarć, po prostu było, nie dawaliśmy też za jakichś hardkorowych deadline'ów, no bo umówmy się, robimy coś zupełnie dla fanu też i nie możemy o tym zapominać.

Więc tam jakieś wymuszanie nie wiadomo jakich deadline'ów, że musimy to zrobić jakoś szybko, no zupełnie mijało się z celem, więc myślę, że tutaj po prostu ten luz był bardzo fajny, to, że robiliśmy trochę, no właśnie, wszyscy razem taki...

fan projekt, to nas jakoś ustawiło w dobrym miejscu, jeżeli chodzi o projektowanie tego i tworzenie tego.

Chociaż Maciek pytał kilka razy, kiedy byście chcieli uruchomić.

Ja zawsze mówiłam ASAP.

Najchętniej to w ogóle dzisiaj.

A jak mnie zapytałeś, bo zaczęliśmy pracować nad tym jakoś w połowie maja gdzieś.

Jak mnie zapytałeś, no a kiedy ty byś to chciała wrzucić?

Ja mówię, no nie wiem, za dwa tygodnie.

Takie było moje pojęcie o powstawaniu tego typu projektów, że w dwa tygodnie to się totalnie da zrobić.

No to zajęło nam trzy miesiące.

I oczywiście tam był jakiś nasz urlop po drodze, Maćka urlop po drodze, no to powiedzmy, że tam trzy tygodnie wyjęte w takim urlopowym trybie.

No ale mimo wszystko, no to nie są dwa tygodnie.

Potem też był taki powiedzmy soft launch dla znajomych kilka dni przed oficjalną publikacją, którzy też nam bardzo pomogli, bo mieli jakieś swoje uwagi, wynaleźli kilka błędów, bo nie każdy rebus powiedzmy działał, albo coś tam się pojawiało, albo się nie pojawiało, albo jakaś tam zagadka psuła całą mechanii też trzeba było jakieś tam edycji dokonać na końcu.

No i tak, bardzo fajnie.

Ja też jestem bardzo zadowolona ze współpracy z Maćkiem.

Nadal nigdy się nie spotkaliśmy.

Nie podaliśmy sobie ręki.

Spotkaliście się.

Ale kiedyś dawno, czego ja nie pamiętam.

Lata temu na jednej z pierwszych kongregacji jest wąsaczy.

Maciek przyjechał.

Wtedy jeszcze chyba swoją dziewczyną nawet nie byli narzeczeństwem.

ale już byli ze sobą i pamiętam, żeśmy się wszyscy widzieli w resorcie zresztą.

Ja pamiętam to spotkanie w resorcie, ale po prostu ja nie rozróżniam tych geeków od siebie, bo oni dla mnie wszyscy wyglądają tak samo.

No bo wszyscy mają tłuste włosy w Edenie.

Także przepraszam cię Maćku, bardzo możliwe, że się spotkaliśmy, ale ja tego nie pamiętam, bo ja tego dnia poznałam 20 takich samych geeków i pewnie byłeś jednym z nich, ale przy okazji tego projektu w ostatnich trzech miesiącach się nie spotkaliśmy.

Wszystko było albo mailowo, albo na grup czacie.

Ale nie użyliśmy głosu.

Nie użyliśmy głosu, wideo.

Nawet telefonu żeśmy nie uruchomili.

W takim sensie, żeby zadzwonić do siebie.

Więc absolutnie nie możemy powiedzieć w tym przypadku, że to spotkanie mogło być mailem, bo po prostu były same maile.

I same wiadomości.

Ja jestem mega dumny z tego, że to się tak udało zrobić, bo uważam, że to był wcale nie taki prosty projekt do zrobienia.

ale udało nam się i to jest oczywiście jakby i nasz wkład i Maćka wkład w to żeby właśnie to tak działało ale uważam, że super się udało dogadywać wszystko było jasne, klarowne jeżeli były jakieś wątpliwości to od razu pojawiały się pytania szybko na nie odpowiadaliśmy i po prostu no

To poszło i się udało i to jest naprawdę super i uważam, że to powinien być taki modelowy przykład, przynajmniej z naszej perspektywy, bo nie wiem tam Maciek ile klał na nas pod stołem, ale z naszej perspektywy jakby to jest taki modelowy przykład robienia rzeczy w internecie, że da się bez tych wszystkich spotkań, bez tego przerzucania się jakimiś mailami, które nic nie znaczą, wiesz...

bez jakichś arkuszy kalkulacyjnych.

Które trzeba skracać przez czat GPT, bo ktoś się rozpisał za dużo i zamiast konkretów jest tyle rzeczy, które mogą pójść nie tak w dużych organizacjach.

Śmiałem się z tego, że w KORPO to by trwało przynajmniej trzy razy tyle i mielibyśmy ileś dziesiąt niepotrzebnych spotkań przy okazji tego projektu.

W dwudziestoosobowym zespole, z którego piętnaście osób nic nie robi.

I jeszcze trzeba by było

godzić potrzeby każdego z działów, potrzeby działu sprzedażowego, potrzeby działu od akwizycji nowych użytkowników.

It's a game, it's for fun.

I fajnie, że tak jest.

Bardzo się cieszę, że mogliśmy to zrobić właśnie w ten sposób.

I super.

I wyszło bardzo fajnie, uważam.

Tak, też uważam, że fajnie wyszło.

I może jeszcze w ogóle powiemy, co to jest.

To w nawiasie, bo nie każdy przecież z naszych słuchaczy ma to, co my w głowie.

Więc jeżeli jeszcze nie widzieliście, może już zdążyliście wejść na stronę, można korzystać zarówno na desktopie, jak i na mobilce.

No to jest to rebus słowny, który wygląda tak, jak się na niego spojrzy, rzuci pierwszym okiem, jakby to był pewnego rodzaju kod, bo zagadki, które się składają na jeden rebus, jest ich zwykle około 20 do 30, są wpisane w nawiasach kwadratowych.

I te nawiasy są zagnieżdżone, czyli tak jak te rosyjskie laleczki, matrioszki, gdzie jest jedna w drugiej, w trzeciej, w czwartej, piątej, to my zaczynamy rozwiązywanie tego całego rebusu od zagadki, która jest najbardziej w środku i ona jest zaznaczona w tekście na szaro.

I teraz takich zagadek na szaro zwykle jednocześnie w tym całym tekście jest kilka, więc możemy zacząć od dowolnej, której chcemy, dlatego że one się w tym danym rebusie nie powtarzają, więc system wie, którą zaakceptować jako dobrze rozwiązaną.

Nie trzeba ich jakby ruszać.

Nie trzeba ich ruszać.

Nie trzeba wybierać tej, na którą chcesz odpowiedź, po prostu wpisujesz odpowiedź na jedną z nich.

Na dole strony jest pole tekstowe, na desktopie to nawet kursor się tam chyba już sam umieszcza, jak się otworzy stronę, nie pamiętam.

Ale może trzeba wejść w to pole i tam kliknąć.

I po prostu wpisujemy słowo, które jest odpowiedzią na dowolną z tych zagadek.

Nigdy tam nie będzie więcej.

Nie ma znaczenia wielkość liter, ale mają znaczenie polskie znaki.

I odmiana.

I odmiana.

Często trzeba naprawdę uważnie przeczytać każdą zagadkę, żeby wpisać słowo, jeżeli na przykład jest to rzeczownik, to wcale nie zawsze on będzie w liczbie pojedynczej w mianowniku.

Tak, żeby pasował do kontekstu i tak, żeby pasował do tego, co jest poza tym nawiasem.

No bo tak naprawdę do każdej zagadki mamy dwie podpowiedzi.

Czyli to jest albo definicja tego słowa, albo jakieś zdanie z luką, gdzie trzeba to słowo wpisać.

