Mentionsy
HORROR W BRIDGEPORT - NAJBARDZIEJ NAWIEDZONY DOM NA ŚWIECIE! | ODCINEK 24
HISTORIA: HORROR W BRIDGEPORT - NAJBARDZIEJ NAWIEDZONY DOM NA ŚWIECIE!
Miejsce, które było jednym z najsłynniejszych, o których mówiono w mediach, jak i w gazetach.
Dziesiątki tysięcy oglądających i przybywających podczas całej tej akcji.
Dziesiątki funkcjonariuszy policji, straży pożarnej itp. które uczestniczyły w całej akcji.
Historia, która podobno się skończyła, a wszystko niby było mistyfikacją.
Jednak powiedziano tak tylko dlatego, żeby policja, znowu mogła zapanować nad sytuacją w mieście!
Poznajcie sami, historię z ulicy Lindley w Bridgeport!
Szukaj w treści odcinka
Zapraszam oczywiście Was na Discorda, gdzie każdy ze wspierających po wcześniejszym połączeniu konta YouTube z tą platformą otrzyma rangę wspierającego i dodatkowe bonusy, tak jak przysługuje według poziomu.
A w dzisiejszym materiale przedstawię wam historię i zdarzenia, które miały miejsce w listopadzie 1974 roku i ciągnęły się przez kolejne lata na ulicy Lindley Street w Bridgeport w Connecticut.
oraz słynna para Ed i Lorraine Warren.
W 2014 roku jeden z funkcjonariuszy policji oficer Joseph Tomek podczas wywiadu tak wspominał tamte chwile.
Więc idźcie po coś do picia i jedzenia, wygodnie się rozsiądźcie i wysłuchajcie najdłuższego podcastu w historii mojej krótkiej twórczości.
Jedynie pojedyncze pomieszczenia, takie jak kuchnia, korytarz, łazienka i biuro przesłuchań miały zapalone światła.
To właśnie w jednym z tych pokoi siedział samotnie Jerry Salfin.
Aż w pewnym momencie do pokoju wszedł inspektor Clark, trzymający pudełko z dokumentacją ze sprawy.
W trakcie tej monotonnej pracy policjant powiedział, że sprawa została zamknięta dlatego tak szybko, aby służby z powrotem odzyskały władzę nad społecznością.
Jednakże on sam uważa, że zostało to zbyt szybko zbagatelizowane i oddalone.
Clark powiedział wtedy Jeremu, że da mu możliwość przesłuchania świadków, którzy widzieli to, co się tam działo.
Jednak jest jeden warunek.
Wtedy mężczyzna poprosił funkcjonariusza o jeszcze jedną rzecz.
I oto w ten sposób parapsycholog Jerry Salfin dostał dostęp do wszystkich akt i całego wydziału związanego ze sprawą nad którą siedział dniami i nocami.
Nie będzie to kolejna krótka historia o nawiedzonym domu.
Dlatego dzisiaj przedstawię wam historię, którą potwierdzali wiarygodni świadkowie przez dziesiątki lat.
Mówię o dziesiątkach funkcjonariuszy, strażaków, policji, księży, a nawet władzach stanowych, które wtedy były w to zaangażowane.
Młode małżeństwo, które ledwie 3-4 miesiące wcześniej wzięło ślub, Jerry i Laura Gurin, zakupili swój pierwszy dom, który miał im służyć przez kolejne lata, jako miejsce, gdzie każdy będzie się czuł bezpiecznie.
Ich zakupem był mały dom w stylu bungalowym, czyli jednokondygnacyjny dom podmiejski, który posiada werandy.
Jego powierzchnia nie przekraczała nawet 100 metrów kwadratowych, bo miał zaledwie 738 stóp, czyli 68,5 metra kwadratowego, co na tamte czasy było skromnym domkiem, jednak na dopiero co rozrastającą się rodzinę było dobrym startem.
Jednak z biegiem lat zmienił zdanie, ponieważ kryzys pieniężny dał mu w kość.
Jednak w późniejszych latach trochę się otworzyła, co dało jej możliwość poznania jej męża, Jerry'ego.
Zaledwie po roku od wprowadzenia się urodził im się syn o imieniu Jerry Gurin Jr.
Był to okropny cios dla rodziców dziecka, jednak nie zmieniło to ich podejścia do życia.
Jedyne, co się zmieniło, to poświęcony czas dziecku, który systematycznie się wydłużał.
Niestety, trwało to tylko do 1967 roku, kiedy w życiu Jerry'ego i Laury doszło do tragedii.
Po zaledwie 6 latach życia najmłodszy członek rodziny, Jerry Gooden Junior, odszedł na tamten świat.
