Mentionsy
Zaginione — odnalezione. Nowe rękopisy Karola Szymanowskiego w BUW-ie
Zaginione — odnalezione. Nowe rękopisy Karola Szymanowskiego w BUW-ie
Najpierw długo uchodziły za zaginione. Teraz w Bibliotece Uniwersyteckiej zawitały odzyskane rękopisy Słopiewni, Rymów dziecięcych i Bunte lieder. Jak do BUW-u trafiły autografy Karola Szymanowskiego, a przede wszystkim — kim był uznawany za jednego z najlepszych polski kompozytor? O tym opowiada Piotr Maculewicz, pomysłodawca przedsięwzięcia i kierownik Gabinetu Zbiorów Muzycznych BUW. Pyta Maks Walewski
Szukaj w treści odcinka
Odkrycia, badania i teorie podajemy w przystępnej formie w poniedziałki, środy i piątki o 13.
Daj znać, zasubskrybuj i zaobserwuj Radiokampus.
Słuchaj Radiokampus gdziekolwiek jesteś.
Wejdź na www.radiokampus.fm
Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie może pochwalić się nie lada zakupem.
Do BUW-u trafiły brakujące, a cenne rękopisy Karola Szymanowskiego.
Ze mną Piotr Maculewicz, kierownik Gabinetu Zbiorów Muzycznych BUW-u i pomysłodawca tego przedsięwzięcia.
Czym w takim razie jest Gabinet Zbiorów Muzycznych BUW-u?
Jest jednym z gabinetów tzw.
zbiorów specjalnych.
Biblioteki to są kolekcje o szczególnym znaczeniu historycznym i o wielkiej wartości materialnej.
Pierwszą taką kolekcją był gabinet rycin, którego podwaliny stanowi kolekcja rycin i rysunków zbierana przez samego króla Stanisława Augusta Poniatowskiego.
Oprócz tego mamy gabinet starych druków, gabinet rękopisów, gabinety dokumentów życia społecznego oraz właśnie gabinet zbiorów muzycznych.
Jeszcze jest gabinet XIX wieku, gwoli ścisłości, gabinet kartografii.
A więc są to kolekcje historyczne BUW.
Czy sam gabinet zbiorów muzycznych czymś różni się w charakterze od całej reszty biblioteki?
Rzeczywiście różni, ponieważ w środku tych innych gabinetów często kryterium doboru zbiorów jest formalne.
Na przykład stare druki gromadzą wszystko, co zostało wydrukowane między Gutenbergiem rokiem 1800 i co jest starym drukiem, nazywanym potocznie i niezbyt prawidłowo starodrukiem.
No teraz my gromadzimy wszystko, co się wiąże tematycznie z muzyką, a więc spektrum formalne tych zbiorów jest o wiele większe.
Mamy i stare rękopisy muzyczne, historyczne od XVI wieku, i stare druki muzyczne, i druki nowe, dla nas nowe, to są te wydane po roku 1800, a także osobną kolekcję archiwum kompozytorów polskich, które gromadzi nie tylko muzykalia, nuty, ale wszystko, co zostało po kompozytorach, a więc różnego typu dokumenty, korespondencje, pamiątki,
Zdjęcia, odznaczenia, a więc bardzo różnorodne obiekty, całe kompozytorskie spuścizny.
Tam właśnie trafią nowe nabytki, gdyż mamy też spuściznę Karola Szymanowskiego.
Te nowe nabytki udoskonalą już bogatą kolekcję rękopisów Karola Szymanowskiego, która tam w Archiwum Kompozytorów Polskich jest, prawda?
Mamy największy w Polsce zbiór pamiątek i dokumentów po Karolu Szymanowskim.
Są tam jego muzyczne rękopisy, autografy, różnego rodzaju kopie, aranżacje, opracowania, szkice.
Ale też niezwykle bogaty, niezwykle ciekawy zbiór korespondencji, która w całości została już wydana drugiem.
Pisma literackie, pisma publicystyczne, dużą grupę ciekawych zdjęć i różnego rodzaju innych pamiątek rodzinnych, dokumentów z tej spuścizny.
Do nich i do nowych właśnie nabytków przejdziemy jeszcze.
Natomiast wróćmy do samej postaci Karola Szymanowskiego.
Wybitny kompozytor, pianista, miłośnik Podhala.
