Mentionsy

Ex Cathedra
24.09.2025 04:00

EtnoLAB. Pracownia Etnografii Stosowanej

Czym naprawdę zajmuje się etnografia i antropologia kulturowa?

Czy badania nad codziennością, lokalnymi tradycjami i różnicami kulturowymi mogą znaleźć zastosowanie w biznesie i życiu społecznym?

W rozmowie z zespołem EtnoLAB z Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UJ, odkrywamy kulisy ich pracy badawczej, obszary zainteresowań i to, jak etnologia może wspierać nie tylko naukę, ale i biznes.

Rozmawiamy o etnologii stosowanej, możliwościach współpracy komercyjnej, a także o wyzwaniach, wątpliwościach etycznych i społecznej odpowiedzialności badaczy.

Posłuchaj i dowiedz się, dlaczego antropologia jest potrzebna dziś bardziej niż kiedykolwiek!

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 206 wyników dla "Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej"

Dzięki za uwagę!

Witam w kolejnym odcinku podcastu z serii Misja UJ przy mikrofonie Justyna Supel, Centrum Promocji i Komunikacji Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Dziś zabiorę was w fascynującą podróż za kulisy etnolabu z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

W naszym studiu mam dziś wyjątkowych gości.

Małgosia Walendowska z Roker Technologii z Centrum Transferu Technologii Citru Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Dzień dobry.

Pani doktor Małgorzata Reske.

Dzień dobry.

I pan doktor Łukasz Sochacki.

Witam serdecznie.

Proszę, przedstawcie się Państwo, skąd pochodzicie, z jakiej jednostki naszego Uniwersytetu.

Jesteśmy pracownikami Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej.

Ale nie tylko, ponieważ wewnątrz tego pudełka znajduje się najpierw Katedra Współczesnych Praktyk Kulturowych, a ja oprócz tego jeszcze w zeszłym roku postarałem się o uruchomienie takiej najmniejszej jednostki, czyli Laboratorium Antropologii Multimedialnej.

Ja pracuję z kolei w Centrum Transferu Technologii, jednostce międzywydziałowej Uniwersytetu, która odpowiada m.in.

za współpracę z otoczeniem społeczno-gospodarczym.

To moje pierwsze pytanie jest takie, powiedzcie nam, czym zajmuje się tajemniczy etnolab, bo pracownia etnografii stosowanej brzmi troszkę poważnie.

Pomysł na tą inicjatywę wydaje mi się wyniknął, Łukaszu, pewnie się mylę, z jakiegoś takiego naszego doświadczenia już wcześniejszego, czyli z tego, że oprócz pracy czysto akademickiej, dydaktycznej, mieliśmy w swojej karierze już okazję pełnić, uczestniczyć w projektach bardziej.

komercyjnych projektach, które miały mieć już konkretne zastosowania dla jakiejś rzeczywistości społecznej i pomyśleliśmy, że moglibyśmy to wykorzystać i zrobić coś bardziej już zinstytucjonalizowanego pod tym kątem.

Tak, to jest jedno, ale w moim życiu zawodowym związanym z uniwersytetem ta antropologia, etnologia stosowana już ma swoją historię, bo w 2010 roku razem z dwójką innych kolegów zorganizowaliśmy konferencję Antropologia Zaangażowana.

Wydaliśmy to nakładem Uniwersytetu Jagiellońskiego, który zbiera te zeszyty.

I to, co nas wtedy interesowało, to czy etnologia może mieć realne oddziaływanie na otoczenie, na rzeczywistość.

Dzisiaj to się nazywa trzecim kryterium, jest coraz ważniejsze.

Współpraca z otoczeniem, z instytucjami kultury, z fundacjami, z NGOs-ami, z przedsiębiorcami, czyli te bardzo komercyjnie zawieszone działania.

