Mentionsy
Lexy pluje na pudelka XD (Lil Masti, Stanowski, Wojtek Gola, Boxdel)
📖 Pobierz Bookbeat i odsłuchuj swoje ulubione książki przez 2 tygodnie za DARMO z kodem ZGRZYT lub po kliknięciu w ten link: https://www.bookbeat.com/pl/zgrzyt?utm_source=spotify&utm_medium=influencer&utm_campaign=Pl-zgrzyt-action-28603&utm_content=textlink-spot-epi-description-30d&utm_term=deal3🕒Rozpiska czasowa:
(0:00) Z kim przystajesz, takim się stajesz (6:09) Hormonalna Rewolucja (16:21) Biografia Elona Muska (31:44) Revo idzie na koncert (34:53) Sesja Zgrzytu z RocketJobsem (35:12) Przesunięcia remontowe u Gimpera (44:26) Woda Challenge (58:52) Lil Masti uczy dziecko 2 języków na raz (1:11:51) Niepokojący korepetytor z Tik Toka (1:27:03) Ostra odpowiedź Lexy do Pudelka (1:43:27) Smutne orędzie Stanowskiego (1:55:53) Tragiczne wyniki projektu Goli (2:06:29) Nowa Bannda Boxdela🔴GIMPER:https://www.youtube.com/@Gimperhttps://www.instagram.com/gimperowski/https://twitter.com/t_dzialowy🔴REVO:https://www.youtube.com/@REVOtojahttps://www.instagram.com/revo_toja/https://twitter.com/REVOtoja📧 e-mail: [email protected]
Szukaj w treści odcinka
Wiesz, to jest jak zawsze kilka zmiennych, kilka różnych rzeczy, ale na pewno jak z kimś gadasz parę razy w tygodniu, nagrywając podcast, czy jakieś wywiady, czy w tym sensie przeżywając jakieś afery, dramy, czy to związane ze mną, czy omawiając gdzieś tam sobie nawet w tle, czy wypełniając jakieś, nawet jak ostatnio, testy psychologiczne, no to wiadomo, że to ma jakiś wpływ.
Siłą rzeczy, szczególnie, że omawiamy nie tylko merytorycznie dramy, a może nawet już na tym podcastie coraz mniej ich omawiamy, a więcej sobie gadamy o życiu, o filozoficznych konceptach, o podejściu do jakichś społecznych rzeczy, więc to siłą rzeczy.
A masz czasami coś takiego, że jak masz coś zrobić, to przypomina ci się głos jakiejś osoby albo jakaś wizja, jak ktoś w danej sytuacji się zachował jakoś i potem się zachowujesz tak samo?
Jako inspiracja, że na przykład w danym momencie... Bo to mi się troszkę skojarzyło z czymś takim, jak czasami ludzie mówią, że o, nie chcę być taki jak tam mój ojciec, czy moja matka, a to nie wiem, czy to o to coś... A nie, też ze znajomymi, bo czasami mam tak, że mam jakąś nową sytuację na przykład i przypomina mi się jakby w tym momencie taki, wiesz, ułamek sekundy jakaś bliska osoba, którą widziałem w podobnej sytuacji i spodobało mi się, jak się zachowała w niej.
I jakby powielam wtedy schemat po prostu.
To aż tak nie mam, bardziej chyba może być ten wątek, że na czyjeś poradzie, czy na czyichś błędach się po prostu uczę, ale nie mam aż takiego filmu, jakbym sobie puszczał.
Natomiast to, że masz coś w głowie takiego, że sobie to przekminiasz na zasadzie, ej, ta i ta osoba mówiła mi, że tak i tak, nie wiem, lepiej jest się zachować, albo można tak i tak na to spojrzeć.
No właśnie, i potem z jakichś hasłów zostaję z tobą, nie?
to ona zadawała mi pytanie, chyba już to opowiadałem na zgrzycie.
Ona mi powiedziała na zgrzycie, a kto to teraz mówi?
Albo miałem takiego ziomka i on tak w kółko powtarzał i tak mi wkręcał, nie?
I jak trochę tego porobiłem, to teraz często mam tak, że jak mam jakiś pogląd swój i zaczynam się nad nim zastanawiać, to tak wyraźnie widzę...
Gdzie on się ukształtował po prostu, od jakich ludzi to złapałem?
Prawdopodobnie, jak o tym rozmawialiśmy, pewnie miałem dokładnie też takie same wnioski wtedy i przemyślenia.
Demencja podcast.
Ale idąc już tym, że ktoś powie, że pewnie tak było i że już to gdzieś mówiłem, to powtórzę, że w związku z tym jest ważne, z kim się zadajemy.
Pewnie wtedy ja też odpowiedziałem to, co teraz powiem, czyli że jesteśmy sumą najbliższych pięciu osób, tak się mówi, i że to mega duży wpływ na nas ma.
I uważam z perspektywy czasu, że to było bardzo dobre i rozwojowe dla mnie, ale wtedy nie było łatwe, no bo dla nastolatka, który ma silną potrzebę przynależności do jakiejś grupy, utożsamia się też ze znajomymi, z tematami, które tam się dzieją, nagle zostaje ci taka pustka.
Ale no na dłuższą metę, wiesz, to była potrzebna przestrzeń, żeby przejść jakiś tam swój rozwój osobisty, zastanowić się, co mi potrzeba.
A też można wtedy bardziej komfortowo się poczuć z siedzeniem w ogóle samemu albo z takim... Tak, ja w ogóle nie mam takiego lęku, to też mnie nauczyło, że teraz to jest dla mnie oczywiste, ale wtedy na pewno nie było, że nie boję się być sam.
Wiesz, gdzieś tam jakiś, powiedzmy, DJ z Warszawy miał dziesięć tysięcy, w sensie, kurwa, ten to kozak, nie?
Więc pamiętam, że gdzieś tam kiedyś, na jakimś etapie życia, takie rzeczy były dla mnie ważne, ale potem był taki istotny przeskok, kiedy trochę sobie wszystko inaczej ułożyłem.
A to jest w ogóle ciekawe, bo to jest, ostatnio się dowiedziałem, że to jest biologicznie uwarunkowane, to znaczy, że to nie jest kwestia tylko mentalna, te kwestie przynależności do grupy, statusu społecznego i w ogóle, tylko rzeczywiście w badaniach wykazali, że...
bezpośrednio wpływa to na poziomy naszych hormonów odpowiedzialnych za to, jak się czujemy i na przykład stary oksytocyna, jak czujemy przynależność do grupy, no to rośnie.
I raczej kojarzy nam się, że się wydziela, no nie wiem, jak się przytulimy z bliską osobą, czy po seksie, że się dużo wydziela, chociaż też chyba w przypadku czekolady jest taki efekt, to tam niektórzy mówią, że oksytocyna rośnie.
To znaczy, kiedy czujemy, jakby, bo jak opowiadam na przykład jakieś rasistowskie teksty mówimy, albo żarty, to czujemy większą jedność z naszą grupą etniczną, czujemy się jednorodni,
kosztem tych drugich i to też podbija nam oksytocynę.
Czyli na przykład teraz jakby Beata by sobie stąd poszła i my byśmy siedli i byśmy sobie zaczęli rozmawiać na zasadzie, no ale ona to jest taka, taka, no ośmaka.
To w wielu sytuacjach społecznych tak jest.
Tak, no i masz jakby, dlatego się tam mówi tak w cudzysłowie, że można, nie jest jakby naukowa nomenklatura, tak, ale że masz taką jasną i ciemną oksytocynę, że ta jasna to jest z tych dobrych rzeczy, ale że takie złe społecznie zachowania, takie toksyczne też nam mogą ją wyzwalać i organizm dostaje nagrodę, że czujemy się lepiej, bardziej błogo, jesteśmy szczęśliwsi.
Powalone to jest.
Pojebane to jest, jeżeli chodzi o rozkminę.
Czyli ja nie jestem rasistą, ja podbijam oksytocyny.
Dbasz o poziom hormonów w swoim organizmie.
A ludzie o wysokim poziomie oksytocyny żyją dłużej i szybciej wracają do zdrowia.
No i ktoś by powiedział, no ciekawe, po co?
No i te osoby najpierw przez miesiąc musiały codziennie wypełniać ankietę odnośnie swojego związku i zliczyć, ile razy się kłóciły, a ile razy miały taki dzień wypełniony dużą ilością miłości, że był dobry dzień po prostu, a ile było kłótni.
I potem...
szczepili im po prostu szczepionką wirusa grypy i patrzyli, jak dochodzą do siebie.
to najdłużej układ odpornościowy walczył z chorobą i im bardziej szło w drugą stronę, tym bardziej, wiadomo, że te wyniki były rozstrzelone w zależności od indywidualnej odporności każdej jednostki, jakichś tam innych czynników, ale tendencja ogólnie była taka, że jak z kolei gdzieś były jakieś takie relacje, gdzie było mega mało kłótnia, mega dużo tej miłości, to czas dochodzenia do siebie był dwukrotnie mniejszy, średnio, spośród, wiesz, 400 osób badanych.
Wiadomo, że to jakaś tam próbka, zawsze jest jakiś pewien błąd, no ale to ciekawie pokazało, wiesz, że
To nie jest tylko takie w naszej głowie, tylko faktycznie hormony tym zarządzają i potem wpływa na wszystko.
Prawdopodobnie ktoś to usłyszał i mówi, że to tak trochę magicznie brzmi wręcz, ale no właśnie, czujemy, że to ma sens.
Nawet taki czynnik po prostu, no bo wiadomo, że kłótnie wzbudzają stres.
No właśnie, więc to nawet prawdopodobnie jakby nawet odjąć jakąś taką dawkę magii w tym wszystkim, na zasadzie miłość się tam wyleczy, a skupisz się na tym, co to de facto robisz z twoim ciałem, to ma to sens.
No tak, to ma mega dużo sensu i dlatego jak ktoś jest ciekawy takich rzeczy, to ja wam giga polecam.
Chcę polecić książkę.
No i wiesz, wszystko rozkminione naukowo, a ja kocham biohacking na takim poziomie dokładnego zrozumienia procesów, które zachodzą u nas.
I o serotoninie jeszcze jedną rzecz się dowiedziałem, co też mnie zmiotło, co na przykład nie wiedziałem, że udowodniono, że poziom serotoniny zależy od pozycji społecznej, jaką zajmujemy.
I jeżeli wziąłbyś Baracka Obamę na przykład i jakąś osobę ze slumsów, to masz 100%, że Barack Obama będzie miał fuj wyższy poziom serotoniny tylko i wyłącznie przez to, że zajmuje wyższą pozycję społeczną.
badali to na zasadzie, że mieli osoby, których poziom życia co do zasady się nie zmieniał, ale subiektywnie odczuwana pozycja społeczna wzrastała bądź spadała i to podnosiło lub obniżało poziom serotoniny i z tego naukowcy znaleźli odpowiedź, dlaczego na przykład social media tak depresyjnie potrafią działać i jak na Instagramie naoglądasz się ziomków na jak, tak, co mają zajebiste umiejętności, są kozakami.
I czujesz się gorszy w pozycji społecznej.
Bo się czują, że są wyżej w drawinie społecznej i ktoś by powiedział, no nie no, oczywiste, to wiadomo, że tu czujemy się lepiej, tu czujemy się gorzej, ale dla mnie jakby subiektywnie, mi osobiście bardzo na mnie to działa, że mi utrwala wiedzę, jak dostaję taką naukową podkładkę do tego, że faktycznie jakiś hormon się zmienia w organizmie i to nie jest tak, że...
