Mentionsy
Czy w Chinach „brakuje” miliarda ludzi?
Kup książkę „Chiny jednego dziecka” na stronie Empik: https://www.empik.com/chiny-jednego-dziecka-sochon-piotr-truszczynska-weronika-urban-nadia,p1666533204,ksiazka-p
shengdan - kod zniżkowy na zakupy w sklepie Mao Powiedziane https://maopowiedziane.pl/
Dołącz do grona Patronów tego podcastu na http://www.patronite.pl/maopowiedziane
Posłuchaj dalszej części odcinka na kanale Mao Powiedziane Plus na Spotify: https://open.spotify.com/show/0ySk7ZCQPHXRGLeC7IaZkj?si=ciUq8dgETyi4Hw4Zmkl5Ug
W tym odcinku przyglądamy się głośnym tezom o tym, że Chińczyków może być nawet o miliard mniej, niż wynika z oficjalnych statystyk. Punktem wyjścia jest sensacyjny wywiad i internetowe obrazy pustych ulic oraz metra, które mają „dowodzić”, że Chiny zawyżają swoją populację. Analizujemy przedstawiane argumenty, rozgraniczając manipulację i realne problemy. W kontekście tych ostatnich – przedstawiamy co naprawdę zarzuca chińskim statystykom, na czym polega problem z danymi o dzietności i urodzeniach oraz dlaczego błędy w statystyce nie oznaczają automatycznie, że z mapy świata „zniknęły” setki milionów ludzi.
Sklep Mao Powiedziane https://maopowiedziane.pl/
Jak połączyć konto na Patronite ze Spotify https://patronite.pl/post/71266/polacz-konto-na-patronite-ze-spotify
Dołącz do naszego Discorda (dla Patronów) https://patronite.pl/post/59230/jak-dolaczyc-do-naszego-discorda
Postaw nam kawę na http://buycoffee.to/maopowiedziane
Instagram: http://instagram.com/maopowiedziane
Instagram Nadii: http://instagram.com/nadia.urban
Instagram Weroniki: http://instagram.com/wtruszczynska
Napisz do nas: [email protected]
Szukaj w treści odcinka
Jeżeli chcielibyście również dołączyć do naszych patronów i tym samym zyskać dostęp do naszej grupy na Discordzie oraz do odcinków Małopowiedziane+, no to możecie to zrobić na patronite.pl ukośnik Małopowiedziane.
Także jeżeli preferujecie inną formę niż książka papierowa, to możecie jak najbardziej taką książkę zakupić.
A poza tym chcielibyśmy powiedzieć, że w związku z tym, że zaczął się grudzień, okres przedświąteczny, to jeżeli chcielibyście prezent związany z Chinami, z chińską kulturą, czy tam z nauką języka chińskiego komuś sprawić, albo sobie, no bo dlaczego nie?
Kod to Sheng Dan, czyli po chińsku Boże Narodzenie.
Jeżeli zastanawiacie się, jak to się pisze, to możecie zobaczyć w opisie odcinka.
Także jeżeli chcecie sobie zrobić zakupy w sklepie, to zapraszamy do skorzystania z kodu.
Piszemy o tym, ile Chińczycy mieli dzieci przed polityką jednego dziecka, ile chcieli mieć i jakie chcieli mieć te dzieci, ile mieli w trakcie, czy rzeczywiście wszyscy mieli tylko jedno, czy tak się słuchali, byli tacy karni.
dzieci po polityce jednego dziecka i ile rząd chciałby, żeby Chińczycy dzieci mieli i czy rzeczywiście tak się dzieje.
opowiada o tym, że ona oszacowała, że w Chinach jest w tym momencie mniej niż 500 milionów ludzi, mniej niż 500 milionów obywateli.
