Mentionsy
Co każdy rodzic powinien wiedzieć o ciąży i połogu? Dr Wojciech Falęcki
Naszym gościem jest doktor Wojciech Falęcki – specjalista położnictwa i ginekologii, pracujący w Klinice Położnictwa i Perinatologii Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA. Jak sam mówi – narodziny to jego pasja.
👶 W tym odcinku odkrywamy rodzicielstwo od medycznej strony i pytamy:
👉 Jak wygląda opieka nad kobietą przed zajściem w ciążę, w trakcie jej trwania i tuż po narodzinach dziecka?
👉 Jakie są największe mity o badaniu szyjki macicy i połogu?
👉 Czy wcześniaki faktycznie mają słabszą odporność?
👉 Jaka forma porodu jest rekomendowana przez specjalistów?
👉 Jak postrzegana jest depresja poporodowa i czy wciąż mówi się o niej za mało?
👉 Czy pytanie Chata GPT o kwestie związane z ciążą to dobry pomysł?
👉 I czy zamrażanie jajeczek naprawdę ma sens?
To szczera rozmowa o cudach narodzin, wyzwaniach, które stoją przed przyszłymi rodzicami i radach, jakie doktor Falęcki kieruje do świeżo upieczonych rodziców.
🎧 Posłuchaj tego odcinka, jeśli chcesz lepiej zrozumieć, co dzieje się w trakcie ciąży, porodu i połogu – i podejść do tego etapu życia z większym spokojem i świadomością.
Z czułością,
Alka i Patrycja ❤️
#oboksiebie #podcastoboksiebie #ciąża #narodziny #połóg #poród #rodzicielstwo #zdrowie #podcast🎙️
Nagranie i montaż: AeS Studio
Szukaj w treści odcinka
Cześć, z tej strony Alina Adamowicz i Patrycja Gieracka.
Witamy w podcaście Obok siebie.
A dzisiaj z nami wyjątkowa osoba, dr Wojciech Faleński.
Dzień dobry.
Specjalista położnictwa i ginekologii.
Zgadza się.
Zgadza się.
Wojciechu, ty pracujesz.
Ja może powiem, gdzie pracuję, bo już mieliśmy tu kolejne edycje wymówienia tego.
Pracuję w Klinice Położnictwa i Perinatologii Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA, tutaj niedaleko przy Włoskiej.
To jest bardzo trudna nazwa, perinatologia.
To powiedz, czym zajmujesz się konkretnie, pracując w tej klinice?
W klinice położnictwa i perinatologii zajmujemy się przede wszystkim przyszłymi mamami i ich jeszcze nienarodzonymi dziećmi.
I problemów można powiedzieć jest dużo, bo może zacznijmy od tego, że klinika nie jest tylko miejscem opieki nad matką i noworodkiem w środku, czyli jeszcze płodem.
który wymaga jakiegoś od nas leczenia czy wzmożonego nadzoru, ale jest to też klinika, gdzie rodzą się zupełnie zdrowe, niepowikłane ciąże, zdrowe dzieci i tak naprawdę musimy też powiedzieć, że większość tych ciąż, myślę, że ponad 90%, grubo ponad 90%, jest zdrowa.
Te pacjentki, które rzeczywiście ja z nimi się spotykam w klinice,
Codziennie widzę jakąś chorą pacjentkę z płodem, który wymaga naszej interwencji.
I to są pacjentki z małymi bardzo dziećmi w macicy, które wymagają od nas takiego wyjątkowego nadzoru.
Z patologiami w ciążach bliźniaczych, z patologiami u matek, z pacjentkami po przyczepieniach narządów.
czy też wątroby, nerki, serca.
Jeszcze nie mieliśmy pacjentki po przeszczepieniu płuc, ale z kolei zajmowaliśmy się taką pacjentką w poprzednim moim miejscu pracy.
Także tych z pacjentkami z konfliktem serologicznym, wymagających transfuzji dopłodowych.
I oczywiście diagnostyką prenatalną, ponieważ realizujemy kontrakt badań prenatalnych w naszej klinice.
Klinika ma trzydzieści kilka łóżek, trzy sale porodowe, bardzo dobrze wyposażone.
Tutaj też trzeba powiedzieć o naszych, jak to mój szef mówi, profesor Wielgoś,
drugiej nodze, takiej nóżce, można powiedzieć, w naszej klinice, czyli naszemu pododdziałowi neonatologii, który opiekuje się potem tymi dziećmi, którymi dostarczamy kolegom neonatologom do opieki już poporodowej.
Także to też jest bardzo istotna gałąź i to nie może, klinika perinatologii nie może istnieć bez
sprawnie działającego oddziału noworodkowego.
Właśnie tak w skrócie można powiedzieć, czyli neonatologii, opieki, tam patologia noworodka, czy oddział intensywnej opieki noworodkowej.
Także pracy nam nie braknie, stety, niestety.
W zeszłym roku zamknęliśmy statystyki porodowe ilością tysiąc porodów.
Różne to były porody, czasem zupełnie niepowikłane, u których nic się nie działo.
Czasem takie, które będę wspominał pewnie do końca życia, bo te pacjentki gdzieś tam w nas są.
Więc tym zajmujemy się na co dzień, od poniedziałku do niedzieli, przez 12 miesięcy w roku, 365 albo 6 dni w roku.
Czyli to jest taka bardzo wąska specjalizacja.
Znaczy położnictwo i ginekologia nie są wąskie, prawda?
Ale perinatologia jako nadspecjalizacja, tutaj wielu kolegów ma u nas tą specjalizację, rzeczywiście to jest ta szczegółowa specjalizacja, która pozwala nam nad opieką, nad matką i noworodkiem, czy tam nad płodem, który jeszcze jest nienarodzony.
I tak można byłoby powiedzieć, że to jest medycyna matczyno-płodowa.
Chyba tak byłoby to najbardziej rozwinięcie.
Tak, żeby było zrozumiałe.
Czyli zajmujesz się tym malutkim człowieczkiem w środku.
Ja się zajmuję też i matką, i człowieczkiem, bo najważniejsza do momentu porodu zawsze najważniejsza jest matka, prawda?
I jakby czasami my się ścigamy z czasem.
Czasami rzeczywiście są to takie dzieci poniżej pięciuset gramów, czy tysiąca gramów.
Ja w zeszłym miesiącu miałem trzy pacjentki, gdzie łączna
Masa tych płodów nie przekraczała dwóch i pół kilograma, trzech, więc jakby zawsze też się pacjentki, czy w takich rozmowach się przywie, jakie są rokowania dla takich dzieci.
Bardzo ciężko powiedzieć.
Dopiero z czasem dowiadujemy się, jakie potencjalne zagrożenia lub jakie, może nie wady, bo my mamy przebadane te dzieci, ale...
Co do rozwoju tego dziecka, to tak naprawdę nikt w 30 tygodniu, czy tam w 28 tygodniu, jak dziecko się rodzi, ciężko będzie to przewidzieć zaraz po porodzie, prawda?
To będzie trwało.
