Mentionsy

Olga Herring True Crime
17.09.2025 18:00

Zawinęliśmy go w dywan

Partnerem dzisiejszego odcinka jest PsiBufet. Z kodem promocyjnym OLGAHERRING40 uzyskacie 40% zniżki na pierwsze zamówienie i 25% na drugie! Zamów tutaj: ⁠https://psibufet.pl/olgaherring40⁠


Robert Wójtowicz to cichy i wycofany student psychologii. Pewnego styczniowego dnia wychodzi na uczelnię i nigdy już nie wraca do domu, a śledczy i dziennikarze którzy wracają do sprawy po latach odkrywają niepokojące tropy....


Reportaż "Śladów": ⁠https://youtu.be/cRxzYa58jSE⁠


📩 Kontakt: [email protected]

Będzie mi bardzo miło jeśli zechcesz obserwować moje media społecznościowe, tam dowiesz się, kiedy pojawi się kolejny odcinek.

Instagram:⁠ https://www.instagram.com/olgaherring.yt/⁠Fanpage: ⁠https://www.facebook.com/olgaherring.yt/⁠


Źródła: reportaż własny

Pomoc: Iga Świerżewska

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 72 wyników dla "Roberta Wójtowicza"

Roberta jest zielony, a pierwsza rzecz, jaka do niego trafia, to liścik od pani Heleny do pana Lecha, napisany jeszcze w szpitalu.

Zielony segregator zapełnia się wraz z kolejnymi latami życia Roberta,

Pierwszą w życiu uwagą w dzienniczku Roberta.

Od początku widział Roberta w zawodzie, o którym sam fantazjował.

Bo gdy pan Lech był w wieku Roberta, bardzo chciał zostać pilotem, ale nigdy się to nie udało.

Nauczyciele nie mają żadnych uwag co do Roberta i w zasadzie tata nie musi już fatygować się taki kawał drogi, żeby znowu usłyszeć te same słowa.

Gdy tata otrzymuje od Roberta list, w którym syn zwierza się, że nie idzie do szkoły oficerskiej i że jednak nie będzie pilotem, jest zdruzgotany.

Bliscy Roberta, a przede wszystkim tata, znowu jest pełen obaw z powodu kolejnych rozterek syna.

Nawet chce czytać o polityce, ale przede wszystkim uwielbia otrzymywać listy od Roberta, które nie są nigdy zwykłą relacją dnia codziennego, bo chłopak zawsze przemyca w nich odrobinę siebie i swoich przemyśleń.

Psycholog Roberta opisuje go za to takimi słowami.

Obiecuje, że postara się spełnić życzenie syna i wszystko zapowiada się na to, że już w sobotę Roberta czeka dobra zabawa.

Sąsiad nie ma jeszcze pojęcia, że to właśnie on będzie tą osobą, która ostatni raz widzi Roberta.

Mama Roberta, pani Helena, wstaje z samego rana i rusza zajrzeć do pokoju syna, ale gdy ostrożnie otwiera drzwi i zagląda do środka, jest zaskoczona, bo zastaje nietypowy widok.

Roberta nie ma w środku.

Ale pani Helena po kolejnym telefonie zaczyna rozumieć, że Roberta nie zabrało pogotowie.

Nikt nie widział Roberta, nie wie gdzie jest i nie jest w stanie pomóc.

Do poszukiwań włącza się także rodzeństwo Roberta i już cała rodzina.

Rodzeństwo i mama Roberta chodzą w miejsca, w których wiedzą, że 23-latek lubił bywać.

To, że sytuacja jest poważna jest już niemal pewne i bliscy Roberta nie są w stanie czekać bezczynnie.

W tym samym czasie starsza siostra Roberta po raz kolejny rusza na komendę, gdzie tym razem zaginięcie 23-latka zostaje już przyjęte.

Nie ma Roberta.

W końcu jednak zbiera się na odwagę, naciska na klamkę i wchodzi do ciasnego przedpokoju, w którym ostatni raz Roberta widziała pani Helena.

To już tydzień, gdy nie ma Roberta.

Jednak, gdy od zaginięcia Roberta mijają ponad trzy tygodnie i jest 13 lutego, pojawia się być może przełom.

