Mentionsy

po parysku
13.12.2025 08:00

KOSMETYKI

Jak często Francuzki zmieniają majtki? Ile procent francuskich facetów się maluje? Gdzie robić kosmetyczne zakupy skoro w Paryżu nie ma Rossmanna?


W tym odcinku rozmawiamy o kosmetykach i pielęgnacji po parysku… a także o sztucznych pieprzykach na Wersalu, kremach dla mężczyzn, hybrydzie na paznokciach i francuskim skunksie z amerykańskiej bajki. 


po parysku podcast

myśli · życie · okruszki

— prosto z Paryża 🥐


przy mikrofonie:

Adam Chowański

Zuzanna Czołnowska

Jacek Mulczyk-Skarżyński


Jesteśmy na Spotify, Apple Podcasts i YouTube.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 342 wyników dla "Gen Z"

Myśli, życie i okruszki prosto z Paryża.

Adam Chowański, Zuzanna Czołnowska i Jacek Mulczyk-Skarżyński zapraszają na odcinek Kosmetyki.

Czy spotkaliście się ze stereotypem, że Francuzi nie dbają o higiemę?

Bardzo często się o tym wspomina w różnych mediach, że o, Francuzi, szczególnie Francuzki, że to się kobietom też przepisuje, że no, Francuzki nie golą pach, Francuzki się nie myją, jest prysznic paryski.

Francuzki prysznic, perfumy pod pachami i jedziemy w miasto.

Coś tu śmierdzi po prostu.

A ja wiem skąd się to wzięło, słuchajcie, bo zgłębiłem temat.

Ja w ogóle mam teorię, że większość stereotypów takich globalnych pochodzi od Amerykanów.

Z pewnością usłyszał, co on lubi, czego nie lubi, jak my wyglądamy i tak dalej.

Zdecydowanie.

Przemysł filmowy, muzyka i tak dalej.

I tuż po wojnie jedna z wytwórni filmowych wypuściła kreskówkę o Pepe Le Pew.

Gdzie jest tam filmowy?

O skunksie, który śmierdział i on był Francuzem.

A to ja go znam.

No wszyscy go znają.

Kojarzę.

Ja bardzo lubiłem tę bajkę, przyznam się, ale nie wiedziałem, że on jest Le Sfond.

Był jednym z moich ulubionych postaci.

Ale on mówił też z takim francuskim accent.

No właśnie i chyba coś tak podświadomie on do mnie jakoś to rezonowało ze mną, że ja lubiłem i mi się podobało to, że on tam był skunksikiem, więc wydawał swoje te zapaszki.

No ale był taki bardzo romantyczny, bo on miał tę swoją kochaną, Kitty.

I był bardzo ładny.

Był taki bardzo elegancki, zadbany.

Ale śmierdział.

I to się utrwaliło, że właśnie Francuzi śmierdzą.

O Jezu, ale wymyślij.

Znaczy to jest moja teoria.

To wszystko Ameryka, nie?

To chyba zaczęło się w ogóle dużo, dużo wcześniej.

Wiecie, Versal, te toalety pochowane, te pchły skaczące po perukach.

Więc gdzieś tam w tym, na...

w świadomości europejskiej to myślę, że funkcjonowało, ale z drugiej strony kto w tamtych czasach nie nosił tych peruk i miał kanalizację, no nie tylko nie Francuzi.

Dokładnie, no i że wiadomo, że w Wersalu śmierdziało, z paszczy im śmierdziało, no nie było łatwo w tych czasach.

Choroby skórne, nieleczone.

Tak, zęby drewniane, wiecie, no straszne rzeczy.

Ludwik XIV podobno miał tak zepsute zęby, w pewnym momencie wyrwali mu nawet z podniepieniem.

I miał potem dziurę między nosem i zębami.

To jest straszne.

Stan w ogóle opieki zdrowotnej.

Ale długo żył i lubił jeść słodycze.

Ale wiesz, myślę, że tutaj mamy jeszcze potencjał.

Mamy z nim wiele wspólnego.

I nie załatwiamy się po kontach w Wersalu.

I macie całe podniebienia jeszcze.

Ale tak, pojedzcie więcej słodyczy, to zobaczymy.

