Mentionsy
Fizjoterapeuta ostrzega: Ten nawyk rujnuje Twoje zdrowie | Mateusz Borkowski
🔴 Zbuduj relacje, o których marzysz w 3 miesiące z indywidualnym wsparciem krok po kroku. Zgłoś się do naszego programu mentoringowego ➡️ https://bit.ly/wspolpraca-af
🔥 Zobacz na przykładzie jak pokonać lęk przed zagadaniem do pięknej kobiety – 30-min analiza podejścia i rozmowy ➡️ https://bit.ly/adrian-podejscie
Rozmawiam z Mateuszem Borkowskim — fizjoterapeutą, który od lat pracuje z facetami w różnym wieku.
W tym podcaście usłyszysz m.in.:➡️ dlaczego nie istnieje „idealna pozycja do siedzenia” i czemu najlepsza jest zawsze… następna➡️ kiedy ból jest normalnym sygnałem adaptacji, a kiedy czerwoną lampką, której nie możesz zignorować ➡️ czym różni się ból ostry od przewlekłego — i dlaczego ten drugi potrafi zniszczyć psychikę ➡️ dlaczego same spacery i „krokówka” to za mało, jeśli nie masz siły i mobilności ➡️ jak ćwiczyć, mając tylko 20–30 minut dziennie, żeby to naprawdę miało sens ➡️ jakie nawyki przy biurku, na siłowni i w domu robią z Twojego ciała tykającą bombę
To nie jest rozmowa o sześciopaku, „idealnej sylwetce” ani życiu na sali treningowej. To jest konwersacja o tym, czy za 10–20 lat:👉 będziesz mógł pobawić się z dzieckiem👉 wyjść w góry bez żadnych przeszkód👉 przespać noc bez bólualbo będziesz jeździł po lekarzach i udawał twardziela, zagryzając zęby przy każdym ruchu.Profil Mateusza na IG: / borkowski.physio
Szukaj w treści odcinka
A trochę mamy takie czasy, że wiesz, dziesięć tysięcy kroków, jak ktoś zrobił, to prawie że już medal odbiera maratoński, prawda?
To nie jest jakaś zatrwa... Dobrze, że to się dzieje i super, natomiast to nie rozwiązuje problemu aktywności fizycznej.
Nawet najlepsze krzesło, jeżeli się nie ruszasz, nie dbasz o te inne aspekty, nie pomoże.
Jak ktoś mnie pyta, jaka pozycja jest najlepsza do siedzenia, mówię, ta następna.
Natomiast jeżeli czujemy jakieś dolegliwości po śnie, to trzeba zdiagnozować, czy to na pewno chodzi o sen, czy to nie chodzi np.
o biologię organizmu, o stan zapalny, który wieczorem nocą się nasila bardziej.
Dzisiaj będę szczególną uwagę zwracał na to, jak siedzę.
Czy prosto, czy skrzywiony.
Bo goszczę dzisiaj Mateusza Obrokowskiego, czyli fizjoterapeutę, który zajmuje się obecnie, z tego co mówiłeś, głównie pacjentami ortopedycznymi.
Co to w ogóle znaczy, powiedz Mateusz, od razu ortopedycznymi?
Pacjent ortopedyczny to przede wszystkim pacjent, który zmaga się z jakimiś dolegliwościami narządu ruchu.
Dla przykładu to będzie kręgosłup, kolano, biodro.
Może być to pacjent po jakimś urazie, może być to pacjent w przygotowaniu do operacji, pacjent po operacjach, w jakimś bólu przewlekłym, ale głównie moją obszar pracy to jest narząd ruchu, układ mięśniowy i układ kostny.
Więc dzisiaj pogadamy sobie o tym, jak zapobiec różnym urazom i w jaki sposób w ogóle korzystać z tego narządu ruchu w naszym współczesnym świecie, gdzie mamy dużo przeszkód ku temu, które jakby blokują ten narząd ruchu, żebyśmy byli zdrowymi mężczyznami, mogli używać to do codziennego funkcjonowania, bo ja z tobą pracowałem jakiś czas temu, co prawda na początku głównie przez kontuzję, którą miałem, ale później też tak prewencyjnie pod kątem mobilności mojego ciała i
tego, żeby ten nasz ruch właśnie lepiej wykorzystywać.
Więc chciałbym zacząć od tego, żeby wytłumaczyć naszym widzom, tym, którzy może nawet nie są szczególnie przekonani, na ile warto o to ciało dbać, dlaczego.
Jakby, dlaczego osoba, która nas słucha, mężczyzna szczególnie, powinien zadbać o to, żeby to ciało było rozciągnięte, sprawne, mobilne i jak najmniej podatne na kontuzje i na urazy.
Natomiast przede wszystkim myślę, że skoro dbamy na przykład o nasze auta, dbamy o to, jak wygląda nasze mieszkanie, dbamy o to, czy mamy zaktualizowane systemy w telefonie,
no to byłoby dużym błędem zadbanie o to, co tym wszystkim steruje, czyli o nasze ciało, gdzie nie mam na myśli konkretnie sylwetki, że nie musimy mieć sylwetki niesamowicie wyżyłowanej, która przypomina greckich bogów, ale ciało zdrowe to ciało, które jest w ruchu, ciało, które...
radzi sobie z bólem, ze stresem mechanicznym czy stresem psychicznym.
Oczywiście również jest to w jakiś sposób powiązane.
Ciało, które jest mobilne na tyle, żeby wykorzystywać tą mobilność w całym swoim zakresie ruchu.
Czyli na przykładzie nawet bicepsa weźmy sobie.
Nikt nie trenuje bicepsów w formie 30 stopni ruchu, tylko staramy się do pełnego wyprostu dotrzeć i potem wejść w pełne zgięcie.
I organizm jest sprawny, jeżeli jest w stanie w każdym zakresie ruchu sobie poradzić.
Oczywiście są sytuacje różne patologiczne, które nie pozwolą nam na to, no i po to mamy wtedy specjalistów, nie tylko fizjoterapeutów, ale ortopedów, czy inne specjalizacje lekarskie, które z taką strukturą są w stanie sobie poradzić, zazwyczaj niestety poprzez chirurgię.
Ale to już jest jakiś procent tylko.
Ale generalnie większość społeczeństwa powinna dbać o to, żeby to ciało w ruchu było sprawne, żeby było przede wszystkim w ruchu, regularnym też ruchu i różnorodnym ruchu.
I to jest dosyć istotne, bo my troszeczkę się za bardzo czasem fiksujemy i próbujemy się specjalizować w jednej jednostce.
Jesteśmy świetni w podnoszeniu ciężarów, jesteśmy znakomici w jeździe na rowerze czy w bieganiu, a zapominamy, że to zdrowie to jest troszeczkę szerszy temat.
jasne, trzeba dbać o tą wydolność na przykład serca i uprawiać te kardiosporty, czy trzeba, i to bardzo będę tutaj to podkreślał, dbać o tą siłę mięśniową, bo to jest, można powiedzieć, trochę synonim zdrowia obecnie.
Natomiast ta różnorodność sprawia, że my jesteśmy faktycznie sprawni i faktycznie zdrowi.
To różnorodność, to już powiedziałem, natomiast myślę, że w dużej mierze ludzie zapominają o tym, że to nie jest tak, że muszą uprawiać aktywność fizyczną przez godziny.
Bo szkoda nam czasu, żeby w pół godziny pójść pobiegać, czy pół godziny zrobić treningu jogi, czy treningu siłowego, bo to i tak pewnie jest za mało, więc po co ja się w ogóle będę temu gdzieś tam oddawał.
W sumie Netflix, pół godziny odcinek, to przynajmniej ten odcinek obejrzę, prawda?
I tutaj to nie jest tak, że jest jakaś skuteczna, tylko jedna określona dawka ruchu.
Ta intensywność ma znaczenie, to wybór tej jednostki treningowej ma znaczenie.
Czyli czasem, nawet jeżeli mamy pół godziny, zwiększmy intensywność, podziałajmy i uniknijmy tego błędu, że to ciało po prostu przez dwa, trzy, cztery tygodnie jest w bezbruchu, bo ciągle nie ma na to tej przestrzeni.
Więc to jest taki błąd główny, że trochę mierzymy nie przez intensywność, a mierzymy przez czas w tym wysiłku.
A to niekoniecznie czas musi być tu kluczowym aspektem.
zdrowie, o tak bym to powiedział, jest takie wielowymiarowe.