Ale to w ogóle jest powalone, bo ilekroć gadamy właśnie o hormonach i tego, jaki to ma wpływ na nasze funkcjonowanie, myślenie, nastrój, no i to w sumie się całościowo przekłada na życie, że te hormony to trochę tak brzmią jak taki core gry, w której jesteś, że jakby całą twoją postać tak naprawdę bazują.
Nie znam autora, nie zapłacił mi za to nic, że to polecam, ale jestem zajarany.
On zrobił taki kontekst, nie kontekst, taki koncept tam sobie, że nazwał sobie, to porównał do picia drinków w barze i nazwał, że możesz sobie zrobić angel's cocktail, a możesz sobie zrobić devil's cocktail.
jak najbardziej podbić poziomy tych wszystkich hormonów, żeby były zajebiste, a możesz mieć nawyki, które będą je obniżać i to jakby one w 90% zarządzają jakością twojego życia.
I jakby podaję na koniec każdego rozdziału, masz tam na przykład 8 metod.
jak podnieść poziom dopaminy, jak podnieść poziom oksytocyny, jak obniżyć kortyzol, ale że za nisko kortyzol też jest zły, bo może doprowadzić do tego, że nie chce Ci się działać.
Tylko z kortyzolu, znaczy kortyzol jak bardzo ci wystrzeli, to on też ci podbija dopaminę po prostu.
I nagle masz ją na poziomie, że możesz się zebrać do rzeczy, nie?
Powalone to jest.
Już ma dość, bo chodzisz ciągle i opowiadasz to, żeby wiedziała wszystko w temacie i nie tam wyrywki jakichś pojedynczych ciekawostek, to, że sobie też przesłucha.
I jeszcze nawet miałem prośbę z swojej strony, zanim zaczęliśmy nagrywać, żebym cię hamował jak coś, bo możesz gadać o tym godzinami i będzie nagle... Czyli ja bym opowiedział ci całą tą książkę, to jest jedna z niewielu książek tego typu, że mam wrażenie, że każde zdanie jak mantrę mój mózg...
Jakby chłonę to po prostu i na bank, jak ją przesłucham, to ją odstawię na pół roku i se przesłucham jeszcze raz po czasie, żeby se odświeżyć.
Dawno nie miałem takiej podjarki.
Jeszcze z taką naukową podkładką, gdzie ja kocham parametry, tabelki, liczby, że coś rośnie, coś spada.
To bardzo tak do mnie trafiło, więc chciałem powiedzieć, że giga polecam.
Mega pozycja to jest.
No i tak byłem w sumie ciekaw historii Elona Muska, dlatego że, no po pierwsze, teraz jest bardzo o nim głośno, z racji pozycji, jaką się nagle okazało, zajmuje nie tylko w strefie biznesowej, ale i politycznej.
Prawda jest po środku, powiem ci.
O tyle tak naprawdę z jego przeszłością to właśnie też miałem takie szczątkowe informacje i chyba też bardziej mój mózg trochę dopisywał sobie jego historię na zasadzie, a to jakiś tam bananowy dzieciak, miliony na koncie i teraz po prostu mnoży rodzinny majątek.
Jego dziadkowie w ogóle, to jest też ciekawy temat, robili jakieś ekspedycje w poszukiwaniu zaginionego miasta na pustyni Kalahari.
Wyprawa po Złote Runo.
I po prostu stwierdzili, że usłyszeli jakąś legendę i chcieli znaleźć.
Tak, ale bardziej chodzi... Powinien być jeszcze mapę ze skarbem, ze strychu.
No, w sensie, wielu ludzi słyszy jakieś legendy o czymś, ale niekoniecznie robi ekspedycję z tego powodu.
To bardziej było tak troszkę opowiedziane w stylu backgroundu Ilona i genów, które krążą w rodzinie, że tacy odkrywcy, tacy ciekawi świata i ludzie, którzy coś tam chcą osiągnąć w życiu.
No to tak, jego ojciec rzeczywiście, nie wiem czy dalej żyje, ale przynajmniej zgodnie z tym opisem, był majętny, czy jest majętny, bardzo bogaty człowiek, ogólnie zszedł się z jego matką, no i na początku było fajnie, no później już nie do końca, dlatego że okazał się chorobliwie zazdrosny.
Do tego stopnia, że groził, że potnie jej twarz, albo jakieś takie inne rzeczy, żeby skalę podać, takie były doniesienia.
A on potem z kolei twierdził, że aż tak nie było, no wiesz, różne ten...
I dlatego mówiłem, że to jest trochę tak po części prawda, po części nie.
Dlatego, że potem matka się rozwiodła z tym mężem, ojcem Ilona i zabrała dzieciaki ze sobą.
Elon też z racji tego, że był dosyć specyficzny, ale też ponadprzeciętnie inteligentny, no to też dosyć szybko w jakieś startupy poszedł, zaczął się rozwijać, miał fascynację komputerami.
Jeszcze był wcześniej jakiś projekt związany w ogóle z trochę taką, byśmy dzisiaj powiedzieli, książką telefoniczną, gdzie na początku internet jak powstało, że mogłeś sobie znaleźć jakieś usługi, był jakiś serwis związany też z mapami i było tak, że rzeczywiście bardzo dużo pracy w to wkładał.
Zgodnie z tym, to chyba w pierwszym tym startupie, który mu wyszedł, który tworzył tam z kumplem, to było tak, że ojciec chyba wrzucił... Inaczej, były doniesienia takie, że ojciec tam podobno jakiś ogromny pieniądz zainwestował.
On twierdzi, w sensie Elon, że to było jakieś coś na poziomie 25 tysięcy dolarów.
Gdzieś tam też matka w to kasę wrzucała, ale to już bardziej na poziomie powiedzmy 5 tysięcy dolarów, coś takiego.
To też chciałem powiedzieć, że wiesz, to nie są jakieś, są spore pieniądze, nie są jakieś mega olbrzymie, ale że chyba najważniejszy tutaj jest mental rodziców, że wiesz, dzieciak chce założyć firmę, to mówią luz dołożymy ci i chcemy, żeby ci to wyszło.
co z kolei powodowało problemy w szkole, jak się możemy domyślić, że był gnębiony.
Tylko tu jest trochę historia jak z jakichś komiksów o superbohaterach, że jak był gnębiony, to w pewnym momencie postanowił, że pójdzie sobie na judo, pójdzie sobie na różne sztuki walki, nauczył się bić i w związku z tym już potem nie był gnębiony.
Ale wiesz, że rzeczywiście takie miał podejście do życia w takim aspekcie pragmatycznym.
Więc te początki takie właśnie jego życia chyba były dla mnie najciekawsze z tej całej, z całego tego odsłuchu, z całej tej lektury, bo o tym bardzo mało wiedziałem.
I też miałem właśnie takie szczątkowe informacje, trochę mi to właśnie poukładało w głowie i w związku z tym nie dziwię się, że on jest w tym miejscu, w którym jest.
Wiesz, niektórzy twierdzą, że to jest... I mają takie przekonanie, nie wiem, czy ono bazuje bardziej na jego poglądach politycznych, tym, że się z nim nie zgadzają, że to taki, wiesz, pusty ziomek, który udaje mądrego.
Postprodukcji dodamy takie głośne...
Aha, czyli dobrze go rozkręcił i... No, ale rozumiesz i tam był taki motyw, że chyba to było w wywiadzie dla Rolling Stone, tak mi się wydaje, że powiedział, że w Sasai mógł sejść na emeryturę i go jebane mieć, ale jednak zawsze go ciągnęło do tego, żeby robić coś więcej i że pieniądze zawsze były dla niego środkiem, a nie celem.
No i to brzmi tak idealistycznie, wiele osób teraz się pewnie puka w głowę, mówi tata, każdy tak pierdoli, ale uważam, że jest taki poziom pieniędzy, że jak mówimy o jakichś setkach, milionach, miliardach.
Do tego, że mimo tego, że mogliby już nic nie robić i żyć jak pączek w maśle i jeszcze włącznie z kolejnymi pokoleniami, to jednak mają takie nastawienie, a chce wysłać se rakietę w kosmos, spierdalają w to mnóstwo kasy, albo chcą, nie wiem, stworzyć neuralinka, czyli połączenie człowieka z maszyną de facto, tak?
No i na przykład jeżeli chodzi o postrzeganie pracowników jego osoby, no to też można powiedzieć, że to zależy, bo jest w kurwę wymagający.
No ja raz słyszałem o takich rzeczach, że tam 12-godzinne dni pracy to powinna być norma, że on to by chciał, żeby ludzie spali po cztery godziny.
Ogólnie potwierdzało to trochę taki mit wizjonera szaleńca, który nie widzi granic, jeżeli chodzi o możliwości i z jednej strony... Eksploatacje zasobów ludzkich.
Tak, że to jakby nie jest w ogóle brane pod uwagę, tylko po prostu do celu i z jednej strony to ludzi wkurwia, a innych fascynuje, dlatego że też sami przekraczają trochę swoje możliwości, biorą udział w ogromnych rzeczach, mają z tego satysfakcję, no ale jest to ogromnym kosztem, ogromnym nakładem pracy i trochę mi się to kojarzyło też, jak mówiłeś o Steve Jobsie.
Tylko Jobs był bardziej w ten sposób, że był przede wszystkim taki arogancki, był mega duży megaistał, nie?
Że kradł pomysły, że ktoś przychodził do niego z pomysłem i on mówił, nie, mega gówno, w ogóle tego nie zrobimy, a za tydzień przychodził i mówi, mam taki pomysł.
I kradł pomysł od ziomka, sprzedawał jako swój, a typ leciał z roboty.
W sensie, że stawia na taką topkę ludzi zaangażowanych, ludzi, którzy są gotowi na te poświęcenie.
Więc to się gdzieś tam potwierdziło.
I teraz z jednej strony to jest podejście takie ideologiczne na zasadzie nie lubi patentów, ograniczania wiedzy, korzystajmy z tego wszyscy, bo żyjemy sobie tutaj razem i niech to napcha nas wszystkich do przodu, a nie zamykajmy się w jakichś patentach i łaźmy po sądach, żeby potem ściągać kasę.
To znaczy takie, że on doskonale wiedział, że Tesla nie jest w stanie stworzyć trendu na samochody elektryczne sama w sobie i że nie jest w stanie zapełnić zapotrzebowania rynku.
Ale jednocześnie ciekawi mnie bardzo to, że pcha ten świat do przodu, tworzy takie technologie oczywiście z zespołem całych ludzi, inwestując w to i tak dalej.
A jednocześnie tak ciekaw jestem, czy on mi co będzie, jak go nie będzie, bo póki wiesz, sobie żyjesz, no to spoko, możesz to kontrolować, to możesz iść zgodnie z twoją ideą.
Może na początku Neuralink będzie pomagał ludziom z jakimiś chorobami, w tym, żeby, nie wiem, mogli obsługiwać komputer, a są sparaliżowani?
Więc trochę takie rzeczy sobie też przekmieniałem związane z jego osobą, ale generalnie bardzo ciekawy temat i myślę, że taki na czasie pod kątem tego, że jest głośno o Elonie.
No Kanye też napisał, że mu Swagu właśnie zazdrości po tym tym, więc nie, fajne.
Można sobie posłuchać tego?