Te takie przyklejanie sobie fragmencików, wtedy te robiono z aksamitu, ze skóry, żeby ukryć zmiany skórne.

Jak właśnie to zaobserwowałem, że gwiazdeczki sobie młodziły.

Na zajęciach miałem ostatnio jednego młodzieńca, no to miał ponaklejany tak.

Na początku myślałem sobie, że to jest tatuaż, ale jednego miał dnia w jednym miejscu, a potem w drugim.

Ale to rzeczywiście naklejają na zmiany skórne?

A to co mu się zmieniało codziennie?

Nie wiem, może tak szybko leczą właśnie niektóre z tych naklejek, bo one tam mają substancje aktywne w ogóle, słuchajcie, jak tam kwas salicylowy, coś tam, coś tam, więc to jest nie tylko kwestia estetyczna, żeby zakryć, tylko też przy okazji wyleczyć.

Jest to ciekawe też, że ma czarny kolor, więc to jest takie, że nie wstydzę się tego, że wręcz mam z tego fun, że mam.

Więc tak jak właśnie w tamtych czasach wersalskich, że nosili tak zwane, to były muchy się nazywało.

Pieprzyki.

Tak, pieprzyki sztuczne.

Po francusku to się nazywa mórz.

I on był nawet specjalny cały też leksykon tego, co w danym miejscu ustawienie tej muchy oznacza.

Że to w ogóle tam były przekazywane informacje tymi pieprzykami.

Czy jesteś gotowa na randkę?

Z jaki znak zodiaku pewnie?

Zdecydowanie.

Jak będziemy sobie patrzeć na obrazy, można zdekodować, co tam się działo za kulisami.

Ale może młodzi też mają kod, a my nic nie wiemy.

Wiesz, może dlatego on sobie tu przyklejał raz tu, raz tu, wysyłał jakieś kody.

Ale co do mnie, do dziewczyn na stacursie może on tam... A nie wiadomo do kogo.

No właśnie, no już za późno, nie dowiemy się.

Słuchaj, no przeminęło jak trądzik, no niestety.

Ojej, dobrze, że przeminął.

To jest mój ulubiony temat, ale właśnie wspomniałeś o trądziku.

Ja przechodziłem okropny, ostry trądzik, więc wyobrażacie sobie, jak to musiało siąść mi na psychę.

Zwłaszcza, że ten okres w ogóle dojrzewania jest jakąś pomyłką ewolucji.

Jest bardzo niefortunny, nie?

Tak, najgorszy czas w najgorszym czasie.

Bo w tym okresie szuka się takiej akceptacji

rówieśniczej przynależności, a się wygląda... Popisz sieć kontaktów, a nie możesz ich stworzyć, bo jesteś... To się wygląda jak Quasimodo, nie?

Rysy takie rozpulchnione, taka nieporadność.

Tak, kończyny, tu za długa, tu za krótka.

Ale naprawdę, jak się patrzy w ogóle na wzrost młodzieńczy, nie jest lepiej.

Straszne to, współczuję wam, ale pamiętajcie, jak ktoś nas słucha w tym wieku, to wyrośniecie z tego.

Tak, potem już będzie tylko lepiej.

No, w moim przypadku na pewno poszło lepiej, bo teraz w tym okresie mam wrażenie, że mam po prostu najładniejszą cerę w moim życiu.

I ciekawe, czy to zasługa kosmetyków właśnie, mojej przesadnej pielęgnacji.

Ale nie, ja nie uważam, że pielęgnacja jest przesadna, jeżeli pozostaje pielęgnacją i gdzieś tam z zachowanymi, wiecie, w tych granicach rozsądku.

Wydaje mi się, że masz jakoś ten rozsądek.

Tak, zwłaszcza, że to tak, wiecie, brzmi strasznie, że ile ja używam.

Bo tak nawet jak policzyłem, to rzeczywiście to jest 5-6 kosmetyków do samej twarzy.

Ale to nie jest dużo, bo to jakby te wszystkie zabiegi, one trwają pięć minut.

To raz, a dwa, jak się też patrzy na takie w ogóle trendy pielęgnacyjne, nawet nie chodzi tylko o Francję, ale Korea.

Lotion, tonik, jakiś skrap, jakiś krem, jakiś serum i pod oczy, i na ust.