Ale to się też wiąże nie tylko z samymi usługami, czyli nie tylko z zarabianiem pieniędzy i z wdrożeniowymi projektami, ale też zahacza o pewną społeczną odpowiedzialność etnologii, ale też nauki w ogóle.

Drugim kontekstem tej naszej motywacji jest chyba to, że jesteśmy w takim nieustannym cieniu socjologii.

które ze swojej definicji, od swojego zarania ma taki charakter projektujący.

August Kohn formułował takie tezy, że socjologia musi nadawać się do kształtowania dobrego społeczeństwa, dobrego ułożenia relacji, stosunków, do zrozumienia tych relacji społecznych.

A etnologia ze względu na swoją historię, tym, że zajmowała się na początku tak zwanymi kulturami ludowymi, czy to wiejskimi, plebejskimi, pozeuropejskimi, nazwanymi plemiennymi, nieposiadającymi historii, to pozostawała w cieniu.

Uczymy naszych studentów i studentki, ale też mamy takie przekonanie, że mamy narzędzia do tego, żeby może nie konkurować z socjologią, ale ją uzupełniać.

Ten etnolog to jest też pomysł na to, żeby się pokazać, to znaczy pokazać możliwości etnologii na zewnątrz.

Czyli jeżeli ktoś zaprasza do telewizji etnologa, to niekoniecznie przy okazji pisanych, danego poniedziałku, wszystkich świętych, ale też etnolog może się wypowiadać o polityce, o wyborach konsumenckich, o kreowaniu wizerunku, brandingu i wszystkich tych aspektach, które socjologia też porusza, tylko mamy ciut inne narzędzia.

Tak, to jest taka już, wydaje mi się, tendencja, która jest mocno obecna na Zachodzie, gdzie rozpoznana jest rola antropologa, etnologa jako tego eksperta od zjawisk społecznych szeroko pojętych.

U nas to się powoli też, chciałabym wierzyć, przedziera do takiej świadomości społecznej, więc chcielibyśmy swoją cegiełkę do tego też dołożyć.

Opowiedzcie w takim razie o przykładowych współpracach, badaniach, które wykonaliście, a które mają taki aspekt praktyczny.

Sam etnolab ma krótką historię, bo działamy od kilku miesięcy pod tą nazwą, razem z Małgosią i z CITR-u, ale przed etnolabem mamy różne inne doświadczenia.

W ramach etnolabu zrobiliśmy jedno badanie zlecone dla Krakowskiego Biura Festiwalowego.

To dotyczyło doświadczeń publiczności, która bierze udział w Festiwalu Sacrum i Profanum.

I to były takie badania.

KBF chciał się dowiedzieć, w jaki sposób publiczność odbiera festiwal.

Co się podoba, co się nie podoba, w jaki sposób reaguje.

Tej części oficjalnej, czyli koncertowej i nieoficjalnej, niekoncertowej we foyer.

W jaki sposób się spędza czas, żeby zrozumieć koncert jako, czy festiwal jako zjawisko społeczne.

No i najpierw odpowiedzieć też na potrzebę owioców tego festiwalu, więc trochę była to taka potrzeba diagnozy aktualnej sytuacji, jak jest odbierane, z jaką poroną.

Tak, to taki jedyny, pierwszy nasz projekt w ramach etnologu, ale mieliśmy już wcześniej, współpracujemy sobą od, chciałabym powiedzieć, kilku lat.

Fundacja Mapa Passive, która ma swoją siedzibę w Krakowie, która się dynamicznie rozwija i ma już w tej chwili wielu odbiorców, z wieloma podmiotami współpracuje.

Ten projekt polegał na tym, że prowadziliśmy badania ściśle etnograficzne nad lokalnym dziedzictwem kulturowym w ośmiu gminach małopolskich.

To były takie dziesięciodniowe, dwunastodniowe obozy.

Z jednej strony badania podstawowe, ale z drugiej strony na podstawie tych badań, ale nie tylko tych, bo to jakieś spacery też badawcze, ale już nie ja, ale druga grupa prowadziła, powstawały questy.