Wiadomo, takich książek nie bierze się na strzała, tylko rzeczywiście wiadomo, człowiek sobie dzieli i tutaj są wszystkie opcje tak oczywistych, jak zapamiętanie czasu, gdzie skończyłeś słuchać, to chyba nie trzeba wspominać.
Tempo słuchania.
że jak dana pozycja jest dostępna i jako e-book, i jako audiobook, to jak na przykład nie chcesz teraz słuchać, tylko wolisz poczytać i klikasz e-book, to przeskakuje ci też na pozycję, czyli ma cały tekst zmapowany, przeskakuje ci na pozycję tekstową, gdzie skończyłeś słuchać.
I potem czytasz...
i jak kończysz czytać, to przesłuchuje ci, jak potem znowu słuchasz, to przeskakuje ci na pozycję, gdzie skończyłeś czytać mniej więcej.
Jak chcesz akurat, wiesz, poczytać, to sobie czytasz, jak chcesz sobie posłuchać, to sobie słuchasz i nie musisz szukać miejsca, gdzie skończyłeś.
Więc gorąco polecamy, właśnie obie pozycje są dostępne na BookBeat, więc gorąco, gorąco.
No, biografia brzmi spoko, jak ktoś lubi Ilona, chce jakby się dowiedzieć trochę o nim, no to brzmi to spoko.
Ja hormonalną rewolucję polecam z całego serca, powinna zostać dodana jako elementarz w szkole podstawowej, wszyscy musicie to przesłuchać.
Jak ktoś nie ma bookbita, niech się wstydzi i niech pobiera i niech słucha, bo naprawdę warto.
Link w opisie, sprawdzajcie, fajna sprawa, można się jej doedukować, albo coś luźniejszego sobie posłuchać, to już jak wolicie, mnóstwo, ogromna baza, także coś sobie znajdziecie.
Z Harry'ego Pottera.
Harry Potter.
Abym poszedł sobie.
Ja się jaram z dwóch powodów.
Raz, że lubię Harry'ego Pottera, ale paradoksalnie nie jest to powód numer jeden, bo lubię Harry'ego Pottera, żeby nie było i tą muzyczkę całą i wiadomo, ale jednak to, że to filharmonia i ciekaw jestem, jak będzie z tą jakością dźwięku, bo byłem na wielu takich eventach, ale na halach, na jakichś... To nie brzmi.
Są już zapowiedziane różne przystanki na całym świecie, natomiast w całym, ale w Europie i w Północnej Ameryce bodajże, dopiero mają dodać i poinformować, jakie to będą miejsca w Polsce.
Bo rozkminiałem, właśnie nie wiem, czy to jest to, bo logistycznie powiem, że rozkminiałem, czy nie pojechać na to do Trójmiasta po prostu.
Ja nieważne, gdzie będzie, to skoczę, jak się nie uda w Polsce, nawet jestem zdeterminowany, że za granicę się będę.
No wolałbym oczywiście w Polsce, tak?
I żeby ten, jesteśmy pozapisywani do wszystkich newsletterów i co tam się da, żeby się wbić.
Ale pojechałem i kupiłem marynarkę, taki sweterek pod spód, spodnie, buty też tam pod kolor.
Ale spód, w sensie ten sweterek i spodnie są bordowe.
O, już możemy powiedzieć właśnie, że ta sesja zdjęciowa, o której my tak gadaliśmy.
Natomiast tak, natomiast pewnie też na YouTubie gdzieś tam ruszy kampania, będzie wam się wyświetlało przed filmami, prawdopodobnie przed zgrzytem się też przydarzy, więc tak, więc no tak, to na tej sesji byliśmy i było fajnie.
To będzie popierdolone.
Ten z Rojem jest pojebany, ten TikTok.
Nie będę go spoilerował.
Scenariusz powstał w jakoś 3 minuty.
To by się spodziewał.
Znaczy jest szansa, że ruszy początek marca zamiast końcówka lutego, ale chyba podwykonawcę muszę zmienić, bo jakby pierwszy problem się pojawił na poziomie wyceny, nie?
myślę, że sporo, bo stówę za robociznę, no ale to piętro z 70 metrów kwadratowych plus klatka schodowa, ogólnie gruzowanie wszystkiego do zera, robienie od nowa, łazienka, wiesz, płytki, ogrzewanie podłogowe, dużo jest roboty.
I elektryki, i hydrauliki, przeróbki, no tak spodziewałem się 7-80 bardziej, no wysłał mi stówę, no i tak mówię, dobra.
No to na zasadzie, a może część zrobimy sami, a wiesz, tata Karoliny też płytki kładzie, to mówię, jak się okaże, że to drogą, to może jakoś tam pogadamy, czy coś, albo od jakichś poszczególnych rzeczy kogoś się podnajmie trochę taniej, no i zobaczymy.
Ja mówię, nie no mordo, mam wydać sto koła u ciebie, rozpisz mi ile elektryka, ile hydraulika, ile które pomieszczenie, ile poszczególne czynności.
Dobra, to rzucę stówę, się podzielimy resz.
nawet zadychę, robiłbym jakieś tam odświeżenie, no to niekoniecznie bym podpisywał umowę, jakbym komuś ufał, no ale mówię, za takie pieniądze, no to z kim bym nie robił, muszę podpisać umowę, stary, no i musisz mi to wszystko wysłać, żebym ja to wbił do umowy, terminy musimy wbić, wszystko i tak dalej.
Ja mówię, słuchaj, o umowie i o karach to pogadamy, jak dostanę od ciebie wycenę szczegółową, bo jak jej nie dostanę, to w ogóle nie ma o czym mówić.
Przestał odpisywać w ogóle, zapadł się pod ziemię.
Jak się pojawił temat, rozpisz wycenę i ich będzie umowa, to zniknął mi podwykonawca.
Teraz mi się przypomina te wszystkie komentarze ludzi, że masz fantastyczne plany, ale zobaczysz, jak jest w praktyce.
I najgorsze jest to, że jego chyba po prostu skala przytłoczyła i on sobie uświadomił, że może nie dać rady tego zrobić.
Więc ogólnie dobrze, że to wyszło teraz, bo na przykład, wiesz, potem, jeżeli to na przykład jest skala za duża dla niego i on nie miał doświadczenia z tak dużymi robotami, to nagle w środku by się okazało, że jest jakichś problemów logistycznych, że coś, że się gubią rzeczy, że są problemy, że wyszłyby opóźnienia.
To znaczy, może ci wyjdzie, że on rzucił sobie z górką, a może ci wyjdzie, że za mało i potem się okaże problem w drugą stronę.
Tylko on, wiesz, no potrzebuje to zobaczyć.
No i pewnie się obsunie przez to, ale szczerze... Ale pojawił się ktoś sensowny teraz?
No to też mi sensowne wyceny podrzucały.
No ale już wiesz, no już na przykład 8 dycha 100, a ktoś powie, no w skali remontu takiego dużego to nie jest duża różnica, no ale potem powiesz, ej, to jest...
Bo łatwo, jak zaczynasz pracować na dużych kwotach, to łatwo jest, ja często to popełniłem, taki błąd w życiu, że ignorowałem wagę małych oszczędności w takich dużych rzeczach i często jak biznesy robiłem, takie nie-YouTube'owe, no to na tym płynąłem później.
Nie no, to kupmy porządne.
I potem na koniec miesiąca, ej kurwa, gdzie są pieniądze?
Niespodzianka.
Wiesz, no prawda jest taka, że z racji, że w dorosłym życiu nie dojebał mnie nigdy głód i bieda, tylko wiesz, no miałem dobrze finansowo, no to musiałem się nauczyć popełniając błędy na dużych kwotach, po prostu w odklejonych sytuacjach.
Tego samego, no co ludzie się pewnie uczą po prostu, bo rzeczywistość ich do tego zmusza.
trochę dłużej to potrwa niż ten, ale jeden ziomek tak powiedział, że jest szansa, że od marca zacznie i przed wakacjami się skończy.
No i co, poczekaj, czy coś jeszcze u mnie wesołego się działo takiego, co mógłbym ciekawie opowiedzieć, żebyśmy nie musieli gadać o tych dramach i aferach?
o których rzekomo jest ten podcast.
A miałem jeszcze, że skmina wcześniej, jak te historie, to zapominamy, że powinien się nasz podcast nazywać Dzień Świstaka, bo w kółko gadamy o tym samym i powtarzamy te same historie.
Ale nie wiem, czy to by się ludziom spodobało jakoś bardzo.
I że na tym polega ten podcast.
Może my udawajmy, że nie wiemy, oni będą udawali, że nie słyszeli i tak będziemy, wiesz, w sensie będą przychodzić jak do tego dziadka takiego, co ci pięćsetny raz opowiadać samą historię, a ty się uśmiechasz i mówisz, no, no.
Naprawdę poznałeś babci w restauracji McDonald's?
Grajmy w tę grę po prostu sobie.
Pojebane, że tłumacząc to używasz tego samego przykładu, którego już używałeś.
O, woda challenge miałem opowiedzieć.
Od jakiegoś czasu zauważyłem, że chodzę trochę odwodniony, pomimo, że wydaje mi się, że piję dużo wody.
Nie licząc jakby, tylko płynów przyjmowanych po prostu, tak?
Ale poważnie w ogóle warzyw?
Jak masz posiłek taki, ten, to nie jesz warzyw do tego?
Ziemniaki jem, to jest moje warzywo i keczup jest z pomidorów.
Pojedyncze, jakieś grillowane, gdzieś wkomponowane w potrawę, spoko.
Nie, ja jakoś tak, wiesz co, za dzieciaka rodzice mi na pewnym etapie pozwolili nie jeść, oduczyłem się bardzo wielu rzeczy i później jak się jorknęli, że jest lipa, to już byłem i potrafiło być tak, że no mój tata bardzo próbował, że ja na przykład mówię, musisz się nauczyć Tomek zacząć jeść, to jest mega ważne, nie?
Uparłem się po prostu i powiedziałem, że nie.
I urosło mi to, wiesz, dla dzieciaka do takiej skali, że powiedziałem, że nie chcę, no w końcu tam machnęli ręką i mówili, no dobra, no to nie.
Jest jak jest, no i faktycznie mam tak, że teraz gdzieś tam staram się po prostu wkomponować w potrawę, gdzieś zmielić.
Poważnie?
Okej, dobra, okej, czyli jest jakiś sposób.
Znalazłem sobie taki sposób, żeby się oszukać trochę, że nie lubię tego smaku, struktury, w ogóle niczego nie lubię w warzywach.
A to masz jeszcze jakąś na przykład taką potrawę, której nie ma opcji, że zjesz?
Gdzieś jakieś banana, coś ten po treningu spoko na przykład.
Większość ja, jakbyś, są osoby, gdzie jakbym powiedział, że no głównie moja dieta to jest nabiał, mięso,
jajka, ale też pod nabiał, ryby, no i zboża.
Ja miałem taką jedną właśnie potrawę, nie wiem czy tak dalej jest, musiałem zrobić sobie test, bo może się to zmieniło, ale pamiętam, że miałem taką traumę w cudzysłowie z dzieciństwa, że rodzice gdzieś wychodzili, nie pamiętam, czy do teatru, gdzieś tam sobie wychodzili na takie swoje wyjście i był wątek tego, że ja miałem coś zjeść i to była ryba po grecku.
Ja nie chciałem tam, płakałem tego, a oni chcieli po prostu już sobie spokojnie wyjść, wiedząc, że ja coś zjadłem, bo ja byłem takim niejadkiem ogólnie za dzieciaka.