Nie no, tego jest mnóstwo, to wiecie, ja nie wiem kto ma czas, no bo ja nie mam na przykład.

Zuza, tak parysko może to by zabrzmiało właśnie, że...

Nie miałam czasu.

Czy Paryżanki też właśnie takie są, że ja nie mam czasu na pielęgnację jakąś taką zbędną?

Tak, na zbędną raczej nie mają, ale mają czas zawsze na zabiegi pielęgnacyjne i relaksujące.

Więc tak jak ja patrzę wśród moich znajomych i osób też z kręgu moich znajomych starszych,

No to może właśnie to nie jest ta dwunastoetapowa pielęgnacja, ale to jest bardzo dobry serum, bardzo dobry krem.

No i wysłał kosmetyczki, wysłał na jakiś masaż twarzy.

Jakieś kobito, tak też przyszło.

Wiecie, z... Z Japonii.

No, z dalekiego wschodu.

I ta pielęgnacja rzeczywiście opiera się na zapobieganiu problemom albo potencjalnym zagrożeniom czy środowiskowym, no bo chociażby w Paryżu jest ogromne zaniszczenie powietrza, więc walka z tym i co to robi skórze jest gdzieś tam wysoko na liście priorytetów.

to jakby do tego to się sprowadza, że ta pielęgnacja skuteczna, przyjemna, te kosmetyki są świetnej jakości, substancje te aktywne są specjalnie wyselekcjonowane i wydaje mi się, że ta pielęgnacja, która jest

bardzo efektywna jest dużo bardziej dostępna.

Przynajmniej była, wydaje mi się, że dostępna wcześniej niż na przykład chociażby w Polsce.

Zwróćcie uwagę też, że ten przemysł kosmetyczny we Francji jest bardzo rozwinięty, że nawet ciężko jest takim firmom jak Avon czy Oriflame, które w Polsce zrobiły wielką karierę, tutaj we Francji w ogóle się nie znalazły swojego miejsca, bo już te koncerny kosmetyczne dawno opanowały rynek.

Ale też powstają właśnie młode, francuskie kosmetyki, które są bardzo takie modne wśród tego młodszego pokolenia.

Nie tylko L'Oreal, który rzeczywiście jest tutaj hegemonem.

Ten trend powstawania młodych marek kosmetycznych też był w Polsce, pamiętam, 4-5 lat temu.

Mówię o takim klimacie warszawskim, że tam właśnie, pamiętam, rywalizowały

opółki w Rossmanie czy w drogeriach niszowe polskie marki z tymi dużymi.

Bo tam, wiecie, cała ta logistyka, promocja i tak dalej, więc w trendzie było kupowanie, wybieranie tych polskich marek.

Ale też nawet sam proces pielęgnacyjny jest super, bo ja tak się zastanawiam, czy to działają właśnie te kremy, substancje, czy samo to ostukiwanie, opłukiwanie i masowanie codzienne twarzy dwa razy dziennie, bo to też może działać.

I w ogóle patrzenie na siebie z jakąś taką większą sympatią mam wrażenie.

Ja dlatego uwielbiam wklepywać sobie krem pod oczy, bo dla mnie to jest takie, robię coś dla siebie i jest mi miło.

A myślicie, że fakt taki, że nie ma tutaj Rossmana, tylko kosmetyki najczęściej kupuje się w aptece, to, że to wpływa na przykład na takie wasze poczucie, jak ten krem działa?

Ja czytałam ostatnio, że na przykład z tego powodu, że wszystkie kosmetyki, które są dostępne w aptekach i są, to się nazywają dermokosmetyki, są tak przetestowane, że te substancje aktywne są dużo bardziej stabilne oczywiście niż to, co mamy dostępne w drogeriach.

Może czuję jakąś taką pewność, że się nie zawiodę.

No nie, wiecie co, nie wiem, bo ja też nie kupuję stricte aptecznych produktów.

