Mentionsy

Crazy Nauka
02.09.2025 17:00

131. Nauka na czasie: Jak trzyma się piana na piwie oraz wariant Frankensteina

Czy nowe warianty koronawirusa są rzeczywiście tak groźne, jak o tym piszą niektóre media? I dlaczego piana na piwie w ogóle się utrzymuje?

Odcinek z serii “Nauka na czasie”.Zachęcamy też do posłuchania naszej serii kryminalno-naukowej “Laboratorium zbrodni”, którą tworzymy we współpracy z Polskim Radiem. Znajdziecie ją m.in. na Spotify:
https://open.spotify.com/show/5Sw33l0P1o2vDOErG6VGL2?si=b3068c6d99a34dac

(1:16) Piana na piwie
(27:16) Nowe warianty koronawirusa

Polecajka na dziś: Historia świata w sześciu szklankach, Tom Standage, Wydawnictwo CiS
Jeśli podobają Wam się nasze podcasty, rozważcie wsparcie nas na Patronite - dzięki Waszym wpłatom będziemy mogli utrzymać cotygodniowy rytm ukazywania się nowych odcinków: 
https://patronite.pl/crazynauka

Jeśli wolisz jednorazowo postawić nam kawę, to super. Dzięki! 😊
https://buycoffee.to/crazynauka 

A tu znajdziecie nasze koszulki 😊
https://kreatorium.com/pl/c/Crazy-Nauka/109  

Przygotowując ten odcinek podcastu, korzystaliśmy m.in. z tych źródeł:
Piwo
https://pubs.aip.org/aip/pof/article/37/8/082139/3360405/The-hidden-subtlety-of-beer-foam-stability-A
https://en.wikipedia.org/wiki/Ale
https://en.wikipedia.org/wiki/Marangoni_effect

Koronawirus
https://cdn.who.int/media/docs/default-source/documents/epp/tracking-sars-cov-2/23052025_nb.1.8.1_ire.pdf
https://wyborcza.pl/7,75400,32060884,nimbus-i-stratus-dwa-nowe-warianty-koronawirusa-czy-sa.html
https://www.medonet.pl/koronawirus,covid-19-wroci-w-nowej-odslonie--nimbus-i-stratus-w-natarciu,artykul,53368144.html
https://www.termedia.pl/mz/Bedzie-wiecej-zakazen-nowym-subwariantem-SARS-CoV-2-,63624.html
https://www.termedia.pl/koronawirus/Szczepienia-przeciw-COVID-19-rusza-jesienia-,63672.html
https://tropicalmed.pl/wiadomosci/2025/szczepionka-na-nowy-wariant-covid-19
https://www.nfz.gov.pl/aktualnosci/aktualnosci-centrali/od-25-sierpnia-2025-roku-wiecej-szczepien-w-aptekach-za-podanie-szczepionki-zaplaci-nfz,8816.html
https://www.termedia.pl/koronawirus/FDA-zatwierdza-nowa-szczepionke-przeciwko-COVID-19,62645.html
https://www.fda.gov/vaccines-blood-biologics/mnexspike 

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 418 wyników dla "Europejskie Centrum do Spraw Zapobiegania i Kontroli Chorób"

Jak piana na piwie potrafi się sama naprawiać?

Wariant Frankensteina i żyletki w gardle.

Czy nowe warianty koronawirusa są rzeczywiście tak groźne, jak o tym piszą niektóre media?

Cześć, tu Ola Stanisławska i Piotrek Stanisławski, podcast Crazy Nauka i to jest ten rzekomo krótszy odcinek z cyklu Nauka na czasie.

Dziś będą dwa tematy, tak jak powinno być teoretycznie, czyli opowiemy o tym, dlaczego piana na piwie w ogóle się utrzymuje, bo to wcale nie jest takie oczywiste.

Oraz opowiemy o tym, co nas czeka w związku z pojawieniem się dwóch dość mocno ekspansywnych wariantów koronawirusa SARS-CoV-2.

Czy rzeczywiście te warianty są tak groźne, jakby się wydawało, albo jakby niektóre nagłówki podpowiadały?

Zapraszamy Was też do posłuchania naszych podcastów z cyklu Laboratorium Zbrodni.

To są te, które tworzymy we współpracy z Polskim Radiem, te, które znajdziecie na Spotify i wiecie, wszędzie tam, gdzie lubicie słuchać podcastów.

I oczywiście przypominamy, że jesteśmy obecni na wszystkich liczących się platformach podcastowych.

I tych nieliczących się również.

Chciałem powiedzieć, że dzisiaj jakoś strasznie szybko nam poszedł ten wstęp.

Niektórzy na nas krzyczą, że za długo gadamy na początku, więc już niedługo nic nie będziemy mówić na początku, tylko od końca będziemy zaczynać.

Słuchajcie, jeśli chodzi o jeszcze pytania, bo się pojawiały pytania o pytania, my będziemy jeszcze wracali do tych pytań i odpowiedzi.

Skoro już mówimy o tych odcinkach, które będą, nie będą i kiedy, to od razu jedna informacja.

Na razie to jest bardzo tajne i nie możemy wam niczego zdradzić.

W ogóle wam niczego nie powiedzieliśmy.

Gdyby ktokolwiek twierdził, że cokolwiek mówiliśmy, to się wszystkiego wyprzemy.

I wyprzemy się również tego, że w przyszłym tygodniu będziemy coś robili w związku z tym nowym projektem.

I w związku z tym może się okazać niestety, że nastąpią opóźnienia w naszym regularnym odcinku podcastu Crazy Nauki.

Opóźnienia, co jedno opóźnienie, bo nie planujemy ich specjalnie więcej, ale może się zdarzyć coś takiego, że na przykład przyszłotygodniowy odcinek Crazy Nauki głównej pojawi się z jakimś obsuwem albo w ogóle się nie pojawi.

Przepraszamy, nie wiem, po prostu...

Za dużo się dzieje i musimy nad tym zapanować i taka jest prawda.

A wiecie jak to z nami jest.

Tak, jesteśmy bardzo zorganizowani.

Dobra, wracając do głównego tematu, będzie o piwie.

Piwo wiadomo kojarzy się bardzo jednoznacznie z pianką, wszelkie reklamy piwa, przynajmniej w Polsce.

gdzieś tą piankę zawsze wykorzystują.

Oczywiście jak to zwykle w reklamach ta pianka wcale nie jest pianką piwną, tylko jakimś fejkiem robionym przy pomocy jakiegoś tam płynu, ale no to już taki los reklamowego jedzenia i picia.

A czy w piwach bezalkoholowych ta pianka funkcjonuje na takiej samej zasadzie jak w piwach alkoholowych?

Tak, dokładnie tak samo.

Nawet czasami może lepiej funkcjonować, bo w ogóle alkohol jako taki nie sprzyja tworzeniu się pianki.

To znaczy alkohol szkodzi pianie.

Więc teoretycznie w tych bezalkoholowych ta piana nawet mogła być trochę mocniejsza.

No to my polecamy te bezalkoholowe, zresztą je regularnie pijamy.