Wiemy o tym z chińskiego cenzusu przeprowadzonego w roku 2020, że tak oficjalnie liczba ludności to jest około 1,4 miliarda obywateli, więc pani, która została przedstawiona jako Lei,
i jako chińska dysydentka, która w tym momencie mieszka za granicą, oszacowała, tak powiem tutaj więcej, to ja jej oszacowałam, bo ona sama się przyznaje w tym wywiadzie, że w zasadzie do wszystkich tych swoich wyliczeń użyła sztucznej inteligencji, że nie jest możliwym, żeby w Chinach w tym momencie było więcej niż 500 milionów...
osób, generalnie ona szacuje, że populacja Chin jest mniej więcej taka zbliżona do Stanów Zjednoczonych.
I ja widzę, że się śmiejecie z tego, co ja mówię, ale to nie jest tak, że pani tylko powiedziała, że jej wyliczyło AI i tak jest, tylko ona tam podaje argumenty.
Argumenty, które wiele osób przekonują, bo jak ja dostawałam link do tego filmu, to ludzie mi pisali, że no dla mnie to, co ona tam mówi, coś w tym jest, tak?
Generalnie tak brzmi cały ten podcast, pani mówi o swoich wyliczeniach, o swoich wnioskach, a prowadzący podcastu przytakuje i mówi, że wow, no w sumie to musi tak być.
Co ciekawe, inne z tych teorii, które mówią o tym, że statystyki dotyczące liczby narodzin są zafałszowane, one opierają to na tym, że tworzy się takie fejkowe akty urodzenia.
podlegają refundacji, więc tutaj właśnie władze tych szpitali naciągają państwo na koszta, no i o takich skandalach się mówiło, więc jak widzicie nadmierna populacja Chin, nadmierne jej raportowanie może wynikać z zupełnego braku aktów urodzenia, jak i też zbyt wielu fałszywych aktów urodzenia.
Aha, czyli albo są, albo ich nie ma.
Tak, no akty urodzenia, takie jakie znamy dziś, czyli w formie takiego certyfikatu z taką zieloną obwódką, wprowadzono w roku 1996, ale to nie jest tak, że wcześniej nie było żadnych certyfikatów urodzenia, tylko właśnie.
Przed rokiem 96, jeżeli komuś się urodziło dziecko, to trzeba było iść do urzędu i je samodzielnie zarejestrować.
W 2013 roku w systemie miano odnaleźć 350 milionów nieaktywnych bądź też fałszywych dowodów osobistych.
I wiecie, ja wcale nie chcę mówić, że tak się nie działo, ludzie trzymali dowody osobiste, jakichś tam zmarłych dziadków i tak dalej, gdzieś tam z nich dalej korzystali.
Nie, no dzisiaj naprawdę to sprawdzają, ale jeszcze w 2014 roku, czyli ponad dekadę temu, ja widziałam jak pan tam wklepuje jakiś numer dowodu na komputerze, pokazuje się zdjęcie jakiegoś dziadka i za chwilę jest mi wydawana karta SIM, która ewidentnie została na tę starszą żyjącą bądź nie.
I oczywiście myślę, że takie machlojki 10-15 lat temu były powszechne, ale czy jest sens porównywać Chiny 2013 z Chinami 2025, kiedy mamy dane z Alipay'a, większość ludzi ma smartfona, korzysta z portali społecznościowych, ba, dzisiaj, żeby pojechać podciągiem, trzeba odbić własny dowód osobisty, bo jeżeli bramka nie rozpozna waszej twarzy, to ona się po prostu nie otworzy.
Naprawdę wyciąganie sprawy sprzed 15 lat jest moim zdaniem dzisiaj zupełnie niepotrzebne i ono tak naprawdę w realiach Chin 2025, gdzie wszystko jest o wiele bardziej skrupulatnie sprawdzane, no nie ma żadnego sensu.
No właśnie, no bo tutaj mamy 135 milionów.
Pani przewoływała takie dane, no ale właśnie, jeżeli mielibyśmy powiedzmy ten 1,4 i trochę miliarda, odjąć 135 milionów, to w dalszym ciągu mamy ponad 1,2 miliarda, a to jest nadal bardzo, bardzo dużo.
inne szacunki dotyczące populacji Chin, które mówią, że ta populacja jest mniejsza, ale nie wiem, czy ktokolwiek się rzuca na to, żeby prognozować tutaj 500 milionów, bo te dane mogą być napompowane, ale nie o tyle, nie trzy razy tyle, tak?