Tak jak ty, Adaś, też chodzę do fajnych, lokalnych, niszowych marek i tam mam parę ulubionych kosmetyków, ale wydaje mi się, że na pewno trudniej sobie zrobić krzywdę kosmetykami we Francji niż w Polsce, że jakby to jest dosyć, te obostrzenia są...

są surowsze z jednej strony, a z drugiej ten wybór jest rzeczywiście bardzo konkretny, że nie ma takiego spektrum kosmetyków, inny z krem do pięty, a inny do łokcia, że tutaj rzeczywiście tak globalnie się też podchodzi do pielęgnacji.

Na TikToku widziałem, że niektóre Amerykanki oczywiście przyjeżdżając do Francji robią zakupy właśnie kosmetyczne.

Tak, bardzo jest dla nich ważne, bo niektórych produktów oczywiście nie ma w Stanach.

Myślę, że to może być takie myślenie i przypisywanie jakichś dodatkowych funkcji.

Ale dla mnie rzeczywiście na początku to było trudne, że nie ma takiej drogerii, gdzie wchodzisz i po prostu kupujesz, że właśnie rzeczy są w aptekach albo po prostu marki mają swoje sklepy i butiki.

No tak, ale w Sephora to są też takie droższe kosmetyki i takie bardziej właśnie marek perfumiarskich niż marek czysto pielęgnacyjnych.

Ale tanio można kupić w sieci normal, tylko tam to jest dla mnie koszmar.

Wiecie jak to działa, nie?

To jest taka krzyżówka Tigera, Ikea i Rossmana.

I to są sklepy dyskontowe, więc ceny są niskie i ja zawsze jak idę tylko po pastę do zębów, to zawsze wychodzę to z jakimiś...

To jest tak jak wycieczka do Rossmana w Polsce.

Tak, ale wchodząc mówię tylko pasta, tylko pasta, tylko pasta.

Ale wiecie co też chciałam powiedzieć, że takie drogerie, no bo ten normalnie stosunkowo nowy, tam 2-3 lata może to on funkcjonuje jako sieć, tak naprawdę takie drogeryjne sklepy właśnie jak Rossmann, Natura, w ogóle nie miałyby racji bytu we Francji, z tego względu, że chociażby kosmetyki drogeryjne, do których mamy dostęp w Polsce,

One tutaj też są, tylko że te ceny są tak wysokie, że jeżeli na przykład, ja pamiętam właśnie, gdy jeszcze byłam dużo, dużo młodsza, przyjechałam tutaj dopiero, gdy miałam sobie kupić, wiecie, tusz do rzęs Loreala, który kosztował 20 euro niemalże, to za 25 euro mogłam kupić tusz Diora.

To są takie różnice, więc oczywiście ten wybór jest dużo bardziej okrojony, ale z drugiej strony ta dostępność jest zupełnie inna.

Rzeczywiście stać

tutaj mieszkając nas, stać nas na rzeczy, które są rzeczywiście z wyższej półki.

To też nie znaczy, że wyższa półka znaczy, że lepiej, ale właśnie Rossmann by tutaj nie przetrwał.

Rzeczywiście, bo tutaj racje bytu mają te bardziej luksusowe kosmetyki, bo są całe piętra w domach towarowych.

Albo nawet Printemps to ma osobny botte z kosmetykami, czyli osobny dom towarowy.

i tam są te marki wyższe, więc wydaje mi się, że też jakby jest popyt większy na te bardziej luksusowe.

Mam wrażenie też, że patrzymy z perspektywy bogatego mieszczaństwa, które widzi tylko te butiki danych marek i zakupy właśnie w domach towarowych, ale też ludzie kupują w supermarketach.

No tak, ale właśnie mówię Ci, ten tusz Maybelline czy L'Oreal, on kosztuje no niemalże tyle co tusz drogeryjny.

Znaczy drogeryjny właśnie sephorowy, nie?

Na tej zasadzie, więc do tego w tym zmierzałam, że rzeczywiście te ceny kosmetyków, które w Polsce są dużo bardziej dostępne, tutaj są, wcale nie są tak bardzo dostępne.

Dlatego ten normal jako dyskont no świetnie się przyjął.

No możesz kupić tańszą pastę do zębów nawet, która nie kosztuje Ci 5 euro tylko 3.

Tak, nawet wiecie, żel pod prysznic, który... Ale przy okazji wychodzisz z dziesięcioma innymi produktami, które zapragniesz dopiero jak je zobaczysz, bo tak idziesz tamtymi labiryntami, nie?