Po wszystkich obrzędach do małżeństwa podszedł ojciec Grims, który według wielu zadał o jedno pytanie za dużo.
Nie odpowiedzieli na to pytanie, jednak już na drugi dzień po pogrzebie do szpitala trafiła Laura, która została poddana histerektomii z powodu wykrycia guza.
Niestety, jak dobrze wiecie, ta operacja pozbawia kobiety możliwości posiadania dzieci, co jeszcze bardziej trafiło w małżeństwo, które dzień wcześniej pochowało swoje jedyne dziecko.
Dzień w dzień odwiedzali oni grób Jerry'ego Juniora, a po miesiącu stworzyli w swoim domu małą kapliczkę, w której znajdowało się zdjęcie trumny.
Jednak ten ciężki okres nie zniszczył małżeństwa.
W momencie, gdy dowiedzieli się o chęci zaadoptowania przez Gudinów dziecka, 25 rodzin napisało do agencji adopcyjnej, aby przedstawić im jak wspaniałymi ludźmi są państwo Gurins.
Natomiast do władz dochodziły informacje, że występowało tam zaniedbanie, a także, że dziewczynkę przywiązywano do krzesła na długie godziny.
Niestety, był jeden element, którego nikt się nie spodziewał.
Kobieta pozwalała Marcii bawić się z innymi dziećmi, ale tylko wtedy, kiedy te przychodziły do ich domu.
Laura również odprowadzała ją do szkoły, jednak potem tłumaczyła się, że było to spowodowane tym, że w sąsiedztwie nie było żadnych innych dzieci, które byłyby w wieku Marcii.
Wielokrotnie grała chociażby w Monopoly w salonie, jednak jej przeciwnikiem była ona sama.
Nie były to rzeczy, które powodowały jakieś podejrzenia, jednak nagle zaczęły znikać małe przedmioty i pojawiały się w nieoczekiwanych miejscach.
Ten fakt jednak przez lata nie był przypisywany zjawiskom paranormalnym, tylko zwykłemu roztargnieniu.
Pewnego dnia, gdy córka nowych sąsiadów Hoffmanów, Rosemary, przyszła do Marcyi, żeby się pobawić, gdy dorośli siedzieli w kuchni.
Ona przybiegła pędem do nich, aby powiedzieć, że sofa, na której siedziały, nagle zaczęła się unosić.
Na co dziewczynka odpowiedziała, że siedzi tam i się uśmiecha.
Co ciekawe, kiedy przyjaciółka Marcyi przychodziła do niej, wielokrotnie zostawiała ją samą, a ona wtedy rozmawiała ze swoimi pluszakami.
Jednak pewnego dnia, gdy Rosemary zapytała, z kim ta dziewczynka rozmawia, ta odpowiedziała, że z jej dziadkiem.
Mówiła, że gdy tylko chciał, rozmawiał z nią, jednak nie był on zadowolony z faktu, że została ona zabrana z jej domu rodzinnego.
Nadszedł listopad roku 1971.
Najpierw myśleli, że ktoś rzuca kamieniami w ich dom, lecz jednak gdy szybko wychodzili, by sprawdzić kto to, nikogo tam nie było, mimo, że pukanie nadal było słyszalne w pomieszczeniu.
Dźwięki tych uderzeń zaczynały się powoli i cicho, jednak po paru minutach narastały.
Niestety, konkretnej odpowiedzi policja nigdy im nie podała.
Co więcej, dźwięk ten będzie się pojawiał przez kolejne tygodnie, jednak nagle ustanie.
Dokładnie rok później, bo w listopadzie 1972 roku, jeden ze stróżujących policjantów, a dokładniej porucznik Coco, odebrał telefon, że dźwięk w ich domu powrócił i jest jeszcze bardziej natarczywy.
Jednym z nich był John Halsworth, który był funkcjonariuszem policji.
Na początku Jerry pomyślał, że to może sąsiedzi robią im żarty.
Jednak wtedy wszyscy odsunęli się od ściany, a dźwięk nie ustał.
Rodzina była tak zestresowana, że poprośli, aby policja pomogła im z tą sytuacją, dalej mówiąc, że to niemożliwe, że nawiedza ich duch.
Jedną z możliwości tych hałasów była pobliska budowa nowych budynków, jednak obalono tę teorię w parę godzin.
Mijały miesiące aż do kolejnego listopada, gdzie wszystko wracało jednak o wiele głośniejsze i bardziej intensywne.
Cała ta sytuacja trwała kilka lat, jednak nikt, kompletnie nikt nie potrafił tego wyjaśnić.
Zaadoptowana dziewczynka chodziła do szkoły, jednak był to dla niej koszmarny okres.
