Mentionsy
Poznańskie historie 28: straszny papier, portki księdza, półwsie, gołąbki i lepra, czyli świat poza murami miejskimi #227
Jak znikło miejsce między nogami. Dlaczego lekarze inwestowali w kamienice. Co wspólnego ma gwiazda zaranna z handlem. Jak bardzo światowe panny nudziły się w Wielkopolsce i jakie to niosło skutki. Do czego przydawała się westfalka z podkową wodną. Kiedy straszny papier stawał się naprawdę straszny. Co działo się co roku 29. września. Jak Wielkopolanie rozszyfrowali Napoleona. Oraz o notorycznie biednym kościele, hulaszczych spadkobiercach kupców, krajobrazie na przedpolu i o tym, że pierwszego miliona nie trzeba było ukraść. [ilustracja: Wikipedia]
// Adam Biernacki // przewodnik PTTK, koło im. Marcelego Mottego w Poznaniu
--------
Wesprzyj nas. Pomożesz tworzyć podcast i zmienisz świat:
- abonament, czyli duża wdzięczność: www.patronite.pl/drugawersja
- kawka w podziękowaniu za odcinek: www.buycoffee.to/drugawersja
-------- My na www: www.drugawersja.pl My na Spotify: https://spoti.fi/3MWjX9v My na fejsie: www.facebook.com/drugawersja My na YT: https://www.youtube.com/@podcast_poznanski My na insta: www.instagram.com/druga.wersja My na tiktoku: https://www.tiktok.com/@drugawersja
Szukaj w treści odcinka
Dlatego, że od czasów, kiedy Marceli Motti bywał u Ziętkiewicza w piwiarni, to to miejsce zostało dwa razy przebudowane i przearanżowane.
Kiedy Marceli Motti żyje, mówimy 1818-1898, jest taka fajna książka i taki jej bohater, który odzwierciedla to.
Dlatego, że można sobie porównać to, co pisze Motti w Sile Wieku, jak jest, prawda?
I Motti jako człowiek taki do bólu szczery opisuje to, co się dzieje.
Mówiliśmy o emigracji i Marceli Moty też pisze o emigracji, że byli tacy szlachcice, którzy, tam o Hotel Lambert chodziło, byli tacy szlachcice, którzy pomagali z emigracji Polakom, ale byli tacy, których to kompletnie nie, to byli Polacy, tak?
No i on zapadł na bardzo popularną w Poznaniu chorobę, o której Motti pisze niejednokrotnie, na cholerę.
I widać na nim, że jest hotel, o którym Marceli Moty wspomina, że on miał takiego znajomego, który postawił ten budynek, który był takim przynieś, wynieś, pozamiataj na zamku.
I tam pracował z tylnego fotela Marceli Motti, bo on im pomagał.
I Motti na własne oczy to widział, opisuje, że
Ja to powiem w takim kontekście, że zaraz obok Marceli Motti mieszkał, bo on mieszkał, jego dom rodzinny to był dzisiejszy hotel kolegiacki i tam nawet jest jeden, jest tablica, jest jeden z pokoi zaaranżowanych, takie coś.
Ostatnie odcinki
-
Poznańskie historie 30: cmentolina, Wenetowo, G...
29.01.2026 16:35
-
Logo z treflem, zapach strachu, rotunda i cegie...
21.01.2026 15:15
-
Księgowi, rewidenci, studenci oraz 12 kotów, mi...
15.01.2026 17:17
-
Strefy, rowery, zwężenia, parkingi, autobusy, m...
08.01.2026 16:52
-
71 powodów, żeby wrócić (na chwilę) do roku 202...
01.01.2026 11:00
-
Poznańskie historie 29: długa lista nazwisk, Og...
25.12.2025 15:02
-
Zalety wielkiego mózgu, FOXP2, polityka językow...
18.12.2025 15:52
-
Archiwa historii mówionej, czyli muzeum opowieś...
11.12.2025 17:00
-
Gaje oliwkowe na Zachodnim Brzegu, pomoc z nieb...
04.12.2025 16:04
-
Poznańskie historie 28: straszny papier, portki...
27.11.2025 15:55