Mentionsy
136. Marina Abramović. Balkan Erotic Epic w Barcelonie. Wersja teatralna
Jak poznałam Marinę Abramović?
Opowiem Wam dzisiaj nie tylko o wersji teatralnej Balkan Erotic Epic, dzieła sztuki dzięki, któremu Marina rozlicza się z przeszlością, ale też o kuluarach bałkańskiego bajlando z artystami Balkan Erotic Epic, porównam dwie wersje, bo mimo tego, że w teorii jest to ta sama sztuka, to jednak bardzo się różni od tej oryginalnej z Manchesteru!
Miłego słuchania, mam nadzieję, że Wam się spodoba, Marika Szwal.
POST PODCASTOWY na instagramie:
https://www.instagram.com/p/DYVGXO3jQ_u/?img_index=1
INSTAGRAM:
https://www.instagram.com/marika_szwal_niewinnasztuka/
Zostań Patronką/Patronem: https://patronite.pl/niewinnasztuka
SKLEP: https://www.szwalmarika.com
Szukaj w treści odcinka
Do Barcelony zostałam zaproszona przez Blenarda, czyli głównego choreografa Mariny Abramowicz.
Tak naprawdę od samego początku bardzo dobrze się dogadywaliśmy, więc ja jestem absolutnie wdzięczna, nie wiem, wszechświatowi i Marinie, że zesłała mi i nam tutaj Blenarda, wiecie o co chodzi, nie?
I ja od Blenarda wiedziałam, że wersja teatralna jest skrócona, nie ma już wszystkich performansów i nie ma takiej ilości artystów, jak to było za pierwszym razem.
Bo to już był czas, kiedy ja dobrze poznałam Blenarda, który stał mi się bliski, z którym bardzo często rozmawiam przez telefon.
I kiedy ja zobaczyłam tych tancerzy, to w każdym ich ruchu widziałam Blenarda.
Po prostu każdy ruch tancerza na tej scenie podczas czarnego ślubu to była esencja Blenarda.
Każdy jeden ruch to była esencja Blenarda, coś magicznego.
Mimo, że Blenarda nie było fizycznie na scenie, to on tam po prostu był.
To właśnie podczas kafany pierwszy raz zobaczyłam Blenarda i Aleksandra w Manchesterze.
No i tutaj też można było poczuć mocną rękę Blenarda, ale tu już bardziej trzymał się, wiecie, jakichś reguł, które panowały w tym kole.
To na pewno wina twoja i Blenarda.
Jeden bukiet miał być dla Mariny, a drugi dla Blenarda.
Więc ja na tych pocztówkach, bo kupiłam je w muzeum, fantastyczny tam jest sklepik swoją drogą, wypisałam życzenia na jednej dla Mariny, na drugiej dla Blenarda.
No i stoję, zastanawiam się, czy mogę zapalić, czy nie, bo tak głupio będzie spotkać Blenarda, jak się pali, wiecie, albo Marina, no to nie wypada.
No i rozmawialiśmy sobie, dołączyli się też inni, pytali się mnie, co mi się najbardziej podobało, wiecie, jakby wszyscy po prostu myśleliśmy, że na tym się zakończy też trochę nasza rozmowa, że nie będzie kontynuacji, no ale ja cały czas czekałam na Blenarda, naszego ukochanego, naszą diwę, więc w ogóle super było z nimi też porozmawiać.
No ale kiedy wyszedł w końcu Blenard, czyli osoba, która mnie zaprosiła do Barcelony i na którą czekałam tak długo, wiecie, pełna atrakcji miałam przed tym teatrem, ale jednak czekałam głównie na Blenarda.
W przypadku Blenarda to spoko, bo ja go znam, ale w przypadku wszystkich innych, zaraz do tego dojdziemy.
Ja jestem taką znajomą Blenarda, więc wszyscy się przedstawiają sobie.
Więc jak przyszła do nas, to wyruszyliśmy do tego baru, rozmawiając tak naprawdę o wszystkim, wiecie, taki wielki chaos, no bo te endorfiny, nie tylko Blenarda, bo też moje, że to był piękny występ, że w ogóle widzę Blenarda, że spotkałam Marinę Abramowicz, on w ogóle się jarał tymi kwiatkami klocków Lego, cały czas pokazywał Angie, że zobacz jakie to one są piękne, no chaos był, ale było fantastycznie, naprawdę ten baru był bardzo blisko.
Ja w ogóle też Angeli kupiłam kwiaty, tylko już niestety zwykłe, żywe, bo Blenard mi w ostatniej chwili powiedział, że ona ma czy miała urodziny, więc ja chciałam, żeby było jej miło, a ja bardzo lubię robić prezenty, więc to też było kolejne przełamanie gdzieś tam lodów, ale powiedziałam jej, że może sobie zabrać te kwiaty dla Blenarda, albo że się mogą po prostu zabrać.
Ale jak jechaliśmy taksówką po tym, na kolejne Bailando, to Marina dzwoniła właśnie do Blenarda, tam gratulując bla bla i ona faktycznie po prostu była przeziębiona, a musiała wyzdrowieć, no bo teraz są biennale w Wenecji, a to jest bardzo istotne dla niej, na pewno dużo ważniejsze i większe doświadczenie niż właśnie w Berlinie.
Mają performance, ale już taki swój indywidualny, taki prywatny właśnie Blenarda z okazji też jakichś tam Dni Sztuki w Tiranie, więc chcę, żeby to wszystko było, no żebyście po prostu byli na bieżąco i żeby to też mnie motywowało, więc mam nadzieję, że po prostu Wy nie będziecie się gniewać, jak na przykład będzie za często dużo treści jakichś tam wyjazdowych, chociaż w tym roku nie planuję tak dużo wyjazdów jak teraz.
Ostatnie odcinki
-
140. Berthe Morisot. Zapomniana dama impresjonizmu
09.07.2026 19:00
-
139. Queerowi muzycy, którzy zmienili historię ...
25.06.2026 14:26
-
138. The Truman show. Czy na pewno nie odgrywam...
11.06.2026 10:08
-
137. Matki, które urodziły geniuszy
28.05.2026 18:04
-
136. Marina Abramović. Balkan Erotic Epic w Bar...
14.05.2026 13:58
-
135. MASTURBACJA w Galerii sztuki. Vito Acconci...
30.04.2026 09:00
-
134. ABC sztuki. Literka "A". Abakanowicz, Arnd...
16.04.2026 17:01
-
133. Rosalía fanką mizogina? Co myśli o nadużyc...
26.03.2026 17:34
-
132. "Wschód słońca na zachodzie". Koji Kamoji,...
12.03.2026 12:26
-
131. Artemisia Gentileschi: Jak piep***ła PATRI...
20.02.2026 20:40