Mentionsy
Wszystko w swoim czasie
O porównywaniu żyć, nastrajaniu tempomatów i o wrzucaniu na luz, nawet jeśli nie jesteś jeszcze Zuckerbergiem.
Szukaj w treści odcinka
Wszystko w swoim czasie.
Co to kurde w ogóle znaczy?
To zdanie towarzyszy mi już od kilku miesięcy, pojawia się w moich pamiętnikach, w myślniku, słyszę je od innych ludzi i sama je sobie często powtarzam w momentach, w których próbuję nabrać perspektywy albo próbuję sama się pocieszyć.
I chyba przyszedł moment na to, żeby finalnie zmierzyć się z tym zdaniem i zastanowić się czym tak właściwie ono jest, jak może być dla nas użyteczne, jaką perspektywę na życie i na nas samych może nam dać
I tym właśnie zajmiemy się dzisiaj w tym odcinku.
Zapytałam Was też na Instagramie, co dla Was znaczy, jak Wy rozumiecie wszystko w swoim czasie.
I dostałam tak różne odpowiedzi, że to jest bardzo ciekawy eksperyment społeczny.
Niektórymi odpowiedziami podzielę się z Wami pod koniec tego odcinka.
A my zaczniemy od tego, że... właściwie to zaczniemy od tyłu.
Zaczniemy od końca, bo stwierdziłam, że dobrą perspektywą i chyba najłatwiejszą na początek patrzenia na wszystko w swoim czasie jest perspektywa przeszłości, kiedy patrzymy od tyłu.
I gdyby tak spojrzeć na moje życie od tyłu i rozpłaszczyć je na osi czasu, to każde wydarzenie miałoby swój określony czas.
I dokładnie to zrobiłam.
Wzięłam białą kartkę papieru, długopis, narysowałam linie od lewej do prawej, tak jak leci czas, od przeszłości ku przyszłości.
I naniosłam na ten timeline, na oś czasu, albo nazwijmy to sobie roboczo, na potrzeby dzisiejszego odcinka, osią życia, wszystkie wydarzenia z mojego życia.
Dobra, wcale tego nie zrobiłam, to jest tylko hipotetyczna linia, bo to jest niemożliwe.
Ale kontynuując naszą metaforę, kiedy spojrzałam na ten wyimaginowany timeline, na moją oś życia i spojrzałam wstecz, to stwierdziłam, że moje życie i chyba w ogóle życie ludzkie cechuje się pewną etapowością.
że te wszystkie wydarzenia sumują się na etapy, fazy, czy jakby Gen Z powiedziało na ery.
Kiedy myślę o tej etapowości, to mam takie wrażenie, że wszystko w swoim czasie, kiedy patrzymy w przeszłość, jest w ogóle bardzo proste.
Iż bardzo łatwo jest zrozumieć, że w moim życiu był naprawdę czas na różne etapy.
Od samego początku mojego życia urodziłam się w piątek 13.00 o godzinie 13.00.
W ogóle byłam w telewizji z napisem pechowe dziecko, ale to może tę anegdotę opowiem Wam kiedy indziej.
Więc od samego początku mojego timeline'u, od samego początku osi mojego życia, aż po teraz miałam czas.
Czas na uczenie się świata, na uczenie się percepcji od samego okresu niemowlęctwa, pouczenie się relacji społecznych w okresie nastoletnim.
po uczenie się samej siebie i poszukiwaniu dojrzałości w okresie młodej dorosłości, po bycie w tej dojrzałości i szukaniu swojego miejsca jako dorosły człowiek, gdzieś myślę teraz, chociaż jeszcze nadal mam wrażenie, że to jest work in progress.
I kiedy patrzymy na życie przez pryzmat etapów, to trochę tak jakbyśmy patrzyli na historię.
na historię, którą każdy z nas pisze sam i po raz pierwszy z taką teorią spotkałam się na drugim roku studiów psychologicznych gdzie chodziłam wtedy na zajęcia z psychologii narracyjnej i tam spotkałam się z koncepcją takiego gościa, Dana McAdamsa który stworzył teorię tożsamości opartą na właśnie psychologii narracyjnej
I McAdams uważał, że taką naturalną skłonnością każdego człowieka jest skłonność do organizowania faktów i wydarzeń z życia w spójną historię.