Pewnego dnia jeden z nich zaatakował i pobił ją tak, że trzeba było założyć jej ortezę na plecy oraz zmuszono ją, aby kolejne tygodnie spędziła w domu.
Podczas jesieni, kiedy dźwięk walenia w ściany nie ustawał, nagle małżeństwo budziło potrójne pukanie do drzwi.
Laura wstała i poszła do drzwi wejściowych, aby otworzyć nieznanemu przybyszowi, jednak ku jej zdziwieniu nikogo tam nie było.
Wtedy stwierdziła, że prawdopodobnie pomyliło jej się walenie w ścianę z pukaniem.
Dlatego szybko chciała zamknąć drzwi wejściowe i pójść do łóżka, jednak zanim to zrobiła, zwróciła uwagę, że na werandzie widać mokre ślady, które prowadzą prosto do drzwi wejściowych.
Przestraszona szybko zamknęła drzwi, jednak nie wiedziała, że wpuściła do swojego domu zło.
Co najdziwniejsze, pewnego razu, gdy Jerry wszedł do jednego z pokoi, na szybie zobaczył czyjąś przyciśniętą rękę.
Jednak została ona rozbita od wewnątrz, ponieważ zewnętrzna jej część była nienaruszona.
Jednak po chwili leżenia pukanie się zaczęło.
Było ono wolniejsze niż dotychczas, jednak o wiele głośniejsze, a czasem tak głośne, że rodzina włożyła sobie zatyczki do uszu zrobione wcześniej z waty.
Nie widzieli jednak, że to zbliżający się dzień będzie pierwszym, który uznają za prawdziwy horror.
Zasiedli do obiadu, a po skończonym posiłku umyli naczynia i poszli do salonu, by razem usiąść i odpocząć przy okazji opowiadając o tym, co u nich tego dnia się działo.
Rodzice usiedli na kanapie i włączyli telewizję, a dziewczynka siadła na podłodze i zaczęła układać puzzle.
Drzwi od sypialni były zamknięte, jednak Jerry nagle coś zauważył.
Jerry podszedł więc do okna i ponownie je zawiesił, jednak w momencie, gdy się odwrócił, na ziemię spadł już cały karnisz.
Nie minęła nawet godzina, gdy sytuacja się powtórzyła, jednak tym razem w kuchni.
Jednakże było w nim coś znowu innego.
Dziewczynka, siedząc na podłodze, zamarła w jednej pozycji.
Nastała wtedy grobowa cisza w całym domu.
Jedynie było słychać malutką muchę, która latała w salonie.
Dzień był piękny, a rodzina, żeby zapomnieć o tym, co dzieje się w ich domu, stwierdziła, że odwiedzą najbliższą rodzinę, która uczestniczyła w mszy świętej.
Gdy po cichu zamknął za sobą drzwi do sypialni dziewczynki, ruszył do kuchni, aby powiedzieć Laura, co właśnie się wydarzyło.
Wtedy przez pokój przeleciał blok na noże, który minął jego głowę o centymetry.
Jerry poszedł do samochodu, by zabrać z niego resztę artykułów spożywczych, a Laura została w kuchni.
To właśnie wtedy, gdy głowy domu nie było przy niej, stół, na którym była pierwsza tura zakupu, zaczął lewitować, a po chwili się odwrócił, zrzucając wszystkie artykuły spożywcze na ziemię.
Kobieta zaczęła się cofać, jednak po chwili kątem oka zobaczyła jak ich lodówka unosi się około 16 centymetrów nad ziemię i obraca się bokiem.
I ten przedmiot po chwili uderzył o ziemię, a Laura zaczęła tym razem oddalać się od lodówki, cały czas patrząc jak leży na ziemi.
Niestety, tuż za nią był telewizor, który powtórzył czynność poprzednich przedmiotów.
Sami nie wiedzieli tak naprawdę na co czekają.
Jednak niepotrzebnie, bo aktywności się skończyły.
Jednak żadne przedmioty nie pospadały.
Po tych zdarzeniach Laura położyła się na kanapie w salonie, a Jerry poszedł samemu zgacić światło w kuchni.
Zaczął się rozglądać, by znaleźć miejsce, z którego tajemnicza osoba go podgląda, jednak nic nie znalazł.
Wtedy stół kuchenny znowu lekko zaczął się poruszać, prawie tak, jakby ktoś w niego wszedł.
Zdecydował wtedy, że wszyscy pójdą do salonu i tam spędzą noc przy odpalonym telewizorze, starając się nie zasnąć.
Nastała niedziela 24 listopada 1974 roku.
Jerry po przebudzeniu poszedł do kuchni, a jego oczom ukazał się okropny bałagan.
