Mentionsy

Ziemia zbyt obiecana
05.06.2023 03:00

Odcinek 8: Wojna sześciodniowa

Dziś będziemy mówili o Wojnie sześciodniowej z 1967 roku, której 56 rocznica przypada w tych dniach, która nadal w perspektywie historycznej jest najważniejszą wojną, jakie Izrael stoczył. Ta wojna zapewnia mu miejsce na Bliskim Wschodzie i jednocześnie stała się źródłem wszystkich problemów, z jakimi Izrael boryka się do dziś.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 111 wyników dla "Izrael"

Jak na nieduży kraj w Azji, Izrael zajmuje nieproporcjonalnie dużo miejsca w wyobraźni ludzi na całym świecie.

Gdyby można było eksportować historię lub teraźniejszość, to Izrael, jedyny kawałek Bliskiego Wschodu bez ropy naftowej, byłby drugim Kuwejtem.

Podcast Ziemia Zbyt Obiecana powstaje we współpracy z Fundacją Elnet, organizacją pozarządową, której celem jest pogłębianie relacji między Europą a Izraelem w oparciu o wspólne potrzeby i demokratyczne wartości.

Dziś będziemy mówili o wojnie sześciodniowej 67 roku, której 56 rocznica przypada w tych dniach, a która nadal w perspektywie historycznej jest chyba najważniejszą z wojen, jakie Izrael stoczył, bo zapewniła mu miejsce na Bliskim Wschodzie, a zarazem stała się źródłem niemal wszystkich problemów, z jakimi Izrael...

Trochę tak, jak można powiedzieć, Izrael ma dzisiaj w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi.

Ale wówczas Izrael takich relacji nie miał z żadnym mocarstwem.

Z Francuzami były bardzo ciepłe stosunki do początku lat 60., bo i Francja, i Izrael miały wspólnego wroga, arabskie ruchy narodowy zwoleńcze, które wspierał prezydent Nasser, ale odkąd Francuzi wycofali się z Algerii, nie mieli już interesu.

Przeciwnie, chcieli, żeby Arabowie prowadzili politykę profrancuską, stąd też Francja prowadziła politykę proarabską i tutaj Izrael nie miał czego szukać.

Rzecz jasna, Związek Sowiecki był sojusznikiem śmiertelnych wrogów Izraela, a Stany Zjednoczone były tym jedynym mocarstwem, które nie było wobec Izraela wrogie.

Tak więc w interesie Izraela było to, by do nowej konfrontacji nie doszło i bardzo długo to się udawało, głównie dzięki całkowitemu wewnętrznemu rozbiciu świata arabskiego, dużo bardziej dramatycznym niż obecnie.

Z kolei Jordania, mocna sojuszem z Londynem, bardzo była osłabiona faktem, że dwie trzecie poddanych króla to byli Palestyńczycy, którzy oczekiwali od monarchii wojny z Izraelem, by wyzwolić resztę Palestyny.

Tak więc te konflikty między państwami arabskimi sprawiały, że mimo gromkiej retoryki, Arabowie bardziej byli zajęci wojnami między sobą niż perspektywą wojny z Izraelem, ale sama ta retoryka mroziła krew w żyłach.

Jak powiedział prezydent Nasser w ONZ-cie na posiedzeniu Zgromadzenia Ogólnego w 1960 roku, jedynym sposobem rozwiązania problemu palestyńskiego jest likwidacja przyczyny tego problemu, a więc likwidacja Izraela.

Izrael wiedział, że co prawda konflikty między Arabami chwilowo chronią go przed wojną, ale wiedział też, że tę wojnę musi wygrać.

Arabowie mieli miażdżącą przewagę nie tylko w liczebności armii, bo tutaj armia izraelska, choć dużo mniej liczna, była dużo lepiej wyszkolona.

Izrael nie mógł tracić sprzętu.