McAdams uważa, że każdy z nas opowiada historię samemu sobie w postaci wewnętrznych monologów, w postaci interpretacji swojej przeszłości, jak i historii, które opowiadamy innym ludziom.
Z tego też można się nauczyć czegoś o sobie, jakie historie trafiają przez nasze usta do bliskich nam osób i do obcych nam osób.
Makadams uważa, że tożsamość narracyjna składa się z ułożonej chronologicznie lub nie sekwencji elementów, które są połączone ze sobą interpretacją.
I zobaczcie, nawet nie chodzi tutaj o fakty, które każdy z nas miał na tej osi życia, gdzie wracamy do naszej hipotetycznej osi życia, na której są wszystkie wydarzenia z naszego życia.
I nie liczyć nawet to, co faktycznie się wydarzyło, ale to, co zostało w naszej pamięci, to, czemu nasz mózg przypisał większą wartość i to, jak my interpretujemy tę historię i rzeczy, które nam się przydarzyły.
I tak według McAdamsa jest zorganizowana pamięć biograficzna, gdzie jest pełna właśnie wspomnień, sekwencji, interpretacji, mitów osobistych.
I aby zaliczyć ten przedmiot, musieliśmy przeprowadzić wywiady historii życia.
Pozwólcie, że cały protokół już sobie pominiemy i bardziej na luzie opowiem Wam mniej więcej o co w tym chodziło.
Więc zabrałam kilku moich znajomych i poprosiłam ich, aby opowiedzieli mi swoją historię życia tak, jakby byli autorami historii autobiograficznej.
Mieli spojrzeć na swoje życie wstecz, podzielić je na etapy, tak jak byłyby to rozdziały książki.
Każdy rozdział miał mieć swój tytuł, historia miała płynąć naturalnie, nie było żadnych narzuconych z góry reguł.
Każdy mógł spojrzeć na swoje życie tak, jak chciał.
I to, co było bardzo ciekawe, to to, że większość moich znajomych opowiadając o sobie, opowiadając o swojej historii życia, podzieliło swoje życie etapami według systemu edukacji.
I opowiadali mi o swoim życiu, zaczynając od przedszkola, przez podstawówkę, gimnazjum, liceum i studia.
I tak sobie pomyślałam, że te etapy, które mamy w życiu, a o tym dużo dzisiaj właśnie rozmawiamy,
są często punktem wyjścia do porównywania się.
Bo mamy oś życia, podświadomie mamy na niej jakąś historię nałożoną, jakieś wydarzenia, jakieś kafelki, jakąś mozaikę, którą układa za nas nasza podświadomość.
A potem bierzemy taki kafelek i próbujemy porównać go i przypasować do kafelka żyć innych ludzi.
I na przykład bierzemy taką podstawówkę, wiemy, że na przykład, nie wiem, byliśmy prześladowani, że podstawówka wcale nie jest dla nas fajnym etapem i czasem w życiu.
I słuchamy historii odwrotnej naszej koleżanki z podstawówki, która była przewodniczącą szkoły, grała w drużynie sportowej i wszyscy ją lubili.
Porównujemy więc wycinek swojego życia, jakiś określony czas i wtedy z naszego pola widzenia
znika cały kontekst sytuacji.
To, jaki mieliśmy start w życiu, jakie mieliśmy wsparcie od rodziców, jaki mieliśmy start finansowy, emocjonalny, jaką mieliśmy edukację i jakiego mieliśmy farta w życiu do ludzi.
A prawdziwa panika w porównywaniu etapów zaczyna się, kiedy na oś życia, na której wyobraźcie sobie teraz mnóstwo różnokolorowych zdarzeń, kafelków, linii, kiedy na tą oś życia nałożymy jeszcze jeden wymiar, wymiar wieku.
wtedy dopiero zaczyna się jazda.
I ta jazda polega na tym, że bierzecie wycinek z Waszej osi życia, jeden kafelek i próbujecie porównać go do osi znajomych, rodziny czy obcych ludzi z internetu.