Owszem, owszem, jak najbardziej.

Nie powiemy, których marek, bo nie jest to odcinek sponsorowany.

Nie, zresztą nie będziemy reklamowali piwa, nie o to chodzi.

Dobra, jak to z tymi pianami jest?

Te piwa, które są w Polsce najchętniej pijane, najczęściej się pojawiają w reklamach i są najbardziej kojarzone...

To są piwa typu lager.

Ja tu trochę zrobię tych systematiki piw, bo potem to będzie ważniejsze w dalszej części, ale też pewnie każdemu ta wiedza jakoś tam przyda, albo przynajmniej warto wiedzieć.

Więc te piwa typu lager to są te takie lżejsze, jasne.

One powstają w wyniku tak zwanej dolnej fermentacji, tak to się nazywa, czyli w tym procesie drożdże opadają na dno i tam sobie spokojnie pracują.

Właśnie tu jest ważne, że sobie pracują spokojnie.

bo one prowadzą tą fermentację w stosunkowo niskiej temperaturze, zaskakująco niskiej jak na taki proces, czyli to jest takie optymalnie 8-12 stopni.

Jako się rzekło, pracują powoli i wszystko to sprawia, że w wyniku ich pracy powstaje stosunkowo mało tych takich produktów ubocznych, poza alkoholem etylowym, wiadomo.

czyli alkoholi wyższych.

Alkohole wyższe to są te, które mają więcej niż dwa atomy węgla w cząsteczce i powstaje też mniej estrów.

To są te substancje, które najbardziej odpowiadają za różne ciekawe aromaty piwa.

No i w tych lagerach jest ich stosunkowo niewiele, więc prawda jest też taka, że lagery zazwyczaj nie pachną jakoś specjalnie.

To są takie piwa raczej postrzegane jako lżejsze.

Oczywiście też jest całe mnóstwo i tu nie będę wchodził teraz w szczegóły produkcji, nie wiem, rzemieślniczej, przemysłowej itd., itd.

W każdym razie całe to takie jak się w Polsce powie piwo i pierwsze skojarzenie piwo to są właśnie lagery, czyli ta dolna fermentacja.

Natomiast jest drugi rodzaj piw, który u nas już też bardzo jest popularny, acz wciąż mniej.

czyli piwa górnej fermentacji.

Jak sama nazwa wskazuje, tu podczas fermentowania drożdże pozostają na górze, tworzą taki uroczo wyglądający kożuch, który wygląda jak jakieś zanieczyszczenia dziwne, ale to są po prostu pracujące drożdże.

One pracują w krócej i wyższej temperaturze, to jest 16-24 stopnie i powstaje tam znacznie więcej tych właśnie wspomnianych estrów i wyższych alkoholi, więc te zapachy tych piw są dużo bogatsze, tam są jakieś owocowe, takie, owakie, nie mówię o...

piwa, do których się dodaje jeszcze czegoś, ale no takie nawet podstawowe, robione z chmielu, to tam przy odpowiednim doborze tego chmielu i tak dalej, rzeczywiście te aromaty potrafią być bardzo ciekawe, tam cytrusowe i tak dalej, i tak dalej.

I w ten sposób powstają te piwa typu ale, tak zwane, czyli cała ta grupa

stoutów, stouty to też są ale, wszelkie tam apa, ipa, inne pipa i tak dalej różne, które są coraz popularniejsze teraz.

Też piwa pszeniczne.

I tutaj też w tej grupie znajdują się słynne piwa belgijskie, najróżniejsze.

Oni tam mają piwa, które są kilkukrotnie fermentowane, nawet chyba trzykrotnie i to już jest taka konkretna siekiera.

bo one tam mają po prawie 10 albo nawet i więcej czasami procent alkoholu.

Nie mówię tutaj o jakidoprawianiu czy po jakichś destylacjach, tylko z kilkukrotnych fermentacji.

To ja tylko dorzucę, że kiedyś byłam w Belgii,

to tam się chwalono, że tam niemalże każda knajpa ma swój własny mini browar i jeśli chodzi o piwa belgijskie, to właściwie do wyboru, do koloru, bo każdy niemal tam robi piwo i jest tych rodzajów chyba najwięcej na świecie, jeśli chodzi na pewno w przeliczeniu na liczbę mieszkańców.

No jest to oczywiście tak, jest to całe bogactwo i cała oddzielna jeszcze grupa tych piw.

No i na obu rodzajach piw i na eilach i na lagerach tworzy się piana, chociaż ona czasem może być różna, znaczy zdarzają się takie piwa, na których tej piany praktycznie nie ma, też się nie należy zdziwić, na przykład w Wielkiej Brytanii, jak zamówimy piwo i dostaniemy po prostu kufel bez cienia jakiejkolwiek piany, to nie znaczy, że to piwo jest, nie wiem, wygazowane czy coś takiego, no bywają i takie piwa.

W każdym razie rodzajom piw postanowili się przyjrzeć autorzy pracy, którą można na polski przetłumaczyć, więc o przydługi tytuł Ukryta subtelność stabilności piany piwnej.

Plan działania służący tworzeniu zaawansowanych receptur piany.

To prawie poezja.

Prawie poezja, tak.

To jest badanie opublikowane w skądinąd bardzo poważnym czasopiśmie Physics of Fluids, czyli fizyka płynów.

No i okazało się, że właściwie to są dwie zupełnie różne piany na tych lagerach i na tych hejlach, na tej dolnej i górnej fermentacji.

I przede wszystkim zupełnie różne są powody, dla których te piany zechcą się utrzymywać na piwie.

No bo one rzeczywiście się przez czas jakiś utrzymują.

To sami dobrze wiecie, jeżeli ktokolwiek pił piwo albo widział piwo, że to nie jest tak, że ta piana jakoś błyskawicznie opada.

Czemu w ogóle piana powstaje i czemu później przestaje istnieć?

Jak sobie weźmiecie butelkę i do niej nalejecie do połowy wody, to możecie sobie trząść tą butelką do upadłego i tam piana nie powstanie.

To znaczy nawet jeżeli powstanie jakieś kilka pęcherzyków, to one momentalnie znikają.

I to jest efekt tego, że woda ma bardzo, bardzo duże napięcie powierzchniowe.

To w ogóle ma fundamentalne konsekwencje dla różnych zjawisk na Ziemi, ale skupmy się na tym najważniejszym, czyli na pianie, na piwie.

I jeżeli nawet zdarzy się, że powstanie taki pęcherzyk powietrza, który będzie otoczony przez cienką warstwę wody...

to napięcie powierzchniowe czym prędzej ściągnie z niego tą warstewkę wody.

No bo napięcie powierzchniowe, jak działa sami wiecie, można położyć, klasyczne doświadczenie, nie wiem, na powierzchni wody szpilkę i ona będzie się na tej powierzchni wody trzymała, jak ją delikatnie położymy, właśnie dlatego, że cząsteczki wody na granicy powietrza i cieczy, gazu i cieczy, na tyle mocno się przyciągają, że tworzy to właściwie taką błonkę, można powiedzieć.