Słowem, dość było oczywiste, że jeżeli wojna wybuchnie, to zakończyć się może klęską Izraela, a tym samym jego zagładą.

Długo trwało, zanim bieg wypadków zaczął zmierzać ku wojnie, mimo że na granicach Izraela stale dochodziło do konfliktów.

Izrael dokonywał akcji odwetowych, które z kolei budziły oburzenie strony arabskiej.

Systematycznie ostrzeliwali kibuce rybaków łowiących ryby w kinerecie, a Izrael miał związane ręce, ponieważ ze względu na konfigurację terenu, Izrael leżał u stóp Golanu, nie było możliwości odpowiedzenia.

Takim samym atakiem jak te, które dokonują Syryjczycy, jedyną możliwą odpowiedzią byłby nalot, który oznaczałby eskalację sytuacji i wtedy wina spadłaby na Izrael.

Izraelskie samoloty powróciły bezpiecznie do baz.

Ale czynnikiem, który wyzwolił cały ten łańcuch wydarzeń, była dość nieoczekiwana wizyta, jaką złożył premierowi Lewieszkolowi, sowiecki ambasador w Izraelu, Czuwachin.

Izrael 15 maja obchodził swoje święto narodowe.

które zgodnie z tradycją było świętowane paradą wojskową co roku w innym mieście izraelskim i w 1967 roku parada odbyła się w Jerozolimie.

Było jeszcze jednym powodem, żeby Izrael atakować, a Eszkol, niezwykle ostrożny polityk, uznał, że należy trochę osłabić tę krytykę i zabronił udziału broni pancernej i lotnictwa w paradzie.

Żeby nie było tak, że Izrael wprowadza do podzielonej Jerozolimy, proszę pamiętać, przez Jerozolimę nadal przebiegała linia frontu, broń ciężką.

Czuwachin odpowiedział, że nic nie musi oglądać, bo wie lepiej, dane wywiadu są jednoznaczne, a karą za sprzymierzenie się Izraela z zachodnimi imperialistami będzie to, że utracicie dostęp do Morza Czerwonego.

Innymi słowy, ambasador sowiecki zagroził Izraelowi utratą Negewu, połowy kraju.

A to dla Izraela stanowiło śmiertelne zagrożenie, no bo jeżeli Syryjczycy zejdą z Golanu, to wojna będzie się toczyć na terenie Izraela.

a izraelska kontrkwensywa musiałaby się dokonywać dosłownie i przenośni pod górkę, zdobywając Golan, co jest wojskowo niezwykle trudne.

zarządził częściową koncentrację sił izraelskich przy granicy syryjskiej w odpowiedzi na syryjskie zagrożenie.

Egipt uznał, że w tej sytuacji dobrze będzie zmobilizować część wojska na granicy z Izraelem wzdłuż Synaju.

Natomiast wtedy, w 67 roku, Szamel Szejk to było dla Izraela miejsce życia albo śmierci, bo do czasu, kiedy Egipt został zmuszony, by ewakuować swe siły z wysp w cieśnienie Tiran, od 48 do 56 Egipt blokował izraelską żeglugę, tym samym paraliżując Port Weylacie.

Od 1956 roku, kiedy po zwycięstwie Izraela w wojnie synajskiej egipskich wojskowych zastąpili obserwatorzy ONZ, przez ciśninę tirańską płynęły irańskie tankowce z ropą dla Izraela.

Powrót egipskiej armii do Sharm el-Sheikh oznaczał zamknięcie ciśniny i tym samym odcięcie Izraela ropy, co było...

To znaczyło, że nie tylko cywilne izraelskie samochody będą miały czym jeździć, ale także armia jest odcięta od źródeł paliwa.

Tymczasem Egipt wyrzucił ONZ-owców, prowadził z powrotem swoje wojska i wtedy marszałek Amer, głównodowodzący armii egipskiej, stwierdził w rozmowie z prezydentem Nasserem, że to byłaby zniewaga, nie do przyjęcia, gdyby nasi żołnierze musieli patrzeć, jak przed ich oczami przepływa izraelska bandera.