Questy, czyli bezobsługowe gry terenowe, które są na kartce wydrukowane, albo można mieć darmową aplikację i wtedy ten quest z zadaniami się przechodzi, rozwiązuje się zagadki, poznaje się lokalne dziedzictwo.

To ma przełożenie na dwie sprawy.

Z jednej strony to lokalna społeczność, mieszkańcy danej gminy mogą używać tego questu na przykład w edukacji kulturowej, edukacji regionalnej, czyli animatorzy kultury, domy kultury mogą używać tych questów, ale z drugiej strony to jest pomysł na zrównoważoną turystykę, czyli ktoś przyjeżdża...

Nie ingeruje za bardzo w tą otaczającą rzeczywistość.

Nie przyjrza tylko odpocząć, zjeść, napić, zadeptać góry, ale też poznaje tą lokalną historię czy lokalne dziedzictwo.

I trzecia rzecz, która tutaj jest ważna, to jest ta, nazywa się podmiotową perspektywą.

To znaczy, że ten quest nie był konstruowany...

przez, jak się kiedyś mówiło, panów z Krakowa, którzy przyjeżdżają, są mądrzy, tylko w sposób partycypacyjny czy kolaboracyjny zaprasza się do współpracy mieszkańców i to oni pokazują swoje dziedzictwo, swoją perspektywę.

To, czego chcą nauczyć tych, którzy przyjeżdżają w malownicze, piękne, ekologiczne, zdrowe miejsce.

To już widzę taką różnicę, co was odróżnia, można powiedzieć, od innych zespołów, ale jeszcze co jest takiego unikatowego w tym zespole, że na przykład to oni powinni takie badania wykonać.

Unikatowe są chęci zespołu do współpracy z otoczeniem społeczno-gospodarczym, bo jak doskonale wiemy, nie wszyscy naukowcy chcą wyjść spoza swojego biurka i nie chcą robić nic więcej oprócz nauki, co oczywiście bardzo szanujemy.

Natomiast ja poznałam zespół przy okazji właśnie tej usługi dla krakowskiego biura festiwalowego.

Co bardzo mocno mnie zaskoczyło i zachwyciło z jednej strony, więc postanowiłam nawiązać tutaj kontakt i jakoś tak złapaliśmy flow.

Dla mnie fascynujące jest to, jak szeroko można wykorzystać te metody badawcze etnologa, antropologa kulturowego, w jak szerokiej gamie problemów etnolog może pomóc rozwiązać te problemy, czy to w społecznościach lokalnych, czy w jakichś grupach zawodowych.

Stąd też nasz pomysł na to, żeby oferować te usługi i oferować naukę otoczeniu społeczno-gospodarczemu.

Dla mnie etnolab potężny skandal niecojątkowy.

To w takim razie jeszcze wydrążę temat, a jakie problemy możecie rozwiązać, które teraz takie są nurtujące i powiedzmy topowe?

Nawiążę do projektu, który też wydaje mi się, dla mnie było zaskakujące, jak może mieć przełożenie wiedza etnologiczna na takie życie społeczne już praktyczne.

Mam to na myśli współpracę przy okazji projektu nazwanego Genardro Innowacji.

To była współpraca badaczy z osobami, które miały pomysły na te jakieś...

To było skierowane do seniorów i to były bardzo ciekawe projekty, tak jak na przykład onkoasystent, onkoasystentka, osoby, które doświadczą choroby nowotrawowej i są już w trakcie oboremisa albo wyleczone i służą jakimś swoim doświadczeniem osobom, które są w trakcie diagnozy, czy sieć osób, które się zajmują bezdomnymi kotami w mieście.

To jest też taki temat, w którym ja teraz zaczynam działać i badania prowadzić.