I to, że na przykład poprawimy sobie pozycję siedzącą, a zaniedbamy sen, zaniedbamy dietę, zaniedbamy właśnie aktywność fizyczną, relacje społeczne i tak dalej, no to nas nie uchroni tylko ta pozycja siedząca od tego, że nas plecy nie będą boleć.
Bo ten worek jest naprawdę pojemny i tam jest dużo rzeczy w środku.
I trzeba na to patrzeć bardzo tak wieloskładnikowo i to jest duży błąd, że trochę przypisujemy jednej rzeczy, to w dwie strony, jednej rzeczy przypisujemy to, że nas boli, że to jest czynnik główny sprawczy i tak samo w drugą stronę przypisujemy jednej rzeczy tylko to, że to nas naprawi.
No aż tak proste to nie jest, bo gdyby było tak proste, to mój zawód by nie miał sensu, ortopedy też by nie miały sensu, wystarczyłoby mieć
dobrą, szybką przeglądarkę internetową i tam by były wymienione te pięć quick fixów, to zrób, to zrób, to zrób i będziesz zdrowy.
A raczej patrząc po grafiku swoim czy swoich kolegów, koleżanek, to chyba aż tak dobrze nie jest.
Internet jest szybki obecnie, także... To co byś powiedział, Mateusz, osobie, która nas słucha i właśnie jest w takim miejscu w życiu, jak pewnie większość słuchaczy,
że brakuje tego czasu, że taka osoba chciałaby coś robić, ale nie wie, kiedy to zmieścić.
Jak może rozpoznać, które formy ruchu dla niej będą najlepsze?
Jak sobie to ustawić w pewnego rodzaju hierarchii?
Na co kłaść największy nacisk?
Jak to rozpoznać?
W moim konkretnym przypadku, jako osoby teraz, gdzie warto, żebym tego czasu więcej poświęcił, a gdzie może dana forma ruchu nie da mi tak dużego zwrotu?
To jest bardzo kontekstowe pytanie.
Trzeba by było rozważyć to najpierw w kategorii, jak wygląda w ogóle ta aktywność fizyczna twoja w skali tygodnia.
Powiedzmy, że trenujesz siłowo 2-3 razy w tygodniu i stwierdzę, że to wystarczy.
Okej, tylko czy w tym treningu siłowym wtedy masz coś dla serca, czyli jakąś pracę na wyższej intensywności?
Może trzeba wtedy gdzieś tam te pół godziny w tygodniu spróbować wcisnąć na jakiś rower, na jakieś bieganie, cykloergometr, cokolwiek?
A może z kolei bardzo dużo właśnie biegasz i nie ma czasu w ogóle na trening siłowy, to może trzeba gdzieś spróbować nawet wieczorem jedno ćwiczenie wybrać.
Dociążyć je mocno i wykonać taką minimalną, efektywną dawkę ruchu.
Czyli wziąć sobie dużą intensywność pracy w dwóch, trzech seriach.
Ta pierwsza jednak jest najważniejsza, ale tak, żeby to jakoś konsekwencje i poczucie spełnionej roboty mieć.
I faktycznie dociążyć, na przykład przysiad za dwa, trzy dni, znowu znaleźć te parę minut i dociążyć sobie wzorzec martwego ciągu.
Czyli uzupełnić tą aerobową swoją sprawność, o, siłową.
A może właśnie masz problem z tym, że twoje organizm jest w takiej intensywności pracy, że brakuje ci w ogóle tej przestrzeni na tak zwaną relaksację, regenerację i może trzeba ci troszkę więcej mobilności, jakiejś pracy z...
centrum ciała w kontekście rotacji, zgięć, wyprostów, bo może wszystko masz bardzo zaszufladkowane w takich pozycjach sztywnych, w takich ramach biomechanicznych, tak?
A ten ruch, im bardziej jest złożony w tej codzienności, tym więcej nam daje takiej zdolności adaptacyjnej, tak?
Czyli to nie jest coś złego, że podnosisz na superprostym kręgosłupie ciężary, nawet bardzo dobrze pewnie.
ale też musisz przyzwyczaić czasem organizm do tego, że te plecy w zgięciu sobie funkcjonują, bo jak schodzisz po szczoteczkę do zębów, bo ci wypadła z rąk, to nie masz robić olimpijskiego przysiadu perfekcyjnego do ziemi, tylko mieć tą taką zdolność, taką sprawność, że ja się mogę w pełni zgięć i schylić, więc dozujmy sobie tą aktywność dodatkową, właśnie tak jak mówisz, te pół godziny gdzieś tam, do naszych potrzeb, ale patrząc przez pryzmat całego tygodnia, co my robimy.
I znajdźmy wtedy sobie taki...
obszar, w którym czujemy, że tego nie ma, że tego brakuje.
Szczerze, to jest naprawdę niewielka dawka.
Tylko wtedy zadbajmy o tę intensywność tej pracy.
Czyli jak idziemy biegać, no to zróbmy sobie to bardzo mocno.
Jak idziemy trenować, dźwigać, to zróbmy to mocno.
Jak robimy sobie tą relaksację, rozciąganie, zadbajmy o to, żeby ona zawarła jak najwięcej tych płaszczyzn z ruchu i jak najwięcej
elementów, że tak powiem, żeby było potraktowanych przez naszą tą interwencję ruchową.
Ja mam takie odczucie, że mężczyznom najbardziej z tych kategorii, które wymieniłeś, brakuje pracy nad mobilnością i elastycznością.
Jestem ciekaw, na ile twoja praca w kabinecie z pacjentami, z mężczyznami, pokazuje, że rzeczywiście my jako faceci mamy największe braki w tym obszarze.
Też bym tak powiedział parę lat temu.
Bardziej się cool zrobił pilates, joga i dobrze, bo gdzieś tam mężczyźni też widzą wtedy swoje braki, próbują to nadrobić.
YouTube jest tak...
obszerny teraz, jeżeli chodzi o ilość tych interwencji, różnych mobility i też tak dużo jest tych treści w internecie, w tym temacie, że myślę, że czasem nawet w drugą stronę to idzie, czyli wręcz zapominamy o innych tych fundamentach, ale generalnie taki wzorzec mężczyzny, powiem, w twojej formie...
czyli trenującego dosyć mocno siłowo przez duży aspekt swojego życia, to rzeczywiście tam często brakowało tej przestrzeni na regenerację.
I musimy zrozumieć, że mięsień jest wydolny wtedy, kiedy jest wystarczająco silny w każdej płaszczyźnie ruchu i w każdym zakresie ruchu.
Czyli jeżeli jesteśmy tylko silni w przysiadzie do 90 stopni, jako przykład to dam, no to jesteśmy silni tylko w przysiadzie do 90 stopni, a nie w przysiadzie jako całość, tak?
Więc może nam brakuje tej mobilności w biodrach, żeby wejść w ten głębszy przysiad i wtedy musimy bardzo nad tym skrupulatnie popracować, bo mobilność niestety nie przychodzi...
Tak, to są często tygodnie, sam zresztą, wiesz, ciężkiej pracy w takim dosyć nieprzyjemnym wzorcu, ale potem wykorzystajmy tę mobilność i zacznijmy z niej korzystać właśnie też w ruchu.
Czyli nie rozciągajmy się dla samego rozciągania.
Rozciągajmy się dlatego, żeby to wykorzystywać, tak?
Czyli nawet, to się śmieję, jak ktoś ma problem z tym głębokim przysiadem, wytrzymaniem w tej pozycji głębokiego przysiadu, myjesz zęby, wejdź sobie w tę pozycję głębokiego przysiadu.
Dwie i pół, moja szczoteczka ma dwie i pół, więc dwie i pół i sobie popracuj trochę w tym komforcie i tak też realizuj te potrzeby mobilności.
Więc im bardziej mamy mobilne ciało, tym więcej też musimy go umieć dociążać w tej mobilności, żeby kiedyś nas ta mobilność nie zawiodła, bo to też jest drugi aspekt i to jest drugi też, nazwijmy to segment osób, które mogą nas słuchać dzisiaj,
Bo nie każdy mężczyzna musi mieć, czy nie każda kobieta, generalnie nie każdy człowiek musi mieć problem z tą ograniczoną mobilnością.
Są osoby, które mają tej mobilności za dużo.
I wtedy, kiedy tej mobilności jest za wiele, no to też to jest sytuacja niebezpieczna, bo jeżeli jesteśmy poza zakresami możliwymi do utrzymania...
Fizyki nie oszukamy.
Ta dźwignia jest zbyt długa, no i to grozi urazem, więc z perspektywy właśnie, tak jak pytałeś, jakie są metody prewencji, no to znowu dobieramy je do człowieka.