W tym celu udał się do łazienki, jednak po drodze zobaczył, jak krzyż i obraz Jezusa Zbawiciela w jednym momencie został zerwany na jego oczach, uderzając o podłogę.
Zaledwie parę minut później w pokoju Marcyi dało się usłyszeć huk, jakby coś ciężkiego spadło.
Wtedy z kolejnej części domu dało się słyszeć trzaski i szuranie.
Jednak dało się słyszeć, że dźwięk był dziwnie znajomy.
Wtedy Harold Hoffman powiedział, że już do nich jedzie i żeby czekali przed domem.
W trakcie czekania rodzina zauważyła Janet Halsworth, która spacerowała z psem po sąsiedztwie.
Jednak zanim zdążyli ją zawołać, Laura wydała krwawy krzyk, który zmroził krew w żyłach.
Jerry wtedy zaczął krzyczeć do kobiety, żeby pobiegła po swojego tatę, który już po chwili stał na werandzie wraz z poszkodowaną rodziną.
Wtedy głowa Gudinów zaczęła opowiadać, co się wydarzyło, jednak on sam nie wierzył w to, co mówi.
Wtedy sąsiad funkcjonariusz powiedział aby rodzina poczekała na zewnątrz a on sam wszedł do środka budynku.
Spędził tam kilka sekund po czym szybkim tempem wyszedł i zapalił papierosa przy okazji zadając pytanie.
John oprzedł cały dom i zorientował się, że przez wszystkie pokoje przeszło jakby tornado.
Wrócił wtedy do Jerry'ego, który nagle krzyknął do policjanta, który natychmiast się odwrócił i spojrzał w pokazywane przez mężczyznę palcem miejsce.
Telewizor, który przed chwilą mijał, był odwrócony monitorem do ziemi, a teraz leżał na boku i był włączony.
Ostrożnie do niego podszedł, jednak nie znalazł nic, co mogłoby pomóc w rozwiązaniu tej zagadki.
Wtedy postanowił odejść od niego, jednak nagle telewizor wrócił do pierwotnej pozycji.
Gdy funkcjonariusz wszedł do kuchni, został uderzony przez lodówkę, która podskoczyła na pół metra i uderzyła go w ramię.
W momencie, gdy przyjechali pod nawiedzony dom, była 10.07.
Przed posesją siedziała Laura, która płakała i przytulała swoją córkę, jednak dziewczynka nie była w ogóle przestraszona.
Początkowo uważano, że było to włamanie, jednak pan Gurins szybko nakreślał im co miało tutaj miejsce.
Jeden z funkcjonariuszy, Joe Tomek, podczas słuchania podniósł jeden z leżących na ziemi telewizorów i postawił wyznaczone dla niego miejsce.
Jednak po chwili usłyszał dźwięk upadającego telewizora i leżącego znowu ekranem do dołu.
Podszedł do przedmiotu i zaczął wymachiwać rękami naokoło, by znaleźć linkę, która mogła go trzymać.
Jednak nic takiego nie znalazł.
Po tym zdarzeniu oficer Tomek skontaktował się z policją, że będą potrzebowali jeszcze paru jednostek jako wsparcia.
Jednak nie wydała ona żadnego dźwięku, co było bardzo dziwne.
Jednak najmłodsza z nich, Marcia, nie wykazywała żadnych oznak przerażenia, czy też zainteresowania.
Wtedy policjanci wezwali karetkę, by ta porządnie opatrzyła nogę Laury oraz sprawdzili co dzieje się z dziewczynką.
Wtedy, gdy cała czwórka się obróciła, zobaczyła jak złoty krzyżyk, który wisiał w holu na ścianie, nagle odleciał, a przy okazji uderzył policjanta Lawsona w klatkę piersiową.
Ta sytuacja doprowadziła do tego, że młody funkcjonariusz powiedział, że ma dość i wychodzi z tego domu.
Na miejsce przyjechały trzy jednostki straży pożarnej, które liczyły łącznie 10 osób.
W tamtym momencie w budynku było pełno ludzi, a zastępca komendanta straży pożarnej, Paulo McKinn, powiedział rodzinie, że może przenosować w schronisku Czerwonego Krzyża do czasu, gdy będzie wiadomo, co stało się w ich domu.
Jednak Laura powiedziała, że woli zostać u rodziny i wie, że tamci jej pomogą w tak trudnej sytuacji.
Od wejścia strażaków do domu minęło zaledwie 10 minut, a telewizor znowu wylądował na ziemi ekranem do dołu.
Jerry poproszony przez jednego ze strażaków o pomoc zauważył, że plastikowe róże, które były w wazonie na kuchennym stole zaczynają się poruszać.
Strażacy starali się szybko zlokalizować miejsce, z którego ten niemożliwy smród dochodzi, jednak na marne.
