Mentionsy

Dyżurne tematy
Dyżurne tematy
04.06.2026 05:28

Poza porodem - Izabela Dembińska | Dyżurne tematy #11

Czy praca położnej to tylko ciąża i poród?


Na to pytanie odpowiada gościni naszego odcinka – Izabela Dembińska, jedna z najbardziej rozpoznawalnych położnych w Polsce.


Autorka książek, edukatorka, twórczyni kursu „Świadomy ruch i oddech w porodzie” oraz największego profilu położnej w mediach społecznościowych.


Rozmawiamy o zawodzie położnej, ale też o kobietach, zmianach i szukaniu własnej drogi.


Poruszamy m.in. pytania:


– czy położna może towarzyszyć kobiecie nie tylko w ciąży?


– jak zmienia się ten zawód w czasach kryzysu demograficznego?


– dlaczego część pacjentów szuka pomocy poza medycyną?


– jak budować zaufanie w świecie social mediów?


– jak pozostać w zgodzie ze sobą, pracując pod presją oczekiwań?


To szczera rozmowa o kobiecej sile, odpowiedzialności, medycynie i odwadze do tworzenia własnej ścieżki.


Instagram Izabeli: @polozna_izabela_dembinska

Instagram Anny: @higienicznawoda


Podcast producenta stylowej odzieży medycznej dla profesjonalistów www.uniformix.pl


Znajdziesz nas na YouTube, Spotify i Apple Podcasts 🎙️

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 176 wyników dla "H"

Ja to jakoś tak w podcaście od razu wychwyciłam, że chciałabym być tak dobrą położną, jak jestem popularną.

Porodówki się zamykają, demografia spada, a nie pojawia się nic nowego na horyzencie, wręcz ta ścieżka jest nam jeszcze bardziej zamykana.

Nie sztuką jest zakazać ludziom korzystać z takich usług albo wyłączyć te usługi z obiegu, tylko sztuką jest odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego ludzie odchodzą od nas, a idą tam.

To pielęgniarka Anna Woda i zapraszam na rozmowę o tematach, które dyżurują w nas, medykach.

Tak, po sześciu latach, 73. edycja właśnie ruszyła i to jest ostatnia edycja.

Po sześciu latach, miesiąc w miesiąc, dzień w dzień, tak naprawdę trzy razy w tygodniu łączenia się na żywo z kobietami.

Jak się okazało, po czasie nie tylko z Warszawy, z Polski, ale też z różnych ciekawych zakątków świata.

Zaraz będziemy mówić o twoich nowych projektach.

I tu wiesz co dodam, to co wcześniej, do czego mnie zainspirował też niesamowicie żurnalista swoim hasłem.

Ja to jakoś tak w podcaście od razu wychwyciłam, że chciałabym być tak dobrą położną, jak jestem popularną.

Wierzę w to, że jesteś i myślę, że wiele pacjentek elektrycznych położnych myśli tak samo jak ja.

Bo prowadzisz wiele obszarów, szkolenia to nie jedyny obszar, chociaż na pewno ważny, ale też jesteś autorką książek, jesteś przede wszystkim praktykującą położną, a prowadzisz największy położniczy, największy profil położnej na Instagramie.

I tak myślę, jak zachęcić trochę, albo jak ostrzec osoby, które, położne przede wszystkim, które też myślą o czymś więcej, oprócz praktyki, gdyby chciały szukać takich przestrzeni, jakie umiejętności trzeba w sobie mieć i rozwijać, żeby prowadzić swój biznes jako położna?

Wiesz co, i to jest ciekawe, bo ja się dopiero teraz tego uczę, po tylu latach pracy

Na swoim, że tak powiem, nawet zanim zostałam położną, też już pracowałam na swoim jako instruktor pracy z ciałem kobiet, w ogóle kobiet w ciąży, studiując psychologię.

Zawsze gdzieś jakby praca etatowa mi nie wychodziła, w sensie jakby nie mogłam się nigdy odnaleźć w takiej formie zatrudnienia.

