Mentionsy

24 pytania w Polskim Radiu 24
07.01.2026 08:15

Trump chce Grenlandii. Gajewski: nie powinniśmy zakłócać solidarności wewnątrz NATO

Donald Trump coraz częściej mówi o tym, że USA potrzebują Grenlandii ze względów bezpieczeństwa. - Trumpowi trzeba przypominać, że relacje międzynarodowe to nie jest biznes. Nie ma przestrzeni na to, by zakłócać solidarność NATO i żeby jedno państwo Paktu podejmowało wrogie akty wobec innego - powiedział Sebastian Gajewski, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej. 

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 157 wyników dla "Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej"

Sebastian Gajewski, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej, Nowa Lewica.

Dzień dobry panie profesorze, panie ministrze.

Dzień dobry panie redaktorze, dzień dobry państwu.

Mamy się czego obawiać?

Myślę o Donaldzie Trumpie i jego zapowiedziach związanych z Grenlandią, ale to już nie tylko Grenlandia jest na liście miejsc, które mają się obawiać.

Nie wiem, czy to jest kwestia obawy, natomiast na pewno trzeba stanowczo podkreślać, że nie ma obecnie żadnej przestrzeni NATO, żeby w jakiekolwiek państwach w ramach Paktu Północnoatlantyckiego podejmowało jakiekolwiek wrogie akty wobec innego państwa.

Nie ma przestrzeni NATO, żeby zakłócać solidarność i współdziałanie wszystkich państw członkowskich NATO.

Przypominamy, że Stany Zjednoczone i Dania, do której należy Grenlandia, oczywiście na szczególnych autonomicznych zasadach, są członkami Paktu Północnoatlantyckiego i nam wszystkim w tej trudnej sytuacji międzynarodowej, gdzie wyzwań i zagrożeń nam nie brakuje, powinniśmy robić wszystko, żeby NATO było organizacją złożoną z państw pozostających w najlepszych relacjach, które wzajemnie gwarantują sobie bezpieczeństwo i które są solidarne.

Ja myślę, że z Donaldem Trumpem i z Grenlandią jest trochę tak, że trzeba Donaldowi Trumpowi, prezydentowi Stanów Zjednoczonych jednak przypominać, że po pierwsze to nie jest biznes, relacje międzynarodowe i o ile on jest przyzwyczajony jako biznesmen do tego, że to, co chce kupić, to można kupić, o tyle i o ile ta zasada działa w biznesie, to niekoniecznie działa w relacjach międzynarodowych, bo państwa czy terytoria to nie są hotele, to nie są nieruchomości.

A druga sprawa, też warto przypominać, że jednak nie jesteśmy w XIX wieku, kiedy Stany Zjednoczone kupowały od Francji Louisianę, albo nawet na początku XX wieku, kiedy kupiły od Danii Wyspy Dziewicze, tylko jesteśmy w zupełnie innej rzeczywistości, opartej o prawo międzynarodowe.

Adanie, a Grenlandia ma taki status jaki ma, w śledztwie deklaracji premiera Grenlandii nie zamierza zmieniać przynależności państwowej i chyba też Grenlandczycy do Stanów Zjednoczonych nie chcą dołączyć, bo sondaże pokazują 85% Grenlandczyków jest przeciw.

Liderzy wczoraj między innymi Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec, Włoch, Polski, Hiszpanii i Danii w wspólnym oświadczeniu podkreślili, że Grenlandia należy do ludu Grenlandii, a także do Danii i tylko Dania oraz Grenlandczycy mogą decydować o przyszłości.

Ale jak pan mówił, to zacząłem się zastanawiać, a może przyszedł czas na zmianę strategii wobec Donalda Trumpa?

Może czas przestać się infantylizować i ugłaskiwać Donalda Trumpa i ciągle te narcystyczne peany na jego cześć wznosić?

Tylko po prostu może ktoś w końcu powinien krzyknąć, że król jest nagi?

To jak jest Donald Trump, w jaki sposób komunikuje się ze swoim społeczeństwem i z innymi państwami jest to element demokratycznego wyboru społeczeństwa Stanów Zjednoczonych.