Po dokładnych oględzinach zastępca komendanta straży pożarnej stwierdził, że czas najwyższy zadzwonić do księdza Doyla i przedstawić co tak naprawdę tutaj się dzieje.
Spadające przedmioty, lewitujące rzeczy, smród jakby był z piekła, same zamykające się drzwi.
Jednak ten zaklinał, że widzi to na własne oczy i wie jak to irracjonalnie brzmi.
W trakcie, gdy funkcjonariusz wykonywał telefon, dziewczynka weszła do domu i usiadła na jednym z krzeseł.
Nagle na oczach zebranych tam ludzi zaczęła bardzo szybko i z dużą siłą zmieniać pozycję z siedzącej na pół leżącą, nie używając wajchy po prawej stronie siedzenia.
Wtedy ojciec dziewczynki podbiegł do niej i zaczął nią potrząsać, co wyrwało ją z amoku.
Jednak zaczęła ona krzyczeć w niebogłosy.
Jednak nie był on w stanie bez użycia bocznej rączki.
Następnie powiedział, że w momencie gdy wszedł do tego domu, zaczął on czuć się przytłoczony, a ciężar tego miejsca spoczął na jego barkach.
Wiedział, że w tym domu przebywało zło.
Wtedy wyjął on przenośne kropidło i zaczął błogosławić duży pokój.
Jednak w momencie gdy nakierował na fotel, kropidło wyleciało mu z ręki w przeciwnym kierunku, uderzając impetem w ścianę.
Jednym ze świadków tego zdarzenia był funkcjonariusz Tomek.
Wykonał on wtedy szybki telefon do ojca Tribo, który był jedynym egzorcystą w tamtej okolicy.
W trakcie tego trzech policjantów, pięciu strażaków, ksiądz, Jerry oraz Marcy, siedzieli w domu.
Nagle jeden z funkcjonariuszy zapytał się, czy reszta też to słyszy.
Starali się to obrócić w żart, jednak nie było to tak proste.
Jednak wyszło, że nie.
Wtedy Mary wróciła do domu i zadzwoniła po dobrze wam znaną parę demonologów.
A mowa tutaj o Edzie i Lorraine Warren.
Ed i Lorraine Warren, ksiądz Bill, z którym pracowali, oraz 21-letni student seminarium, Pauleno, przyjechali do posiadłości Gurinsów koło południa.
Wtedy Ed poprosił Pauleno, aby był przy Marcy i obserwował ją cały czas, gdy oni będą pracować.
Ponieważ poltergeisty często lubią używać dzieci do różnego rodzaju aktywności i albo służą jako fałszowanie tego, co naprawdę ma się wydarzyć, albo byli głównym przedmiotem w rękach bytu.
Co rusz, różnego rodzaju przedmioty spadały na ziemię bez żadnego wyjaśnienia.
Jeden z funkcjonariuszy poprosił Eda Warrena, aby ten zadzwonił do nadinspektora policji Josepha Walsha i wyjaśnił co tak naprawdę się dzieje.
Wtedy dziewczynka przyszła z piwnicy i usiadła znowu na fotelu, na którym wcześniej działy się dziwne rzeczy.
I wtedy zaczęło się pukanie, którego dotychczas nie było.
Strażacy ruszyli do poszukiwań, skąd dobiega dźwięk, jednak nie znaleźli odpowiedzi.
Wezwano wtedy inspektorów hydrauliki i elektryki, jednak i oni nie potrafili znaleźć rozwiązania, co to takiego wydaje te odgłosy.
Wtedy do kuchni wszedł funkcjonariusz i powiedział, wychodźcie teraz i mordy na kłódkę, nie mówicie nikomu o tym, co właśnie zobaczyliście.
Tak minął cały dzień jednego z najstraszniejszych dni Gudinów.
Jednak oficer Tomek nie dawał za wygraną i siedział dłużej niż reszta.
To właśnie wtedy postanowił, że pójdzie do sypialni dziewczynki i zrobi test.
Sekundę później siedem różnego rodzaju przedmiotów w pokoju zaczęło się trząść, w tym dwie książki spadły na ziemię.
To zdarzenie opowiedział tylko najbliższym rodzinie i księdzu, jednak nikomu z pracy nie powiedział.
Jednak w końcu złamał się i powiedział o tym tylko, że po aż 40 latach.
W trakcie tego zdarzenia Ed Warren wykonywał wiele telefonów do stacji telewizyjnych, które łapiąc gorący temat, od razu przyjechały na miejsce zdarzenia, gdzie zaczęli rozbijać swoje namioty.
To właśnie ten czyn spowodował, że przed domem na ulicy Lindley w Bridgeport pojawiło się blisko 2,5 tysiąca gapiów i zainteresowanych tą całą sytuacją.