To z jakim najmniejszym pacjentem miał pan do czynienia?
Takiemu, któremu się udało w ostatnim czasie, to 900 gramów i dziecko czuje się dobrze.
To już jest jakiś czas po porodzie.
Z takim, któremu się udało na początku, ale niestety rokowania były dla niego bardzo ciężkie z uwagi na skrajnie niską masę urodzeniową.
To było poniżej 500 gramów.
No to z takim też miałem do czynienia.
A z takim, który zaraz pójdzie do domu,
Z małym Jasiem.
Mamę prowadziłem akurat w mojej wysuniętej placówce, jak ja to mówię, w Suwałkach, pewnie o tym dwa słowa też powiemy.
To 1100 gramów i Jasio pewnie w przyszły poniedziałek, jak wszystko dobrze pójdzie,
to sam pojedzie do domu do suwałk.
Także 1100 gramów pacjentka urodziła takiego człowieka.
Także to są ostatnie moje, nazwijmy to, sukcesy.
I w każdym tygodniu w piątki ja oglądam takie małe dzieci, 8-10 pacjentek,
które posiadają takie rozpoznanie, które my nazywamy albo ograniczenie wzrastania wewnątrzmacicznego płodu, to trudna nazwa dla osoby, która nie jest tym na co dzień, albo trochę łatwiejsza hipotrofia płodu.
To są takie dzieci, które są za małe do wieku ciążowego na tym etapie ciąży.
Więc ja oglądam takie dzieci i się nimi zajmuję i kwalifikuję potem te pacjentki do jakiejś drogi porodu.
A stosunkowo często się tak zdarza?
Z uwagi na to, że pracuję w takim miejscu, to dla mnie tak.
Natomiast w ośrodkach, które nie mają tej najwyższej stopni referencyjności, to oczywiście pewnie nie.
Natomiast każda ciąża gdzieś tam pod koniec może... Nie chcę powiedzieć, że jest zagrożona, ale my lubimy wszystko sprawdzać i...
Okres tych 40 tygodni, plus minus oczywiście, w którym trwa ciąża, jest takim momentem, gdzie kobieta jest najlepiej przebadana.
No bo mamy i badania laboratoryjne morfologię, i hormonalne, i wirusologię, i badania obrazowe.
Badanie USG, okuliste, stomatologa, szczepienia ochronne, cytologię, USG piersi, można jeszcze wymieniać długo, długo, w zależności też, jakie choroby współistniejące ma na przykład ciężarna, prawda, czy to są choroby serca, czy to są choroby właśnie, czy nerek, czy endokrynologiczne i tak dalej.
Zresztą to, co muszę powiedzieć, właśnie klinika, w której pracuję, położnictwo perinatologii MSW jakby
Staramy się, żeby to był taki referencyjny ośrodek do leczenia ciężarnych z problemami kardiologicznymi, ponieważ jest bardzo mocna kardiologia, kardiochirurgia w MSW, w klinice w ogóle, jako w budynku szpitalu, to my rzeczywiście zbieramy te pacjentki, w cudzysłowie, z różnymi problemami.
To jest tak, że może nie większość z nas, ale część z nas łącznie z kierownikiem kliniki, czyli z panem profesorem Wielgosiem,
Posiadamy media społecznościowe i czasem to jest tak, że profesor na sprawie mówi, przyjedzie pacjentka gdzieś tam z Sosnowca, bo do mnie napisała maila i szuka ratunku.
Więc my przyjmujemy na diagnostykę taką pacjentkę i się nią zajmujemy.
Więc w dzisiejszej dobie znalezienie pomocy nie jest chyba wielkim problemem.
Nie szukam jej, nie potrzebuję na razie, ale...
Przyszłe mamy są zdeterminowane tak też, żeby tą pomoc uzyskać.
Także to jest też bardzo takie budujące i ważne.
Dzisiaj w dobie internetu krąży mnóstwo informacji na temat ciąży.
I skąd młode mamy, bądź przyszłe mamy, które planują też ciążę, mają czerpać rzetelną wiedzę w tym temacie?
Może powiem, z czego nie należy czerpać.
Czy internet przychodzi?
No właśnie.
Ja czasami mówię partnerom, którzy bardzo często towarzyszą ciężarnej na wizycie,
Niech pan odetnie partnerce, żonie, dziewczynie internet.
Bo po prostu są tak duże wątpliwości, że ja czasem autorytetem jakby lat pracy nie mogę jakby przebić się przez rzetelną informację, które mówią, że na podstawie mojego doświadczenia, wyników badań laboratoryjnych, medycyny opartej na faktach, robimy tak, tak, tak, a nie zupełnie inaczej.
Problemem, który teraz się pojawił, rzeczywiście więcej od pół roku jest to, panie doktorze, bo mi czat GPT podpowiedział i ja w tym momencie z całym szacunkiem odpowiadam, że jeżeli pani czat GPT podpowiedział, to bardzo proszę, niech pani czat wypisze receptę, ale na tym konsultację musimy zakończyć.
Nie możemy się dać zwariować.
Ja wiem, że
Sztuczna inteligencja jest przyszłością medycyny, no ale chyba nie jeszcze, nie teraz i nie każdej specjalizacji.
Chyba sztuczna inteligencja przynajmniej na razie nie zrobi cięcia cesarskiego.
Tak mi się wydaje, więc na razie chyba położnictwo jest bezpieczną specjalizacją względem sztucznej inteligencji, ale oczywiście zobaczymy.
Co do meritum pytania.
Myślę, że artykuły takie popularnonaukowe pisane przez osoby, które są specjalistami w swojej dziedzinie.
Jeśli chodzi o pozycje książkowe, no to nie mogę tutaj nie wspomnieć doktora Lipy i jego książki o ciąży.
Myślę, że tam bardzo prostym językiem jest wytłumaczone.
To jest dosyć gruba pozycja w sensie stronicowym.
obszerna, ale taka pełna i spokojnie wyjaśniająca zagadnienia, z którym ciężarno może się spotkać.
Od suplementacji po cząszy, bo to też jest bardzo istotne, natomiast też nie...
Nie przesadzajmy z tymi suplementami.
Ja zawsze mówię, że zdrowa kobieta nie powinna zaczynać tak jak te takie amerykańskie czy tam reklamy mają poniedziałek, wtorek, środa, czwartek oddzielone te leki i suplementy, bo to chyba też nie o to chodzi.
Także myślę, że rzetelne informacje, ale wszystkie takie portale, a szczególnie fora internetowe, no to to jest zbiór wszystkiego niedobrego.
No tak, dzisiaj każdy się zna na wszystkim.
Nie, no Polacy się znają na polityce, na sporcie, na medycynie.
Na psychologii.
Na psychologii, w ogóle są ekspertami w swojej dziedzinie.
Tak, przed fotelem z pilotem w ręku.
Dobrze, to jak się przygotować do ciąży, żeby ona prawidłowo przebiegała?
Takie twoje rekomendacje.
Przede wszystkim wydaje mi się, że trzeba...
powiedzieć o czasie, w którym pacjentka chce zaplanować ciążę.
