Mentionsy

8:10
17.04.2025 06:10

Do czego doprowadzi wojna handlowa Trumpa?

W najnowszym odcinku podcastu 8.10 Gazety Wyborczej redaktor Łukasz Grzymisławski rozmawia z dr Tomaszem Makarewiczem, ekonomistą z Uniwersytetu w Bielefeld i ekspertem organizacji Dobrobyt Na Pokolenia. Tematem rozmowy jest wojna handlowa zainicjowana przez administrację Donalda Trumpa — jej kulisy, konsekwencje oraz potencjalny wpływ na przyszłość globalnego systemu finansowego. Ekspert analizuje chaotyczną politykę celną USA, błędne założenia protekcjonizmu i ich realny wpływ na amerykańską oraz europejską gospodarkę, z uwzględnieniem niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego. Poruszamy również temat amerykańskiego długu publicznego jako fundamentu współczesnego kapitalizmu, idei „dobrego długu” i roli USA jako producenta bezpiecznych aktywów finansowych. Jakie kraje budują swoją siłę na długu? Czy warto dziś inwestować w USA? Czy Trump chce ustanowić nowy porządek gospodarczy — i czy wie, jak miałby on wyglądać? Podcast powstał w ramach projektu The Eastern Frontier Initiative (TEFI) współfinansowanego przez Unię Europejską. Wyrażone poglądy i opinie są poglądami i opiniami autorów i niekoniecznie odzwierciedlają oficjalne stanowisko UE, która nie może ponosić za nie odpowiedzialności.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 54 wyników dla "Trump"

Do czego doprowadzi wojna handlowa Trumpa?

2 kwietnia, który Donald Trump nazwał Dniem Wyzwolenia, USA ogłosiły nałożenie wysokich stawek celnych na towary nie tylko zadawanych otwarcie za wroga Chin, ale także na wszystkich tradycyjnych partnerów handlowych Ameryki.

W dniach kolejnych Trump wprowadzał kolejne wyjątki i warunkowe, bądź okresowe zawieszenia taryf dotyczące poszczególnych branż albo towarów.

To, co obowiązuje dziś, jutro może zostać zmienione, na przykład wskutek negocjacji, na które sam Trump nie może się już doczekać, deklarując w swojej poetyce, że, cytuję, wszyscy chcą całować mnie w tyłek.

Ekonomiści na całym świecie zastanawiają się, czy Trump postanowił drastycznie podnieść taryfy celne, bo wierzy w teorię, zgodnie z którą wielkość bilansu handlowego jest miarą sukcesu lub porażki krajowej gospodarki, czy też decyzje prezydenta mają jakieś jednak racjonalne, przynajmniej z punktu widzenia interesów USA, podłoże.

Wielu skłania się do wniosku, że Trump jednak ma plan.

Innymi słowy, czy prawdziwy powód ceł Trumpa da się określić krótko?

Może zacznijmy od tego, że kiedy mówimy, czy stawiamy taką tezę, czy zastanawiamy się, czy Trump ma plan, to wiadomo, że on działa z jakiegoś powodu, bo każdy działa z jakiegoś powodu, ale kiedy mówimy o planie gospodarczym, to zazwyczaj mamy na myśli coś bardzo fundamentalnego, coś bardzo złożonego, jakąś strategię rozłożoną na ileś tam...

Natomiast wydaje się, że te działania administracji Białego Domu, nowej administracji Trumpa są pozbawione właśnie jakiegoś takiego planu ścisłego.

Jakby one są oparte tylko o takie instynktowne przekonania Trumpa i dlatego właśnie też obserwujemy chaos.

Chcę podkreślić, że takie tango tych taryf, to nie zaczęło się teraz, tylko ono trwa praktycznie od połowy stycznia, kiedy Trump wszedł do Białego Domu i było tak, że najpierw miał nałożyć cła na Kanadę, potem się z nich wycofywał, podobnie potem było z Meksykiem, miał nałożyć cła na Meksyk, się wycofał i na przykład teraz właśnie jak odpalił tę bombę 2 kwietnia, to cła nałożył na wszystkich zwiądkiem tych dwóch krajów.