Możecie myśleć sobie, mam 18 lat i nigdy nie byłem w romantycznej relacji.
A moi znajomi, patrząc na ich osie czasu, no kurczę, wow.
I wtedy zaczyna się panika i zaczyna się jazda, bo człowiek ma wrażenie, że jest spóźniony, że uciekł mu czas, że nie ma już czasu, że czasu nie da się cofnąć.
I wtedy bardzo trudno jest przyjąć perspektywę na to, że
każda oś życia będzie wyglądała w inny sposób i te różnokolorowe kafelki będą osadzone na osi każdego z nas zupełnie inaczej i jedne rzeczy w życiu
będziecie mieli szybciej niż inni, a na inne będziecie musieli poczekać.
I to nie jest sprawiedliwe, bo teraz myślę sobie o osobach, które np.
spotkała w życiu zbyt wczesna dojrzałość, bo były tak doświadczane przez życie, że mają zagęszczenie trudnych sytuacji na swojej osi czasu,
czasami na bardzo wczesnych etapach życia, nawet w dzieciństwie, albo potem w młodej dorosłości, kiedy spotyka ich np.
trauma albo śmierć członka rodziny.
I możemy porównywać nasze osi czasu albo właśnie na tym wymiarze czasowym, gdzie bierzemy jakiś kawałek, który wygląda podobnie, typu związek, praca, jakiś moment w czasie, który mieliśmy wspólnie, typu gimnazjum i próbujemy porównać.
ale możemy też porównywać samą obecność lub brak jakiegoś wydarzenia typu np.
część moich koleżanek bierze teraz ślub gdzie nie ma takiego wydarzenia na mojej osi czasu i mogę sobie myśleć, gdzie jest ten kafelek z tym ślubem
I to jest coś, co trzeba też w życiu przepracować, że gdybyśmy wzięli tą oś czasu i pokolorowali wszystkie wydarzenia na inne kolory, na przykład na zielono zabarwilibyśmy chwilę szczęścia, na żółto momenty, w których doświadczyliśmy bliskości w relacjach, na czerwono negatywne emocje, na brązowo traumy, na niebiesko straty,
to to, jakie kolory spotkały nas w życiu, to jest coś, nad czym do końca nie mamy kontroli i to faktycznie jest niesprawiedliwe, że oś życia jednej osoby będzie w bardziej cieplutkich kolorach i będzie miała mniej tych trudnych wydarzeń, a my możemy mieć wrażenie, że w naszym życiu
to sam niebieski i czerwony ale wszystko w swoim czasie daje też taką perspektywę że na niektóre rzeczy trzeba w życiu poczekać i w ogóle też mam takie wrażenie, że
Ludzie starsi dużo lepiej sobie radzą z tym zdaniem i to właśnie od osób starszych częściej się słyszy, że mówią wszystko w swoim czasie, bądź cierpliwy, poczekaj.
I z tego można wnioskować, że być może dochodzenie do rozumienia i akceptacji tego zdania wszystko przyjdzie w swoim czasie, na wszystko w życiu jest czas.
jest związane z jakąś dojrzałością.
I nawet jeżeli miałeś w swoim życiu teraz jakieś pasmo niebieskości, strat, nieszczęścia, to nie znaczy, że w przyszłości nie czekacie zieleń, żółć, żółć brzmi trochę brzydko,
w tej metaforze, że nie czekają Cię też dobre chwile.
Jeżeli nie spotkało Cię w 30, to masz jeszcze 40.
I mam wrażenie, że kurczę, docierają do nas tylko te historie sukcesu typu w wieku 18 lat założył Facebooka Zuckerberg.
A gdzie są historie...
Ludzi, którzy w każdym wieku robili zmianę, żyli odważnie, próbowali, może odnosili porażki, ale robili wszystko, żeby przynajmniej na ich osi czasu kolory były wymieszane.
Ale jest coś w tym, że w dorosłości wszystko w swoim czasie nabiera trochę innego znaczenia.
Bo kiedy patrzymy na kafelki naszego życia w młodości, typu przedszkole, podstawówka, liceum, nawet jeszcze studia, wszystko jest w miarę sprawiedliwe i da się porównać.