A oprócz tego jeszcze mamy ten nawias, który jest bezpośrednio zewnętrzny, bo to słowo się wpisuje, na przykład jest częścią innego słowa, albo jest częścią zdania, które jest tam jakby wyżej, poziom wyżej.

Więc z tą myślą rozwiązujemy.

No i na razie odzew jest bardzo pozytywny.

Takie językowe świry jak ja to są bardzo zadowolone, bo ja też właśnie taki typ rozrywki bardzo lubię.

Staram się, żeby te zagadki były jednocześnie i trochę edukacyjne, można się dowiedzieć paru rzeczy, na przykład poznać nazwę jakiegoś zwierzęcia albo miejscowości czy rzeki.

Trochę przypominają one hasła krzyżówkowe, ale też pilnuje tego, żeby się nie za bardzo powtarzały, no bo często na przykład jest do zgadnięcia słowo pierwszy albo pierwsze, no bo na przykład jest

pierwszy odcinek jakiegoś serialu w tym Rebusie wspomniany.

Albo, że pierwsza kobieta została premierem gdzii tak dalej.

No to też nie chcę, żeby za każdym razem słowo pierwszy było zdefiniowane tak samo.

Więc dla mnie to też jest taka gimnastyka, żeby to nie było powtarzalne.

No bo jak się rozwiązuje krzyżówki, szczególnie na przykład panoramiczne,

To potem już na pamięć się zna te hasła.

Wpisujesz z automatu prawie.

Więc tutaj chcę, żeby to było różnorodne, żeby było zabawne, żeby było też współczesne, czyli nie same rzeczy, które znają 60-latkowie, tylko żeby można było też skorzystać z bieżącej wiedzy i popkulturowej, i jakiejś technologicznej.

Żeby to po prostu sprawiało frajdę, żeby ten poziom też był zróżnicowany.

Niektóre zagadki są bardzo proste.

Na przykład, nie wiem, taki niedźwiedź mocno śpi.

No to wiadomo, że stary.

A niektóre są takie, że albo trzeba pogooglać, bo też staram się, żeby to było możliwe, że nawet jeśli ktoś nie wie, to że jest w stanie to wyszukać w internetach.

albo jest na przykład słowo do przetłumaczenia na inny język, no to tam jest flaga wtedy podana, bo pojawiają się też pojedyncze emoji gdzieś tam w tekście.

Także napisałam to tak, jak piszę wszystko, czyli tak, jak sama bym chciała to konsumować.

Gdyby ktoś mi dał taką grę do rozwiązania, bo ją zrobił zamiast mnie, to bym pomyślała, wow, jaka fajna gra i bym też pomyślała, kurczę bladę, czemu ja tego nie zrobiłam.

Więc cieszę się, że to zrobiłam, a z drugiej strony szkoda, że nie mogę w to pograć.

Właśnie rozmawialiśmy o tym tu wewnętrznie, dyrektorsko, że może jedno z zagadek ja przygotuję kiedyś na jakiś dzień, tak żebyś ty faktycznie mogła się zmierzyć z nią, ale no to zobaczymy.

Może coś wymyślę, może mi pozwolisz, no nie wiem.

No to może na prima aprilis.

Teraz mi się przypomniało, jak opowiadałaś o tym, jak ona działa, bo ja zawsze próbuję znaleźć jakieś takie krótkie, jednozdaniowe wytłumaczenie o co to jest.

No i pierwsze oczywiście, co przychodzi do głowy, że jednak dużo bierze z krzyżówek, no bo masz jakiś opis, czy jakieś pytanie, jakieś zdanie do uzupełnienia, jego odpowiedzią jest jedno słowo, które trzeba wpisać, więc jakby ta mechanika krzyżówki działa.

Ale nie mamy kratek i nie wiemy ile liter ma to słowo.

To prawda, tak, więc dokładnie.

A z drugiej strony jeszcze fajnie tu może wytłumaczyć mechanikę tego, że najpierw musisz robić to, co jest zaznaczone na szaro, czyli ten najbardziej zagnieżdżony nawias, a później dopiero możesz następne.

I to mi się teraz skojarzyło, wcześniej tego nie miałem, ale teraz mi się skojarzyło z grą.

Nie wiem, czy ty grałaś w Madżonga kiedyś.

I masz te z obrazkami różne, wiesz, ułożone jak w piramida trochę te kostki.

I tam się robi to na krawędzi najpierw.

I z góry.

I nie możesz zrobić niczego, co jest przykryte innym klockiem.

Więc w pewnym sensie to tłumaczy taką trójwymiarowość, że jakby przekręcić te dwuwymiarowe słowa i te nawiasy byłyby poziomem, no to właśnie by rosły takie wieże wtedy, nie?

Jak sobie to wyobrazisz.

Bo rzeczywiście nie można rozwiązywać jakby...

W dowolnej kolejności.

W dowolnej kolejności, tylko my ją narzucamy właśnie tym ułożeniem.

Chociaż nie każdy musi rozwiązać tej samej kolejności, bo jeden rebus składa się z kilku takich powiedzmy drzewek, zagadek i można zacząć od dowolnego drzewka.

Oczywiście.

ostatnie odgadnięte słowo u każdego może być inne.

jedno z trzech, powiedzmy, albo jedno z czterech, zależy ile tych drzewek tam jest.

No i to, które się odgadnie, ono się od razu w tym tekście pojawia na różowo, więc widać co przed chwilą odgadłaś, odgadłeś, odgadłoś.

I potem idziemy jakby poziom wyżej.

Tak długo rozwiązujemy, aż nie będzie nic szarego.

I wtedy zobaczymy rozwiązanie.

A rozwiązaniem jest zawsze jakieś wydarzenie, które tego dnia, do którego przypisany jest ten rebus, ma swoją rocznicę.

I dlatego po rozwiązaniu pojawia nam się, zazwyczaj, bo nie zawsze, zazwyczaj pojawia nam się data, kiedy to się wydarzyło dokładnie

I dzięki temu też można się czegoś dowiedzieć, że na przykład jakieś odkrycie naukowe wtedy nastąpiło albo ktoś odniósł jakiś sukces sportowy czy artystyczny.

Staram się, żeby to były takie rzeczy raczej pozytywne, czyli nie tam ilu Żydów wymordowano na wojnie, bo jak szukam tych wydarzeń i przypisuję je do konkretnych dat, no to przeglądając Wikipedię

Bo zwykle stamtąd biorę swoje informacje.

No to powiem szczerze, że tak mniej więcej 70% tych faktów, które jest podanych, że się tego dnia coś wydarzyło, to dotyczy wojen, bitew właśnie, że coś tam ktoś komuś spalił, albo ktoś kogoś zamordował, albo że tam tu Niemcy przejęli to, ten teren.

no to ja to wszystko odfiltrowuję i tak naprawdę szukam właśnie czegoś takiego, co... No zdarzają się oczywiście, bo nawet wybrałam do niektórych rebusów takie hasła, powiedzmy, że tam ktoś umarł, powiedzmy, ale no, że było to jakieś wyjątkowe też, że to nie jest tak, że każdy rebus to jest, że tu tego zabili, tu tylu zabili i tu taka wojna wybuchła, nie?

Tylko raczej coś takiego, ha, fajne, ciekawe.

Z Jezusem tak było Niby umarł, a później jakby wrócił To jest taka ciekawa śmierć Można by użyć Ale na przykład o Jezusie Nie za bardzo mogę napisać Dlatego, że musiałoby być to wydarzenie Do konkretnego dnia przypisane Więc jeżeli Szczególnie te wydarzenia w historii Sprzed powiedzmy pięciuset I więcej lat Nie zawsze jest zapisane gdzieś w annałach Którego dnia to się wydarzyło No tak

Nawet niektóre postacie historyczne, jak czytam sobie o nich, nie mają doprecyzowanej daty urodzenia.

Bo na przykład różne źródła podają różnie, że albo się urodził tego lutego, albo się urodził tego marca.