O tym też kiedyś w jednym z naszych odcinków wspominaliśmy, to chyba Piotr mówiłeś o tym, że są tacy rodzice, którzy na przykład są obywatelami Stanów Zjednoczonych, ale chcieliby, żeby ich dziecko dostało też paszport chiński, no i wtedy kupują sobie gdzieś tam na lewo chiński certyfikat urodzenia, bo to prawo wygląda w ten sposób, że jeżeli jesteś posiadaczem chińskiej, zielonej, chińskiej, nie, amerykańskiej,
Jesteś permanent resident Stanów Zjednoczonych albo jakiegoś innego kraju i urodzisz dziecko w tym kraju, czyli w Stanach, to dziecko nie będzie już miało prawo do chińskiego obywatelstwa.
Co wtedy się robi, jeżeli na przykład w pandemii dziecko urodziłoby się w Stanach, bo chińscy rodzice chcieliby je urodzić w Chinach, ale się nie dało, no to rzeczywiście może gdzieś tam zakombinować, spróbować na lewo kupić jakiś certyfikat urodzenia w Chinach.
To się działo, mieliśmy takie głosy, że takie rzeczy się działy.
którzy chcieliby taki certyfikat odkupić, mieliby na to pieniądze i tak bardzo im zależy na tym chińskim paszporcie dla dziecka.
Czy jest to 135 milionów?
Myślę, że nie aż tak dużo, ale słuchajcie, pani w tym wywiadzie nie podała takiego powodu, dla którego Chińczycy mieliby kupować lewe certyfikaty urodzenia.
Ja wam powiem, jaki ona podała przykład, dlaczego Chińczycy chcieliby kupować lewe certyfikaty urodzenia.
Więc jeżeli mamy hukou na wsi,
I chcielibyśmy sobie kupić lewy dowód osobisty z Szanghaju, to gdzie będzie tam adres pisany, jeżeli nie mamy nieruchomości w Szanghaju, tak?
dalszym ciągu jest kilkadziesiąt milionów tak zwanych left behind children, czyli tych dzieci pozostawionych na wsi, których rodzice prawdopodobnie chcieliby je zabrać do miasta, żeby tam poszły do szkoły.
Jeżeli to byłoby takie proste, żeby po prostu kupić sobie lewy dowód osobisty i tak byłoby to powszechne, że aż
sto ileś milionów ludzi zrobiłoby coś takiego, no to dlaczego jest nadal tyle tych pozostawionych na wsi dzieci?
Tyle ludzi ma zalegające gdzieś tam pieniądze, żeby sobie kupić dodatkowy dowód osobisty i no nie oszukujmy się, jeżeli naprawdę ktoś ma dużo pieniędzy, to sobie przeniesie huką do miasta.
Być może na jej pogląd wpływa to, jakimi ludźmi ona jest otoczona, czyli przedstawicielami chińskiej diaspory, którzy są najwięksi czarodzieje.
Tak jak powiedziałaś, jeżeli chodzi o dokumenty i tak dalej, ja sam widzę dookoła siebie, znam parę takich przypadków.
Tak, oczywiście, właśnie, bo my też naprawdę nie próbujemy mówić, że nigdy coś takiego się nie wydarzyło, że w ogóle nie ma ludzi, którzy by coś takiego kiedyś zrobili, ale naprawdę twierdzenie, że to się odbywa na tak dużą skalę, że to jest 100 milionów, czy 200, no to jest naprawdę nieuprawniony wniosek.
I komitety osiedlowe, które zdobyły bardzo, bardzo dużo, otrzymały bardzo, bardzo dużo uprawnień, głównie w pandemii, no i miały też bardzo dużo uprawnień w trakcie trwania polityki jednego dziecka, bo to one liczyły, rejestrowały to, ile na danym osiedlu i w każdym mieszkaniu mieszka ludzi.
I naprawdę komitet osiedlowy od tego jest, żeby liczyć to, ile na tym osiedlu mieszka osób.
Szczególnie, że dopiero co mieliśmy zero COVID.