Tworzona została sieć badaczy, którzy mieli za zadanie tym osobom, które nie miały wykształcenia w zakresie nauk społecznych, dostarczyć czy narzędzi badawczych, czy zrobić jakąś ekspertyzę.

Następnie ewaluację tego projektu.

Tak więc to była taka ścisła współpraca pomiędzy różnymi podmiotami, pomiędzy różnymi kompetencjami, gdzie faktycznie ta wiedza etnologiczna, antropologiczna mogła mieć praktyczne zastosowanie.

I rzeczywiście powstał jakiś program pomocy?

To był konkurs, w ramach którego z funduszu unijnych te osoby mogły dostać dofinansowanie i była duża konkurencja i te projekty akurat, w których uczestniczyłam, to było chyba na 30 projektów dostało zaledwie kilka dofinansowania.

Mi przychodzą do głowy dwa pomysły, dwa projekty, które przed nami, ale też znam realizację poza Polską takich pomysłów, takich projektów.

Ale zanim o nich opowiem, to muszę powiedzieć, że antropologia, która wykorzystuje narzędzia etnograficzne, które są jakby rdzenne dla niej, definicyjne,

ona się przygląda bardzo z bliska.

Czyli o ile takie porównanie jest uprawnione, socjolog ma takie spojrzenie panoramiczne, szerokie, demograficzne, statystyczne, to antropolog chce być blisko.

Oczywiście teraz nie będziemy się rozwodzić nad tym, co jest lepsze, jakie są ograniczenia.

Można to oczywiście, jakbyśmy się mieli zdyskutować na sali wykładowej, to można to metodologicznie uzasadnić.

ale to nam pozwala zrozumieć jednostkowe, grupowe, takie naprawdę blisko potrzeby.

I teraz z dwóch stron można na to popatrzeć.

Jeden pomysł to jest taki, że mamy problem z alejami trzech wieszczów, jeżeli chodzi o natężenie dźwięku.

Możemy to zbadać akustycznie, zaprosić kolegów i koleżanki z AGH, zrobią nam pomiary, powiedzą, że jest głośno.

Teraz nie tylko słyszymy, ale również słuchamy.

To znaczy, że nasz wzmych słuchu jest selektywny, no bo kultura nas uczy bić, które dźwięki są złe, które są dobre, które są przyjemne, nieprzyjemne, głośne, ciche, co jest ciszą, co jest hałasem.

I teraz możemy metodą spacerów badawczych albo wywiadów, czy to indywidualnych, czy grupowych,

Możemy zbadać w jaki sposób mieszkańcy na małej grupie, w jaki sposób oni to odbierają i czego by oczekiwali i dlaczego by oczekiwali.

Znaczy w jaki sposób oni definiują sąsiedztwo, zamieszkanie, w jaki sposób definiują spokój domowy.

Bo dla kogoś może być, hałasem może być spuszczana woda w talecie u sąsiada, ale na przykład nie musi to być szum ulicy.

To nie musi być problem.

Czyli odpowiedzi szukacie w ludziach, tam gdzie oni przebywają, mieszkają.

To oni nam podpowiadają, jak oni rozumieją rzeczywistość, tą najbliższą i tą międzyludzką, ale to może być środowiskowa.

Możemy wtedy pewne rozwiązania zaproponować.

To nie chodzi tylko o ograniczenia ruchu, no bo też takim skandynawskim modelem możemy postąpić.

Ale to mogą być jakieś płaszcze albo zasłony z zieleni, które niwelują albo pochłaniają taką rzeczywistość.

Możemy wydłużyć ścieżki, możemy użyć sposobów użytkowania tej przestrzeni, czyli w jaki sposób ci ludzie omijają te najróżkiejsze miejsca i na przykład tam poszerzyć chodniki, a nie przy alejach.

To są takie pomysły, na które architekt, urbanista jednostkowo nie wpadnie.