I to wiesz, jakby nie chodzi nawet o ten papierek formalnościowy zatrudnienia, bo my możemy mieć B2B, które i tak realizujemy tak jak taką umowę prawie że o pracę, jeżeli chodzi o sposób wykonania tej pracy.

Trochę to leciało, chyba teraz tak mogę powiedzieć, bo mocno z tym w obecnym czasie pracuję, leciało to na takiej potrzebie serca i dzikości zrobienia czegoś.

Widzę, że chyba też się wyczerpuję.

I kiedy za to bierze się na przykład mój mąż, który obserwuje strukturę działalności mojej, to on mówi, tu jest jeden wielki chaos.

Ale teraz już przychodzi etap nadania struktury, może dlatego, że ja też już jestem po czterdziestce i zmienia się wszystko.

I to jest może jedyna spójna tego całego czasu, który jest za mną, a ten nowy przede mną, że jeżeli w mojej pracy nie ma sensu tego, co robię, to ta praca nie działa, ale ona też nie przynosi korzyści finansowych.

Wśród położnych.

Mam na myśli demografię położnych, która wynika z demografii urodzeń też w Polsce.

Zamykane są kolejne porodówki i obserwuję, jak położne poszukują też obszarów nowych albo na nowo odkrytych dla siebie i ty kończysz ważną część, jeśli chodzi o twoje szkolenie, ale otwierają się nowe przestrzenie.

Wiesz co, ja w ogóle bym chciała nawet moim koleżankom, wszystkim, jako grupie zawodowej, w której sama jestem jako położna, przypomnieć, bo my chyba same czasem o tym zapominamy, że my jesteśmy specjalistką nie tylko od kobiety w ciąży, tylko od kobiety w ogóle, co nam daje bardzo szerokie spektrum działania.

I ja myślę, że przede wszystkim musimy sobie najpierw przypomnieć to, że my się zajmujemy kobietą na każdym etapie życia, że my też się zmieniamy, przechodzimy różne etapy jako położne kobiety, bo poza tym, że jesteśmy położnymi, jesteśmy kobietami.

U mnie jest tak, że mnie moje doświadczenia napędzają do właśnie pewnych zmian, chęci zmian, czy dzielenia się tymi rzeczami z innymi kobietami.

No i ja też wchodzę w nowy etap swojego życia.

Ja też zaczynam się czuć bliżej tych kobiet.

Te kobiety zaczynają do mnie przychodzić.

No i to zaczyna mi pokazywać kierunek, gdzie ja też się zaczynam bardziej odnajdywać, bo pomimo, że wiele ciężarnych z młodego pokolenia nadal do mnie przychodzi, to ja też już widzę, że my jesteśmy z innych światów coraz bardziej.

I fajnie, że one przechodzą, bo dają mi też pewną świeżość i jakby pozwalają mi utrzymać się jakby w tym świecie ciężarnych, obecnych.

I jakoś tak, wiesz, widzę, że to życie trochę mnie samo prowadzi, więc ktoś by mógł powiedzieć z boku, że aha, szybko się adaptuje i wyczuwa niszę, tak?

Tak samo pojawiłam się w internecie, znaczy byłam w nim zawsze, ale ten największy rozwój mojej pracy internetowej pojawił się w okresie pandemii, ale ja się tam naprawdę nie pchałam.

Bliskie mi osoby z kręgów zawodowych wiedzą, że jestem pierwszą, która krzyczała w życiu do internetu, chyba że na zasadzie tu byłam na szkoleniu, tu coś.

Ale wymusiły trochę to kobiety na mnie.

Jakby ta historia, już często o niej opowiadałam, że była ta najsłynniejsza choroba świata, przerwały nam się karnety w przychodni na ćwiczenia dla kobiet w ciąży, a dziewczyny chciały dalej kontynuować te ćwiczenia.

Był lockdown, wszystko pozamykane, nie mogłyśmy, więc one trochę przymusiły.

My chcemy mieć zajęcia przynajmniej online, a ja nie, ja nie umiem, ja nie poprowadzę.

No i stanęło na tym, że dobra, zrobimy próbnie, ale cicho, szanim, komu nie mówimy, to jest w naszym kręgu tutaj czterech tych dziewczyn.

