Mentionsy
Zawinęliśmy go w dywan
Partnerem dzisiejszego odcinka jest PsiBufet. Z kodem promocyjnym OLGAHERRING40 uzyskacie 40% zniżki na pierwsze zamówienie i 25% na drugie! Zamów tutaj: https://psibufet.pl/olgaherring40
Robert Wójtowicz to cichy i wycofany student psychologii. Pewnego styczniowego dnia wychodzi na uczelnię i nigdy już nie wraca do domu, a śledczy i dziennikarze którzy wracają do sprawy po latach odkrywają niepokojące tropy....
Reportaż "Śladów": https://youtu.be/cRxzYa58jSE
📩 Kontakt: [email protected]
Będzie mi bardzo miło jeśli zechcesz obserwować moje media społecznościowe, tam dowiesz się, kiedy pojawi się kolejny odcinek.
Instagram: https://www.instagram.com/olgaherring.yt/Fanpage: https://www.facebook.com/olgaherring.yt/
Źródła: reportaż własny
Pomoc: Iga Świerżewska
Szukaj w treści odcinka
Roberta jest zielony, a pierwsza rzecz, jaka do niego trafia, to liścik od pani Heleny do pana Lecha, napisany jeszcze w szpitalu.
Zielony segregator zapełnia się wraz z kolejnymi latami życia Roberta,
Pierwszą w życiu uwagą w dzienniczku Roberta.
Od początku widział Roberta w zawodzie, o którym sam fantazjował.
Bo gdy pan Lech był w wieku Roberta, bardzo chciał zostać pilotem, ale nigdy się to nie udało.
Nauczyciele nie mają żadnych uwag co do Roberta i w zasadzie tata nie musi już fatygować się taki kawał drogi, żeby znowu usłyszeć te same słowa.
Gdy tata otrzymuje od Roberta list, w którym syn zwierza się, że nie idzie do szkoły oficerskiej i że jednak nie będzie pilotem, jest zdruzgotany.
Bliscy Roberta, a przede wszystkim tata, znowu jest pełen obaw z powodu kolejnych rozterek syna.
Nawet chce czytać o polityce, ale przede wszystkim uwielbia otrzymywać listy od Roberta, które nie są nigdy zwykłą relacją dnia codziennego, bo chłopak zawsze przemyca w nich odrobinę siebie i swoich przemyśleń.
Psycholog Roberta opisuje go za to takimi słowami.
Obiecuje, że postara się spełnić życzenie syna i wszystko zapowiada się na to, że już w sobotę Roberta czeka dobra zabawa.
Sąsiad nie ma jeszcze pojęcia, że to właśnie on będzie tą osobą, która ostatni raz widzi Roberta.
Mama Roberta, pani Helena, wstaje z samego rana i rusza zajrzeć do pokoju syna, ale gdy ostrożnie otwiera drzwi i zagląda do środka, jest zaskoczona, bo zastaje nietypowy widok.
Roberta nie ma w środku.
Ale pani Helena po kolejnym telefonie zaczyna rozumieć, że Roberta nie zabrało pogotowie.
Nikt nie widział Roberta, nie wie gdzie jest i nie jest w stanie pomóc.
Do poszukiwań włącza się także rodzeństwo Roberta i już cała rodzina.
Rodzeństwo i mama Roberta chodzą w miejsca, w których wiedzą, że 23-latek lubił bywać.
To, że sytuacja jest poważna jest już niemal pewne i bliscy Roberta nie są w stanie czekać bezczynnie.
W tym samym czasie starsza siostra Roberta po raz kolejny rusza na komendę, gdzie tym razem zaginięcie 23-latka zostaje już przyjęte.
Nie ma Roberta.
W końcu jednak zbiera się na odwagę, naciska na klamkę i wchodzi do ciasnego przedpokoju, w którym ostatni raz Roberta widziała pani Helena.
To już tydzień, gdy nie ma Roberta.
Jednak, gdy od zaginięcia Roberta mijają ponad trzy tygodnie i jest 13 lutego, pojawia się być może przełom.
To właśnie dzisiaj do domu państwa Wójtowiczów przychodzi Wojtek, który podaje się za kolegę Roberta ze studiów i informuje, że jest w posiadaniu sensacyjnych wieści.
Nie przedłuża jej jednak, tylko wraca do kraju, gdzie wciąż wraz z rodziną rozpaczliwie szukają Roberta.
Los chce chyba jednak inaczej, bo jeszcze tego samego dnia na komisariat dzwoni ktoś, kto anonimowo twierdzi, że widział Roberta Wójtowicza w samochodzie należącym do sekty Muna.
Nie ma przesłanek, by twierdzić, że ktoś pozbawił Roberta wolności lub życia, chociaż okazuje się, że jest w sprawie więcej tajemnic niż można byłoby przypuszczać.
Prokuratura zleciła też wykonanie opinii psychologicznej, według której poziom ryzyka stania się ofiarą przestępstwa przez Roberta Wójtowicza był znacznie podwyższony.
Roberta nie ma w Niemczech.
Tak samo jak niemożliwe okazuje się odnalezienie Roberta.
Regularnie zamawiam szef intencji Roberta w piętnastu krakowskich kościołach, czy wywiesza plakaty z wizerunkiem syna i informacjami o jego zaginięciu.
