Mentionsy

Artykuł 148 - Podcast Kryminalny
31.01.2026 06:00

⭕ #48 Corpsewood Manor: nazwali ich czcicielami diabła – to wystarczyło...

W dzieciństwie uczono nas, że potwory łatwo rozpoznać: wyłaniają się z ciemności, mają ostre zęby i złe zamiary. Ale z czasem okazało się, że to nieprawda. Najgroźniejsze bywają te bestie, które wyglądają zwyczajnie. Te, które mijamy w sklepie, w kościele, na drodze do pracy. Te, które potrafią wtopić się w codzienność tak dobrze, że nie zauważamy ich, dopóki nie jest za późno.Artykuł 148 – Podcast kryminalny🎙 Autor podcastu (research, scenariusz, tekst, głos): Adriana Gołębiowska🛠 Produkcja: Filip Łyszczek► ⁠⁠https://artykul148.pl⁠⁠ DOŁĄCZ DO MNIE NA 👇🏻👇🏻👇🏻:► ⁠⁠https://www.facebook.com/artykul148⁠⁠ ► ⁠⁠https://instagram.com/artykul148⁠⁠

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 15 wyników dla "LSD"

To właśnie tam prowadził finansowane przez rząd eksperymenty z użyciem substancji psychoaktywnych, w tym halucynogennego LSD.

LSD było wciąż legalne i traktowane jako potencjalne narzędzie w badaniach nad psychoterapią.

Po wykluczeniu motywu finansowego, to właśnie narkotyki znalezione w domu wysuwają się na pierwszy plan śledztwa, a dokładniej trzy fiolki z etykietami rządowymi LSD-25, z których połowa była już zużyta.

Fiolki zawierające w sumie około 12 tysięcy dawek LSD klasy rządowej, które dr Skader najpewniej zabrał z chicagowskiego laboratorium, w którym pracował.

Niektórzy twierdzą, że doktor Scudder dzielił się LSD z niewielką grupą przyjaciół, inni, że handlował nim z motocyklistami.

Według niego doktor nie tylko rozdawał LSD na przyjęciach, gdzie bywał lider grupy, ale też sprzedawał część substancji innym motocyklistom.

Te słowa Teresy tłumaczyły, dlaczego podczas policyjnego przeszukania wciąż na dnie tejże szuflady w pudełku spoczywały trzy fiolki po LSD.

Okazuje się, że informacja o trzech fiolkach LSD znalezionych podczas przeszukań w szufladzie biurka Skadera nigdy nie została przekazana obronie, a agent Bonel nigdy nie wpisał ich na listę dowodów.

Najpierw twierdzi, że nie miał pojęcia, co znajduje się w jej wnętrzu, potem, że nie wiedział o fiolkach, które miał w swoim posiadaniu, a na koniec asystent prokuratora Van Pelt próbuje tłumaczyć całą sprawę tym, że LSD wyglądało na stare i bez znaczenia.

Twierdzi, że zostali odurzeni LSD wbrew swojej woli przez dwóch zboczonych mężczyzn, którzy jak relacjonuje próbowali zmusić ich do kontaktów seksualnych.

Kiedy Ralph Van Pelt podczas wstępnych wniosków procesowych uświadamia sobie, w jakim kierunku zmierza obrona, próbuje natychmiast przeciąć ten wątek, zlecając badanie butelek po winie pod kątem obecności LSD.

W tym kontekście obecność fiolek LSD w jego biurku ma, zdaniem obrony, znaczenie nie tylko symboliczne, lecz także praktyczne.

Podczas przesłuchania krzyżowego agent Brad Bonell trwa niewzruszony, jakby cały sądowy zgiełk nie miał z nim nic wspólnego i powtarza, że fiolki z LSD nie wnoszą absolutnie nic, choć to właśnie one stają się paliwem dla obrony Tony'ego Westa.

Utrzymuje, że działanie LSD tłumaczy zarówno zabójstwo w Corpsewood, jak i śmierć porucznika Phelpsa półtora dnia później, a nawet jego własne wypowiedzi z chwili zatrzymania.

Następnego ranka, gdy prokurator pyta, czemu West nie wspomniał wcześniej funkcjonariuszom o LSD, oskarżony krzyczy w stronę ławy, że go o to nie pytali, a w drodze do sądu i z powrotem wygłasza swoje własne kazania do kamer, błagając Boga o ocalenie przysięgłych przed pułapkami, w jakie podobno wpadają inni.