Zwykło się mówić, że najwybitniejszym polskim kompozytorem po Chopinie czy obok Chopina.
Niektórzy może by polemizowali, czy to drugie miejsce nie należy się też Moniuszce.
Ale jeśli chodzi o rezonans światowy, to jednak Szymanowski do dziś jest kompozytorem o wiele bardziej znanym.
Rzeczywiście jest w recepcji światowej tym drugim albo obok Chopina.
Urodził się w ciekawym momencie, bo w roku 1882 i gdy dojrzewał, panowały jeszcze muzyczne mody na romantyzm, późny romantyzm, neoromantyzm.
W tej strefie wpływów pozostawał Szymanowski, naśladując trochę styl Ryszarda Straussa, Ryszarda Wagnera,
Później zaś, wskutek poznawania nowego repertuaru europejskiego, nowych nurtów modernistycznych, zmienił swój styl.
Stał się takim prekursorem pewnego modernizmu w muzyce polskiej.
Tym, który przełamał te neoromantyczne, postromantyczne wzory i wkroczył na nowe ścieżki.
Ale co ciekawe, nie podążał tymi, które były modne w ówczesnej Europie.
Tylko do pewnego stopnia adaptował styl neoklasyczny wzorem kompozytorów francuskich swojej epoki.
Wytworzył własny, dość niepowtarzalny, bardzo ciekawy i oryginalny język muzyczny.
I to właśnie utwory z tego okresu, z tego okresu nowego stylu Karola Szymanowskiego, rozwijanego w drugiej dekadzie XX wieku, są szczególnie ciekawe.
Oraz te oczywiście, które skomponował później, w latach 30., aż do swojej śmierci w roku 1937.
Na czym w takim razie polegało to nowatorstwo Szymanowskiego?
Bo to, że pewne utwory pewnych wykonawców są czymś nowym, to mówi się o wielu.
Nie chciałbym tutaj brnąć w jakieś zbyt daleko idące muzykologiczne dywagacje, więc w takim dużym skrócie muzyka neoromantyczna jest tonalna, bazuje na systemie tonalnym Durmold tradycyjnym, nawet jeśli jest bardzo poszerzony, jak u Wagnera.
Szymanowski jako jeden z pierwszych polskich kompozytorów wykroczył poza ramę tej tonalnej tradycji, szukając własnych środków wyrazu.
Był też niezwykle wrażliwy na zwłaszcza orkiestrowe barwy, eksperymentował z nowymi kolorami, barwami orkiestry.
Nowymi brzmieniami, chociaż wszystko to było jeszcze w granicach rozsądku, nie poszedł tak daleko jak różni późniejsi sonoryści.
Troszeczkę nawiązywał do stylu impresjonistów, symbolistów francuskich w dziedzinie muzyki, ale zawsze był to styl bardzo oryginalny.
W późniejszych latach bardzo ciekawie też sublimował narodowy folklor.
Jak pan już wspomniał, między innymi folklor góralski w balecie Harnasi, ale też w innych
Na fasadzie Biblioteki Uniwersyteckiej mamy także zapisy nutowe jednego z utworów Szymanowskiego.
Tak, nasz poprzedni szef zbiorów muzycznych Świętej Pamięci dr Adam Rygoń poproszony, by wybrać jakiś fragment muzyczny do przykładów różnych zapisów myśli ludzkiej na fazadzie biblioteki wybrał właśnie zapis muzyczny etiudy bemol Karola Szymanowskiego, utworu młodzieńczego.
Może jeszcze nie bardzo charakterystycznego dla dojrzałego stylu kompozytora, ale utworu, który przyniósł mu ogromną popularność, bo jest po prostu bardzo piękny.
Szymanowski właśnie stał się rozpoznawalny w dużej mierze dzięki tej młodzieńczej, bardzo pięknej, neoromantycznej etiudzie bemol i została ona utrwalona w Spiżu jako pierwsza północna fasada, tablica na fasadzie biblioteki.
Etiuda bemol ma wiele wykonań.
My posłuchamy tej w wykonaniu Janny Domańskiej.
Dlaczego ten utwór zyskał taką popularność?
Jest po prostu bardzo pięknym, a niezwykle pięknym, piękny melodyjny temat początkowy, który może kojarzyć się z muzyką Chopina, z muzyką Schiebina, jest bardzo sentymentalny i romantyczny.