Dopiero sposób użytkowania przestrzeni miejskiej, akurat w tym przykładzie, czyli ludzie podpowiadają, w jaki sposób można by wdrożyć rozwiązania dotyczące kształtowania przestrzeni miejskiej.

Statystyka podpowie nam zupełnie coś innego.

To też jest przewaga do pewnego stopnia, przewaga z naszej perspektywy w stosunku do tych badań, badań jakościowych nad ilościowymi.

Jak mówiłeś, Łukaszu, o tym uzupełnianiu socjologii, to nie chcę tutaj powiedzieć, że jesteśmy lepsi oczywiście, dlatego że stosujemy metody jakościowe.

Jesteśmy inni.

Inni, tak, ale dużą prożyścią metod jakościowych jest to, że po pierwsze nie ograniczają naszej puli pytań, które zadajemy, pozwalają nam niuansować, pozwalają nam otwierać nowe konteksty, na które byśmy my jako badacze nie wpadli.

No a poza tym, wychodzimy poza ten deklaratywny też taki często wymiany i możemy odzwyczajnie dowiedzieć się więcej.

Pytałaś mnie o to, co wyróżnia etnolab.

To właśnie to, to uczestniczenie, to bycie blisko ludzi, blisko problemów i takie zacieranie granic pomiędzy nauką a życiem społecznym, bo często jest tak, że jakby sama nauka, sam uniwersytet powoduje jakieś bariery, które zwykły człowiek boi się przekroczyć, natomiast i Małgosia, i Łukasz wychodzą do tego zwykłego człowieka, rozmawiają, pytają i wydaje mi się, że to jest największa wartość.

Jeszcze drugi przykład, zupełnie inny, czy z drugiej strony.

Wiemy, że się wprowadza Unia Europejska coraz mocniej w Zielony Ład, Green Deal.

On rodzi w niektórych grupach protest, to znaczy, że on z jednej strony decydenci europejscy, ale też krajowi mówią, że trzeba coś zmienić w naszym zachowaniu wobec środowiska, bo będzie za chwilę źle.

Ale trafia to teraz na niepodatne grunty, na przykład rodzi protesty sprzeciw, nie da się tego wdrożyć, ludzie nie realizują, nie segregują śmieci i tak dalej.

Teraz receptą z naszej strony byłoby pójście do takiej społeczności i zadanie pytania, jak rozumiesz środowisko?

w jaki sposób dana grupa, czyli takie kulturowe, tak nazwijmy w etnologii, to jest wiedza lokalna, czyli taka nieoficjalna, często nienaukowa, o długim trwaniu, wielopokoleniowa, w jaki sposób wy rozumiecie środowisko, że wam na przykład nie przeszkadza reklamoza w drodze do Zakopanego, sporo nie da do Zakopanego, prawda?

Czyli trzeba zapytać o estetykę.

I teraz...

Uzyskamy oczywiście odpowiedź, co się dzieje, z jakich powodów, takie ingerencje w przestrzeń albo w środowisko, dzikie wysypiska albo protesty i możemy dać wspólną płaszczyznę dyskusji, czyli spotkania między tym, co jest oficjalne i tym, co jest nieoficjalne.

Dlatego, że etnolodzy za każdym razem włączają takie myślenie, że są różne ścieżki działania, to znaczy te trajektorie podejmowania decyzji.

są czasami bardzo gęste.

Wystarczy nawet na uniwersytet spojrzeć.

To też byłby inny przykład.

Czyli mamy ścieżkę administracyjną, mamy ścieżki nieoficjalne, mamy podpytywania, zanim podejmiemy ścieżkę oficjalną, mamy sieciowanie.

Czyli etnolog pokazuje, że to, na czym się skupi, to jest gęsty splot różnych czynników.

I znowu trzeba być bardzo do tego blisko, żeby włożyć palce w ten splot i go tak rozciągnąć, żeby zobaczyć, gdzie on się splata.