Jeżeli jesteś zbyt sztywny, nie potrafisz wejść w pewne pozycje, no to rozciągamy cię i potem cię uczymy w tych pozycjach wytrwać.
Pamiętasz takie te archetyczne przysiady, no mega nieprzyjemne pozycje w długim takim czasie do utrzymania, ale z kolei, jeżeli tej mobilności jest za dużo, no to musimy ją trochę spróbować skorygować, w jakiś sposób ustabilizować mięśniowo, bo to też jest ryzyko urazu, zarówno w jedną, jak i w drugą stronę, więc jak zwykle ten złoty środek...
leży gdzieś tak pomiędzy tym spektrum, które widzimy na ulicach.
Mało jest takich ludzi, którzy spełniają te takie idealne warunki i normy.
Książki super przyjmują te normy, ale z perspektywy gabinetu ja takich norm naprawdę rzadko widzę.
Raczej jesteśmy albo po jednej, albo po drugiej stronie barykady.
A jak doprowadzimy organizm do tego balansu, o którym mówisz, to jest w ogóle możliwy taki stan, w którym nie odczuwasz w ogóle bólu?
No bo wiesz, jak ja sobie myślę o tym,
To najczęściej mi doskwierało, no to ból w lędźwiach, na przykład jak budzę się po jakiejś nocy, gdzie może miałem niezbyt komfortową pozycję.
To, że trudno mi było utrzymać pozycję lotosa, na przykład.
To, że ten ból się często odzywa w trakcie treningu siłowego, podczas jakichś złożonych ćwiczeń, przysiady, martwe ciągi i tak dalej.
No jakby, jak patrzę na całe swoje życie, mam teraz 31 lat, no to nawet jak miałem 20, to zawsze w każdym roku jakiś rodzaj bólu występował.
Jestem ciekaw właśnie, jaki jest taki idealny stan i czy jest realne to, żeby tego bólu w ogóle nie było.
Im bardziej jesteś aktywny, tym jest większa szansa, że te bóle będziesz odczuwać.
Bardziej skupiłbym się na kwestii zarządzania tym bólem.
Bo nie każdy ból to jest patologia.
Dolegliwości bólowe to jest rodzaj informacji z układu nerwowego, że coś się gdzieś dzieje w jakiś sposób.
Na przykład pójdziemy pobiegać...
bardzo intensywnie 20 kilometrów, odczuwamy następnego dnia ból, czy to jest patologia?
Interpretujemy to jako ból wynikający z zmęczenia mięśniowego, tak zwane domsy, prawda?
I jest w porządku i ten ból akceptujemy, umiemy nim zarządzać, bo go znamy.
Więc tutaj bym to sprowadził, jeżeli dobrze potrafisz zarządzać bólem, pracować w bólu, ale o skali, która nie przekracza pewnych wartości, tutaj mówimy tam w skali na przykład tej WAS,
Skala WAS, czyli?
Czyli Visual Analog Scale, gdzie po prostu mamy punkt 0, który oznacza brak bólu, rzadko to się oznacza, i punkt 10, ból największy w życiu.
Więc jeżeli to taka prosta skala, taka linijka, na której się zaznacza te dolegliwości bólowe, i jeżeli to nie przekracza tej trójki, czyli raczej my to interpretujemy, że to jest coś w rodzaju dyskomfortu, łamanego na ból, a nie bólu,
to jest okej.
Jeżeli ten ból nie narasta w trakcie ćwiczeń, raczej reaguje pozytywnie potem i spada wraz z dociążeniem, potem też z kolejnymi tygodniami tych cykli jest po prostu mniejszy albo w ogóle nie występuje, to jest właśnie to zarządzanie dolegliwościami bólowymi.
A to, że one wystąpią prędzej czy później, to jest pewne, bo jesteśmy organizmem żywym, ruchomym, toczy się w nas setki procesów zapalnych.
Niektóre będą bolesne, a niektóre po prostu przejdą niezauważone.
badania pokazują, że 98% osób raz w życiu doświadczy takiej dolegliwości bólowych pleców, które wyeliminują ich z aktywności fizycznej i z aktywności w ogóle zawodowej na chwilę.
No i teraz od nas zależy, czy to będzie epizod, który będziemy opowiadać potem przy stole wigilijnym, że no taki był kiedyś ból, że trzy dni leżałem i nie byłem w stanie nic z tym zrobić, czy to będzie pełna droga przez fizjoterapeutę, chirurga, ortopedę, leczenie farmakologiczne, operacyjne,
No tu niestety im większy stworzymy sobie ten taki backup w postaci i siły mięśniowej, zakresów, generalnie zdrowia, tym jesteśmy bezpieczniejsi, jeżeli chodzi o te dolegliwości i ich konsekwencje.
To jest tylko sygnał, tak?
Nie musimy z niego od razu uciekać.
Jeżeli mamy problem z interpretacją, no to posilmy się wtedy może pomocą kogoś...
z branży, fizjoterapeutę, ortopedę, trenera, ktoś, kto ma w tym temacie może większe spektrum doświadczeń, jeżeli chodzi o swoich podopiecznych.
Żeby traktował to jako informację, potrafił ją zinterpretować i potrafił też na nią zareagować.
Bo nie każdy ból musi przerwać ruch, ale są dolegliwości bólowe,
które powinny przerwać ruch i tutaj jest kolejny problem, że nie zawsze mamy tą umiejętność, kiedy powiedzieć stop, bo to jest już kwestia niestety tego bycia harpaganem, bądź nie bycia tym harpaganem.
Tak ja na to patrzę, na te dolegliwości bólowe.
No właśnie, a poza tą skalą, o której powiedziałeś, od 0 do 10, tą WAS, jak mężczyzna może określić, że ten ból jest na tyle niebezpieczny, albo budzący jakieś obawy, że warto pójść do fizjoterapeuty, a na ile może sobie z tym pobyć?
No bo nazwałeś, użyłeś tego określenia harpagan.
Jak myślę, że my jako mężczyźni mamy wdrukowane coś takiego, że jak boli, to przestanie, nie przejmuj się, nie rósł się, beksy i tak dalej.
Więc jestem ciekaw, jakie byś dał porady tym osobom, które mają taką tendencję, żeby o siebie bardziej zadbać i być w takiej łagodności, uważności na to, jakie to ciało sygnały wysyła.
Pierwsze to skupiłbym się na tym, czy ten ból wystąpił po jakimś urazie.
Jeżeli był jakiś uraz.
Znowu dam przykład, bo chyba na przykładach nam będzie najłatwiej też to o tym rozmawiać.
Potykam się o krawężnik, kostka mi na chwilkę ucieka.
Znamy, prawda, historię stawu skokowego.
To jest już sygnał, jeżeli powstał ból, ograniczenie ruchomości, że coś jest nie tak.
Jeżeli uciekła nam kostka, nic się nie stało, okej, idziemy dalej, nie czujemy niczego, w porządku, zostawiamy temat.
Czyli jeżeli był incydent, ale nie było bólu, to... Incydent poprzedzający dolegliwości bólowe, tym bardziej, że one są na przykład silne w tych pierwszych 24-48 godzinach.
To jest sytuacja koniecznie, którą trzeba skonsultować, bo jeżeli mamy do czynienia z jakimś uszkodzeniem, no to trzeba to odpowiednio zaopatrzyć jakąś opieką, czy ortezą, czy badaniem obrazowym jakimś, czy, no nie daj Boże, jakąś interwencją poważniejszą.
Czyli nie udajemy twardziela, nie czekamy, aż przejdzie.
Tym bardziej, jeżeli coś spuchnie, jeżeli pojawi się wynaczynienie, obrzęk, no to jest sytuacja, którą należy zdiagnozować.
Więc warto by było może zadbać o to, żeby tam żaden staw rzekomy nie powstał i żeby rzeczywiście się tym troszeczkę poważniej zająć.
Więc uraz poprzedzający, incydent bólowy, to jest sygnał konieczny.
I myślę, że to jest bardziej odpowiedzialne i męskie, jeżeli faktycznie pójdziemy i zadbamy o to, a nie odpuścimy, a za pół roku się okaże, że mamy widmo operacji takiego stawu, czy takiego miejsca i rehabilitacji wielomiesięcznej, co nas wyklucza na dużo dłużej, niż gdybyśmy zareagowali od razu.
Druga rzecz to jest ból, który...
Jeżeli ból trwa powyżej tych 4-5 dni i jego skala nie maleje, tylko raczej jest mniej więcej taki sam, albo jest jeszcze do tego zależny od ruchu, obciążenia, to też jest raczej sytuacja niepokojąca.
