Mentionsy
Czy Korea Południowa rozliczy się z masowych zagranicznych adopcji (Dział Zagraniczny Podcast#244)
Korea Południowa zmienia prawo, które ma od tej pory priorytetyzować adopcje krajowe nad międzynarodowymi. Wcześniej zdążyła wysłać za granicę największą na świecie liczbę dzieci, których matki były społecznie przymuszane do ich oddania, a czasami wprost okradane z potomstwa. Czy kraj rozliczy się z tą wstydliwą przeszłością w czasie, gdy ma dużo więcej aktualnych problemów?
📺 To jest wersja dźwiękowa odcinka wideo, który możesz obejrzeć na https://www.youtube.com/dzialzagraniczny
Jeżeli podoba Ci się ten materiał, to możesz mnie też wesprzeć dobrowolną wpłatą w serwisie Patronite ➞ https://patronite.pl/dzialzagraniczny
Szukaj w treści odcinka
I dziś będziemy rozmawiać o tym, czy Korea Południowa rozliczy się wreszcie z masowymi adopcjami zagranicznymi.
Ma na imię Katie, więc jak samo to imię już wskazuje, nie jest Koreanką wychowaną w Korei Południowej, jest Amerykanką pochodzenia południowo-koreańskiego, została adoptowana przez właśnie parę z tego kraju.
My name is Katie and I'm a Korean adoptee.
Mimo tego, że rodzicom zależało na jakichś rodzaju kontaktach, mieli na przykład jakąś starszą znajomą, która była Koreanką,
Oczywiście Chiny i Korea Południowa.
Natomiast na jednej z tych kolacji u tego chińskiego znajomego, czy szefa jej matki, była delegacja z Korei Południowej, ponieważ on pracował właśnie na uniwersytecie i przyjechali przedstawiciele Południowo-Koreańskiego Uniwersytetu, objeżdżali uczelnie wyższe w Stanach Zjednoczonych.
Tym bardziej, że to był już rok 2011, w którym weszło w życie nowe prawo, w ramach którego osoby, które pochodziły z Korei Południowej i zostały wyadoptowane za granicę, mogły się starać o przywrócenie obywatelstwa południowo-koreańskiego.
No takie osoby adoptowane traciły to koreańskie obywatelstwo i z automatu przyznawano im to obywatelstwo innego kraju.
Mówi, że bardzo inne kontakty miała z Koreańczykami z południa, którzy nigdy nie zostali wyadoptowani, tylko po prostu urodzili się i wychowali w tym kraju.
Oczywiście nie wszyscy są Koreańczykami z pochodzenia.
Klub ludzi, którzy są wyadoptowanymi Koreańczykami z południa, czyli takimi jak ona.
One były zarówno po koreańsku, jak i już przetłumaczone na angielski.
Ja to przetłumaczę na koreański, wyślę jej i przetłumaczę też jej odpowiedź i też ci przekażę.
Więc Katie opisała całe swoje życie, gdzie się wychowywała, kim była, kim jest, że za kilka miesięcy wychodzi za mąż, że będzie podczas tego ślubu ubrana w tradycyjny właśnie koreański strój.
I opowiadamy na samym początku tę historię osobistą, dlatego że ona będzie miała bardzo dużo odniesień do tego tematu, którym się dzisiaj zajmujemy, a zajmujemy się nim dlatego, że w tym miesiącu, w lipcu, Korea Południowa doprowadza do historycznej zmiany dotyczącej właśnie swojego prawodawstwa o adopcjach zagranicznych.
ważna zmiana, to jest to, że Korea Południowa wreszcie ratyfikowała konwencję Haskom.
Na miejscu w Seulu zaprzyjaźniła się właśnie z Koreanką z południa, która jednak mieszkała w ogóle w różnych miejscach i być może dlatego podchodziła też do niektórych kwestii trochę inaczej niż jej rodacy.
Mówisz, że Koreańczycy nie chcą o tym rozmawiać, a z kolei te osoby, które zostały adoptowane, czasami nie chcą tego procederu w ogóle nazywać adopcjami.
Są założycielami Danish Korean Rights Group.
Jestem dyrektorem dla NGO dla adaptatów, koreańskich adaptatów, nazywanej CoRoad.
I w ten sposób przedstawiał to też rząd Korei Południowej, że Korea po wojnie koreańskiej jest krajem bardzo biednym.
Przypomnijmy, że Korea, wówczas jeszcze Zjednoczona, nie było podziału na południową i północną.
Natomiast to, o czym wspominałaś, czyli wojna koreańska, jest kluczowe dla naszej opowieści.
W związku z czym, Korea była krajem zdewastowanym, Korea Południowa.
No też nieprzypadkowo, dlatego że te dzieci często nie są stuprocentowymi Koreańczykami etnicznymi.