I to nam daje wtedy podstawy do negocjacji, rozmów, szukania kompromisu, szukania możliwych zmian, czyli co jest możliwe, co nie jest możliwe.

Więc z różnych stron etnologia może uderzać.

Może być zatrudniona przez rząd, przez jakieś oficjalne organy rządowe czy instytucje, ale też może do nas się zwrócić lokalna społeczność i powiedzieć, słuchajcie, nie jesteśmy w stanie się dogadać z policją, z zarządem dróg, z miastem.

spróbujmy znaleźć jakiś wspólny język, spróbujmy się zrozumii tutaj znowu wraca jedna z ciekawych definicji etnologii, taka najkrótsza, że etnologia, antropologia kulturowa to jest nauka o tym, co dzieli i łączy ludzi różnych kultur, a różne kultury czasami bywają na różnych rogach ulic.

To, co daje nam tę wiedzę, to jest zejście na poziom ten jak najbardziej rudimentarny, poziom wartości, które są często nieuświadamiane, które są mocno takie korowe w nas, światopogląd.

Pytanie właśnie o definicję, to jest pytanie o to, jak widzimy rzeczywistość w takim najbardziej fundamentalnym sensie często, więc dopiero mapowanie tych różnych sposobów widzenia rzeczywistości może nam pozwolić swoją wspólną płaszczyznę negocjacji w takich praktycznych zupełnie kwestiach zgołacznych.

Powiedzcie jeszcze, jak duży jest wasz zespół i czy zapraszacie do współpracy na przykład studentów?

Można powiedzieć, że sky is the limit, ale jesteśmy we dwoje.

W samym labie, tak to nazwaliśmy koordynatorami, jesteśmy we dwoje.

Natomiast za sprawą CITR-u i zarządzenia pana rektora nadaje nam możliwość też zatrudnienia studentów, innych badaczy, innych osób z innych uniwersytetów.

Więc mamy taki pomysł.

W zależności od, na przykład, tematu.

Tak, jak najbardziej.

Zresztą ten projekt, o którym Łukasz opowiadał z mapy pasji, też był przy udziale studentów różnych roczników i

To jest współpraca, która ma korzyści dla obu stron.

Studenci nabywają doświadczenie i oczywiście założenie jest też takie, żeby to nie tylko było doświadczenie, ale też jakiś ekwiwalent finansowy z tego mieli.

Gdzie takich informacji można szukać?

A to tutaj do CITR-u myślenia.

Staramy się rozkręcić dość mocną kampanię marketingową dookoła działalności zespołu, stąd nasza obecność dzisiaj tutaj u Ciebie.

Na naszej stronie internetowej istnieje podstrona o nazwie Science Market, na której można znaleźć wszelkiego rodzaju oferty usług komercyjnych, jakie oferuje Uniwersytet, m.in.

Natomiast niebawem, mamy nadzieję, pojawi się na głównej stronie UJ artykuł dotyczący pracy samych tutaj zaproszonych, czyli Małgosi i Łukasza.

Pojawimy się w podcaście.

Działamy dość mocno, żeby uświadamiać społeczność czy otoczenie społeczno-gospodarcze o możliwościach korzystania z usług uniwersyteckich naukowców, więc proszę oczekiwać.

No my jeszcze mamy pomysł na media społecznościowe, które oprócz etnologii, myślimy, żeby to, co powiedziała Małgosia, żeby tam pojawiały się treści, które dotyczą samej etnologii, etnografii stosowanej, żeby trochę opowiedzieć taki walor edukacyjny.

Mamy też zakładkę, stworzyliśmy na stronie etnologii, na stronie Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej.

Tam się znajduje ulotka, którą dla nas CITRO przygotowało.

To dobrze, życzę wam sukcesu, ale jeszcze na koniec chciałam zadać pytanie, czy spotykacie się ze stereotypami na temat etnologii?

Czy to nie jest tylko badanie dziwnych plemion w odległych krajach?