Nie ma zazwyczaj takich dolegliwości bólowych, które po 5-6 dniach nie mają tendencji spadkowej.
To jest rzeczywiście coś nie tak.
Jeżeli ból jeszcze do tego występuje podczas pracy danej struktury, obciążenia nogi, podciągnięcia ramienia,
jakiegoś ruchu za głowę, zakładanie koszuli na przykład.
Dziennie zakładam i ledwo jestem w stanie tę koszulę założyć.
I trwa to któryś kolejny dzień, nic się nie zmienia.
To też jest sytuacja, gdzie to pewnie przejdzie kiedyś.
Tylko pytanie, dlaczego to tak boli i co się dzieje.
I trzeba to rzeczywiście też rozwiązać.
który też nie ulega adaptacji.
Czyli mamy, powiedzmy, przysiad i te plecy coraz bardziej w sumie bolą od tego trenowania.
No przecież mówili, że adaptować się musi organizm do ciężaru, a mnie w sumie bardziej boli, tylko muszę zmniejszyć ten ciężar wręcz, bo nie jestem w stanie wchodzić w te pozycje.
To też jest coś niepokojącego, to też trzeba sprawdzić.
Oczywiście to nie jest tak, że takie rzeczy muszą być koniecznie...
jak to nazwać, wymagający bardzo szerokiej interwencji.
Czasem to jest naprawdę kwestia odpowiednich zaleceń albo zmienionej obciążeń, zmienionej zakresu ruchu czegoś, może terapii jakiejś na stole i problem jest rozwiązany.
Ale jeżeli ten ból trwa zbyt długo i tu mam na myśli taki ból gdzieś tam, który do trzech miesięcy potrafimy sobie przenosić, a to nie jest wcale taki długi okres, żeby odpuszczać.
no to wchodzimy w fazę bólu przewlekłego.
A ból przewlekły to jest troszeczkę inna już sytuacja niż ból ostry.
Bo to się leczy dużo dłużej, dużo ciężej i aspekt bólu przewlekłego to nie jest tylko aspekt tego, że mam coś w kolanie.
To już wchodzi psychika, to już wchodzą przekonania.
Prawdopodobnie tutaj trzeba interwencji bardziej interdyscyplinarnej i wielu specjalistów, którzy się tym zajmą.
No i to koszta leczenia, czas, no generalnie wszystko na minus.
No tyle, że może, nie wiem, ktoś pojechał sobie na wakacje dzięki temu, bo ten był odpuścił i tam te dwa miesiące gdzieś spędził więcej.
Ale generalnie to raczej nam wydłuża proces, żeby nie powiedzieć, że są sytuacje, w których wręcz uniemożliwia nam dojście z powrotem do tego samego poziomu.
Czyli można taki punkt przekroczyć, gdzie powrót do tej homeostazy już nie jest możliwy.
albo będzie bardzo długi i ciężki do szacowania w czasie.
I z tego, co słyszę, żeby uniknąć tego przewlekłego bólu i długoterminowej pracy z tym bólem, to po pierwsze dbać o to, żeby była równowaga, jeżeli chodzi o to, jak ten narząd ruchu wykorzystujemy, czyli ta mobilność,
praca nad układem sercowym, nad siłą, więc to.
A druga rzecz, to żeby jak najszybciej reagować na te niepokojące bodźce bólowe i coś z tym robić.
Coś jeszcze, co nam pomoże uniknąć tych długoterminowych, przewlekłych bólów?
Myślę, że możemy ewentualnie popatrzeć na to, jak funkcjonujemy właśnie tak całościowo, to co rozmawialiśmy na początku, że ból, on nie musi być spowodowany tylko mechanicznie, on ma też podłoża inne.
W przypadku, jeżeli myślimy bardziej o mężczyznach, dzisiaj rozmawiając, to tutaj układ hormonalny nam odchodzi, więc to...
jesteśmy w jakiejś tam sytuacji troszkę bardziej korzystnej.
Rzeczywiście.
Natomiast jeżeli zawalimy sen, to też wiemy, że dolegliwości bólowe w takim zaburzonym śnie będą dużo bardziej odczuwalne przez organizm.
Czyli ta nasza rezyliencja, nasza odporność na to, co przychodzi, jest mniejsza.
Dodatkowo, jeżeli nie zadbamy o dietę odpowiednio, czyli żywimy się czymkolwiek,
I są problemy, które po prostu mają podłoże zapalne.
No i tutaj możemy mieć z tego tytułu kolejny problem.
Czyli zamiast sobie pomagać, to właściwie sabotujemy swoją pracę.
No i trzecia rzecz, no to jest myślę kluczowe w aspekcie każdego człowieka na tej naszej planecie.
Takich profilaktycznych, żeby wyłapywać, czy coś się nie dzieje poza układem narządnym ruchu.
Cukier.
cholesterol, to są rzeczy, które właściwie idziemy do lekarza, dostajemy z marszu takie badania, żeby to sprawdzać, żeby monitorować, bo te choroby układowe, one naprawdę potrafią ten nasz organizm wprowadzić w bardzo niefajny stan i wtedy boli ciało, ale to nie ciało jest do leczenia.
I dlatego tutaj mężczyźni mają z tym duży problem jeszcze, żeby się regularnie badać.
A jakoś przegląd auta co roku, każdy wie kiedy zrobić.
Prawie że ma w głowie datę, do kiedy musi to.
Więc jakby dbajmy też o to, że jak mamy ten przegląd auta, to połączmy to w ten sposób.
To może też jest fajny czas, żeby pójść do tego lekarza, wziąć sobie tę listę badań, niech to ktoś też zinterpretuje, może pójść do fizjoterapeuty też wtedy.
sprawdzić sobie, jak wygląda stan organizmu, jak generalnie, czy ma się jakieś pytania.
Pod kątem fizjoterapii to nie jest tylko praca przy leżance, albo tylko praca na sali treningowej.
To też jest edukacja w dużej mierze.
Zresztą po to my się też dzisiaj spotkaliśmy, żeby trochę tego świata tam pokazać, tak?
Edukacja to jest kluczowy aspekt początku terapii, bo jak człowiek zrozumie, o co w tym wszystkim chodzi, jak są te pionki na planszy porozstawiane, jakie są zasady tej gry, to faktycznie możemy wtedy trochę inaczej z tym człowiekiem popracować, bo on jest bardziej świadomy, wie, że to odpowiedzialność za zdrowie jest po jego stronie, więc właśnie weźmy tą odpowiedzialność i badajmy się też przy tym wszystkim.
No i też żyjemy w czasach, gdzie mamy dużo przeszkód do tego, żeby
Jednym z nich jest to, co mamy tutaj, czyli te fotele i pozycja siedząca, czyli ulubiona chyba współczesnego człowieka.
I chciałem do tego właśnie nawiązać, żebyś powiedział nam, jaka ilość siedzenia w ciągu dnia jest odpowiednia, jak jeżeli ktoś pracuje przy komputerze, jak pewnie większość słuchaczy,
zarządzać swoim czasem w ciągu dnia pracy i na ile często z tego biurka wstawać, na ile warto kupić na przykład biurko stojące, jak tymi pozycjami rotować, żeby upewnić się, że to siedzenie nas nie wyniszczy.
Tutaj znowu można by powiedzieć, że żadne siedzenie nie jest okej, jeżeli nie dbasz o to wszystko, o czym powiedzieliśmy do tej pory, więc to jest na pewno aspekt, który trzeba podkreślić.
Natomiast ja zazwyczaj, jak ktoś mnie pyta, jaka pozycja jest najlepsza do siedzenia, mówię ta następna, ta kolejna.
Prawdziwe zdanie, bo rzeczywiście, jeżeli zadbamy o to, żeby zmieniać te pozycje, żeby wstawać, zazwyczaj te 45 minut powinno być okej.
Myślę, że to jest też czas, który rzadko która rozmowa jakaś konferencyjna trwa dłużej.
Można wtedy spokojnie sobie wstać, pójść po kawę, pójść po wodę, zmienić pozycję i tutaj wchodzą właśnie te wszystkie urozmaicenia, o których mówisz.
Standing desk, okej, siedzimy 45 minut, no to biureczko do góry.
sobie postoję 45 minut, potem biurko w dół, może mam jakąś piłkę do siedzenia, a może sobie teraz właściwie mam rozmowę przez telefon, to może pochodzę po tym mieszkaniu, czyli zmieniam, cały czas jestem w ruchu dynamicznie, jeżeli czuję, że jakaś pozycja jest utrzymywana dłużej niż parę minut, próbuję ją delikatnie skorygować, gdzieś tam się poprawiam, bo
to statyka zazwyczaj jest tym problemem takim największym, że my siedzimy i nic nie zmieniamy.
