Mentionsy

Gęsia Skórka
04.11.2024 17:15

PROCES DEMONA - OPĘTANIE Z BROOKFIELD!| ODCINEK 36

PROCES DEMONA - OPĘTANIE Z BROOKFIELD!


Zapraszamy Was na mrożącą krew w żyłach historię z Brookfield, która zainspirowała film Obecność 3.


Czy rzeczywiście istnieje "Diabeł w Connecticut"?


W tym odcinku odsłaniamy kulisy paranormalnych wydarzeń, jakie miały miejsce w latach 80., i analizujemy prawdziwe dokumenty, fakty i relacje świadków z tamtego okresu.


Dowiedz się, co tak naprawdę wydarzyło się tamtej nocy – i co o tym mówi historia…

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 91 wyników dla "Ernie Johnson"

Zacznijmy więc historię od głównej postaci, Ernie Cheyenne Johnson, który urodził się w małym miasteczku Brookfield w stanie Connecticut.

I to właśnie w takim otoczeniu dorastał Ernie, otoczony rodziną, która wierzyła, że są rzeczy, których lepiej nie niepokoić.

Ernie pochodził z wielodzietnej, pracującej rodziny, a jego dzieciństwo upływało w atmosferze miłości i poczucia wspólnoty.

Nikt nie mógł przewidzieć, że pewnego dnia Ernie stanie się postacią znaną w całych Stanach, a jego życie zmieni się na zawsze.

Ernie od najmłodszych lat wyróżniał się odpowiedzialnością i troską o innych.

Jednak wszystko zaczęło się zmieniać, kiedy Ernie poznał Davida Gleitzela, 11-letniego brata Debbie, z którym rodzina wprowadziła się do Brookfield w 1980 roku.

W egzorcyzmach uczestniczyła cała rodzina Davida, jego rodzice, rodzeństwo oraz chłopak jego siostry Debbie, Arnie Jane Johnson.

Ernie jednak pewny siebie nie zdawał sobie sprawy z konsekwencji, jakie miały nadejść.

Ernie z dnia na dzień zaczął doświadczać niepokojących wizji.

Znaki, które wcześniej pojawiały się na ciele Davida, teraz zaczęły pojawiać się na ciele Erniego.

Po długich tygodniach pełnych nadprzyrodzonych zdarzeń, rodzina Gleicelów oraz Ernie, Jane i Johnson mieli nadzieję, że najgorsze już za nimi.

Jednak Ernie, który podczas rytuału rzucił wyzwanie siłom nieczystym, odczuwał, że coś za nim podąża, choć starał się ukryć ten strach przed Debbie i jej rodziną.

Ernie coraz częściej dostrzegał cienie.

Tego dnia Ernie, Debbie i kilkoro znajomych przyjęli zaproszenie na kolację od Alana Bono, ich pracodawcy i znajomego.

Twarz Erniego zaczęła przybierać dziwny wyraz, a jego dłonie, spoczywające dotąd na stole, mimowolnie zacisnęły się w pięści.

Każda sekunda w towarzystwie Bono wydawał się rozciągać, a gniew, który Ernie w sobie tłumił, powoli wypływał na powierzchnię, przejmując nad nim kontrolę.

Ernie, spokojny na co dzień, nagle zerwał się na równe nogi, a z jego ust wydobył się krzyk pełen nienawiści i furii.

Bono, który dotychczas czuł się pewnie, nagle odsunął się do tyłu, próbując uciec od spojrzenia Erniego.

Sprawa Erniego Chiena Johnsona niemal natychmiast przyciągnęła uwagę mediów, opinii publicznej i środowiska prawniczego.

Rozprawa zaczęła się od wniosków obrońcy Johnsona o uniewinnienie, powołując się na niewinność ze względu na opętanie demoniczne.

Obrońca Johnsona, próbując zbudować linię obrony, opisywał mroczne wydarzenia, które miały miejsce w życiu jego klienta.

W swojej relacji szczegółowo opisała egzorcyzmy, którym poddany był David, brat dziewczyny Johnsona, Debbie.

To właśnie wtedy według Lorraine zły duch przeniósł się z chłopca na Erniego, przywiązując się do niego jak cień, który tylko czekał, by przejąć kontrolę w odpowiednim momencie.

Kiedy spojrzałam na Erniego, zobaczyłam coś, czego nigdy nie zapomnę.

Przywoływał dowody, które świadczyły o tym, że Ernie Chaney Johnson wpadł w gniew w dniu morderstwa, a świadkowie opisali, jak wybuchł, kiedy Bono zaczął zwracać się obraźliwie do Debbie.