I to jest zupełnie indywidualne.
Niektóre pacjentki czują się dobrze w ciąży w dwudziestym którymś roku życia, a niektóre czekają z macierzyństwem do czterdziestego roku życia.
I chciałem powiedzieć, że tych pacjentek około czterdziestki, mówiąc kolokwialnie, jest oczywiście sporo więcej niż było, jak ja zaczynałem pracę 10 lat temu.
Warto zrobić taką wizytę przedkoncepcyjną, czyli przed zajściem w ciążę, porozmawiać o tym, jak wyglądają miesiączki, jeżeli są regularne, to zapytać się, czy jakieś są właśnie tam nieprawidłowości.
Czasami wychodzą na takich wizytach, bo pacjentka nie chodzi w ogóle do lekarza, bo...
Czuje się dobrze, nie musi, prawda?
To jakby poza takimi profilaktycznymi wizytami.
Ale coraz więcej pacjentów, pacjentek ma nadciśnienie tętnicze i to też będzie a priori nam wikłało ciąże.
Wedle danych to chyba ze 12 milionów pacjentów, w ogóle Polaków ma nadciśnienie tętnicze, a to jest tylko oficjalna dana.
I nie raz, nie dwa mi się zdarzyło na zwykłej takiej przedkoncepcyjnej wizycie rozpoznawać pani nadciśnienie tętnicze.
Lub też zaraz na pierwszej wizycie ciążowej.
I pacjentki koło 30 roku żyją.
To jest świetny wiek, żeby mieć nadciśnienie tętnicze.
Warto zrobić podstawowe badania laboratoryjne.
Warto zlecić podstawową suplementację kwasem foliowym, witaminą D, żelazem, jeżeli są jakieś niedobory.
Sprawdzić wyniki badań dodatkowych, cytologia, USG piersi.
Jeżeli jest jakaś wada wzroku, to też warto ją zlecić.
mieć pod kontrolą.
Zapominamy gdzieś tam o tym stomatologu, a to też jest istotna sprawa, jak pacjentka nie ma uzębienia, a zdarzają się takie pacjentki, to też warto jakby powiedzieć wprost, że musi pani na początku zrobić porządek z zębami, bo to może nam wikłać ciążę z uwagi na ryzyko porodu przedwczesnego, co jest sprawą udowodnioną.
I to są takie wizyty.
No i oczywiście sprawdzić na żądrony.
Trzeba pacjentkę zbadać i trzeba wykonać USG, czy nie ma tam jakiejś nieprawidłowości, prawda?
Bo pacjentka chce się starać o ciążę, a nagle ma 12 centymetrów torbiel w najajniku, którą trzeba na początku się nią zająć, a potem ewentualnie zachodzić w ciążę.
To jest taka pogadanka na 20, na 20 parę minut.
A jak często kobieta powinna robić cytologię w swoim życiu?
Niezależnie od wieku?
Niezależnie od wieku, raz w roku należy taką cytologię robić.
Teraz jest ten program, po pierwsze cytologii płynnej, że można ją wykonywać.
Ja już dawno nie pamiętam, kiedy rozsmarowywałem na tym szkiełku tą cytologię.
Już tego nie robię wiele, wiele lat.
No i teraz wszedł ten program cytologii i wykrywania HPV.
I to z kolei, z tego co pamiętam, ministerialne wytyczne, to jest raz na 5 lat.
Także też to warto zrobić, szczególnie u pacjentek, które gdzieś w wywiadzie miały infekcję wirusem HPV.
Czyli cytologia cytologii nierówna, mówisz.
Inaczej.
Jest wiele badań oceniających szyjkę macicy do biopsji wyłącznie i nie można... Jeżeli jest dobrze, to jest dobrze.
Natomiast jest wiele badań, które oceniają tę szyjkę macicę i nie można dać jednej diagnozy, jeżeli nawet jest jakaś nieprawidłowa pierwsza, zaraz po tej pierwszej.
Jeżeli już, to musimy zrobić badanie ewentualnie dodatkowe, żeby uszczegółowić rozpoznanie w dysplacjach szyjki macicy.
Natomiast to nie jest tak, że jeden zły wynik będzie powodował, że pacjentka jest stygmatyzowana jakąś chorobą szyjki.
Pacjentki też mówią, czy to jest coś rakowego albo czy to jest rak.
Nie, bo do raka szyjki macicy potrzebujemy jeszcze czasu.
Ale teraz mój kolega z Gdańska pracujący w klinice tamtejszej spotkał się z pacjentką trzydziestokilkuletnią z zaawansowanym rakiem szyjki macicy, gdzie już wiele miesięcy wcześniej mówili,
koledzy w tamtej szkicach, żeby wcześniej przyszła pacjentka do lekarza.
No i pacjentka się nie zgłaszała, nie zgłaszała.
Też pamiętajmy, że my nie możemy na siłę zmusić pacjentki do leczenia.
Natomiast teraz leczenie w zaawansowanym stadium u takiej pacjentki będzie oczywiście znacznie trudniejsze.
A z jakimi problemami najczęściej dzisiaj przychodzą kobiety?
Moja praktyka jest, nie chcę powiedzieć jednoimienna, bo nie.
Natomiast w większości pacjentek, które ja oglądam, dzisiaj jadę prosto ze spotkania od was do gabinetu.
polega na tym, że 90% pacjentek to będą pacjentek jednak w ciąży.
I albo to są właśnie pierwszorazowe wizyty, bo pacjentki wybierają albo znajdują swojego lekarza prowadzącego, więc takie wizyty są naprawdę bardzo długie, bo zanim umówić tą suplementację, szczepienia, cytologię, USG, zbadać, wytłumaczyć, umówić USG pierwszego trymestru, to się tak wydaje, ale to naprawdę schodzi.
Czasami jest tak, że nie zdążymy wszystkiego umówić na pierwszej wizycie i
Ja zlecam badania laboratoryjne i dopiero resztę omawiam po wynikach na następnej wizycie, która tak sobie przyjemna jest mniej więcej za tydzień lub dwa tygodnie po pierwszym spotkaniu.
Jest to oczywiście nadzór nad ciążą albo niskiego, albo wysokiego ryzyka, więc takie są pacjentki, które najczęściej mnie znajdują w mieście stołecznym.
Natomiast mam praktykę, która jest otwarta w Suwałkach.
To jest w ogóle element przypadku, jak ja tam się znalazłem.
Natomiast tam są pacjentki przekrojowe i są wielopokoleniowe panie, które do mnie przychodzą.
I przychodzi babcia, matka i córka.
I tak ja widzę, że trzy takie same nazwiska, tylko zmieniają się Pesele i imiona.
I to jest bardzo, bardzo miłe.
I zupełnie inna rozmowa będzie z taką pacjentką około 70. roku życia, a zupełnie inna rozmowa z pacjentką około 20. roku życia.
Więc położnictwo i ginekologia jest taką...
Dobrą specjalizacją, ciekawą, zmienną.