Dla mnie to jest abstrakcyjne z perspektywy zawodowej, żeby siedzieć bez ruchu przez tak długi czas, ale im dłużej pracuję, tym bardziej widzę, że te zdolności są coraz większe społeczeństwa, żeby utrzymać pozycję praktycznie niezmienioną, tak?
Już nie mówię o tym, że wychodzimy z biura, zjeżdżamy windą, nie wykorzystamy żadnych schodów, tylko do autka, cyk, do domu, też windą i do mieszkania.
Tam też czeka sofa z telewizorem.
Więc może warto by było gdzieś dać jakąś taką przestrzeń na pójście na spacer, na zrobienie właśnie przekąsek ruchowych, prostych przysiadów, jakichś wykroków, zrotowania kręgosłupa w jedną, w drugą stronę.
Rzadko kiedy jest tak, że musimy pracować 8 godzin bez przerwy, że nie ma tam przestrzeni paru minut, bo to nie jest ludzkie, absolutnie nie żyjemy w takich czasach, że do toalety skoro można wyjść, to 3 minuty można na chwilkę na podłogę się położyć i porobić parę ćwiczeń.
Więc generalnie tak, zmieniajmy pozycję, to na pewno, myślę, że bezpiecznie jest założyć 45 minut, bo to jest tam bufor plus, minus 5 minut i raczej dłuższych i tak nie ma tych posiedzeń.
Dbajmy o to, żeby ta pozycja była różnorodna, czyli jeżeli mamy taką możliwość finansową i przestrzenną, standing desk nie jest złym wyborem absolutnie, właśnie jakaś piłka do siedzenia.
Klękosiady i inne tego typu urządzenia to już bardzo jest osobnicza rzecz i to nie jest tak, że to jest jakoś znakomicie udowodnione, że będzie lepiej.
Jeżeli ktoś się czuje dzięki temu lepiej, okej, ale też nie przypisywałbym temu teraz...
takiej supermocy, że na 8 godzin jestem w klęku.
Jeżeli mamy z tym problem, banalnym rozwiązaniem jest wzięcie, no mamy znakomicie wielkie kubki z wodą, ale takie 200 mililitrów,
kawę, wody, rozdzielmy sobie dzięki temu to na parę sesji.
Czyli o, skończyła mi się kawa, mam mały kubek, no to idę sobie zrobić drugą taką kawę.
Jako sygnał, taki trigger, żeby coś w tej pozycji zmienić.
To jest taki, bym powiedział, taka informacja, że skoro już wypiłem wszystko...
Tak na tej zasadzie.
Przekąski.
Szykujmy ich sobie obok, jeżeli pracujemy z domu czy w biurze.
Zostawmy je sobie w kuchni.
Są takie proste rozwiązania, które zmuszą nas do tego, żeby rzeczywiście o tą różnorodność pozycji zadbać.
Krzesło ergonomiczne też jest świetnym wyborem, ale ono dalej nie rozwiąże nam problemu statyki ośmiogodzinnej.
Nawet najlepsze krzesło, jeżeli się nie ruszasz, nie dbasz o te inne aspekty, nie pomoże.
pomoże o tyle, że powiedzmy, że zamiast 45 minut będziesz miał za godzinę ból, czy tam dyskomfort, tak, na tej zasadzie.
Myślę o długim terminie, tak, no bo w pierwszych tygodniach, jak zmienisz krzesło, takie podstawowy taborec, na znakomite krzesło ergonomiczne, jeszcze dostosowane całkowicie pod ciebie, no to jest jak przesiąść się z Toyota Yaris na przykład w Volvo XC90.
to wszystko się zgadza, tak?
Ale koniec końców to dalej jest ta sama pozycja, tylko po prostu w fajniejszym urządzeniu.
Czyli z tego, co mówisz, fundamentalnie w siedzeniu nie ma nic diabelskiego i złego.
Bardziej chodzi o to, że żyjemy w takich czasach, gdzie to jest ta bazowa, domyślna pozycja.
I tak rzadko ją zmieniamy i gdyby zamienić siedzenie na stanie cały czas, to też by było szkodliwe dla nas, tak?
Tak, statyka, statyka, niestety.
Już kiedyś żyliśmy tym dogmatem, że w siedzeniu te krążki międzykręgowe tam są niesamowicie kompresowane.
Te siły działają, ale te siły są dalej zbyt niskie, które tam są wykazane względem odporności krążka międzykręgowego.
Różnica między nami, a tą powiedzmy parędziesiąt lat temu grupą jest taka, że my faktycznie zniechaliśmy aktywności.
Nie myślę o tym, że przestaliśmy jeździć na rowerze, bo kolarstwo jest dzisiaj bardziej popularne niż wtedy, ale bardziej myślę o tych takich prostych aktywnościach dnia codziennego.
o tym, że mieliśmy jednak częściej opcję pójść na spacer, przejść się do pracy, wrócić z pracy, po pracy się przejść, prawda?
Bo te przestrzenie były większe, nie były skoncentrowane w jednej małej przestrzeni z komputerami.
Te rzeczy się zmieniły mocno, ale dzisiaj czytamy z telefonów, a kiedyś czytaliśmy z gazet.
Pozycja była podobna, tak?
No tak.
Więc jakby to nie jest ten główny czynnik.
Czynnikiem jest trochę zmiana środowiskowa, którą wybraliśmy, bo jest łatwiej.
Czyli głównie brakuje tego ruchu spontanicznego, no bo zakładam, że wiele osób, które nawet spędzą przy biurku te 8-9 godzin, może później pójść na siłownię, zrobić mega dobry trening, ale to będzie godzinna jednostka treningowa, po czym wróci znowu do siedzenia na przykład i jakby te pozostałe, nie wiem, 14 godzin w ciągu dnia, czy 10 godzin w ciągu dnia, nie wykorzystuje do tej zmiany ruchu, tylko staje w jednej, czy siedzi w jednej pozycji statycznej i to jest ten problem, tak?
jest dalej w lepszej pozycji niż ci, którzy tylko siedzą, ale generalnie tak, brakuje tej różnorodności w jego życiu, takiego zwykłego, spontanicznego ruchu, a trochę mamy takie czasy, że wiesz, dziesięć tysięcy kroków, jak ktoś zrobił, to prawie że już medal odbiera maratoński, prawda?
To nie jest jakaś zatrwa... Dobrze, że to się dzieje i super, natomiast to nie...
to nie rozwiązuje problemu aktywności fizycznej dziesięć tysięcy kroków.
To jest siedem kilometrów raptem przez... Ile?
skromnie.
Więc łączmy spontaniczną aktywność z regularną, planowaną aktywnością fizyczną.
Mieszajmy tym wszystkim i też próbujmy trochę zmieniać te takie nawyki siedzenia bez ruchu.
Bo to nie jest naprawdę trudne, jeżeli mamy tyle tej cyfrowej pomocy, typu aplikacje, telefony, zegarki.
To wszystko nam miga, brzęczy, krzyczy.
Wykorzystajmy to.
Tak wiele może zmienić.
Tak, no ta technologia też może być nie tylko problemem i przeszkodą, ale pomostnikiem właśnie, jeżeli dobrze ustawimy intencje.
A jak już rozmawiamy o tych przedmiotach i tym, co nas otacza, to jest jakiś mebel albo przedmiot, który byś usunął z życia człowieka, który rzeczywiście można usunąć albo ograniczyć, żebyśmy byli zdrowsi?
usunąłbym takie, nie wiem jak to nazwać, pufy do siedzenia.
Takie... Już zapadasz się w nich, tak?
Myślę o takich mini krzesełkach, na których można usiąść przy kawie, albo jak się na chwilę chce odpocząć.
Bo o ile by było fajniejsze, gdyby ktoś usiadł sobie nawet na ziemi i tam miał jakąś małą pufkę, taką ledwo wystającą nad poziom i znowu wstał, czyli wykonał parę ruchów przysiadu, trochę w klimacie Azji, prawda?
Ale dzięki temu właśnie wykonujesz tych przysiadów ileś w ciągu dnia, a my...
bardzo często te nasze mieszkania wypełniamy takimi przestrzeniami, na których można się podeprzeć, usiąść, odciążyć ten organizm.