I pamiętam, że normalnie na całe życie mi zostało, że nie jem ryby po grecku.
No traumę masz po prostu.
Ja nawet jak teraz o tym myślę, to czuję ten zapach i kurwa nie ma opcji, ale pomyślałem teraz, jak o tym gadam, że może bym spróbował zobaczyć, może już nie jest tak źle po tylu latach, że już trochę tam to wspomnienie się osłabiło, ale to jest taka jedyna rzecz, że miałbym takie, że no nichuja, że...
Jak z kolegą Ignacym rozmawiałem, to mówi, że dużo się zmieniło, jak dzieci mu przyszły na świat, bo pojawiła się misja, że chce być rodzicem, który uczy dobrych nawyków, więc chce jeść warzywa, żeby dzieci uczyć, żeby jadły.
Żeby być przykładem, że to była motywacja, zaczął jeść spoko, wkomponował se i ten zawsze jak przychodzimy, to mówi właśnie do młodego tam, że no, a wujek Tomek to jest taki silny, bo je bardzo dużo warzyw, prawda wujku Tomku?
Posłucha sobie wujka Tomka.
Znaczy, zwróćcie od... Za każdym razem, jak przyjeżdżałem do mojego lekarza, to on mi pobierał krew i mówi odwodniony jesteś.
Ja mówię, to nie działa chyba tak, że potem idę spać, rano wypiję szklankę, ziomek mi bierze krew i jest gęsta i mi mówi, że jestem odwodniony.
Jak już mi dwudziesty raz z rzędu przy pobieraniu krwi powiedział, że no po roku współpracy.
Powiedział mi, że znowu jestem odwodniony.
Wydupcełem półtora litra i mówię, jak mi teraz powie, że jestem odwodniony, to koniec.
No i wtedy mi powiedział, o, ładną krew dzisiaj masz.
I zacząłem się zastanawiać, no bo ja piję 3 do 3,5 litra płynów w ciągu dnia i teraz chłop mi często mówi, że jestem odwodniony po nocy, rano jak się budzę, to często mam suche usta, suche gardło, na oczach bardzo czuję, bo mam ogólnie po zapaleniu rogówki bliznę i jak tylko jestem choć trochę odwodniony, to ona mi się trochę przesusza.
Machasz palcami i czuję, że w stawach mam sucho po prostu, że jest, skóra jest taka podsuszona.
Zacząłem się zastanawiać i rozmawiałem o tym już z lekarzem i ja mówię, ty, z czego to wynika, że mi się wydaje, że piję dobrze i że jest okej i więcej niż są rekomendacje, bo rekomendacje masz 2-2,5 litra ogólnie, żeby przyjmować płynów, plus masz to, co z jedzenia jeszcze organizm pobiera.
Ja mówię, że to jest dobry pomysł, że pokminię nad tym, że coś tam, podrzucę jakieś rzeczy, no robiliśmy badania krwi, wszystko spoko.
I jakoś teraz ostatnie 2-3 dni w ogóle piłem troszkę mniej, że piłem 2-2,5 litra i pojedzie giga sahara po prostu jak się budzę i stwierdziłem, że ej...
W sensie, no, to coś jest nie tak w organizmie, że po prostu dzieje się to, a jednocześnie trzymam dużo podskórnej wody.
Do tego widzisz, że jest woda podskórna, że taki podlany często jestem.
Rzadko jestem taki suchy, że nie mam dużo tej wody podskórnej.
Że 5-6 razy potrafię być i oddaję mocz.
Cały czas wydalam tą wodę z siebie, tak jakby organizm nie chciał jej przyswajać z jakiegoś powodu.
No i szlak mnie trafił i mówię, dobra, biorę się za to, muszę to ogarnąć, ale stwierdziłem, że zanim to zrobię, to najpierw się upewnię, że na pewno piję tyle, ile mi się wydaje, że piję, bo może być tak, że mi się wydaje, a piję za mało i dlatego sobie postanowiłem, że do końca lutego, dzień w dzień walę 4,5 litra, trzy butelki takie półtoralitrowe sobie po prostu biorę, robię sobie z tym bolero,
I... I walę i mówię, jak przez trzy tygodnie będę walił 4,5 litra dziennie i dalej będę się tak czuł, to wjeżdżam w lekarza i mówię, mordo, masz mi powiedzieć, co się dzieje, nie?
Natomiast ja na przykład chyba nigdy nie mierzyłem tak czysto, ile piję wody, ale ja po prostu mam taki nawyk, że ja po prostu lubię smak wody.
Tak, że jak pijesz taką czystą wodę, to ja tak miałem, że pojawiało się takie uczucie suchości w buzi.
Chyba to jak powiedziałem głupoty, to mnie sprostujcie, ale żeby to organizm jakby trawił tę wodę i ją przyswajał, a nie tylko żeby przepłukiwał, tak jak ze zwykłą wodą.
Więc... No są na przykład jak sportowcy trochę soli dodają.
Tak, ale popiję wodą.
Ale popiję wodą, żeby się wchłonęło.
Coś no powiedział mi, że sód mam obniżony, no więc powinienem więcej.
Z drugiej strony masz ludzi, co, wiesz, zjedzą zatłustą kanapkę i potem stłuszczona wątroba na badaniu czy coś.
Powalone to jest, no.
Powalone to jest.
Nie wiem, mi się wydaje, że ja chyba najwięcej wody mimo wszystko to z pożywieniem przyjmuję.
W każdym razie ta substancja pobudzająca, tworząca ten efekt, no mnie nakręcała, żeby to pić.
No była sugestia, pamiętam, na pewnym etapie diagnozy była sugestia, że z racji, że na taką nadstresowość trochę cierpi ogólnie w życiu, no to, że mogę mieć często bardzo podwyższony kortyzol, no i on chyba powoduje, że woda podskórna się bardziej odkłada, organizm tak dobrze nie przyswaja.
Ja kocham te biohackerskie rzeczy, a właśnie najlepiej, bo jak coś jest na poziomie, że jest spoko i masz to zapgrejdować, no to pożo, ale to nie to.
W ogóle, jak mógłbym zawodowo, jak sobie kiedyś myślałem, co bym chciał robić w życiu, jakby nie YouTube, to właśnie jednym z pomysłów jest, że mógłbym na przykład...
Albo, no ale teraz to już za późno, bo jakbym na studia medyczne kiedyś poszedł, wcześniej bym się zajarał biologią, takimi tematami, bo w szkole w ogóle mnie to nie jarało, tylko w pewnym wieku zaczęło.
To żeby pociągnąć tematy rozwojowe takie, to ja zacznę od tematu, to nie jest jakby najgrubsze, ale DZZ wrzucił na Twitterze Szocika, no i tam się wywiązała dyskusja na temat Lil Masti, która uczy swojego dziecka dwóch języków naraz.
No i ona tam tłumaczyła, że Aria mówi po polsku i po angielsku, tak?
Czyli, że jak jakieś słowa jej prościej wymówić po polsku, na przykład no, nie, to mówi sobie po polsku, a jak coś jest prościej jej wymówić po angielsku, czyli na przykład podała przykład ball zamiast piłka, to sobie mówi po angielsku, że to jest super, że dziecko jest dwujęzyczne, uczy się naraz tych i że mega zajawka, no ale tam też wymieniła jakieś wady z tego wynikające i jak wy macie.
No i Deze wrzucił takiego posta, gdzie zrzucił, że chore ambicje i w ogóle jak tak można i że to się źle odbije i że masakra.
No i tam się mega dyskusja pod tym wywiązała, że mega dużo osób pisało, że nie, że tak naprawdę to kozak, że to jest super dla dziecka, ale były też osoby pisały, jedna osoba widziałem napisała, że no jestem psychologiem i tam neuro...
Zajmuje się neurolingwistyką i że to jest masakra, że to niszczy mózg dziecka i w ogóle nie powinno tak być.
I stwierdziłem, że sobie pogadam o tym, bo zastanawiam się, jaką ty masz opinię na ten temat, ale ja mam trochę doświadczeń z dziećmi, które dwujęzycznie funkcjonują i dlatego od razu, jak zobaczyłem ten szocik, to mówię, dobra, musimy o tym pogadać.
W sensie, no bo oni sobie mieszkają w Szkocji, no i w domu mówią po polsku, a jak chodzi do szkoły, no to tam mówią po angielsku.
I rzeczywiście tak jest, albo tworzy takie wtręty pojedynczych słów, gdzie zastępuje te na przykład polskie zwroty angielskimi, nie?
Nie miałem jakiegoś takiego poczucia, że to jest jakieś dziwne, albo nie rozumiem o co mu chodzi, albo że jakoś to jest dla mnie takie niezrozumiałe.
A jednocześnie nie ukrywam, że raczej widziałem w tym ogromny potencjał tego, że dzieciak
Ale też nie oszukujmy się, że potem cokolwiek robiąc w życiu, ja to też podrzucałem na zgrzycie, że nawet jak wam się kurwa niczego w tej szkole nie chce uczyć, to chociaż tego angielskiego się uczcie.
Więc ja raczej to rozpatruję w kwestiach pozytywnych.
I być może dla niektórych z zewnątrz na to patrząc, jest tak, że jej poziom zaangażowania i aktywności, które organizuje, może wyglądać jako aż przesada.
I teraz, jak jest do końca, no tego nie wiem, na ile ona jakby rzeczywiście mniej lub bardziej świadomie realizuje jakieś swoje założenia co do córki i chce jej coś tam wtłoczyć i rzeczywiście te chore ambicje, patrząc na całokształt, realizuje, a na ile to jest po prostu fajne wychowanie dziecka w ramach tworzenia jakiejś przestrzeni do nauki i rozwoju.
Tak, a ja mam jeszcze taką przypominę, a na ile to jest prawda, a na ile wizerunek w social mediach do wykreowania.
No, ja właśnie chciałem spropsować, bo pomimo, jakby, czuję, że trzeba jakiś tam obiektywizm zachować i jakby pomimo, że Aniele, no za ileś rzeczy mnóstwo krytykowałem i głośno i uważam, że słusznie i celnie, tak, z moich osobistych doświadczeń, jak zobaczyłem te komentarze właśnie od niektórych osób, że...
że to robi krzywdę dziecku albo że jest niedobre, to poczułem taką potrzebę, żeby wejść w kontrę, bo uważam, że to jest mega dobre.
I mój chrześniak dokładnie w ten sam sposób jest gdzieś tam wychowywany na takiej zasadzie, że każde słówko, którego się uczy, poznaje od razu w dwóch wersjach.
to on umie, wiesz, do dziesięciu, no to tam raz, dwa, trzy, cztery, pięć, a potem a jak jest po angielsku?
Bo tak, i jak uczy się na przykład z materiałów na YouTubie, bo tam puszczają jakieś piosenki po angielsku, czy coś, gdzie on się uczy, to jak rozmawiamy o państwach i on mówi na przykład Niemcy, no tu Niemcy, a jak jest po angielsku?
Ja nie umiem tak ładnie powiedzieć, jak on to mówi.
Mega ładnym akcentem to mówi, uczy się i dla niego to jest mega naturalne i zobacz jaki to jest instynktowny proces, że masz dziecko właśnie piłkę i to jest piłka, a po angielsku ball, super.
