Mentionsy

Zbrodnie Prowincjonalne
Zbrodnie Prowincjonalne
29.03.2026 19:00

Kołtun, który nienawidził kobiet (Biała Podlaska 1980)

To będzie opowieść o mężczyźnie, który nienawidził kobiet. I o milicjantach, którzy nienawidzili się przemęczać w pracy.


Jeśli chcesz jednorazowo okazać mi swoje wsparcie, możesz to zrobić na buycoffee.to:

https://buycoffee.to/zbrodnie-prowincjonalne

Jeśli chcesz subskrybować Zbrodnie Prowincjonalne na Spotify i otrzymać dostęp do dodatkowych materiałów, kliknij: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠

⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://anchor.fm/zbrodnie-prowincjonalne/subscribe⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠  

Źródła: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://www.zbrodnie-prowincjonalne.com/post/julian-koltun

Muzyka:

Purple Planet Music - Lazy Days

In Memory of Jean Talon - The Mini Vandals

Creep - Emmit Fenn

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 25 wyników dla "Milicja"

Milicja nie otrzymała żadnego zgłoszenia, z którego by wynikało, że jakaś inna kobieta została tamtej nocy okradziona, a prawdopodobieństwo, że w tym miejscu i czasie doszło do dwóch tak podobnych napaści, których sprawcami były dwie działające niezależnie od siebie osoby, było, delikatnie mówiąc, niewielkie.

Nie wiadomo, czy to okazanie zostało przeprowadzone zgodnie ze sztuką, czy też milicja jakoś nie wpłynęła na jego wynik, bo wiadomo, że funkcjonariusze kiedy chcą szybko mieć oskarżonego i zamknąć sprawę, potrafią uskuteczniać różne naciski.

Milicja powinna się udać na miejsce, w którym te rzeczy według podejrzanego się znajdowały, żeby potwierdzić jego historię.

No ale nie wiem, czy tego nie zrobiono, czy też milicjanci przeszukali to miejsce, ale rzeczy już tam nie było i uznali, że widocznie ktoś je zabrał i nie warto drążyć.

Niewykluczone więc, że milicjanci powiedzieli o tym Elenie w czasie okazania, że zasugerowali jej, kogo ma wskazać, tłumacząc, że to jest jakiś obrzydliwy pedofil zwyczajniec i na pewno jest winny.

Powiedział, że milicjanci zmusili go do przyznania się, że był przez nich bity.

Powiedział, że milicjanci podyktowali mu je.

Jak twierdzi, wszystkie szczegóły pochodziły od milicjantów.

Reklamówce, którą rzekomo Marian K. wyrzucił w krzaki, choć milicjanci nigdy tego nie potwierdzili i nie odnaleźli ani torby, ani jej zawartości.

Powiedziała milicjantom, że kiedy wracała ze szkoły zaczepił ją jakiś obcy mężczyzna, zadał jej jakieś tam pytanie, po czym chwycił ją za rękę i zaczął ciągnąć.

Milicjanci pojawili się w pobliżu miejsca ataku w ciągu kilku, kilkunastu minut.

Gdyby milicja zamiast wrabiać w atak na Elenę pierwszego lepszego gościa ściągniętego z ławki w parku poszukała prawdziwego napastnika, sprawy potoczyłyby się inaczej.

Także milicja była gotowa zamknąć kogokolwiek, byleby się tylko wykazać skutecznością.

Inna sprawa, że w tamtym momencie milicja z Białej Podlaskiej już nie szukała innych podejrzanych, gdyby szukała.

To może by te sprawy połączyła, ale w tamtym momencie sprawę już przejęła prokuratura i milicja nie zawracała sobie nią głowy.

Milicja prowadziła śledztwo, ale minął miesiąc, a mordercy nadal nie złapano.

Teraz już milicjanci zaczęli się cofać do innych niewyjaśnionych napaści seksualnych w regionie, szczególnie tych, do których dochodziło w miejscowościach znajdujących się na trasie kolejowej między Terespolem a Szaniowami, a takich napaści jeszcze kilka było.

Kilka dni później, kiedy znowu się spotkali, Julian poprosił znajomego, że w razie gdyby pytała o niego milicja, to niech mówi, że spędzili razem cały ten wieczór.

Ale Julian miał już na swoim koncie kilka wyroków, o czym ci, którzy go znali, dobrze wiedzieli, więc nie było dla nich zaskoczeniem, że milicja może o niego pytać.

Tymczasem w sprawie trzech ataków z 16 października 1980 roku, milicja znowu niewiele zrobiła.

I dalej milicja nikogo nie zatrzymała i nie wiązała tej serii napaści z gwałtem na Elenie z sierpnia.

Być może to do pewnego stopnia jest wyjaśnieniem, dlaczego milicja tak beznadziejnie prowadziła to śledztwo.

Na jej szyi znajdowały się wyraźne ślady silnego duszenia, ślady, które na tym etapie milicja z Międzyrzeca i Białej Podlaskiej powinna była dobrze znać.

W każdym razie nie wiem, czy milicja jeszcze później prowadziła jakieś śledztwa w sprawie możliwych innych ofiar, czy uznano, że skoro Kołtun i tak będzie wisiał, to już nie warto sobie tym głowy zawracać.

Albo po wtopie z Eleną milicja w ogóle bała się ruszać te sprawy, żeby nie powychodziło, że tam też powrabiali w zabójstwa jakichś niewinnych ludzi.