A w trakcie polityki zero COVID, to na głowach tych osób z Komitetu Osiedlowego było to, żeby oni dopilnowali, żeby każdy zrobił test na COVID.
Więc oni mieli dokładnie zanotowane, ile osób jest w każdym domostwie i jak się na testach liczba osób nie zgadzała, to od razu było, aha, a tutaj dziadek nie zszedł na test, dlaczego dwie osoby z tego domu, a nie trzy.
Myślę, że na wsi byłoby to prostsze, bo tam nikt nie chodzi po domach i nie sprawdza, no ale pytanie, czy na wsi rzeczywiście są takie benefity, które by to jakoś usprawiedliwiały, że ktoś coś takiego chciałby zrobić.
No i wracając jeszcze do tego, że jest część osób, które mają chińskie obywatelstwo, ale zdobyły obywatelstwo innego kraju, bo tam został również taki argument podniesiony, że przecież w Stanach Zjednoczonych jest tylu Chińczyków, pytanie czy oni skasowali swoje chińskie obywatelstwo i moim zdaniem to jest dobry trop, bo rzeczywiście w pandemii zrozumieliśmy,
że było trochę takich Chińczyków, którzy gdzieś tam w skarpecie trzymali na czarną godzinę swój paszport chiński.
Na pewno nie 100 milionów.
żeby ta liczba mogła być aż tak napompowana, ale wiemy o tym i dochodzą nas też głosy, że rząd chiński coraz bardziej się tym interesuje.
Tym, czy osoby, które zdobyły paszport kolejnego kraju, czy to Stanów, czy to Australii i tak dalej, skasowały swoje hukou.
No i oczywiście teraz paszporty są biometryczne, więc jeżeli taka osoba będzie próbowała wjechać na amerykańskim paszporcie, to od razu w systemie się zapali, że ta osoba ma również paszport chiński.
A przypominam, że w Chinach posiadanie podwójnego obywatelstwa jest nielegalne i rząd próbuje robić co może, żeby ta liczba osób posiadających gdzieś drugie nielegalne obywatelstwo w tym przypadku była jak najmniejsza.
No i jeżeli ktoś rzeczywiście bardzo się postara...
Jest to możliwe, no bo można latać do Chin przez kraj trzeci, czyli na przykład ze Stanów polecieć do Tajlandii na paszporcie amerykańskim, po czym z Tajlandii wrócić do Chin na paszporcie chińskim, ale naprawdę wymaga to bardzo, bardzo dużo zachodu, żeby coś takiego się udawało robić przez lata i żeby nie zostać na tym...
Dalej dochodzimy do obliczeń AI, którymi pani Lei tam się pochwaliła, no i które powiedziały jej, że to jest niemożliwe, żeby dzisiaj w Chinach było ponad miliard obywateli.
Przede wszystkim zaczynamy od tego, że w roku 50., kiedy mniej więcej komuniści przejęli władzę, było w Chinach 500 milionów osób.
Było to bliżej 600 milionów, chociaż pewnie więcej, bo Chińczycy byli bardzo niedoszacowani w tamtym czasie, ale dobrze, powiedzmy, że było to około 600 milionów.
AI wyliczyło jej, żeby populacja się potroiła, chociaż jeżeli było to 600 milionów, to to jest...
No i pani mówi, że przecież każdy miał tylko jedno dziecko, no to jak to możliwe, że ta populacja aż tak urosła?
I w roku 80., czyli w roku wprowadzenia oficjalnego ogłoszenia polityki jednego dziecka, który to już był rokiem po kampanii m.in.
później rzadziej mniej, czyli już po wysiłkach,
Czyli rok 80, rok wprowadzenia polityki jednego dziecka, to jest nadal trójka dzieci na kobietę.
żeby dopiero w okolicach lat dziewięćdziesiątych zbliżyć się do dwóch.
Czyli jeszcze w latach osiemdziesiątych partia bardzo mocno walczyła o spadek tej dzietności, no bo tu znowu wracamy do tego, czy Chińczycy są tacy karni, czy Chińczycy się słuchają, no i może nie będziemy już się nad tym tutaj tak rozwodzić, bo o tym jest w naszej książce.