I zapamiętuje od razu i w pakiecie dajesz mu po prostu te słowa i on później idzie mega instynktownie, chłopak będzie miał, wiesz, 8 lat i będzie miał już obcykane tak naprawdę, nie?
Ta osoba napisała, teraz sobie już wspomniałem, że umysł na tym etapie nie rozróżnia tego, że to są dwa języki i że w przyszłości ta osoba może mieć problem, żeby posługiwać się wyłącznie jednym.
To też cytat jakiś po prostu, tak?
Mi się pamięta, że bardzo mi się spodobał ten koncept, jak u znajomych go zaobserwowałem i tak sobie podjąłem po cichu, że będę robił to samo, że mega to jest.
Ale faktycznie jest tak, że powiem Ci, dzisiaj dzieciaki, szczególnie w dużych miastach, no to mam wrażenie, że mają mnóstwo zajęć dostępnych, których kiedyś nie było i takich konceptów, które mają wpłynąć na ich rozwój.
gdzieś nie zaczyna być przesada, czyli jak wiesz, tu uczysz dwujęzycznie, masz stary te zajęcia integracji sensorycznej, gdzie mnóstwo dzieciaków chodzi, że tu pobudzasz zmysły, coś na uszy, coś na dotyk, coś na wzrok, ćwiczysz, robisz, wiesz, że przez zabawę cały czas im wdrażasz jakieś rzeczy.
Masz te takiej fizjoterapii dziecięcej, gdzie od najmłodszych lat już na przykład zauważasz, że dziecko ma coś w postawie albo w sposobie chodzenia i od małego już wykonujesz jakieś ćwiczenia, żeby to eliminować, żeby na przyszłość było lepiej i pewnie możesz dwa podejścia mieć do tego, nie?
Oczywiście to jakby często trzeba mieć na to pieniądze, czas być takim zaangażowanym rodzicem, chcieć się edukować i wiesz, mieć te środki w ogóle, żeby móc to poświęcić.
Wiesz co, mi się wydaje, że to przedstawił, być może, że to jest tak, że ludzie jak zawsze postrzegają to w skrajnościach.
To jest fajne, ale przede wszystkim też, tak mi się wydaje, obserwowanie tego, co to dziecko naprawdę jara, co mu się podoba.
Może pójdzie na to pianino i mu się spodoba, ale jak widzisz, że mu się nie podoba, no to go tego nie zmuszaj.
Ja mam takie bardziej podejście, korzystajmy z tych możliwości na zasadzie...
No i potem, wiesz, do roku w życiu problemy zaczynają.
no dać dziecku być dzieckiem, to chyba takie często hasło, które gdzieś tam pada, ale mi też się bardzo podobało inne coś, co kiedyś właśnie usłyszałem z filmu Włodka Markowicza i to mi też tak jakoś na całe życie zostało, że bardzo często właśnie młodym ludziom się mówi, że o, tam wiesz, teraz masz czas, to tam se, wiesz, musisz pobimbać teraz i... Wybawić się.
I właśnie w takim momencie, kiedy nasz mózg jest najbardziej chłonny, najbardziej gdzieś tam kreatywny, kiedy najbardziej budujemy poczucie własnej wartości, osobowość,
Generalnie im szybciej ludzie znajdą sobie to, co lubią robić, im szybciej znajdą i poznają, kim są.
Ja tak o tym z ludźmi dyskutowałem na Twitchu, jak opowiadałem gdzieś tam, jak to u mnie wyglądało.
Ja właśnie zostałem ojcem albo matką i w sumie na tym sferze życia jestem na poważnym etapie, ale tak generalnie, zawodowo, ja nie wiem, o co chodzi.
A ja tak mówię, ale z drugiej strony na tym polu, co macie lepszego do robienia, nie?
Cieszę się, że u mnie to się pojawiło stosunkowo wcześnie, ale też oczywiście gdzieś tam w swoim otoczeniu widziałem osoby, które, no nie wiem, mając 13 lat odkryły, co chcą robić w życiu i potem wszystko pod to ułożyły, nie?
No ja tak opowiadałem o kumplu, co krewetki chciał hodować, no i... I hoduje?
No, i nawet poszedł na SGGW, wiesz, na profil jakiś tam chemiczny i w ogóle, i w jakichś targach jest ekspertem w tym temacie, jakoś całe życie pod to podporządkował.
A z drugiej strony robi to w taki sposób, który daje dziwny vibe, bo nagrywa filmiki, nagrywa takie krótkie TikToki, w których zaprasza te młode osoby do jakichś restauracji, zwykle dosyć takich fancy, w których sobie coś tam jedzą, jednocześnie pokazuje, że się czegoś...
Ale też takie bejtowanie tym takim, co często młodym ludziom imponuje, takiego, wiesz, że zajebista restauracja, coś drogiego, na co ich być może nie stać albo coś.
No i że taki gościk zaprasza, więc tak trochę ich podbejtowuje tą restauracją, a się też uczą.
Patrzcie, jak fajnie się można uczyć, że te metody są spoko.
I teraz do tego momentu ktoś by powiedział, że w czym problem ogólny.
tylko, że jak zaczynasz się troszeczkę tam wgłębiać i to oglądać, to zaczyna się robić niepokojąco, zdaniem wielu.
No i ktoś zrobił taką sklejkę, kompilację różnych rzeczy i zrobiła się afera, bo oprócz tego, że facet zaprasza tych swoich podopiecznych uczniów do restauracji na jedzonko, no to jak pojawiają się pytania, jak to płaci za to jedzenie, czy ty jakby stawiasz, no bo on pisze, zabierasz go na burgera, czy coś tam, zabierasz go do superrestauracji.
No i on tak wymijająco dosyć odpowiada.
Później zaczęły się pojawiać filmiki, gdzie on przychodził do szkoły, do tych swoich uczniów, których prowadził i że przed sprawdzianem z fizyki, żeby lepiej poszło, to tam McDonalda przywozisz, czy coś tam, burgera drwala i wjeżdża do szkoły, no i tam do plecaka widać, jak wsadza kanapkę.
No to tak, no dziwnie trochę, że dorosły typ przyjeżdża do szkoły, no ale jeszcze powiesz, no dobra, nie jest to takie złe.
Ale zaraz potem...
Idziesz dalej, bo teraz facet do tego specyficznie wygląda, co mam wrażenie, że mu nie pomaga, bo jest minus 10, a on chodzi w krótkich spodenkach jakichś z ekskluzywnego brandu i w dwóch koszulkach Gucci na zmianę, a jeszcze taką bluzę na rzutkę ma też z napisem Gucci.
I tu jakaś dziewczyna dostała mgiełkę Victoria's Secret za to, że jej dobrze sprawdzian poszedł, a tu jakiś chłopak jest zdolnym uczniem, więc mu kupił z Grail Pointu, gdzie masz jakieś takie, wiesz, no unikalne itemki ogólnie z różnych kolekcji, Jordany za 1200 zł, nie?
No dziwny vibe, że jako repetytor kupuje buty za 1200 zł i dużo osób zwróciło uwagę na to, że te spotkania wyglądają bardziej jak randki, trochę, nie?
Znaczy tam jest strasznie dziwny vibe też różnych podpisów, które on robi, a szczególnie jak pojawiła się teraz afera, znaczy afera, no gdzieś tam ludzie to nagłośnili. ...
Tak, i takie są... Kiedy razem kochacie i są takie kadry, potem uczyć się matematyki.
I na Dzień Kobiet wrzucił, że tutaj z dziewczynami i on podpisał te kadry, jak się z nimi uczy randka z wystrzałową Izą, tutaj nieobliczalna Patrycja i coś tam.
No dziwnie to jest wszystko popodpisywane.
Tak, i ja jak na streamie przeglądałem ten temat, to w ogóle stwierdziłem, dobra, ale mówię, to jaka jest geneza tego, w sensie, bo tak to się sam, jakiś, mówię, eksperyment społeczny, wiesz, no różnie bywa teraz.
No i tam było jeszcze więcej jakichś dziwnych ujęć takich, że tak powiem, z dziećmi, ale to od razu sprecyzuję, żeby nie było domówień, no że po prostu z jakichś takich korepetycji w pokoju.
Tak, no ponoć.
Żeby po prostu...
Natomiast jak dojdą te wszystkie podpisy, te opisy i ten vibe, w jaki on uderza, plus się skrolnie ten jego profil...
Najmocniej się robi w komentarzach, bo teraz tak, ludzie na forum Wanda bodajże znaleźli jakiś artykuł o korepetytorze, że dziewczyna zgłosiła, że jakiś korepetytor, 33-letni, nachodzi dziewczynę, że zgłoszona sprawa na policję, że stalking, że coś. ...
i jest jego odpowiedź po to tam w sprawie jakiejś dziewczyny, a czemu dała cię na policję?
I on pisze, nagadała policji, że nękam ją wiadomościami i matematyką, bo każe jej robić matematykę i się uczyć, ale fajna przygoda, dwa dni w areszcie na Wielkanoc.
Czyli on potwierdził...
I tutaj był też komentarz ogólnie pod tym postem Dezego od Sandry, od Nitro, bo ona napisała, że podobno trzy razy był już pozwany i parę afet z rodzicami miał, sam tak pisał w komentarzach.
ich statementy, pozwolę sobie na ocenę, która być może jest krzywdząca, ale mam przeczucie takie, jak tego słucham i obserwuję pewne rzeczy, za stołu argumentuję.
że nagle ci ludzie opowiadają, nie, nie, te podpisy pod zdjęciami to jest wszystko nasz pomysł.
To my to wymyśliliśmy, to my chcieliśmy to nagrać, to nie Janusz to wymyśla, tylko te podpisy, żeby tak ten, to my to robimy.
I coś mówi, a ten Janusz obok też stoi i mówi, no to powiedz, jak wygląda nauka u nas.
Tylko powiedzieli, Janusz nikogo do niczego nigdy nie zmusił, że nikogo do niczego nie zmuszał.
Coś takiego powiedzieli.
Ja mówię, a, no to wszystko w porządku, jak po prostu przekonał albo nakłonił, no to przecież, wiesz, ta osoba sama tego chciała, można powiedzieć, prawda?
Znaczy on tak trochę prześmiewczo na to odpowiadał tymi TikTokami, tak trochę sobie żartując.
No ale wiesz, zgarnął cztery osoby, żeby mu statementy ponagrywały.
No wiem, no potem już tak, no ale...
I też się nimi zasłania, że sam się nie pójdzie, nie wypowie, nie wytłumaczy.
Jest to deal z rodzicami, że jak dobrze się uczą, to zaproponowałem, że jakby warto robić prezenty, że będę wchodził w relacje z tymi dziećmi, bo to jest motywujące do nauki.
można by było o tym opowiedzieć, tak co do zasady.
No i masz tego dziwnego ziomka w tej bluzie Gucci i krótkich spodenkach na mrozie z tymi dziećmi.
Okej, ale tu jest tego za dużo po prostu i...
Ja uważam przede wszystkim, bo na początku się zastanawiałem, czy to nie jest samo to zapraszanie do tych restauracji, kawiarni, czy to nie jest po prostu jakaś kontrowersyjna metoda... Na zasięgi?
Żeby pozyskiwać ludzi.
Tak, po prostu, że to taka forma marketingu.
Ale potem jak sobie pomyślałem, że gość uderza w taki vibe tymi podpisami i ciągnie tą narrację wokół tego, to mówię, kurwa, no ostatnie...
Czy w jakikolwiek sposób mieć przypiętą jakąś łatkę, no to właśnie ten klimat, że się za bardzo nimi interesuje.