To można ładnie zaobserwować, kiedy się zrobi tak zwany menisk wypukły albo menisk wklęsły.

Przy wypukłym to fajnie widać, bo potrafi być tak, że ta warstewka wody półkoliście wystaje ponad powierzchnię szklanki.

Tak, nie pęka dokładnie dzięki temu napięciu powierzchniowym.

Natomiast jak już się uprzemy, żeby zrobić tą...

to musimy tam dodać jakiejś substancji.

Jeżeli sobie do tej naszej butelki z wodą, gdzie nam się nie udało zrobić piany, dodamy troszeczkę, naprawdę może być odrobina substancji, która obniża to napięcie powierzchniowe.

Tą substancję można nazwać surfaktantem, chociaż to jest bardziej skomplikowane, bo surfaktanty tam mają różne inne rzeczy, ale powiedzmy...

to po pierwsze ona obniży to przyciąganie się wzajemne cząsteczek wody, po drugie jeszcze pomoże utworzyć taką cienką warstwę i to jest właśnie to, z czego się robią wszelkie bańki mydlane i nie tylko mydlane.

Czyli jakbyśmy sobie tak spojrzeli z bliska na bańkę mydlaną, to jest cienka warstwa wody, która z obu stron jest otoczona, no w tym wypadku akurat cząsteczkami mydła, które... Czyli albo detergentu.

No jakiegoś detergentu, tak.

I teraz piana ma dwóch głównych wrogów.

chociaż ma też innych, ale tych dwóch głównych wrogów to jest grawitacja i parowanie.

Grawitacja, bo jak mamy bańkę jakąkolwiek, czy to jest pojedyncza bańka mydlana, czy dużo małych banieczek w piwie, to grawitacja sprawia, że woda z nich ścieka, to znaczy spływa ku dołowi, w związku z czym te banieczki na górze stają się cieńsze i z czasem pękają po prostu.

A druga rzecz to jest po prostu parowanie, czyli to, że z tak bardzo cienkiej warstwy ta woda odparowuje stosunkowo szybko i robi się ta powłoka bańki na tyle cienka, że w końcu pęka i do widzenia, kończy się bańkę, nie ma tematu.

Tutaj fajnie można to zaobserwować, jak bańki zamarzają na mrozie.

To też fajnie widać, że one właśnie pod wpływem grawitacji też pod spodem są nieco grubsze i cieńsze się robią z wierzchu.

Tak, no one też wysychają, w międzyczasie tam jest kilka czynników, tak, ale jak się dobrze... Na silnym mrozie... No musi być silny mroz, żeby ładnie zamarzła.

Nawet chyba mamy u siebie taki filmik.

Chyba nam się udało, chociaż to jest dość trudno uchwycić, ale tak, tak, no robiliśmy kiedyś takie próby.

No i żeby się ta piana utrzymywała, no to trzeba pokonać i tą grawitację, i to parowanie.

I tak się dzieje właśnie w piwie, tyle tylko, że tam zwykle nie dodajemy mydła, znaczy jak ktoś lubi, to oczywiście można, ale mimo tego piana się utrzymuje.

No i teraz pytanie, dlaczego ona się właściwie utrzymuje i odpowiedź brzmi jak to zwykle w nauce.

A właśnie, dziękuję.

Bo jak się okazało w tym badaniu, w tych piwach typu lager i w tych piwach typu ale, to jest inny mechanizm.

Mianowicie w lagerach, czyli w tych naszych takich typowych piwach.

Najważniejsze okazują się białka, które się w tym piwie znajdują.

Tam jest całe mnóstwo różnych białek, zresztą to też jest oddzielna historia, którą już kiedyś opowiadaliśmy, dlaczego piwo jest w ogóle ważne cywilizacyjnie, jak pozwalało ludziom się dożywii pić bezpiecznie wodę, która była w ten sposób odkażana, ale nie o tym teraz.

Piwo jest nazywane niekiedy przez historyków nauki chlebem w płynie.

Tak, dokładnie.

I teraz co się dzieje?

Mianowicie te białka potrafią utworzyć taką cienką błonę, która wzmacnia te banieczki piany.

Dzięki temu te banieczki są bardziej elastyczne, całość jest bardziej lepka i po prostu wszystko to dłużej wytrzymuje.

I tu jest takie białko, które się nazywa LPT1.

Jak zwykle nazwy białek są dziwne.

Ono już istnieje w tym całym zestawie, natomiast podczas jednego z elementów przygotowywania piwa, to się nazywa gotowanie brzeczki, też kiedyś o tym mówiliśmy, ale już nie będę teraz wchodził w szczegóły.

Ono się rozfałdowuje, bo jak pewnie doskonale pamiętacie z biochemii i innych dziedzin, białka działają w określony sposób biologiczny wtedy, kiedy mają jakiś tam układ przestrzenny konkretny.

Nie wszystkie, ale dla większości to jest prawda.

i pod wpływem temperatury na przykład mogą ten układ zmienii właśnie to LPT1 pod wpływem temperatury się, tak można powiedzieć, trochę rozpłaszcza.

Dzięki temu te rozpłaszczone białka są w stanie się ze sobą łączyć i tworzyć taką warstewkę ochronną i to sprawia, że piana właśnie jest bardziej lepka, trwalsza, wolniej to wszystko paruje, wolniej się rozpada.

Natomiast w drugim rodzaju piw, czyli w tych ale'ach, mechanizm jest zgoła inny.

Znaczy, tam to białko też pojawia się za chwilę, ale tam się okazuje, że ta piana z tych ale'i ma bardzo niską lepkość i że te białka w ogóle tam nie spełniają takiej funkcji jak w lagerach.

To jest z kolei mechanizm oparty na efekcie Marangoniego, bez wchodzenia w nadmierne szczegóły.

To jest takie zjawisko, które zapewnia coś na kształt samonaprawiania się baniek i upraszczając ono polega na tym, że jeżeli mamy jakąś powierzchnię cieczy,

i na tej powierzchni w jednym miejscu jest większe napięcie powierzchniowe, a w innym mniejsze, to woda będzie przepływała w stronę tego mocniejszego napięcia powierzchniowego, co jest w sumie dość logiczne, bo to napięcie powierzchniowe przyciąga do siebie te cząsteczki wody, więc po prostu woda będzie uciekała z tego miejsca, gdzie jest mniejsze napięcie do tego, gdzie jest większe.

Jakby ktoś chciał sobie to ładnie zilustrować, nie wiem, pobawić się z dzieckiem, kotem, psem, mężem czy wujem,

to można zrobić fajne takie drobne doświadczenie, wziąć sobie miseczkę z wodą, posypać powierzchnię wody pieprzem, tylko nie ziarnistym, tylko takim już zmielonym.

Nie wrzucać kulek pieprzu?

Znaczy możesz sobie wrzucać jak chcesz, ale efektu nie będzie.

I wtedy ten pieprz się będzie utrzymywał na powierzchni wody właśnie w wyniku tego napięcia powierzchniowego.