Na pewno nie mogę narzekać na nudę, szczególnie po tym dyżurze, który się skończył szczęśliwie dzisiaj o godzinie 8 rano.
O tym też pewnie dwa słowa później.
że jest tak różnorodna, bo można robić wszystko.
Można się zajmować położnictwem, poradnictwem, diagnostyką prenatalną, czyli ultrasonografią, dużą onkologią, czyli dużą chirurgią, drobnymi zabiegami, endokrynologią.
nietrzymaniem moczu, to też będzie problem, szczególnie po tych, po drugiej jakby części życia kobiety, to może być problem.
Nie musi, ale może.
Więc to jest taka różnorodna specjalizacja, taka ciekawa.
A jak wygląda kwestia depresji poporodowej z perspektywy lekarza-ginekologa?
Czy rozmawia się o tym w gabinecie?
I na przykład my w klinice, to jest trzeci stopień, więc od drugiego stopnia musi być psycholog kliniczny na oddziale.
I po kilku latach pracy to widać na tych obchodach codziennych, które odbywamy,
że jakby z pacjentką jest coś nie tak.
I pytamy wprost, czy pani sobie życzy psychologa, czy coś się dzieje.
A priori oczywiście pytanie jest takie, po jakichś trudnych porodach, czy u pacjentek, które rodzą dzieci, które mają swoje problemy i one były już wiadome przed porodami.
Więc staramy się oczywiście to wychwycić.
Natomiast to nie jest taki temat, bym powiedział, chyba jeszcze dobrze rozpropagowany.
I te pacjentki, bo my je mamy 4-5 dni maksymalnie teraz w klinice, jeżeli się tam nic złego nie dzieje, no ale potem one nam znikają.
Dlatego tak ważne są te wizyty połogowe.
Niektóre pacjenci mówią popołogowe, bo połóg to sześć tygodni, więc one trafiają właśnie gdzieś tam po tych sześciu, ośmiu, dziewięciu tygodniach czasami.
Ja zazwyczaj zlecam tą wizytę połogową trochę wcześniej, około miesiąca po, tak jakby kolejna wizyta,
ciążowa nazwijmy to, tylko już z dzieckiem.
I dosyć wcześnie mogę coś doradzić, jeżeli jest jakiś problem, czy skierować do innego specjalisty, żeby taką pacjentkę jej pomógł.
Ale też świadomość tych moich pacjentek, którymi ja się akurat zajmuję, jest taka, że...
One same albo mi napiszą wiadomość, że coś jest nie tak, albo przyspieszą wizytę, albo powiedzą na tej wizycie, że jest źle, prawda?
Mamy pacjentki, które mają swoje choroby związane ze zdrowiem psychicznym jeszcze przed ciążą.
O tym też rozmawiamy, jako choroba przewlekła, prawda?
Jakie leki pani przyjmuje?
A, żadne, ale przyjmuje takie na depresję.
No więc ma pani jakiś problem, jak jakieś choroby przewlekłe?
Więc u takich pacjentek to już wiadomo, że myślimy o takiej konsultacji jeszcze wcześniej i jako, że ciąża to problem interdyscyplinarny czasami, to wymaga też konsultacji ze strony innych specjalistów.
Także nie bójmy się zlecić, że ja na kardiologii się nie znam, to dlaczego mam nie wysłać do psychiatry, jak się też na psychiatrii nie znam, wysłałem do kardiologa, to wyślijmy taką pacjentkę do psychiatry.
Jesteśmy już mocno zaawansowani w tym XXI wieku i wydaje mi się, że
Takie tematy tam, szczególnie w dużych miastach, ale chodzi o to, żeby rozpropagować to też w mniejszych miastach, żeby nie było.
Oczywiście zaraz zarzuci się mi, że w mniejszym mieście jest dostęp trudniejszy do lekarza.
Pewnie jest, ale jakby to...
Opieka prenatalna w Polsce naprawdę wygląda na bardzo dobrym poziomie i realizując te wszystkie rozporządzenia, które są przewidziane przez ministerstwo, naprawdę możemy spokojnie unikać czy błędów, czy nieprawidłowości.
Wystarczy je przeczytać i je stosować i naprawdę wtedy wszyscy na tym skorzystamy.
Ja mam ze sobą dwie ciąże i szczerze mówiąc nikt nigdy nie poruszył ze mną tego tematu w gabinecie.
Właśnie o tym baby bluesie i tak dalej.
Więc może fajnie jakby to wybrzmiało, co każda kobieta powinna wiedzieć o tym okresie i łącznie z połogiem, baby blusem.
Połóg to jest temat trudny i generalnie taki okropny.
To jest taki temat, o którym się nie mówi oczywiście.
Bo moja szafowa z kolei, pani profesor Bomba, mówi, że to jest najgorszy czas w życiu kobiety.
Znaczy nie zawsze oczywiście, ale z takiego blichtru, który był w ciąży, tam wszyscy huchali, dmuchali.
Nagle ten blichtr przechodzi na dziecko, a wtedy ciężarna, a teraz już mama, jest takim trochę na drugim planie.
A powinno być dokładnie tak samo, bo to mama będzie odpowiedzialna za to dziecko.
Ja zawsze pytam się, jak tam dzidziuś, jak tam pani się czuje.
czy jakieś są problemy i jakby staram się dociekiwać.
Oczywiście po kilku pytaniach, kiedy widzę, że ta kobieta jest radosna, szczęśliwa i w ogóle w skowronkach, no to jakby ryzyko baby bluesa jest średnie, ale ten obniżony napęd, który widzimy czasem, naprawdę da się nawet mniej wprawne oko, jest go w stanie zauważyć.
Ja zawsze mam taką zasadę, że i to też mówię młodszym kolegom po fachu, że wystarczy z taką pacjentką po prostu porozmawiać przez chwilę, przecież
To nie jest 7 czy 10 minut czasem mamy.
Wizyta u mnie akurat trwa 20 minut, ale czy będzie trwała 15 czy 40, to już zależy trochę ode mnie, jak ja ją dalej poprowadzę.
Jesteśmy lekarzami.
Wydaje mi się, że ta opieka i jakby dbałość o naszych podopiecznych powinna być na pierwszym miejscu.
Ale ty to mówisz, a często jednak ten aspekt zdrowia psychicznego jest pomijany.
Tak, oczywiście.
I to tak jakby tego nie było.
Widać nawet bez zadawania pytań, że z tą kobietą jest coś nie tak.
A jednak wolimy odłożyć to na bok.
Tak, oczywiście, no ale no, znaczy to nie wszyscy, w sensie ja zawsze dopytuję i tak dalej, ale taki sobie model wypracowałem.
W dochodzeniu do zdrowia.
Jak najbardziej, no bo jakby nie będziemy mieli zdrowego noworodka bez zdrowej mamy.
No tak, no bo ta mama jest ratownikiem.
To, że depresji nie widać, to znaczy, że jej nie ma.
Ona często jest i to wybrzmiewa, ale myślę, że już jesteśmy na tyle świadomi, że zaczynamy o tym mówić głośniej.