I tam się znalazłam, więc czy ja odnajduję niszę, czy umiem się adaptować do nowych sytuacji?

Nie wiem, chyba z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że tak.

Jakby ktoś chciał zdublikować moją ścieżkę zawodową pod kątem nie tylko merytorycznym, ale też może jakimś takim biznesowym, to ja nie wiem, czy ja bym nie była tego w stanie opisać, ale ktoś z boku może tak.

Na pewno robisz to dobrze i myślę, że to jest duża umiejętność, nawet jeżeli jest to intuicyjna, żeby wyczuwać nisze, żeby szukać tych obszarów.

Natomiast jak słucham twojej wizji, to mi to brzmi jako też, i to jest piękne, gdzie jako medyczka

Podążasz za swoją pasją i szukasz nowych obszarów, które ciebie interesują.

I patrząc obecnie na to, co jest mi w stanie ochrona zdrowia, menopauzę zaproponować, to ogromnie trzymam kciuki za rozwój położnych, bo systemowo, popraw mnie proszę, jeśli się mylę, ale system nam nic nie proponuje tak naprawdę, jeśli chodzi o menopauzę.

No o menopauze i w ogóle też rozmawiamy o tym w momencie, kiedy pojawił się nagły komunikat Ministerstwa Zdrowia na temat kwestii związanej z medycyną estetyczną czy zabiegów estetycznych.

Nie mówię o chirurgii, nie mówię o tym kierunku medycyny estetycznej, gdzie się stosuje leki, które może przypisywać tylko lekarz.

A nie pojawia się nic nowego na horyzencie, wręcz ta ścieżka jest nam jeszcze bardziej zamykana, bo tak, do medycyny estetycznej nie, co jest abstrakcją, bo przecież my, nasz zawód z zasady przerywa ciągłość tkanek.

Kulczyk Foundation ruszyła z pięknym programem pilotażowym dla położnych jako specjalistki od edukacji w zakresie transformacji menopauzalnej.

Ale, abstrahując od tego, myślę o kobietach, które nie mają możliwości na indywidualne, komercyjne wizyty upołożne, edukacyjne.

Wyszkolono mnóstwo położnych, które są, też znajdują się na stronie, można się z nimi skontaktować.

Nie każdy odnajduje się w swojej działalności, nie każdy chce brać na siebie, nie chcę mówić tego ciężaru, ale tej takiej odpowiedzialności prowadzenia, nie wiem, własnego gabinetu, własnej praktyki,

Indywidualnych wizyt, bo nie każdy się w tym odnajduje, więc jakby jest mi tak trochę przykro patrząc, że z jednej strony podkreśla się piękno zawodu położnej, ale z drugiej strony na każdym kroku trochę nam się przecina skrzydła i ja jestem też myślę jedną z pierwszych osób, które nie lubią krzyczeć, że robi nam się pod górę.

Ale ten ostatni komunikat dotyczący tej medycyny estetycznej też wywołał we mnie taką trochę złość, bo tam nawet nie padło słowo o położeń.

Tam padło słowo o pielęgniarkach, o fizjoterapeutach i się zastanawiam, kim my jesteśmy w ogóle dla systemu.

Tak i ja jestem pielęgniarką, ale współpracuję bardzo blisko z wami położnymi i od was uczę się waszego zawodu i faktycznie to o czym mówisz często wybrzmiewa, czyli potrzebujemy nowych obszarów.

Chociażby edukacji takiej realizowanej przez położnej u położnych, które specjalizują się w niepłodności.

A my naprawdę tutaj ogrom wsparcia ze strony położnej dla tych par może być realizowany i edukacyjny i przygotowawczy.

No i tych obszarów jest mnóstwo, już nie mówiąc o pracy chociażby, no tutaj nie wchodząc w konflikt naszych zawodów, ale oddziały neonatologiczne, gdzie te położne no też przecież są specjalistkami od opieki nie tylko nad kobietą w ciąży, ale również nad noworodkiem.

Myślę od razu, co można z tym zrobić i teraz od razu tak naturalnie kieruję się do pracy społecznej, do tych inicjatyw oddolnych.