No to pewnie w rodzinach nawet i naszych, i naszych słuchaczy znajdą się osoby, które nie mają stuprocentowej pewności, którego dnia się urodziły.

Ja nawet mam taką przyjaciółkę.

Nawet przyjaciółkę.

Mam przyjaciółkę, która jest młodsza ode mnie, czyli ma mniej niż 40 lat i ona nie wie dokładnie, kiedy są jej urodziny, bo jest to jeden z dwóch dni i to nie są nawet dni jakby sąsiadujące, kolejne.

Więc ona obchodzi dwa razy urodziny, bo ona nie wie, który to jest z tych dwóch dni.

Strytnie.

Bardzo sprytnie.

Ja też nie wiem, wydaje mi się, że tak z pięć dni w roku by się znalazło kandydatów.

To ciekawe, że tak jest.

Bo myślałem, że to dotyczy raczej wszystkich osób tam, wiesz, typu dziadkowie, pradziadkowie.

I to też mnie zdziwiło, kiedy mi o tym powiedziała.

Więc ja też w kalendarzu mam zapisane jej urodziny dwa razy.

I mam najpierw napisane urodziny jej i potem napisane drugie jej urodziny.

Więc na wszelki wypadek składam życzenia dwa razy.

W tym samym miesiącu akurat są te dwa dni, ale to nie tak, że to są kolejne dni.

Także jeżeli już się zapoznaliście z moją albo naszą grą, chociaż ona jest tak bardziej moja, bo całą treść to napisałam ja.

Parę osób mnie pyta po tym, jak im pokażę.

A czy korzystasz z AI do układania tych zagadek?

No więc nie.

Nie korzystam z AI.

Sama układam wszystkie zagadki.

Cały tekst napisałam ja.

Oczywiście, że korzystam z różnych źródeł, no bo czytam sobie o czymś.

Na przykład w którymś rebusie potrzebowałam taką zagadkę, na którą odpowiedź będzie słowo gen.

I tak sobie myślę, ha, to może na przykład napiszę, że jeden z iluś tam w DNA.

I sobie myślę, no to ciekawe, ile genów jest w DNA.

Więc musiałam o tym poczytać dopiero, dowiedzieć się tego.

Więc zdarza się, że robię jakiś tam research, ale samą treść układam sama, nie kopiuję tego znikąd.

I uważam, że to nadaje dosyć dużą wartość temu.

Jak gdybym rozwiązywała coś takiego i ktoś by mi powiedział, że to AI napisało, to bym tak sobie myślała, a dobra, to tam takie...

nie miałabym myślę takiego może sentymentu do tego wtedy.

Więc to, że to powstało w czyimś mózgu i ktoś to rozwiązuje potem i sobie pomyśli właśnie, a fajnie to wymyśliła.

A nie, że jakiś tam komputer to zrobił za kogoś.

Więc myślę, że to jest tutaj istotne.

A dla mnie to też jest frajda.

Ja się w ogóle dużo rzeczy dowiaduję dzięki temu.

Czytam o tym, więc to też jest dla mnie wartościowo spędzony czas.

No i super.

Moja rola w tym projekcie była forward managera przede wszystkim.

Tłumaczyłem z ludzkiego na programistyczne i w drugą stronę.

Chociaż też rzadko była taka potrzeba.

Myślałem, że będę potrzebny częściej jakby do tego właśnie.

Bo tak myślałem, że a może na przykład ty będziesz pisać instrukcję bardzo ludzkim językiem i na przykład Maciek czegoś będzie nie rozumiał, ale tu w ogóle nie było żadnego problemu z komunikacją, więc raczej...

Tylko jak zadawał pytania techniczne i ja po prostu nie mam takiej wiedzy, no to wtedy ty mogłeś na nie odpowiedzieć.

Oczywiście, no ale tam wiesz, tam jakieś analytics, jakieś coś, tu się wpięliśmy.

A, no i o, jeszcze jedna rzecz ważna uważam.

I zależało nam na tym, żeby ten projekt był bardzo oldschoolowy, jeżeli chodzi o obecny internet, czyli te skrypty, które są wpięte.

My mamy tylko Google Analytics, tylko po to, żebyśmy wiedzieli mniej więcej ile jest graczy, ile robią odsłon.

To jest dla nas ciekawe i fajne i oczywiście może się okaże, że kiedyś

Pojawi się jakiś klient, który będzie chciał sponsorować stronę w nawiasie albo konkretną zagadkę.

Na jeden dzień jest jeden rebus, który się składa z 20 do 30 zagadek.

Więc taką funkcję też doprogramowujemy właśnie, żeby była taka opcja.

Natomiast nie wpinamy żadnych facebookowych pikseli, żadnego cross śledzenia, jeżeli chodzi o konkretnego użytkownika.

Czyli my nie będziemy wiedzieć, że wy jesteście zalogowani na fejsa i akurat ty to ty i tak dalej.

Nie chcemy tego wiedzieć.

Nam na tym nie zależy.

Jeżeli klient będzie chciał faktycznie zasponsorować jakąś zagadkę i tak dalej, to dostanie od nas informację, ile osób widziało baner, bo planujemy robić to po prostu obrazkami, ile osób kliknęło w ten baner i tyle.

I tyle.

Jeżeli chcesz... I ewentualnie ile czasu dana osoba była na stronie.

Tak, bo to jakby śledzimy tak czy inaczej, bo to śledzimy też do wystawiania takich statystyk, żeby po rozwiązaniu całego rebusu, jak mamy już to ostatnie zdanie, no to każdy dostaje oczywiście wielkie wiwaty i wystrzeliwują... Nie mów co tam się dzieje, bo to żeby zachęcić.

Mega zaskoczenie.

Musicie zobaczyć.

i rozwiązać, żeby się przekonać, co tam się wtedy dzieje.

Nikt się nie spodziewa, co się wydarzy, jak rozwiążecie to.

Ale dostajecie informację o swoim osiągnięciu, czyli tam są przyznane punkty.

Punkty karne, bo punkty są tylko za proszenie o podpowiedzi i udzielanie nieprawidłowych odpowiedzi.

Czyli im mniej, tym lepiej.

Najlepszy wynik to zero punktów.

No i macie też podany czas, jaki wam zszedł na rozwiązanie danego rybusu i ten czas też nie jest wyświetlony podczas rozwiązywania.

Mnie bardzo stresuje to, jak widzę upływający czas, kiedy coś robię, nawet coś dla rozrywki, to już dla mnie to nie jest rozrywka, ale że on se leci w tle, no to tak na koniec informacyjnie dostaniesz info, tyle ci to zajęło.

I zwykle ten pierwszy rewuz oczywiście zajmuje najwięcej czasu.

Potem każdy następny się rozwiązuje szybciej.

Ja jak czasami muszę rozwiązać, bo muszę sprawdzić, czy on działa, to zwykle w półtorej minuty się wyrabiam.

Ale ja znam te wszystkie hasła, bo ja je sama napisałam, więc ja piszę.

Także jak ktoś ma mniej niż półtorej minuty, to znaczy, że rozwiązuje bardzo szybko i bardzo szybko czyta.

Ale to też nie ścigamy się ze sobą.

Specjalnie nie zrobiłam żadnych tabel, żadnego logowania, żadnego paywalla.

Chcę, żeby to wyglądało tak, jak chciałabym, żeby wyglądał internet.

Czyli wchodzę na stronę.

No musimy mieć niestety ten panel o ciasteczkach, bo on jest obowiązkowy i narzucany przez prawo.

Ale nie, że ja teraz muszę zamykać pierdyliard okien, tak jakbym wyrzucała ulotki ze skrzynki pocztowej i dopiero dochodzę do treści strony, nie?

Strona jest czysta, nic mi nie miga, nie śmiga, nie brzęczy, nie odwraca mojej uwagi.