Tak, znaczy pacjentki, pacjentki, to nie jest temat tabu na taki bardzo wielki, jaki był kilkanaście lat temu.
I to jest dobra zmiana.
I to jest bardzo dobre, więc jakby pytajmy, pytajmy swoich lekarzy o to,
i jakiekolwiek zaburzenia, jeżeli chodzi o takie, że jest mi smutno, jest mi źle, to lepiej to powiedzieć, bo naprawdę wtedy można bardzo skutecznie pomóc.
A są takie pytania, widzisz, że jednak kobiety się wstydzą zadawać tobie?
Tak, jakby ja wtedy staram się trochę rozładować tą atmosferę, że pani uginekologa, więc jakby mi temat, nie wiem, ciała, gdzie się pani tam, mam takie zawsze przygotowaną łazienkę, że każde w gabinetach, które przyjmuję, zawsze każdy gabinet ma łazienkę i tak dalej.
że zamykają się i mówią, że jestem nieprzygotowany do badania.
Naprawdę to jest najmniejszy problem, na który ja patrzę.
Ja oceniam merytorycznie, co tam się dzieje, bo muszę albo chcę to zobaczyć, bo z jakimś tam pani problemem do mnie przychodzi.
A naprawdę drugorzędna dla mnie jest to, czy pani jest przygotowana do zabiegu, do badania, czy nie.
I proszę mi wierzyć, że ja na to nie patrzę.
I tak mówię każdej pacjentce.
No i wtedy ta atmosfera trochę już się rozluźnia szczególnie.
Szczególnie jest to widać na pierwszych wizytach, kiedy te pacjentki ciążowe są zestresowane, kiedy to będzie zawsze mówić, proszę oddychać, na początku nic nie będę mówił, bo muszę sobie zbadać, a potem będę wszystko elegancko mówił i wytłumaczył pani.
Więc jakby staram się takim trochę uśmiechem i może nie żartem, ale taką luźną atmosferą raczej to rozbudować.
Przecież jak ja robię USG potwierdzające ciąże, czy przez powłoki, czy nie przez powłoki, to czuję, że...
Takie ilości krwi są toczone przez serce, że pacjentki prawie, że wyskakują w cudzysłowie z klatki.
Pieczą je to serce.
Ja mówię wtedy, jak mi właśnie rzucę takim zdaniem, które rozładuje atmosferę, jest też troszkę lepiej.
No ale czasami jest tak, że nie mam do przekazania dobrych wiadomości, tylko te złe.
I też staram się bardzo powoli tłumaczyć i jak najbardziej zrozumiałem językiem to, co muszę powiedzieć, bo nie mogę powiedzieć, że jest wszystko dobrze, jak widzę, że nie jest dobrze.
Więc po tylu latach dla mnie to jest też niekomfortowe.
Też wolimy usłyszeć dobre wiadomości, a nie złe, ale niekiedy jest inaczej.
A jak wygląda kwestia powrotu do współżycia po porodzie?
Czy dla kobiet to dalej jest temat tabu?
Nie.
Coraz częściej pacjentki czekają na wizytę połogową właśnie z takim pytaniem.
I to jest jakby naturalne.
Kiedy mogę, czy mogę tak?
I jakby po takim zdaniu tak, mogę wrócić do współżycia tak, mogę wrócić do aktywności fizycznej.
To zazwyczaj jest jakby tożsame pytanie, w sensie, że seks po ciąży, po porodzie,
i aktywność fizyczna po porodzie.
Czy kobieta może sama podjąć taką decyzję, czy powinna jednak po wizycie u lekarza?
Znaczy, jeżeli się czuje dobrze, to jest jej kolejne dziecko i jakby w czasie porodu nic się nie wydarzyło, to tak.
Zazwyczaj pacjentki zwlekają, odkładają tą decyzję po tej wizycie u ginekologa.
To jest tylko te parę tygodni, także wydaje mi się, że ocenić to, jak się wszystko zagoiło po porodzie jest rzeczą ważną, więc zazwyczaj pacjentki czekają.
A ja mam pytanie, kiedy cesarskie cięcia, kiedy poród naturalny?
Jak to dzisiaj wygląda?
Na ten temat to można byłoby napisać doktorat.
Myślę, że nawet więcej.
I moja ulubiona odpowiedź w medycynie brzmi, to zależy.
Coraz częściej mówi się o tym, co kiedyś było niedopuszczalne, ale wiecie, jak coś robi ktoś przez 10 czy 20 czy 30 lat tak samo i dalej robi tak samo, to znaczy, że robi to źle.
Więc trzeba zaorganizować chyba to nasze myślenie o cięciach cesarskich na życzenie.
W życiu bym tego nie powiedział 10 czy 15 lat temu.
Więc gdzieś tam się mówi powoli o tym, że my przedstawiamy pacjentce wszystkie za i przeciw i trochę pacjentka decyduje.
Jeszcze w zeszłym roku tego bym nie powiedział.
Ale chyba trzeba też skończyć z taką fikcją tej tokofobii.
No właśnie.
która gdzieś jest wystawiana, czasami na kolanie, ksero do ksera, przez różne instytucje.
Ale są też pacjentki, które mówią wprost o swoich problemach natury zdrowia psychicznego od pierwszej wizyty, więc jakby one prowadzą równolegle ciąży z psychiatrą, do którego ja sam je skierowałem.
I sami koledzy do mnie psychiatrzy mówią, że wiesz doktorze, ta pacjentka to niech do mnie wróci tak samo do ciebie po łogu, ale do mnie też to proszę, powiedz jej, żeby wróciła do mnie.
Więc nie ma, to też chcę, żeby wybrzmiało, nie ma lepszy, gorszy poród.
Jest poród i tyle.
Poród może się odbyć trzema sposobami.
Drogami siłami natury, drogami natury, ale przy użyciu różnych sprzętów,
próżnieciągu położniczego, czy kleszczy, dzisiaj rzadziej, albo drogą operacyjną, czyli cięcie cesarskiego.
Nie ma innej możliwości i to czasami żartobliwe pacjentki mówią, jak urodzimy tego człowieka?
Na pewno pani urodzi, ja za panią, ja pani mogę pomóc w tym, ale na pewno nie urodzę za panią.
Ale są różne, już tyle razy mówiłem o wskazaniach, przeciwwskazaniach, to już nie chcę się powtarzać oczywiście, ale chyba
To co powiedziałem na początku co do wyboru drogi porodu, chyba na tym musimy się mocno zastanowić.
Teraz we wrześniu będzie kongres, potem będzie w listopadzie kongres w Kołobrzegu, teraz duży we wrześniu w Łodzi taki PTGP, on jest organizowany raz na trzy lata.
I chyba trzeba to pro i kontra z tym cięciem cesarskim na życzenie taką sesję, chociaż wiem, że jest już taka sesja.
I chyba trzeba o tym porozmawiać bardziej wnikliwie, bo inaczej to jest trochę droga donikąd.
Często mówi się, że dzieci urodzone przez cesarskie cięcie mają obniżoną odporność, to prawda?