To jest niesamowite i nawet będąc świadomym, że to tak działa i tak się tym ulega, nie?

Ja jeszcze nie jem słodyczy, ale na końcu tam jeszcze są przekąski, nie?

Ja tam zawsze widzę, jak ludzie po prostu też specjalnie wchodzą bez koszyków, bo to też zachęca, żeby wrzucać więcej, a i tak wychodzą obładowani na ręcze różnych rzeczy i przedmiotów.

Ale słuchajcie, tak rozmawiamy o kosmetykach.

O tym, jak te kobiety, jak ci mężczyźni.

Powiedzcie mi, jak myślicie, czy mężczyźni we Francji się malują?

Ci młodzi na pewno, bo to nowe pokolenie Gen Z jakby nie ma z tym problemu.

Pewnie tam osoby 30+, to jest dla nich kulturowo dziwne, ale dla takich nastolatków to jest normalne.

No tak bym powiedział może 10%.

Ale taki może transz... Młodych.

Ja bym zrobił do 25%.

Wszyscy mężczyźni, Francuzi, sonda... Do 10%.

Nie no, do 10% bym strzelał.

Słuchajcie, 27% mężczyzn przyznaje się do, znaczy przyznaje się, po prostu mówi, że używa kosmetyków do makijażu.

z czego 14% robi to codziennie lub wielokrotnie w ciągu tygodnia.

Spodziewałem się, że raczej osoby do 25 roku życia.

Jak się ogląda reklamy, które są adresowane do mężczyzn, to są rzeczywiście zupełnie inne niż pamiętam z Polski.

Bo w Polsce kosmetyki dla mężczyzn są takie męskie, wiecie, są w puszce albo

z ćwiekami jakimiś albo z zardzewiałą blachą, a tu są jak do kobiet.

Są takie marki dedykowane specjalnie mężczyznom, no to tam właśnie płatki pod oczy, właśnie korektory i jakby... Tak, dużo właśnie tej pielęgnacji i takiej unifikacji wyglądu skóry, tak?

To bardziej nie chodzi o to, żeby robić sobie, wiecie, kreski eyelinerem, tylko oni rzeczywiście dbają o to, według tego sondażu,

w ogóle przed EL, to jest artykuł w EL, że chodzi właśnie o to, że tutaj trochę podkładu, trochę korektora, trochę rozświetlacza.

No proszę.

Rozświetlacz, nawet tak.

A jednym z ulubionych w ogóle kosmetyków mężczyzn jest lakier do paznokci.

A tak, no tutaj zdecydowanie dół.

Tutaj jest to częste, nie?

Tak, często można zobaczyć i takie czasem śmiesznie nawet to wygląda, że są takie odrapane te paznokcie, ale kolorowe.

I mam wrażenie, że to też takie pokazuje tę taką francuską nonchalancję do kosmetyków nawet też.

Masz pomalowane paznokcie, ale co z tego, że są odrapane czy coś, ale jest i pomalowany, jest ta pielęgnacja, ale jest ten brudek taki paryski.

Ale chyba przez tę właśnie nonszalancję, o której mówisz, no cały czas jakoś dobrze nie przyjął się manikur hybrydowy i takie robienie paznokci, że idę zrobić paznokcie.

Znaczy jest sporo salonów.

Bardzo dużo.

Tak, teraz coraz więcej, nawet naprzeciwko mojej szkoły jest.

Ale tych kobiet z paznokciami mało.

Nie no, to jest masz wpisane w budżet miesięczny.

W biurze pracujesz, to musisz mieć hybrydę, no.

Tutaj jednak zdecydowanie idą na pazury, ale mniej hybrydy.

I albo taka kreatywna forma wyrazu, że to będą jakieś takie fajne przedłużone, tu będzie jakiś łańcuszek zwisał z wskazującego palca.

Tak, ale to już taki specyficzny publiczność, bo... No tak.

Ale na co dzień no to rzeczywiście jest to dyskretnie albo w ogóle... Zwróćcie uwagę też, że francuski no tak, że tak bardzo się aż tak nie malują na co dzień, że...