No i oczywiście pani w wywiadzie cały czas mówi, zapytałam AI, AI mi wyliczyło, czy to jest wizerunek współczesnego eksperta od demografii, że pytasz AI, ile Chinki musiałoby mieć dzieci, ile dzieci się urodziło i tak dalej, no chyba nie do końca.
Dobrze, powiedzmy nawet, że ta populacja jest przeszacowana, jest, nie wiem, miliard, no to skąd się wzięło nagle 500 milionów?
No bo pani tutaj mówi o tym, że 150 milionów, czy tam ileś dowodów brakuje, tu trochę, tam trochę, no to powiedzmy, że był miliard, tak?
Albo 800 milionów, no to gdzie pozostałe 300 milionów?
Pani szacuje, że w 2020 roku w Chinach było 800 milionów Chińczyków.
No to gdzie wyparowało 300 milionów przez 5 lat?
No bo przecież była pandemia, dużo ludzi umierało i pani Lei szacuje, że w trakcie COVID, znaczy jej AI wyszacowało, że w trakcie pandemii zmarło w Chinach od 150 do 250 milionów ludzi.
Nawet jeżeli Chiny potraktowały pandemię najgorzej, jak tylko potrafiły, to i tak nie ma opcji na 250 milionów.
o ile się zmniejszyła konsumpcja, o ile zmniejszyły się różnego rodzaju wskaźniki ekonomiczne i żeby on policzył ile w Chinach mogło ubyć ludzi.
I on jej policzył, że od 150 do 250 milionów.
Tak jak już mówiłam wcześniej, tak, w Chinach naprawdę były tego rodzaju oszustwa i było ich sporo, ale nawet takie najbardziej odważne szacunki, jakie widziałam, zakładały, że w Chinach może być tam od miliarda stu milionów do miliarda dwustu milionów.
To już i tak jest o gdzieś 200 milionów mniej niż oficjalnie władze podają.
Ja jestem w stanie w taką mniej więcej liczbę uwierzyć, jeżeli ktoś mi to odpowiednio uargumentuje, ale no 500 milionów to jest szaleństwo.
Więc możemy faktycznie powiedzieć o takich bardziej umiarkowanych głosach, które podważają te oficjalne dane populacyjne, ale faktycznie ten wywiad ze wspomnianą dysydentką nie jest jedynym źródłem, które kwestionuje tę oficjalną właśnie liczbę populacji w tak skrajny sposób, bo wymazując no niemal miliard ludzi.
To jest prawie, że dwie trzecie mieszkańców tej oficjalnej puli.
I z ciekawości zerknąłem sobie na YouTube i na przykład wyświetlił mi się film, który retorycznie właśnie pytał, czy populacja chińska ma 500 milionów, a na potwierdzenie tego, że statystyki są aż tak znacznie zawyżane, pokazuje właśnie ujęcia na przykład pustego wagonu metra.
albo ulicy, po której ludzie chodzą, a nie ściskają się jak sardynki, tak?
Możliwe, tak.
Czyli mówi prawdę o Chinach.
Chiny oszukują, wiadomo, bo przecież jak się ma populację miliard trzysta, miliard czterysta milionów, to ludzi wszędzie jest, jak to mówią Chińczycy, ludzi góra, ludzi morze, tak?
Czyli bardzo dużo.
z tego dnia, w którym będzie tych ludzi więcej, a takie dni są, uwierzcie mi i powiem, że w Chinach to są 3 miliardy ludzi, ale rząd oszukuje.
Chiny weszły w fazę zapaści demograficznej, no a ta polityka planowania urodzeń nie tylko straciła rację bytu, cały czas mówimy o książce w Danii w 2007 roku, lecz ona stanie się, on to antycypuje, przewiduje, że ona stanie się głównym źródłem przyszłego kryzysu gospodarczego, społecznego, cywilizacyjnego wręcz.
I w tym sensie właśnie to wielkie państwo zmierza ku pustemu gniazdu, czyli społeczeństwu starzejącemu się,
tych czynnikach piszemy w naszej książce, one wpływają na mniejszą dzietność, ale ta presja polityki państwa w Chinach, ona wypchnęła je w pułapkę bez wyjścia.