Zdaniem prokuratora, gniew Johnsona był w pełni naturalnym uczuciem, które jednak doprowadziło do tragedii.

Kiedy Lorraine wspominała jak podczas egzorcyzmów odczuwała obecność zła, które przelało się na Erniego, cisza jaka zapadła przypominała moment zawieszenia przed burzą.

Relacje świadków, którzy widzieli jak Ernie Chaney Johnson wpadł w gniew i tracił kontrolę nad sobą, tylko pogłębiały atmosferę przerażenia.

W oczach wielu osób Ernie wydawał się być postacią tragiczną, człowiekiem, który z jakiegoś powodu stał się narzędziem w rękach sił, których nie potrafili kontrolować.

Lorraine Warren przywołała słowa Davida Gleicela, młodego chłopca, który mówił, że coś opuściło go i przeszło na Erniego.

Pomimo argumentów obrony i wyraźnej desperacji prawnika Erniego, który próbował powoływać się na opętanie jako dowód na niewinność, sąd odrzucił ten argument.

Uznał, że nawet jeśli morderstwo zostało popełnione pod wpływem czegoś nadprzyrodzonego, Ernie jako oskarżony odpowiada za swoje czyny.

Po długiej i wyczerpującej rozmowie przysięgli jednogłośnie uznali Erniego za winnego morderstwa.

Po uznaniu Erniego Jane'a Johnsona za winnego, jego historia wcale nie zakończyła się spokojnym odsiadywaniem wyroku.

Po zamknięciu w więzieniu, Ernie próbował odnaleźć się w szarej codzienności celi.

Drzwi celi Erniego otwierały się bez powodu, mimo że monitoring wykazywał, iż pozostawały zamknięte.

Strażnicy, którzy mieli za zadanie monitorować Erniego, zaczęli odczuwać niepokój.

Większość z nich przyznała później, że wchodząc do sekcji, w której znajdowała się cela Johnsona, czuli lodowaty powiew.

Stan psychiczny Erniego zaczął się pogarszać z każdym dniem.

Otworzyli drzwi i znaleźli Erniego Skulonego w kącie.

Noc po nocy, Ernie kontynuował wyrywanie tych symboli.

Ernie jednak nie miał dostępu do żadnych materiałów, ani też wiedzy, która mogłaby mu pozwolić stworzyć tak złożone wzory.

Ernie tracił na wadze, jego oczy głębiej zapadały się w czaszkę, a na twarzy pojawiły się cienie, jakby odbicie czerni, którą trzymał w środku.

Gdy weszła do celi Erniego, mrok wydawał się wręcz namacalny.

Pomimo jasnych świateł w celi panował półmrok, a Ernie siedział na zimnej metalowej pryczy.

Gdy dotknęła ramienia Erniego, jej dłoń natychmiast przeszył lodowaty chłód, który wywołał dreszcz na całym jej ciele.

W tym momencie Ernie zaczął krzyczeć, a jego ciało wyginało się w sposób nienaturalny.

Lorraine była przekonana, że w Erniego wstąpiło coś, czego nie dało się wyjaśnić racjonalnie.

Próbowała przemówić do niego słowami modlitwy, jednak Ernie na dźwięk tych słów wpadł w napady furii.

Jednej przerażającej nocy, jeden ze strażników, młody oficer, który nie przejmował się dotychczas żadnymi przesądami, usłyszał ciche, metodyczne drapanie dochodzące za zamkniętych drzwi celierniego.

Ernie przebywał w izolatce na drugim końcu budynku, a jednak dźwięk nie przestawał.

Strażnicy jeden po drugim zaczęli unikać nocnych zmian w pobliżu celi Erniego.

Ernie, który wydawał się początkowo bezwładny, nagle wygiął swoje ciało w sposób, którego nie potrafiłby dokonać żaden człowiek.

W jednej chwili Ernie przestał się rzucać i spojrzał prosto na Lorraine.

Po tym zdarzeniu Ernie zachowywał się spokojniej, ale strażnicy wiedzieli, że to jedynie cisza przed burzą.

Ernie Johnson przez kilka dni zdawał się niemal spokojny.

Choć pozornie wyciszony, Ernie zdawał się kompletnie nieobecny.

Pewnej nocy jeden ze strażników postanowił zajrzeć do celi Johnsona.

Spojrzał na monitor, obraz był wyraźny, ale Johnson siedział z głową spuszczoną na piersi, jakby spał.

