Mentionsy

ZSŻ
19.08.2025 03:55

Jak strona hip-hop.pl zmieniła się w biznes wart MILIONY? Sebastian Muliński

NOWOŚĆ! Praktyczny kurs dla początkującego przedsiębiorcy.Już w przedsprzedaży! Przedsprzedaż TYLKO w okresie 18.08 - 2.09!Promocyjne ceny! Oferta ograniczona czasowo.

Sprawdź!

https://maciejfilipkowski.pl/produkt/kurs-dla-poczatkujacego-przedsiebiorcy/ᴀᴜᴛᴏᴘʀᴏᴍᴏᴄᴊᴀ



Sebastian Muliński dzieli się historią swojej przedsiębiorczej drogi, która rozpoczęła się od portalu hiphop.pl. W czasach po bańce dotkomowej, gdy internetowe biznesy upadały, Muliński wraz ze wspólnikiem postawił wszystko na kulturę hip-hopową, tworząc platformę, która zrewolucjonizowała polską scenę muzyczną.

Muliński opowiada, jak szybko wprowadzili model Web 2.0, budując społeczność i umożliwiając użytkownikom generowanie treści. Portal wyróżniał się innowacyjnym podejściem do monetyzacji - sprzedawali bilety na koncerty, pliki mp3 i stworzyli własną wersję VOD do publikacji teledysków, znacząco przyczyniając się do rozwoju polskiego hip-hopu.Równolegle zespół wszedł w świat e-commerce, prowadząc sklep internetowy dla przedsiębiorcy ze Szczecina. Jak barwnie opisuje Muliński, byli "wszystkim naraz" - modelami, fotografami, grafikami, copywriterami, a nawet pakowaczami i kurierami. Ta praktyczna szkoła e-commerce'u zaowocowała automatyzacją procesów dzięki programistycznym talentom współzałożyciela Pawła.

Sebastian z dumą podkreśla ich pionierskie podejście - jako jedni z pierwszych w Polsce sprzedawali online odzież i obuwie, wprowadzając własne standardy mierzenia rozmiarów dla zwiększenia zaufania klientów.

Kolejnym przełomowym krokiem było stworzenie systemu dla sklepów internetowych w modelu abonamentowym (SaaS), wyprzedzając trendy na rynku zdominowanym przez sprzedaż licencji. Cały ten rozwój finansowali z przychodów hiphop.pl, który Muliński określa jako "dojną krowę".

W wywiadzie Sebastian szczerze przyznaje się również do błędów - portal hiphop.pl sprzedali zbyt późno, pozwalając, by sentymentalna wycena przewyższyła rzeczywistą wartość rynkową, co jest cenną lekcją dla wszystkich przedsiębiorców rozważających exit.


#HistoriaSukcesu #PolskiStartup #HipHopPL #ecommerce #SaaSPionierzy #PrzedsiębiorczośćWPolsce #PolskiInternet #StartupStory #BiznesoweLekcje #DotComBust #Web20 #PolskiHipHop #HistoriaSukcesu hiphop.pl | e-commerce | startup | SaaS | przedsiębiorczość | Web 2.0 | polska scena hip-hop | innowacje | biznes internetowy | wycena wartości sentymentalnej | dot-com | monetyzacja | VOD | sklep internetowy | automatyzacja

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 101 wyników dla "Software as a Service"

Założyliśmy portal hiphop.pl w czasach, w których jakby była zaraz po bańce dotcomowej, czyli wszystko po prostu padło i nikt nie wierzył, że można robić jakiekolwiek dotcomy.

My założyliśmy portal hiphop.pl.

Dotcoma.

Tak, zaczęliśmy bardzo szybko robić web 2.0.

Wokół tego web 2.0 zbudowaliśmy bardzo dużą społeczność, zrobiliśmy user-generated content, czyli ludzie wrzucali treści na naszą stronę.

Zaczęliśmy szukać różnych dróg monetyzacji tego, nie tylko w oparciu o reklamę.

Sprzedawaliśmy bilety, potem zaczęliśmy robić sprzedaż MP3 legalnych.

Zbudowaliśmy tam coś, co dzisiaj byśmy nazwali VOD, czyli po prostu publikacja teledysków.

W zasadzie energetyzowaliśmy całą kulturę hip-hopową.

To, że było tyle koncertów, to, że hip-hop w Polsce też się tak rozwinął, jest bardzo dużą naszą zasługą.