Byle jakby nie zrobić pełnego ruchu od poziomu ziemi do... Tak, tak, tak, tak, że faktycznie nawet ludzie wolą tam jakieś mini... Okej, ja wykluczam kwestie, że ktoś ma strukturalne problemy, bioder, nie bioder, które nie pozwolą im na takie zejście, ale jeżeli jesteśmy względnie zdrowi i możemy sobie wykonać zejście do ziemi, usiąść sobie na ziemi na chwilę, kurczę, to się siadajmy, ja bardzo lubię te pozycje.
różnie się tam w niej odnajduje, jeżeli chodzi o układ tych nóg, bo niektórzy to potrafią się wręcz w chińskie S tam zawinąć i tak siedzieć, ale to jest bardzo fajna forma takiego znowu zmuszenia siebie do jakiejś aktywności, do zejścia niżej, wejścia wyżej znowu, więc takie mikro rzeczy, które rozrzucamy po domu do siedzenia, to to bym wywalił po prostu.
Zostawiłbym sobie krzesło, jasne sofę, no bo to są miejsca odpoczynku,
ale jeżeli mam ochotę sobie usiąść, pogadać ze znajomymi, to sobie mogę usiąść na ziemi, wziąć tą kawę w rękę i... To jest ciekawe, o czym mówisz, bo ja gdzieś słyszałem kiedyś, że jednym z najlepszych predyktorów tego, jak sprawne masz ciało, szczególnie w zaawansowanym wieku, gdzieś tam, nie wiem, po pięćdziesiątce, to jest to, jak szybko i płynnie przejdziesz z pozycji siedzącej do pozycji wstojącej, jakby jak szybko możesz wstać.
Jak transfer właśnie.
Dokładnie, tak, tak.
No to, to jest coś, co definiuje trochę też te, to się chyba blue zones nazywa, tam oczywiście różne są w tym temacie,
doniesienia, czy to na pewno tak działa, czy nie, ale rzeczywiście ta społeczność często, która żyje w tych obszarach, długowieczna, korzysta dużo z tego ciała właśnie w takiej formie spontanicznej aktywności fizycznej i właśnie siedzenia, wstawania, siadania na niskich rzeczach albo na ziemi właśnie, tutaj szczególnie Japonia.
Albo jakieś grządki w ogrodzie, żeby... Tak, czyli właśnie wszystko jest nisko.
I dzięki temu potem z tego niskiego musisz pobudzić to ciało do wejścia w górę.
I to jest super, to jest znakomita, znakomita rzecz, a my raczej zawsze mamy taki nawet super składane te krzesełka, żeby tylko usiąść wtedy.
Mój tata ma coś takiego w samochodzie, że dosłownie... Że nabiwak bierze z krzesełka zamiast usiąść na... Tak, złożone jak malutka taka pałeczka i dwa razy coś tam klika i to się otwiera i się robi z tego krzesełko.
A mógłby może właśnie czasem sobie tak na tej ziemi przysiąść, nie?
To też na pewno by... Implus zadziałał w jego przypadku.
Tak.
I chyba nie bez powodu też carsi ludzie często mają problem z tym, żeby uziąć na ziemi, bo nie mieli tego ruchu, więc jakby ich ciało już nie jest przyzwyczajone.
Te mięśnie już są na tyle słabe, że potem... To nie jest tak, że ten potencjał organizmu jest nieskończony.
On wraz z wiekiem będzie malał.
Więc jak chcemy wprowadzić... Super, że wprowadzamy osoby starsze w trening i to jest znakomita rzecz.
Coraz bardziej się rozwija w ogóle w fizjoterapii polskiej i światowej pewnie też.
Natomiast to już walczymy o to, żeby ten komfort życia poprawić i żeby faktycznie wyciągnąć maksa, a nie o to, że nagle to będą osoby, które nigdy nie siadały na ziemi i zaczną nagle siadać na ziemi.
Prawdopodobnie aż tak dobrze nam już to nie pójdzie, ale jeżeli zbudowałaby ta osoba szybciej ten potencjał, to może by było łatwiej nam go odblokować teraz tym treningiem po prostu.
tam jesień życia, no będziemy mieli troszeczkę fajniejsze warunki pewnie i komfort.
Tak, tak.
Więc porozmawialiśmy o tej pozycji siedzącej, a druga pozycja najczęstsza to jest ta w łóżku, czyli leżąca.
Jestem ciekaw, czy jest jakaś idealna pozycja dla każdego, a jeżeli nie ma jednej, to jak można sobie ją dobrać do snu?
Jak duże znaczenie w ogóle ma to, w jakiej pozycji śpimy?
I czy takie rzeczy jak na przykład poduszka ortopedyczna rzeczywiście robią różnicę w tym, jak później będzie nasze ciało i szczególnie pewnie kręgosłup się czuło po wstaniu z tego złóżka?
jest jedna taka pozycja, taka, w której się wysypia dana osoba, znakomita pozycja, najlepsza, zawsze ją polecam, bo mamy wpływ na to, jak się położymy, nie mamy wpływu na to, co się dzieje potem.
To się dzieje już poza naszą, w pewnym sensie, świadomością, układamy się tak, jak jest nam wygodniej i dzięki temu się wysypiamy i to jest klucz całości.
Czasem szukanie zbyt skomplikowanej takiej teorii, co mogę zrobić w tym łóżku, żeby było mi lepiej,
Że ta osoba się wysypa gorzej, bo ma za twarde to łóżko dla siebie, a szuka takich jak najbardziej twardych, bo tak gdzieś przeczytała.
To nie jest jedna zasada dla wszystkich.
Natomiast głównie powinno się dobierać do tego, jak się czujesz.
Czyli jeżeli znajdziesz sklep, który może ci taki materac na przykład wypożyczyć, to to jest znakomita rzecz.
Bo bierzesz ten materas do domu, który wydaje ci się, że jest wygodny, jak się na nim położysz, śpisz sobie na nim tydzień, bo po jednej nocy to nie jesteś w stanie nic powiedzieć.
Może być gorzej, może być lepiej, ale ta większa dawka dopiero da ci jakąś realną informację, jak to wygląda.
I wtedy decydujesz, okej, to jest materas dla mnie, bo ja się na nim wysypiam, czuję się na nim względnie fajnie, to go biorę.
Jeżeli nie, okej, możesz sobie dodawać poduszki ortopedyczne.
Ja akurat mam poduszkę ortopedyczną, moja żona też i sobie to chwalimy, ale czy bym powiedział, że jedna konkretna ta jest najlepsza?
Nie, to znowu ta, na której się czujesz, że jesteś w stanie się wyspać i że twoja szyja, jak wstajesz z tej poduszki, czuje się okej.
Bo są osoby, na przykład ministerstwo czy przyjaciele, którzy jak u nas śpią,
to te poduszki lądują prawie, że pod śmietnikiem.
Bo te głowy ich po prostu nie przestają się ruszać po tym, tak?
Czyli nie chodzi o to, że źdle używają tej poduszki, tylko że ich ciało nie jest tego stosowane po prostu.
Trochę inaczej jest zbudowane, jeżeli chodzi o krzywizny kręgosłupa.
I nie toleruję akurat tego.
Toleruję jakąś inną formę.
Na płasko, bez poduszki, na wyższych poduszkach.
I też jest okej.
Nie mam do tego absolutnie tutaj w ich stronę żadnych, wiesz, takich informacji fizjoterapeutycznych.
Druga rzecz to z tym spaniem, no to ewentualnie musimy zadbać, jeżeli mamy problem o tą pozycję do spania, czyli na przykład jeżeli mamy problem ostry szyjny, nie wiem, czy kiedyś miałeś taką sytuację, że nie możesz głową w żadną stronę ruszyć.
no to raczej, jeżeli ktoś lubi spać na brzuchu, to w tej pozycji może być bardzo ciężko się położyć.
Jak się położyć, to może być ciężko, żeby wyjść z tej pozycji.
I okej, to jest sytuacja, w której faktycznie tą pozycję należy zadbać, ale wydaje mi się, że to jest na tyle problem skonkretyzowany w objawach, że ta osoba będzie miała świadomość, że to nie jest najlepsze rozwiązanie.
Więc tu tak, no czy ewentualnie jakieś problemy ze stawem kolanowym czy biodrowym, które trzeba odciążyć poprzez zastosowanie jakichś...
kołdry zawiniętej, poduszki, czegoś tego typu.
Okej, no ale to są sytuacje bardzo specyficzne, ale dla zdrowej populacji wygodny materac dla danej osoby, nie ma jednej zasady sztywnej i korzystajmy raczej tutaj z pomocy profesjonalnych sklepów, bo ciężko wydaje mi się jest na przykład mnie osobiście polecić komuś coś.
jakie materace są, co one tam mają w technologii.