Zmusiło to policję do wysłania tam jednostek, które musiały czuwać nad kontrolą tak dużej grupy ludzi.
Niestety, informacja tak szybko się rozprzestrzeniła, że w zaledwie dwa dni przed domem stało już około 10 tysięcy osób.
W tamtym czasie była to jedna z najgłośniejszych informacji w mediach.
Warrenowie zostawili rodzinę wieczorem i udali się do swojego domu.
Jeszcze tej samej nocy jeden ze strażaków, Paul McKean, wrócił do tego domu ze swoimi trzema pasierbami, którzy nie uwierzyli w ani jedno słowo, które im powiedział.
Przyjechali oni, żeby pomóc ojczymowi w porządkowaniu domu, jednak na marne.
Przedmioty latały, konserwy spadały z szafek i leciały do piwnicy.
Zanim jednak małżeństwo Warrenów wyszło z domu prześladowanej przez ducha rodziny, Ed poprosił Jerry'ego, aby wszystkie rzeczy, które duch zrzuca, zostawili tam, gdzie poleciały.
Niektórym z dziennikarzy pozwolono wejść do domu, jednak już po chwili zakazano, ponieważ jedna z dziennikarek zauważyła stary modlitewnik, który wzięła za książkę do odprawiania okultystycznych działań.
Wszyscy dorośli siedli w dużym pokoju i zaczęli rozmawiać na temat zdarzeń, które miały miejsce dzień wcześniej, gdy Marcia usiadła w znanym już nam fotelu i zaczęła naciskać na drążek, który miał pozwolić na położenie oparcia.
Jej mama widząc to, od razu zakazała jej robić takie rzeczy oraz powiedziała jej, że ma natychmiast przestać się wygłupiać.
Wtedy dziewczynka zbiegła do piwnicy wraz z swoim kotem i tam się ukrywała przed ludźmi.
Poszedł do niej ojciec Bill, który rozmawiał z nią o zaistniałej sytuacji, a następnie przyszli też i Warrenowie.
Wtedy dziewczynka wstała i poszła na szczyt schodów, a następnie nacisnęła włącznik światła kilkukrotnie, co spowodowało ponowne zapalenie się żarówki.
Po tym zdarzeniu dziewczynka pobiegła na górę, jednak jej kot został.
Wtedy jej kot zaczął mówić Jingle Bells.
Był to upiorny głos, który spowodował gęsią skórkę na rękach księdza i Warrenów.
Jednak trzeba napomnieć, że były sytuacje, gdzie również dziewczynka trzymała kota w górze i udawała, że to on mówi, gdzie tak naprawdę ona podkładała głos za niego.
Nie wiemy ile było prawdziwych sytuacji, gdzie kot podobno przemówił, jednak na pewno były ze trzy.
Jednak nie wiadomo ile jest z tego prawdą, a ile zostało stworzonych fałszywych historii, które uwzględniają takie zdarzenia.
Po wyjściu Warrenów i księdza z piwnicy, rozdzielili się oni po domu, gdzie Lorraine stwierdziła, że ma mdłości, a po chwili na jej ramieniu pojawiło się oparzenie, którego wcześniej nie było.
Wtedy jej mąż Ed poprosił ją, aby ta natychmiast opuściła budynek, ponieważ boi się o jej zdrowie.
Przez cały ten czas spadały różne przedmioty, gdzie raz telewizor spadł na nogę 21-latka, tworząc przy tym ranę.
Warrenowie uważali, że jeśli szybko nie pozbędą się tego ducha, czy też bytu...
Jednakże powiedziała, że ich dom powoli popada w ruinę, a zniszczenia w środku są tak intensywne, że nie wie od czego zacząć.
Wtedy ojciec Bill wraz z Edem Warrenem zaczęli kontaktować się z kościołem i biskupami, aby ci zezwolili na egzorcyzmy.
Było to prawdopodobnie spowodowane tym, że media już tak żerowały na tej sprawie, że kościół nie chciał dodawać do pieca.
Niestety, życie Goodinów toczyło się dalej, a podstawowe potrzeby rodziny, takie jak chociażby jedzenie, trzeba było zaspokoić.
Koledzy zaczęli go wyśmiewać i oskarżali go o specjalne zwracanie na siebie uwagi.
W pracy był prześladowany, na ulicach starano się go złapać, by udzielił krótkiego wywiadu, a w domu zamiast odpocząć napotykał latające przedmioty i spadające rzeczy.
Zaczęły krążyć plotki, które mówiły, że Warrenowie dawali rodzinie słodycze, które miały w sobie narkotyki, a te wywoływały halucynacje.