Tak, ta pierwsza fala adopcji dzieci z Korei Południowej, o której wspominasz już po wojnie koreańskiej, czyli po 1953 roku, obejmuje przede wszystkim tak zwane GI babies, czyli dzieci, u których podejrzewano, że ich ojcami są obcokrajowcy, że są to przede wszystkim właśnie żołnierze północnoamerykańscy, czyli mówiąc wprost osoby o innym kolorze skóry.
I dodajmy też, bo to nie padło, że dlatego, że oczywiście wojna koreańska była częścią zimnej wojny.
Po pierwsze, dlatego, że Korea Południowa uważała się za kraj czysty rasowo.
Widzimy, że z biegiem lat Korea zaczyna współpracować, jeżeli chodzi o tę adopcję, również z innymi państwami.
Później dochodzą do tego w ogóle tak generalnie mówiąc dzieci samotnych matek, nawet jeżeli w stu procentach są Koreańczykami.
I reakcja Korei Południowej była taka, że no Dania słuchaj, jeżeli nie ogarniesz swoich mediów, które ewidentnie wierzą w północno-koreańską propagandę i ją szerzą,
Pary, która była bardzo poruszona losem właśnie koreańskich sierot, a konkretnie tych, o których mówiłaś ty, czyli tych GI babies, czyli tych, o których było wiadomo, że prawdopodobnie ojcem był jakiś Amerykanin.
Różnego koloru skóry, ale na pewno nie etniczny Koreańczyk.
Korea Południowa wprowadza nowe prawo adopcyjne, które ułatwia całą tę procedurę wysyłania dzieci za granicę i w praktyce zostawia to właśnie tylko i wyłącznie w rękach tych prywatnych agencji.
Dziągion jest również autorką książki Unequal Motherhoods and the Adoption of Asian Children, czyli Nierówne Macierzyństwa i Adopcja Azjatyckich Dzieci, która bada właśnie adopcję koreańskich dzieci w Stanach Zjednoczonych.
W ostatnich badaniach, które przeprowadzono kilka lat temu, okazuje się, że tylko około 30% Koreańczyków deklaruje, że akceptuje, żeby dziecko było wychowywane tylko przez jednego rodzica.
A społeczeństwo koreańskie cechuje się też tym, że raczej działa na zasadach kultury kolektywistycznej.
To o czym mówiłeś na początku, że teraz Korea chce zmienić prawo jednak, żeby te dzieci były adoptowane wewnątrz Korei, a nie za granicą.
I dlaczego nie decydowali się na to ci sami Koreańczycy, którzy być może nie mogą posiadać własnych dzieci, a mieliby takie warunki, żeby zagwarantować jakieś dobre życie zaadoptowanemu dziecku?
bądź chociażby takie wielkie śledztwo w tym przypadku mediów amerykańskich, no bo jak widzimy dotyczy to dzieci, które w większości do Stanów trafiły, czyli agencje Associated Press oraz programu Frontline, który jest nadawany w PBS, w tamtejszej telewizji, wspólnie opublikowali w zeszłym roku wyniki śledztwa, opierając się na materiałach koreańskich, na decyzjach sądów, na aktach rządowych, na statystykach, które były przez lata gromadzone.
bo Peter i Boon Young mówią o takich osobach, które na przykład decydowały się na używanie swojego koreańskiego imienia.
Widzieli, że tam widniało takie koreańskie imię i chcieli się nim posługiwać właśnie po to, żeby podkreślać tę swoją tożsamość, żeby w jakiś sposób pokazywać ten swój związek jednak też z Koreą.
No bo na przykład w 2012 roku Narodowe Centrum Praw Dziecka, czyli ten koreański zwierzchnik wszystkich agencji adopcyjnych, dostał takie zlecenie cyfryzacji wszystkich dokumentów adopcyjnych, o którym ty już wspominałeś, w które teraz rodziny i dzieci adoptowane, znaczy teraz, za niedługo powinny już mieć wgląd.
Zatrzymajmy się tutaj, porozmawiajmy właśnie o tym odbiorze społecznym, dlatego że znów przypomnimy kontekst historyczny, który już był tutaj wymieniany kilka razy, że przez większą część swojej powojennej historii Korea Południowa była dyktaturą wojskową.
Ona po raz pierwszy została powołana do życia w 2005 roku, po to, żeby zbadać właśnie przewinienia jeszcze z czasów w ogóle japońskiej okupacji, później II wojny światowej, później wojny koreańskiej i wreszcie też dyktatury.
Po pierwsze, na ile Koreańczycy w ogóle rozmawiali o tym temacie przed pracami tej komisji, na ile on był w ogóle częścią dyskusji publicznej, ale też po drugie, dlaczego ta komisja jest też kontrowersyjna, bo dla wielu osób w Korei Południowej jej, nie tylko to stanowisko i ten raport końcowy, ale w ogóle jej działalność była czymś, co mówiąc delikatnie, nie wzbudziło entuzjazmu.