Wiemy jako etnolodzy, że stereotypy są żywe i bez tego się nie da żyć.

Więc tak też...

Padamy ofiarami, ale to mówię z przekonaniem.

To są dwa główne stereotypowe obszary badań, czyli kultura ludowa wiejska i kultury pozaeuropejskie.

Ale powiedzmy gdzieś od lat 20., 30. ubiegłego wieku zaczyna się myślić o tym, że etnologia może mieć zastosowanie albo może zadać pytanie wszędzie tam, gdzie jest człowiek.

Skoro człowiek tworzy kulturę, no to w każdym miejscu, w Nowym Jorku, w Krakowie, w Kłaju, pod Krakowem, to może być w Puszczy Amazońskiej, no wszędzie tam, gdzie jest człowiek, to etnologia ma swoje zastosowanie, może zadać swoje pytania i też to jest jeden z tych elementów czy celów etnolabu, żeby te stereotypy przełamywać albo pokazywać, że one nie zawsze są prawdziwe.

Jesteśmy zapraszani zwykle z okazji świąt Bożego Narodzenia albo Wielkanocnych, żeby się wypowiedzieć o tradycjach, ale to i tak już tak przed nagraniem się śmialiśmy, że to i tak jest dobrze, jeśli ktoś rozpoznaje w taki sposób właśnie etnologa, bo zderzyliśmy się też z różnymi zabawnymi sytuacjami, kiedy nas na przykład pytano, czy się zajmujemy motylami, myląc etnologię z entomologią, albo czy jesteśmy specjalistami od wulkanów etno, etny.

Więc tak, no nie jest to dyscyplina, która jest szeroko rozpoznana jeszcze, więc też taki nasz cel jest trochę, żeby popularyzować ją.

A jakie plany badawcze?

Zaczynam badania w maju też z grupą właśnie studentów w ramach ćwiczeń terenowych i to jest taki projekt, który chciałabym, żeby był kontynuowany we współpracy z lokalną społecznością.

Badania będziemy robić w Gliwicach we współpracy z Fundacją Kociołek, która zajmuje się bezdomnymi kotami w Gliwicach.

I będziemy współpracować również z lokalnymi karmicielkami i będziemy starać się określić zarówno potrzeby, trudności tych grup.

Ja nie potrafię usiedzieć na miejscu, więc mam dwa takie ostatnie obszary.

Jeden to jest we współpracy też ze studentami do dwóch ośrodków etnologicznych, krakowskiego i łódzkiego.

Prowadzimy od października zeszłego roku metodą projektu ze studentami badanie nad postindustrialnym dziedzictwem Bielska Białej.

Jesteśmy po dwóch wizytach studyjnych, jednej w Łodzi, drugiej w Krakowie.

W Krakowie zwłaszcza ciekawe, dlatego że postindustrialność tam się kojarzy od razu Nowa Huta,

Mamy w zasięgu ręki po zindustrialność, czyli od Wesołej, od ulicy Toporowej, aż do Zabłocia, tą pierwszą dzielniindustrialną, która jest często poukrywana, bo tylko ślady tam się znajdują, najbardziej na Zabłociu.

Więc na przełomie maja, czerwca jedziemy prowadzić badanie, jeszcze nie wiemy jaka będzie nasza grupa, czy to będą włókniarze, czy to będą pracownicy fabryki Fiata w Bielsku Białej, tutaj musimy jeszcze zdecydować.

A drugi obszar takich intensywnych badań to jest antropologia dźwięku, antropologia słuchania.

To jest dokumentowanie, badanie z jednej strony krajobrazów dźwiękowych, miejskich, ale też wiejskich, no a z drugiej strony jaka kultura słuchania, jaka kultura produkowania i rozumienia dźwięku za tym się skrywa.

Ile czasu Wam zajmie takie badanie?

To zawsze musimy obliczyć na podstawie tego, jakie są oczekiwania tak naprawdę klienta.