Poniedziałek wydawał się spokojny, jednak tłum był coraz bardziej agresywny.
Wtedy na miejsce zdarzenia przyjechał lokalny reporter z Bridgeport Post, który został ciepło zaproszony do ich domu.
Jedna z postaci złapała Marcyję i rzuciła nią w ścianę.
Tego wieczoru ojciec Bill wraz z małżeństwem Warrenów wrócił do okupowanego przez ducha domu, aby ponownie pobłogosławić dom.
Gdy zeszli do piwnicy, wszyscy powiedzieli, że widzieli postać w rogu, której było widać czerwone ślepia, a znad jej głowy wystawały rogi.
Wtedy wyszli z piwnicy, a Ed Warren wykonał telefon do prasy.
O 21.45 przed domem zajechało dwóch reporterów stacji radiowej WNAB, Tim i Bob.
Zaczęły się ruszać przedmioty.
Ustawiając w odpowiedniej pozycji, najmłodsza członkini rodziny znowu siedziała na fotelu, gdzie nagle przesunął się on gwałtownie do tyłu, a potem do przodu z taką siłą, że dziewczynka nie miała możliwości by to uczynić.
Wtedy jej ojciec powiedział, że natychmiast ma iść do pokoju spać.
Jednak w momencie wstawania jakaś niewidzialna siła rzuciła nią do tyłu przez cały pokój i skończyło się uderzeniem przez dziewczynkę plecami o ścianę.
Jednak tego dnia, po godzinie 21, odnotowano, że w niektórych pomieszczeniach drastycznie spada temperatura, gdzie w reszcie domu było po 21 stopni.
To właśnie wtedy dziewczynka poprosiła rodziców, by ci sprzedali dom i jak najszybciej się wyprowadzili od tych duchów.
Nie wiedzieli, co mają powiedzieć i jak mają opisać to, co im się przytrafiło.
Wiedzieli, że tak wyczerpanej psychicznie rodziny nie mogą w żaden sposób oczernić.
Tego dnia na ulicę Lindley przybył również nadinspektor, który sfrustrowany całą sytuacją stwierdził, że musi podjąć drastyczne kroki, by ten cyrk się skończył, a on wtedy odzyska władzę nad swoimi ludźmi i całym miastem.
Kolejnego dnia, a dokładniej w nocy, czyli z wtorku na środę, Jerry Goodwin podszedł do jednego z policjantów, a dokładniej Majka Costello i poprosił o pomoc.
Powiedział, że duży pokój został cały zniszczony i wszędzie wala się potłuczone szkło.
W trakcie oględzin domu sam Costello był świadkiem jak Marcia siedziała na fotelu i sama przesuwała go w przód i tył, jednak jej mama powiedziała, że ma przestać i szykować się do spania.
Dziewczynka grzecznie poszła do łazienki, a po chwili dało się słyszeć głośny trzask, który był spadającym przedmiotem w łazience.
Do budynku weszło kolejnych dwóch policjantów, gdzie jeden z nich traktował to wszystko jako żart i uważał, że są to tylko bujdy.
Kiedy dorośli rozmawiali w salonie funkcjonariusz Costello, Contemoco zauważył, że dziewczyna delikatnie popycha nogą telewizor, który chwilę później spadł na nogę Jerego, który kompletnie tego się nie spodziewał.
Marcia się rozpłakała i stwierdziła, że jest odpowiedzialna za wszystkie zdarzenia.
Jednak del Torro miał jeszcze jedno konkretne pytanie, które dotyczyło Warrenów.
Wtedy dziewczynka wyjaśniła mu, że widziała jak Lorraine Warren wkładała nadgarstek pod gorącą wodę, co spowodowało oparzenie na jej ręce.
Jednak kategorycznie stwierdziła, że jej rodzice nie namawiali jej do niczego.
Zapytana dlaczego przenosi przedmioty, odpowiedziała, że chciała tylko zobaczyć.
Po tych słowach policjant zgłosił się do centrali policji i powiedział, że to wszystko jest mistyfikacją, a osobami, które podsycały ogień byli Warrenowie.
Niedługo po wykonaniu telefonu przybył inspektor Philip Clark, który zaczął rozmawiać z zaangażowanymi osobami w całą tę sprawę, a następnie po kilku minutach oświadczył, że dochodzenie należy zamknąć.
Władze zadecydowały wtedy również o wysłaniu Marcyi do kliniki zdrowia psychicznego, co w szybkim czasie się stało.
Dziewczynkę przebadano pod wieloma względami, jednakże nie stwierdzono żadnych problemów medycznych.
Pauleno zadzwonił do Warrenów i powiedział, że nie chce mieć z nimi kontaktu, a sam pobiegł pod dom Gurinsów i się został odrzucony.