Mogę sobie na spokojnie posiedzieć na kibelku, porozwiązywać tyle ile chcę, bo mogę rozwiązać jeden rebus, a mogę się przenieść do innego dnia.

Tam jest kalendarz, który się klika i sobie rozwiązać więcej.

Zależy komu ile czasu na kibelku schodzi.

No tak, można dużo czasu oczywiście spędzić.

Tak, albo nie pracując na przykład.

No oczywiście.

Tak, tak, to właśnie jak na 40 minut pójdziesz codziennie w pracy, to przez rok może się zbierać miesiąc za darmo pracy.

Także nie żebyśmy tutaj jakby, wiecie, sprzedawali jakieś protipy, a protip jest taki, że warto.

I wodę jeszcze ile zaoszczędzicie domowej?

W każdym razie... No ale i tak, polecane jest wstanie ze stanowiska pracy, jeśli jest praca na siedząco, przynajmniej raz na pół godziny, na pięć minut.

No to jak raz na pół godziny wstaniesz na pięć minut w ciągu ośmiu godzin, to masz szesnaście razy pięć minut, nie?

Więc też się zabiera, a to jest wszystko dla naszego zdrowia.

No naturalnie, naturalnie.

Zdrowie jest najważniejsze.

No, ale właśnie zależało nam na tym, żeby ten projekt jakby był utrzymany właśnie w takim oldschoolowym, niezautomatyzowanym, bardzo ludzkim obrazie i działa tak jak chcieliśmy i tak jak chcemy, żeby internet właśnie funkcjonował.

Że trochę powrót do przeszłości myślę właśnie z takimi oldschoolowymi banerami, które może się pojawią, zobaczymy, ale myślę, że to

jest duża wartość w tym, że właśnie nie śledzimy, że jakby nie wciskamy tu tych automatycznych reklam na przykład, że tu nie będzie slotów takich, że nagle Google Ads z całego świata będą nam tu śmigać.

Nie, nie, nie.

To tylko dedykowana, jeżeli w ogóle ktokolwiek się pojawi kiedyś i będzie chciał.

Może się w ogóle nie pojawi nigdy, bo nikt nie będzie zainteresowany reklamowaniem się na jakiejś gierce.

Oczywiście.

Ale gdyby ktoś może kiedyś chciał, to podamy właśnie takie opcje, że

że masz po prostu baner, jak ludzie będą chcieli, to w niego klikną, jak nie, to nie i tyle.

I ciekawy jestem, czy w ogóle ktoś jakby zgodzi się z takim naszym podejściem.

Wiadomo, że duże firmy, duże korpo, którzy sprzedają różne rzeczy, to oni już są teraz na etapie tych wszystkich automatyzacji, coś tam tu, nie wiem, nawet tych słów nie znam wszystkich, ale że ludzie tu wracają, wiemy, że to jest ten człowiek, on należy, to on już jest w profilu takim...

I fajnie, niech sobie będą na tym poziomie, tam gdzie ktoś chce.

Jeżeli chcą wejść do naszego domu, to muszą się trochę stosować do naszych zasad.

Mimo, że mamy już bardzo zaawansowaną produkcję żywności na świecie, ludzie jednak nadal kupują też cebulę.

Więc myślę, że się po prostu dogadamy, jeżeli ktoś będzie zainteresowany, a jak nie, to też spoko, bo w ogóle nie zrobiliśmy tego projektu po to, żeby na nim zarobić, tylko po to, żeby mieć frajdę, żeby się czegoś też nauczyć.

To było super doświadczenie.

Sama się nauczyłam wiele rzeczy, na przykład co to jest front-end i back-end, bo nie wiedziałam wcześniej.

I

I fajnie.

I cieszę się, że ludzie się przy tym dobrze bawią.

Ja też się przy tym dobrze bawię.

I będziemy to robić tak długo, jak będziemy się dobrze bawić, jak będziemy mieć do tego czas, zdrowie i ochotę.

I tyle.

I wam też życzymy dobrej zabawy i jeżeli macie jakieś czy uwagi, znaczy uwagi też, jakie możecie mieć uwagi, już wam powiem.

Wasze uwagi, że na przykład font mi się nie podoba, to to mnie nie interesuje akurat, nie?

No bo jakby mi się podoba i to się liczy.

Ale jeżeli coś nie działa...

A powinno.

Albo jeżeli coś można usprawnić jakoś, to dawajcie znać.

Macie większą wiedzę ode mnie w tej kwestii.

To my tam chętnie jakieś tam poprawki wprowadzimy.

Staraliśmy się to testować, wiadomo, ale jest nas trójka w tym całym zespole, więc też mogły nam rzeczy umknąć.

Część ze znajomych rzeczywiście zwróciła uwagę na jakieś rzeczy, które udało się szybko poprawić.

Między innymi wąsacze też zgłaszali.

Seba dziękuję i Kuba dziękuję, bo obaj niezależnie napisali o tym, że fajnie jakby ta instrukcja jak grać jednak dla świeżych użytkowników pojawiała się od razu, że nie trzeba jej wyklikać.

No bo rzeczywiście jak widzimy tą stronę tak pierwszy raz w ogóle, no to to wygląda jak gibberish.

Jest to nieintuicyjne na początku i to

jest tak naprawdę największa trudność tej gry.

Nie wcale rozwiązywanie tej gry, tylko skumanie o co tu w ogóle chodzi.

Jak się za to zabrać.

Jaka tu jest mechanika.

Więc zrobiliśmy to i faktycznie tam Maciek zadziałał i jak pierwszy raz się wchodzi na stronę, to ta instrukcja się wyświetla na początku i później już, jeżeli ktoś chce, to sobie może zawsze ją kliknąć.

Jest w menu, ale jest po prostu większa szansa, że ci, którzy przyjdą, to jednak od razu dowiedzą się jak to działa.

No i oczywiście na wideo też zrobiłaś bardzo dobry jakby przelot przez jedną zagadkę, czy jeden rebus i można sobie zobaczyć po prostu jak ty to robisz i wtedy już myślę, że wszystko jest jasne.

No i fajnie, a naprawdę mam wrażenie, bo też dostaję takie sygnały od jakichś swoich znajomych, że no to dużo mi zajęło, żeby zrozumieć na czym to polega, ale jak już zrozumiałem to jest w ogóle super.

Ja właśnie też mam wrażenie, że jest dość wysoki próg wejścia, ale jak już go

przekroczysz, to później idzie.

Myślę, że jest przede wszystkim ogromna satysfakcja z rozwiązywania.

Myślę, że to jest duży plus tego, że ludzie po prostu po pierwsze czują tą dopaminkę, że o fajnie, wiedziałem to, to wiedziałem, to wiedziałam.

No i też, a to może jeszcze jedna gierka.

To jest taki syndrom, że no dobra, zaraz wrócę do roboty, jeszcze tylko jeden rebusik.

No i też fajne jest to, że jest co rozwiązywać, bo zaczęłam je pisać w maju, więc stwierdziłam, no to dobra, to napiszę od 1 maja.

Czyli każdy dzień od 1 maja 2025 do dzisiaj, niezależnie od tego, kiedy to dzisiaj jest, bo ja cały czas piszę na bieżąco i staram się, żeby przynajmniej rebus na jutro był już w systemie, więc o północy powinien wskoczyć.

Są do rozwiązania, więc dzisiaj nagrywamy to pod koniec sierpnia, więc rebusów już jest ponad 100.

Dlatego jak ktoś wejdzie na stronę, rozwiąże sobie pierwszy, niektóry, ale domyślnie widzi zawsze dzisiejszy i mu się spodoba, no to jest nad czym siedzieć.

Może się jeszcze bawić dalej i rozwiązywać poprzednie.