Każde państwo wybiera sobie liderów i takiego lidera wybrali sobie obywatele Stanów Zjednoczonych.

My w Polsce i w innych państwach Europy Zachodu możemy i powinniśmy ten wybór uszanować i współpracować z Donaldem Trumpem takim jakim on jest i ze Stanami Zjednoczonymi takimi jakimi one

Czy Donald Trump chce z nami współpracować, czy chce nas sobie podporządkować?

Wydarzenia w wtorku z Paryża, ostatnie tygodnie zaangażowania Donalda Trumpa w plan pokojowy dla Ukrainy i rzeczywiste współdziałanie Stanów Zjednoczonych, czy bezpośrednio Donalda Trumpa, czy jego przedstawicieli Steve'a Witkowa, Jareda

Kusznera z liderami Unii Europejskiej i Ukrainy pokazują, że zdecydowanie ta wola współpracy po stronie Stanów Zjednoczonych jest z nami w znaczeniu Unią Europejską, ale też z nami jako z Polską.

Mieliśmy chociażby bardzo dobre i potrzebne dla Polski deklaracje ze strony Donalda Trumpa związane z tym, że obecność wojsk amerykańskich w Polsce nie zostanie zmniejszona, a nawet może zostać zwiększona.

Dla nas naprawdę Stany Zjednoczone to jest partner strategiczny, partner kluczowy, z którym chcemy mieć dobre relacje.

Partner stabilny, przewidywalny, obliczalny?

Partner stabilny w takim znaczeniu, że jeśli porównamy sobie politykę Stanów Zjednoczonych chociażby w stosunku do Polski, do tego miejsca, w którym jesteśmy, to nie widać tutaj zasadniczej zmiany między administracją Bidena a administracją Trumpa.

Te kluczowe zobowiązania Stanów Zjednoczonych i kluczowe pola współpracy między Polską a Stanami Zjednoczonymi,

Bezpieczeństwo, ono jest w całości zachowane.

Tutaj widać, że działa amerykański Deep State.

Widać, że ta polityka amerykańska w tym obszarze jest pisana na lata.

Ona oczywiście jak każdy obszar polityki w każdym państwie ulega zmianom, ale ten dialog, przynajmniej w kwestii bezpieczeństwa między Polską a Stanami, on jest efektywny i on jest dla Polski korzystny.

Pierwszy rok z czterech prezydentury Donalda Trumpa.

Zgadzam się z tym, że ostatni rok, rok 2025 to był rok Donalda Trumpa na całym świecie, w Stanach Zjednoczonych, w Europie i w Polsce.

Czasem zastanawiałem się nad tym, że to jest dopiero rok, bo tyle w Stanach Zjednoczonych za sprawą Donalda Trumpa się wydarzyło.

To prawda, że to nie jest łatwy polityk.

To prawda, że jest to polityk, który jest trudno

Trudno przewidywalne.

Ale w polityce zagranicznej jest tak, że powinniśmy koncentrować się po pierwsze na własnych interesach, oczywiście nie zapominając o swoich wartościach.

Natomiast oceny dotyczące tego, jaki, który z liderów danego państwa jest, to my politycy możemy pozostawić sobie po ewentualnym spotkaniu z jedną czy drugą osobą, jeśli ktoś jest tej rangi.

Prawda jest taka, że chociażby w ostatnim czasie, bo Pan mówi o obronie wartości, Europa co najmniej dwukrotnie z takim głośnym przełykiem musiała przełykać to gorzkie piwo ważone przez Donalda Trumpa.

W sprawie Wenezueli

Unijni liderzy właściwie stanęli przed trudnym dylematem, czy skrytykować Donalda Trumpa i mu się narazić, czy jednak szukać powodów czy pretekstów do tego, że Amerykanie mieli słuszność w ataku i w interwencji w Wenezueli.

To samo z kwestią Grenlandii.

Jeśli chodzi o Wenezuelę i reakcję Unii Europejskiej, to trzeba powiedzieć na dwie rzeczy.

Po pierwsze Unia Europejska nie uznała wyboru nas w funkcję prezydenta Wenezueli Maduro.