I co ciekawe, piszę w swojej książce o właśnie błędnych motywacjach stojących za wprowadzeniem polityki jednego dziecka.
Ja już o tym wspomniałem w naszym plusie do odcinka o teoriach spiskowych, tam mówiłem o historii Mainchu, takiego chińskiego demografa, uważanego w ogóle za ojca tezy o konieczności kontroli populacji w Chinach i
Swoją drogą w Chinach znajdziecie oczywiście głosy, które w kontroli populacji samej w polityce jednego dziecka wężą właśnie spisek i w tym wymiarze jest to spisek z jednej strony mniejszości narodowych, które bardzo często były wyjęte spod polityki jednego dziecka, więc one w zamierzeniu chciałyby, aby Hanów w tej większości etnicznej było mniej.
znane, ważne wytyczne dotyczące polityki jednego dziecka z 1982 roku.
Wprost mówiły, tworzyły takie trzy kategorie osób podlegających polityce jednego dziecka.
takim powszechnym usankcjonowaniu polityki półtora dziecka, ale mówiło się, że trzeba promować zasadę jedna para, jedno dziecko.
Jeżeli napotka się poważne trudności, oni muszą mieć drugie dziecko, no to wtedy można tam wyjątkowo się zgodzić.
I faktycznie w efekcie polityki jednego dziecka tak się stało, że porównując ten wspomniany 1982 rok z rokiem 2000, no to udział mniejszości zwiększył się z 6,7% do 8,4%.
Ale tutaj był właśnie w tych spiskach jeszcze jeden ważny aktor, właściwie grono aktorów, czyli te globalne zachodnie źródła kontroli populacji przez różne fundacje, uczelnie, organizacje międzynarodowe.
I też jak sugerował właśnie wspomniany Li Fuxian, Chiny przyjęły te głosy bez zrozumienia potencjalnych konsekwencji, no a te będą znaczące.
Znowu z perspektywy tego, jak on pisał tę książkę jeszcze w trakcie obowiązywania polityki jednego dziecka, niedobór sił roboczej, niewydolność systemu emerytalnego i tak dalej.
to nie był głos wówczas zupełnie w Chinach odosobniony, bo myślę, że to jest istotne dla zrozumienia też końca tej polityki jednego dziecka i to też w książce sygnalizuje, że w latach już dwutysięcznych w Chinach pojawiały się głosy krytyczne wobec tej polityki jednego dziecka.
Niejako tak ze swojej działki mogę powiedzieć, że po tym jak dokonano większej legalizacji, tak to nazwijmy polityki jednego dziecka, tworząc w 2001 roku regulację ustawową jej dotyczącą, to też wpłynęło na to, że pojawiają się głosy prawników, które krytykowały praktykę
że ta polityka jednego dziecka jest pozornie tak proponowana ludności.
One nie są zobowiązani do tego, ale tak się im sugeruje, żeby jednak lepiej przestrzegali tej polityki.
A jeśli nie, to właściwie to nie ma kary, jest taka opłata po prostu wychowawcza za dziecko ponad normę.
Kwestionowano też całościową ocenę społecznych skutków polityki jednego dziecka.
jak jest potrzeba wraz z tym, jak Chiny się modernizują, cywilizują, żeby ustanawiać takie podstawowe gwarancje ochrony wolności prokreacyjnej jako prawa człowieka.
Dlatego, żebyście zwrócili uwagę na tak prozaiczną kwestię jak to, że Yifu Xian zdecydował się tę książkę w Chinach wydać.
Książkę krytyczną wobec polityki jednego dziecka.
Wydaje mi się, że gdyby na przykład oni dostali książkę o Tiananmen, to w ogóle nie byłoby dyskusji o jej wydaniu.
I tak się właśnie stało z książką Yifu Siena właśnie, ale klimat się zmienił też od 2007 roku, bo w 2013 Pekin już dał wyraźny sygnał, że od polityki jednego dziecka odchodzi.