Szymanowski później z pewnym przekąsem komentował, że niezbyt dobrze jest w tak młodym wieku skomponować swoją dziewiątą symfonię.
Tutaj żartobliwie nawiązał do dzieła Beethovena, które jest najsławniejszym jego dziełem.
I później uważał, że skomponował dużo więcej, dużo lepszych rzeczy, ale etiuda wciąż była niezwykle popularna, proszono go o jej wykonania.
I ta sława zaczęła mu trochę ciążyć, ale jest to do dziś utwór bardzo często grywany, bardzo popularny.
O Karolu Szymanowskim rozmawiam z kierownikiem gabinetu zbiorów muzycznych BUW-u Piotrem Maculewiczem.
O Karolu Szymanowskim i nowych rękopisach, które Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie właśnie nabyła.
W jaki sposób zbiera się takie rękopisy?
W bardzo różnym.
Często dostajemy je po prostu niejako w spadku po różnych twórcach.
Ich rodziny zastanawiają się co zrobić ze spuścizną kompozytora i wielu kompozytorów albo samodzielnie, albo poprzez właśnie spadkobierców zapisuje nam to w darze.
Tak pozyskaliśmy na przykład spuściznę niezwykle ciekawego, emigracyjnego kompozytora Romana Palestra.
Który jeszcze za życia zadecydował, że ma wszystko po nim trafić do BUW-u.
Jest to też niezwykle cenna część naszych zbiorów.
W innych przypadkach dostajemy je często od rodziny twórców.
W niektórych staramy się to kupować, jeśli jest zaoferowane do sprzedaży aukcyjnej czy antykwarycznej.
Czasami też kupujemy wprost od twórców, ale oczywiście biblioteka ma na to nieduży budżet, więc to się zdarza stosunkowo rzadko.
Szymanowski zostawił w Uniwersytecie, w Bibliotece Uniwersyteckiej ślad wykraczający poza rękopisy, prawda?
Tak, to jest w ogóle bardzo ciekawe, bo Szymanowski w młodości rezydował w swoim rodzinnym dworze na bardzo dalekich kresach dawnej Rzeczpospolitej, w Tyboszówce, która jest dzisiaj na Ukrainie, to jest Ukraina nadnieprzańska, gdzieś w połowie drogi między Kijowem a Odessą.
Natomiast gdy bolszewicy zniszczyli ten rodzinny majątek i spowodowali eksodus rodziny do Polski, to niemal wszystko tam zostawili.
Zabrali ze sobą niezbyt dużo, to co się dało unieść przed nawałą bolszewicką i później, to w trudno uwierzyć, Szymanowski był niemal bezdomny.
On właściwie nie miał swojego domu, swojego mieszkania.
Mieszkał w Warszawie na przykład w małym wynajętym mieszkanku przy krakowskim przedmieściu, głównie w hotelu Bristol.
Kojarzony jest z willą Atma w Zakopanem, ale też ją tylko wynajmował po prostu przez kilka lat i też nie miał gdzie trzymać nawet swojej spuścizny.
Ona była rozproszona pomiędzy siostry kompozytora, dom jego matki, która go przeżyła, dalszej rodziny, muzyków.
W związku z czym po śmierci kompozytora w roku 1937 ta spuścizna stała się niezwykle rozproszona i tutaj pojawiła się ciekawa postać muzykologa Stanisława Golachowskiego, który jako młody naukowiec, pracownik Ministerstwa Oświecenia Publicznego miał okazję poznać Szymanowskiego, uległ fascynacji jego postacią i postawił sobie za cel, by po śmierci kompozytora zabezpieczyć jego dokumenty.
I to przypadło zwłaszcza na niezwykle trudne lata wojny i okupacji.
Możemy sobie tylko wyobrazić, jak trudne logistycznie było to, by w czasie wojny i okupacji właśnie zebrać rozproszone w dziesiątkach miejsc dokumenty Karola Szymanowskiego.
Golchowskiemu się to udało, te dokumenty przetrwały wojnę, natomiast sam muzykolog właśnie przetrwał ją w złym stanie zdrowia i przedwcześnie zmarł niedługo po wojnie.
I wtedy podjęto dopiero w roku 1961 decyzję, by całą tę spuściznę przekazać do biblioteki uniwersyteckiej.
