Mentionsy

DUDEK o polityce
01.08.2025 18:00

SIKORSKI NA TOPIE, PiS KONTRA KONFEDERACJA, HOŁOWNIA I ZAMACHU STANU. USA GNĘBI UE? | DUDEK o polityce

Mija kolejny tydzień z kolejnymi politycznymi zwrotami akcji. Wszystkie najważniejsze jak zawsze trafnie i wnikliwie komentuje prof. Antoni Dudek. Zapraszamy do słuchania i wyrażania własnej opinii w komentarzach.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 682 wyników dla "Prawa i Sprawiedliwości"

Andrzej Duda wykonuje różne nerwowe gesty, próbujące, nawiasem może mu książkę wręczy o swoją nową, którą prezydent właśnie wydaje.

Prezydent stara się robić co może, żeby jakoś tą książkę wypromować, by jeszcze jakoś nie dać o sobie zapomnieć, bo obawiam się, że bardzo wielu będzie chciało o nim zaraz po 6 sierpnia zapomnieć.

Dzisiaj Sikorski wyrasta na najbardziej popularnego polityka obozu rządzącego.

No i to w naturalny sposób by go predestynowało do przejęcia roli premiera, gdyby Donald Tusk zechciałby to stanowisko udostępnić.

Bo gdyby Unia Europejska miała potencjał militarny odpowiadający jej potencjałowi ekonomicznemu, to prawdopodobnie te negocjacje skończyłyby się nieco inaczej.

I mniej korzystnie dla Trumpa.

Problem polega na tym, że stworzono mechanizm decyzyjny, który jest niewydolny.

Mówię o Komisji Europejskiej, który po prostu usiłuje rozwiązać zbyt wiele problemów naraz.

Który się pakuje w krucjaty cywilizacyjne w rodzaju polityki klimatycznej, które nie uratują klimatu na Ziemi.

Prezes Kaczyński ilekroć musiałby powiedzieć coś nieprzyjemnego, woli mówić, że wymaga to czasu, omówimy to później.

Zatęskni być może jeszcze z Andrzejem Duda.

PiS będzie moim zdaniem grał na rozbicie Konfederacji, dlatego głównym wrogiem będzie ten, który najmniej chce rzeczywiście i chce najtwardziej negocjować z PiSem przyszłą koalicję, czyli Mencen, a lepiej będzie traktowany Krzysztof Bosak, bo rywalizacja między tymi panami jest bardzo prawdopodobna.

Dzień dobry, witam Państwa w kolejnym programie Dudek o polityce, gdzie profesor Antoni Dudek będzie podsumowała nam politycznie ten tydzień.

Na sam początek proszę wybaczyć moją niedyspozycję głosową, ale wspierałem polskie drużyny w walce o europejskie puchary w piłce nożnej, szczególnie jedną, dlatego...

Ja dzisiaj jestem trochę może niedyspozycyjny.

Na szczęście to profesor będzie dzisiaj mówił dużo, dużo więcej.

Mam nadzieję, że jest dobry panie profesorze.

Witam wszystkich.

Drodzy Państwo, zanim zaczniemy podsumowanie, to oczywiście jak zawsze bardzo proszę o te motywujące kciuki w górę, o subskrypcje i o komentarze.

Te komentarze są skarbnicą wiedzy równii dla nas.

Dlatego proszę napisać, co Państwo myślicie na dany temat, który będziemy za chwilę z panem profesorem omawiali.

Sekcja komentarzy oczywiście do Państwa dyspozycji.

Panie profesorze, no to przejdźmy już teraz do tematów, które dzisiaj omówimy.

Jak to zawsze w piątek bywa, gdy my nagrywamy, to jeszcze nie wiem... Dzieją się różne piątkowe rzeczy.

Wieczorową porą dzieją się różne rzeczy.

No i w piątek rzeczywiście Szymon Hołownia znowu odpalił, że tak powiem.

No to showman, więc musiał zrobić show.

Szymon Hołownia powiedział, że proponowano mu przeprowadzenie zamachu stanu, na co oczywiście też zareagował Donald Tusk.

Obejrzyjmy, o co dokładnie chodzi.

Należy zaprzysiąc prezydenta.

Czyli żadnego zwrotu akcji w 6 sierpnia nie będzie?

Absolutnie nie.

Bo słyszałem, że pana, no inaczej, namawiano, sugerowano, że miał pan na stole kilka takich pomysłów.

Wielokrotnie.

Wielokrotnie proponowano mi, czy sugerowano, czy rozpytywano mnie, czy jestem gotowy przeprowadzić zamach stanu, bo do tego to się sprowadza.

Nazwiska pani marszałku jest poważna sprawa.

Przyjdzie czas, że i o tym będziemy rozmawiać.

W pamiętnikach pewnie, tak?

W pamiętnikach.

Natomiast nie, zamachu stanu ze mną się nie zrobi.

Dzisiaj jest tego dużo, znaczy...

komentarzy do słów marszałka Szymona Hołowni.

Ja wam powiem, to jest trochę jak z dziećmi na wakacjach.

I to dość poważnie, nie mówię, że to dziecko, żebyście mnie dobrze zrozumieli, tylko...

Też ostatnio mamy przecież takie przykłady, jak niepoważne zachowanie albo niepoważne słowa mogą zrodzić bardzo poważne konsekwencje.

Jak puszczamy dzieci na wakacje, to im przecież mówimy, nie rób głupot, bo głupoty mogą zamienić się w dramat.

W polityce jest dokładnie tak samo.

Sami widzicie, co się dzieje w polskiej polityce i dlatego też mówię otwarcie.

Właściwie też dlatego poprosiłem was o to spotkanie tu w Pabianicach.

Ja na nikogo więcej już nie mogę liczyć, tylko na was, na ludzi.

Kilka wątków, panie profesorze.

Po pierwsze, powiedzmy sobie tak, bo Szymon Hołownia później tłumaczył te słowa, nazwał to, że to była raczej diagnoza polityczna, a nie w znaczeniu oczywiście prawnym, że doszło do jakiejś propozycji zamachu stanu.

Mimo wszystko prokuratura okręgowa w Warszawie...

zapowiedziała, że w najbliższych dniach lub tygodniach planowane jest przesłuchanie jednak Marszałka Sejmu Szymona Hołowni w związku właśnie z jego wypowiedziami o zamach stanu.

I na tym się na razie skoncentrujmy.

To znaczy tak, czy Pana zdaniem rzeczywiście to, co powiedział Marszałek Szymon Hołownia mogło być prawdą, czyli ktoś proponował mu przeprowadzenie zamachu stanu?

Oczywiście tak, to jest szalenie poważna sprawa, gdyby rzeczywiście miała miejsce.

Znaczy powiedzmy jasno, trwa czarna seria złych posunień Szymona Hołowni, wynikająca z faktu, że wybory prezydenckie uświadomiły mu, że znalazł się w sytuacji dramatycznie słabej.

I postanowił odreagować to działaniami, które miały go wzmocnić w rozgrywce z Tuskiem, który go wcześniej kompletnie zmarginalizował, o czym w tym programie wielokrotnie mówiłem.

No i zaczął od tych nieszczęsnych nocnych spotkań z Kaczyńskim, a kończy na powiedzeniu prawdy tylko w sposób absolutnie horrendalny, bo ja nie mam cienia wątpliwości, że Szymona Hołowni pytano i to wielokrotnie, czy skłonny byłby wziąć udział w operacji przesunięcie zaprzysiężenia Karola Nawrockiego.

I w tym sensie powiedział prawdę.

mielibyśmy do czynienia ze złamaniem konstytucji, ale nie z zamachem stanu.

Bo zamach stanu to jest dość precyzyjnie w politologii zdefiniowana operacja, która polega na obaleniu aktualnie rządzących.

Aktualnie polską rządzi Donald Tusk.

I to raczej on był tym, który testował, jak nie dopuścić do zaprzysiężenia Nawrockiego, który nie tyle nie przejmie władzę w Polsce, co obejmie ten Urząd Głównego Hamulcowego, którym jest u nas prezydent, co będzie niedogodnością dla Tuska rzeczywiście.

Więc nie było żadnego zamachu stanu, natomiast była dyskusja o tym, czy można zapobiec zaprzysiężeniu Nawrockiemu i Hołownia kategorycznie odmówił i bardzo dobrze zrobił, że odmówił, dlatego że gdyby rzeczywiście wziął udział w tej operacji pod tytułem opóźnianie zaprzysiężenia Nawrockiego,

mielibyśmy do czynienia z gigantycznym kryzysem politycznym, najprawdopodobniej, którym się zaczęły od rozruchów dużych w Warszawie w dniu niedoszłego zaprzysiężenia prezydenta Nawrockiego, bo PiS nie przez przypadek organizuje wielki wiec, czy wielką manifestację tego dnia w Warszawie, właśnie po to, żeby, jak to mówił policjant PiS, dopilnować zaprzysiężenia naszego zwycięzcy.

I jest oczywiste, że gdyby do tego nie doszło, to ten tłum by na to zareagował i to w sposób bardzo gwałtowny.

Jak mówił niegdyś minister Czarnek, też to przypomnę, bo to była właśnie taka klasyczny sposób, jak się robi zamachy stanu.

Mówił, że gdyby doszło jakichkolwiek nieporozumień w tej sprawie, to my na czele ludu Warszawy wprowadzimy naszego prezydenta do pałacu.

To tak się właśnie więcej robi zamachy stanu.

tylko zwykle z udziałem wojska, a nie tłumu, aczkolwiek są różne rodzaje zamachów stanu.

Jest ta książka, jest pokaźna literatura na ten temat, bo tam jest problem, czym się różni pucz od zamachu stanu.

W Polsce mamy pomieszanie z poplątaniem, kiedyś to słynne awantury w Sejmie za czasów pierwszych rządów PiSu, znaczy pierwszej kadencji tych ostatnich rządów PiSu, nazwano puczem, prawda, gdzie w istocie rzeczy pucz to jest zdefiniowany w politologii przewrót z udziałem wojska,

Nie wchodzę w to, bo to nie ten temat na wykłady w tym zakresie.

W każdym razie Hołownia niewątpliwie przeszarżował i otrzymał reprynendę z rąk Tuska, no taką dość, powiedziałbym, złośliwą, ale zarazem Tusk zapuentował to dość, tak powiedziałbym, żałośnie, no bo co nam Tusk mówi, że może liczyć tylko na ludzi w Pabianicach, tak?

Już tylko zostali mu ludzie w Pabianicach, bo w Warszawie już nie ma na kogo liczyć, tak?

Ale Tusk jest, czuje się zdradzony, po tym można sądzić.

Czy w takiej atmosferze w takim razie można dalej rządzić?