A jeszcze jedna rzecz taka, że dla nowych graczy, protip, wybierzcie sobie urządzenie, na którym będziecie później grać, bo wszystkie postępy w grze zapisujemy w ciasteczkach, które są zapisywane na tym konkretnym urządzeniu, więc po prostu jeżeli zaczniecie rozwiązywać na telefonie, a później pójdziecie na komputer, no to na komputerze już nie będzie zaznaczone, które faktycznie rozwiązywaliście, zagadki, nie będzie już liczonych tych procentów, wszystko będzie od zera.

Myślę, że telefon jest chyba najwygodniejszy, bo można to robić w każdym miejscu i zawsze i na kibelku.

Ale niektórzy, tak jak na przykład wczoraj byłam świadkiem, mają dosyć niefortunne ustawienia w swoich telefonach, na przykład bardzo duże litery.

I potem ten rebus się robi mało czytelny i te litery zajmują dużo miejsca na ekranie.

Potem jeszcze wskakuje nam klawiatura, którą piszemy.

Jeszcze jest to pole tekstowe i samego rebusu niewiele potem widać.

Nawet czasami może się zdarzyć, że nie wiem, scroll trochę tam zesłania jakąś ostatnią literę w wierszu.

Może możemy to jeszcze poprawić, nie wiem, musimy to dotknąć.

Ale no, że tak powiem, so A1 u mnie wszystko działa.

Ja nie mam dziadkowego telefonu.

Właśnie, ja też mam standardowe litery, więc jest okej.

A na komputerze może to być po prostu bardziej czytelne.

No i też na komputerze się na pewno łatwiej wpisuje, no bo mamy klawiaturę.

Więc można wpisać.

Enter, pach, pach, pach, pach i można stukać.

Jak ktoś chce speedrun robić, to rzeczywiście lepiej chyba z klawiaturą zewnętrzną.

Szybciej jest na kompie, tak.

Szybciej się rozwiązuje na kompie.

Dokładnie.

Także zapraszamy i miłej zabawy.

Czy chcesz jeszcze dodać coś w tym temacie?

W tym temacie już chyba się wypstrykałem.

To ja mam most dla ciebie.

No bo ja powiedziałam, że skoro chcesz szybciej pisać to masz klawiaturę, więc możemy nawiązać nawet wyobraźcie sobie do poprzedniego odcinka 5-3-4 w którym mówiliśmy o klawiaturach.

Owszem, bo wtedy pojawił się temat klawiatury mechanicznej, bo ty się zakochałaś w dźwięku jednej z klawiatur, które usłyszałaś w internecie.

No i były poszukiwania właśnie tej, która miałaby przynajmniej podobny dźwięk, no ale spełniała twoje dość wyjątkowe wymagania jak na ten świat klawiatur mechanicznych.

No i powiedz jak to się skończyło.

No skończyło się tak, że niestety moje palce nie przyzwyczaiły się do tej klawiatury mechanicznej.

To znaczy niestety, może dlatego, że po prostu piszę nieprecyzyjnie i nieprecyzyjnie uderzam w klawisze, bardzo często zdarzało się, że zahaczałam palcem o sąsiadujący klawisz i powodowało to bardzo dużo błędów w tekście, który się ostatecznie pojawiał na ekranie.

Myślałam, że to po tygodniu, dwóch jest tam zawsze jakiś taki bufor, że musisz się przyzwyczaić.

Nie udało mi się tego wyeliminować i stwierdziłam, że jest to za duża cena, którą płacę za to, że mam miły dźwięk klawiszy i po prostu postanowiłam na nowo wrócić do niskoskokowej klawiatury, ale jednocześnie chciałam, żeby była podświetlana, więc nie mogłam wrócić do makowej, bo to ona nie ma światełek pod klawiszami i musiałam poszukać czegoś innego, więc mam teraz trzecią klawiaturę zewnętrzną, którą mi polecił taki jeden Wojtek.

który tu zresztą za mną siedzi.

No tak, jednak niski skok tutaj był ważny i ostatecznie decyzja padła na logi MX Keys MX Keys chyba.

Musimy sprawdzić jak ona się nazywa.

Ponieważ ja w studiu tutaj cały czas mam

Podobną klawiaturę, tylko model Kraft, bo on oprócz tego, że ma w sumie ten sam układ klawiszy, jakby wszystkie te same funkcje, możliwość do łączenia się z trzema różnymi urządzeniami.

Tutaj mi się to w ogóle sprawdza, bo mam dwa komputery, które z niej korzystają i z myszki i z klawiatury, więc super.

I ten Kraft różni się tylko tym, że ma jeszcze...

taką, no oni nie wiem, to koronka nazywają, czy po prostu pokrętło po prostu na górze, które ma różne funkcje.

Nie używam go w ogóle.

Myślałem, że będę używał częściej.

Ale ostatecznie jakby nie sprawdza się, ale sama klawiatura jest super.

Do dzisiaj jakby spełnia swoją rolę i wiedziałem, że mogę ci ją polecić.

Chociaż tam przy dyskusjach o tych mechanicznych, bo...

Po tym jak ty zrobiłaś swoje testy dwutygodniowe, to ja mówię, no skoro u ciebie nie zadziałało, to może ja sprawdzę.

Więc sam sobie tą klawiaturę postawiłem u siebie i też testowałem mniej więcej chyba tydzień wytrzymałem.

I miałem dokładnie te same problemy jak ty.

Wielokrotnie podwójne naciskanie klawiszy.

dużo rzeczy się działo takich, które musiałem później poprawii to było dla mnie kontrproduktywne no bez sensu, no jakby i mimo upływającego czasu nie było ich mniej, no to mówię dobra, no to jest po prostu nie dla mnie ja się już chyba tak przyzwyczaiłem do niskoskokowej klawiatury, że przejście na jakąkolwiek mechaniczną chyba żeby znaczy właśnie, no to dla mnie mechaniczna nie daje niczego ekstra

Bo ten dźwięk mi, wiesz, to jest dla mnie naprawdę drugorzędne.

Niektórzy wtedy mówią mitotito.

Mito Tito, tak?

Może jest Mito obojętne.

A, to nie znałem tego.

Nie?

Nie, jakoś pierwszy słyszałem.

W każdym razie przyzwyczaiłem się do niskoskokowej.

Mechaniczna nie dawała niczego więcej, bo ona ma tam jakieś klawisze dodatkowe w teorii, że można je skonfigurować, bo akurat właśnie mówiliśmy o tym, że ten Keychron ma całkiem sensowny

sposób zarządzania klawiaturą, bo można otworzyć stronę przez przeglądarkę i na tej stronie się odpala ten software, który jakby nią steruje i tam rzeczywiście można zrobić niesamowite rzeczy, jakieś makra poustawiać, że naciskasz jeden guzik i dzieje się tysiąc rzeczy.

Super, jakby to są wspaniałe rzeczy.

Tylko szkoda, że jak naciskasz jeden guzik, to naciskasz jeszcze drugi guzik tym samym palcem.

No dokładnie.

Więc to się u nas po prostu nie sprawdziło.

Ja wróciłem do makowej, bo ja jestem makowym świrem.

Mi to podświetlenie nie jest potrzebne po prostu, bo już może mniej nawet patrzę na klawiaturę.

Zresztą jak się przerzuciłem z powrotem, to zauważyłem jak dużo mniej muszę spoglądać.

Łatwiej pisać bezwzrokowo.

Dokładnie.

A ja ostatecznie mam właśnie Logitecha i moja klawiatura to jest MX Keys S. Jakby ktoś chciał koniecznie taką samą, no to mam grafitową z układem amerykańskim, czyli kuwerty i nawet sobie jeszcze wziąłem też tą podkładkę pod nadgarstki.

I co, pomaga ci to?

Pomaga, rzeczywiście pomaga.

A, no to super, to świetnie.

Więc został nam się Logitech.

Więc tego kichrona, co my mamy...

to my chętnie możemy komuś sprzedać.

Sprzedam Opla, ale nie Opla, tylko zamiast Opla właśnie klawiaturkę.

Jej model jest w opisie poprzedniego odcinka.