Tutaj nie bardzo miał co swojemu głównodowodzącemu odpowiedzieć, więc zgodził się na przywrócenie blokady ciśniny Tiran i wgłosił słynne przemówienie, w którym powiedział, że nie dopuścimy do tej zniewagi, by izraelska bandera przepływała przed lufami naszych dział, a jeżeli nasi sąsiedzi chcą wojny, to achlon wes achlon, prosimy bardzo.

Egipt właśnie dostarczył Izraelowi Kasuz Belli.

Tyle tylko, że nadal nic się nie zmieniało w sytuacji Izraela.

Izrael nadal był sam.

Pojechał wręcz z prośbą, żeby Stany Zjednoczone oświadczyły, że atak na Izrael będzie atakiem na Stany Zjednoczone, co było prośbą całkowicie nierealistyczną.

Izrael nie był członkiem NATO.

Więc zorganizujmy międzynarodowy konwój, który przepłynie przez Cieszynę Tirańską, popłynie do Ejlatu i jeżeli ten międzynarodowy konwój nie zostanie ostrzelany, to będzie znaczyło, że nadal będzie możliwe zaopatrywanie Izraela w ropę naftową, tyle tylko, że nie jednostkami pod izraelską banderą.

No a gdyby Egipcjanie ostrzelali międzynarodowy konwój, no to to będzie powód do akcji wojskowej przeciwko Egiptowi, której Izrael będzie tylko jednym

A potem jeszcze Wielka Brytania się wycofała, uznawszy, że swoboda żeglugi, która jest dla Wielkiej Brytanii, państwa wyspierskiego, rzeczą świętą, jest jednak mniej ważna niż niechęć do Izraela.

Zatrzymał się w Moskwie z wizytą kurtuazyjną, a tam Rosjanie go poinformowali, że Izraelczycy właśnie szykują atak na Syrię, czyli to było to ostrzeżenie, które

Dość, że zmienił dyslokację wojsk na Synaju, już nie z dyslokacji obronnej, ale z dyslokacją agresywną, a więc taką, która miała być punktem wypadowym do ataku na terytorium Izraela.

Izrael w odpowiedzi zmobilizował armię.

że przy takiej mobilizacji wojsk arabskich na wszystkich trzech granicach egipskiej, jordańskiej i syryjskiej, Izrael musi odpowiedzieć przynajmniej równie silną mobilizacją po swojej stronie granicy, ponieważ inaczej niż potencjalni napastnicy, Izrael nie miał żadnego terytorium, w głąb którego mógłby się wycofać.

Cały Synaj Izrael musiałby przejechać i zdobyć, zanim mógłby zagrozić jakimkolwiek żywotnym interesom egipskim.

Ówczesna granica izraelska, nie obejmująca zachodniego brzegu.

że w najwęższym miejscu Izrael miał tyle, ile w Warszawie jest od Placu Wilsona na Stegny.

Nie było takiej siły militarnej, która byłaby w stanie powstrzymać w tym miejscu zdecydowaną arabską ofensywę, tym bardziej, że do sojuszu antyizraelskiego dołączył też Irak, mający bardzo rozbudowaną broń pancerną.

No a po przecięciu Izraela na pół, kiedy południowa połowa kraju zostałaby najechana przez Egipcjan z Synaju, a północna przez Syryjczyków z Golanu, klaska byłaby właściwie nieuchronna.

Z drugiej strony, owszem, ta mobilizacja sił izraelskich na wszystkich granicach sprawiała, że triumfalny marsz Arabów do Morza Śródziemnego...

Stało się niezmiernie utrudniony, tyle tylko, że Izrael nie mógł tej zmobilizowanej armii długo na granicach trzymać, bo trzonem armii byli rezerwiści, którzy zostali zabrani ze swoich warsztatów pracy.