Można, tylko będzie się rządziło dużo trudniej, bo będzie miał z jednej strony za moment prezydenta Nawrockiego, który będzie, jak to już zapowiadałem tutaj niejeden raz, znacznie ostrzejszym przeciwnikiem od Andrzeja Dudy, a z drugiej strony będzie miał rozchybotaną koalicję, która ma...

Nie tylko problemy z tym, że Szymonowi Hołowni się zdarzają niewłaściwe kontakty czy niewłaściwe wypowiedzi.

Ta koalicja ma mnóstwo innych problemów, ale oczywiście katalizatorem, który to spotęgował jest taki, a nie inny wynik wyborów prezydenckich.

To jest jasne, że gdyby Rafał Trzaskowski wygrał te wybory prezydenckie, to Tusk dzisiaj byłby u szczytu swojej potęgi i rozdawałby karty, a tymczasem będzie musiał walczyć, powiedziałbym, utrzymanie resztek dawnej pozycji.

a tymczasem Polska 2050 jest już w okolicach 2%, tak więc... No więc dla tym polega dramatyzm Hołowni i to jego szamotanie, tylko że on się szamocze w niewłaściwym kierunku, bo on zamiast jeździć na spotkania po nocy z prezesem Kaczyńskim, zamiast mówić o zamachu stanu, powinien się poufnie, rzeczywiście bez kamer, spotkać z panem Musiem, z panem Tyszkiewiczem, zacząć rozmawiać o włączeniu Polski 2050 w nowy projekt polityczny.

I to powinien robić Szymon Hołownia.

A, jeszcze a propos, bo to gwoli ścisłości, dodam tylko, że prezydent Andrzej Duda w przyszłym tygodniu chce się spotkać z marszałkiem Sejmu.

Nie wiem po co już, bo to już jest ostatni tydzień.

No, żeby jeszcze jakoś zaistnieć.

Andrzej Duda wykonuje różne nerwowe gesty, próbujące, nawiasem rozmawiam, książkę wręczy o swoją nową, którą prezydent właśnie wydaje.

Prezydent stara się robić, co może, żeby jakoś tę książkę wypromować, by jeszcze jakoś nie dać o sobie zapomnieć, bo obawiam się, że bardzo wielu będzie chciało o nim zaraz po 6 sierpnia zapomnii prezydent się boi instynktownie tego procesu zapominania o tym, że był prezydentem.

Choć historycy, panie prezydencie, obiecują, pan nie zapomnął.

Właśnie napisałem taki tekst, który się ukaże lada moment w Interi podsumowujący

pańską dziesięcioletnią prezydenturę i zapewniam, że będzie pan miał godne miejsce w kolejnych wydaniach mojej historii.

Już pan tam ma, a jeszcze w kolejnym wydaniu na pewno poświęcę panu kilka ciepłych słów.

Podsumowanie za chwilkę też w wersji skróconej równii u nas prezydentury Andrzeja Dudy, ale to za chwilę.

Przechodzimy dalej.

O czym wiemy od weekendu został odwołany Campus Polska.

To była impreza organizowana przez środowisko Rafała Trzaskowskiego zawsze przed wyborami.

To była taka impreza, która miała zgromadzić młodych ludzi, młodych zwolenników Platformy Obywatelskiej czy Koalicji Obywatelskiej.

Rafał Trzaskowski pisze tak.

Kochani, jak wiecie, Kampus Polska to jedna z tych inicjatyw, która może i będzie zmieniać Polskę.

Tu po raz pierwszy tak wiele młodych osób realnie włączyło się w politykę w tym roku z powodów dosyć oczywistych.

Nie możemy zorganizować Kampusu Polska.

Przepraszam, Kompusu Polska Przyszłości w dotychczasowej formule.

Bardzo za to przepraszamy, ale obiecujemy, że wrócimy w sierpniu przyszłego roku.

Potrzebujemy czasu, aby zastanowić się nad tym, jak zorganizować się w zmieniającej się rzeczywistości.

Tak jakby Rafał Trzaskowski już się w tym momencie poddał.

Trzaskowski mówi, no z oczywistych powodów, no myślę, przegrałem wybory prezydenckie, nie ma czego świętować, a ponieważ nie lubię uroczystości żałobnych, no to w tym roku kampusu nie będzie, a może będzie w przyszłym roku, jak się przegrupujemy, czyli ja się zastanowię przez ten rok, co dalej ze mną to zrobię ten kampus.

No ale jak wiadomo, życie polityczne nie cierpi próżni i w to wkracza ktoś nowy.

Tak jest, proszę Państwa, Zryw to się nazywa.

W tej fundacji fundatorem jest Aleksander Sikorski.

Aleksander Sikorski, czyli syn Radosława Sikorskiego.

I Fundacja Zryw ruszyła właśnie z rekrutacją już jakiś czas temu do programu przywództwa publicznego.

To jest też takie spotkanie właśnie z młodymi.

Kilkudniowe spotkanie z młodymi w Tatrach we wrześniu ma się odbyć.

No i teraz pytanie, skoro tak, rezygnujemy z Kampusu Polska, robimy Zryw, czyli Rafał Trzaskowski rezygnuje, wchodzi...

otoczenie Radosława Sikorskiego.

Co to nam może powiedzieć o dużej polityce?

To nam oczywiście mówi, że Radosław Sikorski postanowił w końcu zacząć aktywniej grać na tej wewnętrznej scenie politycznej.

Po tym, jak mu się nie udało dwukrotnie zostać kandydatem Platformy na prezydenta, myślę, że postanowił zostać kandydatem Platformy na premiera.

Tyle tylko, że to nie jest jeszcze w sposób otwarty ujawnione.

Natomiast widać w wielu mediach,

że ta sprawa jest drążona i także w tym tygodniu był drążony premier Tusk w tej sprawie w TVN24.

Pojawił się, jeśli dobrze pamiętam, w środę, udzielił takiego obszernego wywiadu, z którego, mówiąc szczerze, niewiele wynikało, ale najciekawszy jego fragment dotyczył pytań o nową rolę z jednej strony Trzaskowskiego i tu powiedział Tusk, że się tym nie zajmuje, bo to nie moja sprawa,

a zapytany o nową rolę Sikorskiego powiedział, no zająłem się, zrobiłem go wicepremierem i w tym momencie redaktor Kraśko zaczął dociekać, prawda, czy przypadkiem Tusk nie widzi w nim swojego następcy i Tusk udzielił takiej odpowiedzi, z której mogłoby wynikać, że właściwie to nie jest wykluczone, po czym został dopytany, czy to chodzi o następną kadencję, na co powiedział, wszystko jest możliwe.

Czyli w domyśle odpowiedź Tuska była taka, że pytanie, czy szczera, to jest odrębna sprawa, ale nie powiedział tego wprost, ale

Nie wykluczył, że Sikorski może zająć jego miejsce i to bynajmniej nie za ileś tam lat, tylko może znacznie wcześniej.

To jest oczywiście, moim zdaniem, gra pozorów ze strony Tuska.

Ja dziś uważam, że on jest zdeterminowany, żeby utrzymać się w fotelu premiera, jak długo jest to możliwe.

Natomiast Tusk czeka na to, jakie będą nastroje, jakie będą sondaże jesienią.

Co będzie się działo po tym, jak się zacznie jego mecz bokserski z Karolem Nawrockim, bo tego nikt z nas nie wie.

To jest ten moment, kiedy oni już wchodzą na ring.

Ale jeszcze nie został odgwizdany, do 6 sierpnia nastąpi ten gwizdek sędziowski i panowie się zaczną boksować.

I tak jak mówię, po dosłownie paru tygodniach będziemy mieli sondaże.

Jeden z nich będzie szedł w górę, jeden będzie szedł w dół.

W razie notowania są takie, że to Nawrocki jest w rankingu zaufania, które właśnie ogłoszono na pierwszym miejscu.

Zaraz za nim jest Radek Sikorski.

Tuska jest daleko, daleko poza podium.

Także widać wyraźnie, że tu Tusk jest znacznie gorszym w punkcie startowym.

Natomiast to nie znaczy, że musi z definicji przegrać, ponieważ Nawrocki może popełnić błąd, jaki często popełniają nowicjusze.

Bardzo ciekawy, kto tu jaki ruch wykona.

Na razie widać, że panowie idą bardzo ostro na starcie.

Pamiętamy, kto się boksem interesuje, to wie, że tam ci zawodnicy wcześniej udzielają takich wywiadów, gdzie tam, prawda, mówią, jak to zniszczą, zgniotą tego przeciwnika.

No a później na ringu różnie się dzieje, tak?

Więc zobaczymy, jak to będzie wyglądało w tym przypadku.

Za granicę jest ten sondaż zaufania, to jedno.

Mamy jeszcze inny sondaż SW Research.

z którego wynika, że ponad połowa Polaków pozytywnie oceniła już pracę Radosława Sikorskiego, więc ta jego popularność cały czas... Tak, ewidentnie dzisiaj Sikorski wyrasta na najbardziej popularnego polityka obozu rządzącego, no i to w naturalny sposób by go predestynowało do przejęcia roli premiera, gdyby Donald Tusk zechciałby to stanowisko udostępnić, a na razie nie zechciał tego zrobić i nawet nie do końca jasno daje do zrozumienia, że to jest możliwe, ale tylko...

Jedyne, co zrobił, to tego nie wyklucza.

No bo uznał, że gdyby tak powiedział kategorycznie nie, koniec, ja będę premierem do końca, no to zdaje sobie sprawę, że to byłoby źle odebrane, więc on jest jednak człowiekiem dość przebiegłym.

W związku z tym bada nastroje i zastanawia się, jak mówię, istotną sprawą będą sondaże jesienią.

Poniedziałek.

Proszę Państwa, w poniedziałek wchodzimy w politykę międzynarodową, która też będzie rzutowała na nas.

W poniedziałek Unia Europejska podpisała, powiem, amerykańska deal na amerykańskich warunkach.

Donald Trump podpisał bardzo trudną dla Unii Europejskiej, ale dobrą dla USA umowę.

Pojawiło się takie ikoniczne zdjęcie z tego całego, nie wiem, chciałbym powiedzieć przedstawienia, ale z tego całego, z całej konferencji prasowej.

No właśnie, to jest zdjęcie, na którym Urszula von der Leyen siedzi,

Jakaś tak zbita z tropu, nie wiem.

I to oddaje istotę tego porozumienia.

Powiemy o co chodzi w tym porozumieniu.

Chodzi o 15% słana większość europejskich produktów i dodatkowo Unia Europejska zgodziła się zakupić amerykańską energię za 750 miliardów dolarów i zainwestować w USA dodatkowe 600 miliardów dolarów ponad obecny

Donald Trump oczywiście zadowolony, nie omieszkał również dać pstryczka Unii Europejskiej, poszło o imigrację i o wiatraki.