I w związku z tym, patrząc na to z tej perspektywy i tego, że on później troszkę to w sumie podsycał, próbował trochę z tego szydzić, trochę sobie z tego żartować, jednocześnie jeszcze bardziej nakręcając ludzi, budując te wizje, to mówię, nie no, to jest dziwne, nie?
Miałem fajną rozmowę wczoraj z jedną osobą, właśnie gadałem o tym Mirgosie i usłyszałem takie zdanie, no ja też miałem takiego nauczyciela i on tam normalnie też mnie, na przykład wysyłał mnie po jakieś zakupy i mówię, a co ci zostanie, to se weź, kup se jakieś rzeczy, albo tam jakieś prezenty nam przynosił i w ogóle też miał takie mega bliskie relacje z uczniami.
Ja mówię, a no spoko, i co?
Mówi, no potem miał problemy, bo znaleźli u niego na telefonie nudesy jakiejś uczennicy.
A, myślałem, że będzie... Bo początek historii był na zasadzie, że był spoko ziomkiem i nie było problemów.
Myślałem, że finał będzie, jesteśmy 10 lat po ślubie.
No ja wiem, to są popieprzone rzeczy.
Ja uważam, że wiesz, czaję taką funkcję edukacyjną, rozumiem, że dzisiaj też być może trzeba jakoś bardziej się postarać, żeby stworzyć fajną lekcję, żeby zainteresować ludzi nauką, szczególnie w
Natomiast tutaj uważam, że poszło to w bardzo dziwnym kierunku.
Bo ludzie też to trochę podbijali w komentarzach, że właśnie mimo wszystko przy takiej relacji właśnie korepetytora z uczniem powinna być jakaś taka granica, no że wiesz, że to nie jest twój kolega, nie?
No i że tutaj takie totalne gubienie tego też nie wiem, czy jest dobrym pomysłem, ale przede wszystkim też dlatego, że właśnie jest ryzykiem przełamania tego totalnie w drugą stronę, nie?
No a w ten sposób no niestety zawsze istnieje to ryzyko, że się wydarzy coś więcej.
No, niestety z historii, które ja najczęściej słyszałem, to nauczyciele mający tendencję do zbytniego spoufalania się w ten sposób z uczniami, pozwalają sobie później na nadużycia i często są to tego typu historie, po prostu.
I myślę, że słusznie, że w związku z tym ludzie są zaniepokojeni.
To dopiero do niej przyjdzie może za 10-15 lat, że sobie uświadomi, że ej, to było pojebane, że coś takiego się działo.
Natomiast ja po prostu, nie wiem, mam trochę takie, wiesz, jakby tak w skali to osadzić, to mam kurwa bardzo dziwne emocje w kierunku tej sprawy, że próbowałem tak naprawdę obiektywnie podejść, nikomu nic nie przypisywać z góry, bo szczególnie przy tak poważnych sprawach i temacie, w jakim się obracamy.
ale no nie byłem w stanie się pozbyć tego vibe'u po zapoznaniu się z całym profilem, że tam jest coś dziwnego w tym wszystkim.
Nie, nie, nie umiem po prostu.
Niezależnie od tego, czy tam się coś dzieje, czy się nie dzieje, to przeprowadzanie korepetycji w takim klimacie i takie spoufalanie się z młodą osobą po prostu stwarza pole do nadużyć.
I jest to niepotrzebne.
Jakby dlatego nie powinno to mieć miejsca, nie?
I nie powinno w związku z tym tego być, nie?
Fajnie, żebyście sobie pogadali o jakichś rzeczach, a co u ciebie, tak, jakby miejcie relacje, bądźcie znajomymi i to jest jak najbardziej w porządku, nie?
Ale no, nie wiem, przesadzajmy po prostu, nie?
Że coś tam jest cicho, na TikToku podnoszą burzę.
No teraz nagrywamy, to jesteśmy już po tym, jak nagrałem o tym newsa przed opublikowaniem,
No, ja mocno tam się rozważam, jeszcze nie wiem, czy to pójdzie, żeby na tytuł miniaturę go dać, bo to jest mocny temat dla mnie do nagłośnienia i chciałbym, żeby to tam poszło.
Tak, natomiast jak już tym nawiązaniem, no to nie przeprosiła, a wręcz się wkurzyła i obśmiała Leksi, żeby trochę luźniejszy temat teraz zarzucić, bo tak się, wiesz, poważnie znowu zrobiło i takie mocne rzeczy, tak.
To, powstała bardzo dziwna afera i to zawsze mnie bawią te tytuły, które się pojawiają na portalach plotkarskich i tak jak ci ludzie ogólnie są, no muszą bardzo żyć tym światem, tak, no tytuły, wyjątkowa kreatywność.
I jak zobaczyłem tytuł, Lexi Chaplin wysiada ze swojego Porsche, wypluwa gumę, to wielkimi literami, na chodnik, po czym drepcze do restauracji.
Że ona, bo to jest takie, że wiesz, że wysiadła z tego zajebistego Porsche, naśmieciła na chodniku gumową, a potem sobie drepcze wesoło.
Podobno było, że było fikuśnie drepcze do restauracji, powinni napisać.
Od momentu, jak wysiada ze swojego Porsche, które oczywiście się zmieściło na zdjęciu.
Jest na dwa akapity podkreślone, jakie jest drogie, i że zarobiła na nie, nie pracując ciężko.
Tak, i jeszcze najśmieszniejsze jest to, jak jest ujęcie, takie z zoomem, jak się pochyla, pnuje, widać w locie tę gumę w locie, i obok, jak przecież jest Lexi Chaplin wypluwa gumę na chodnik, pudelek ekskluzji.
A że się nie pokryła, bo jej się but rozwiązał?
Potem jest jak wchodzi do restauracji i potem jeszcze jak wychodzi z restauracji.
No ponoć z butem wracają, na Instagramie wisi cały czas ogłoszenie, zobaczymy.
Jest tyle koszy, a nawet jeśli nie ma nic w pobliżu, to chyba można schować na chwilę do kieszeni czy torebki albo po prostu w toalecie w tej restauracji, do której weszła.
Polecam wycieczkę do Egiptu.
A bo wiesz, jakieś rozbawione, są polskie autorytety, nie?
A bo no to jest przecież przykład wzorzec do naśladowania naszej polskiej młodzieży, która chyli się ku upadkowi, nawet z powszechnie obecnym pustostanem.
No są, ale w sensie niektóre, wiesz, mają na przykład, nie wiem, 500, 600, 1000 lajków, nie, na tym serwisie, to jest powalone, nie?
Także rzeczywiście, ten, rzeczywiście się jakieś pojawiło.
Ej, naprawdę, przepraszam, poproszę chat GPT, żeby wygenerował komentarze, jestem przekonany, że będą brzmieć identycznie jak te.
Tak, i żeby mi powiedział komentarze, moim zdaniem, dokładnie będą tak brzmieć.
Jak mogę ci pomóc?
biorąc pod uwagę, że jest to portal plotkarski i przeglądają go osoby takie po 40, po 50, które nienawidzą tych celebrytów i źle im życzą.
Zacytuj pięć przykładowych komentarzy od użytkowników, które mogłyby się pojawić pod taką fotorelacją, gdzie ta bogata celebrytka wysiada ze swojego Porsche i pluje na chodnik.
Pewnie byłyby to komentarze w stylu typowe zachowanie rozpieszczonej celebrytki.
Ktoś powinien ją ukarać za zaśmiecanie.
Zachowanie na poziomie przedszkolaka.
A jak myślisz, jak mogłyby wyglądać przykładowe ksywki użytkowników na takim portalu?
No i Lexi, żeby kontynuować historię, postanowiła odnieść się do tego zarzutu u siebie na Instastories, no i tam wytłumaczyła, że jest bardzo ważna zmienna, chociaż dowodu nie przedstawiła, więc bierzcie to pod uwagę, że nie mamy dowodu na to, ale powiedziała, że zdjęcia są tendencyjne, gdyż ona tę gumę nie wypluła na chodniku.
Tak, bo powiedziała, że ona w życiu by nie wypluła tej gumy na chodnik, bo ptaszki mogą to dziobać i potem się dziobki zlejają i umierają.
Ja ogólnie chciałem użyć ten temat, żeby powiedzieć, że ludzie, którzy zajmują się zawodem paparazzi, przepraszam, to będzie niepoprawna politycznie opinia, to kurwy jebane.
Jakby siedzisz w krzakach, chodzisz za kimś, robisz mu zdjęcia z ukrycia i potem używasz tego, żeby na tej osobie, jakby jebiąc ją...
No tak działa świat, że wiesz, jakby nie było na to popytu, to by nie było takiego zawodu.
No bardzo mocno opiera się na tych portalach, to że coś tam wypuszczą, to z kim są, z kim tam kręcą, z kim zerwali, że na takich pierdołach totalnych i że na tym się skupiają te portale.
Tak, i że to się trochę taki powstał ekosystem w tym, że trochę tak to działa.
Walenia ludzi na ich uwagę tak naprawdę, wiesz, że są ludzie, którzy poświęcają na to potem czas.
No tak, znaczy, wiesz, ja mam trochę takie podejście, że nie wiem, każdy tam śledzi co chce, nie?
Już wiemy, że obniżając sobie w swojej głowie poziom społeczny celebrytów, widząc jak robią takie złe rzeczy, my rośniemy i podnosi nam się poziom hormonu szczęścia.
Mi podnoszą hormon szczęścia, dlatego że tytuły mnie rozpierdalają.
Naburmuszony Justin Bieber człapie za posępną Hailey.
Ja tak z dystansem tego podchodzę.
Ktoś tam sobie nudzi się w robocie, zekliknie to i se poczyta.
No i powie, o, taki niby ten, przystojny, a patrzcie jaki niemiły, naburmuszony za nią chodzi.
O, czytam komentarze pod tym biberem, Michaili.
Ma tyle hajsu, a nie może kupić spokoju, zdrowia psychicznego.
Edyta Pazura w odsłonie Topless snuje refleksję pod deszczownicą.
330 komentarzy pod tym.
Mi jest ta teoria bliska, głównie dlatego, że no pomijając taką działalność internetową.
Że poznałeś Boxdella, no wiem.
pomijając oczywiście całą tą działalność i że coś wrzucam do sieci, to ja na przykład jestem często takim anonimowym użytkownikiem internetu, to znaczy jestem w stanie na przykład oglądać kogoś tysiące godzin, tak jak na przykład Gucci, ale ja tam mam parę komentarzy u niego na czacie pewnie, jakby sprawdzić jakieś logi i że ja raczej nie jestem takim aktywnym, więc z mojej perspektywy tak jest, ale też sobie myślę, że wiesz, są ludzie, którzy funkcjonują inaczej, mają tą potrzebę dzielenia się, pisania, no też wiem, że u mnie na czacie, na Twitchu piszą ludzie i
Ja wiem, że oni żyją, no byli na spotkaście, wiem, że to prawdziwe jednostki, więc no nie wiem, pewnie kwestia gdzieś tam skali, nie?
Ej, a propos w ogóle botów i takich rzeczy, udało mi się nagrać ostatnio czarnego orła w naturalnym środowisku.
Mówię, a może się pojawił jakiś nowy.
I ty, u, poczujcie co się dzieje.
I kliknąłem jeszcze raz odświeżenie po dwóch sekundach stary chyba i z tych 29 na 37 przeskoczyło.