Problem polega na tym, że świat niestety jest trochę bardziej skomplikowany niż Trump i ludzie dokładnie go zakładali.

Tajwanczycy idą na rękę administracji Trumpa, ogłosili, że zaczęli budować fabryki.

Ale załóżmy, że rzeczywiście jest tak, że Trump prowadza te cła 2 kwietnia na między innymi chińską elektronikę, więc mamy jakąś taką firmę, która myśli, o, to może w takim razie opłaca się zacząć składać laptopy w Stanach.

Po czym w zeszłym tygodniu Trump na przykład zrobił wyjątek na import chińskiej elektroniki i to oznacza, że w tym momencie ktoś, kto właśnie w tej chwili zainwestował po 2 kwietnia w zakład produkcyjny w Stanach, nagle stracił, dlatego że równie dobrze mógł poczekać te dwa tygodnie i importować chińską elektronikę bezpośrednio, zamiast próbować ją składać w Stanach.

I w takim skomplikowanym świecie łańcuchów dostaw, taka polityka protekcjonistyczna miałaby sens, tylko wtedy, kiedy Trump by bardzo jasno sformułował, który przemysł właściwie chce bronić.

Więc Trump wprowadzając, słuchaj, to się mówi pełną ławą, czyli na wszystko, na wszystkich naraz, to prowadził do tego, że generalnie teraz wszyscy najwięksi gracze na świecie, czyli...

I niestety wydaje mi się, że ludzie z otoczenia Trumpa po prostu kompletnie nie przemyśleli tego i mi się wydawało, że po prostu będą mogli wejść.

Problem polega na tym, że Trump trochę niedocenił tego, że nakładając takie zaporowe cła, ludzie w innych krajach uznają go za szaleńca, z którym właśnie nie da się negocjować i dlatego trzeba się przed nim bronić.

I tutaj jeszcze na koniec bym chciał dodać, że jestem zaskoczony tym, że ludzie w otoczeniu Trumpa byli tym zaskoczeni, bo na małą skalę to zostało przećwiczone.

Mówię właśnie o tym, że jeszcze przed tymi kwietniowymi cłami Trump wielokrotnie groził wprowadzeniem CEU przeciwko Kanadzie i Meksykowi, więc miał przykład mniejszy z Kanadą, gdzie Kanadyjczycy się absolutnie postawili i zaczęli wprowadzać swoje własne restrykcje przeciwko Trumpowi, dodatkowo w bardzo sprytny sposób, na przykład

Chodzi przede wszystkim o whisky typu Bourbon, który głównym producentem jest stan Kentucky, który jest stanem republikańskim i dla którego ten przemysł jest tak ważny, że senator z tego stanu, Mitch McConnell, się przestraszył i zaczął głosować przeciwko Trumpowi.

Czy amerykańscy wyborcy, którzy postawili na republikanów niekoniecznie z powodów ideologicznych, tylko bardziej z troski właśnie o stan swoich portfeli, nie zareagują sprzeciwem, który może kosztować partii Trumpa utratę większości w kongresie już w połowie kadencji w wyborach uzupełniających za półtora roku?

Trump ewidentnie traci poparcie.

Problem polega na tym, że samymi tymi wyborcami Trump nie wygra wyborów.

w Stanach Zjednoczonych, to ci wyborcy ewidentnie się od Trumpa odwracają, nie tylko z powodu tych taref, tylko ogólnie z powodu bardzo chaotycznych rządów, jakby we wszystkich aspektach tej administracji.

Także wśród wyborców Trumpa bardzo nie spodobało się to, że Doge zaczął ciąć te różne instytucje federalne, które opiekują się weteranami.

Więc atak na weteranów nigdy nie jest nic popularnego, ale też wielu weteranów po prostu jest konserwatywnych i głosowało na Trumpa, więc Trump uderzył w swoich własnych wyborców i były sceny z wieców wyborczych, tych różnych republikańskich reprezentantów.

Więc to jest absolutnie zabójcze dla Trumpa.

Szczególnie, że pamiętajmy, że na razie mamy ten chaos i Trumpowi już spada, ale ten chaos trochę jeszcze nie przełożył się na bardzo realne konsekwencje gospodarcze.