Immigration Europe has a tremendous problem, and we do too, but we've sealed our borders, we have nobody coming in, and we have hundreds of thousands of people being taken out, and the bad ones first, and I think we're doing a very good job of that, but we have, I mean, it literally registered zero people last month, you probably saw that, nobody.

I Europa ma bardzo podobne problemy.

Są ekonomicznie niepokojące.

Bo ekonomiczni nie są naprawdę ekonomiczni.

To są polityczne hacki.

To są ludzie, którzy...

Oni prawie chcą zniszczyć kraj, ale patrzcie na te piękne południe na całym świecie.

Wiele krajów staje się mądrymi, nie pozwalają na to.

To najgorsza formuła energii, najpiękniejsza formuła energii, ale... Wody nie powinny być pozwalane.

Bardzo ciekawy zabieg.

Donald Trump opowiada się negatywnie o wiatrakach.

I teraz pytanie do Pana.

Czy on ma rację, że te wiatraki rzeczywiście są tak paskudne?

Czy może to jest taki sprytny zabieg sondażowy, bo przecież Unia Europejska kupi amerykańską energię za 750 miliardów?

Nie, to jest oczywiście element marketingu, bo Trump jest biznesmenem i właśnie zrobił świetny interes, wykorzystując, krótkoterminowy świetny interes, wykorzystując strategiczną przewagę Stanów Zjednoczonych nad Unią Europejską.

Ale jakie są praźródła tej przewagi?

Otóż te źródła mają charakter militarny, ponieważ w moim przekonaniu, gdyby nie to, że Unia Europejska jest bezbronna, ponieważ kraje Unii Europejskiej przez dekady nie inwestowały w obronę ciesząc się z darmowego amerykańskiego parasola, teraz płacą za to rachunek.

Bo gdyby Unia Europejska miała potencjał militarny odpowiadający jej potencjałowi ekonomicznemu, to prawdopodobnie te negocjacje skończyłyby się nieco inaczej i mniej korzystnie dla Trumpa.

I Unia płaci dzisiaj cenę za lata zaniedbań.

Tylko jest pytanie, czy gdyby Unii Europejskiej nie było, to kraje poszczególne byłyby poważniejszym partnerem dla Ameryki, czy mniej poważnym?

Bo moim zdaniem byłyby traktowane jeszcze bardziej obcosowo, bo byłyby jeszcze słabsze.

I na tym polega hipotetyczna przewaga Unii, że te malunki w sumie z amerykańskiej perspektywy kraiki łącznie tworzą całkiem pokaźny...

pokaźnego gracza gospodarczego, tylko że ten gracz gospodarczy zaniedbał niestety swoją własną ochronę, a jak ktoś jest bogaty, to dba o ochronę.

Tymczasem Unia Europejska kompletnie to zaniedbała i w tej chwili my musimy jako Unia odbudować nasz potencjał obronny.

Jeśli to się uda, nie wiem, czy to się uda, ale jeśli to się uda, to myślę, że za 10 mniej więcej lat

negocjacje Unii z następcą Trumpa będą zupełnie inaczej wyglądały, ponieważ Unia już nie będzie potrzebowała tego amerykańskiego parasola obronnego i będzie mogła odreagować.

I z tego punktu widzenia powiedziałem, krótkoterminowo Trump rzeczywiście ugrał bardzo dużo i nie tylko w relacjach z Unią, z wieloma innymi krajami, ponieważ...

wykorzystuje tą militarną przewagę Stanów Zjednoczonych.

Na wielu obszarach, nie tylko obszarze europejskim.

Rzecz w tym, że to ma swoje dalekosiężne konsekwencje, bo w wielu krajach zacznie się teraz myślenie, no dobrze, ale przecież my nie możemy się dawać wykorzystywać w nieskończoność tym Amerykanom.

Musimy znaleźć inne rynki zbytu.

Musimy zacząć inaczej właśnie inwestować w naszą obronę niż dotąd.

Musimy tworzyć inne porozumienia.

To, co próbują już kraje BRICS zrobić,

próbując na przykład zdetronizować dolara jako walutę światową.

Otóż euro ma się całkiem dobrze i dalszy rozwój euro może hipotetycznie sprawić, że gdybyśmy zdołali do tego przekonać wiele innych krajów poza Zachodu do tego, że to euro jest sensowniejsze niż dolar, to moglibyśmy próbować Amerykanami grać.

Tylko mówię, to by wymagało dalekosiężnych działań ze strony Unii Europejskiej.

krótkoterminowo Unia przeprowadziła operację kontrolowanej kapitulacji przed Trumpem, bo de facto nie miała wyjścia.

Rozpoczęcie wojny handlowej ze Stanami Zjednoczonymi osłabiłoby gospodarczo oba kraje, bo to nie jest tak, że w sensie gospodarczym Unia by na pewno przegrała ze Stanami.

To już tak nie jest proste.

Natomiast to by oznaczało zachwianie tego parasola militarnego, bo Amerykanie by się zaczęli odgrywać na innych obszarach, czyli na obszarze militarnym.

A po drugie, prowadziłoby do trwałego pęknięcia w obrębie obozu zachodniego w kontekście nadciągającej być może konfrontacji z Chinami.

Co nie leży w interesie ani Stanów Zjednoczonych, ani Europy.

Także dobrze, że ten układ został podpisany.

Natomiast oczywiście on nie jest równoprawny.

On jest upokorzeniem Europy.

I jak się zawsze kogoś upokarza, to prędzej czy później ten ktoś upokorzony odreagowuje.

Pytanie, kiedy Europa i czy w ogóle odreaguje.

Jeśli się Unia Europejska rozleci, to nie będzie miał kto odreagowywać.

I z tego punktu widzenia z Amerykanii odnieśli już sukces długofalowy.

Właśnie, bo to była sytuacja, w której rzeczywiście w normalnych czasach to raczej Unia Europejska nie wyobrażała sobie wprowadzenia 15% ceł.

Ale to znaczyło, że Donald Trump zaproponował 30% ceła w kwietniu.

I już można było zbijać.

Bo to jest klasyczna strategia negocjacyjna.

Elementarz w każdym marketingu i biznesowych negocjacjach.

Najpierw stawiasz bardzo wysokie warunki, które są absolutnie do przyjęcia, ale z góry wiesz, że ta druga strona ich nie zaakceptuje.

Później obniżasz stopniowo swoje żądania i ta druga strona ma poczucie wow, no tak się sprzedaje towar.

Najpierw się daje cenę 1000 zł, ale damy wam rabat 30%.

No to są klasyczne metody oddziaływania, tylko jak powiadam, to by nic nie dało, gdyby nie ta amerykańska dominacja militarna i to poczucie strachu Europy przed Putinem.

Więc tutaj Trump to bardzo dobrze rozegrał.

Z punktu widzenia, jak mówię, krótkoterminowych interesów Ameryki poszło perfekcyjnie.

Natomiast czy długoterminowo Ameryka na tym dobrze wyjdzie, bo przecież to nie tylko wobec Unii Europejskiej tego typu metody stosuje Trump, tylko wobec całego świata, to się okaże.

Bo moim zdaniem Trump kładzie podwaliny pod zmierzch dominacji amerykańskiej w świecie, w całym świecie, nie tylko w Europie.

Bo to będzie miało dalekosiężne konsekwencje, dlatego że on przestał pewne rzeczy, które dawniej w zawalowany sposób Amerykanie robili, teraz robi w sposób brutalny i otwarty, a to nigdy nie służy dobrze wzajemnym relacjom.

Znaczy wymuszanie pewnych rzeczy długofalowo się źle kończy.

I na tym polega na przykład przewaga Chińczyków.

Jak się obserwuje, jak działa imperializm chiński, to może zwrócić uwagę, że Chińczycy z zasady nikomu nie grożą.

Chińskie państwo nigdy nie dokonywało właściwie w ostatnich kilkuset latach żadnych inwazji.

Natomiast Chińczycy robią podbój przez handel, przez podkładanie coraz to bardziej niekorzystnych dla tego, kto podpisuje układów.

Ale dlaczego to robią?

Tak było z inwestycjami na przykład w Afryce, która ma ogromne problemy.

Poszczególne kraje afrykańskie potrzebały inwestorów.

Wcześniej tam robili wszystko, co chcieli Amerykanie i nagle się pojawili Chińczycy.

Zaproponowali nieco lepsze warunki.

Po czym jak już postawili tam nogi, to z czasem te warunki się pogarszają.

Ale Amerykanie zostali już z Afryki w dużym stopniu wypchnięci i podobnie Chińczycy z wielu innych obszarów świata wypierają amerykańskie wpływy właśnie metodą traktatów handlowych, inwestycji budowlanych, no różnych cukiereczków, także korupcji, o czym się milczy, ale przecież wiadomo, że Afryce bez łapówek się niewiele załatwi.

Chińczycy są w tym mistrzami i to się okazuje taką powiedziałbym skuteczniejszą metodą niż taki twardy imperializm w stylu Trumpa walenie pięścią stół.

A ja się jeszcze zastanawiam, panie profesorze, nie wiem, czy pan się zgodzi z tą oceną, że Unia Europejska zachowuje się troszkę jak taki gnębiony dzieciak w szkole, który jest gnębiony z jednej strony przez Amerykanów, z drugiej strony przez Chińczyków, ale sam... I Putina.

I Putina jeszcze, ale sam się nie odwinie, żeby oddać i Amerykanom, i Chińczykom.

No nie odwinie się, bo nie ma czym.

No właśnie.

No właśnie.

I tą agresję swoją wyładowuje na...

obywatelach Unii Europejskiej.

Na nas są nakładane coraz to nowsze podatki.

Nie, to tak bym nie szedł w tym kierunku.

Nie, problem polega na tym, że stworzono mechanizm decyzyjny, który jest niewydolny.

Mówię o Komisji Europejskiej, który po prostu usiłuje rozwiązać zbyt wiele problemów naraz, który się pakuje w krucjaty cywilizacyjne w rodzaju polityki klimatycznej, które nie uratują klimatu na ziemi.

Co nie znaczy, że ja uważam, że i tu się z Trumpem fundamentalnie nie zgadzam, że wiatraki są bez sensu i powinny być zakazane.

Nie.

Wiatraki powinny być stosowane przede wszystkim tam, gdzie jest dużo wiatru, czyli przede wszystkim na morzu.

To po pierwsze, więc przede wszystkim więcej na morzu, mniej na lądzie.

Ale są takie obszary, gdzie Polska akurat jest nietypowa, bo w Polsce jest jeszcze dużo zieleni.

Ale jak się jeździ po Europie Południowej, jak wielu z naszych rodaków widziało te pustkowia hiszpańskie czy włoskie, gdzie po prostu nie ma w ogóle możliwości uprawiania rolnictwa, to tam te wiatraki sobie mogą stać.