I wiesz, rosły te lajki do momentu, ja potem sprawdziłem najlepsze, do momentu jak weszło w top tam 6-7 tych najlepiej lajkowanych i masz stary komentarz, wiesz, dwie godziny temu, dwie godziny temu, dwie godziny temu, dwie godziny temu...
I potem przez trzydzieści minut nie dostał ani jednego już, nie?
jeszcze mi powie coś jeden z drugim, że nie robi tego, no to będę bił.
Mam nagrane... Czuję się jak taki ornitolog z takim długim obiektywem, co w naturalnym środowisku orła nagrał po prostu, jak skrzydła rozkłada do lotu.
Ja za każdym razem mam, wiesz, trochę tak się z tym użeram też na Twitchu, bo jak poruszam temat Boxdela, to się zlatuje to gówno.
I mam, wiesz, po prostu zajebany czat i ci debile jeszcze są tak upośledzeni, że...
Proszę koniecznie na start to do tych scenek początkowych.
Ale widzisz to, więc no... No widzę, w sensie takim, że moderacja musi to odrzuć, odrzuć, ten, ale chodzi mi, że tak do tego stopnia są głupi, że po prostu piszą ci słowa, których nawet nie musisz reagować, żeby je zbanować, czy żeby coś zrobić i masz nagle taki spam, masz taki, Jezus Maria, znowu coś obok zelu powiedziałem i już się zleciało.
No cały czas, no wiesz, też póki się wypowiada normalnie i nie pisze jakichś głupot takich, wiesz, skrajnych i nie spamuje, no to se siedzi.
Ale po prostu czasami tak jest, że jest nagle nalot i masz po prostu spam tego, albo próbują cię tak celowo, wiesz, podkurwiać, nie?
Natomiast no niestety jest tak, że dotkniesz tego tematu i tak jak pod filmami na tym, tak i na live'ie możesz mieć podobny klimat.
Tak, no to jeżeli chodzi o smutne sprawy, no to orędzie Stanowskiego się pojawiło, numer dwa.
Pod bańkę ma.
No, pod bańkę ma teraz pewnie, nie?
No i tak nie do końca wiedziałem, czego się spodziewać, no bo ta jego kampania zasadniczo ma być taka prześmiewcza, ma być taką satyrą tego wszystkiego, no to mniej więcej tego się troszkę gdzieś tam spodziewałem, ale tak odpaliłem ten filmik.
Ten film był smutny, dlatego, że stał przed kamerą i mówił o tym, jak toczymy słynną wojnę polsko-polską, podzieleni przez siły polityczne, podzieleni przez siły polityczne, mając w głowie tak naprawdę tylko dwa obozy i brak alternatywy.
Ale większość ludzi ma w głowie wdrukowane, że to nie ma sensu, tak, po co głosować na innych ludzi, przecież i tak nie mają szansy wygrać, że jesteśmy sterowani sondażami przed wyborczymi gdzieś tam, że w ten sposób jest tam wdrukowywane znowu, kto ma szansę, kto nie ma szansy.
się podpisują, to w zależności kto potrzebuje, to taki wychodzi.
I po prostu przedstawił taki bardzo smutny obraz tego, że żyjemy w świecie, gdzie w teorii mamy... To jest moja interpretacja tu, żeby już było.
I on tak zacytował, że tak naprawdę nie tyle świadomie podejmujemy jakiś polityczny wybór, co bardziej zapisujemy się jak tacy kibice danej drużyny pod, wiesz, dany sztandar.
A co jeśli by się okazało, że ten kandydat z innej opcji politycznej ma najlepsze predyspozycje, żeby pełnić tę rolę?
Ludziom się to w głowie nie mieści, bo nie, bo on tam jest kurwa pisiorem, bo on jest z PO, bo tam
I że po prostu jesteśmy zamknięci w takiej bańce, a cała reszta się nie liczy, bo oni tak nie wygrają.
I tutaj powiedział o wyborach w Rumunii, gdzie wygrał właśnie kandydat.
Niekoniecznie z tej całej dominującej dwójki, tylko właśnie trochę spoza tego układu.
I on tak mówi, to sprawdźmy jak będzie u nas, jak wybierzecie kogoś spoza tej dwójki PiS-PO i by ktoś inny wygrał, co by się u nas stało?
I tak trochę uderzył też ten klimat, trochę poddając to pod taką jakąś rozkminkę dla ludzi, że czy naprawdę jesteśmy w tym sensie wolni.
Bo ja też takie miałem wrażenie, że biorąc pod uwagę, zobacz jak my często gadamy o jakichś takich rzeczach związanych z psychologią, z tym jak się wpływa na ludzi, jak funkcjonujemy.
Ja opowiadałem o książce Psychologia tłumu.
Ile ludzi informacji wrzucają o sobie do internetu, które pozwalają co?
Tak jak była afera z Cambridge Analytica, gdzie dosłownie dane z Facebooka były wykorzystywane w wyborach do tego, żeby ludzie, żeby politycy mówili ludziom to, co chcą usłyszeć.
Nawet miałeś to sprecyzowane do danego regionu, żeby dla tych ludzi w tym regionie najważniejsze, to idź i powiedz, że to będzie.
Więc biorąc pod uwagę to wszystkie socjotechniki stosowane, wiesz, te scenki, z których się wielokrotnie śmialiśmy, gdzie politycy pajacują, gdzie robią rzeczy pod content, bo mimo, że głupie to działa.
No i patrząc na to wszystko, no to pojawił się taki strasznie, kurwa, smutny obraz demokracji, no tak naprawdę.
że każdy z nas i każda z nas ma takie głębokie poczucie indywidualności, że mamy swoje poglądy, swoje zdanie, głosujemy tak, jak my czujemy, że to jest takie nasze, nasze, nasze, my, my, my, że to wynika z nas i to indywidualna decyzja...
Tego typu, wiesz, dane, statystyki, nauka, wiedza, jak zaczynasz głębiej w to wchodzić, pokazuje ci, że to jest gówno prawda ogólnie, nie?
I to oznacza, i każdy sobie teraz dopowiedział, no to wszyscy, tylko nie ja.
I czy jak jesteś w stanie z tym walczyć, biorąc pod uwagę, ile system ma narzędzi, a ile masz ty?
Wiesz co, ja bardziej chyba mam takie podejście, znaczy, dobra, wiem jak to brutalnie zabrzmi, ale ja mam wrażenie, że są pokolenia, których już nie naprawisz.
Po prostu ci ludzie w tym są, tak jak często ludzie mi mówią, albo opowiadają o Wigilii w domu, nie?
Jedyną wiarę, jaką mam, to właśnie, że dzięki jakiejś takiej rosnącej świadomości, też tak jak my o tym gadamy, jak Stanowski gada, to że właśnie wśród młodych ludzi się trochę tak pojawi takiej wizji, że może się zastanowię, do kogo mi najbliżej, a nie z jakiej jest partii.
Ja zacząłem się nad tym zastanawiać najbardziej o tym, o czym Stanowski też powiedział, przy okazji Karola Nawrockiego.
W tym sensie, że medialnie nie była to bardzo rozpoznawalna postać.
co spowodowało, że w ciągu dwóch tygodni od ogłoszenia go, czy trzech, przepraszam, facet ma 40%, na przykład, albo 35-30% w sondażach.
Czy jakbyś tydzień po ogłoszeniu go zadzwoniłbyś do tysiąca losowych Polaków, to czy 300 osób by powiedziało, tak, znam Karola Nawrockiego, zagłosuję na niego?
Nie wiesz, kim jest, pojawił się, ogłoszono, że PiS, czy coś.
I na przykład to, że Nawrocki jakby będzie miał teraz szansę powalczyć w wyborach prezydenckich, to jest zasługa tego, jak sondaże wpływają na ludzi.
No ale też oczywiście z tego podziału społeczeństwa, nie?
Co by było, gdybyś dostał tylko listę kandydatów bez informacji, jakie mają poparcie?
Ludzie powinni nie wiedzieć.
Ale to by tak zmieniło wyniki wyborów, jakby ludzie nie wiedzieli, kto ma jakie poparcie.
No oczywiście, tylko to jest właśnie utopia, bo system jest tak stworzony, żeby to podtrzymywać, oczywiście.
Że pomyślcie o tym, że zawsze jest druga tura.
Jakby tak pomyśleli wszyscy, to by się nagle okazało, że druga tura wiadomo.
Już sobie myślisz jakby nad tym, co jest tam do wyboru potencjalnie, nie?
Tylko wiesz co, ja mam wrażenie, że to jest zawsze domena młodych ludzi i to powoduje, że no te tam, nie wiem, 15-20% głosów rozkłada się potem po wszystkich pozostałych kandydatach.
No wiem, no, ale no, dlatego też... Należy próbować pomimo wszystko, oczywiście.
Dlatego mówiłem, że moja jedyna nadzieja to w takim uświadamianiu młodych ludzi w kolejnych pokoleniach, które też za sprawą internetu, dostępu do wiedzy i tak dalej, że będą miały trochę inne podejście do tematu, ale to...
Z jednej strony może być tak, że to im obrzydzi i właśnie stwierdzą, że chcą trochę żyć inaczej, ale równie dobrze może być tak, że też się zamkną w którymś obozie, katowani od małego, że ta czy inna partia jest najlepsza i potem będą to powielać.
Z jakiegoś powodu taki system powstał w gatunku, wśród gatunku, jakim są ludzie, nie?
Stary, ile osób, by przejrzało dokładnie program 10 kandydatów na prezydenta, poświęciłoby na to dzień?
95% ludzi nie poświęciłoby jednego dnia, żeby z programem każdego z nich się zapoznać.
Ja się nigdy nie zapoznałem, tak szczerze, tak szczegółowo.
Jak miałem kandydata, na którego chciałem zagłosować, to na przykład jego program se przejrzałem, ale mówię, o, podoba mi się...
Ewentualnie jak dwóch rozważałem, to zesprawdziłem, a potem zresztą swoją drogą i tak zostałem potem z czutką, że te programy to i tak jest jedno, ale to w ogóle nie ma znaczenia, bo oni tego potem nie realizują, więc u podstaw to jest idiotyczne i nie ma sensu.
Że pierdolą, pojadą w to miejsce, obiecają, że wiesz... Nic nie ma znaczenia.
Że będzie śnieg, pojadą w inne, mówią, nie będzie śniegu.
Dlatego właśnie mówiłem, że jak nagle Stanowski zebrał to w takim jednym orędziu i podsumował to wszystko.
Ja tak sobie słuchałem tego i trochę mentalnie chyba bardziej byłem nastawiony na więcej śmiechu, a mniej takiej powagi.
Tak na gorąco reaguję na to, co ty opowiadasz.
I oczywiście on się od tego wszystkiego dystansuje, nic nie obiecuje, nie taka jest jego rola, on się po prostu w to babi, żeby chyba w tym sensie budować świadomość i może trochę ludziom oczy otworzyć na to, żeby trochę na to spojrzeli z innej perspektywy i się zastanowili, jak to wszystko funkcjonuje i czy...
Gorąco polecam to tak tematycznie.
Dokładnie jest utwór o tym, jak się zarządza ludźmi i co się robi, jak jest się politykiem, żeby działało wszystko.
Tak, no więc tak, no to tak właśnie z tych tematów politycznych.
