Mentionsy

Ludzie
22.12.2025 23:05

Jakub Kwiatkowski i jego spojrzenie na piłkę nożną i sport. Audycja Wojciecha Zawioły

Były dyrektor sportowy reprezentacji Polski w piłce nożnej, dziś szef TVP Sport - Jakub Kwiatkowski opowiada m.in. o pracy z piłkarską kadrą, relacjach z selekcjonerami i prezesami PZPN, a także o różnicach w pracy dziennikarza i rzecznika prasowego związku.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 18 wyników dla "PZPN"

Państwa i moim gościem jest Jakub Kwiatkowski, były menadżer reprezentacji Polski w piłce nożnej, był rzecznik prasowy PZPN-u, obecnie dyrektor TVP Sport.

Tutaj, teraz, w tym TVP Sport, czy w PZPN-ie i przy reprezentacji?

Ja powiem tak, ja trochę wróciłem do branży, z której wyszedłem jeszcze przed PZPN-em, bo zanim ja trafiłem do PZPN-u, pierwszy raz, bo miałem dwa podejścia i to pierwsze miało miejsce w 2009 roku.

Myślę, dzisiaj też mogę sobie spokojnie z perspektywy spojrzeć na moją pracę z PZPN czy z reprezentacją Polski i po tych dwóch latach, które minęły już od momentu, kiedy ja stamtąd odszedłem,

Ale nie mam poczucia takiego, że jakieś zostały elementy, z którymi nie miałem styczności, z którymi się nie mierzyłem, przynajmniej na tym stanowisku, mając tą odpowiedzialność, którą miałem, więc dzisiaj z czystą taką, tak szczerze mogę powiedzieć, że fajnie, że jestem tutaj, bo to jest zupełnie inne możliwości, inne wyzwania i szansa na dalszy rozwój, bo tak jak powiedziałem, gdybym został w PZPN-ie, to na pewno już dalej bym się nie rozwijał.

A czy te dwa lata trochę zmieniły twoje podejście do tego zwolnienia z PZPN-u?

I myślę, że po prostu w tamtym momencie w PZPN-ie uznano, że jest końcówka eliminacji, jest nowy trener, nie ma co robić nerwowych ruchów i zmieniać, bo tutaj ma doświadczony zespół, który mu może pomóc.

I niech trener sobie sam oceni, ale też myślę, że tutaj ja straciłem już wszelkich przyjaciół, jakich mogłem mieć w PZPN-ie i trochę byłem taką samotną wyspą na zburzonym morzu, którą fale obijają z każdej strony i po prostu dzisiaj wiem, że to było nieuniutnione, to była tylko kwestia czasu.

Bo moja pozycja w tamtym PZPN-ie była tak mocna, jak mocne były moje relacje z selekcjonerem.

Tam było sporo zmian w PZPN-ie, a zaczęło się oczywiście od słynnej już afery w Kiszyniowie i zebraniem Mirosława Stasiaka na pokład samolotu.

Ale to się zmieniało, ta erozja trwała, bo ja też nie będę oszukiwał, no ten PZPN po wyborach w 2021 roku przestał mi się podobać i tam się wiele rzeczy wydarzyło, które sprawiały, że tam człowiek nie czuł się komfortowo w tej pracy i z każdym kolejnym miesiącem ta erozja następowała coraz większa, coraz większa i ja sam sobie też mówiłem, że ja sam pewnie zakończę tą przygodę, tylko sobie dawałem taką granicę.

Jak sobie myślę, że cały twój pobyt i towarzyszenie reprezentacji przez tyle lat i PZPN-owi, może bardziej reprezentacji niż PZPN-owi, to właściwie to jest taka bajka, bo jest mnóstwo ludzi, którzy chcieliby być na twoim miejscu.

Kiedy byłeś rzecznikiem PZPN-u i menadżerem reprezentacji, był taki moment, że miałeś już dosyć dziennikarzy?

To troszeczkę taki brak, nie wiem, szacunku, może nie do mnie, ale w ogóle do nas, do osób, które pracowały w komunikacji w PZPN-ie.

W ogóle to była taka trochę czasami niewdzięczna rola, bo reprezentacja należy do PZPN.

Wielokrotnie interesy reprezentacji były rozbieżne z interesami PZPN.

Są dwa różne ciała i jakby rolą myślę prezesa PZPN jest sprawienie, żeby te ciała się do siebie zbliżyły i w miarę ze sobą współpracowały.

Czasami prezes PZPN-u ma inne oczekiwania, a trener ma zupełnie inne, tak?