W Polsce też takie rejony niestety będziemy mieli, bo stepowienie na przykład pewnych obszarów Wielkopolski postępuje.

I tam może plus pomoże, gdzie tych wiatraków już trochę postawiono.

Zgadzam się w jednym z Trumpem.

Wiatraki nie rozwiążą problemów energetycznych.

W ogóle odnawialne źródła energii, tu bardziej wierzę w fotowoltaikę, czyli energię słoneczną niż wiatrową, są tylko uzupełnieniem miksu energetycznego, którego fundamentem musi być na obecnym etapie rozwoju cywilizacji ludzkiej energetyka jądrowa.

Dlatego, że paliwa kopalne, które nam wciskają różni ludzie myślący niestety starymi kategoriami, mają tą zasadniczą wadę, że są nieekologiczne.

trują ludzi i zabijają ludzi.

Tu już nie chodzi tylko o zmiany klimatyczne, tylko chodzi o nasze zdrowie.

My musimy stopniowo odchodzić od węgla, chyba że będziemy nasi uczeni, czego nie zrobiono, w stanie wymyślić technologię czystego węgla, co uważam, że zostało zaniedbane przez Polskę, mówię już kiedyś o tym w programie, że Polska powinna od lat 90. być pionierem w badaniach nad wykorzystaniem węgla właśnie do celów technologii czystego węgla.

I tutaj żeśmy niestety nie przedstawili żadnych propozycji i ciągle ich nie mamy.

Być może to jeszcze można zrobić.

No ale chciałbym, żeby jakiś rząd tym zajął.

Na razie żaden się tym nie zajmuje.

Mamy tylko na tych, którzy mówią, że trzeba fedrować, fedrować jak prezydent Nawrocki, nawołując się do jego idola Trumpa.

No i na tych, którzy mówią, że z węglem nie pojedziemy dalej, bo moim zdaniem rzeczywiście z węglem na dłuższą metę nie pojedziemy.

Do ludzi myślących starymi kategoriami jeszcze dzisiaj wrócimy, drodzy Państwo.

Spokojnie, za chwilę taka osoba jeszcze się u nas pojawi.

Natomiast teraz zamieszanie w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji.

Maciej Świrski został odwołany z funkcji przewodniczącego KRRiT, ale to było ciekawe dość zjawisko, dlatego że w poniedziałek Krajowa Rada przekazała, że Świrski został odwołany za stanowiska szefa organu

ustawową większością czterech głosów.

Sam zainteresowany twierdził wtedy, że głosowanie Rady było nielegalne.

Po czym już dzień później rano wydał oświadczenie, z którego wynika jednak, że nie zamierza dłużej pracować na stanowisku szefa Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

Co się stało przez noc, że panie Macieju Świrskiego?

To jest bardzo ciekawe, tym bardziej, że prezes Kaczyński, który fragment jego konferencji prasowej w innym kontekście dzisiaj pokażemy, w trakcie tej konferencji bronił pana Świrskiego i mówił, że nie ma podstaw do jego odwołania.

Tyle tylko, że on go bronił przed większością sejmową, która go postanowiła postawić przed Trybunałem Stanu, bo taki wniosek został przegłosowany.

Tyle tylko, że nie będzie żadnego Trybunału Stanu wydającego się przewidzieć dla pana Świrskiego, bo przypomnę, że z urzędu zgodnie z konstytucją przewodniczącą Trybunału Stanu jest pierwsza prezes Sądu Najwyższego, czyli pani Manowska, która ani myśli zwoływać Trybunału Stanu bez zgody nowogrodzkiej, a więc żaden pisowiec, dopóki ona będzie na czele prezesury, będzie prezesem Sądu Najwyższego, nie stanie przed żadnym Trybunałem Stanu, niezależnie od tego, co sobie Sejm uchwali.

Natomiast stało się coś ciekawego wewnątrz PiSu.

Wydaje się, że tę uchwałę Sejmu przeciwnicy pana Świrskiego z Krajowej Rady, nawiasem już nominowani tam przez PiS, bo w całej Krajowej Radzie jest tylko jeden profesor Kowalski, nie z PiSu.

Cała reszta to są PiSowcy, czy raczej panie z PiSu, bo tam panie też są.

I właśnie jedną z tych pań, panią Glapiak, wybrano na miejsce pana Świrskiego.

To jest taki w istocie czy operetkowy przewrót.

Instytucji, która jest w dużym stopniu wydmuszką z prostego powodu jest umocowana w Konstytucji.

Teoretycznie powinna zarządzać mediami, ale ponieważ w praktyce rząd Tuska zablokował w Krajowej Radzie możliwość realnego działania, to jedyne co mógł pan Świrski i za to go przed Trybunałem Stanu chcę postawić, blokował przelewy dla TVP w likwidacji.

mówiąc, że to wszystko jest nielegalne i on nie będzie tych przelewów, co to z abonamentu płynął, dawał do TVP, co zresztą i tak, powiedzmy sobie jasno, nie ma większego znaczenia, bo ta kwota nie jest specjalnie w budżecie TVP znacząca, bo ten abonament od czasów, jak Tusk go przed laty zaczął dezawuować, już prawie nikt nie płaci.

I to zresztą pokazuje skalę, powiedziałbym, chaosu panującego w Polsce, gdzie tej sprawy do dziś nie uregulowano ani zarządów PiS-u, ani obecnie.

Ale finał tego wszystkiego jest taki, że mamy do czynienia z jakimś tajemniczym konfliktem w rodzinie PiS-owskiej, który prezes Kaczyński będzie musiał jakoś rozwiązać, no bo ewidentnie przewodniczący Świrski zdecydował się ustąpić, bo mu pewnie wyperswadowano, że dalszy konflikt, prawda, wewnątrz środowiska PiS-owskiego w Krajowej Radzie nie służy partii.

No więc dla dobra partii, choć...

wolał pisać o ojczyźnie w swoim oświadczeniu Polsce.

Przewodniczący Świrski uznaje, że nie będzie przewodniczył, choć czuje się dalej tym przewodniczącym.

No i co dalej?

No dalej będzie, może dołożyć do pana Barskiego, prokuratora krajowego w zawieszeniu.

Powinien taki klub stworzyć ludzi, którzy się uważają za przewodniczącego Krajowego Rady, prokuratora krajowego.

Pan Romanowski się może uważać za posła, siedząc na wygnaniu w Budapeszcie.

Oni mogą

taki klub założyć czekających na zmianę władzy w Polsce i spotykać się od czasu do czasu przy kawie w Warszawie bądź w Budapeszcie i dyskutować sobie nad tym, co zrobią, jak już PiS wróci do władzy, jak to oni wszystkich powyrzucają i porozstawiają po kontach.

Tyle na razie pan Świrski może robić.

Jest troszkę tak, panie profesorze, że to mogło wyglądać z punktu widzenia właśnie Prawa i Sprawiedliwości w ten sposób, że jeżeli Maciej Świrski upierałby się cały czas, że jest prezesem Krajowej Rady, to być może Telewizja Polska na przykład by w jakiś sposób zbojkotowała zaprzysiężenie prezydenta Karola Nawrockiego, prawda?

No ale gdyby zbojkotowała... Pojawiają się takie głosy, że poświęcono Macieja Świrskiego w imię dobrego przedstawienia w mediach publicznych zaprzysiężenia Karola Nowickiego.

No nie, ale ja tego nie kupuję, dlatego że gdyby z jakiegoś powodu TVP popełniła jakiś absurdalny błąd, nie transmitując tego zaprzysiężenia, to będą to transmitowały inne media na czele z Telewizją Republika, która, przypomnę, zbiera pół miliona, już zebrała znaczną część z tego pół miliona na...

unikalną transmisję, wyjątkową, niepowtarzalną, takiej, której nigdy, nigdzie nikt nie widzii za te pół miliona zobaczymy, bo ja nie wątpię, że te pół miliona za chwilę zostanie zebrane.

Więc nawet gdyby TVP tego nie ztransmitowała, wszyscy by oglądali to w telewizji Republika, podnosząc jeszcze bardziej oglądalność, ja tego nie kupuję.

Tam po prostu chodzi, mówiąc wprost, o jakieś osobiste ambicje i kontrowersje.

Pan Świrski, co wszyscy wiedzą, którzy mieli z nim do czynienia, jest człowiekiem trudnym,

I zdaje się, że tą swoją trudną osobowość odczuli też pozostali członkowie Krajowej Rady, także z tego samego obozu politycznego i wykorzystali uchwałę Sejmu, żeby pana Świrskiego w końcu się pozbyć.

Tak raczej to interpretuję.

Przechodzimy do wtorku.

We wtorek zadziałały nasze służby.

Bardzo dobrze zadziałały nasze służby.

Tu trzeba ich pochwalić, dlatego że ustalono...

że dwa pożary z 24 roku, 23 maja w Warszawie i 30 maja w Radomiu, to była akcja rosyjskiego wywiadu.

Zatrzymano... Podpalaczem był 27-letni kolumbijczyk, który działał właśnie na zlecenie Rosjan.

I te pożary były przedstawione w rosyjskiej propagandzie jako rzekome podpalenie składów z darami dla Ukrainy, więc one jakby przedstawiały Polaków jako...

jako przeciwników Ukrainy, że nawet u nas dzieje się pod tym względem coś złego.

Ale co ciekawe, Kolumbijczyk został w ogóle zatrzymany też w Czechach.

Tam dostał 8 lat więzienia za podpalenie zajezdni autobusowej w Pradze i planowanie podpalenia centrum handlowego.

U nas grozi mu od 10 lat do dożywocia.

Co możemy w takim razie powiedzieć o tej sytuacji?

To znaczy, że rosyjskie służby zaczęły werbować ludzi z Ameryki Południowej do tego, żeby prowadziły działania dywersyjne na terenie naszego kraju?

Najwyraźniej, ale to znaczy, że mają kłopoty z werbowaniem Ukraińców, dlatego że najcenniejsi z punktu widzenia siania niezgody między Polakami a Ukraińcami, z punktu widzenia interesów rosyjskiego, byliby właśnie Ukraińcy w roli takich, a była pewna grupa Ukraińców, którym się udało zwerbować.

nie wystarcza, zaczynają werbować wśród latynosów, którzy rzeczywiście mają łatwość wjeżdżania z racji ruchu bezwizowego na terytorium Unii Europejskiej.

I tu rzeczywiście strona polska zaczęła podnosić na forum unijnym, żeby zaostrzyć pewne kryteria wpuszczania, ale obawiam się, że tutaj opór Hiszpanii i Portugalii, a więc krajów, które mają historycznie ścisłe związki z Ameryką,

będzie bardzo silny i raczej tych obostrzeń tak łatwo nie uda się w skali Unii wprowadzić, więc raczej to będzie prowadziło do, powiedziałbym, zamierania strefy Schengen.