W tym właśnie roku, w 2013, umożliwiono posiadanie drugiego dziecka tym parom, w których jedno z małżonków samo było jedynym dzieckiem.
To już jest czas, kiedy Xi Jinping jest liderem Chin.
I w tym nowym klimacie...
o polityce jednego dziecka, którą można w Chinach krytykować.
To nie jest tak, że wszystko jest cenzurowane od linijki jak leci.
i obawy o to, że w ogóle to jest za silna struktura pojawiały się tak naprawdę z różnych stron, także z kręgów rządowych już w trakcie jak Polityka Jednego Dziecka była realizowana.
No i przedstawiciele tej komisji też protestowali przed wydaniem tej książki, tą reedycją, ale myślę tak swoją drogą, że dopuszczenie krytyki w ogóle było takim elementem osłabienia też tej komisji przed jej rozmontowaniem, czego właśnie dokonał się Jinping.
Czy ta książka wspomina o celowym zawyżaniu liczby ludności o miliard ludzi?
Dla tych, którzy przeczytali naszą książkę, to nie będzie zaskoczeniem.
Społeczeństwo często nie chce zgłaszać rzeczywistej liczby nadprogramowych dzieci, aby uniknąć kar za przekroczenie limitu urodzeń.
Po drugie, niektóre władze szczebla lokalnego błędnie uważają, że spis powszechny będzie głównym sprawdzianem skuteczności polityki planowania rodziny z ostatnich 10 lat.
Po trzecie, trudno jest prawidłowo zarejestrować niektóre rodziny migrujące, które zabierają dzieci do pracy i unikają kontroli ze strony władz odpowiedzialnych za planowanie rodziny.
Jest przekonanie, że przecież niemożliwe, żeby na wsi przede wszystkim ludzie nie chcieli mieć dzieci, nie ukrywali ich.
Także jeżeli ktoś miał dodatkowe nadprogramowe dziecko, no to oczywiście zaraz to się...
Dzisiaj na pewno byłoby to prostsze, biorąc pod uwagę jak działa ten system chiński, ale w latach dziewięćdziesiątych tak, bo była się w stanie schować po prostu w ciemnym pokoju i tam przesiedzieć parę miesięcy, no i nikt nie zauważył, że tutaj się pojawiło jakieś dodatkowe dziecko, jeżeli ono zostało na przykład przekazane gdzieś rodzinie mieszkającej na drugim końcu Chin.
Ja bym powiedziała inaczej, że to, co jest powiedziane w tym dokumencie, to obnaża też sposób tego, jak władza, jak ci ludzie siedzący w Pekinie myśleli o wsi.
No ale tutaj właśnie sygnalizuję, bo to oczywiście pojawia się ten wątek w naszej książce, ale on jest bardzo istotny dla tych wszystkich rozważań dotyczących przeszacowania chińskiej populacji.
Bo jeżeli mówimy sporo teraz o dodatkowych rejestracjach, pustych rejestracjach, pustych certyfikatach na rodzin, no to realniejszym problemem był takowych brak, właśnie uciekając przed polityką jednego dziecka.
teraz zawyża dzietność, żeby już ukryć te skutki polityki jednego dziecka, więc to zaczyna się nawarstwiać z czasem.
On na przykład w 2021 roku opublikował taki artykuł, w którym pisze dosłownie, że spis ludności z 2020 roku pokazał populację, wtedy to było miliard czterysta dziesięć milionów, no ale że...
rok później on już prowadził politykę Trojga Dzieci, no to znaczy, że Chiny zapewne skłamały, skoro są tak zdesperowane, to można akurat tam między bajki włożyć.
ale faktycznie on kalkuluje tę liczbę narodzin deklarowaną przez rząd i zestawia z tym, ile powinna wynieść wówczas dzietność faktyczna i jak pisze według niego, ta dzietność byłaby po prostu za wysoka, bo jak on wskazuje, ona musiałaby wynosić w latach 2006-2019 średnio około 1,7-1,8 dziecka na kobiety w wieku rozrodczym.