Jakby co, mogę powiedzieć po prostu też.

To jest Kihron K5X H1.

To jest super klawiatura.

W sensie jakby jak naprawdę nie mam do niej żadnych uwag.

Po prostu nie umiem na niej pisać.

Tak, ja też nie.

Ale jak ktoś pisze na co dzień, na wysokoskokowej, no to tutaj nie będzie dla niego to skok w inny tryb.

Więc może akurat się u was sprawdzi, po co ma u nas leżeć i się marnować i kurzyć, jak może komuś służyć.

Ja nawet nie wiem, co ja jadam, że ja do rymu gadam.

Zaraz zrobisz w nawiasie z rymami.

Tomik wierszy w nawiasie.

Dobrze, ja jeszcze chciałem koniecznie, bo mamy jeszcze 15 minut tego już odcinka głównego, koniecznie chciałem opowiedzieć o czymś, co służy mi od dawna już, znaczy ja to skonfigurowałem już miesiące temu.

To jest bardzo duża liczba.

Tak, ale pierwszy raz się przydało tak naprawdę.

Teraz jak byliśmy na urlopie, bo byliśmy na urlopie przez tydzień, nie było nas w domu i u mnie urlop wygląda tak, że i tak muszę pracować.

Tak niestety wygląda.

Jak się ma własną działalność, to wiecie.

Ale z doskoku, nie?

Oczywiście.

Ja to tak przygotowałem, żeby faktycznie musiał zrobić absolutne minimum.

No ale to są rzeczy, których po prostu nie jestem w stanie zaplanować wcześniej, przygotować tak, żeby było mi łatwiej nawet, no nie za bardzo.

I ja te miesiące, miesiące temu kupiłem coś na Kickstarterze.

Właśnie zawsze mam taki problem z mówieniem, jak to kupiłem.

No nie do końca.

Wsparłem projekt i dostałem tą rzecz.

To nie jest do końca kupowanie.

Jak to nie?

Dałeś pieniądze, a dostałeś produkt.

Właściwie tak.

Dokładnie kupowanie.

Właściwie tak.

I jest to produkt, który się nazywa JetKVM.

Zobaczyłem jakby filmiki i mówię, kurde fajny to sprzęt, chyba mi się przyda.

To jest najgorsze, co Wojt może pomyśleć oglądając filmiki.

Ja też nie mogę mieć za dużo pieniędzy, bo jak mam za dużo, to wtedy mam takie...

Pamiętaj, że ja mam bardzo dużo pomysłów na temat tego, co można zrobić z twoimi pieniędzmi.

Oczywiście.

Więc jeżeli masz jakikolwiek problem, moje kieszenie są zawsze otwarte.

Jasne, ale żaden z tych pomysłów nie nazywa się Jetka Power.

Nie.

A ja akurat chciałem skorzystać z tego już.

Co to robi?

Ja może wytłumaczę, bo tak naprawdę głównym zastosowaniem tego sprzętu jest przede wszystkim wpięcie...

dostępu do waszego serwera, głównie serwera, który nie ma ekranu swojego i wstawiasz to w sobie na przykład w swoim szafie rack, to jest podłączone do komputera przez HDMI i przez USB.

Czyli dwa kabelki idą do komputera i jeden kabelek sieciowy do twojej infrastruktury sieciowej.

Jakby to są trzy podłączenia, które musi to mieć, żeby to działało.

I działa to w ten sposób, że staje się urządzeniem sieciowym, do którego ma się dostęp po prostu wchodząc przez przeglądarkę i wpisując ten adres IP i nam się pojawi to, co ten GKVM wystawia.

Można też go wystawić do chmury, więc możesz mieć w bardzo prosty sposób dostęp zdalny do swojego komputera, bo właśnie to połączenie z komputerem tego sprzętu sprawia, że JetKaVM staje się ekranem dodatkowym w tym komputerze.

I oprócz tego daje możliwość komunikacji z komputerem za pomocą myszki i klawiatury.

Czyli ty będąc sobie na urlopie, odpalasz stronę JetKaVM, wchodzisz w tę chmurę ich.

Wybierasz sobie ten JetKVM, który chcesz, klikasz i widzisz na ekranie, jeżeli masz połączenie internetowe wystarczająco mocne, ale wcale nie potrzebuje bardzo mocnego internetu do tego.

Widzisz normalnie ekran swojego komputera i ruszając swoją myszką, ruszasz myszką na tym komputerze i wpisując rzeczy na klawiaturze, wpisujesz po prostu rzeczy na tym komputerze.

Czyli możesz się na chwilę pobawić w pana informatyka w twoim korpo, który rusza twoją myszką, kiedy ty patrzysz na komputer, a jego wcale nie ma z tobą w pokoju.

I myślisz sobie, co to jest za wielki brat.

Czary się robią.

I zaraz oczywiście jakby uprzedzając wszystkich ekspertów, którzy mi powiedzą...

Przecież jest tyle aplikacji do zdalnego dostępu.

Wojt, co ty robisz?

Po co ci sprzęt dodatkowy?

Zwariowałeś?

Przecież to zapłacić można masz.

Oczywiście, ale biorąc pod uwagę mój dość nietypowy setup tutaj domowy, sieciowy.

Ja mam podwójną bramę do zewnętrznego internetu, bo z jednej strony mamy Dream Machine,

Z drugiej strony mamy jeszcze Funboxa.

Tu jest podwójne natowanie.

Dużo tych software'ów sobie nie radzi z tym.

I każą jakieś wprowadzać zmiany w firewallach, żeby ten dostęp zachować.

No jest to daunting.

Przytłaczające, uciążliwe.

No i naprawdę próbowałem kilku rzeczy i żadna z nich nie spełniała moich oczekiwań, a przynajmniej albo przerastała mnie właśnie pod względem konfiguracji.

albo coś po prostu nie działało i nie wiedziałem dlaczego.

Albo na przykład rozwiązanie było płatne na zasadzie subskrypcji.

No to ja wolę jednak nie płacić subskrypcji za coś, z czego będę korzystał naprawdę raz na jakiś czas.

To ja już wolałem kupić sprzęt, który nie kosztował wcale tak dużo, bo ja za dwie sztuki zapłaciłem jakieś 500, więc chyba 250 zł za jedną sztukę.

Ile kuponów w Totolotka można by zapłacić?

Ja wiem, oczywiście.

A ile wacików można by kupić?

Właśnie.

W każdym razie, no kurczę, może lepiej zweryfikuję te kwoty, co?

Bo ja teraz to strzelam totalnie z głowy, ale teraz sprawdzę.

Potem się okaże, że zapłacił 4 tysiąca tak naprawdę.

Nie, nie, nie.

Track Kickstarter reward?

No nie no, goto Kickstarter.

Dobrze, teraz sprawdzę Kickstarter i powiem wam dokładnie.

Wszyscy czekamy w napięciu.

Jest to kluczowa informacja w tym odcinku.

Przepraszam, jeden device kosztował 69 dolarów.

Czyli to jest jakieś 250 zł.

To dobrze powiedziałeś, o dziwo.

Nie, bo ja powiedziałem, że dwa tyle kosztowały.

Jedno tyle kosztowało, a dwa kosztowały... Nie, powiedziałeś jeden około 250.

Możemy cofnąć nagranie, jeśli nie wierzysz.

A nie, dobrze.

No to wszystko... Kurde, jednak ta moja pamięć nie taka straszna.

W każdym razie ten sprzęt robi bardzo prostą rzecz i dla mnie sprzedało to po pierwsze to, że ja rozumiem jak to działa.

Że aha, zewnętrzna klawiatura, dowolna klawiatura komputera, po prostu jest podłączenie tego sprzętu przez USB i komputer...

Traktuje JetKaVM jako klawiaturę i myszkę, bo to jest po prostu fizyczny sprzęt wpinasz de facto.