Każdy ma takie same szanse na egzaminie, może się odwołać, poprawić itd.
a w dorosłym życiu nie ma już tak wiele arbitralnych etapów, które są nam narzucone z góry i wszystko zaczyna się rozjeżdżać i razem z tym rozjazdem pojawia się pewna panika.
Jak patrzę teraz na życia moich znajomych, to naprawdę żeśmy się tak rozjechali w porównaniu do naszych relacji, które mieliśmy np.
w liceum czy w podstawówce, gdzie jedni moi znajomi
zaczynają nowe firmy, swoje firmy, inni zaczynają pracę w korpo, trzeci rodzą dzieci, kolejni wychodzą za mąż, inni się zaręczają, jeszcze kolejni nie byli nigdy w związku.
Naprawdę nie ma jak porównać tych linii życia wszystkich osób, które znam w życiu.
I tu dopiero widać, jak zdanie wszystko w swoim czasie nabiera innego sensu, kiedy rozpatrujemy je w teraźniejszości i
porównujemy swoje życie i nie tylko na linii wydarzeń na naszej osi czasu, tego jakie w ogóle kategorie i jakie wydarzenia tam trafiły, ale tego jak one są umiejscowione w czasie.
I na początku życia bardzo wiele czasów dzielimy wspólnie.
I faktycznie są one podobne.
mamy niemowlęctwo, podstawówka, wszyscy robimy te same rzeczy, a im jesteśmy starsi i dążymy ku dojrzałości, dorosłości, tym bardziej to się wszystko rozjeżdża i chyba tym bardziej porównania stają się absolutnie bezsensowne.
A mimo co się porównujemy i co więcej mamy jakąś obsesję na temat tego wieku i mamy jakieś podświadome przekonania w społeczeństwie na temat tego, jakie wydarzenia powinny być gdzie umiejscowione na osi czasu.
Uwielbiamy czytać o sukcesach młodych ludzi.
Uwielbiamy historie typu Mozart skomponował pierwszą symfonię w wieku 8 lat.
Zuckerberg stworzył Facebooka w wieku 19.
I na tych naszych timeline'ach życia
które funkcjonują w jakiś sposób w naszej podświadomości zaczynają pojawiać się kotwice wobec których zahaczamy, zapętlamy nasze myśli i porównujemy się do tych miejsc w czasie które sami sobie wyznaczamy
I naprawdę nie jest tak, że istnieje jakiś z góry wyznaczony zbiór zasad, wytycznych, według których bylibyśmy w stanie zaprojektować udane życie.
Często te kotwice, które powstają gdzieś na osi życia, są wyznaczane w sposób abstrakcyjny, przypadkowy i opierający się na heurystykach dostępności i zakotwiczenia.
Gdzie na przykład możesz być osobą, która...
Ma świadomość tego, że istnieje taka lista jak 25 under 25, jesteś osobą młodą i myślisz sobie, kurde, oni mają 25 lat, mają swoje fundacje, mają swoje firmy, ja mam 22 i nie mam nic.
Ale możesz być osobą, która nigdy nie słyszała o takiej liście i wtedy nie ma opcji, że taka lista czy taki ranking stanie się w ogóle jakimkolwiek punktem odniesienia.
Ale możesz mieć np.
starszego brata lub siostrę, którzy zawsze byli o dwa kroki do przodu i zawsze starałeś się przez całe życie ich gonić i udowodnić wszystkim, że radzisz sobie równie dobrze albo że też robisz swoje rzeczy.
I oni stają się dla Ciebie kotwicą, wobec której porównujesz i przystawiasz do ich życia swoje życie.
Albo do jakichś obszarów, kafelków z ich życia przystawiasz kafelki ze swojej osi życia.
I może zamiast mówić wszystko w swoim czasie, mówmy raczej wszystko w moim czasie, w moim tempie.
Wywalmy z życia tempomaty innych osób.
Tempomaty, które nie są dostrojone do naszych wartości, odporności psychicznej, wrażliwości, które zapożyczyliśmy z czyjegoś scenariusza na udane życie.