I teraz jak weźmiemy, jak sobie tak równomiernie posypiemy tą powierzchnię i weźmiemy kropelkę, nawet maleńką, nawet nie musi być kropelka, ale no odrobinę jakiegoś środka w rodzaju mydło, płyn do zmywania czy coś takiego i dotkniemy powierzchni wody po środku, to ten pieprz natychmiast ucieknie ku krawędziom tej miseczki.

Zniknie po prostu.

To bardzo fajnie wygląda.

Bziu!

Już go nie ma.

Dlatego, że właśnie jak na środku dotkniemy powierzchni wody, to w tym miejscu gwałtownie obniżymy napięcie powierzchniowe.

Po bokach ono będzie większe, więc cała woda razem z tym pieprzem będzie uciekała ku brzegom.

Tak to w skrócie działa.

Nie należy tego potem pić.

Znaczy, no nie, raczej nie należy chociaż.

Znaczy myślę, że od kropli się nic nie stanie.

Najpierw smak będzie nieprzyjemny i bańki z nosem doleciały.

Pieprz z mydłem.

Tak, taki rosołek domowy.

I tak to teraz działa, że dzięki temu zjawisku, jak bańka robi się cieńsza w jakimś miejscu, bo w wyniku parowania czy grawitacji,

To woda jest tam z powrotem wciągana, można powiedzieć, w to miejsce w wyniku tego efektu i to miejsce z powrotem jest pogrubiane.

Więc to jest takie samonaprawianie się bańek.

To jest dość skomplikowany fizycznie proces, jako tam dość długo rozkminiałem, ale generalnie bańki dzięki temu samonaprawiają się i to jest właśnie ten efekt, który dominuje w pianach tej górnej fermentacji.

To jest też jeszcze o tyle ciekawe, że te piwa górnej fermentacji, czyli te Eile, często są mocniejsze alkoholowo, o czym już wspominałem.

I w tym badaniu, które tutaj przeprowadzono, o którym mówię, badano m.in.

trzy rodzaje belgijskiego piwa.

Jednokrotnie destylowane, dwukrotnie fermentowane.

Jedno, dwój, trzykrotnie fermentowane.

I to trzykrotnie fermentowane było najmocniejsze, miało prawie 10% alkoholu.

No to już poważnie.

Już taki konkrecik.

I okazało się, że na tym właśnie trzykrotnie fermentowanym pianka była najtrwalsza, co było pewnym zaskoczeniem, bo alkohol nie sprzyja istnieniu piany.

W czasach intensywno-covidowych, a o covidzie jeszcze będzie mowa dzisiaj, ja się bawiłem różnymi rzeczami, między innymi mieliśmy taki, jak w wielu domach,

psikacz do dezynfekowania rąk alkoholowy i kiedyś po jakimś myciu rąk zostało sporo piany w umywalce, bo jakoś tak kompulsywnie, gwałtownie myłem i jak psiknąłem na to tym sprejem alkoholowym, to ta piana niemal natychmiast zniknęła.

Tam dość skomplikowane zjawiska zachodzą, już nie chcę teraz wchodzić w szczegóły fizyczne, ale generalnie i piana i tłuszcze nie sprzyjają istnieniu piany, trwałości piany.

Natomiast okazało się, że w tym potrójnie fermentowanym piwie, mimo że jest najwięcej alkoholu, to ten efekt samonaprawiania się był tak mocny, że ten alkohol nawet go nie był w stanie znieść, a to z kolei wynikało z tego, że to białko, to LPT-1, o którym wcześniej wspominałem,

Tam przechodziło w tych kolejnych fermentacjach jakieś kolejne przemiany strukturalne i generalnie bardzo sprzyjało temu samonaprawianiu się, temu, że się tworzyły różne gradienty napięcia powierzchniowego.

Powiem w ten sposób, badanie się w ogóle wzięło z tego, że oni się zainspirowali jakimiś spostrzeżeniami piwowarów, którzy oceniali jakość piwa, stopień fermentacji i tak dalej właśnie na podstawie piany, ale mówią, że tu może to iść w wielu kierunkach, to znaczy poza oczywistymi, znaczy bo w ogóle piana...

Na tych gatunkach piwa, gdzie ona w ogóle występuje, jest postrzegana jako oznaka jakiejś jakości piwa, w związku z czym raczej browary starają się tak robić, żeby ta piana była jak najwyraźniejsza.

No właśnie, ja ci tu wejdę w słowo, bo tu bardzo istotna rzecz mnie nurtuje.

Z najsłynniejszych irlandzkich piw, jeśli nie najsłynniejsze, ciemne piwo mocne Ale, Stout, notabene Stouty to moje ulubione piwa, to ono ma zawsze w środku puszki na przykład taką specjalną kulkę czymś wypełnioną.

Myśmy o tym kiedyś opowiadali.

I dlaczego to piwo musi współistnieć z tą kulką?

Ona uwalnia jakiś gaz.

To jest patent z nie pamiętam którego roku, oni sobie wymyślili ten koncept z tą kulką.

Tam głównie chodzi o to, że w większości piw, piana pochodzi, znaczy pęcherzyki piany są wypełnione dwutlenkiem węgla.

Natomiast w Guinnessie, o ile pamiętam dobrze, to piana jest azotowa, to znaczy tam jest azot i to powoduje, że te bąbelki są drobniejsze, piana przez to jest gęstsza.

Tak, bardziej kremowa, tam w ogóle ciekawe zjawiska zachodzą, bo tam jak się otworzy...

Jak się naleje Guinnessa to wygląda jakby bańki leciały do dołu zamiast do góry.

Już kiedyś o tym opowiadaliśmy.

W każdym razie ta kuleczka jest związana właśnie z tym, że tam jest uwalniany azot, który powoduje tworzenie się tej piany, bo bez tego...

ta piana im taka nie wychodziła, ponieważ piana jest czymś takim znakiem firmowym Guinnessa, więc postanowili to zrobić.

To rzeczywiście działa bardzo fajnie i jest to ich własny wynalazek opatentowany.

I już tak podsumowując nieco, bo w ogóle jak zwykle powstaje pytanie, ale po cholero oni to wszystko robią?

Znaczy no po pierwsze z ciekawości, to wiadomo.

Po drugie dlatego, że nawet zrobili tam taki, taką, jak to powiedzieć,

No nie tabelę, bo to jest taka ilustracja pozwalająca określić różne parametry piany i zoptymalizować ją.

To znaczy na przykład piwowarzy są w stanie stwierdzić, że ich piwo mogłoby mieć mocniejszą piankę, gdyby któryś tam z parametrów troszeczkę zmienili.

I takie rzeczy można zmieniać, oczywiście zmieniając troszeczkę warunki fermentacji, czy tam składniki, proporcje i tak dalej.

To jest jedna sprawa, ale oczywiście idą dalej, bo twierdzą, że te doświadczenia z piwa można też wykorzystać w różnych innych miejscach, gdzie są używane piany, a one są w bardzo wielu miejscach używane, bo już nie mówię o tym, że styropian to jest piana i w ogóle jest całe mnóstwo innych pian.