że z jednej strony, no nie wiem, czy to jest kwestia tego, że taka jest ta nonchalancja, czy myślisz, że to jest kulturowo jakoś... Rzeczywiście nie widzę takich widocznych tych makijaży i też tej słynnej czerwonej szminki nie widzę na co dzień, bo tak...

To najczęściej widać na ustach turystek, które na przykład są w berecie, mają koszulkę w paski i właśnie sobie pomalują na czerwono i sobie przeżywają Paryż, co jest w ogóle urocze i fajne.

Albo ewentualnie na Polce, która prowadzi konto na Instagramie i wydaje jej się, że uczy jak wyglądają francuski.

No to ona ma czerwone usta, takie stereotypowe.

Ale tak na co dzień nie ma.

No na pewno nie w biurach, niekoniecznie w sklepach, to też zależy w sumie, ale wieczorami myślę, że francuskie często widzę z czerwonymi ustami.

A, bo może częściej wieczorami wychodzisz.

A widzisz Adam, wyszło, że ty nie wychodzisz wieczorami.

Ja siedzę w domu.

To też Adam, jakie ty francuski widzisz?

No to prawda, żołnierze.

Te Chanel'em albo Dior'em się wysmarowałyby czerwonym, no nie.

No jak biegają, to tak, nie są uczesane, nie są pomalowane.

No, rzeczywiście.

Nie mają wytuszowanych rzęs.

Bez bronzera, bez rozświetlacza.

Ale słuchaj, ale nie śmierdzą.

Czyli może ta zła aura i te złe stereotypy, no właśnie są do lamusa.

Ale śmierdziały.

Ja trafiłem na taki artykuł też z Elle i on był skandaliczny w tamtych czasach z 51 roku, czyli kontekst po wojnie.

I właśnie Elle opublikowało artykuł, czy francuski są czyste.

I to wywołało dyskusję, burzę, bo też... Pytanie z tezą, nie?

Francuzek.

Ale jeszcze francuskie L. Tak, i francuskie L. I statystyki były zatrważające.

Nie wiem też, jak to badanie było przeprowadzone, czy tam zgodnie z... czy właśnie miało wyjść to, co wyszło.

Codziennie?

A na przykład raz w tygodniu 23%.

Później drugie pytanie było, czy myjesz, oczyszczasz twarz każdego wieczoru?

Blisko 40% tylko codziennie myło twarz.

Ale jeżeli chodzi o mycie twarzy, to ja pamiętam, jak tu byłem w liceum, to często widziałem koleżanki z klasy na przykład, że zasnęły na jakiejś imprezie, to potem wstawały, kreskę podporawiły pod okiem i szły dalej.

Ale też nie można brać tego jako pewnik, że to dla wszystkich dotyczy.

Poza tym wiecie, mówimy też o czasach, że ja nie wiem czy w Polsce czy w Niemczech każdy miał bieżącą wodę i mógł sobie codziennie umyć twarz.

To jest właśnie ważne, bo nie uwzględniono tego całego kontekstu.

W tych czasach dostęp do bieżącej wody, do łazienek to był luksus.

Więc jeżeli to było pytanie takie po prostu przekrojowe, to myślę, że cała Europa miała podobne statystyki.

Ale jeszcze taka na przykład ciekawostka, jak często zmieniasz majtki.

To codziennie tylko 17% Francuzek tych powojennych.

Ale parę lat temu, w 2022 przeprowadzono badanie o podobnej tematyce i to się zmieniło.

Aha, no to dobrze.

Więc wiecie, to wszystko było w latach 50-tych.

A w 2022 przepadano pięć nacji.

Francuzów, Brytyjczyków, już nie bez podziału, wiecie, że tylko kobiety, nie?

Hiszpanów, Hiszpanki i Włoszki.

I na przykład też mam pytanie.

Odpowiedzcie mi właśnie, znowu zmiana majtek codziennie.

Jaki odsetek Francuzów, Francuzek to robi?

Tak, w latach pięćdziesiątych to było 17%, a parę lat temu?

O Jezu, dzięki Bogu.

Nie, ale nie, bo ja sobie pomyślałem, że połączyłem sobie to z takimi...

kolesiami, takimi dziadami, że oni by zaniżali statystyki.

No to prawda, już nawet oni zaniżają, ale wciąż jest dobrze.