W życiu nie chodzi o to, żeby mieć sukces przed trzydziestką, jakkolwiek byśmy tego sukcesu nie definiowali, ale o to, żeby znaleźć swój rytm, znaleźć swoje tempo i wiedzieć, jak nastroić swój tempomat.
W życiu chodzi też oczywiście o inne rzeczy, ale to, co próbuję powiedzieć, to to, że ja też mam obszary w moim życiu, w których czuję, że jestem za późno, że na coś się spóźniłam.
I naprawdę te porównania często tak zahaczają o abstrakcję, gdzie np.
w social mediach widzimy kogoś, kto wygląda młodo, ale w sumie nawet nie wiemy do końca, ile ma lat, ale i tak porównujemy się do niego na wymiarze czasowym, na wymiarze wieku, no bo czuję, że jestem starsza, a ona tyle osiągnęła, ja nie.
I tak jak porównania przychodzą nam dosyć łatwo, to tak zrozumienie tego, że na wszystko w życiu jest czas,
I na wszystko jest przestrzeń.
No i właśnie, jak to jest z tym wszystko w swoim czasie w teraźniejszości?
A przynajmniej trudniej niż w przeszłości.
Łatwiej patrzy się nam wstecz na życie i jasno wtedy widać, że to był czas na smutek, to był czas na rozwój, tu nauczyłam się tego, tu zrozumiałam to i to były takie czasy w moim życiu.
A kiedy jesteśmy w teraźniejszości,
to bardzo trudno jest zrozumieć w jakim czasie się znajdujemy.
I trudno jest to interpretować, trudno jest to zrozumieć.
I dopiero perspektywa pewnego dystansu może przynieść nam jakąś przejrzystość.
rozmawiałam ostatnio z moją koleżanką Iłaną, którą poznałam na Erasmusie w Lizbonie i ona po kilku miesiącach musiała wrócić do swojego kraju, a nie chciała tego robić kiedy była w Romanii to wysłała mi taką wiadomość, że nie wie co zrobić bo nie wie gdzie dalej pójść na studia że czuje się pogubiona że nie wie w jakim kraju będzie mieszkać za kilka miesięcy
I ja wysłałam też jej głosówkę i powiedziałam, Iłana, to to jest Twój czas na bycie pogubioną.
To jest ten czas, to jest Twój czas na nie wiem.
I daj sobie ten czas, pobądź sobie w nim, bądź dla siebie delikatna i nie oceniaj siebie za to.
I może to pobycie sobie w takim nie wiadomo co i danie sobie przestrzeni na czas niewiadomej, na czas pogubienia,
Jest czymś, czego ty teraz potrzebujesz.
Tylko właśnie ja już zdążyłam ją trochę poznać i wiedziałam, co jej powiedzieć.
Natomiast rozumiem, że dla niej samej taka interpretacja tego wszystkiego, co przeżywa, nie była wcale taka prosta.
Bo kiedy znajdujemy się w samym środku emocji, to trudno jest o takie bardzo... no właśnie, podejście z dystansu.
I tu chciałabym wspomnieć pewną polską wokalistkę, którą bardzo cenię, Mele Koteluk.
Piosenka ma przesłanie, które w przepiękny sposób łączy się z tym, o czym dzisiaj do Was mówię.
I Mele śpiewa Nie wolno Ci się bać, wszystko ma swój czas.
To Ty jesteś początkiem do każdego celu.
I tak w życiu jest czas na późną miłość, na odroczone studia, na zmianę decyzji.
na bycie pogubionym i na nieposiadanie wszystkich odpowiedzi.
Jest czas na takie ustawienie tempomatu, żeby się po drodze nie zajechać.
I skoro wszystko ma swój czas, to na nic nie jest za późno.
Więc nie jesteś spóźniona, kiedy przychodzisz po pomoc do terapeuty w momencie, w którym już po ludzku nie dajesz rady.
Nie późnisz się, kiedy spotykasz miłość po czterdziestce.
Nie jesteś do tyłu, kiedy nie idziesz na studia zaraz po maturze.
Jesteś na czas i na miejscu.