Po drugie Unia Europejska wzywała do przemian demokratycznych Wenezueli, uznała za demokratycznie wybranego prezydenta Wenezueli Edmundo Urusi.

Ursula von der Leyen nie wysłała nieistniejących unijnych wojsk i nie porwała Maduro.

Edmundo Urucje, który zresztą dostał nagrodę Saharowa, był głoszony w parlamencie europejskim.

Wiemy po czyjej stronie była Unia Europejska.

Po drugie, myślę, że wszyscy w Unii Europejskiej, ja na pewno, możemy podpisać się pod tym, co po tej sytuacji w Wenezueli powiedziała Kaya Callas, czyli wysoka przedstawicielka Unii Europejskiej do spraw bezpieczeństwa i spraw zagranicznych.

Ona wyraźnie, Kaya Callas, mówiła o tym, że my w Unii Europejskiej stoimy na gruncie takich wartości jak demokracja, jak rządy prawa, ład międzynarodowy oparty na prawie międzynarodowym.

Wzywała też do demokratycznych przemian w Wenezueli i to jest nasz korm.

My w Unii Europejskiej myślimy o polityce zagranicznej nie tylko w kategoriach interesów, bo to jest jasne, ale także w kategoriach wartości.

I zawsze tam, gdzie trzeba przypominać o tym, że ład międzynarodowy powinien być kształtowany w oparciu o prawo międzynarodowe publiczne, to robimy.

Czego zresztą świetnym wyrazem jest deklaracja szefów państw i europejskich państw i rządów w sprawie Grenlandii, bo oświadczenie w sprawie Grenlandii jest naprawdę bardzo jednoznaczne.

Chociaż wyobrażam sobie, że mogłoby być jeszcze bardziej stanowczo, ale to kwestia oczywiście doboru dyplomatycznych taktyk.

Żeby zakończyć wątki międzynarodowe, bo wątki krajowe równie ciekawe, zapytam pana, panie ministrze na koniec, jak trudne porozumienie pokojowe może być dla Ukrainy.

To, które jest wypracowywane przez koalicję chętnych, także wczoraj z udziałem premiera Tuska, no i którym jakoś tam patronują, czy biorą w tym udział Amerykanie.

Pierwszy element to jest zbliżenie stanowisk między Ukrainą, Stanami Zjednoczonymi oraz Unią Europejską, także Wielką Brytanią.

Tutaj postępy są bardzo duże, postępy są bardzo szybkie.

To co się w tej chwili dzieje

Czyli wypracowanie deklaracji paryskiej, poszczególnych elementów planu pokojowego.

Jest bardzo optymistycznym, przechodzimy do takiego etapu operacjonalizacji, to znaczy jak te podstawowe cele, które mamy, jak zapewnienie bezpieczeństwa Ukrainie mają być zrealizowane, w jaki na przykład sposób mają być zorganizowane siły reasekuracyjne, kto, gdzie.

Jak, w jaki sposób mają być i jak mają być skonstruowane, jak rozpisane na państwa gwarancje bezpieczeństwa.

To jest bardzo optymistyczne, to się dzieje szybko i ten proces w świetle deklaracji przedstawicieli Stanów Zjednoczonych, premiera Donalda Tuska, liderów innych państw europejskich, on się dosyć szybko powinien zakończyć.

Drugą sprawą jest to, że musimy pamiętać, że pokój na Ukrainie nie zostanie zawarty między Stanami Zjednoczonymi, Ukrainą a państwami Unii Europejskiej, tylko zostanie zawarty i musi być zawarty między Ukrainą a Rosją.

Po pierwsze do tych negocjacji, do tych rozmów pokojowych między Ukrainą a Rosją musi dojść, jeśli wojna ma się zakończyć, jeśli ma być zawieszenie broni.

Po drugie jest pytanie o gotowość partnera rosyjskiego.

Ja wierzę w wysiłki dyplomatyczne podejmowane przez Unię Europejską i w szczególności przez Stany Zjednoczone.

Z drugiej strony widzę kolejne ataki rosyjskie na obiekty ukraińskie, chociażby przedwczoraj

Gajewski mówił, że nie powinniśmy zakłócać solidarności wewnątrz NATO.