To znaczy tak, mężczyźni zaniżają, bo później było pytanie osobno, to wśród mężczyzn to jest takie siedemdziesiąt parę procent, ale kobiety nadrabiają tymi majtkami.

Komu się nie zdarzyło zasnąć w gaciach?

Niech pierwszy rzuci gaciami.

Oczywiście, ale słuchajcie, ostatnio

To nie wiem, może to było w zeszłym tygodniu, dwa tygodnie temu widziałam rolkę na Instagramie.

Jest takie konto, oni też mają publikację, i oni zajmują się tam tylko Paryżem i tylko lokalnie, tu jakieś knajpy, tu coś tam.

I często robią sondy uliczne.

I właśnie była sonda uliczna w podobnej atmosferze, ale o skarpetki.

I pytano właśnie na ulicy, jak tam z tymi skarpetkami.

No to powiem Wam, że bardzo różnie.

Że ja z tego bym wyciągnęła, że tak 50% w ogóle ma skarpetki.

A cała reszta zmienia, jak im się przypomni.

Byłoby rzeczywiście parę osób, które religijnie, codziennie, ale poza tym być tak, no, bywa różnie.

Ale to podobnie jest biustonosza.

bo bardzo duży odsetek i podpowiem, że we Francji największy w ogóle w Europie jest kobiet nie noszących biustonosza.

A myślę, że mówimy o praniu teraz biustonosza.

A nie, jest też statystyka, że jednak codziennie biustonosz nie jest zmieniany świeży, ale aż 13% Francuzek nie nosi w ogóle.

I bardzo dobrze.

I bardzo dobrze.

I na co to chodzi?

Ale podczas lockdownu to było 20%.

Po domu, komu to się tak chciało zakładać, nie?

Bo tam potem jeszcze Ty oczekujesz, żeby prały codziennie, no nie, no.

Nie, w ogóle bielizna kobieca jest bardzo trudna do prania, bo tu, wiecie, tu koronki, tu jedwabie, tu trzeba ręcznie, tu trzeba rozwiesić specjalne produkty, to nie jest takie łatwe.

To nie jest łatwe, a nie możesz wywiesić na zewnątrz, bo nie wypada, to nie wmuchy.

Ale wracając do kosmetyków, bo wiecie, jakby wchodzimy do bielizny i do prania, a to odcinek dzisiaj jest o kosmetykach.

Czy coś Was zaskoczyło, jeżeli chodzi o francuskie kosmetyki, kosmetyki dostępne tutaj, coś albo sposób używania?

Ja na pewno nie mam zaufania ciągle do tych typowo męskich kosmetyków i używam kobiece.

Takie moje jest myślenie, że te męskie są oszukane.

Słabsze, słabsze.

te jakby w Polsce reklamowane, że one są jakieś takie, wiecie, z węglem.

Na wojnę idziesz po prostu.

Że one są tylko, nie wiem, tak, aby coś używać, ale to wcale nie działa, nie?

Ale tutaj żadne mnie nie uczuliły.

Ja miałem straszne problemy i pamiętam w Polsce wielokrotnie mnie coś tam uczulało.

Że na przykład zamiast pomagać, to musiałem lecieć do dermatologa i wydawać kasę na jakieś tam odczulanie.

A Ty lubisz tak sobie zmieniać?

Ja czasami zmieniam.

Mam parę takich, których rzeczywiście używam cały czas, a resztę tam

to ktoś coś mi dośle, coś tam dostanę, więc... To coś sobie załatwisz.

No, słuchajcie, coś tam podstałem, jakaś kontrabanda, to nie wszystko, wiecie, dostępne od ręki.

Ale nie, na przykład mam parę ulubionych kosmetyków, po które jeżdżę specjalnie, słuchajcie, do Wielkiej Brytanii, więc... Aż tak?

Ale wracając do Twojego pytania, co potencjalnie było takim zaskoczeniem dla mnie, to rzeczywiście ten brak Rossmana, brak rzeczywiście kosmetyków drogeryjnych, które są przystępne cenowo.

Wiecie, no dla nastolatki, no to nie wiem, jest jakieś tam Miss Sporty, jakieś, nie wiem tam, no jest dużo tych takich marek, które są w Polsce bardzo tanie, bardzo, no dostępne jednocześnie, nie są... Zwykły szampon, w Polsce kupisz za 10 złotych, a tutaj 10 euro na przykład, tak?