Jego szacunki mówią o tym, że Chiny w tym 2020 roku miały około 130 milionów ludzi mniej niż deklarują, czyli to byłoby miliard trzysta milionów.
Był taki wyciek danych z szanghajskich baz policyjnych, nie wiem czy wy pamiętacie coś takiego.
Wtedy tam anonimowy haker opublikował sporo rekordów, w tym bodajże ćwierć miliona rekordów dotyczących huką.
I na tej bazie zakładając, że ona jest reprezentatywna, tak założył właśnie Yifu Xian, ona jest też reprezentatywna dla różnych regionów, bo to nie byli tylko mieszkańcy Szanghaju, on obliczył, że liczebność kraju osiągnęła swój szczyt nawet wcześniej, no i że ta całkowita liczba ludności wynosi dziś nawet mniej.
Co ciekawe, ja bym dodał tylko, że jej publikuje nie tylko za granicą,
Tak naprawdę jego publikacje naukowe ukazują się przede wszystkim po chińsku i te artykuły dostępne są w Chinach, na chińskich bazach akademickich, z których ja korzystam.
ten system produkcji danych demograficznych w Chinach, on został już tak strukturalnie wypaczony, że już ciężko jest doliczyć się tak naprawdę, ile dokładnie tych ludzi jest, bo właśnie sporo o tym, o czym mówiliśmy, te dane o narodzinach były czasem zawierzane przez wielokrotne rejestracje, jedno dziecko rejestrowano więcej niż raz, migracje wewnętrzne, te bodźce w systemie ochrony zdrowia, po wprowadzeniu refundacji porodów.
W systemie szkolnictwa podobnie, bo kiedyś system szkolnictwa używano jako taką dodatkową nogę, powiedzmy, na której można było oprzeć się, jeżeli te statystyki byłyby niewiarygodne, no to tam doliczano, ile dzieci faktycznie do szkół później chodzi.
Mówię o tych wspomnianych ponad 100 milionach ludzi, którzy są poupychani w różne kategorie wiekowe po to, żeby jakoś ten system się spiął z tymi wcześniej uzyskanymi danymi.
Nie mówimy o miliardzie ludzi, 900 milionach, czy jakiekolwiek tam liczby na YouTubie się przewijają.
No dobrze, też dużo sobie powiedzieliśmy o tym, jak tutaj było kombinowane przy tej liczbie ludności i jakie są też zarzuty dotyczące tego, że ta liczba może się nie zgadzać.
Jest jeszcze jeden element, który czasem jest podawany w takich dyskusjach, a mianowicie kwestia tego, ile obywateli chińskich odpłynęło z państwa środka na drugą stronę Pacyfików, a mianowicie chodzi o adopcję chińskich dzieci, przede wszystkim dziewczynek przez pary ze Stanów Zjednoczonych.
A jeżeli chcecie posłuchać tego odcinka Mało Powiedziane Plus, to zapraszamy do wsparcia nas na patronite.pl u gość Mało Powiedziane.
Link znajdziecie w opisie tego odcinka, gdziekolwiek go słuchacie, wspierając nas jakąkolwiek kwotą do tych odcinków plusowych, jak i do naszej społeczności na Discordzie, będziecie mieli dostęp.
Mówili do Was Nadia Urban.
Ostatnie odcinki
-
Dzieci bez telefonów, influencerzy z dyplomami?...
04.02.2026 04:00
-
Czy Trump uratował Grenlandię przed Chinami?
27.01.2026 05:00
-
Chińczycy boją się samotnej śmierci
20.01.2026 05:00
-
Chiny tracą Wenezuelę
13.01.2026 05:00
-
Co kryje najmodniejsza ulica Chin?
06.01.2026 05:00
-
Czy wierzyć chińskiej propagandzie?
31.12.2025 05:00
-
Między ślubem a aborcją: kobiety w Chinach
09.12.2025 05:00
-
Czy w Chinach „brakuje” miliarda ludzi?
02.12.2025 05:00
-
Chiny i Japonia: czy czeka nas wojna?
25.11.2025 05:00
-
Chiny przekroczyły granicę. Świat w SZOKU!
18.11.2025 06:00