Skuteczne, ale prawdą jest i to jest absolutny truizm, ale trzeba go w tym kontekście powtarzać, że ten pokój musi być zawarty między Rosją a Ukraii to Rosja także musi się zgodzić na te warunki, które są dla nas wszystkich do zaakceptowania, bo tylko taki pokój, który jest na Ukrainie, który jest oparty o suwerenność Ukrainy, o gwarancję bezpieczeństwa i o dobrą przyszłość związaną z tym, że Ukraina będzie po stronie Zachodu, a nie po stronie wpływów Federacji Rosyjskiej jest do zaakceptowania.

Koniec końców chyba chodzi o to, czy Donaldowi Trumpowi uda się namówić, skłonić, zmusić Władimira Putina do przyjęcia takiego planu, a nie innego pokojowego.

Cokolwiek Donald Trump i dyplomacja amerykańska zrobi, a co skłoni Federację Rosyjską do zakończenia tej wojny na tych warunkach, o których mówiliśmy, suwerenność dla Ukrainy, bezpieczeństwo dla Ukrainy i dobra przyszłość po stronie Zachodu jest do zaakceptowania i nie ma tu znaczenia czasownik, którego użyjemy.

To zostawmy wątki zagraniczne.

Dlaczego resort pracy oszukiwał premiera w sprawie reformy Państwowej Inspekcji Pracy?

Myślę, że tu nikt nikogo nie oszukiwał.

Premier tak się czuł wprowadzony w błąd.

Ustawa o zmianie ustawy Państwowej Inspekcji Pracy przeszła cały rządowy proces legislacyjny, uzyskała wpis na Zespole do Spraw Programowania Pracy.

Przeszła uzgodnienia międzyresortowe.

Ja z panią minister Dziemianowicz-Bąk spędziłem kilkadziesiąt godzin, z panem ministrem Maciejem Berkiem i z panią minister Joanną Knapińską naprawdę spędzaliśmy ze sobą całe dnie.

Projekt został zarekomendowany przez Komitet Stały Radzie Ministrów.

Natomiast na każdym etapie rządowego procesu legislacyjnego toczy się dyskusja i bardzo dobrze, że się

Toczy, bo to, że mamy zaawansowany proces legislacyjny nie zwalnia nas od myślenia i nie zwalnia nas też od możliwości prezentowania swoich stanowisk.

Takie dyskusje toczyły się i na Komitecie Stałym, toczyły się na Radzie Ministrów ostatniej w tym roku.

W tej chwili mamy taką sytuację, że projekt został zwrócony przez panią minister Knapińską do Ministerstwa Rodziny.

Druga sprawa jest taka, że mamy kamień milowy, od którego zależy 11 miliardów złotych.

Mamy też projekt, który gdzieś jest w rządowym procesie legislacyjnym.

Mamy umowę koalicyjną, która mówi o wzmocnieniu państwowej inspekcji pracy i mamy my w Lewicy głębokie

Przekonanie, że potrzebujemy efektywnych instrumentów ochrony praw pracowników, potrzebujemy wzmocnienia między innymi inspekcji pracy, ale też jesteśmy przekonani, ja to zawsze podkreślam, że w rządzie potrzeba dialogu zarówno między ministrami, jak i między partnerami koalicyjnymi i w każdej sprawie spornej.

Także tej związanej z tym, jak będziemy realizować Krajowy Plan Odbudowy, jak będziemy realizować zapisy umowy koalicyjnej.

Można się dogadać i ostatnie dwa lata pokazują, że dogadać się potrafimy.

Panie Ministrze, to teraz ja, bo ja wszystko rozumiem.

Rozumiem pański opis faktograficzny tej sytuacji.

To tym bardziej, dlaczego premier tak frontalnie, manifestacyjnie sprzeciwił się tym rozwiązaniom, skoro prace nad nimi w rządzie, w ministerstwie trwały od dobrych kilku miesięcy.

Pan premier jest premierem, w związku z czym ma prawo podejmować decyzje.

Rząd jest zbudowany na zasadzie hierarchicznego podporządkowania.