To znaczy my, jak się coś będzie powtarzało, zaczniemy wprowadzać najprawdopodobniej na lotniskach, ale też na przejściach granicznych lądowych, mówiąc krótko, kontrolę dodatkową wobec krajów z tych krajów, takich jak Kolumbia i nie będziemy ich wpuszczać po prostu do Polski.

I to się tak skończy.

Natomiast ja uważam, że Polska powinna, tu podam pewien pomysł bardzo kontrowersyjny, bo kosztowny, który mógłby nieco zniechęcić wywiad rosyjski do tego rodzaju działań.

Nie proponuje bynajmniej działań dywersyjnych na terytorium Rosji, natomiast proponuje takie oto ogłoszenie przez polskie władze, że ilekroć strona polska zatrzyma jakiegoś dywersanta, który dokonał takiego aktu sabotażu, bądź próbował go dokonać,

ten delikwent w toku śledztwa okaże się, że był wynajęty przez wywiad rosyjski, tlekroć Polska przekaże określony rodzaj uzbrojenia stronie ukraińskiej.

To jest kosztowne, ale moim zdaniem to by dało Rosjanom do myślenia, czy im się to aby opłaca.

Czy warto palić halę na Maryi Wilskiej w zamian za to, że Polacy przekażą bardzo określoną ilość uzbrojenia stronie ukraińskiej.

bo to myślę, oni tam kalkulują cały czas.

Oczywiście jest to kosztowne, ale trzeba powiedzieć jasno, my jesteśmy w stanie wojny hybrydowej z Rosją, na razie nie giną nasi żołnierze, nie mamy nalotów, nie mamy bombardowań i chwała Bogu, natomiast niewykluczone, że to może nastąpić.

Dlatego ja od początku mówiłem, to jest także nasza wojna.

Wszyscy ci, którzy dziś w Polsce mówią, nie, to nie jest nasza sprawa,

Zaprzestańmy jakiegokolwiek wspierania Ukrainy i dogadajmy się z Putinem.

Nie rozumieją, czym jest rosyjski nacjonalizm i nie rozumieją, że on będzie się potrzebował kolejnych ofiar.

To znaczy, że ich niczego historia nie nauczyła.

Historia Polski ostatnich kilkuset lat, kiedy byliśmy wielokrotnie ofiarą imperializmu rosyjskiego.

I tyle mogę im powiedzieć.

Więc ja uważam, że powinniśmy jeszcze więcej inwestować w odpowiedzi na to, bo samo zamykanie naszych przedstawicielstw dyplomatycznych w Rosji, co już Sikorski zrobił, zamykając kolejne konsulaty rosyjskie w Polsce i w Odwecie Rosjanie zamykali nasze w Rosji, to nic nie da.

Ta droga prowadzi do zerwania stosunków dyplomatycznych, to nie ma sensu.

Rosjanie raczej wolą innego rodzaju, przyjmują do wiadomości innego rodzaju argumenty, no właśnie takie o charakterze siłowym.

Proszę Państwa, teraz porozmawiamy o postaci, której być może Państwo nie znacie nawet i pierwszy raz o niej usłyszycie.

Mariusz Haładyj ma być wspólnym kandydatem koalicji rządzącej na nowego szefa Najwyższej Izby Kontroli.

Kim jest pan Mariusz Haładyj?

Pan Mariusz został na stanowisko szefa prokuratorii generalnej powołany w lutym 2019 roku przez ówczesnego premiera Mateusza Morawieckiego.

Między lutym 2012 a listopadem 2015 był podsekretarzem stanu w Ministerstwie Gospodarki.

Z kolei w Ministerstwie Rozwoju funkcję pełnił podsekretarza stanu.

Od grudnia 2015 do stycznia 2018.

Wszystko to oczywiście za rządów Prawa i Sprawiedliwości.

Tak, ale pan Haładyj zaczął swoją karierę w administracji państwowej na stanowisku wiceministra jeszcze za pierwszych rządów Platformy Obywatelskiej.

Czyli można powiedzieć ponadpartyjnych.

Bo to jest przykład profesjonalnego, jak sądzę, ponadpartyjnego urzędnika, który niestety najprawdopodobniej znajduje się teraz między młotem a kowadłem, ale woli między stylą a chabrybną.

Dlatego, że z jednej strony, po tym jak się jego nazwisko, kandydatura pojawiła, zaczęła protestować przeciwko niemu lewica, mówiąc, że to nie jest z nimi uzgodniona kandydatura.

Pani posłanka Żukowska zaatakowała go, że... Jest kandydatem, ale marszałka Sejmu.

Kandydatura nie była uzgodniona z lewicą.

Dokładnie.

I zarzuca mu się, że służył rządom pisowskim.

Tymczasem chciałbym, żebyśmy teraz wysłuchali, co zechciał powiedzieć zapytany o tą kandydaturę na konferencji prasowej prezes Kaczyński.

To jest niewątpliwie bardzo sprawny urzędnik, my tego nie kwestionujemy, ale jeżeli ktoś chce przyjmować od tej władzy wysokie i ważne stanowisko, to ja mogę powiedzieć jedno, nie zasługuje na zaufanie ze względów moralnych.

I to jest właśnie sedno polskiej polityki i przekleństwo wszystkich tak zwanych państwowców w Polsce.

Nie możesz wziąć, nawet jeżeli my cię dobrze oceniamy od tamtych czegokolwiek, no bo to cię dyskwalifikuje moralnie.

Od nas tak, tylko że ta druga strona powie, no nie, no kolaborant PiS-owski, tak?

To jest ta paranoja, która niszczy państwo polskie.

Ja nie wiem, czy pan Hałady jest najlepszym możliwym kandydatem na prezesa NIK-u.

Być może są lepsi.

Pan prezes Kaczyński powiedział, że naszym kandydatem jest pan Dziuba, z nas służony działacz PiS-u.

który miał być takim aniołem stróżem przy obecnym prezesie Banasiu i miał zająć jego miejsce po tym, jak prezes kazał Banasiowi ustąpić.

Po tym, jak odkrył, że Banaś ma niewłaściwy życiorys, albo raczej upubliczniono niewłaściwe kawałki życiorysu obecnego prezesa Banasia.

Tyle tylko, że pan Dziuba jest po prostu politykiem PiSu.

apartyjnego urzędnika, który pokazał, że musiał być na tyle dobry, że PiS go nie wyrzucił, czyli musiał być na tyle sprawny, że po tym, jak najpierw zaczął karierę za pierwszych rządów Tuska, przetrzymał i awansował za rządów PiSu, a teraz prezes Kaczyński mówi, że skoro śmie nie od nas, tylko od nich przyjmować tą nominację, to absolutnie go to moralnie dyskwalifikuje.

Otóż ja chcę powiedzieć, że to dyskwalifikuje moralnie prezesa Kaczyńskiego, bo to jest człowiek, który nie ma w sobie za grosz moralności.

państwo polskie.

To, co robi prezes Kaczyński.

Najlepsza jest ostentacja, z jaką on to robi.

On się uważa za jakieś sumienie tego narodu i on mówi, no nie, no nie, jeżeli pan Haładyj przyjmuje, prawda, nominację z rąk tego zdeprawowanego Tuska, tej koalicji, prawda, choć tak naprawdę akurat chodzi tutaj o kandydata Hołowni, którego akurat PiS-owcy teraz nagle polubili po tym, jak zaczął gadać o zamachu stanu, no to nie, nie, to on nie może być.

Jak powiadam...

W ten sposób państwo polskie się nam rozleci w ciągu najbliższych paru lat, ponieważ wszyscy ludzie pełniący funkcje publiczne po pierwsze będą nieustannie jak chorągiewka machać od kogo można, od kogo nie można, będą się orientować na tą, bądź drugą stronę, no ale na dłuższą metę dojdzie do sytuacji, w której jednak trzeba będzie być po którejś stronie, bo nie można tak nieustannie przeskakiwać i będziemy mieli zatem dwie grupy urzędników, które się będą co kilka lat totalnie wymieniały.

I wszystkie sprawy będą zaczynane od nowa, no bo wiadomo, że wszystkie te sprawy ci poprzednicy musieli robić źle i są zdemoralizowani, zdegenerowani, skorumpowani, tylko nasi są uczciwi i profesjonalni.

To jest paranoja, która nam grozi i jeżeli tego nie powstrzymamy, a wszystko na to wskazuje, że tego nie powstrzymamy, to poziom degradacji państwa polskiego będzie...

szedł drogą prokuratury, o której dzisiaj powiem, bo prokuratura jest tu w forpocznie, moim zdaniem, tej struktury najbardziej dzisiaj zdegenerowanej w państwie polskim.

Sześć lat musiało minąć, żeby z polityki takiej, powiedzmy, normalnej zrobiła nam się polityka plemienna, bo tak jak Pan mówił, on zaczynał pracę jako urzędnik za rządów Donalda Tuska i wtedy Mateusz Morawiecki i PiS nie widzieli żadnych problemów, żeby go przyjąć.

I awansować.

I awansować, tak.

No dobrze, na tej konferencji, bo to też jest bardzo ciekawe, na tej konferencji pojawiła się też ocena Jarosława Kaczyńskiego, ocena Andrzeja Dudy przez Jarosława Kaczyńskiego.

Prezydentury Andrzeja Dudy przez Jarosława Kaczyńskiego.

Jak Państwo myślicie, jak prezes Jarosław Kaczyński ocenia prezydenturę Andrzeja Dudy?

Na pewno miał tą wielką zaletę, że dwukrotnie wygrał, raz kandydując z bardzo trudnej pozycji, bardzo słabej, a mimo wszystko wygrał.

Oczywiście był ogromny wysiłek partii, ale w żadnym razie nie kwestionuję też jego wysiłku, jego talentów jako przyczyny.

tego zwycięstwa.

Drugi raz, mimo że był prezydentem, to sytuacja też była trudna i tym razem przeciwnik był też nieporównanie trudniejszy i też wygrał.

I to na pewno było wydarzenie dla Polski bardzo dobre.

Jeżeli chodzi o ocenę generalną, to trzeba troszkę poczekać, bo to jest kwestia, o którą trzeba w odpowiedni sposób przemyśleć.

Ja w tej chwili nie jestem gotowy do formułowania tego rodzaju ocen.

10 lat prezydentury i dwa plusy.

Tak i to jest kwintesencja stosunku Kaczyńskiego do ludzi, którym naprawdę zawdzięcza bardzo dużo, a prawdopodobnie nikomu Jarosław Kaczyński nie zawdzięcza tyle, co Andrzejowi Dudzie, bo gdyby nie jego dwukrotne zwycięstwa i jego bardzo spolegliwa wobec rządów PiSu postawa,

to Jarosław Kaczyński nie stałby się najpotężniejszym politykiem w Polsce i przez 8 lat nie dzierżyłby głównej władzy w Polsce.