Produkcja w Izraelu dramatycznie spadła.

Co Radio Kair bardzo sensownie podkreśliło, mówiąc, że Izrael ma dwie możliwości.

Sojusz egipsko-syryjsko-jordański sprawił też, że król Hussein musiał się bardzo niechętnie pogodzić z organizacją wyzwolenia Palestyny, która była tak samo antyjordańska, jak antyizraelska, no bo oba kraje okupowały terytorium, na którym organizacja wyzwolenia Palestyny chciała utworzyć palestyńskie państwo.

Każdy Izraelczyk wówczas się bał.

Lotnictwo izraelskie zniszczy lotnictwo egipskie w niespodziewanym ataku.

Następnie armia izraelska uderzy na Synaj, będzie w stanie rozbić Egipcjan pozbawionych osłony lotniczej, a po zakończeniu kampanii synajskiej, która miała trwać według optymistycznych szacunków sztabu od 10 dni po dwóch tygodniach,

5 czerwca o 3.40 rano Izraelczycy zaatakowali.

I bardzo się obawiał, że któryś z egipskich samolotów może wystartować nie po to, by bronić egipskiego nieba przed Izraelczykami, tylko żeby go zestrzelić.

Podobne obawy zresztą mieli Syryjczycy, kiedy w kwietniu Izraelczycy zestrzelili sześć syryjskich maszyn.

Samoloty izraelskie wróciły do baz, zatankowały paliwo, odnowiły uzbrojenie i odbyły drugi nalot, już teraz atakując stojące na płytach lotnisk, niezdolne do lotu, bo lotnisko zostały zniszczone, egipskie samoloty.

W ciągu tych dwóch nalotów Izraelczycy zniszczyli 320 z 340 egipskich samolotów.

I wtedy właśnie Hussein dostał raport od jordańskich stacji nadzoru lotniczego, które informowały o dużej liczbie samolotów, które z Synaju leciały na terytorium Izraela.

Ale to była druga fala izraelskich samolotów wracająca po zniszczeniu egipskiego lotnictwa.

ale w odpowiedzi ograniczone niewielkie izraelskie siły, jakie skierowano na środkowy odcinek frontu, rozgromiły Jordańczyków.

W ciągu kilku dni Izrael, ku własnemu zdumieniu, zajął Jerozolimę i cały zachodni brzeg, rozbijając przy okazji pułk iracki wysłany Jordańczykom na pomoc.

Izraelczycy, gdy weszli do Ramalli, byli witani entuzjastycznie przez Palestyńczyków, że byli przekonani, że ci obcy żołnierze to są Irakijczycy, których królim obiecywał jako sojuszników.

No a kiedy się okazało, że to nie Irakijczycy, a Izraelczycy, już było trochę za późno.

gdzie Syryjczykom, przede wszystkim ze względu na niekompetentne dowodzenie, nie udało się zejść z Golanu i wejść na terytorium Izraela.

Izraelczycy rzeczywiście skutecznie powstrzymali syryjską niedoszłą ofensywę, ale główna bitwa rozgrywała się na Synaju, gdzie uderzając na trzech odcinkach równocześnie,

Izraelskie kolumny pancerne dotarły w ciągu trzech dni do kanału sueskiego.

Do kanału sueskiego, do którego Levi Eshkol mówił, że nie należy się zbliżać, żeby nie sprowokować międzynarodowej operacji obrony kanału, tak jak w 1956, tylko że tym razem nie obrony go przed Egipcjanami, ale przed Izraelczykami.

Armia egipska była rozbita, ale nadal była potężniejsza w liczbie żołnierzy, w liczbie czołgów od izraelskiej i byłaby w stanie na Synaju prowadzić skuteczne działania opóźniające, gdyby nie rozkaz odwrotu.