To po pierwsze, czy inni Koreańczycy zdawali sobie sprawę z tych, zeskali tych międzynarodowych adopcji przed raportem Komisji Prawdy i Pojednania?
I muszę tutaj powiedzieć, że kiedy szukałam właśnie też osób, z którymi można by było porozmawiać na temat adopcji międzynarodowych i jak wpływały na koreańskie społeczeństwo właśnie z takiej socjologicznej albo antropologicznej perspektywy,
Kiedy tłumaczyła im, że owszem jest Koreanką, ale że wychowała się w Europie, w innym kraju i tutaj wróciła, to oni za bardzo wydawali się w ogóle nie rozumieć tego konceptu, nie wiedzieć o co chodzi.
Może trochę na zasadzie takich dzieci duchów, które przecież są Koreańczykami, ale jednak zupełnie nie pasują do tej społeczności.
do tej części społeczeństwa za granicą, których to jakoś dotykało, lecz również właśnie do Koreańczyków na miejscu w Korei Południowej.
Tam były też zarzuty już wewnątrzkoreańskie stwierdzające, że część członków tej komisji wywodzi się ze środowisk powiązanych z dawną dyktaturą, w tym przewodnicząca w ogóle tej komisji.
Więc było więcej kontrowersji, o których tutaj nie będziemy rozmawiać, bo dotyczą innych tematów południowo-koreańskich, natomiast miały też oddziaływać na między innymi postrzeganie tej sprawy adopcji.
Dotyczy amerykańskiego mężczyzny południowo-koreańskiego pochodzenia, który został wyadoptowany w ten sposób i był jedną z tych osób, których dotknęły te wszystkie traumy, o których opowiadałaś dopiero co.
Czyli on cały czas miał obywatelstwo południowo-koreańskie, nie miał amerykańskiego.
Ale być może w najbliższej przyszłości to się zmieni, bo teraz pozywają zarówno tę agencję, jak i właśnie rząd, dwie Koreanki, dwie matki, którym dzieci ukradziono, o których przypadkach wiemy dokładnie, jak to przebiegało.
zmianę całkowitą dokumentacji, oszukiwanie też tych rodziców, którzy poszukiwali tych dzieci później przez dekady, więc to jest jedna część pozwu, a druga to jest pozew wobec właśnie państwa koreańskiego, wobec rządu, który nie miał żadnej kurateli nad pracą tych agencji, ponieważ nie chciał mieć.
Ty już przytaczałeś w tym odcinku rok 2012 i on jest bardzo istotny, dlatego że był przełomowy pod tym względem, że Korea wtedy właśnie zaczęła zmieniać swoje prawodawstwo dotyczące adopcji i to, co dzieje się teraz w lipcu, czyli przeniesienie tej odpowiedzialności na państwo, stworzenie centralnego rejestru,
To jest tak, że Korea Południowa ma mnóstwo innego rodzaju problemów w tej chwili.
Chodzi mi o to, że jest mnóstwo różnego rodzaju problemów aktualnych, które odciskają się bezpośrednio na życiu Koreanek i Koreańczyków.
Czy Korea Południowa zmierzyła się jakoś z tymi adopcjami międzynarodowymi?
Widzimy, że zmieniła prawo od tego miesiąca wreszcie, ale czy to oznacza, że sami Koreańczycy też inaczej patrzą na ten temat?
Jungyung powiedziałaby chyba, że niektórzy Koreańczycy faktycznie już patrzą na to inaczej, a inni miałaby nadzieję na to, że spojrzą w inny sposób na tę sytuację.
Jung Yong widzi też inny powód, dla którego być może zmienia się koreańskie podejście do adopcji.
Tak jak już wspominałeś, Korea Południowa jest w absolutnej czołówce, jeżeli chodzi o...
A Kyungyong z kolei podkreśla tutaj też, że ważne byłoby również to, żeby to te kraje, do których trafiały koreańskie dzieci, w których były adoptowane,
wywierały presję na koreański rząd.
Ostatnie odcinki
-
Dlaczego w Peru mordowani są kierowcy autobusów...
29.01.2026 05:43
-
Czy Bałtyk stanie się mniej bombowy (Dział Zagr...
22.01.2026 05:38
-
Czy Australia uratuje koale przed wyginięciem (...
15.01.2026 05:33
-
Co Ghana traci na swoim coraz droższym złocie (...
08.01.2026 05:45
-
Urlop rodzicielski
30.10.2025 06:03
-
Czy w Boliwii dzieci zjadły rewolucję (Dział Za...
23.10.2025 04:42
-
Czy Brytyjczycy przestaną mieszkać na barkach (...
16.10.2025 04:28
-
Czy w Hiszpanii tańszy prąd oznacza mniej oliwy...
09.10.2025 04:45
-
Dlaczego Francja po latach zwłoki wprowadziła o...
02.10.2025 04:44
-
Czy Azja Wschodnia powstrzyma epidemię krótkowz...
25.09.2025 04:51