A mój chyba 7 kosztuje.

Skoro mnie pytacie, to ja Wam powiem, co mnie zaskoczyło i co uważam, że jest takie typowo francuskie.

To jest tak zwany gond de toilette, czyli taka rękawiczka do twarzy.

którą od zawsze się używa we Francji, mam wrażenie.

I to jest taka podcieraczka, czy jak to powiedzieć, z ręcznika zrobiona taka łapka.

I którą bardzo często tutaj ludzie używają do makijażu, do mycia twarzy i to często się wdaje w tradycyjnych domach razem z ręcznikami.

U mnie w rodzinie były te takie.

Nie widziałam w tym nic dziwnego.

Jak byłeś dzieckiem?

No nie, jak dzieckiem nie, ale w Polsce też.

Z ręcznika frotę.

Z ręcznika?

Okej, to jakby ja jestem jakiś taki nieznający świata rękawic.

Już wiemy, że się nie malujesz.

Ale paznokcie parę razy zapomalowałem.

Raz razy malowaliśmy, fajnie było.

Powinna wejść hybryda, bo po prostu ja jestem pracujący tymi łapami i po prostu mi się ciągle te zadziory robią.

Znajdziemy cię jakąś tam panią.

Od paznokci.

A wiesz, że ja nie wiem, co to jest hybryda?

Wiem, że to są jakieś takie paznokcie, ale nie kojarzę, co to jest.

Ale to jest taki lakier, który jak utwardzasz pod lampą UV.

Ale to musisz tak na swoje paznokcie nakładać się, tak?

Ja teraz mam, możesz dotknąć.

Nie, mam teraz, bo mi się paznokcie zaczęło strasznie łamać, słuchajcie.

No się nie niszczą.

Raz, że... Niezniszczalne.

Opowiemy naszym słuchaczom, jak się robi hybrydę i dlaczego.

Nie, nie, mi się łamią po prostu ostatnio i chciałam je trochę zabezpieczyć i to, wiesz, to nie odpryskuje.

To trzeba acetonem dopiero namoczyć, potem frezarką sobie sfrezować.

To nie jest łatwy proceder, więc potem, jak już wejdziesz w hybrydę, to potem nie wyjdziesz z tej hybrydy łatwo, więc... Lepiej nie zaczynać.

Myślę, że lepiej nie zadzieraj z hybrydą.

Bo hybryda, to z mitologii wiemy, że z hybrydami to różnie bywało.

Po francusku semi-permanent, czyli pół... Trwały?

No permanent to nie, że Ci jakieś paznokcia przeszczepią chyba, czy coś takiego.

Z betonu na przykład.

Takie od męskich kosmetyków oni wezmą właśnie dla komandosów.

Pazury dla komandosów, pazury dinozaura.

Takie pazury na zawsze.

To jest właśnie z cementu z kolczatką.

To byłyby takie męskie pazury dla zawsze.

Czarne.

No muszą być czarne, szare, takie kolory.

I takie ćwieki jeszcze.

To są właśnie takie rzeczy.

No to ja w sumie się czuję zachęcony hybrydą.

Nawet tak męsko to brzmi, więc poszukam salonu.

Ale żeby była dobrej jakości, to trzeba pójść do Polki albo Ukrainki słyszałem.

No wiecie co, chyba tak, bo nawet moje koleżanki Polki, które robią sobie paznokcie, to szukają rzeczywiście wśród naszych rodaczek.

No właśnie, też czasem słyszałem od uczennic, że te francuskie salony piękności to też takie trochę na bakier z higieną, ale to nie wiem, dlaczego.

Bo one tylko pewnie fręcza robią.

Co o tym sądzą osoby, które nas słuchają?

O pepe przede wszystkim.

Czekamy na Wasze komentarze.

W ogóle naprawdę sprawdźcie, co to jest za bajka, bo ja nie wiedziałam, że to jest to.

Czekamy na Wasze komentarze i oczywiście pięć gwiazdek w aplikacji, z której słuchacie naszego podcastu.

Do usłyszenia.

Ostatnie odcinki