Ale taka optymalizacja jakości tej piany i trwałości może mieć zastosowanie i w przemyśle spożywczym, i w jakiejś kosmetyce, chociażby, no wiadomo, jakieś pianki do golenia, żele pod prysznic, coś takiego.

Też w medycynie, dlatego że, no to znowu duży temat, ale te substancje zmniejszające napięcie powierzchniowe są nam potrzebne w płucach do oddychania.

żeby nam się płuca tam nie zatykały.

O, właśnie, aż pies się zakrztusił, to nasza fala.

Ale już, już jest dobrze.

Nie martwcie się.

Tak, właśnie, bardzo dziękujemy osobie, która postawiła znowu naszym pieskom smaczki, nagródki.

Nasze pieski zbliżają się do kształtu idealnego kuli również dzięki waszemu wsparciu.

Bardzo dziękuję i pozdrawiają.

Jak to powiedziałeś, to od razu się pieski uruchomiły, już są czujne.

Tak, dostaniecie potem to, co wam sfinansowali.

Nasi drodzy słuchacze, jeszcze raz dziękujemy.

No w każdym razie jeszcze jest jeden ciekawy wątek, który mnie bardzo zaintrygował, mianowicie, że można robić specjalne kufle czy szklanki, które będą miały...

naniesione laserowo odpowiednie zestawy takich punkcików na brzegach, które będą sprzyjały powstawaniu konkretnych rodzajów piany.

Tak, że będzie można zrobić kufle, które będą wspierały tworzenie się i trwałość piany, tak żeby te bąbelki miały określony rozmiar.

I dzięki tym były jak najtrwalsze.

Także jak widać, zastosowań jest bardzo wiele, a temat wydaje się być, powiedzmy sobie, interesujący.

O, psy mnie napadają, więc to jest znak, żebyś... O właśnie, i się jednocześnie krztuszą napadają.

Krztuszą napadają, robią wszystko, żeby na siebie zwrócić uwagę.

Tak, i to jest...

To jest właśnie ten moment, w którym, no właśnie, jeżeli was ta historia rozbawiła, w jakiś sposób zainteresowała, albo dała wam okazję, żeby, nie wiem, zabłysnąć w towarzystwie swoją znajomością piwnej piany, no to możecie nam postawić, a jakże, nie piwo, tylko kawę.

Owszem, dam się też.

Kawę my pijemy, pieski jedzą smaczki, a jeżeli piwa dla nas, no to bezalkoholowe.

Tak, stouty bezalkoholowe też istnieją.

Tak, ostatnio się Guinness intensywnie chwali swoim Guinnessem bezalkoholowym.

Mieliśmy nie reklamować żadnych.

No dobra, no już mówili sami, zaczęłaś o Guinnessie gadać.

Ale nie, ja powiedziałam irlandzkie piwo, że to jest stout i ale i tak dalej, a ty, tak cię naprowadziłam, że to ty powiedziałeś.

Ale wow, ale mnie władowałaś.

Nie no, bezalkoholowe piwa są fajne i jeżeli ktoś lubi pić piwo, a niekoniecznie chce pić alkoholowe, to dobra wiadomość jest taka, że ono się, ja pamiętam takie czasy jak było piwo Bavaria, jedyne bezalkoholowe piwo i ono smakowało jakby ktoś wyrzał, przepraszam, dobra nie, nie powiem, bo znowu użyłem marki, no nie smakowało tak jak bym sobie życzył.

Na szczęście i Bawaria się poprawiła, bo też jeszcze wciąż chyba istnieje, o ile pamiętam widziałem i kiedyś tam spróbowałem, ale jest całe mnóstwo innych piw bezalkoholowych i one naprawdę są bardzo dobre i często nie do odróżnienia od tych alkoholowych, poza alkoholem.

Ale tym niemniej, naszym podstawowym napojem do pracy przy podcastach jest kawa, nie piwo bezokowalowe.

Jeżeli macie ochotę ją nam postawić, to my jesteśmy bardzo chętni temu.

Jeżeli macie ochotę pójść o krok dalej, zostać naszymi patronami na Patronite, patronami i matronami.

To również zapraszamy, linki znajdziecie w opisie odcinka.

Tak jest i w związku z tym ruszamy do drugiego tematu.

No i tutaj można powiedzieć, że ojej, to już odgrzewane kotlety, no bo przecież COVID-19 to już było, pandemia za nami.

No owszem, pandemia została u nas odwołana, COVID zniknął z nagłówków gazet, tym niemniej jest, towarzyszy nam i stał się podobny sezonowej grypie, to znaczy powraca do nas, a właściwie jest z nami przez cały czas.

I należy to jednej z tych chorób, które są nieustająco monitorowane przez wielkie organizacje, które sprawują pieczę nad zdrowiem publicznym, czyli Światową Organizację Zdrowia i Europejskie Centrum do Spraw Zapobiegania i Kontroli Chorób.

Wśród takich szczególnie wartych uwagi wariantów koronawirusa znalazły się dwa nowe, które nas atakują od wiosny tego roku i to są dwa subwarianty Omikronu.

Omikron to był taki...

Słynny wariant, który dawał nam w kość w poprzednim sezonie grypowym i chyba jeszcze w poprzednim.

W każdym razie to jest wariant, który stał się powszechny, zdominował inne warianty i okazał się być mocniej zakaźny nawet niż niektóre poprzednie warianty, ale przy okazji wywołujący mniej dotkliwe dolegliwości, w związku z czym on po prostu...

No i te dwa nowe subwarianty noszą bardzo przyjazne nazwy.

I ta pierwsza nazwa brzmi NB.1.8.1.

Nauczyłaś się na pamięć?

Nie, zapisałam to sobie, ale uwaga, nieoficjalnie jest nazywany Nimbusem od tego NB na początku.

No i drugi wariant, nieco łatwiej zapamiętać ten skrótowiec, to jest XFG, ale znany jest jako Stratus, czyli mamy Nimbus i Stratus, tak jest łatwiej o tym mówić.

Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że teraz kiedy wkraczamy w nowy rok szkolny, nadchodzi jesień niestety wielkimi krokami, no to te dwa warianty będą nam zapewniały rozrywkę w postaci właśnie rozprzestrzeniających się infekcji wirusowych.

Ja sobie spojrzałem, tu ci wpadnę w słowo, na defoliator.pl.

Pozdrawiamy twórcę defoliatora.

Tam jest taka, to się nazywa dashboard sytuacji epidemiologicznej w Polsce, czyli pobierane z oficjalnych źródeł informacji o liczbie zachorowań i mieliśmy w zeszłym roku gwałtowny wzrost już w połowie sierpnia.

I pik osiągnęliśmy, jak patrzę, na początku października.

W tym roku już widać lekkie poruszenie.

Widać poruszenie, ale te wyniki są o wiele niższe niż w ubiegłym roku, natomiast rosną.

Na razie są niższe, ale widać już, że względem początku sierpnia to już połowa sierpnia jest wyraźnie podniesiona, teraz pewnie jakoś niedługo będą dla początku września dane już dostępne i wtedy będziemy sobie mogli oceniać jak to dalej wygląda.