Ale mieliśmy znajomego przedsiębiorcę ze Szczecina, który prowadził skate shop i on stwierdził, że on chce sprzedawać w internecie.

To jest osobna historia.

I zaczęliśmy też prowadzić sklep internetowy.

Dla niego?

Dla niego, rozliczając się powiedzmy procentowo.

I tak naprawdę, wiesz, byliśmy pierwszymi pracownikami tego sklepu.

Byliśmy modelami, byliśmy grafikami, którzy obrabiali zdjęcia, byliśmy tymi, którzy robili zdjęcia, byliśmy tymi, którzy opisywali produkt, byliśmy tymi, którzy kleili kartony, byliśmy tymi, którzy chodzili na pocztę wysyłać to, zliznęliśmy tego biznesu po prostu od...

Od zera.

Jakby powiedzieliśmy, każdy proces po prostu w sklepie internetowym znaliśmy.

Cały czas prowadzą z hiphop.pl.

Tak, tak.

Potem zaczęliśmy to wszystko automatyzować.

Paweł jest świetnym programistą, w związku z czym to bardzo łatwo przychodziło mu szukanie nowych rozwiązań i automatyzowanie tej pracy.

I ciągle byliśmy otwarci na nowe rzeczy.

Pamiętam jak pierwszy raz wtedy jeszcze z Robertem jechaliśmy do Niemiec kupić aparat cyfrowy, bo w Polsce były te rzeczy niedostępne, a my uznaliśmy, że ta rama...

atwi obróbkę zdjęć i dodawanie towarów do sklepu internetowego dużo wcześniej.

Piesi zaczęliśmy sprzedawać tak naprawdę o odzież i obuwie.

Wtedy sprzedawano tylko książki, tylko płyty CD albo DVD, no bo to było, wiesz, zestandaryzowane, można to było łatwo zapakować w sprzedaż.

Odzież i obuwie, różne rozmiary.

Nawet MK w jednej marce nie była taka sama jak MK w drugiej.

Co więcej, w tych szalonych hip-hopowych czasach MK z tej samej marki nie była tym samym, co...

Następna kolekcja, w związku z czym my te wszystkie rzeczy mierzyliśmy, tak żeby każdy mógł sprawdzić, czy to jest jego wymiar.

Klatka, długość nogawki, pasa i tak dalej.

Ręcznie to mierzyliśmy, zestandardowaliśmy to.

Mierzyliśmy wkładki do butów ręcznych, żeby pokazać, czy to jest na pewno dobra wkładka.

Zbudowaliśmy markę, zaufanie, ludzie kupowali dalej.

Kupowali rolki, kupowali snowboardy, kupowali ciuchy za naprawdę grube pieniądze wtedy.

Bo to były często marki ściągane z zagranicy, więc te ciuchy kosztowały od groma.

To pozwoliło, tam osobna historia Paa, który opowiada jeszcze, ktoś go tam śledził i dał mu do myślenia, że to jest pomysł na biznes.

Stwierdziliśmy, okej, to teraz następnie ludzie też potrzebują sklepów internetowych.

Na początku myśleliśmy, żeby to rozliczać procentowo od prowizji, ale to nie działa.

Dlaczego?

Bo ludzie zaczynają, póki jest to małe...

to wszyscy są chętni, żeby ci płacić.

Ale jeżeli obroty rosną, a prowizja rośnie razem z nimi, no bo procentowo rośnie, zaczynają to widzieć jako haracz albo podatek, a nie to, z czego się należy.

Bo już ty tyle nie pracujesz, bo już tyle nie robisz itd.

W związku z czym zaczęliśmy szukać odpowiedniego modelu.

Wtedy większość sklepów była sprzedawana, czy systemów do sklepów internetowych, albo to były open source, które były wdrażane za jakąś tam opłatą, albo były to aplikacje sprzedawane za sztukę.

Za licencję.

Szybko, o SAS nie było mowy.

Było coś takiego, co się nazywało ASP i nie było to Akademia Sztuk Pięknych, tylko Application Service Provider i to był model teoretyczny, w którym kiedyś być może oprogramowanie będzie sprzedawane.

Popatrzyliśmy się na to i podjęliśmy decyzję, żeby sprzedawać to modelu ASP, który potem stał się SaaS, Software as a Service.

Niezwykle popularny.

To jeszcze czasy przed Salesforce'em.

To Salesforce dopiero rozkręcał się wtedy.

Dokładnie.

I my zaczęliśmy to sprzedawać w formie abonamentów.