Natomiast znowu, wracając na nasze totalnie YouTube'owe poletko, no to Wojtek Gola jakiś czas temu wystartował ze swoim nowym projektem Chaosi, który wstępnie przynajmniej był stworzony razem z Sofii, jego partnerką, a także Jellyfrucikiem, o którym w zgrzycie już wspominaliśmy, ten co tam wpierdalał tabletki od zmywarki.
No i tam włosy podpalał i takie różne rzeczy.
Że w łóżku tam... Tak, że w łóżku niby leżą, no taki dystansik pod kontrowersję.
No więc ktoś by powiedział, niezły start, czemu nie?
Powiedzmy, że jakoś to poszło.
Drugi odcinek już nieco gorzej, tam poniżej stówki było na pewno bardziej koło 50-60, coś takiego, się zbierało w czasie, wiadomo.
No i ja powiem szczerze, że oglądałem dwa z trzech.
No i pierwszy był totalnie przeciągany, nudny, trochę tak miałem wrażenie, że niestargetowaną grupą odbiorców, bo z jednej strony no ten montaż był strasznie rozciągnięty, jeżeli chodzi o wątki, które pojawiały się w filmie, jakieś niszczenie rzeczy, jakieś jedzenie, no to składanie zamówienia, takie to było, że miałeś wrażenie, że jakbyś to obciął o połowę, to ten film by nic nie stracił.
No właśnie, więc tak trochę, kurwa, czułem taką niespójność, tym bardziej, że Jellyfrucik, tutaj powiem to, o dziwo w pierwszym odcinku zachowywał się...
No i chyba potem już poszło, że jednak Jellyfrucik musi być tym tiktokowym Jellyfrucikiem.
No to pojawiła się też, ja nie pamiętam jak ona się nazywa, ale to jest jakaś uczestniczka pierwszej edycji Big Brothera z takim humorem.
No na przykład żart na poziomie takim, że Jellyfrucik przyszedł na łyżwy, prawda, i nie założył skarpetek.
No i potem jak te łyżwy zdejmował, chciał założyć buty, bo już pojeździli, to Wojtek Gola mu zabrał buty.
Kuba, możemy taki, powinniśmy taki guzik mieć do puszczania śmiechu do jakiejkolwiek publiczności.
Albo, że jest śnieg na ławce i Wojtek Gora stwierdził, że się rozpędzi i się tak przesunie po tej ławce i ten śnieg wtedy spadnie.
No i potem oczywiście... To ty sobie poopowiadaj o tym, ja se pójdę.
I potem tam coś oczywiście po raz kolejny coś jedli w restauracji na zasadzie tym razem kurze nóżki, czy tam stópki, czy jak to się tam nazywa, whatever.
Jesteś dzisiaj nie do podrobienia.
Ale potwora stworzyliśmy.
Ja uważam, że to jest problem też niestety właśnie wielu tych projektów Wojtka, że tam nie ma charyzmatycznej postaci, nie?
Nie ma kogoś takiego, kto pociągnie ten content.
On potrafił dobrze to zrobić, chude byki, jak robili z Raphonixem, wywanych ze Stiflerem, tylko zobacz, masz Raphonixa.
Czyli jak ma dobrych freaków, tylko takich dorosłych, to było spoko.
Jellyfrucik też jest takim freakiem od połowcem, ale dla dzieci.
Ale Jellyfrucik ja uważam, że nie jest tak charyzmatyczną postacią, żeby pociągnął ten odcinek w kontekście materiału na YouTube, bo to jest różnica pomiędzy TikTokiem, live'em, a co innego jak robisz film na YouTube.
Wiesz, mi bardzo to pokazała ambasada, która była montowana na GOATS.
Jak ja zobaczyłem ambasadę, to powiedziałem wow, tak się powinno robić vlogi.
W sensie jak on to sam porozkminiał wszystko, to jest kurwa mistrzem montażu.
Żebyś miał świadomość, jak vlogi dostawałem, potem jak tam robiliśmy zwark na fejm czy coś, to jak dostawałem jakąś wersję, to mówię do kosza, obejrzyj wszystkie odcinki ambasady i zrób kurwa jeszcze raz.
No spoko, niech se ustawia, nie?
A to jest ciężko połączyć.
Napisy, gdzie celowo wulgaryzmy były przekręcane w śmieszny sposób, że ilość elementów, na które twój mózg zwraca uwagę w krótkim czasie, powodywała pojebane utrzymanie uwagi.
Tak, ale jednocześnie powiem ci, że nawet jak na mój ten starczył umysł, mnie nie męczyły odcinki ambasady.
Nagracja była na tyle prowadzona dobrze, że mnie to nie męczyło, że ja byłem w stanie normalnie obejrzeć ten odcinek i powiedzieć, że o ty, fajne.
Tak, i teraz Wojtek Gola, on właśnie mówił, no, wcześniej też potrafił to dobrze robić, tylko mam wrażenie, że dynamika się zmieniła, odbiorcy i tutaj w tym projekcie on koncepcyjnie jest źle zrobiony, bo połączenie jego, Sofii, Jelly, Frucika nie jest po prostu dobrym połączeniem.
No, ale on, kurwa, no, chuj, powiem to.
Czy uważasz, że nie powinna być w social mediach, że nie nadaje się do tego?
No wydaje mi się, że jak na osobę, która ma prowadzić programy, no to na razie nie ogarnia na tyle, po prostu.
Czyli się nie nadaje, powiedz to.
No to Wardęga mówi, a czemu miałbym brać pod uwagę opinię Sofii?
No i wiesz, że on tak ją ciągnie w te różne rzeczy, trochę wrzuca w ten świat, no a potem tak...
Poczekaj z dwa odcinki, bo będą spore zmiany.
Spoko, robisz dużo projektów, zdarzają się też totalne niewypały czasami.
No i w porządku.
I ja mówię, nie no poczekajcie, chcę wyrobić opinię, chcę to zobaczyć, chcę się poznać, jest to projekt Wojtka Goli, chcę zobaczyć co to jest.
Przepraszam cię Wojtku za taką krytyczną opinię, ale jest ona szczera, po prostu ciężko.
No nie wiem, bo ja też uważam, że to jest trochę taki problem, będzie jak na przykład z vlogami Oj Wojtka, że to pierwsze wrażenie spowodowało, że bardzo dużo ludzi się odbiło i po prostu nie wróci.
Bo najgorsze teraz, jak oni popełnią błąd utraconych środków, że stwierdzą, że się zaangażowali, spromowali i trzeba w to iść.
Ja uważam też, że wiesz, że to jest tak, że nawet jak zaczynasz jakiś taki projekt, który nie jest super przemyślany, to albo idziesz w taką opcję, że po prostu zabierasz ludzi w podróż i jak ci się uda ich zabrać w podróż, tak jak my zrobiliśmy ze Zgrzytem, ewolucją tego wszystkiego, rozwojem i tak dalej, ludzie są ciekawi.
no to to jest jakiś koncept, a jak chcesz wystartować od razu z jakimś takim, wiesz, super przemyślanym projektem i tak dalej, no to trzeba mieć giga doświadczenie i rzeczywiście to przetestować, można nawet jakimś ludziom najpierw puścić, zobaczyć, jakieś oceny, coś zebrać, dopracować ten produkt bardzo mocno, no a tutaj myślę, że ani to, ani to nie wyszło po prostu.
Pomimo, że wiesz, bardzo często w chuj rzeczy można go krytykować.
Ja ci powiem tak, nie oglądałem tego z jednej prostej przyczyny i tą przyczyną nawet nie jest to, że to Boxdela.
A wszystko jest pod otoczką, jak to Boxdel, taki jest kurwa niezależny elektrę.
Tak, i robi kurwa program, w którym bierze zawodników z fejmu, żeby podpromować galę.
Nie, no to jest paranoja po prostu, co się dzieje, więc ja to komentowałem.
Tak samo ta osoba wypowiadająca się w pokoju na Twitterze w imieniu Fejmu.
Nie wiem dokładnie, kim ta osoba jest, żeby było jasne, ale się wypowiadała w imieniu Fejmu, że właśnie oni się nie będą mieszać w takie rzeczy, że jak nie ma wyroku, to nie ma tematu.
Jak parę Maxilla wyrzucali za post na Twitterze, pewnie też tak myśleli.
Nie, no oni w ogóle, ten gość, żeby nie było, bo nie wiem, kim jest dokładnie ten człowiek, powiedział, że już nie popełnił drugi raz tego samego błędu, co z Boxdallem.
Dlatego też tak samo, nie oglądałem fejmu, nie śledziłem tego, w tym samym czasie oglądałem sobie akurat Serima Gucia, bo się odpalił, grał w Hearthstone'a przez 8 godzin, czyli nie oglądałem fejmu, widziałem tylko tyle, co się wyświetliło po prostu na Twitterze, bo znowu ludzie przeżywali jakieś werdykty, znowu Jarosz się tłumaczy, generalnie dokładnie ta sama zadęka.
No ale na kanale sportowym ankieta to...
w chuj osób z 50-60% oceniło tam było, jak oceniasz gale 1-3, 4-6, tam się, czy 10, to z 60% odpowiedzi chyba było, że 1-3 oceniają.
Mega shit ponoć.
Powiem ci tak, to, że ja nie oglądałem, to tam ten, ale ty zwykle taki miałeś, że coś tam się złamałeś, coś ten, mówią fejmie, żeby było.
Ja to się, mówię, odbiłem, dlatego też się odbiłem od tego programu Boxdela i dlatego się, wiesz... Dobrze Konop powiedział, moim zdaniem, w swoim odcinku, to było dosyć celne, że to nie jest tak, że freakfighty zawsze były tylko takie, że to była jakaś część, ale że można było zrobić fajne walki i spoko klimat, po prostu influencerów mierzących się w klatce bez nie wiadomo czego, a teraz oni są, kurwa, tam jest giga źle, nie?
Dlatego, że osoby, które sobie coś tam robią w sieci, mają jakieś swoje kanały, w sensie mają swoją działalność w internecie i rozpoznawalność i community, no to sobie wróciły do swojej działalności.
tego jako cel swojego życia, żeby się regularnie napierdalać w fejmie albo tam puchary jakieś zdobywać, tylko po prostu tak o sobie byli, albo dla kasy, a ta kasa spadła i teraz tym bardziej się nie opłaca.
Ostatnie odcinki
-
ODTAJNIONE AKTA ZGNIŁYCH ELIT (BOXDEL, TACO HEM...
02.02.2026 17:17
-
ANDZIAKS PRZEKUPUJE CÓRKĘ TELEFONEM? (BUNGEE, W...
29.01.2026 17:00
-
TRUMP OSZALAŁ? KOLEJNA OFIARA ICE ft. Z DVPY
26.01.2026 19:02
-
LEXY ZGŁOSZONA DO PROKURATURY ft. TAKEFUN (STAN...
22.01.2026 17:00
-
DODA WALCZY Z OPRAWCAMI ZWIERZĄT
19.01.2026 17:00
-
CAŁA PRAWDA O BIZNESIE WK DZIK
15.01.2026 17:00
-
ODKLEJONY MAJDAN ŁAMIE PRZEPISY I JEST Z TEGO D...
12.01.2026 17:00
-
DO CZEGO DOSZŁY FREAK FIGHTY? (Książulo, Żurnal...
08.01.2026 17:06
-
ŻURNALISTA ATAKUJE KONOPSKIEGO (Budda, Szalony ...
05.01.2026 18:50
-
TIER LISTA DRAM 2025
01.01.2026 14:39