No tak, i w ten sposób Piotrek mi zniszczył mój końcowy akapit tego, co chcę powiedzieć.

Okej, przejdźmy zatem do tego, czym są te oba warianty.

Więc Nimbus został po raz pierwszy wykryty w styczniu 2025 roku i on, no cóż, mówi się o nim, że charakteryzuje się splątanym drzewem genealogicznym.

Chodzi o to, że powstał w wyniku wymiany materiału genetycznego pomiędzy różnymi wersjami Omikronu, które atakują tę samą komórkę.

I on zebrał to wszystko i ma w sobie siedem nowych mutacji, w tym białku kolczastym, o którym wiemy, że jest kluczowe dla zapewnienia mutagenności i do wnikania wirusa do komórek.

I ten Nimbus został zakwalifikowany jako wariant pod obserwacją WHO.

I on jest cały czas obserwowany i jest monitorowany.

No ale w każdym razie zaraz powiem, co zaobserwowano, ale jeszcze wcześniej scharakteryzuję króciutko Stratusa.

Stratus jest z kolei mieszanką dwóch wcześniejszych wariantów.

I ma cztery kluczowe mutacje w białku kolczastym.

No i uwaga, to on bywa określany mianem wariantu Frankensteina.

Ze względu na to swoje takie kombinowane pochodzenie.

Brzmi dość medialnie.

Bardzo medialnie, tak.

To rzeczywiście jest chętnie używane określenie.

I on z kolei nie jest monitorowany przez WHO.

Jako taki mniej groźny potencjalnie.

I tutaj też właśnie potencjalnie to jest to ważne słowo.

No i cofnijmy się nieco do wiosny tego roku, kiedy to najbardziej popularnym, takim dominującym wariantem był taki, który nosi również przyjazną nazwę LP8.1.

No i tutaj niestety nie znalazłam takiego odpowiednika w nazwie codziennej, w związku z czym przez chwilę będę się posługiwała tym skrótowcem.

Nazwijmy go umownie Patryk.

Patryk, dobrze.

I wirus, wariant Patryk zaczął koło maja tego roku ustępować Nimbusowi i Stratusowi.

No a teraz Nimbus dominuje w Chinach i rozprzestrzenia się na inne kraje Azji.

Jest obecny w Stanach Zjednoczonych, w Europie, czyli praktycznie cała półkula północna jest obecnie przez niego dominowana.

Z kolei stratus rozprzestrzenia się jeszcze szybciej niż to robi Nimbus.

Do końca maja 2025 roku odpowiadał za 25% przypadków zachorowań w Europie, tych przypadków zachorowań na koronawirusa, a Nimbus wówczas odpowiadał za 9%.

Nowszych danych w tej chwili nie mamy.

Natomiast wiemy, że to cały czas rośnie i ten wariant Patryk odchodzi do lamusa powoli.

Jeśli chodzi o parametry tej zakaźności obydwu wariantów koronawirusa, no to tutaj...

Zwróćmy uwagę na to, że Nimbus, on się bardzo silnie wiąże z receptorem ACE2.

I to jest ten receptor, który znajduje się w błonie komórkowej i którego SARS-CoV-2 używa do wnikania do komórek ludzkich.

I tu zdecydowanie warto powiedzieć, że Nimbus radzi sobie z tym wiązaniem, czyli silniej się wiąże z tym receptorem niż Stratus.

A to sprawia, że może łatwo wnikać w komórki i przez to rozprzestrzenia się szybciej niż inne podtypy koronawirusa.

To jest ważne, bo jego zakaźność może być nawet 2,5 razy wyższa niż wariantu LP8.1, czyli Patryka.

Dziękuję.

Przejdźmy właśnie do tego, co te warianty i podwarianty sobie wykształciły.

To znaczy tą ich super bronią jest tworzenie tych modyfikacji, które łatwiej wymykają się układowi odpornościowemu.

Przez to, że wirusy stale mutują, to mogą wciąż...

atakować od nowa te same organizmy i one już nie mają w związku z tym na te nowe warianty takiej odporności, jaką miały na poprzednie warianty.

Dlatego też co roku musi się pojawiać nowa szczepionka przeciw grypie i muszą się pojawiać nowe szczepienia przeciw COVID-owi, bo te stare już przestają być skuteczne względem nowych wariantów.

O tym też za moment powiem.

No i jeśli chodzi o Nimbusa, to on nieco lepiej omija te zasadzki zastawiane na niego przez układ odpornościowy, niż to robił jego poprzednik, czyli LP811, czyli Patryk.

Dzieje się tak głównie przez te mutacje w białku kolcowym.

Jedna z nich osłabia działanie części przeciwciał, a inna pomaga wirusowi skutecznie je omijać.

No i ten efekt, tutaj trzeba zaznaczyć, nie jest jednak dramatycznie większy niż w starszych wariantach koronawirusa, czyli nie jest to jakaś dramatyczna zmiana, która działa straszliwie na naszą niekorzyść.

Owszem, no to jest jakaś zmiana.

Tym niemniej nie jest to na tyle poważne, żeby WHO czy Europejskie Centrum do Spraw Zapobiegania i Kontroli Chorób rwały sobie włosy z głowy.

Z kolei ten wariant stratus ma dodatkowe mutacje w białku kolcowym i sobie lepiej radzi z unikaniem działania układu odpornościowego.

Mimo to, i tutaj obie organizacje zaznaczają, te WHO i CDC, czyli to Europejskie Centrum, że ta odporność, która została nabyta po szczepieniach, które były dostępne w ostatnich latach,

albo łamane na i po przechorowaniu, ono daje nam znaczny stopień ochrony.

To nie jest stuprocentowa ochrona, ale jak to zazwyczaj bywa, szczepionka będzie chroniła przed trafieniem do szpitala, przed poważnymi powikłaniami, przed poważnym przebiegiem.

I zmniejsza też ryzyko long covidu, który jest wciąż ogromny.

Wciąż ogromnym problemem.

Po prostu lżej przejdziemy daną infekcję, dzięki temu będziemy też łatwiej dochodzili do zdrowia.

To jest warte świeczki.

Jak się zaszczepić, to o tym za moment, bo jeszcze spójrzmy na różnice pomiędzy Nimbusem i Stratusem, które istnieją w objawach, jakie dają oba te warianty.

Są to minimalne różnice, ale warto się im przyjrzeć, bo przy nimbusie najczęściej są zgłaszane problemy z oddychaniem, takie problemy jak kaszel czy ból gardła, no i gorączka i zmęczenie, czyli taki klasyk.

I tutaj przy tym wariancie, właśnie przy nimbusie pada czasem określenie,

że występuje tam bardzo silny ból gardła przypominający żyletki w gardle.

To jest właśnie to drugie medialne określenie, na które trafiłam.

Wariant Frankensteina i żyletki w gardle.

Ciekawie ile osób ma okazję jakoś, wiesz, bo to tak jest obrazowe i tak człowiek by się odniósł do jakichś własnych doświadczeń.

Miałam raz coś na kształt żyletek w gardle, kiedy chorowałam na anginę.