Tymczasem nie jest w stanie powiedzieć jednego ciepłego zdania o Dudzie.

Bo Duda ośmielił się kilkakrotnie mu przeciwstawić.

I to powiedziałbym nie w sprawach absolutnie najbardziej fundamentalnych, tylko w szczegółowych sprawach, jak na przykład ustawy sądowe, kiedy bronił roli urzędu prezydenta w stosunku do pana Ziobry, który chciał większość władzy nad sądownictwem oddać w ręce ministra sprawiedliwości.

czyli swoje.

A potem Duda podpisał wszystkie te ustawy, które szły w duchu pisowskim, demolując do reszty wymiar sprawiedliwości.

A mimo to prezes Kaczyński nie jest zdolny i powiada, oczywiście on wie, że nie może powiedzieć tego, co naprawdę myśli o Dudzie, no bo to by wywołało szok, więc mówi, że musimy to przemyśleć, nie jest gotowy do generalnej oceny, to kiedyś w przyszłości opowie.

Przypominam panie prezesie Kaczyński, że po przegranych wyborach z października 23 roku, a raczej wygranych przez PiS, ale w efekcie których straciło Prawo i Sprawiedliwość władzę, obiecał pan, że pan za jakiś czas przedstawi kompleksowe przyczyny tamtego wyniku.

Dlaczego on był taki?

Pan do dziś tego nie zrobił.

Pan do dziś tego nie zrobił i wiemy dlaczego pan to nie zrobił, bo pan musiał dokonać samokrytyki swoich błędów kierowania PiSem.

przed październikiem 23 roku.

Podsumowując, prezes Kaczyński ilekroć musiałby powiedzieć coś nieprzyjemnego, woli mówić, że wymaga to czasu, omówimy to później, prawda?

Oczywiście nie jest jedynym, który tak robi, tylko że tutaj akurat ta niewdzięczność prezesa wobec Andrzeja Dudy jest po prostu, to są Himalaje niewdzięczności, dlatego chciałem, żebyśmy to odnotowali w tym programie.

Ciekawe, jak później określi prezydenturę Karola Nawrockiego, który wydaje się, że... A, to zobaczymy, to zobaczymy, to będzie bardzo ciekawe.

Zatęskni być może jeszcze z Andrzejem Dudą.

Tymczasem Andrzej Duda, a tu już przechodzimy do środy, przyspiesza na samym finiszu swojej prezydentury.

Pozbawił Srebrnego Krzyża Zasługi Jolantę Małgorzatę Langę.

To była współpracowniczka Służby Bezpieczeństwa, która ze swoim nieżyjącym już mężem zwalczała księdza Franciszka Blachnickiego.

Odznaczenie wręczył jej w 1997 roku ówczesny prezydent Aleksander Kwaśniewski.

Teraz Andrzej Duda to odznaczenie odebrał, bo ma takie prawo, ale jednocześnie prezydent Andrzej Duda...

Na tydzień przed złożeniem swojego urzędu przyznał też dwa, na przykład inne ordery, między innymi dwa ordery, między innymi dla, trzy przepraszam, dla braci Michała i Jacka Karnowskich, a także dla Magdaleny Ogórek.

Jacek i Michał Karnowscy dostali Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski za wybitne osiągnięcia zawodowe i społeczne oraz zasługi dla wolnej Polski, natomiast Magdalena Ogórek Złoty Krzyż Zasługi za działalność społeczną i wkład w zachowanie polskiego dziedzictwa narodowego.

To jest takie pożegnanie się z urzędem, obdarowanie chyba swoich ludzi.

No tak, ale ja powiem w ten sposób, to, że pani Lange, dawniej Gontarczyk, została pozbawiona tego odznaczenia, uważam za uzasadnione.

Wprawdzie uznawanie, że ona na pewno zamordowała księdza Blachnickiego nie jest, moim zdaniem, do końca udowodnione, ale z całą pewnością uczestniczyła w jego inwigilacji i jako taka nie zasługuje na absolutnie odznaczanie.

Natomiast odznaczenie braci Karnowskich jest uzasadnione.

Ja nie wiem, czy nawet wyższego odznaczenia niż krzyż oficerski nie powinni dostać, bo ich zasługi dla prezydentury Andrzeja Dudy dla Prawa i Sprawiedliwości są ogromne.

To nie łączy się.

Są to jedni z najwybitniejszych propagandystów strony pisowskiej.

Moim zdaniem dużo zdolniejsi od Jacka Kurskiego.

No i jeszcze czas przed nimi moim zdaniem sporo, bo są od niego młodsi, więc jeszcze wiele mogą dla Prawa i Sprawiedliwości dokonać, więc może rzeczywiście Karol Nawrocki im da jeszcze wyższe odznaczenia za kilka lat.

To już odnotowane, idźmy dalej, bo proszę Państwa w środę zaiskrzyło pomiędzy Konfederacją i Opisem.

I tak naprawdę to już nie wiadomo, czy do jakiejkolwiek koalicji dojdzie.

Jeszcze w piątek prezes PiS zaapelował do Konfederacji o podpisanie tzw.

Deklaracji Polskiej zawierającej postulaty Prawa i Sprawiedliwości.

Szybko je wymienię.

Nie dla koalicji z Tuskiem i jego ludźmi, nie dla współpracy z putiniowską Rosją, tak dla sojuszu z USA, nie dla nielegalnej imigracji, tak dla deportacji, nie dla centralizacji Unii Europejskiej, nie dla euro w Polsce.

tak dla suwerenności i wolności.

Po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy, to jest kolejny punkt.

Nie dla ideologii w edukacji, tak dla suwerenności energetycznej.

Mieszkanie prawem, a nie towarem, to jest ostatni punkt.

No i oczywiście głos w tej sprawie zabrał Sławomir Męcen.

Te 10 haseł dzielili się zasadniczo na dwie grupy.

Na postulaty, które są po prostu szkodliwe i których nie należy podpisywać oraz na postulaty, które raczej są sensowne.

Natomiast PiS w trakcie swoich rządów robił zupełnie co innego niż teraz nas wzywa, żebyśmy im to podpisali.

No i nie było absolutnie żadnego powodu, żeby coś takiego podpisać.

Dlatego umieściłem takiego tweeta z odpowiedzią, gdzie napisałem przedstawiając deklarację polską Jarosław Kaczyński nie zauważył, że sytuacja polityczna się zmieniła.

To PiS potrzebuje konfederacji, a nie konfederacja PiSu.

W stosownym czasie to my przedstawimy potencjalnym partnerom nasze warunki, w których na pewno nie będzie żadnych socjalistycznych bzdur w rodzaju mieszkanie prawem, a nie towarem.

Kaczyński do tej pory zniszczył i nie tylko politycznie, ale również fizycznie, psychicznie każdego poprzedniego swojego koalicjanta.

To jest polityczny gangster.

Sławomir Męcen?

Nie.

polityczny dzieciak, bo tak się trochę zachowuje, jak rozwydrzony Bachor.

Mam wrażenie, że chyba otoczeniu Sławomira Męcena, samemu Sławomirowi Męcenowi, jakoś coś odjechało, peron odjechał.

Wydaje im się, że jeżeli pójdą w taki platformiany anty-PiS, to coś na tym zyskają.

Nie wydaje mi się.

Czyli tak, według Sławomira Bęcena Kaczyński to gangster, według Radosława Fogla rozwydrzany Bachor to Sławomir Bęcen.

Tak, no więc można powiedzieć, że Fogiel tu wystąpił w roli rzecznika Kaczyńskiego, bo taką w istocie rzeczy rolę pełni.

No więc panowie się wymienili uprzejmościami i to było łatwe do przewidzenia, choć nie sądziłem, że przybierze tak brutalne od razu formy.

Zaczyna się rywalizacja Konfederacji i PiSu o to, kto będzie zbierze więcej głosów w następnych wyborach parlamentarnych, bo od tego będzie zależało oczywiście układ sił między przyszłymi koalicjantami.

Myśli, że po tej wymianie uprzejmości koalicja jest niemożliwa między PiS-em a Konfederacją.

Temu chcę przypomnieć, jak to Prawo i Sprawiedliwość wiele, wiele lat temu podejmowało oficjalną uchwałę władz partii, że nigdy Prawo i Sprawiedliwość nie wyjdzie w koalicję z samoobroną.

Po czym, jak pamiętamy, trzeba było tą uchwałę unieważnii zawarto koalicję z samoobroną Leppera.

I panowie Kaczyński i Tusk się, przepraszam, Kaczyński i Lepper się wymieniali wtedy

jeszcze dalej idącymi niż te, których tutaj byliśmy przed chwilą, mogliśmy wysłuchać.

Natomiast ta rywalizacja będzie trwała i teraz dla mnie najistotniejsze jest to, że PiS będzie moim zdaniem grał na rozbicie Konfederacji, dlatego głównym wrogiem

Będzie ten, który najmniej chce rzeczywiście i chce najtwardziej negocjować z PiSem przyszłą koalicję, czyli Mencen, a lepiej będzie traktowany Krzysztof Bosak, bo rywalizacja między tymi panami jest bardzo prawdopodobna.

I teraz chciałbym, żebyśmy wysłuchali, jak Krzysztof Bosak, chyba sobie zdaje sprawę z tej gry, jak zareagował na inną propozycję prezesa Kaczyńskiego zorganizowania w październiku demonstracji przeciwko nielegalnej czy migracji w Polsce.

Szkoda, że nie w lutym.

A czemu akurat w październiku 11?

Nie wiem, może lubi październik.

No my zwołaliśmy, jeżeli dobrze pamiętam, to w lipcu na lipiec.

Moim zdaniem tak działa partia, która jest partią XXI wieku.

Partia, która zwołuje coś w lipcu na październik, to brzmi jak partia z XIX wieku, nawet nie z XX.

On to zrobił celowo, on to zrobił dlatego, że ta manifestacja nie ma znaczenia.

Jak to nie ma znaczenia?

Normalnie.

Normalnie.

Nie chodzi o manifestację, chodzi o rozmowę o manifestacji.

Chodzi o to, żeby wydłużyć czas, kiedy... o narzucanie agendy w rozmowie.

No i tutaj, zobaczmy, Bosak znakomicie diagnozuje anachroniczność pewnych działań Kaczyńskiego, ale zarazem mówi, że ta anachroniczność jest pozorna, bo nie chodzi o manifestację, tylko o mówienie o tym.

Ale co jest najistotniejsze?

Bosak sobie zdaje sprawę z gry Kaczyńskiego.

I teraz jest pytanie, co u Bosaka zwycięży?