Czy masz sobie taką przestrzeń w tych projektach, które nadchodzą, czy na razie skupiasz się na, właśnie może więcej o tym, o okresie menopauzalnym?

To znaczy, ja tak jak głównie zajmuję się okresem okołoporodowym, poprzez przygotowywanie kobiet, przez pracę z ich ciałem do porodu, bo dla mnie to ma taką nadrzędną, kluczową

Ja wolę pracować ruchem i myślę, że ten czas okresu menopauzalnego to będzie też coś, na czym mi zależy, czyli ten zdrowy lifestyle w tym okresie.

Możemy zmienić nawet w kwestii wyników parametrów badań naszych.

To nie mówię, że wszystko zmienimy żywieniem, jeżeli chorujemy na choroby przewlekłe, ale jakby zanim sięgniemy po pewien rodzaj medykalizacji, my możemy wiele na tym etapie też zmienić.

No i pojawia się ten syndrom pustego gniazda, gdzie ja bym chciała, żeby jednak kobieta zobaczyła, że ten okres około menopauzy, to jest okres pewnego rodzaju dojrzałości i w końcu tego czasu dla siebie, gdzie to jest czas na narodziny kobiety, która już urodziła.

Ale to ciekawe, bo my najczęściej myślimy o kobiecie dużo wcześniej, a tu mówisz o narodzinach kobiety później.

Plus czterdzieści myślę w dalszych też kategoriach, bo plus czterdzieści jest inne niż plus pięćdziesiąt czy plus sześćdziesiąt.

I na każdych tych etapach można tak, ja to tak widzę, popatrzeć na to jako na poród.

Bo ja będąc w kręgu też kobiet w tym wieku, akurat w takim kręgu się otaczam, czy znajomych, czy właśnie takich podopiecznych, które do mnie zaczynają przychodzić, że my na siebie patrzymy jak na takie czarownice trochę.

I jak tak o tym mówisz, to aż bym miała ochotę teraz już wyłączyć kamery, usiąść z takimi właśnie w pozytywnym sensie czarownicami, w jakimś takim kręgu kobiet,

Oczywiście wartość rozmowy jest ogromna, ale chciałabym, żeby tam była medyczka, która też byłaby w stanie wskazać mi, bo podzielenie się to jedno, ale spojrzeć też na to zdrowie tak holistycznie, ale właśnie jako na kobietę, która mnie zrozumie.

Później na farta chyba zdany egzamin po pięciu latach od matury, pisemny z biologii na jeszcze wtedy Akademii Medycznej bodajże, a może już uniwersytet, nie pamiętam.

I nie mówię, że prześlizgać się jakby, bo uczyć się trzeba, rozwijać wiedzę, merytorykę zdobywać, ale trochę dać sobie taki luz, że jakby ja dużo uwagi na to poświęcam, żeby mnie poprowadziło tam, gdzie mam być, tam, gdzie będę przydatna i potrzebna w takiej formie, w jakiej będę to mogła realizować.

Ja sobie, no tak, ale ja nie wypiszę HTZ-u, nie zrobię tego.

Ale nie o to w ogóle chodzi.

Jest tak ważnych tyle elementów właśnie w codziennym trybie życia,

Na który trzeba kobietom poświęcić czas, którym warto o tym powiedzieć, o odżywianiu, właśnie zmianie nawyków, suplementacji, nawet edukacja z zakresu hormonalnej terapii menopauzalnej.

I oczywiście nie wypiszę, ale mogę z nią porozmawiać, rozpatrzyć opcje, powiedzieć o dolegliwościach okresu

Czy brzydkie, to myślę, to kwestia, co my z tym zrobimy, bo to też nie chodzi o to, żeby się pacyfikować tutaj strasznie medycyną estetyczną, bo to piękno... Właśnie to jest to, że ja bym chciała, żeby kobiety w tym okresie menopauzalnym odkryły

Naprawdę to piękno, które pochodzi ze środka i nie chodzi mi o takie wiesz wysiechtane słowo, że piękno pochodzi ze środka, ale żeby to namacalnie poczuć, o pewien rodzaj wzbudzenia w sobie albo odzyskania witalności.

A potem trzeba to trochę zdefiniować na nowo.