On po prostu udaje klawiaturę i myszkę i wysyła te wszystkie sygnały takie, które dostanie z zewnątrz.

No i właśnie podłączenie przez HDMI, więc ja totalnie rozumiem na czym to polega.

Po prostu staje się dodatkowym ekranem.

I prostota tego zastosowania przemówiła do mnie i mówię dobra, no to spróbujmy.

I sprawdziłem jak to działa przez ten tydzień.

Musiałem to robić chyba dwa albo trzy razy w ramach siedmiodniowego urlopu.

I muszę przyznać, że sprawdziło się doskonale.

Znaczy dokładnie sprawdziło się tak jak sobie wyobrażałem.

Chociaż przed wyjazdem musiałem dokonać pewnych zmian, bo okazało się, że oni wypuścili jakiś dziwny update, który wysypał zegar tego urządzenia.

To znaczy, że on nie mógł zaciągać godziny przez internet z jakiegoś powodu.

Coś tam się zacięło i przez to wysypało się totalnie wszystko.

Czyli dostęp do tego był niemożliwy.

Ja musiałem się tam przez SSH dopiąć do tego sprzętu i tam wpiąć, wkleić jakiś kod, który znalazłem na forum.

Widzisz, jakie są problemy, jak się człowiek nie zna na zegarku?

Ja ci wciąż powtarzam, naucz się wreszcie na wskazówkowym, bo kto nie przyjdzie i pyta, dlaczego macie takie dziwne zegary w domu, tylko z cyferkami?

Ja mówię, no bo nie wszyscy w naszym domu się znają na wskazówkowym.

Wtedy każdy zakłada, że chodzi o naszego pięcioletniego syna.

I ja wtedy mówię, nie, niestety, nie o niego.

No nasz pięcioletni syn już powoli przegania mnie w tej wiedzy.

Natomiast tak, zegary są ważne i zegary są ważne do działania internetowych wszelakich różnych sprzętów.

I ludzi, i świata całego.

No i jak się ten zegar wysypał, to po prostu urządzenie wyglądało jakby po prostu działało cały czas, bo ekran się świecił, niby wszystko było okej, ale nie mogłem mieć do niego dostępu.

Więc znalazłem właśnie na jakimś forum, tu poprawka, tu wklej, taki kod.

Oczywiście nie wiedziałem co robię,

ale zrobiłem zgodnie z instrukcją i to zadziałało.

Już teraz update'y normalnie zaciąga, jest cały czas połączony z internetem, wszystko działa.

No i faktycznie sprawdziłem to w boju, że tak powiem.

Łączenie z tym super.

Wcale nie potrzebowałem mocnego internetu.

Ja tam na urlopie korzystałem z hotspota w swoim telefonie.

Telefon pokazywał, że tam niby jest 5G, jakieś dwie kreski.

Nie robiłem testów prędkości, bo w sumie mi nawet na tym nie zależało, bo...

To, co było, wystarczało do podłączenia się do domu, a ja z domu już później robiłem te wszystkie rzeczy, które wymagały dobrej prędkości i łącza, bo to właśnie na domowym komputerze pobierałem duże pliki, na nim też renderowałem rzeczy i z niego też wysyłałem pliki do internetu.

Wszystko wysterowane właśnie z mojego MacBooka, który jeszcze był podpięty do telefonu.

Jeszcze robiłem taki śmieszny skok, ponieważ jest jedna rzecz z tym JetKaVem, która jest uciążliwa, jeżeli chcemy go używać ze sprzętem, który ma wbudowany monitor.

Czyli na przykład z iMaciem.

Tu jest kłopot taki, że

JetKVM się świetnie sprawdza jako drugi monitor.

bo wtedy możesz ustawić klonowanie, jakby wszystko jest okej ale z jakiegoś powodu coś tam się działo z tym iMaciem nie tak jak robiłem klonowanie to on źle przyjmował jakby ruchy myszką, nie do końca wiedział gdzie ta myszka jest, tam był jakiś w ogóle dziwny kłopot z tym i rzeczywiście jak poszukałem więcej informacji to gdzieś tam się można dogrzebać do tego, że jednak komputery, które mają swój własny monitor

czyli właśnie taki wbudowany jak iMaci, no to nie za bardzo dobrze współpracują z tym JetKaVM.

Ale jak podpiąłem go do Maca Mini, który ma zewnętrzny monitor podpięty jako główny, a JetKaVM jest tym drugim monitorem, wszystko śmiga, ale że skonfigurowałem to tak, że

ten Mac Mini może się też zdalnie podłączyć do iMac'a, który jest jakby moim głównym komputerem do pracy, to ja robiłem podwójny skok, bo ja łączyłem się z zewnątrz na MacBook'u do iMac'a Mini przez JetKVM

I w ramach Macamini łączyłem się zdalnie z iMaciem.

Tym zdalnym połączeniem aplowskim, takim zwykłym.

Które jakby super działa w obrębie sieci, jaką mamy tutaj.

Więc też bez żadnego problemu...

Przez dwa komputery udawało mi się wszystko robić na tym iMacu.

Oczywiście tam są takie rzeczy, na które warto zwrócić uwagę, że np.

alt-tab do zmieniania okien, no to nie działa w ramach tego połączenia tam, czyli alt-tab jak naciskasz, to pojawia ci się zwykłe menu na twoim komputerze oryginalnym z tymi ikonkami aplikacji, czyli nie możesz alt-tabować na tamtych.

komputerach, bo ten skrót po prostu jest przejmowany przez twój główny komputer i tam jest takich kilka, wiesz, mniej wygodnych rzeczy, na przykład scroll działa dość nieprzewidywalnie, znaczy, że JetKVM mam wrażenie, że wysyła zbyt dużą prędkość tego scrolla do komputera docelowego, przez co te strony, wiesz, bardzo szybko przelatują i jakby masz mniejszą precyzję niż jak sobie scrollujesz na swoim komputerze, więc

To są takie dramałe quirks.

To są takie problemy pierwszego świata trochę.

Tak, natomiast poza tymi rzeczami dokładnie robi to, co ja chciałem, żeby robiło.

I faktycznie mam poczucie, że dopóki mamy tu internet w domu...

To ja mogę pracować i mam internet w miejscu, gdzie będę.

I to nawet wystarczy taki z telefonu.

To jestem w stanie normalnie, praktycznie pracować.

Przynajmniej w tym zakresie, który jest mi potrzebny.

Czyli właśnie te takie z doskoku rzeczy, które muszę zrobić.

To głównie jest kwestia podcastu Darka Rosiaka, bo on po prostu cały czas wychodzi.

Tu nie ma żadnych przerw, więc działamy non-stop.

I udało mi się te wszystkie rzeczy zrobić właśnie korzystając z tego zdalnego połączenia.

Miałem dobry sposób na test, bo miejsce, do którego pojechaliśmy na ten urlop było oddalone o pół godziny od naszego domu, że gdyby coś się stało i gdyby to było niemożliwe, to oczywiście mógłbym zawsze przyjechać do domu, ogarnąć to.

Ręcznie, no ale to doświadczenie z tym sprzętem dotychczasowe sprawia, że już jestem taki spokojniejszy o to, że a jednak to działa i rzeczywiście można by tak zrobić, że mając oczywiście jakiś plan B, gdyby tam się wysypał internet na przykład tu, jak internet tu padnie, no to wiesz, to może my sobie nic nie zrobimy, ale generalnie dopóki jest, to na razie to wszystko śmiga.

Ciekawy sprzęt, trochę fizyczne rozwiązanie software'owego problemu, ale w moim przypadku działa bez zarzutu.

Nie muszę płacić żadnej subskrypcji.

To jest po prostu w ramach kupienia tego sprzętu.

On jest wystawiany do chmury ichniej.

Ona tam jest oczywiście zahasłowana i tak dalej, więc jakby mam poczucie, że jest git.