Zanim jednak przejdę dalej, chcę powiedzieć, że Ed Warren powinien trzymać się z daleka od Bridgeport.
Wtedy Jerry postanowił bronić swojej córki w publicznej odpowiedzi w gazecie.
Prasa i tłumy, które nieustannie czekały przed nawiedzonym domem, były jak stado pijawek, które wysysały wszystko do ostatniej kropli krwi.
Byli tak zachłanni, że zmusiło to małżeństwo do przedzierania się przez tłumy z dziewczynką, którą wozili na terapię.
Mimo, że prasa oraz policja wydały informacje na temat mistyfikacji, przed domem nadal gromadziły się tłumy ludzi.
Jednak po powrocie twarze im pobladły.
Ich przedmioty w różnych pomieszczeniach były uszkodzone i leżały na ziemi.
Wtedy szybko wyszedł przed dom i poinformował jednego z funkcjonariuszy o tej sytuacji.
Złopani mężczyźni powiedzieli, że próbowali oczyścić dom, który sprowadzał nieczyste moce i zło na ich sąsiedztwo.
Pewnego dnia jeden z nowych funkcjonariuszy, Simons, wszedł do domu 10 grudnia.
Właśnie wtedy zauważył jak poruszały się różne przedmioty, a dziewczynki nie było w pobliżu.
że coś jednak znajduje się w tym domu.
16 grudnia z rodziną skontaktował się mężczyzna w średnim wieku o imieniu Boyce Betty.
Przedstawił im swoje doświadczenie i jak radzić sobie z poltergeistem.
Ich noce przerodziły się w czas, w którym musieli przetrwać do poranka, a i tak po obudzeniu bardzo często w domu latały przedmioty.
Nie był on jednak sam, przyjechał z Jerrym Saufinem oraz Key Ferrarim, którzy pochodzili z Fundacji Badań Psychicznych.
Bridgeport jest uznawana za jedną z najlepiej udokumentowanych nawiedzeń wszechczasów.
Laura wraz z Jerem powiedzieli, że jak tylko zakończy się to dochodzenie, to oni wyprowadzą się z tej przeklętej posiadłości, która zabiera im życie.
Właśnie wtedy ojciec Bill wyjaśnił Padze, że może to nie być wina miejsca, tylko bytu, który podąża za nimi, nieważne gdzie się udadzą.
W domu przeprowadzono parę egzorcyzmów, co podobno zmniejszyło aktywność, jednak z tego co wiemy nie do zera.
Rodzina chciała sprzedać dom, jednak z powodu złej historii nikt nie chciał go kupić.
Marcia zniknęła, kiedy wróciła do Kanady, a słuch o niej zaginął.
Można się dowiedzieć, że i ona zmarła, jednak nie wiadomo z jakiej przyczyny, w wieku 51 lat.
Ja osobiście uważam, że jest ona na tyle ciekawa, że można by było jej poświęcić trzy razy tyle, jednak jeszcze się tego nie podejmę.
Historia, która niby została obalona, ale jednak było tyle sprzeczności, które zostały potwierdzone przez wielu funkcjonariuszy, że niemożliwe, że wszystko zrobiła Marcia.
Przedmioty, które z ogromną prędkością latały i rozbijały się o ściany.
A ja bardzo dziękuję za ten materiał i mam nadzieję, że usłyszymy się w najbliższy poniedziałek na platformie Spotify oraz YouTube.
Ostatnie odcinki
-
TUNEL ŚMIERCI – dlaczego Japończycy omijają Inu...
02.02.2026 17:00
-
NIEWYJAŚNIONE ZAGINIĘCIA Trójkąta Bermudzkiego ...
26.01.2026 17:00
-
DOM, KTÓRY ZABIJA - Ca'Dario | 102.
19.01.2026 17:00
-
129 LUDZI ZNIKNĘŁO w ARKTYCE – Przerażająca taj...
12.01.2026 17:00
-
MYŚLAŁEM, ŻE TAM ZGINĘ… To nie było normalne | ...
05.01.2026 17:00
-
ICEBERG NAJBARDZIEJ PRZEKLĘTYCH PRZEDMIOTÓW! | ...
29.12.2025 17:00
-
MUSIELI UCIEKAĆ – Egzorcyzmy nie pomogły | Dom ...
22.12.2025 17:08
-
OSZUST z Maską DIABŁA | ODCINEK 97
15.12.2025 18:33
-
MUSIELI ZAMKNĄĆ tę lalkę. Rzeczywistość gorsza ...
08.12.2025 17:00
-
PRZEKLĘTA KAMIENICA we WROCŁAWIU - ul. Więckows...
01.12.2025 17:00