To mogę powiedzieć.

To było, ale nic podobnego sobie nie przypominam.

W każdym razie, jeżeli tak jest, to musi to być bardzo nieprzyjemne.

I przy nimbusie mogą się też pojawić objawy ze strony układu pokarmowego, takie jak nudności czy biegunka.

Z kolei stratus jest bardziej w objawach zbliżony do wcześniejszych wariantów, czyli mamy tutaj ból gardła, kaszel, zmęczenie, katar, bóle głowy, mięśni, ale też chrypka i drapanie w gardle się pojawiały wśród tych często wymienianych objawów.

I znowu ważna rzecz, jeśli chodzi o objawy, to te dotychczasowe informacje, jakie zostały zebrane na temat Nimbusa i Stratusa pokazują, że

nie prowadzą te dwa warianty do cięższych objawów choroby w porównaniu z innymi krążącymi w eterze, w powietrzu wariantami.

I w związku z tym to ryzyko, które określają te agencje typu WHO jest określane jako niskie, jeśli chodzi o zagrożenia dla zdrowia publicznego.

No i teraz chciałabym kilka słów powiedzieć o tym, jak można zapobiec tym istratusom i nimbusom, zakażeniu się nimi i czy to w ogóle jest możliwe w Polsce, bo no cóż, wiemy o tym, że od 29 lipca oficjalnie nie ma szczepionek na koronawirusa w Polsce, nie są dostępne, nie ma możliwości zaszczepienia się.

Natomiast rząd obiecuje i to Ministerstwo Zdrowia całkiem niedawno gdzieś tam się określiło, ale bez szczegółów na ten temat, że nowa szczepionka ma trafić do Polski pod koniec września albo też w drugiej połowie września tego roku.

No i wtedy jest też planowane uruchomienie szczepień.

I dosłownie przed chwilą tutaj Piotrek zwrócił moją uwagę na to, że pani profesor Agnieszka Szusterciesielska, która sporo pisze na temat chorób zakaźnych, zwłaszcza COVID-u, wrzuciła informację przekazaną przez Ministerstwo Zdrowia,

O tym, że od 9 września będzie można uzyskać bezpłatne skierowania w ramach internetowego konta pacjenta właśnie na szczepienia przeciw COVID-19 w tym najbliższym sezonie.

Więc już można będzie o to się starać od 9 września w IKP.

I jeszcze w takim razie wrócę na chwido tego, jakie w ogóle będą szczepionki dostępne w tym sezonie przeciwko koronawirusowi.

Wiadomo, że...

W trakcie wdrażania są nowe preparaty.

Oczywiście tamte, które wcześniej istniały też będą dostępne w jakichś nowych wariantach.

Natomiast to, czego możemy się spodziewać, co jest skuteczne przeciw wariantowi Patryk, czyli LP8.1.

To jest ten wariant, który dominował w poprzednim sezonie grypowo-covidowym.

Wiadomo, że przeciwko niemu zostały utworzone nowe partie szczepień, które będą użyte w tym sezonie.

Ta szczepionka Pfizera BioNTech została zatwierdzona przez Europejską Agencję Leków 25 lipca.

I wiele wskazuje na to, badania wskazują na to, że ona daje bardzo dużą ochronę przed tymi wariantami Stratus i Nimbus.

I tutaj jeżeli, no tu trzeba podkreślić, że to będzie całkiem niezła ochrona.

produkcja tej szczepionki ruszyła w wakacje, no i to mają dotrzeć transporty szczepionek teraz jakoś, w najbliższych tygodniach.

Trudno powiedzieć, jak to będzie w Polsce i czy ta akurat szczepionka u nas będzie dostępna.

Kolejną nową rzeczą, która będzie również mocniej działała przeciwko tym nowym wariantom, ale przy okazji

będzie miała, co będzie mogła generować mniej skutków ubocznych, jest szczepionka, nowa szczepionka moderny i to jest M-Next Spike.

I to jest następczyni poprzedniej szczepionki Spike Vax.

która została zmodyfikowana i zawiera mniej substancji aktywnej niż Spike Vax, czyli tak oblicza się, że około pięciu razy mniej tego materiału zawiera, co właśnie daje mniej skutków ubocznych i to też ta szczepionka trafi na rynek teraz jesienią, w sezonie tym najbliższym.

Trudno powiedzieć, czy u nas ona będzie.

W każdym razie warto się zorientować, jaką szczepionką będziemy szczepieni, bo to w internetowym koncie pacjenta można odczytać, można się dowiedzieć.

Jeśli jest wybór, to można sobie wybrać.

I jeszcze ważna informacja dotycząca w ogóle szczepień jako takich.

Jeśli chodzi o szczepienia w aptekach, bo one są, jak pamiętacie, może już Wam o tym kilka razy mówiliśmy, one są dostępne u nas właściwie od kilku czy kilkunastu miesięcy.

Można pójść do apteki.

na miejscu zdobyć takie skierowanie wystawione przez farmaceutę, który od razu zaszczepi nas na miejscu w tejże aptece.

Tak, to dotyczy dorosłych, bo niepełnoletni wciąż wymagają wizyty lekarskiej.

I teraz ważna informacja od 25 sierpnia, czyli dosłownie od niecałego tygodnia, obowiązuje rozszerzona lista szczepień, z których można skorzystać w aptekach.

Rozszerzono ją aż do 11.

I wśród tych chorób, którym można zapobiegać dzięki tym szczepieniom dostępnym w aptekach, są m.in.

kleszczowe zapalenie mózgu.

Jak wiecie, moja ulubiona choroba w ostatnich miesiącach.

cudzysłów duży, chorowałam na to, nie polecam.

Jest tam również wirus HPV, półpasiec czy krztusiec.

Warto wiedzieć o tym, można pójść do apteki i na miejscu taką szczepionkę dostać, mieć zaaplikowaną.

Tylko sprawdźcie, w których aptekach są takie szczepienia możliwe.

Czasami warto do takiej apteki zadzwonić czy podejść i zapytać, czy mają daną szczepionkę w danym momencie.

Tak, tutaj też pamiętajcie, że to nie jest tak, że to wszystko jest bezpłatne.

Niektóre szczepionki są częściowo finansowane z NFZ-u, inne nie.

To zależy od konkretnej szczepionki, ale za sam fakt szczepienia przez farmaceutę nie zapłacimy, bo to NFZ płaci aptekom i ich pracownikom za szczepienie ludzi.

I tutaj jeszcze coś, o czym Piotrek wcześniej wspomniał, czyli troszeczkę zniosłeś jakby ten mój temat, którym chciałam zamknąć to wejście antenowe.

Jeśli chodzi o Polskę, to ile osób choruje na COVID?

W pierwszych dwóch tygodniach sierpnia przybyło ponad 4100 nowych zakażeń.

Ale nie wiemy ile choruje, dlatego że nie jest to monitorowane i to są te osoby, których zostało to rozpoznane.

Tak, to jest następna rzecz, którą chciałam teraz powiedzieć.

Nie, no możesz się odzywać.

W każdym razie nie ma takiego monitoringu.