To właśnie dzisiaj do domu państwa Wójtowiczów przychodzi Wojtek, który podaje się za kolegę Roberta ze studiów i informuje, że jest w posiadaniu sensacyjnych wieści.

Nie przedłuża jej jednak, tylko wraca do kraju, gdzie wciąż wraz z rodziną rozpaczliwie szukają Roberta.

Los chce chyba jednak inaczej, bo jeszcze tego samego dnia na komisariat dzwoni ktoś, kto anonimowo twierdzi, że widział Roberta Wójtowicza w samochodzie należącym do sekty Muna.

Nie ma przesłanek, by twierdzić, że ktoś pozbawił Roberta wolności lub życia, chociaż okazuje się, że jest w sprawie więcej tajemnic niż można byłoby przypuszczać.

Prokuratura zleciła też wykonanie opinii psychologicznej, według której poziom ryzyka stania się ofiarą przestępstwa przez Roberta Wójtowicza był znacznie podwyższony.

Roberta nie ma w Niemczech.

Tak samo jak niemożliwe okazuje się odnalezienie Roberta.

Regularnie zamawiam szef intencji Roberta w piętnastu krakowskich kościołach, czy wywiesza plakaty z wizerunkiem syna i informacjami o jego zaginięciu.

Od zaginięcia Roberta mija 18 lat.

Jest wyraźnie poruszona historią Roberta i wieloletniej batalii o prawdę.

Podczas kolejnego z wielu spotkań i jednocześnie po dwóch latach rozmów, Bogdan Michalec mówi tacie Roberta wprost –

Niemal wszystko wskazuje na to, że Roberta nie ma, bo ktoś postarał się, by nigdy go nie odnaleziono.

Zeznania księdza Krzysztofa, duchownego, podziwianego i lubianego przez Roberta, są niespójne i wręcz mijają się z prawdą.

Również z listów Roberta wysyłanych do pana Lecha wynika, że odbywali z Krzysztofem długie rozmowy, chociażby w czasie imprezy sylwestrowej, o czym Robert pisze w swoim ostatnim liście.

Okazuje się, że kiedy mama Roberta niedługo po jego zaginięciu zamówiła u księdza Krzysztofa nabożeństwo w intencji swojego syna, ten ostatecznie nie wspomniał o Robercie w czasie mszy, co bardzo zabolało jego bliskich.

Według zeznań świadków problemy z alkoholem duchownego zaczęły się wraz z zaginięciem Roberta, nasiliły w 2010 roku, czyli w tym samym czasie, gdy w aktach sprawy pojawiają się pierwsze informacje od innych duchownych, że w krakowskim kościele krąży plotka o połączeniu między sprawą zaginięcia a księżmi.

które po latach odkrywają krakowscy śledczy, a składa je jedna z rówieśniczek Roberta, która także należała do duszpasterstwa.

Dwa dni po zaginięciu Roberta Wójtowicza ksiądz Krzysztof przeprowadził w swoim pokoju na plebanii generalny remont, włącznie ze zrywaniem tapet i zakładaniem nowych, co nie jest typowe, ponieważ zwyczajowo remonty przeprowadza się dopiero wtedy, kiedy księża przenoszą się do innej parafii.

I teraz, gdy zasiada przed nim ksiądz Krzysztof, mimo że od zaginięcia Roberta minęło ponad 20 lat, ten doskonale pamięta tamten dzień i to w najmniejszych szczegółach.

O białym kitlu, który mama miała zabrać dla Roberta ze żłobka.

Nie było go na miejscu, a ksiądz Krzysztof, jak twierdzi, ostatni raz Roberta widział trzy dni przed jego zaginięciem.

Pomysł, żeby przebrać się za lekarza, pojawił się w głowie Roberta dopiero na noc przed tym, jak przepadł bez śladu.

A robi się jeszcze dziwniej, gdy kilka dni po tych niewątpliwie ciekawych rozmowach na policję dzwoni ksiądz Krzysztof i dopytuje, czy już coś więcej wiadomo, bo właśnie słyszał w radiu, że zbliża się przełom w sprawie zaginięcia Roberta.