Czy te osobiste ambicje w stosunku do Mencena i chęć dominowania w Konfederacji, czy jednak to zrozumienie gry PiSu i na podzielenie Konfederacji?

Czyli będziemy mieli jakby równolegle dwa procesy.

Jeden to będzie konflikt między PiS-em a Konfederacją o wyborców, ale równocześnie wewnątrz Konfederacji będzie ten element rozgrywki między Mencenem a Bosakiem o przyszłość Konfederacji, która nie jest partią jednolitą, jest, jak przypomnę po raz kolejny, zrównoważona.

z sojuszem dwóch de facto partii, tak jak do niedawno była trzecia droga, prawda, sojusz PSL-u i Polski 2050 się rozpadła.

W istocie rzeczy ruch narodowy i nadzieja, owszem, współpracują ze sobą dłużej niż te partie w trzeciej drodze, ale to nie zmienia faktu, że to są dwa odrębne byty z dwoma odrębnymi liderami, którzy na razie idą razem, ale pytanie, czy rzeczywiście będą szli razem do końca, bo ja uważam, że Bosak ewidentnie nie widzi innej alternatywy niż sojusz z PiS-em, natomiast Mencen ewidentnie chce licytacji.

on sobie wyobraża następny układ rządzący, tak, ja tu przyjdę i zapytam, a kto daje więcej, pan Kaczyński czy pan Tusk będzie jego następca, tak?

I zobaczymy, kto da więcej, z tym pójdę.

Więc proszę zwrócić uwagę, tu jest zupełnie inne.

Zresztą dlatego przy tych wyborach prezydentkich to było bardzo wyraźnie widać.

O ile Męcen do końca tak naprawdę krytykował Nawrockiego, o tyle Krzysztof Bosak

Już na początku kampanii, na początku roku tego powiedział każdy tylko nie Trzaskowski, co w praktyce oznaczało tą poprzemy w drugiej turze kandydata PiSu.

I to jest ta różnica, która będzie wracała.

Różnica postrzegania przyszłego partnera politycznego, bo oczywiście oficjalnie nam konfederaci będą opowiadać, że oni chcą mieć samodzielną większość i rządzić Polską jak niegdyś PiS.

Ale powiedzmy sobie jasno, w dającej się przyszłości takiego poparcia dla konfederacji nie będzie.

Konfederacja może współrządzić tylko mając jakiegoś koalicjanta,

i to prawdopodobnie silniejszego od siebie.

A jeszcze chciałem pana dopytać o jedną rzecz.

Jak pan myśli, panie profesorze, czy to nie jest tak troszkę, że Prawo i Sprawiedliwość i sam Jarosław Kaczyński troszkę boi się tego, że będzie musiał brać udział w castingu na koalicjanta?

Bo wiadomo, że Konfederacja może być języczkiem uwagi.

Słowomirowi Mencenowi spodobało się to, że zaprasza jednego czy drugiego kandydata i przepisuje go.

Oczywiście, że mu się spodobało.

Tylko problem polega na tym, że najpierw musi Bosak poprzeć ten pomysł Mencena.

Czyli przestać dawać do zrozumienia, że dla nas głównym partnerem koalicyjnym jest PiS.

Bo Mencen nie mówi przecież, że chce zawrzeć koalicję z Platformą Obywatelską, z Koalicją Obywatelską.

On mówi zawrę z tym, kto mi da więcej.

I to jest, powiedziałbym, otwarte stawianie sprawy.

Natomiast Bosak ewidentnie,

Ma co do tego wątpliwości, a do tego dochodzi, jak powiem, rywalizacja, bo w Polsce nigdy projekty dumwiratowe, triumwiratowe się nie udawały.

To się zawsze wysypywało na jakimś tam zakręcie.

No i zobaczymy, jak będzie teraz.

Rozpoczął się sezon tymi wypowiedziami o politycznym gangsterze, o rozwydrzonym bachorze.

Rozpoczynał się nowy etap rywalizacji PiSu i Konfederacji i może na jakiś czas to trochę przyschnie, ale co jakiś czas to będzie wracało.

To znaczy, mówiąc inaczej, ta rywalizacja została uruchomiona i jestem ciekaw, na jakich polach ona jeszcze się będzie odbywała.

No bo jakby jedno pole jest dość oczywiste i Menzel wyraźnie powiedział.

PiS kłamie w wielu swoich deklaracjach, bo jak rządził, to nie robił tego czy tamtego.

Natomiast PiS będzie musiał wymyśleć jakąś inną agendę.

No wiadomo, że nie można zarzucać Konfederacji, że coś robiła nie tak, jak rządziła, bo nie rządziła.

Więc PiS będzie musiał wymyśleć, dlaczego Konfederacja jest złą prawicą.

I teraz jestem ciekaw, co pan Fogiel, co pan Czarnek i inne strategii i mózgi PiSu wymyślą w tej sprawie, bo ja im na pewno podpowiadał, panowie, nie będę, radźcie sobie sami.

Jak pokazuje historia i przykład samoobrony i PiSu, to nie oznacza te wymiany uprzejmości, nie oznacza, że do takiej koalicji nie dojdzie.

Oczywiście.

Dobrze, przechodzimy do czwartku.

W czwartek, proszę Państwa, Waldemar Żurek, nowy minister sprawiedliwości, ogłosił głębokie zmiany w ministerstwie.

Z delegacji w Ministerstwie Sprawiedliwości wypadło około 10 osób, a oprócz tego z funkcji prezesów i wiceprezesów sądów w całym kraju odwołano 46 osób.

Jak tłumaczył to nowy minister sprawiedliwości?

Znacie państwo nie od dzisiaj moje poglądy dotyczące zagadnień związanych z praworządnością.

Moim zdaniem sędzia, który podpisywał tak zwane listy poparcia do NEO KRS opowiem dlaczego tak mówię za chwilę.

Jednak powinien mieć refleksję.

Sędzia, który startował w konkursie wtedy, kiedy wiedział, że szereg innych osób świetnych w sądzie nie startuje w tym konkursie przed Neokaresem i wiedział też, że jest to organ...

sprzecznie powołany z naszymi zapisami konstytucji dotyczącymi tej instytucji, powinien mieć refleksję.

Ja nie jestem tutaj od sądzenia tych osób, natomiast chcę dobrać współpracowników, co do których mam gwarancję, że te trudne reformy, które nas czekają, będą realizowane, że nie będzie żadnego rodzaju sabotażu.

No więc sędzia Żurek się różnym ludziom z różnymi rzeczami kojarzy.

Mnie się w tę wypowiedzią skojarzył z Zagłobą, a mianowicie tą słynnym momentem, jak Zagłoba obiecuje Niderlandy.

I dlaczego?

No bo żadnych reform, panie ministrze Żurek, wymiaru sprawiedliwości, przynajmniej jak pan będzie ministrem, nie będzie.

Nie będzie, bo reformy oznaczają zmiany ustaw reformujących sądownictwo, a zapewniam pana, że prezydent Karol Nawrocki nie podpisze jakiegokolwiek projektu ustaw zmieniających cokolwiek w polskim porządku prawnym, który pan mu przeprowadzi przez Sejm.

Co do tego może pan być absolutnie pewny.

W związku z tym wszystkie opowieści o jakichś sabotażach reform wymiaru sprawiedliwości są funta kłaków nie warte.

Natomiast rzeczywiście to, co może robić minister Żurek i już zaczął, to śladem pana Ziobry przestawiać ludzi na stanowiskach w polskich sądach i w prokuraturze.

Jeśli chodzi o sądy, to przestawianie tamtych szefów sądów z neosędziów na starych sędziów nic nie zmieni w funkcjonowaniu tych sądów.

I zaraz podamy konkretny przykład, dlaczego tak się dzieje i jak to realnie wygląda.

Zostaje panu tak naprawdę, panie ministrze, prokuratura.

I tutaj teoretycznie rzeczywiście i tu trzymam kciuki.

Dotąd pana krytykowałem, teraz powiem coś wobec sympatycznego.

Trzymam kciuki za to, żeby pan dopilnował tych prokuratorów, którzy zaczęli pracę nad różnymi aktami oskarżenia wobec różnych przekrętów pisowskich.

z poprzednich lat, żeby oni w końcu wnieśli te akty oskarżenia w ciągu, daj Boże, żeby były to dwa lata, a może szybciej się uda, bo ja nie wiem, czy ten układ rządzący przetrwa dwa lata, do sądów, żeby się zaczęły wreszcie procesy dotyczące, o których tu słyszymy od ponad półtora roku, o malwersacjach i różnych nadużyciach władzy w czasach rządu PiSu.

Tu szczególnie mnie interesuje proces w sprawie Pegasusa, panie ministrze.

I tych prokuratorów bym proponował najmocniej, że tak powiem, pilnować.

No i w tym kontekście obawiam się, że też minister będzie miał pod górkę.

I tu się pojawia informacja z dzisiejszego dnia z piątku dotycząca sprawa Roberta Bąkiewicza.

Bardzo świeża.

Prokuratura miała wszcząć śledztwo i wszczęła nawet w sprawie znieważenia przez pana Bąkiewicza oficerów Straży Granicznej.

Rzecz w tym, czy funkcjonariuszy Straży Granicznej, rzecz w tym, że prokurator, który miał się tym zająć, jeden poszedł na urlop, drugi, któremu to przekazano, poprosił o wyłączenie go ze sprawy.

To jest właśnie to, co pan minister zechciał nazwać sabotażem, tylko że w tym przypadku w prokuraturze.

Ja mam nadzieję, że się panu ministrowi uda przełamać ten... Ja bym nie powiedział tylko o sabotażu, ja bym powiedział o biernym oporze.

Powiedziałem już wcześniej, że prokuratura jest dla mnie symbolem tej korporacji zawodowej w Polsce, urzędniczej, która jest najbardziej zdemoralizowana i zorientowana na świat polityki, co jest oczywiste, bo była przez tych polityków nieustannie instrumentalnie traktowana od dziesięcioleci.

No i teraz moim zdaniem ci prokuratorzy po wyniku wyborów prezydenckich już patrzą na nowy układ władzy,

Minister Żurek będzie musiał nadludzkich herkulesowych wręcz dokonać wysiłku, żeby nakłonić tych prokuratorów do kierowania jakichkolwiek aktów oskarżenia wobec ludzi powiązanych z obozem pisowskim, szeroko rozumianych, takich jak pan Bąkiewicz.

Ale trzymam kciuki za pana Żurka, oby mu się udało.

Właśnie, jeżeli chodzi o wymiar sprawiedliwości, to jedną z bolączek wymiaru sprawiedliwości jest oczywiście czas.

Czas, który w sądach ciągnie się niemiłosiernie.

Drodzy Państwo, nie wiem, czy pamiętacie aferę melioracyjną.

Możecie nie pamiętać, bo ta afera sprzed 11 lat wybuchła w 2014 roku.