Jak ktoś mnie pyta, to mówię, idź do sklepu, tam jest człowiek, który faktycznie tych materaców zna pewnie z 40 i okej, i on ci podpowie.
Jeżeli chodzi o sprzęt, poduszka okej, jeżeli czujesz się na niej dobrze, ale nie za wszelką cenę.
Jak czujesz się lepiej na gryce, a czujesz się lepiej na słoneczniku, to weź to, na czym się faktycznie wysypiasz.
I ewentualnie zadbałbym bardziej o to, jak śpimy pod kątem przestrzeni.
Temperatura, ciemność, wyeliminowanie troszeczkę tego ekranu.
To są aspekty ku zdrowiu pod tym kątem.
Dla samego kręgosłupa też to nie jest nic złego, że śpimy jakoś tam zgięci i jest nam po tym okej.
Natomiast jeżeli czujemy jakieś dolegliwości po śnie, to trzeba zdiagnozować, czy to na pewno chodzi o sen.
Czy to nie chodzi na przykład o biologię organizmu, o stan zapalny, który nocą się nasila bardziej.
o jakiś problem wewnętrznie strukturalny, który po prostu manifestuje się w ten sposób.
To trzeba wtedy rzeczywiście, jeżeli to jest nie daj Boże jeszcze ból, który nas wybudza w nocy, że tak śpimy z bólem, że on nas potrafi z tego snu wyrzucić, to to jest sytuacja do zdiagnozowania.
To nie jest norma i to nie jest kwestia materacja prawdopodobnie.
A jeżeli chodzi o elementy, jakieś tam gadżety, akcesoria poza tą poduszką ortopedyczną, w stylu rolerów, pajączków, jakiś mat akupresurowych i tak dalej, jest coś, co byś zawsze polecał, jest coś, co byś zawsze odradzał i jak w ogóle na takie rzeczy patrzeć, na ile one są realnie przydatne?
jako uzupełnienie dbania o siebie, well-being tak zwany, super.
Jeżeli ktoś ma i przestrzeń, i środki, żeby to posiadać ekstra, natomiast to nie są, żadne z tych rzeczy nie rozwiązuje problemu.
Żadna z tych rzeczy nie będzie prawdopodobnie nawet w 10% wpływać na ten problem.
Jeżeli chodzi o roller, on rzeczywiście potrafi nam fajnie pomóc w kontekście ćwiczeń, ordynowania ćwiczeń, na mobilność, na rozgrzanie tkanek, ukrwienie tych tkanek.
Natomiast to jest tylko forma przygotowania do czegoś i okej, możemy z tego fajnie skorzystać.
Jeżeli chodzi o pajączki, to o to bym do śmietnika pewnie wyrzucił.
Generalnie raczej twór, nieudany wymysł technologiczny, już w ogóle niespotykany w świecie, ale w naszych rocznikach, jako jeszcze dzieci, to mocno krzywdę gdzieś tam... Pamiętam te reklamy z pajączkami.
Próbowano nam on, bo go bardzo łatwo można było szukać, bo jak dołem trochę popracowałeś mocniej kręgosłupa, to ten w środku mechanizm też się poziomował i też było okej, czyli
Nie redukowałeś nic, tylko po prostu jeszcze zwiększałeś wadę w innym segmencie i dzięki temu to się jakoś wyrównywało, więc to raczej bym z tego absolutnie nie korzystał.
Pistolety, bardzo fajna rzecz, jeśli chodzi o taką auto relaksację, regenerację po jakichś aktywnościach fizycznych.
Ja sam korzystam dla łydki, czy dla mięśnia czworogłowego.
Jak sobie mocniej pobiegam, to rzeczywiście lubię to uczucie.
Natomiast mam świadomość, że to jest tylko kwestia dokrwienia mięśnia i dzięki temu jakieś wewnętrznie czuję się...
lepiej, tak, na tej zasadzie.
Maty akupresurowe, znowu przekrwienny mocno efekt, jak wiele rzeczy, gorące prysznice, tutaj jeszcze zdrażnienie mechaniczne, powiedzmy, receptorów tych skórnych, natomiast znowu, dobre uzupełnienie całego procesu leczenia, regeneracji, etc., tak, więc jeżeli ktoś ma przestrzeń, na pewno nie będę mu już z tego nie korzystał,
Ale jeżeli ktoś od tego uzależnia swoje zdrowie i liczy na to, że to mu rozwiąże jakiś poważniejszy problem, że nie zgina kręgosłupa i leżąc na macie zacznie go zginąć lepiej, prawdopodobnie nie.
Oczywiście przypadek się może zdarzyć i wtedy znakomicie brzmi na forach, że no ale mnie pomogło.
Przykład jakiś tam jednostkowy.
Natomiast jak popatrzymy szerszą populację, taką próbkę na większej ilości, to niestety aż tak dobrze to nie działa.
To na sam koniec Mateusz, chciałem cię zapytać jeszcze o samą postawę, a szczególnie jeżeli chodzi o to, co możemy robić fizjoterapeutycznie i ze swoim ciałem, żeby albo wydłużyć wizualnie to, jacy jesteśmy, bo ja sam jestem niski, więc kiedyś interesowałem się tym, miałem obsesję na punkcie tego, co zrobić, żeby jeszcze być wyższym,
I trafiałem na treści, które mówiły, że przez właściwe ćwiczenia można wydłużyć o dwa, nawet trzy centymetry to, ile masz realnie wzrostu, więc chciałbym, żebyś to zaadresował i generalnie też odniósł się do tego, na ile pewne praca nad ułożeniem naszego ciała, chociażby w lędźwiach czy w biodrach, sprawia, że będziemy atrakcyjniejsi wizualnie, pod kątem też chociażby wystającego brzucha, garbienia się i tak dalej.
Czyli jeżeli chodzi o te rośnięcie, to jasne, jak poprawimy pozycję, czyli napniemy brzuch, sobie pniemy pośladki, ściągniemy łopatki, no to generalnie będziemy.
Pewnie za 2-3 cm tak wyjdzie z automatu.
po prostu ta krzywizna, ta eska nasza kręgosłupowa się troszeczkę bardziej wypłaszczy, dalej pozostanie pewnie eską, ale wypłaszczy się troszkę bardziej.
Czyli trochę też na przykładzie starszych osób, które się bardzo gardbią i jakby tracą na wzroście, nie przez to, że jakoś zmaleli, tylko przez to, że układ kostny inaczej się układa.
No i też krążki międzykręgowe zaczynają się redukować, nie?
Czyli tutaj dochodzi do zwyrodnieniowych zmian, które też ich generalnie zmniejszają w strukturze.
Tam kości się nie kurczą, ale struktury
bardziej uwodnione zaczynają się troszeczkę obniżać.
To tak, to ma znaczenie.
Natomiast to jest znowu efekt tylko, kiedy ty aktywnie i czynnie o tym myślisz.
Ten tonus mięśniowy ty jesteś w stanie zmienić rzeczywiście, że to mięsień będzie w większym napięciu.
Natomiast on, i tu przechodzimy do drugiej kwestii, on nie zmieni struktury kręgosłupa.
Czyli jeżeli ktoś ma ten tak zwany K czy Cooper, czyli tą lordozę lędźwiową bardziej nasiloną,
Bo lordoza jest normalną sytuacją, jest to krzywizna fizjologiczna, może być hiperlordoza albo hypolordoza.
I tutaj efekt jest taki, że brzuch wystaje komuś, tak?
Dokładnie, tak.
Wtedy mamy bardziej posiadki w tył, bardziej uwidocznione, a brzuch bardziej wyciągnięty do przodu.
To jest trochę przykład Usaina Bolta, czy generalnie sprinterów, którzy mają dosyć mocne zginacze biodra i gdzieś tą pozycję taką hiperlordotyczną.
I to jest sytuacja, która jest strukturalna, czyli ten kręgosłup w badaniu powiedzmy RTG będzie tak wyglądał i on, czego byś nie zrobił, on w tym badaniu RTG będzie wyglądał tak samo.
I to, jeżeli widzimy w internecie takie filmiki, gdzie przed 10 wizytami ktoś wyglądał tak i mamy taką bardzo dużą eskę tego kręgosłupa, wystające wszystko, a po 10 wizytach to już ta linia prosta jest taka narysowana od ucha do biodra.
to ja Ci mogę to w 3 sekundy zaraz ten efekt, a nie w 10 wizyt zrobić.