To właśnie księdza Krzysztofa, autorytet Roberta, kogoś, kogo podziwiał chłopak, typują jako głównego podejrzanego, odpowiedzialnego za zniknięcie Roberta Wójtowicza.

Zgodnie z zaplanowanymi działaniami, odbywają się także badania z udziałem eksperta od wariografu, które również zasiewają sporo wątpliwości i wykazują, że wszyscy trzej księża, Krzysztof, Józef i Stanisław, mają wiedzę na temat losu, jaki spotkał Roberta.

W przypadku badania księdza Stanisława pada między innymi pytanie, gdzie dokonano zabójstwa Roberta.

W jego przypadku badanie wykazuje, że nie jest związane z zaginięciem Roberta, ale nie można wykluczyć, że miał on związek z próbą wyłudzenia pieniędzy od rodziny zaginionego.

Przechodzi na emeryturę i odkrycie prawdy na temat zniknięcia Roberta leży już w rękach jego następców, chociaż przekazuje im ponad 800 stron akt.

Ojciec Roberta jest zrozpaczony.

O historii zaginięcia 23-letniego studenta nie zapominają bliscy Roberta, jak i krakowscy dziennikarze.

W 2018 roku Dawid Serafin i Karolina Gawlik przygotowują z okazji zbliżającej się 23. rocznicy zaginięcia Roberta

Ksiądz Krzysztof, ten którego Robert tak podziwiał, dzisiaj jak twierdzi mało pamięta z tamtego czasu, a samego Roberta zapamiętał jako wycofanego i małomównego.

A na pytanie, dlaczego inni członkowie duszpasterstwa, w zasadzie znajomi Roberta, nie chcą rozmawiać, tłumaczy, że to przez śledztwo, które ewidentnie rzuciło cień podejrzeń na ich małą społeczność i po prostu wszystkich trochę to zabolało.

Chociaż przypomina sobie jedną dyskusję, która miała miejsce na krótko przed zaginięciem Roberta.

Dziennikarze są zdumieni tymi słowami, bo to bardzo świeże i nieznane dotąd ustalenia, dlatego wypytują o sytuacje znajomych ze studiów i rodziny Roberta.

Odpiera też zarzut, że celowo nie odprawił mszy w intencji Roberta.

Samego Roberta też nie pamięta, chociaż innych członków duszpasterstwa potrafi wymienić z nazwiska i imienia i wspomnieć nawet co dzisiaj robią.

Prokuratura Okręgowa w Krakowie wreszcie po latach ciszy wszczyna śledztwo w sprawie zabójstwa Roberta Wójtowicza.

Tata Roberta spędza aż trzy dni na czytaniu zeznań, ekspertyz i wszystkiego tego, co udało się ustalić przez niemal ćwierć wieku.

Sam też widzi te rozbieżności, które intrygowały śledczych i dziennikarzy i teraz i on nabiera pewności, że to księża znają prawdę o losach Roberta.

Lata dążenia do wyjaśnienia zagadki zaginięcia Roberta przerodziły się niemal w obsesję.

W listopadzie 2020 roku, gdy Dawid Serafin, współautor przełomowego artykułu wraca do sprawy Roberta Wójtowicza, chce drążyć temat i dowiedzieć się więcej o tym, co tak naprawdę powiedzieli bracia podczas wyjazdu na Maltę, ale współtowarzysze nie chcą rozmawiać.

Zadaje mu pytanie, jak ksiądz myśli, czy jego brat Józef wie, co spotkało Roberta?

Spotykam się z tatą Roberta, z Bogdanem Michalcem, z Dawidem Serafinem.

To, że przez tyle lat nie odnaleziono ciała Roberta, wskazuje przede wszystkim na jedno – ktoś najwyraźniej dobrze je ukrył.

W pokoju Roberta, w mieszkaniu, w którym żył, czytał, śmiał się i dorastał, leży gitara z pękniętym gryfem.

Na ścianie wisi zdjęcie Roberta, a pod nim leży czerwona róża.

Obejrzyj reportaż o sprawie Roberta na kanale Ślady.

Ostatnie odcinki

0:00
0:00