ABW zatrzymała 10 osób w sprawie nieprawidłowości przy przetargach Zachodniopomorskiego, Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych.

A teraz Sąd Okręgowy w Szczecinie skazał.

w tej sprawie senatora Koalicji Obywatelskiej Stanisława Gawłowskiego na 5 lat więzienia właśnie w tej sprawie.

Co ciekawe, wyrok jest nieprawomocny.

Czyli tak, po 11 latach od wybuchu afery mamy wyrok skazujący nieprawomocny.

Właśnie.

I tutaj powiem tak, oczywiście w sensie politycznym ta sprawa jest bardzo niewygodna dla Platformy Obywatelskiej, bo Gawłowski był kiedyś sekretarzem generalnym tej partii.

I co więcej, mimo tej sprawy, że ona się ciągnie od tylu lat, po raz kolejny pozwolono mu kandydować i w tej chwili jest senatorem.

Natomiast Platformy Koalicji Obywatelskiej.

Natomiast problem polega na tym właśnie, że to jest taka kwintesencja, taki przykład gigantycznej przewlekłości funkcjonowania polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Afera wybucha, jak słusznie powiedziałeś, w 2014 roku.

Sześć lat się tym zajmuje prokuratura, przy czym przypomnijmy od 15 roku rządzi już niezłomny minister Ziobro, ten tytan pracy, człowiek, który po prostu jest jak pies gończy na afery platformowe, ale jego dzielni prokuratorzy potrzebują aż pięciu lat, żeby pana Gawłowskiego skierować jak do skarżenia i proces się zaczyna w styczniu 20 roku.

I po kolejnych ponad pięciu latach mamy wreszcie wyrok w pierwszej instancji.

Ja nie przesądzam, czy pan Gawłowski był skorumpowany, czy nie.

Nie wnikam w to.

Mnie interesuje tylko tempo wyjaśniania tej sprawy.

I teraz pytanie, co będzie dalej?

No dalej będzie apelacja, która potrwa, daj Boże, żeby tylko dwa lata.

Po czym, jak sądzę, pan Gawłowski wniesie kasację do Sądu Najwyższego.

Czyli to będzie kolejne bugraczy wiedzieć, ile wtedy jeszcze Sąd Najwyższy będzie istniał.

To jest po prostu upadek państwa polskiego.

Nie chcę tego dalej rozwijać, bo mówiłem o tym wielokrotnie.

Nie to, że Gawłowski był skorumpowany.

Czy był, czy nie był.

Tylko to, że państwo polskie nie jest w stanie tego osądzić przez tyle lat.

To my teraz w sąd się nie pobawimy, ale to będzie trochę sądzenie.

byłych dziejów.

Proszę Państwa, jakby nie patrzeć, dzisiaj jest piątek, 1 sierpnia, 81. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego i jak co roku tego dnia wraca ten spór, który od jakiegoś czasu rzeczywiście dzieli ludzi, czy to spotkanie w ogóle, czy to powstanie w ogóle miało sens.

Pojawił się sondaż Ibrisu dla Rzeczpospolitej.

Czy Powstanie Warszawskie było potrzebne i powinno wybuchnąć?

Tak, oceniło 51,3%, nie 21,5%, trudno powiedzieć,

27,2% tak stwierdziło.

No właśnie, to jest jeden z tych zrywów.

Przeciwnicy wybuchu powstania warszawskiego zarzucają zwolennikom to, że oni świętują tak naprawdę przegrane powstanie, przegrany zryw.

No bo niewątpliwie ono było przegrane i teraz problem nie polega na tym, że się świętuje przegrane powstanie, tylko co się właściwie obchodzi 1 sierpnia.

No właśnie, co się obchodzi.

No właśnie.

I tu się pojawia problem.

Ja nie będę szerzej tego rozwijał, kwestii historycznych, tu polecam, jest na kanale Dudek o historii odcinek o powstaniu warszawskim, gdzie opowiadam jak do tego doszło, wszystkich okolicznościach dramatycznych i tragicznych, beznadziejnym położeniu, w jakim się Polska znalazła w przededniu wybuchu powstania warszawskiego.

Natomiast, i mówię o konkretnych ludziach, którzy tę decyzję podjęli.

Natomiast ja uważam, że są jakby dwa nurty obchodów 1 sierpnia.

Bo nie ma nikogo, kto w Polsce by mówił, że nie warto o tej rocznicy pamiętać.

Nie, tutaj kogoś takiego poważnego nie spotkałem.

Natomiast jedni chcą o tym pamiętać i to jest te niestety 51%, mówię niestety, bo ja jestem w tych dwudziestu kilku, te 51% chce pamiętać

Pamiętać, że to jest przede wszystkim bohaterski zryw powstańczy, ogromny heroizm powstańców, którzy walczyli, którzy właśnie prawie by zwyciężyli, gdyby nie to, że ci alianci nie pomogli, Stalin wstrzymał ofensywę i tak dalej, to by na pewno zwyciężyli.

I drugi, który mówi o tym, że to jest największa zbrodnia na narodzie polskim w ramach II wojny światowej, bo zginęło około 200 tysięcy ludzi.

I to jest dzień pamięci o tych 200 tysiącach ludzi miażdżącej większości ludności cywilnej.

którzy zostali niestety wbrew sobie wciągnięci do operacji militarnej, która była kompletnie od początku pozbawiona sensu.

Kto odpowiada za tę zbrodnię w takim razie?

Za tę zbrodnię odpowiadają Niemcy, bo to Niemcy wymordowali około 200 tysięcy ludzi.

Natomiast...

Za decyzję o wywołaniu powstania odpowiedzialność ponosi grupa wyższych oficerów Komendy Głównej Armii Krajowej z Leopoldem Okulickim jako główną postacią, choć formalnie oczywiście to generał Burkomorowski był komendantem głównym, to on podjął tę decyzję, ale popychany właśnie przez nieszczęsnego generała Okulickiego.

A w kontekście była oczywiście demonstracja wobec Stalina, że oto państwo polskie będzie walczyło o swoją suwerenność.

To miało być coś, co miało pokazać Stalinowi, prawda, że tu...

Polacy swoją stolicę odzyskują i witają go w roli gospodarzy, prawda, wkraczające wojska armii sowieckiej, co jak wiemy nastąpiło, ale w styczniu 45 roku, kiedy Warszawa była już morzem ruin, dlatego że po powstaniu Niemcy na polecenie Hitlera zaczęli systematyczne wyburzanie tego, co jeszcze nie zostało zniszczone w trakcie powstania.

I to była dramatyczna katastrofa nie tylko dla Warszawy, a dla całej Polski.

Jesteśmy 1 sierpnia szczególnie moim zdaniem zobowiązani do pamięci.

Ja o tej 17 zawsze staję i myślę o ofiarach powstania.

A są ci, którzy ciągle chcą wierzyć, że tam najważniejsi są ci powstańcy.

Ja nie odbieram im zasług.

Powstańcy mają swoje zasługi, to w większości byli miażdżący heroicznie młodzi ludzie, którzy chcieli walczyć z Niemcami.

Rzecz w tym, że zostali w sposób nieodpowiedzialny skierowani do walki, w której nie mieli najmniejszych szans.

W tym moim odcinku jeden podam przykład.

Proszę sobie wyobrazić, że jeszcze na trzy tygodnie...

Przed wybuchem powstania Komenda Główna Armii Krajowej podjęła decyzję o wysłaniu na wschód dla wsparcia operacji burza kilkuset pistoletów maszynowych z magazynów broni, które posiadali w Warszawie.

Później w związku... Dlaczego?

Bo nie zakładano wtedy wybuchu powstania.

Jeszcze na początku lipca.

To była decyzja podjęta pod wpływem splotu okoliczności, o których opowiadam, bo ja nie chcę w szczegóły wchodzić.

Tak naprawdę ad hoc w ciągu kilkunastu dni, tu bardzo istotne było ogłoszenie przez komunistów 22 lipca powstania PKWN-u, czyli tego alternatywnego komunistycznego rządu.

I właśnie to miała być manifestacja polityczna, tylko tak się niestety kończą gry polityczne w czasie wojny, że...

Ofiarę ponoszą setki tysięcy ludzi.

I bądźmy im tą pamięć winni, natomiast proponowałbym zachować więcej realizmu w ocenie wydarzeń historycznych, a mniej emocji.

Jest to z czasów Mickiewicza, prawda?

Ja z synowcem na czele i jakoś to będzie.

I to niestety był kolejny przykład takiego myślenia.

Drodzy Państwo, mimo wszystko godzina wół już za nami.

Jak ten odcinek oglądacie w piątek, to ta godzina wół już za nami.

Bardzo ciepło.

Proszę myśleć o powstańcach, bo to naprawdę odważni ludzie.

I o ofiarach proszę pamiętać.

Też o ofiarach proszę pamiętać.

A że wysłani w bój do przegranej walki, to już jest wina po prostu tych, którzy nimi dowodzili.

Panie profesorze, bardzo panu dziękuję za dzisiejszy odcinek.

Ja również dziękuję.

Drodzy państwo, macie państwo szczęście.

Odpoczniecie trochę od jarząbka.

W przyszłym tygodniu zmieniamy formułę.

Ale tylko na jeden tydzień.

W miejscu Jarząbka będzie Dudek.

Profesor Antoni Dudek wcieli się w moją rolę, ale co więcej, ja nie zdradzę, drodzy Państwo.

Tak, to będzie niespodzianka.

W każdym razie ja będę za tydzień zapraszał wszystkich jak zwykle do 5.20, a przed Tobą zasłużony urlop.

Czy to też będzie przegląd tygodnia?

Częściowo tak.

Częściowo tak.

Ja jestem bardzo ciekawy.

Będę oglądał, bycząc się gdzieś nad Bałtykiem Polskim, będę oglądał ten odcinek.

Dziękuję bardzo.

Drodzy Państwo, Państwu życzę również dobrego, pięknego dnia.

Zachęcam do tego, żebyście zostawiali komentarze.

Zachęcam do subskrypcji cały czas kanału.

Zostańcie z nami, kliknijcie ten przycisk subskrybuj chociażby na miesiąc.

Być może zostaniecie z nami na dłużej.

Panie Profesorze, na dziś to wszystko.

Profesor Antoni Dudek podsumował cały tydzień.

Dziękuję Panie Profesorze.

Dziękuję Państwu.

Widzimy się, my za dwa tygodnie, z Panem Profesorem widzicie się za tydzień.

Kliknij w jeden z polecanych materiałów, aby odkryć najbardziej interesujące i wartościowe treści przygotowane specjalnie dla Ciebie.

Zasubskrybuj kanał i nie przegap najlepszych produkcji.

Bądź na bieżąco z tym, co naprawdę ważne.

0:00
0:00