I dobrze, że jesteś też tutaj ze mną i słuchasz mojego głosu.
Bardzo to doceniam.
I została nam ostatnia perspektywa patrzenia na wszystko w swoim czasie.
Perspektywa, w której bierzemy to zdanie i próbujemy je rozciągnąć na przyszłość.
I kiedy patrzymy na wszystko w swoim czasie, które patrzy w przyszłość, to wtedy jest trudniej.
bo trzeba pogodzić się z pewną dozą niewiadomej niepewności bo tak jak pięknie rozrysowaliśmy sobie dzisiaj na osi życia wszystkie wydarzenia i patrząc wstecz
Łatwo jest dojrzeć, że były czasy, które właśnie coś nam dały, coś nam zabrały.
Natomiast kiedy projektujemy w przyszłość wszystko w swoim czasie, to wtedy to znanie oznacza tyle, że będą jakieś czasy, jakieś ery.
Może czas na studia, miłość, rodzinę, na pasję, na pogubienie się.
Ale nie mamy wpływu do końca na to, co się wydarzy.
I wtedy to zdanie, wszystko w swoim czasie, oznacza tyle, że trzeba nauczyć akceptować się to, co daje nam życie.
I znaczy tyle, że człowiek musi odnaleźć się w tym tańcu pomiędzy wpływem na swoje życie, a akceptacją tego, że los na tej osi naszego życia i tak dorysuje sobie wydarzenia, których sami byśmy tam nigdy nie chcieli.
I jeszcze jedna perspektywa, z której lubię patrzeć na za nie wszystko w swoim czasie, kiedy myślę o przyszłości, to lubię myśleć o tym, że nie spotkałam jeszcze wszystkich ludzi, którzy będą mnie cenić i kochać.
I że oni już tam są w przyszłości i że te relacje na mnie czekają i że to jest w sumie fajna perspektywa na życie i dosyć też ekscytująca.
No, nie spotkałam też wszystkich ludzi, którzy mnie zhejtują i odrzucą.
I fajna perspektywa patrzenia na przyszłość w kontekście właśnie czasu i akceptacji to też to, że czasem człowiek chciałby wszystko zaplanować i nad wszystkim mieć kontrolę i właśnie wyznacza sobie takie czasy, typu, że do dwudziestki piątki chce mieć dzieci i męża, do trzydziestki karierę.
to prawdopodobnie nawet nie jest połowa Twojego życia i warto też robić sobie przestrzeń w życiu przestrzeń i otwartość na to, że spotka Was coś, co jest niezaplanowane
A na pewno tak będzie.
Bo tak jak już mówiłam, los lubi sobie dorysowywać na tym naszym timeline i osi życia takie czasy, jakie mu się tylko podobają.
I warto jest być otwartym na to, co przynosi nam los, czy Bóg, czy jakkolwiek chcecie sobie to nazwać.
bo wszystkie doświadczenia czegoś nas uczą i te pozytywne i te negatywne i te negatywne też są potrzebne trudny czas też jest potrzebny i zapytałam też Was na Instagramie co dla Was oznacza wszystko ma swój czas
I dostałam bardzo dużo odpowiedzi, więc przeczytam Wam kilka wybranych.
Przeczytam je anonimowo i bez kontekstu, bardziej w ramach inspiracji.
I uwaga, jedziemy.
Możesz osiągnąć wszystko, ale nie wszystko naraz.
To, że każdy idzie swoją drogą, którą sam musi wytyczyć.
Potem znowu po angielsku.
Im bardziej pogodziłam się z tą myślą, tym częściej dostrzegam, ile w tym prawdy.
To, czego pragniesz, przyjdzie wtedy, kiedy odpuścisz.
Na pewne rzeczy trzeba dojrzeć.
Czasami możemy nie być na coś gotowi w tym momencie życia.
To stwierdzenie, które uspokaja i koi serducho.
Kojarzy mi się ze stwierdzeniem właściwa osoba w niewłaściwym czasie.
Swoiste pogłaskanie, a zarazem pozorne poczucie bezpieczeństwa.
I to właśnie chyba o porównaniach ja powiedziałam dzisiaj Wam najwięcej.