Więc na przykład mówi się o tym, że jeśli Trump te cła utrzyma, to w ten czy inny sposób, niezależnie od tego, co się będzie działo z produkcją, z PKB,

A do tych wyborów nie zostało już tak dużo czasu, więc Trumpowi będzie trudno tę sytuację naprawić.

Więc do tego jeszcze jakby kolejny problem jest taki, że jeśli Trump naprawdę się uprze przy tych cłach, no to siłą rzeczy Chiny i Europa będą musiały próbować...

Na przykład Parlament Europejski zamówił raport opcje polityczne Europy w globalnej reorganizacji gospodarczej Trumpa.

Tak, tutaj podkreślimy, że kiedy mówimy o Jastrzębiach, nie mówimy o ludziach, którzy też by chcieli wprowadzać jakąś taką trwałą wojnę handlową ze Stanami Zjednoczonymi, tylko mówimy o ludziach, którzy chcą przyjąć agresywną taktykę negocjacyjną po to, żeby tej takiej wojny uniknąć i wrócić do systemu handlu jeszcze sprzed administracji Trumpa.

A tutaj do tego dochodzimy do takiego problemu, że mamy Trumpa, który zmienia zdanie dosłownie codziennie.

Moim zdaniem raczej będziemy mieli do czynienia z czymś takim, co już było widać jeszcze sprzed czasów administracji Trumpa.

Bo też pamiętajmy o tym, że załóżmy, że Trump przegra teraz wybory cząstkowe, ale wciąż będzie w Białym Domu.

Nie wiem, czy to będzie Trump, bo Trump jest trochę stary, ale ten jego ruch jednak zdominował tę konserwatywną część amerykańskiej polityki w takim stopniu, że dzisiaj trudno sobie w ogóle wyobrazić, żeby ta partia mogła wrócić do czasów, nie wiem,

Wydaje się, że nawet jeśli Trump odejdzie, to zastąpi go jakiś inny polityk typu Trumpa.

Moim zdaniem koniec końców Trump będzie musiał siebie cofać, przynajmniej z części tych ceł, bo to będzie po prostu katastrofa gospodarcza i też ludzie dookoła niego zresztą będą mówić, że słuchaj stary, psujesz nam gospodarkę.

Pamiętajmy, że w otoczeniu Trumpa jest pełno tych amerykańskich oligarchów.

i głównym doradcą Trumpa do spraw CEU.

Ciekawe jest to, że jakby Trump otwierając te wszystkie fronty jakby daje nam nie jeden powód, ale bardzo wiele powodów do tego, żeby myśleć o własnej autonomii.

Wspomniał pan jeszcze o tych ludziach, którzy są wokół Trumpa.

I wydaje mi się, że to, czego nie rozumie Trump i nie rozumie jego otoczenie, to jest to, że ten pogodnie bierze się z powietrza.

Ale teraz załóżmy, że jesteśmy w administracji Trumpa i chcielibyśmy coś z tym zrobić.

Wiadomo, że administracja Trumpa nie pójdzie na coś takiego.

jakby winowajcami, zawsze byli republikanie, to znaczy deficyty zawsze rosły za czasów Reagana, za czasów młodszego Gusza, za czasów starszego Gusza i za czasów też Trumpa.

Tak, i na przykład teraz Trump mówi o tym, że chce nowych obniżek podatków.

Więc w ten sposób Trump niechcący przyczynia się znowu do wzrostu deficytu handlowego.

Dlatego wydaje mi się, że to też pokazuje, jak bardzo administracja Trumpa właśnie nie ma planu i nie jest w stanie odpowiedzieć sobie na pytanie nie tylko, co chcemy osiągnąć poprzez

I trzeci sposób, tylko ja nie wiem, czy administracja Trumpa chciałaby to zrobić, ale trzeci sposób to jest po prostu wrzucić do systemu granat i sprawić, że będzie mieli globalny kolaps gospodarczy, prawda?

I wydaje mi się, że administracji Trumpa może się niechcący ten trzeci sposób właśnie udać.