To na pewno nie.
Po pierwsze, nikt nie zrobi takich badań.
Nikt nie zrobi takich badań, bo każda komisja bioetyczna powie, że to jest szkodliwe.
I nie wolno takich dzieci.
Tak samo, jakbyśmy powiedzieli, są dzieci lepsze i gorsze.
To nie wolno takich rzeczy mówić.
poród to poród, dziecko to dziecko i tyle.
Natomiast powiem inaczej, gdzieś świadomość jest większa przyszłych mam, czy już mam, które mają takie noworodki w domu.
I oczywiście nie chcę powiedzieć, że większość, ale też nadinterpretacja pewnych rozpoznań.
Ja jestem przy okazji też fizjoterapeutą, nie mówiliśmy tego, ale mam taki dyplom magistra fizjoterapii.
I oczywiście kiedyś tego nie było, jak to w takim znanym tekście pewnej takiej pani Basi z Wrocławia.
Kiedyś tego nie było, teraz to jest na czasie.
Każde dziecko już od samego początku ma swojego fizjoterapeutę z obniżonym albo obniżonym napięciem mięśniowym.
Nie fizjoterapeutę, tylko to dziecko.
No i jakby takie rozpoznania są chyba jednak nadużywane.
To nie znaczy, że pewnie ja nie miałem obniżonego albo podwyższonego napięcia mięśniowego, jak się urodziłem.
Natomiast jeżeli dziecko jest zdrowe, przy mamie, płaczące, jedzące, to chyba można takiemu dziecku na chwilkę dać spokój.
A jak dbać o bliznę po cesarskim cięciu i przez jaki okres w życiu?
Pytanie, kiedy było robione cięcie, czy pacjentka ma większe BMI, czy mniejsze BMI, czy pacjentka jest po przeszczepieniu narządu, czy nie po przeszczepieniu narządu, czy były jakieś trudności operacyjne.
Generalnie staramy się zdjąć szef w siódmej dobie po cięciu cesarskim.
I dbamy tak jak o każdą inną bliznę na naszym ciele, czyli wietrzymy, przemywamy i tak dalej.
Natomiast jeżeli chodzi o tą bliznę wewnętrzną, to jeżeli znowu nic się nie działo przy cięciu cesarskim, to sprawdzamy ją po jakichś 3-4 miesiącach, czasem nawet później.
Ważne jest, żeby sprawdzić ją przed następną ciążą, która ta pierwsza skończyła się po cięciem cesarskim, żeby zobaczyć grubość blizny i ewentualnie wdrożyć jakieś zalecenia lub powiedzieć pacjentce, żeby jeszcze chwilka poczekała przed następną ciążą.
I chyba tyle.
A jakie są twoje zalecenia dotyczące aktywności fizycznej w ciąży i po porodzie?
Jeżeli pacjentka jest zdrowa, nie ma żadnych chorób współistniejących, albo ma, ale one są pod kontrolą, to tutaj aktywność fizyczna jest jak najbardziej zalecana.
Ona przyczynia się do lepszego samopoczucia i ciężarnej, i dziecka, i niezależnie od tego, jak ten poród się skończy, lepiej wpływa na ten poród, który się niechybnie odbędzie gdzieś tam w okolicach tego 40 tygodnia.
Także są wytyczne, bo wytyczne mamy na wszystko praktycznie, które mówią o tym właśnie, że zmniejsza ryzyko preeklampsji, czyli tej niewydolności łożyska, zmniejsza ryzyko cukrzycy, korzystnie wpływa na poród.
Także zdecydowanie jesteśmy na za i taki mit trzeba obalić od wielu lat, już mam nadzieję chyba nie ma go w przestrzeni publicznej, że leżenie w ciąży pomaga.
Nie, leżenie w ciąży nie pomaga.
Mogę wręcz powiedzieć, że leżenie w ciąży jest szkodliwe.
Więc to samo też zalecamy pacjentkom po porodach czy po porodach drogą cięcia cesarskiego, że właśnie wtedy, kiedy się ruszamy, to się mniej boli i mniej leków przeciwbólowych pacjentka dostaje.
Ja wiem, że to jest takie paradoksalne, żeby przemóc się z tym, ale tak to widzimy.
Czyli trzeba się ruszać.
Znaczy określenie trzeba się ruszać to jest taki frazes oczywiście.
Jesteśmy stworzeni do ruchu.
Leżenie oczywiście, no należy odpocząć i tak dalej, ale tak jak starsi dużo ode mnie doktorzy, albo już na emeryturze mówili, musi pan, pani schudnąć, musi pani więcej ruszać, a sam doktor ma 130 kilogramów, no to...
No to nie tędy droga w takim razie.
Powiedzenie takiego ekskatedra do pacjenta, już niezależnie od płci, nie skutkuje niczym dobrym, wręcz przeciwnie.
Więc jakby trzeba dać zalecenia, trzeba egzekwować, trzeba drobnymi krokami, małymi, od czegoś zacząć, żeby potem można wspiąć się trochę wyżej w tej drabieńce aktywności fizycznej, ale nic na siłę oczywiście.
Ja jako psycholog zapisywałabym ruch na receptę.
I wiem, że to pomaga.
I widzę te osoby, które wdrożyły.
Taki spokojny ruch.
Dla przyjemności.
Też taki naturalny.
My nie doceniamy tych spacerów w etapie, nie wiem, czy zrzucenia zbędnych kilogramów, czy właśnie poprawy wydolności krążeniowo-oddechowej.
No bo jesteśmy, ja sam jestem najlepszym przykładem, że łapię się na tym, że siedzę głównie.
No ale ja dużo pracuję, więc jakby siłą rzeczy tych obowiązków jest czasem mniej, czasem więcej, ale jak już, znaczy ja muszę od czasu do czasu odsapnąć, więc rzeczywiście po takim dyżurze nie mam na nic za bardzo ochoty.
Wolałbym chwilkę odsapnąć, no ale działam nieustająco i praktycznie cały czas jestem w jakimś mniejszym albo większym ruchu.
Ja bym chciała jeszcze poruszyć temat niepłodności.
Czy to faktycznie jest coraz większy problem, czy po prostu coraz więcej o tym mówimy?
Myślę, że w pytaniu jest trochę zawarta odpowiedź.
Rzeczywiście problem jest, problem będzie coraz większy, bo pacjenci, bo to zawsze jest problem dwóch osób, później decydują się na macierzyństwo, tacierzyństwo, więc problemów może być więcej, ale rzeczywiście świadomość będzie też większa.
My szybciej diagnozujemy, staramy się szybciej diagnozować te problemy niepłodnościowe.
Mamy programy rządowe, które nam pomagają w realizowaniu procedur zapłodnienia pozaustrojowego, ale rzeczywiście myślę, że to będzie jako choroba cywilizacyjna, jako duży problem oczywiście, więc dobrze, że te programy oczywiście są.
Wojtku, wciąż się słyszy, że lampka wina nie zaszkodzi.
Powiedz to.
Alkohol nie, w każdej postaci, ten zero też nie i w ogóle żadnego nie.