Znaczy wiesz, ta fizyczność jest istotna, tylko ja sobie myślę, taka gdzieś kiedyś chodziła po internecie taka rolka, bardzo taka do mnie przemówiła.

Przecięty obraz na pół, na jednym obrazie była starsza kobieta, która pchała balkonik.

I to mi pokazało, że my też możemy być tą aktywniejszą kobietą poprzez zmianę życiowych nawyków, poprzez odkrycie siebie.

To nie jest tak, że tylko położna nam pomoże, bo czasem to będzie bardziej praca z dietetykiem, czasem z psychologiem, gdzie no wiemy, że nie dość, że te zmiany takie jak mgła mózgowa, które się pojawiają, uderzenia gorąca, to też wiesz, dużo jest takich rzeczy związanych myślę z myślami egzystencjonalnymi.

Tak, bo jak pada hasło menopauza, to myślę wiele osób, że jest też popkultura, czy w ogóle taki przekaz medialny, menopauza, uderzenia, gorąca, koniec.

Tak trochę odnosząc się jeszcze do, zostając trochę w tych nowych obszarach i w opiece menopauzalnej, ale odnosząc się do twojego profilu na Instagramie.

Ale wiem też, że masz bardzo ciekawą grupę odbiorców, bo kiedyś zapytałam Cię o hejt.

Jaki jest przepis, bo myślę, że może położne, które będą chciały tworzyć też i edukować w mediach społecznościowych.

Wiesz co, chyba taki, że dałam sobie zgody na to, żeby być sobą też w tych mediach.

Jeżeli mam takie podejście, że zależy mi na zasięgach i będę wrzucała treści kontrowersyjne, oceniające,

No to ten zasięg będzie rósł, bo nawet komentarz hejterski jest komentarzem dla zasięgu.

I myślę, że trzeba się nad tym zastanowić, bo oczywiście można w tych social mediach wybrać taką drogę, a można pracować w taki sposób, żeby mieć trochę mniejsze zasięgi.

To nie jest tak, że to, że Instagram jest dostępny bezpłatnie, to tworzenie treści edukacyjnych jest kompletnie bezpłatne.

To jest inwestycja, nie tylko czasu, bo zawsze wystawisz fakturę od social mediów pracując w nich.

Zdrowotną dla siebie, bo myślę, że każdy, kto pracuje z tym narzędziem, bo zawsze podkreślam, że to jest narzędzie, którego używamy do komunikacji, zna tę ciemną stronę i ile potrzeba zasobów psychicznych, żeby dobrze te granice sobie poukładać, bo ten układ dopełniony energiczny

Można się też uzależnić i od tych dobrych stron Instagrama, od tych złych, więc cieszę się, że da się to poukładać tak, żeby mieć przyjemny odbiór, dobry i spełniać te podstawowe cele edukacyjne, bo dlatego ja się nie boję powiedzieć, że mam twoją pacjentką pośrednio, bo ty jako położna edukujesz w internecie.

Myślę, że to nadal budzi sprzeciw środowiska, że edukacja to taka klasyczna, w cudzysłowie twarda, kiedy siedzimy z pacjentką, edukujemy, a czy ta przestrzeń internetowa nadal jest postrzegana jako takie trochę czary mary, czy jednak już jest uznana za taką przestrzeń edukacyjną?

Weryfikowanie treści medycznych jest praktycznie niemożliwe w social mediach.

Czy stosują jakieś terapie lecznicze, namawiając do odstawienia chociażby leczenia farmakologicznego.

Natomiast trzeba rozumieć, właśnie społeczeństwo powinno rozumieć, jak działają social media, że to, że ma dużo zasięgu, jest dużo klikalne, ma biały fartuch, nie oznacza, że takie jest.

Wiesz, social media na nas wymuszają, żeby dawać hukowe treści, tytuły.

Czyli pięć sposobów na ochronę krocza.

I oczywiście, gdybym ja się skupiła tylko i wyłącznie na takich aferkach internetowych i wzbudzaniu kontrowersji cały czas, to ja podejrzewam, że ja bym miała dzisiaj może z 200 albo 300 tysięcy followersów.