Poza tym, jak sam się łączę do swojego komputera, to i tak muszę wpisać swoje hasło, żeby dostać się do samego systemu.

No i to też działa.

Komputer może być wygaszony i bez problemu ja się do niego łączę, a mi się pojawia ekran logowania i jak normalnie bym usiadł przy biurku.

Więc naprawdę jest to zaskakująco dobrze działa.

Hardware'owe rozwiązanie okazało się lepsze niż software'owe rozwiązania, jakie do tej pory testowałem, więc spoko.

No i tyle.

Wspaniale.

Piękna historia.

Już szukam, czy prawa do realizacji filmu można wykupić.

Do tego tematu jeszcze oczywiście wrócimy.

Na pewno przyniesie nam dużo pieniędzy z naszemu studiu filmowemu.

A propos filmów, to czy mamy jeszcze czas na jakiś kącik kulturalny?

możemy go przerzucić do After Darka, ale możemy też zrobić tu Zaszalejmy.

Długo nie było odcinka, znaczy miesiąc, jak liczyłeś na początku, to możemy jeszcze przedłużyć.

Myślę, że naprawdę nikomu się nie stanie, jak będzie więcej.

Tak, a poza tym on nie potrwa długo, ten kącik kulturalny, bo jego motyw jest bardzo krótki.

Po prostu obejrzyjcie.

To co wam teraz powiemy, że macie obejrzeć, to obejrzyjcie Oczywiście jeśli jeszcze tego nie obejrzeliście Ale gdy obejrzycie, to nam podziękujecie A chodzi o serial, który dostępny jest na platformie HBO HBO Max się nazywa?

Jak ono się teraz nazywa?

Mamy straszne problemy z trafieniem w odpowiedni moment Z nazwą tego serwisu Było HBO, potem było HBO Max Potem był Max i teraz jest znowu HBO Max

Dobra, więc na HBO Max.

Serial The Pit.

Pit pisane tak jak nazwisko pana Brada, Brada Pita.

Ale to nie jest o nim, tylko to jest o ostrym dyżurze właściwie.

Można powiedzieć taki ostry dyżur dwa.

Zresztą ten sam aktor występuje co w serialu Ostry dyżur, a mianowicie Noah Wiley.

Gra tutaj bardzo dobrego i kompetentnego lekarza i serial składa się, zdaje się z 15 odcinków i każdy z tych odcinków przedstawia godzinę pracy z jednego dnia właśnie na tym ostrym dyżurze.

I jest to serial bardzo dynamiczny, bardzo wciągający.

Niesamowicie można się w tym czasie zapoznać z bohaterami, którzy są też i świetnie zarysowani, i świetnie grają.

Ale przede wszystkim jest to serial, o którym specjaliści z branży medycznej mówią, że jest to najbardziej realistyczny obraz tego, jak wygląda opieka zdrowotna.

Czyli jak pracują lekarze, jak wygląda praca pielęgniarek, jak się traktuje, leczy pacjentów.

Oni też mieli taki cel, żeby taki serial stworzyć, żeby on jak najbardziej odzwierciedlał realia.

Więc pokazane są i jakieś takie kłopoty, jeśli chodzi o dobrostan tych lekarzy, o to jak oni przeżywają to wszystko, co się tam dzieje.

Dostęp do sprzętu, umiejętności, to jak wygląda szkolenie młodych lekarzy, którzy tego dnia odbywają pierwsze praktyki.

Więc mamy bardzo różnych bohaterów.

Ta struktura tego szpitala też ciekawie wygląda.

Jedna rzecz, która odstaje od naszej rzeczywistości, to jest oczywiście ten aspekt komercyjny służby zdrowia w Stanach.

No tak, bo oni muszą też zarabiać.

Tak, gdzie tam przede wszystkim pacjent płaci, a szpital musi być placówką, która przynosi dochody.

No więc u nas to może działa tylko w prywatnych placówkach, ale też mam wrażenie, że to jednak wygląda trochę inaczej niż tam.

Natomiast same mechanizmy tej relacji pacjent-lekarz albo lekarz-lekarz są bardzo ciekawe i świetnie się to ogląda.

No i nie możemy się doczekać drugiego sezonu, a wiemy, że będzie, bo jest właśnie kręcony.

I drugi sezon też ma tak wyglądać, czyli że właśnie on również przedstawia wydarzenia, które się dziają tego samego dnia.

Cały sezon to jest jeden dzii każdy odcinek to jest godzina z tego dnia.

No i to jest też niesamowite, że w jednym dniu, czy nawet w jednej godzinie może się wydarzyć tak dużo rzeczy.

I to jest, to też jest z jednej strony przytłaczające bardzo, bo masz takie poczucie, że wow, oni tak mają codziennie.

To jest coś niesamowitego.

Ta praca musi wdrenować na maksa i dużo mam wrażenie daje takiej...

też ja zawsze miałem szacunek do ludzi pracujących w służbie, właśnie nie służbie w ochronie zdrowia bo uważam, że mają bardzo trudną pracę, a no skoro wybrali ją świadomie i jakby chcą to robić dalej no to nie wiem co w nich siedzi, wiesz jak

Jaka potrzeba pomagania innym.

No jakoś muszą mieć z tego satysfakcję.

No przecież by się wiesz.

Więc niesamowite jest to, że ludzie się na to piszą.

Że jakby na taki poziom ciśnienia, stresu.

Zawsze go miałem, a tutaj po prostu jeszcze dodatkowo dokłada to, że możemy zobaczyć na własne oczy jak bardzo jest trudno.

w takich miejscach.

No powiem szczerze, że właśnie dał mi ten serial tyle, że mogę z takiej nowej, świeżej perspektywy spojrzeć na pracę lekarzy i tak, nabrać chyba jeszcze większego szacunku niż dotychczas.

No, także szacunek i polecamy.

ADHD-owcy też będą zachwyceni, bo to jest coś, gdzie się dzieje po prostu 14 rzeczy naraz i bardzo lubią takie klimaty, co?

Tak i fajne jest też pokazanie bardzo różnych tematów, o których też dzisiaj się mówi, czyli na przykład jak traktować osoby w spektrum.

Że właśnie nawet czasami podejście lekarza, czyli wcale nie sprzęt czy leki, jakie on stosuje, ale rodzaj rozmowy, który podejmie z tym pacjentem, jak wiele potrafi zmienić.

Dobry serial i rzeczywiście czekamy na drugi sezon.

Mam nadzieję, że już jakoś, nie wiem, kiedy będzie jesienią, czy w przyszłym roku.

Nie zmyślaj, przecież nie wiemy.

No ale tam mam nadzieję, że już kończą kręcić.

No oby jak najszybciej.

To dziękujemy serdecznie.

Dziękujemy za dzisiaj.

Dziękujemy, że jesteście cierpliwi i że nadal nas słuchacie.

Już nawet przestali pytać.

Już przestali pytać.

Kiedy?

Już nawet nie wiem.

Już wiedzą, że nie ma sensu.

Ale no jak widzicie jeszcze tu jesteśmy.

Jeszcze mamy coś do opowiedzenia od czasu do czasu.

Byliśmy zajęci po prostu, a jeszcze było lato do tego.

Także do usłyszenia wtedy, kiedy damy radę.

I w tym czasie rozwiązujcie w nawiasie.

Macie ponad 100 rebusów do rozwiązania, więc nie marudzić, tylko klikać i tam...

Wklepać w klawiaturę.

Róbcie cyferki, niech się robią cyferki.

Ja lubię patrzeć na cyferki.

A, jeszcze widzisz.

Bardzo dobrze, że o tym powiedziałem, bo ja zrobię most teraz do After Darka.

Bo w After Darku opowiem o cyferkach, które się wyświetlają na ekranie.

Dziękujemy patronów i patronki.

Zapraszamy do After Darka, a z całą resztą słyszymy się następnym razem.

Dokładnie.

Do usłyszenia.

Ostatnie odcinki