O i takie jest moje zdanie.
Nie i koniec.
Skorzystamy z dobrodziejstw winogron po okresie karmienia piersią i nikomu zgubowy włos nie spadnie i niektórzy partnerzy też decydują się solidarnie z tą
ciężarną, a potem pacjentką odkarmiącą, nie pić alkoholu solidarnie.
I ja to bardzo doceniam, więc rzeczywiście ta każda ilość alkoholu jest szkodliwa, więc zdecydowanie alkohol nie.
A co pan sądzi o takich modnych teraz tych papierosach jednorazowych?
Nie, no w ogóle, to jest jedno też z pytań, które zadaję pod tytułem, czy pani stosuje jakieś używki, albo czy ktoś w domu stosuje używki pod tytułem papierosy, bo jeżeli stosuje w domu, to znaczy, że ta pacjentka staje się biernym.
palaczem, więc oczywiście zalecamy i na każdej wizycie podkreślamy to, żeby nie tyle co ograniczyć, ale żeby te papierosy wykluczyć.
Jakiekolwiek one by w formie nie były, czy elektronicznej, czy podgrzewanie tytoniu, czy inne rzeczy, które można podgrzewać, albo odmrażać, albo nie wiadomo co.
I generalnie oczywiście na nie, chociaż nie ukrywam, że mam pacjentki, które
zaczynały z wysokiego C, czyli paliły paczkę papierosów na początku ciąży.
No i za każdym razem ja im tam suszyłem głowę o to, bo ja jestem osobą niepalącą, więc jakby czuję, nawet jeżeli nie od pacjentki, to czuję z papierów, które pacjentka mi przedstawia, że no widzę, czuję, że ta nikotyna to po prostu ocieka ten papier tym wszystkim.
No ale decyzja oczywiście będzie należna do pacjentki.
Ja muszę uświadomić, że postępowanie takie jest skrajnie złe.
Ale mam pacjentki palące, także w tych pacjentkach, którymi się opiekuję, no i to nie jest jakoś powód do dumy wielkiej, że pacjentka pali, ale są takie panie.
A co sądzisz na temat porodów domowych?
Dobre pytanie.
To, że dla kogo są przeznaczone, to bardzo łatwa odpowiedź jest, bo one są przeznaczone dla tych, które chcą pacjentek.
Ja mam generalnie zdanie ambiwalentne.
Na pewno nie poleciłbym swojej pacjentce porodu domowego, bo w każdej chwili taki poród zupełnie normalnego, fizjologicznego, niepowikłanego możesz zamienić w tragedię.
Parę lat temu była taka sytuacja, kiedy pacjentka gdzieś pod warszawskim Sękocinie chyba, czy na Darzynie, gdzieś pod Warszawą niedaleko, chciała urodzić w ciąży bliźniaczy i w domu w wodzie.
Do tego celu wynajęła jakąś panią, taką dulę nazwijmy to, na pewno nie była to położna.
Pan kupił z jakiegoś marketu dmuchany basenik, napełnił go wodą i pani zaczęła rodzić te bliźniaki jednokosmówkowe, czyli ciążę wysokiego ryzyka z możliwością ogromnych powikłań po terminie praktycznie dla tej ciąży porodu, czyli gdzieś tam 38-39 tygodni.
Ciąże jednokosmówkowe powinny się kończyć gdzieś w okolicach 36 tygodnia.
I pani zaczęła rodzić te bliźniaki w domu.
Jeden bliźniak się z tej opowieści kolegów, gdzie ta pacjentka w pewnym momencie trafiła do szpitala, urodził się z bardzo ciężkimi zaburzeniami oddechowymi.
a drugi utknął w kanale rodnym i tam też w nim pozostał.
I dla obu tych dzieci skończyło się to oczywiście tragicznie, bo ktoś przytomny w pewnym momencie zobaczył, że, znaczy przytomny, tam nie było żadnej przytomności oczywiście, ale widać, że to szło nie tak, jak powinno.
I te dzieci trafiły z tą matką do szpitala tutaj przy Żwirki i Wigury i to się skończyło tragicznie.
To była nawet w mediach poruszana sprawa, więc
No to jest skrajność oczywiście.
Natomiast ja nie zakwalifikuję pacjentki do porodu domowego.
jest to zbyt, w XXI wieku jest to zbyt, można oczywiście ten poród jak najmniej zmedikalizować, prawda, że jakby nie ma oksytocyny, jest tylko, czekamy na skurcze naturalne i tak dalej, jakby ja to rozumiem, jeżeli zapis KTG jest prawidłowy, czyli ten dobrostan płodu na sali porodowej, gdzie my mamy to dziecko, że tak powiem, gdzieś tam pod opieką i widzimy, że jest mu dobrze,
w cudzysłowie oczywiście, to można jakby odłożyć tą medykalizację albo poczekać jeszcze chwilkę, jeżeli na to czas pozwala i możliwości względem indukcji na przykład, ale generalnie nie jestem fanem takich poród.
A to kobieta sama podejmuje decyzję, że chce taki poród?
Oczywiście, że ta kobieta sama podejmuje decyzję, bo lekarz prowadzący nie urodzi za pacjentkę, prawda?
Więc to, jaką ona drogę porodu finalnie przybierze, moja rola kończy się gdzieś w okolicach 40 tygodnia z małym plusem, wydając skierowanie na indukcję porodu w niepowikłanej ciąży.
7-10 dni po terminie porodu, ja nie mam pewności, czy pacjentka się stawi na moje skierowanie.
Ja wiem, że zrobiłem wszystko prawidłowo, że doprowadziłem ciążę do końca, stwierdziłem, że nie ma przeciwwskazań takiej normalnej, zupełnej ciąży.
Anna Kowalska, zdrowej, młodej pacjentce, która nie ma żadnych chorób współistniejących, ma dziecko eutroficzne, nie jest ani za duże, ani za małe, nie ma żadnych odkryć w badaniach przedmiotowym, czy podmiotowym, czy w badaniach laboratoryjnych,
I ja kieruję taką pacjentkę do porodu.
Ale czy się ona stawi?
To zawsze jest kwestia taka, no zobaczymy.
Jeżeli pacjentka wybierze poród domowy i ktoś podejmie się tego ryzyka, w cudzysłowie, bo jeżeli idzie dobrze, to oczywiście idzie dobrze, to nie trzeba tam ręki nawet przykładać, mówię szczerze.
A jeżeli ktoś na to, że tak powiem, podejmie się tego, to już nie wnikam.
Ja nie podpiszę się pod takim porodem domowym, bo zawsze uważam, że lepiej noworodkowi i matce będzie pod delikatnym, ale jednak czujnym opieką specjalistów w szpitalach.
Ja mam jeszcze pytanie, bo dziś wiele kobiet rozważa zamrożenie jajeczek jako formę zabezpieczenia płodności.
Co pan o tym sądzi?
To zależy znowu z jaką materią mamy do czynienia, bo jeżeli są to pacjentki, pacjenci przed jakimiś procedurami onkologicznymi, to oczywiście należałoby taką procedurę przeprowadzić.