Ale mi na tym nie zależy, bo ja lubię wstać i się uśmiechnąć rano do lustra, a nie robić sobie z twarzy, wiesz... Mnie to na przykład zaskakuje, że ktoś wrzuca kontrowersyjną treść, sam zaprasza ludzi do jakiegoś hejtu, nawet ciężko powiedzieć czy hejtu, do udzielania komentarza, tak?

Bo dla mnie, jeżeli ktoś komuś nie jedzie K i H i nie wyzywia go, tylko po prostu nie zgadza się i komentuje, to nie jest rodzaj hejtu.

A na drugi dzień płacze, że został hejtowany, no to na litość boską, to jakby... Wiesz, ja patrzę na social media, na niektóre konta, jak na taki rodzaj zwierciadła o tej osobie.

I ja nie chcę takich social mediów.

Ja wiem, że one takie są, wiem jak działają, jakie są tam mechanizmy.

Bardzo dobrze wydaje mi się, dlatego też nie mam takich zasięgów, jak bym mogła mieć.

Chcę mieć taką grupę odbiorców i w związku z tym spotykam się z tym i z tym.

Słuchają nas też, mam nadzieję, pacjentki, więc chciałam trochę zdradzić coś, co ze mną zostało z twojego wykładu po InstaKongresie, który jest skierowany do medyków, ale mówiłaś tam o patient-centered care i patient experience, kierując się do medyków.

Tak sobie myślę, że nie wiem, może to jest moja jakaś taka fantazja, ale raczej zakładam, że każdy z nas, który idzie do zawodu medycznego, niezależnie z jakiego obszaru, czy lekarskiego, czy właśnie pielęgniarskiego, położniczego, czy innych zawodów medycznych,

Raczej idzie z intencją chęci pomagania.

Ze swoim doświadczeniem, ze swoją wiedzą wiadomo, że w naszych zawodach perspektywa ja i moje doświadczenie bierze górę najczęściej.

Do tego dołóżmy jeszcze element strategii pokoleniowej, międzypokoleniowych zmian medyków.

I ja sobie zawsze tak na jednym ze szkoleniów, które prowadzę, rozmawiam, to jest szkolenie dla dól i więc to jest zawód niemedyczny, ale jakby w wytycznych szkoleniach jest to, że one muszą poznać strukturę funkcjonowania szpitala.

I generalnie chodzi o to, że w tej, w tej scence mamy sobie rodzącą kobietę, no i mamy sytuację, że zbiera się cały zespół przy tym porodzie, czyli jest i położna, jest położna na drugi okres asystująca, jest lekarz, lekarz stażysta, przyjdzie neonatolog, położna neonatologiczna, gdzieś tam jakaś salowa się jeszcze pojawi, jakaś studentka położnictwa.

Każdy chce jej pomóc, tylko każdy na swój sposób, ze swoim doświadczeniem, ze swoim takim, myślę, prywatnym backgroundem, bo wszyscy jesteśmy ludźmi i to zawsze bierze górę nad nami.

Ze swoimi frustracjami też, które czasem nie jesteśmy świadomi, że wychodzą, ale dam sobie palec uciąć, że każdy chce tam dobrze.

Tylko każdy z tych osób chcąc dobrze rozumie to inaczej.

Bo intencją jest to, że każdy z ludzi, którzy jest w tej sali porodowej chce pomóc.

Nawet to, że chce, żeby się zdrowo urodziło dziecko, żeby nie było sprawy w sądzie i prokuratora i po prostu oskarżenia szpitala o błędy w postępowaniu, to też jest jakaś dobra intencja, która może być zupełnie sprzeczna z potrzebami kobiet, bo jej zależało na czymś i tak jakby też na zdrowo urodzonym dziecku, ale przy tym, żeby ten poród był taki

No i właśnie chodzi o to, że intencja jest intencją, a bodźcem jest to, co każdy z nas wprowadza do tej sali porodowej.

Dokładnie, bo już aż nie chcę mówić o takich bodźcach, chociaż wiem, że to może nie być wiadomo, bo ja się tego ciągle cały czas też uczę, że nie wszyscy wszystko wiedzą, a mi się wydaje, że już wszyscy to wiedzą.