Jak pan premier podejmuje decyzje, ona jest wiążąca.

Ja to wszystko rozumiem, ale pytanie dlaczego?

Po każdej decyzji w rządzie koalicyjnym powstaje przestrzeń na dialog, przestrzeń na dobrą rozmowę, przestrzeń na współpracę, bo jesteśmy szeroką koalicją, która rzeczywiście może mieć różne wrażliwości, różne punkty widzenia na różne sprawy i taki dialog na pewno będzie

Ja myślę, że to jest strategicznie gra w dobrego i złego policjanta.

Z was z Ministerstwa Rodziny premier zrobił złego policjanta, a sam wyszedł na tego szeryfa, który teraz obroni pracodawców i pracowników, jak sam mówił, z reformy, która mogłaby być destrukcyjna dla bardzo wielu firm i mogłaby także oznaczać utratę pracy dla wielu ludzi.

Po pierwsze, ja uważam, że takie interpretacje związane z dobrym i złym policjantem, one w odniesieniu do rządu, rządowego procesu decyzyjnego, ważnych dla Polek i Polaków w sprawach, no nie są do końca adekwatne.

Ja myślę o strategii politycznej, a nie o pracy legislacyjnej rządu.

A po drugie, myślę, że to jak kto postrzega kto jest dobrym albo złym policjantem w tej czy innej sytuacji, zależy od tej wrażliwości, którą ma.

Pewnie inną mają pracodawcy, pewnie inne mają związki zawodowe.

Od zapewniania w rządzie lewicowej wrażliwości jest lewica i myślę, że my z tej roli, z tego zobowiązania się całkiem dobrze wywiązujemy.

Mówiąc na poważnie, myślę, że otwiera się w tej sprawie przestrzeń do dialogu.

Pan premier mówi o tym, że ta reforma Państwowej Inspekcji Pracy w tym kształcie, taka reforma nie znajduje jego akceptacji.

Ja to rozumiem, jest premierem, podejmuje takie decyzje.

Ale jeśli nie w taki sposób, to powstaje przestrzeń do dyskusji jak zrealizować Krajowy Plan Odbudowy, jak zrealizować zapisy umowy koalicyjnej dotyczącej Państwowej Inspekcji Pracy.

My zawsze jako ministerstwo i jako Lewica jesteśmy rzecznikami dialogu.

Wiem, że w bieżącym kontakcie z panem premierem jest pan marszałek Czarzasty.

Pani minister Dziemianowicz-Bąk jest naprawdę osobą bardzo otwartą na dialog, na współpracę, na dyskusję, także ja jestem dobrej myśli, na pewno się dogadamy w tej sprawie, tak jak się dogadaliśmy w wielu innych sprawach, które były nie mniej trudne, nie mniej kontrowersyjne.

To ja jeszcze podrążę jednak, bo godzinę temu wiceminister Maciej Wróbel, wiceminister kultury,

Mówił tutaj, że na tym pamiętnym już posiedzeniu rządu, na którym trwała dyskusja o reformie Państwowej Inspekcji Pracy, premier, jak rozumiem, tak wynikało z wypowiedzi wiceministra Wróbla, zobowiązał minister Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz do rewizji tego kamienia milowego, jakim jest reforma Państwowej Inspekcji Pracy.

Nie mam.

Po pierwsze, posiedzenia Rady Ministrów nie są jawne.

Po drugie, nie miałem tego przywileju jak pan minister Wróbel, żeby być na posiedzeniu Rady Ministrów.

No bo rozumiem, że bez tej reformy Polsce grozi utrata czy też wstrzymanie wypłat środków z KPO.

Ten kamień milowy obejmuje reformę Państwowej Inspekcji Pracy, która składa się z różnych elementów, ale wprost zapisanym elementem jest wyposażenie inspektora pracy w kompetencje do ustalenia istnienia stosunku.

Praca i to jest wprost ekspresji z werbista.

Napisane w takim kształcie ten kamień milowy został wynegocjowany przez Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej.

Przez Wasz rząd, bo po prostu ten kamień milowy brzmi inaczej.