I w tym momencie Ernie podniósł powoli głowę i spojrzał na strażnika z cichym, pozbawionym emocji uśmiechem.

Nie tylko raporty, ale też wszelkie nagrania z kamery wokół celi Johnsona zostały usunięte lub uszkodzone.

Identyczne symbole, które Ernie rysował w swojej celi przed eksorcyzmami.

Próbując zbadać sprawę, administracja postanowiła ponownie uruchomić monitoring wokół celi Erniego, ale nagrania nie przyniosły niczego poza kolejnymi zakłóceniami, które pojawiały się tylko nocą.

Przez sekundę w obiektywie pojawił się cień przypominający ludzką postać, stojącą przed celą Erniego.

Więźniowie, którzy przebywali blisko Johnsona, opisywali, że z czasem wrócił do stanu bliższego normalności.

Johnson znów zaczął pokazywać oznaki czegoś niepokojącego.

Strażnicy bali się celierniego coraz bardziej.

Gdy dotarli do celi Erniego, zastali tam tylko pustą, zimną pryczę.

Szept, który zdawał się płynąć ze wszystkich stron, jakby ściany same przejęły na siebie echo mrocznej obecności Erniego, który mimo, że fizycznie zniknął, pozostawił po sobie niezatarte piętno w głębi więziennego muru.

Jakby dusza Erniego.

Całe więzienie, od administracji po strażników, pogrążyło się w milczeniu, przysięgając, że koszmar skończył się wraz z wypuszczeniem Erniego.

Po warunkowym wypuszczeniu w 1986 roku Erniego Johnsona z więzienia, jego życie teoretycznie miało wrócić do normalności, ale rzeczywistość okazała się daleka od spokoju.

Drobne, dziwne wydarzenia, których Ernie nie potrafił z powrotem wyjaśnić.

Ernie próbował to ignorować, tłumacząc sobie, że to po prostu echo traumatycznych przeżyć, które zostawiły ślady na jego umyśle.

Gdy Ernie przygotowywał się do snu, usłyszał dziwne drapanie przy oknie w sypialni.

Nie mogąc zignorować tych wydarzeń, Ernie ponownie skontaktował się z Lorraine Warren, jedną osobą, która rozumiała prawdziwą naturę zła, z którym się zmagał.

Ernie musiał przygotować się na to, że jeśli zło ponownie go odnalazło, jego życie może już nigdy nie zaznać spokoju.

Noc egzorcyzmu, który miał ostatecznie zerwać więź Erniego z ciemnością, odbyła się w małym, odizolowanym domu na skraju lasu.

Ernie czuł narastający ciężar w klatce pyrsiowej, jakby coś powoli wpełzało do jego serca, dusząc go od środka.

Nagle Ernie upadł na kolana.

W pewnym momencie Ernie wyrwał się z tego stanu i spojrzał na Lorraine z wyrazem absolutnego strachu.

Po tamtej nocy Ernie zniknął z życia publicznego, żyjąc na uboczu, unikając ludzi i starając się uciec przed cieniami, które jak sądził nadal czaiły się za rogiem jego życia.

Mieszkańcy okolicy, w której osiedlił się Ernie, opowiadali, że nocami w okolicach jego domu czasem słychać było dziwne odgłosy.

Lorraine Warren pozostała w kontakcie z Erniem, choć i ona widziała, że mężczyzna powoli zmienia się na skutek ciągłej walki z cieniem, który nigdy go nie opuścił.

Ernie zdawał się coraz bardziej wyobcowany, jakby jego umysł zatruty był koszmarem, który nigdy nie miał końca.

Ernie wydawał się odległy, jakby sam nie chciał już dłużej walczyć.

Ostatnie doniesienia o Ernie Johnsonie mówiły, że wyjechał w nieznanym kierunku.

Jednak badaczka zjawisk paranormalnych Lorraine Warren ujawniła przed śmiercią w 2019 roku, że Johnson pracował dla ogrodnika.

Czasami nocami na ścianach pojawiają się dziwne ruchome cienie, a symbole wryte przez Erniego jakby same odżywały, budząc się z letargu, gdy zapada zmrok.

Cienie pozostały, jakby Ernie nadal istniał gdzieś między dwoma światami, z duszą w połowie uwięzioną w świecie mroku.

Być może zło nie opuszcza miejsc, które upodobało sobie wieki temu, a historia Erniego Cheyna Johnsona przypomina nam, jak cienka jest granica między rzeczywistością a ciemnością.