Izraelczycy wkrótce mieli jako główny problem legistyczny nie zaopatrzenie swojej armii, ale zaopatrzenie ogromnej liczby jeńców wojennych, z czym się w ogóle wcześniej nie liczyli.

W ciągu czterech dni armia izraelska ustabilizowała front wzdłuż całego kanału sueskiego.

Tryumf izraelski był równie ogromny jak niespodziewany.

Ten Synaj, który zapewniał Egiptowi głębię strategiczną i umożliwiał bezpieczny atak na Izrael.

Teraz głębię strategiczną zapewniał Izraelowi.

a izraelskie działa były o kilkadziesiąt kilometrów od Kairu.

Zdobyty został Golan, z którego Syryjczycy przez prawie 20 lat systematycznie ostrzeliwali Izraelczyków.

Teraz nie tylko nie był możliwy syryjski ostrzał, ale izraelskie działa były trzydzieści parę kilometrów od Damaszku.

I zjednoczona została Jerozolima, podzielona na dwie części podczas izraelskiej wojny o niepodległość.

Słowa komentatora Radia Izraelskiego Har Chabajt Bejadeinu.

Moszedajan nakazał zdjęcie flagi izraelskiej, którą żołnierze wywiesili na meczecie Al-Aqsa.

Nadal administrują meczetami, nie będzie tutaj żadnych działań izraelskich.

Bardzo się bał tego, jak zmieni się Izrael, w którego rękach jest najświętsze miejsce judaizmu.

Naczelny rabin Izraela, Shlomo Goren, zapolował do niego, żeby natychmiast wysadził w powietrze oba meczety.

No to oczywiście wywołoby wojnę całego świata muzułmańskiego z Izraelem i byłoby aktem niewyborażalnego barbarzyństwa.

Z jednej strony, no już wtedy kształtowała się ta automatyczna większość w wąsetowskiej maszynce do głosowania zawsze skłonnej potępić Izrael.

Egipt dostarczył Izraelowi Kazus Belli, zamknięcie cieśniny tirańskiej było aktem agresji, na którą Izrael odpowiedział atakując Egipt i wzywając sojuszników Egiptu do tego, by nie uczestniczyli w wojnie.

I Jordania i Syria zaatakowały Izrael najpierw i dopiero potem spotkały się z miażdżącą izraelską ripostą.

Jako, że Izrael nie miał granic.

Pamiętajcie Państwo, że między Izraelem i państwami arabskimi istniały tylko linie zawieszenia ognia.

I po drugie, że Izrael musi się wycofać z terytoriów zajętych w wojnie sześciodniowej, ponieważ niedopuszczalne jest pozyskiwanie terytoriów siłą.

Arabowie, ich sojusznicy twierdzili, że ONZ żąda, by Izrael wycofał się z wszystkich terytoriów, które zajął.

Izrael, jego sojusznicy mówili, że Izrael musi się wycofać na pewno z części terytoriów.

Izrael wycofał się z zajętego synaju.

Izrael zawarł też pokój z Jordanią, którego elementem było to, że Jordania zrzekła się roszczeń do zachodniego brzegu okupowanego przez Jordańczyków w 1948 roku.

Granicy na zachodnim brzegu między Izraelem a Palestyńczykami po dziś dzień nie udało się ustalić.

Izrael kontroluje Golan, który Amerykanie uznali już za prawnie należący do Izraela.

Po 1967 roku było jasne, że Izraela nie da się wymazać z mapy Bliskiego Wschodu i że posiada on potencjał wojskowy nawet samodzielnie.

Pamiętajmy, Izrael nie miał wówczas żadnych sojuszników, by się temu zbrojnie przeciwstawić.

I od tego triumfu Izrael dostał zawrotu głowy od sukcesów.

Trudno się dziwić, że maleńki Izrael, któremu grożono zepchnięciem do morza, tak, dostał zawrotu głowy od sukcesów i woda sodowa uderzyła mu do głowy.