Już w tym rządzie i został zaakceptowany przez Radę Unii Europejskiej.

Jeśli ktoś ma renegocjować ten kamień, to jest oczywiście Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej.

Myślę o tym, myślę, że oto jakie są perspektywy na renegocjację tego kamienia, kiedy to się może wydarzyć, w jakiej formule i czy w ogóle.

Ja tego nie wiem.

To są pytania do Ministerstwa Funduszy i do pani minister Katarzyny Pełczyńskiej.

Ja sobie pozwolę na swoją ocenę.

Myślę, że premier mógłby się jej nawet zgodzić, że ta zmiana faktycznie jest potrzebna w Państwowej Inspekcji Pracy, ale że byłaby zbyt politycznie kosztowna.

To jak o zmianach jesteśmy, bo tutaj to był mój komentarz.

Jak przy zmianach jesteśmy, to od 1 stycznia zmieniła się także wysokość i termin wypłaty zasiłku pogrzebowego.

Prowadziliśmy reformę zasiłku pogrzebowego, która jest oparta na kilku filarach.

Ten pierwszy filar to jest rzeczywiście podniesienie zasiłku pogrzebowego z 4000 zł do 7000 zł oraz wprowadzenie mechanizmu waloryzacji tego zasiłku, który będzie się uruchami

W czasach, kiedy inflacja jest podwyższona powyżej 5%.

To jest ważna zmiana, bo zasiłku pogrzebowego nie podnoszono do 2011 roku i to było jedyne świadczenie emerytalno-rentowe, które nie było waloryzowane.

Podmiot rządu Donalda Tuska obniżył to świadczenie.

Obniżono, ale zmieniono formułę ustalenia wysokości tego świadczenia, bo ono rzeczywiście

Ona była taka, że to świadczenie wzrastało z kwartału na kwartał bardzo dynamicznie.

Ale to się działo kilkanaście lat temu.

Natomiast dzisiaj dzieje się podwyżka i wprowadzenie mechanizmu waloryzacji.

Po drugie, upraszczamy wszystkie procedury związane z zasiłkiem pogrzebowym.

Jest nowy wniosek o zasiłek pogrzebowy w ZUS-ie.

Będzie mniej dokumentów, trzeba załączać do tego wniosku.

Więcej rzeczy ZUS ustali z urzędu.

Zasiłek będzie szybciej wypłacany, bo z terminu ustawowego 30 dni zeszliśmy na termin ustawowy 14 dni.

To jest duża zmiana.

No i trzecia sprawa, równie ważna.

Wprowadzamy takie specjalne zasiłki z pomocy społecznej na pokrycie kosztów pogrzebu wtedy, kiedy po jakimś zmarłym zasiłek pogrzebowy nie przysługuje.

Teraz nie było żadnego świadczenia, po tych zmianach będzie można pójść do pomocy społecznej i otrzymać zasiłek bez kryterium dochodowego, który pokryje koszty pogrzebu, a po drugie taki specjalny, dodatkowy,

Zasiłek na pokrycie nadzwyczajnych, trudnych do przewidzenia i niemożliwych do pokrycia z zasiłku pogrzebowego kosztów pogrzebu.

W szczególności mowa tutaj o transporcie ciała osoby bliskiej z zagranicy.

Do tej pory też nie było takiego świadczenia, a teraz się pojawia.

To ostatnie moje pytanie, bo od 1 stycznia wystartował także organizowany przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej pilotaż elastycznego, skróconego czasu pracy.

Jakby mógł pan, panie ministrze, przypomnieć, ile podmiotów bierze udział w tym pilotażu i kiedy możemy się spodziewać pierwszych wniosków?

Pilotaż jest rozplanowany na 2026 rok oraz do maja 2027 roku w takim znaczeniu, że ten skrócony czas pracy u tych pracodawców objętych pilotażem ma funkcjonować przez cały 2026 rok, natomiast oni na sprawozdawczość mają czas do maja 2027 roku, w związku z czym te takie uogólnione wnioski z całego pilotażu, można będzie się ich spodziewać gdzieś w połowie 2027 roku.

Dziękuję za rozmowę Panie Ministrze.

0:00
0:00