Mam wrażenie, że to był taki motyw przewodni gdzieś tam obok tego czasu.
No i właśnie, tym dla Was jest wszystko w swoim czasie, a czym ono jest dla mnie?
Podsumowując, kiedy ja patrzę wstecz na oś czasu mojego życia, to wszystko w swoim czasie znaczy tyle, że podejmowałam najlepsze decyzje na dany moment.
I trudne sytuacje były potrzebne.
Kiedy myślę o teraźniejszości, to to, że wszystko ma swój czas...
oznacza akceptację czasu, w którym aktualnie się znajduję i próbuję się poruszać.
Nawet jeżeli jest to dla mnie czas, który jest wyzwaniem, który jest trudny, w którym jest dużo bólu.
A kiedy myślę o przyszłości, to to zdanie oznacza równa się dla mnie.
Z otwartością na to, co los narysuje za mnie na osi mojego życia.
I z ogromną otwartością.
To się wiąże z otwartością na to, że spotkają mnie też na pewno fajne rzeczy.
I ostatnia rzecz na dzisiaj.
Wszystko w swoim czasie to przede wszystkim coś, czego muszę się nauczyć.
I mimo tego, że od 20 minut opowiadam Wam już o tym zdaniu z kilku perspektyw i może się wydawać, że mam to wszystko tak dobrze ogarnięte, to tak jak napisała któraś z Was, to jest coś, co jest bardzo prawdziwe.
ale jest tylko zdaniem i bardzo trudno jest przełożyć to na praktykę i na swoje życie i faktycznie nadać temu zdaniu taką terapeutyczną moc tego, żeby jakoś pomagało nam w trudnościach, żeby jakoś pomagało nam się odnaleźć w życiu w chwilach pogubienia, zwątpienia, smutku.
Ale myślę, że to zdanie ma potencjał.
Ma potencjał tego, żeby być taką soczewką, przez którą można sobie patrzeć na jakieś kawałki swojego życia.
Moi drodzy, jak wiecie, przestrzeń podcastowa to jest przestrzeń dla mnie nowa.
Ostatnio odkryłam, że na Spotify można dodawać komentarze i znalazłam po tygodniu kilka komentarzy do poprzedniego odcinka, do relacji cynamonowych i sprawiły mi one tyle frajdy, że absolutnie zachęcam Was i tym razem.
Jeżeli mogę Wam coś podpowiedzieć, bo oczywiście zostawiam Wam też pełną dowolność...
ale będzie mi miło, jeżeli wpiszecie tam w tej sferze komentarzy albo gdzieś na Instagramie pod rolką, która będzie reklamować ten odcinek podcastu, czym dla Was jest to zdanie.
Co Wy rozumiecie przez wszystko ma swój czas, wszystko w swoim czasie, mój czas.
Możecie też przepisać coś, co już padło dzisiaj.
Czytałam też głosy osób z Instagrama.
Bardzo jestem ciekawa tego, jaką perspektywę zbiorczą możemy mieć na to zdanie.
Dzięki za obecność.
To był trzeci odcinek podcastu Iza Skowrońska Podcast.
Odcinek o tym, że wszystko ma swój czas.
Do usłyszenia w kolejnym.
Ostatnie odcinki
-
Wyreguluj swój układ nerwowy! Mindfulness kontr...
20.01.2026 08:11
-
Dlaczego nic nie jest już takie samo?
06.01.2026 08:32
-
Wesołych świąt od Izy 🎄
25.12.2025 12:58
-
Wszystko to kim jestem
09.12.2025 07:42
-
Odpoczynek w małych dawkach
26.11.2025 11:44
-
Ekspertka emocji: jak działają emocje? ft. Ania...
12.11.2025 16:04
-
😴Ekspertka od snu: jak kawa, s𝖾ks i suplementy ...
28.10.2025 08:06
-
Rewizja marzeń
14.10.2025 07:05
-
Dieta na chroniczne zmęczenie: co jeść, by odzy...
30.09.2025 07:00
-
Ostatni odcinek Iza Skowrońska Podcast
16.09.2025 07:00