Sam mam kolegów, którzy robili to 10 lat temu przed różnymi procedurami medycznymi onkologicznymi.
ale oni sami na to wpadli, a nie było tej rozmowy z lekarzem.
Natomiast czy to trzeba robić a priori?
Chyba wydaje mi się, że nie.
Mówimy o pacjentkach, a przychodzą też do ciebie partnerzy, mężowie pacjentek.
Zalecasz im jakieś wytyczne, jak mają się opiekować, jak mają się zachowywać, bo często mężczyźni w tym czasie są pogubieni.
Ja sadzam partnera za monitorem zazwyczaj.
Ja jestem ginekologiem położnikiem.
Ja zostałem lekarzem po to, żeby leczyć ludzi, a potem taką sobie specjalizację wybrałem, że leczę kobiety i jakby bardzo dobrze mi z tym, mówiąc szczerze.
Nie umiem leczyć mężczyzn i nie zamierzam chyba w tej mojej karierze już.
Chyba, że z rwą kulszową, bo tym się mogę spokojnie, ale to dotyka problemu całego społeczeństwa.
Czasami mówię, na co muszą zwrócić uwagę.
Czasem partnerzy się pytają, czy ja zdążę.
To zależy, jaki szybki ma pan środek transportu, a jaką ciężką ma pan nogę.
Ale zalecam oczywiście ostrożność na drodze.
Ale mówię, gdzieś tam moje drogi zawodowe też się rozjechały na północny, wschód naszego kraju i po prostu bliżej będzie do Białegostoku na przykład, jeżeli jest jakaś ciąża powikłana.
Chociaż coraz więcej moich pacjentek, to brzmi racjonalnie, w życiu bym kiedyś tak nie powiedział, rodzi w Ełku.
No bo Sosowa Łuk jest dosyć blisko do Ełku, tam jest podobno bardzo miły szpital.
Nigdy tam nie byłem w ogóle w życiu w Ełku, ale muszę odwiedzić tą salę porodową, pogadać z położnymi, z którymi też się bardzo lubię i uważam, że zawsze to jest team na sali porodowej.
Ja zazwyczaj pracuję na sali porodowej, więc jakby
Musi być dobry team, taka drużyna, która się też wspiera, mówi tym samym głosem, to samo do jednej pacjentki.
Nie może być to jakoś tam poróżnione i ten zespół musi się lubić.
Ja dzisiaj skończyłem pracę, tak jak powiedziałem wcześniej,
o 8 rano, ze zmianą, która była, którą akurat Dorotę Położną znam już 10 lat, bo pracowaliśmy razem w różnych miejscach.
Pozdrawiamy Dorotę.
Pozdrawiamy wszystkie położne z sali porodowej oczywiście, ale i Magdę oczywiście Piotrowską, która jest taką doświadczoną bardzo położną.
Poznałem ją już półtora roku temu właśnie w klinice MSWiA.
Mega fajna, doświadczona położna.
Ale właśnie dzisiaj się z kolei była przyszła nowa zmiana.
Głębiowska, którą bardzo też lubię i cenię i to jest w ogóle super kobieta.
I dawno jej nie widziałem, bo albo ona na urlopie była, teraz taki sezon urlopowy.
Ja już dawno cię nie widziałem, myślałem, że gdzieś zniknęłaś.
To było też bardzo miło, że ona mnie bardzo serdecznie przywitała, ja serdecznie ją przywitałem, także gdzieś ten kontakt na sali porodowej powinien być
spójny do pacjentki.
Także muszę ten Ełk odwiedzić chyba, żeby zobaczyć, co tam się dzieje, bo też pacjentki wybierają, co do porodów, że tak powiem, pacjentki wybierają też miejsce, gdzie im będzie i dobrze.
A pacjentki...
wiedzą swoje, robią research, jeśli chodzi o sale porodowe.
W Warszawie mamy problem nieistniejący, bo każda sala porodowa, każdy szpital porodowy, który się położniczy, ma znieczulenie zewnątrzoponowe.
Nie tylko do cień cesarskich, ale jest anestezjolog, który takie znieczulenie wykona.
W mniejszych miejscowościach to nie jest takie oczywiste, więc w Ełku podobno jest, więc dlatego muszę tam chyba się przyjechać i powiedzieć, że chyba robią dobrą robotę, bo pacjentki potem wracają na wizyty połkowe właśnie tam w tych moich suwałkach i mówią, że było fajnie, także muszę chyba tam zboczyć z drogi na chwilę.
Świetnie się z tobą rozmawia, Wojciechu.
I myślę, że musimy już kończyć.
I może tak na zakończenie.
Taka jedna rzecz, którą chciałbyś powiedzieć każdej kobiecie, jeśli chodzi o jej zdrowie.
Badajmy się, nie bójmy się iść do lekarza, nie bójmy się odwlekać tych badań różnych, profilaktycznych, bo zdecydowanie łatwiej zapobiegać niż leczyć.
Takie wizyty są zazwyczaj raz na rok.
Jak chodzimy na włosy, paznokcie i inne rzeczy, na które chodzą panie, a niekoniecznie panowie, to znajdźmy sobie takie miejsce, że można będzie o tym zdrowiu pogadać, bo
Ostatnimi czasy mam też bardzo młode pacjentki z bardzo złymi rozpoznawniami onkologicznymi i to jest jakby też nasza choroba cywilizacyjna.
Nie będzie mniej, będzie więcej, więc dbajmy o nasze zdrowie, bo zawsze nowotwór wcześniej wykryty to nowotwór znacznie łatwiej wyleczalny i można się cieszyć życiem dalej.
Takie top trzy badań, które każda kobieta powinna zrobić raz w roku.
Cytologia, USG piersi, USG narządu rodnego.
Dziękujemy ci pięknie.
Dzisiaj był z nami specjalista położnictwa i ginekologii, dr Wojciech Palęcy.
Bardzo dziękujemy.
Dziękujemy.
Dzięki.
Ostatnie odcinki
-
Charakter nie rodzi się w ciszy. Paulina Andrze...
28.01.2026 16:30
-
Biznes bez lukru: emocje, których nikt nie poka...
21.01.2026 16:30
-
Co Twoje włosy mówią o Twoim zdrowiu? Anna Mackojć
14.01.2026 16:30
-
Cykliczna rewolucja. Dr Agnieszka Nalewczyńska ...
07.01.2026 16:30
-
ABC związku: jak nie „zagrzybić kanapy” w miłoś...
02.01.2026 16:30
-
Zmiana to wybór. Od czego zacząć? Oskar Wątorek
25.12.2025 16:30
-
Jak odzyskać siebie? Kobieca twarz depresji. Ma...
17.12.2025 16:30
-
Zdrowie holistyczne: konieczność czy moda? Dr M...
10.12.2025 16:30
-
Gdy psychika dziecka woła o pomoc. Diana Rychte...
03.12.2025 16:30
-
Jak odbudować siebie po kryzysie? O sile w trud...
26.11.2025 16:30