I trzeba było przekonać ludzi, że to jest w ogóle lepsze, że to jest dla nich tańsze, że to jest dla nich bezpieczniejsze, że to my dbamy o te serwisy.

Co więcej, cashflowowo jesteś w dole, bo przy małej bazie musisz mieć zatrudnionych tyle samo ludzi.

Ktoś musi robić wdrożenie, ktoś musi robić support, ktoś musi robić, znaczy część rzeczy robisz ty jako founder, ale tak jakby musisz kogoś tam mieć.

Support, ktoś musi robić jakiś marketing, sprzedaż.

A przy sprzedaży licencji kasujesz od razu dużą kwotę, potem sprzedajesz następną dużą kwotę, dużą kwotę, dużą kwotę.

Ale SaaS rośnie wykładniczo.

Tylko, że przez kilka miesięcy, dopóki to się nie przetnie, jesteś pod kreską.

Skąd mieliście na to pieniądze?

Cały czas prowadziliśmy HipHop.pl.

Czyli poprzedni biznes opłacał wam wzrost nowego.

Tak, który pozwalał nam finansować wzrost sklepu internetowego.

Oczywiście koszul sięgnęliśmy odpowiednią masę.

Reszta jest historią.

Sprzedaliśmy.

Za późno.

Czemu za późno?

Wiesz co, na każdy wszystko ma swój termin przydatności do spożycia.

Hiphop.pl natrafiał na pewne już siły, tak w cudzysłowie powiem, z rynków zewnętrznych.

My też nie mieliśmy do niego aż tyle cierpliwości, czasu.

Ja byłem cały czas redaktorem naczelnym.

Ja czułem, tak szczerze mówiąc, że to jest nie fair wobec ludzi, że ja się już tym nie zajmuję, a ja jestem redaktorem naczelnym największego medium poświęconego do hiphopu.

A wiesz, ja już nawet nie mam czasu się tym zająć.

I też z drugiej strony już wiesz, to co było naszą przewagą, na przykład były premiery teledysków, premiery MP3, to wszystko zaczęło być przenoszone na przykład powoli na YouTube'a.

To wszystko zaczęło być przenoszone gdzieś w social media.

Cała braa muzyczna, mediów muzycznych, ale nie tylko muzycznych, na tym się skupię, przeniosła się też z takiej kontaktu media, wykonawca media fani na Facebooka, na swoje profile, bo tam mogli zbudować swoją grupę, która była dla nich wierna.

która o nich nie krytykowała, którą sami mogli zarządzać i tworzyć swoją narrację.

Moim zdaniem mocno ryzykowne.

Widać, że to się gdzieś tam zmienia.

Teraz myślę, że będzie powrót do mediów, ponieważ każdy jest pozamykany w swoich bańkach.

Bardzo ciężko się na przykład przebić poza te bańki.

Jeżeli byłeś duży, to zostałeś duży.

Ale to też nam wycinało pewną zdolność np.

do generowania premier na HipHop.pl, bo ludzie woleli zrobić premier np.

teledysku czy MP3 u siebie, a nie na HipHop.pl, co generalnie już się gdzieś tam pokrywało z tym, że my trochę nie mieliśmy czasu.

Ale oczywiście weszło coś takiego, co jest bardzo często w biznesach, co być może znasz z przedsiębiorców, którzy myślą o Exicie, wycena wartości sentymentalnej.

Ja to tak nazywam.

Tak, to jest dobra nazwa.

Czyli nawet jeżeli, kurde, dane pokazują, że to jest warte 10 milionów, ale ty czujesz, że nasi chłopcy nie umierali, wiesz, i ten efekt, nie umierali na nic, i ten efekt tych utraconych korzyści, i to ile pracy tworzyłeś, i jak to lubisz, to jest 25 milionów i ty za mniej tego nie sprzedasz, ale ten biznes się już kończy.

Jak go nie sprzedaż za 10, teraz to za 5 za rok nie sprzedaż.

To za 5 go za rok sprzedaż.

I wycena twojej wartości sentymentalnej dalej będzie 25, ale ten koszt, który musisz ponieść pomiędzy wartością sentymentalną a realną, będzie jeszcze większy.

No i tak, wiesz, przeciągnę, dokładnie to zrobiliśmy.

Pamiętasz, za ile sprzedaliście hip-hopu?

Tak, no jasne, ale jakby... I te pieniądze poszły do... Nie, to już poszło na konstrukcję.

0:00
0:00