Ta kolekcja jest jednak duża i właśnie dołączyły do niej kolejne rękopisy.
I może jeszcze zanim o tym, to co udało się teraz właśnie zakupić?
Zakupiliśmy zespół rękopisów, w tym autografów.
Tutaj warto pamiętać, że rękopis to nie zawsze autograf.
Rękopisem jest także coś, co sporządził kupista, a kompozytor mógł to autoryzować lub nie.
Ale wśród naszego zakupu są właśnie autografy, głównie szkiców utworów Karola Szymanowskiego, w większości pieśni, dwóch cykli, właściwie trzech, Słopiewnie, Rymy Dziecięce i Bunte Lieder, a także fragment II Symfonii Karola Szymanowskiego.
Dlatego, że właściwie na rynku wtórnym antykwarycznym już właściwie nie pojawiają się żadne Szymanowskiana.
Wszystko co było zostało rozdysponowane pomiędzy biblioteki.
Większość jest u nas, troszeczkę w Bibliotece Narodowej, część jest w archiwach wiedeńskiego wydawcy.
W związku z czym takie możliwości uzupełnienia pojawiają się bardzo, bardzo rzadko.
I mieliśmy ogromne szczęście, że spadkobiercy lwowskiego kompozytora, pedagoga w wybitnej postaci, jaką był Adam Sołtys, odzyskali rękopisy, które do nich należały.
Nie mamy czasu, by szczegółowo omawiać dzieje tej
W końcu jednak spadkobiercy ją odzyskali i wiedząc, że większa część spuścizny Karola Szymanowskiego jest w BUW, zdecydowali się nam ją przekazać.
Właściwie sprzedać, ale no bardzo jesteśmy i tak wdzięczni, bo myślę, że na rynku czysto aukcyjnym te rękopisy mogłyby też osiągnąć bardzo dobrą cenę, a jednak spadkobiercy uznali, że powinno to służyć wszystkim w publicznej bibliotece jaką jest Biblioteka Uniwersytecka.
Jeśli chciałbym teraz pójść do biblioteki i spojrzeć na te nowe rękopisy albo zrobić to za jakiś czas, to czy mogę to zrobić?
A raczej za jakiś czas, bo takie nowo przyjęte rękopisy są zawsze jeszcze poddawane różnym procedurom, konserwacji, później opracowaniu, co jest dosyć czasochłonne.
Tak cenne materiały jak rękopisy Karola Szymanowskiego generalnie rzadko są udostępniane, tylko w wyjątkowych sytuacjach, ale większość z nich mamy już w wersji cyfrowej.
W naszej bibliotece cyfrowej CRISPA można obejrzeć już właściwie większość kolekcji muzycznej Karola Szymanowskiego.
Ale w wyjątkowych przypadkach, w uzasadnionych przypadkach muzykom czy komuś, kto szykuje edycję utworu, możemy też pokazać oryginały.
A więc wszyscy mają dostęp w wersji cyfrowej, jeszcze nie do tych nowych, ale te także niedługo w tej wersji cyfrowej będą.
O nowych nabytkach BUW-u, nowych rękopisach Karola Szymanowskiego i o samej postaci jednego z najwybitniejszych polskich kompozytorów rozmawiałem z Piotrem Maculewiczem, kierownikiem gabinetu zbiorów muzycznych BUW-u.
Bardzo dziękuję za tę rozmowę.
Ostatnie odcinki
-
Ziemia do człowieka: co wisi w powietrzu?
03.02.2026 20:29
-
Ziemia do człowieka: czy zrównoważony rozwój si...
03.02.2026 19:28
-
Czy zakazać dzieciom social mediów?
02.02.2026 22:00
-
Pomysł ważniejszy niż wynik? CATS in Mind, czyl...
30.01.2026 05:00
-
Jak informacje przechowuje pamięć robocza?
28.01.2026 22:19
-
CAR-T - terapia nowotworowa szyta na miarę pacj...
26.01.2026 12:00
-
Pół minuty czasu, ale ktoś tego posłucha! Nauko...
22.01.2026 23:42
-
Materiały odbijające światło o wyższej energii ...
21.01.2026 12:00
-
Biotechnologia na rozstaju akademii i biznesu
19.01.2026 12:00
-
Słowianie w Samarkandzie. Szlakami średniowiecz...
16.01.2026 12:00