I dajmy im chociaż chwilę na reakcję.

Myślę, że to jest szczególnie na oddziałach położniczych istotne, bo kobiety są wtedy tak w wrażliwym momencie.

A jak ja się zawsze śmieję, jak moja mama przychodzi do nas w odwiedziny i zawsze już jest tak, że nawet dzieciaki to wiedzą i z tego jest taka anegdota rodzinna, że

I oczywiście ta wizytacja, no bo tak moja mama jakby chce pomóc, no w zasadzie ja ci posprzątam, ja ci poukładam, ja ci zrobię to, ale ja tego nie potrzebuję, bo po prostu ja się później nie odnajdę.

Ale ja inaczej nie mówię, ja chcę tak.

Ja się śmiałam kiedyś, że bardzo jestem dużym przeciwnikiem takich samozwańczych naturopatów, którzy nie mają nic wspólnego z naturopatią, bo to też musimy o tym powiedzieć.

Natomiast wiesz, historia jak popatrzymy wstecz, też potrafi pokazać, że niejedna teoria spiskowa została udowodniona po latach.

Więc myślę, że my jesteśmy chyba ostatnim pokoleniem, które jeżeli zobaczyło zdjęcie, to jeszcze to było zdjęcie.

Oczywiście pojawiał potem Photoshop, ale to co się dzieje teraz jeśli chodzi, że ja tak naprawdę nie wiem, czy to co widzę jest prawdziwe, czy nie.

Ale właśnie a propos tych zmian, czy jest coś, co mogłabyś polecić studentkom w procesie teraz nauki, na co z perspektywy czasu uważasz, że warto zwrócić więcej uwagi, a co może trochę, jakby jak położyć te akcenty z perspektywy czasu?

Niezależnie jakim studentem, jakiego kierunku medycyny jesteśmy, mówię tutaj o lekarskim i właśnie tych innych zawodach medycznych, komunikacja.

Myślę też o tych alternatywnych metodach leczenia, że warto sobie tą perspektywę tu poszerzać, nie od razu negować zero-jedynkowo, że to nie działa, bo tego nie ma w Eat&Paste Medicine.

Bardzo się cieszę, że czasem spotykam takich lekarzy, którzy są mocno na tej ścieżce medycznej, naukowej, evident-based medicine, ale mają w sobie coś takiego, to jest ciekawe, muszę się temu przyjrzeć, poczytać o tym.

Czyli mówisz o takich pozafarmakologicznych też aspektach procesu zdrowienia, tak?

I wiesz, ja tutaj nawet myślę o alternatywnych metodach leczenia jako to, że my mówimy o zmianie nawyków naszego pacjenta.

Od tego się wiesz powinna w ogóle zaczynać rzecz, bo co z tego, że my pacjenta na fasze ruchujemy lekami, to wiesz teraz tego doświadczamy w kierunku też leczenia otyłości.

Mamy leki nowej generacji na otyłość słynne i super, zapewne są przypadki, w których trzeba i są niezbędne do zastosowania, ale niech to idzie razem w parze ze zmianem stylu życia, odżywiania, aktywności ruchowej.

Takie holistyczne podejście do zdrowia, zresztą wiesz co, myślę, że już też tyle razy to mówiłam, ale powiem jeszcze raz.

Dokładnie, ruch.

I mama zapytała mnie, ponieważ to dzielnica starsza, duża ilość smogu, zapytała mnie jakie są metody oczyszczenia powietrza, bo ona chciałaby, biorąc pod uwagę to co się dzieje,

Ja z nią byłam zachwycona, a z drugiej strony wrócę do pani i wtedy faktycznie zaczęłam poszerzać swoją wiedzę na temat kwestii smogu.

I to też będzie osłabiać, myślę, taką późniejszą chęć do kontaktu z opieką zdrowotną w ogóle, z taką kulą śnieżną.

Właśnie jeszcze wracając do tych wszystkich, może nie tyle teorii spiskowych, ale do tych takich pseudo lekarzy, pseudo medyków,

Samozwańczych naturopatów, którzy wiesz, nie mają nic wspólnego z naturopatią, no bo żeby wypowiadać się o naturopatii, to też trzeba mieć o niej pojęcie, a nie wrzucać wszystkich do jednego worka.