Czyli nie warto nad tym pracować.
Warto dbać o równowagę pomiędzy zginaczami a prostownikami, czyli pomiędzy przodem ciała a tyłem ciała, ale nie patrząc przez pryzmat tego, czy nasza sylwetka się zmieni, tylko, że funkcjonalnie będziemy sprawniejsi.
To będzie naprawdę mikrozmiana, bo układ kostny, jak kończy swój rozwój i kończy ten proces kostnienia,
To zostanie w takim ustawieniu.
To się będzie niestety na przykład mogło bardziej przeciążać i wtedy od naszych tych aktywności będzie zależało to, czy pozwolimy mu na to większe przeciążanie się tego układu kostnego, mięsadłowego,
czy bardziej stawowego niż kostnego, ale to nie zmieni naszej sylwetki za bardzo.
Oczywiście, jak znowu popracujemy nad kompozycją tej sylwetki, to jest bardziej już trenerska działka, czyli zbudujemy bardziej klatkę, wzmocnimy brzuch, uwidocznimy jakoś mięśnie czworogłowe, to ta sylwetka zewnętrznie, ona może ulec korekcji.
Może wyglądać, że jesteśmy bardziej prości, ale pewnie już w pomiarach takich struktura do struktury, czy właśnie na badaniu RTG, to będzie takie samo.
I to jest fajne, bo mamy na to wpływ wizualny, mamy na to dzięki też temu wpływ zdrowotny, ale samej struktury my nie ruszymy.
Tak samo jak, wiesz, klikamy tymi kręgami wszystkimi i tak dalej, to też niczego nie wstawia na miejsce i też nas nie prostuje.
Uczucie takie jest funkcjonalnie, ale struktura dalej pozostanie niezmienna.
A poza tym są jeszcze jakieś teorie, które są często powtarzane przez fizjoterapeutów, czy generalnie jeżeli chodzi o ruch, które ty wiesz, że są bzdurą i jak to słyszysz, to się wkurzasz?
Tymi trzema ćwiczeniami naprawisz swoje kolano.
To jest coś, co zalewa strasznie, bo to jest klikalne bardzo, ale to są tak kontekstowe problemy, tak indywidualne, tak zależne od tego, kto jest po drugiej stronie tego ekranu, że...
powiedzmy, okej, pewnej grupie to pomoże i super, i ta grupa sobie da radę, będzie super i powie, o, dzięki tym filmikom mi się poprawiło.
Ale pewna grupa albo się pogorszy, albo wpadnie w takie przekonania, że to już mi nic nie pomaga, że nie pójdzie już do tego specjalisty, żeby to zweryfikować i sobie zabierze przez to szansę na lepsze życie, lepsze zdrowie.
No albo właśnie będziemy musieli to bardzo mocno odkręcać, już nie mówię o kwestiach przekonań, bo to czasem naprawdę to są tygodnie pracy, żeby posprzątać po treściach internetowych.
Więc tutaj bym bardzo podkreślił istotność, uważajmy kogo obserwujemy, weryfikujmy sobie to, tak bardziej może merytorycznie.
Myślę, że jeżeli ktoś ma...
tak fajne podejście do prowadzenia tych mediów społecznościowych, to odpowie.
To wejdzie w dyskusję, wytłumaczy, coś podeśle.
To pewnie nie będą jakieś niesamowicie wielkie wiadomości.
Natomiast taką czystą, merytoryczną dyskusję podejmę, ja też tak robię, jeżeli ktoś mnie zaczepia, czy to, czy tamto.
To nie jest tak, że konsultuję internetowo, bo to nie o to chodzi, tylko bardziej mówię, no to nie do końca chyba tak musi być i to jest bardziej złożony problem, zwróć uwagę na to i na to.
Jeżeli potrzebujesz pomocy, no to musimy zobaczyć, co się dzieje, ale nie ma prostych rozwiązań, to tak nie działa niestety.
To znaczy, one mogą być czasem proste i właśnie mówię, mogą trafić, ale to jest przypadek, że trafiły do tej jednostki, a nie to, że to...
Czyli z tego co mówisz, nie ma uniwersalnych ćwiczeń na rozciąganie, na mobilność, które można każdemu zalecić i najlepiej, żeby osoba, która chce poważnie potraktować rozwój tego narządu ruchu, skusiła się do specjalisty takiego jak ty i wtedy otrzymała przepis na jej ciało i na jej problemy konkretne.
Tak jak my pracowaliśmy, gdzie ty mi dałeś zestaw ćwiczeń różnych, no bo określiłeś to na bazie tego, z czym ja się zmagam, jakie mam potrzeby i jak moje ciało wygląda.
No po to jest ta cała diagnostyka i określanie, to jest wywiad i badanie, żeby określić cel i potrzeby pacjenta, ale też, żeby określić, czy ten cel i potrzeby są faktycznie adekwatne do problemu.
Bo jeżeli ktoś ma wyprostu bioder o 40 stopni, czyli tego cofania uda względem miednicy do tyłu pracy, no to ja by nie powiem, że on potrzebuje mobilności, bo on ma już dużo za dużo.
Czy faktycznie, nie wiem, może twój performance sportowy na tym pole, okej, wtedy to jest inna tematyka.
Ale jeżeli uważasz, że to nie jest zdrowe, to raczej trzeba wtedy też tą edukacją, potrzebujesz czegoś innego.
I wtedy nie błądzimy po omacku przez lata, próbując tam z różnych serwisów odtwarzać ćwiczenia i nie mamy wtedy rezultatu, tylko się frustrujemy, że kurczę, ja ciągle chcę być bardziej rozciągnięty, a to nic mi nie działa.
skąd tego ruchu być więcej?
I tylko pogłębiamy sobie jeszcze ten problem, a jeszcze mnie na przykład bardziej boli.
Bo może dlatego, że to nie w tym kierunku jest praca wykonywana.
czasem przyjść, dowiedzieć się, że wszystko w porządku i wyjść zdrowym, szczęśliwym, korzystać z życia, a nie szukać rozwiązań na siłę, bo czasem po prostu ten worek już jest pełen i tam nie ma czego włożyć.
Jak się to zrozumie, to zdecydowanie lepiej się żyje, bo fajnie się żyje, jak się myśli, że jest się zdrowym jednak, a nie, że jest się ciągle stale chorym.
Więc pod tym kątem myślę, że na to patrzmy przez taką wizytę u fizjoterapeuty, że ona nie zawsze musi się skończyć terapią, jakąś niesamowicie długą.
Czasem po prostu jest okej i już.
Bo do tego zachęcamy w takim razie, żeby nie eksperymentować sobie w domu, tylko pójść do specjalisty, na przykład do ciebie Mateusz, jeżeli ktoś jest w Warszawie.
No i żeby się edukować, nie tylko przez to nasze nagranie wspólne, za które ci bardzo dziękuję, ale też przez treści, które ty tworzysz na swoim Instagramie.
Mateusz Borkowski, jak ktoś chce się znaleźć, to cię znajdzie, wpisując imię i nazwisko.
Też odsyłam na twoją stronę internetową, która się tworzy, pewnie już w momencie publikacji będzie gotowa.
Więc dziękuję ci za wszystko, co robisz i wiedzę, jaką nam przekazałeś dzisiaj.
I szczególnie te mity, z jakimi się rozprawiliśmy.
Wam dziękujemy za uwagę.
Słyszymy się w kolejnym odcinku.
Tobie, Mateusz, raz jeszcze dziękuję.
Dziękuję za zaproszenie.
Ostatnie odcinki
-
Miał wiedzę, ale nie miał kobiet. Jak przestał ...
31.01.2026 13:50
-
Spowiedź Trenera UWODZENIA
27.01.2026 23:49
-
Okazałem przy niej SŁABOŚĆ. Zobacz, jak zareago...
25.01.2026 13:27
-
Bez Tego Ona Się w Tobie NIE ZAKOCHA
23.01.2026 13:34
-
Fizjoterapeuta ostrzega: Ten nawyk rujnuje Twoj...
21.01.2026 13:24
-
Jak znaleźć dziewczynę w 2026 roku (Pełna Instr...
20.01.2026 13:33
-
Wstydził się zagadać, teraz ma nadmiar randek. ...
10.01.2026 17:33
-
6 Brutalnych Błędów Które Niszczyły Moje Relacje
08.01.2026 17:35
-
Jak faceci RUJNUJĄ randki? 🚩10 błędów, które po...
07.01.2026 17:30
-
Czemu WCIĄŻ nie masz dziewczyny? 5 brutalnych p...
06.01.2026 17:29