On się nie odbywa w czasie rzeczywistym, jak to było w czasie pandemii.

Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego zbiera jakieś dane w ujęciu dwutygodniowym.

Jakieś dane te stopy określenia.

Niestety, no ale to można powiedzieć, że to w ogóle nie jest wystarczające i właściwie tylko zamazuje rzeczywisty obraz, bo po prostu nie wiemy jak wygląda sytuacja koronawirusowa od momentu, kiedy państwo przestało się tym u nas oficjalnie zajmować.

Przestał być kładziony nacisk na to.

Natomiast dobrą wiadomością w tym wszystkim jest to, że wkrótce ma ruszyć taki ogólnodostępny w sieci system elektronicznego ewidencjonowania liczby zakażeń.

Podobno ten system jest już na ukończeniu, czasami wiadomo jak to z systemami na ukończeniu bywa, ale on ma raportować te dane o zachorowaniach i o szczepieniach na wybrane choroby zakaźne, takie jak grypa, COVID-19, półpasiet czy też RSV.

No i to na podstawie tych danych będzie można sprawdzić, kiedy naprawdę zaczyna się sezon zachorowań na daną chorobę, jak to się rozkłada w społeczeństwie, wśród płci czy w odniesieniu do województw.

I jeśli chodzi o takie monitorowanie sposobem domowym, no to tutaj wciąż w mocy utrzymuje się zalecenie, że jeżeli czujemy jakieś niepokojące objawy albo po prostu czujemy objawy typu przeziębieniowego, to czasem po prostu warto dla siebie samej sprawdzić, czy to aby nie jest COVID.

Są te takie testy combo, gdzie mamy do przetestowania COVID-19, grypę i RSV.

Warto to sobie zrobić i się przekonać, czy jesteśmy aby zdrowi, kiedy na przykład idziemy się spotkać ze starszymi rodzicami, dziadkami albo osobami, które cierpią na choroby przewlekłe.

Wciąż pamiętajmy, że COVID, chociaż stał się mniej groźny, co zresztą było przewidywane przez naukowców,

Wciąż może być dla osób, które mają gorszą odporność i inne problemy bardzo niebezpieczny, więc szanujmy ich po prostu i nie zabijajmy.

To szczególnie ważne, żeby po prostu nie roznosić tego wirusa.

No i też starać się uchronić przed ciężkim przebiegiem choroby, pobytem w szpitalu, a przed tym po prostu może zwyczajnie chronią przed tym szczepionki.

Po prostu szczepienia działają.

Tylko, że trzeba te szczepienia ponawiać, no bo jak wiemy wirusy starają się nas przechytrzyć, a świat nauki stara się przechytrzyć wirusy, w związku z czym ten wyścig zbrojeń cały czas trwa.

I dlatego zaszczepienie się przed trzema laty nie będzie nas chroniło przed najnowszymi wariantami, nawet w małej części, albo będzie chroniło tylko w niewielkiej.

Zaktualizujmy, jeżeli mamy tylko taką możliwość.

Zdecydowanie to zalecamy, nie tylko my, ale przede wszystkim lekarze i specjaliści to zalecają, żeby to robić.

No i pamiętajmy, że w tym sezonie grypowym my również częściej podlegamy nadkażeniom bakteryjnym, przez to, że jesteśmy nieco mniej odporni i pogoda też i przebywanie z innymi ludźmi sprzyja temu, że choroby się roznoszą chętnie.

I przez to, że mamy te nadkażenia, częściej łapiemy infekcje wirusowe.

No i tutaj ważna uwaga na koniec.

Szczepcie się przeciwko grypie.

Już warto teraz to zrobić.

Dlatego, że im później, tym będziemy bardziej narażeni na to, że już zachorujemy zanim się zaszczepimy.

A ja muszę powiedzieć, że w zeszłym roku my zaszczepiliśmy się porządnie i wcześnie i rzeczywiście uniknęliśmy tego pomoru, w cudzysłowie, grypowego, który opanował na przykład szkoły naszych dzieci, gdzie po prostu wszyscy leżeli plackiem, a nasze dzieci były zdrowe albo leciutko zakatarzone, a my kompletnie nietknięci tą zarazą.

Tak, to jeszcze jest ciekawy temat, który my zgłębimy przy okazji, to znaczy...

Bo pojawia się taka narracja, że żeby się teraz nie szczepić na grypę, bo jakiś tam pik grypowy pojawia się na wiosnę i że jak się teraz zaszczepimy, to już nam wygaśnie ta odporność.

No więc po pierwsze te piki się pojawiają zależnie od roku bardzo różnie.

Rzeczywiście w zeszłym roku maksimum zachorowań to może nie była wiosna, tylko luty.

Natomiast to jest bardziej skomplikowane i na pewno nie jest tak, że należy z tym czekać, bo to, że w zeszłym roku właśnie w okolicach września czy października tych zachorowań było bardzo mało, znaczy, że w tym roku też tak samo będzie.

My ustalimy jeszcze temat, jak to działa w przypadku ewentualnie powtórnego zaszczepienia się na wiosnę, bo i taki wątek się pojawiał.

W każdym razie tak czy inaczej nie czekajcie i nie wierzcie w opowieści, że Jezus Maria najlepiej się zaszczepić nie wiadomo kiedy, bo jak już będzie to nie wiadomo kiedy, to już może być za późno, więc szczepcie się na grypę również.

Szczepcie się, a w ramach polecajki na dziś, bo znalazłam, właśnie sobie uświadomiłam, co chcę, żeby było polecajką na dziś, bo nie udało nam się wcześniej tego ustalić.

Chciałabym wam polecić książkę, bardzo fajną, Historia świata w sześciu szklankach.

Autorem jest Tom Standage i to jest historia naszej cywilizacji opowiedziana poprzez

Pryzmat z popularności sześciu napojów.

Wśród nich jest oczywiście piwo, czyli płynny chleb.

Jak ogromną rolę odegrało piwo i nie tylko dla w ogóle rozwoju dużych społeczności miejskich.

to można właśnie w tej książce, o tym można w tej książce przeczytać i tam jest również o winie mowa, kawie, zdaje się whisky tam było, Coca-Cola i coś, tak, bardzo, herbata.

Nie wiem, czy myśmy kiedyś w tej książce o niej wspominaliśmy, chyba nie polecaliśmy jej jeszcze jako oficjalnie, jako polecajki.

To prawda, to prawda, serdecznie polecam, to jest bardzo ciekawa i poszerzająca horyzonty lektury.

A właśnie, słuchajcie, przypominamy, że zapraszamy na naszego Patronite'a, zapraszamy na nasze Buy Coffee Tool i też Buy Smaczki Tool, to w ramach Buy Coffee Tool działa.

To nasze psy utworzyły taką prywatną stronę, żebyśmy nie pobierali procentu od ich zysków.

Słowo na dziś jest zupełnie od czapy.

To z kolei wymyślił Piotrek, kiedy ja szukałam polecajki na dziś.

Słowem na dziś, moi drodzy, jest Patryk.

No, to dzięki.

0:00
0:00