I teraz nieważne jakich, czy tych z wykształceniem, czy tych samozwańczych, czy do alternatywnych metod.

Bo nie sztuką jest zakazać ludziom korzystać z takich usług albo wyłączyć te usługi z obiegu, tylko sztuką jest odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego ludzie odchodzą od nas, a idą tam.

W wielu aspektach.

Ta komunikacja, myślę, że ta komunikacja, o której mówisz i o której myślę też tutaj w naszych rozmowach w podcaście bardzo często, do tego się sprowadza też taki konsensus w naszych rozmów, że

I jeżeli miałabym tak ad hoc sobie odpowiedzieć na postawione przez ciebie pytanie, dlaczego ktoś woli naturopatę od profesjonalisty medycznego, to być może dlatego, że tam się faktycznie poczuje wysłuchany i zrozumiany.

No i może być to z ogromną szkodą, bo jednak to zachowanie równowagi czasami dobrym słowem, oczywiście nie chcę tutaj nagle umniejszać tej komunikacji, ale z drugiej strony czasami dobrym słowem, a nie uleczymy, a substancją czynną.

Więc gdzieś zachowanie tej równowagi pomiędzy tym dobrym słowem a substancją czynną,

To jest myślę dużą sztuką, tylko my w takim chyba zachwycie tą medykalizacją... My lubimy szybkie efekty.

Medycyna jest takim dla mnie niesamowitym zjawiskiem, bo z jednej strony jest to taka dziedzina nauki szalenie mądra, no jak dziedzina nauki, pomagająca, ale też umiejąca mocno założyć nam w tej naszej wszechwiedzy i specjalizacji klapki na oczy.

A to jest, o słuchaj, to jest myślę, że poruszyłaś teraz bardzo celnie rozmowę, temat na kolejną rozmowę.

Jak szukać tego balansu w tym, żeby tych klapek sobie nie zakładać, a jednocześnie czasem potrzebujesz tego celu.

Wiesz, ja sama nawet pamiętam ze studiów, jak trzęsłam się na praktykach, bo...

Nie, to już nie było na praktykach, to była moja pierwsza praca w szpitalu, gdzie położna na patologii ciąży wzięła mnie do szafki z lekami i zaczęła odpytywać z tych leków, na co który jest.

Akurat traf chciał, że ja znałam odpowiedzi na wszystkich i nie była z tego zadowolona, bo o co chodziło?

Takie zachowania przemocowe.

I wiesz, ja się też nie dziwię czasem, jakby temu, że my się w tym utwierdzamy, bo jeżeli ja przychodzę do takiego gniazda i w nim funkcjonuję, to żeby, nie wiem, jakbym była mocna, to w pewnym momencie elementami tego gniazda przesiąknę.

O mobbingu, o tym, że właśnie jest takie oczekiwanie, że jeszcze wśród studentek, że z jednej strony już pracujący personel oczekuje, że ona coś będzie wiedziała, ale z drugiej strony nie chce jej dać przyzwolenia, żeby cokolwiek zrobiła i padają jeszcze komentarze, że wy z tych studiów wychodzić się nic nie umiecie i wiesz, koło się zamyka.

To czego dobrego szukać w studiach położniczych?

Obserwowania tego, jaka nie chcę być, jak nie chcę pracować.

Poszukiwania, jakby zaczepiania się do praktyków, do dobrych mentorów.

Słoma z butów pod kątem zachowania, dumy, wyższości.

Ja się nie chcę od takiej osoby uczyć, ja się chcę uczyć od osoby, która jest spójna.

Myślę, że ta spójność to jest taka piękna puenta i faktycznie też takiej spójności w drodze do dyplomu i po dyplomie myślę, że warto życzyć i w ogóle studentom i studentkom wszystkich kierunków medycznych, bo myślę, że w naszej rozmowie wyszło, jak nie jest łatwe bycie medyczką, medykiem, jak wiele jest tych perspektyw, wątpliwości, pytań,