Robimy taki tak zwany briefing, rozmawiamy zazwyczaj dwa razy z klientami i dowiadujemy się, czego chcą, czego oczekują, jaki powinien mieć efekt.

Proponujemy narzędzie, jak sobie to wyobrażamy, jaka to jest też kwota, no bo mówimy o badaniach usługowych i później wracamy raz jeszcze do rozmowy, co jesteśmy w stanie zrobić w tym czasie.

Ale tak, no jesteśmy w stanie niektóre projekty zrealizować trzy miesiące.

O fanom to było kilka tygodni.

Kilka tygodni, a niektóre trwają czasami rok, prawda?

Jeżeli mówimy o tych indywidualnych projektach, które wszyscy wspomnieliśmy, no to ten o pozinustralnym dziedzictwie Bielska-Białej to jest rok, ale z dużymi przerwami, bo to są jednak prace ze studentami, te wizyty studyjne.

Ale powiedzmy tylko, trwa rok od wymyślenia pomysłu, aż do zakończenia go z opracowaniem materiału.

No i tutaj, tak jak mówiłaś o swoich, no to tu będzie efektem, mam nadzieję, że współpraca z Bielskiem Białą, może z jakimiś podmiotami dotyczącymi kształtowania polityki miasta, koniec końców, bo to jest, to dziedzictwo pozytywne, industrialne dotyka różnych problemów, gentryfikacji, rewitalizacji, turystyki, rozwoju sektora kreatywnego, ewentualnie jest tutaj dużo problemów.

Jakie tam mogą być te efekty tej pracy?

No tam będziemy mieć po prostu surowy materiał, czyli z wywiadów jakieś spacery badawcze, może jakieś pomysły scenariuszy na spacery dźwiękowe, to znaczy takie nie tyle dźwiękowe, co na takie samodzielne spacery z darmową aplikacją.

Natomiast w Łodzi teraz też w ramach zajęć taki mini projekt prowadzimy, który jesteśmy w połowie, no to będzie spacer po wybranych krajobrazach dźwiękowych Łodzi, żeby pokazać zróżnicowanie tego miasta.

Czyli rozumiem, że ten teren dalej pozostanie postindustrialny, ale że będziecie chcieli go jakoś zagospodarować.

Tak, dokładnie tak.

Ja jestem pod wrażeniem słuchając planów i już układają mi się w głowie różne pomysły na możliwości wykorzystania wiedzy i projektów naukowych.

Chciałam tylko dodać, że my, tak jak Gosia powiedziała, że się tak zafascynowała i przypozytywnie zareagowała na nasz entuzjazm, to chyba my mamy tę prostą odpowiedź.

Nas po prostu kręci to, co robimy i lubimy być w terenie.

Cieszy nas to.

chciałam powiedzieć, z takimi antropologami z pasją.

Po prostu zwyczajnie poszerzamy też cały czas ten swój zakres działalności, bo ciekawi nas to, ciekawi nas świat, ciekawią nas ludzie.

Nie robimy tego z przymusu zwyczajnie, bo moglibyśmy się pewnie przekwalifikować na pracowników kooperacji.

ale robimy to, co nas interesuje i cieszy.

I autentycznie ten projekt nas bardzo cieszy, więc to pewnie widać.

Naprawdę to widać.

To nie ma nic wspanialszego niż połączenie pracy i pasji.

Także robicie Państwo chyba najlepsze rzeczy, jakie tylko mogą się człowiekowi zdarzyć.

Dziękujemy.

Dziękuję również za rozmowę, dziękuję za wizytę i zapraszam ponownie.

Będziemy śledzić wasze losy, wasze postępy no i życzymy samych sukcesów.

Dzięki.

I to już wszystko w dzisiejszym odcinku naszego podcastu.

Zapraszamy do subskrybowania naszego kanału oraz do odwiedzenia strony internetowej

0:00
0:00