Od zaginięcia Roberta mija 18 lat.
Jest wyraźnie poruszona historią Roberta i wieloletniej batalii o prawdę.
Podczas kolejnego z wielu spotkań i jednocześnie po dwóch latach rozmów, Bogdan Michalec mówi tacie Roberta wprost –
Niemal wszystko wskazuje na to, że Roberta nie ma, bo ktoś postarał się, by nigdy go nie odnaleziono.
Zeznania księdza Krzysztofa, duchownego, podziwianego i lubianego przez Roberta, są niespójne i wręcz mijają się z prawdą.
Również z listów Roberta wysyłanych do pana Lecha wynika, że odbywali z Krzysztofem długie rozmowy, chociażby w czasie imprezy sylwestrowej, o czym Robert pisze w swoim ostatnim liście.
Okazuje się, że kiedy mama Roberta niedługo po jego zaginięciu zamówiła u księdza Krzysztofa nabożeństwo w intencji swojego syna, ten ostatecznie nie wspomniał o Robercie w czasie mszy, co bardzo zabolało jego bliskich.
Według zeznań świadków problemy z alkoholem duchownego zaczęły się wraz z zaginięciem Roberta, nasiliły w 2010 roku, czyli w tym samym czasie, gdy w aktach sprawy pojawiają się pierwsze informacje od innych duchownych, że w krakowskim kościele krąży plotka o połączeniu między sprawą zaginięcia a księżmi.
które po latach odkrywają krakowscy śledczy, a składa je jedna z rówieśniczek Roberta, która także należała do duszpasterstwa.
Dwa dni po zaginięciu Roberta Wójtowicza ksiądz Krzysztof przeprowadził w swoim pokoju na plebanii generalny remont, włącznie ze zrywaniem tapet i zakładaniem nowych, co nie jest typowe, ponieważ zwyczajowo remonty przeprowadza się dopiero wtedy, kiedy księża przenoszą się do innej parafii.
I teraz, gdy zasiada przed nim ksiądz Krzysztof, mimo że od zaginięcia Roberta minęło ponad 20 lat, ten doskonale pamięta tamten dzień i to w najmniejszych szczegółach.
O białym kitlu, który mama miała zabrać dla Roberta ze żłobka.
Nie było go na miejscu, a ksiądz Krzysztof, jak twierdzi, ostatni raz Roberta widział trzy dni przed jego zaginięciem.
Pomysł, żeby przebrać się za lekarza, pojawił się w głowie Roberta dopiero na noc przed tym, jak przepadł bez śladu.
A robi się jeszcze dziwniej, gdy kilka dni po tych niewątpliwie ciekawych rozmowach na policję dzwoni ksiądz Krzysztof i dopytuje, czy już coś więcej wiadomo, bo właśnie słyszał w radiu, że zbliża się przełom w sprawie zaginięcia Roberta.
To właśnie księdza Krzysztofa, autorytet Roberta, kogoś, kogo podziwiał chłopak, typują jako głównego podejrzanego, odpowiedzialnego za zniknięcie Roberta Wójtowicza.
Zgodnie z zaplanowanymi działaniami, odbywają się także badania z udziałem eksperta od wariografu, które również zasiewają sporo wątpliwości i wykazują, że wszyscy trzej księża, Krzysztof, Józef i Stanisław, mają wiedzę na temat losu, jaki spotkał Roberta.
W przypadku badania księdza Stanisława pada między innymi pytanie, gdzie dokonano zabójstwa Roberta.
W jego przypadku badanie wykazuje, że nie jest związane z zaginięciem Roberta, ale nie można wykluczyć, że miał on związek z próbą wyłudzenia pieniędzy od rodziny zaginionego.
Przechodzi na emeryturę i odkrycie prawdy na temat zniknięcia Roberta leży już w rękach jego następców, chociaż przekazuje im ponad 800 stron akt.
Ojciec Roberta jest zrozpaczony.
O historii zaginięcia 23-letniego studenta nie zapominają bliscy Roberta, jak i krakowscy dziennikarze.
W 2018 roku Dawid Serafin i Karolina Gawlik przygotowują z okazji zbliżającej się 23. rocznicy zaginięcia Roberta
Ksiądz Krzysztof, ten którego Robert tak podziwiał, dzisiaj jak twierdzi mało pamięta z tamtego czasu, a samego Roberta zapamiętał jako wycofanego i małomównego.
A na pytanie, dlaczego inni członkowie duszpasterstwa, w zasadzie znajomi Roberta, nie chcą rozmawiać, tłumaczy, że to przez śledztwo, które ewidentnie rzuciło cień podejrzeń na ich małą społeczność i po prostu wszystkich trochę to zabolało.
Chociaż przypomina sobie jedną dyskusję, która miała miejsce na krótko przed zaginięciem Roberta.
Dziennikarze są zdumieni tymi słowami, bo to bardzo świeże i nieznane dotąd ustalenia, dlatego wypytują o sytuacje znajomych ze studiów i rodziny Roberta.
Odpiera też zarzut, że celowo nie odprawił mszy w intencji Roberta.
Samego Roberta też nie pamięta, chociaż innych członków duszpasterstwa potrafi wymienić z nazwiska i imienia i wspomnieć nawet co dzisiaj robią.
Prokuratura Okręgowa w Krakowie wreszcie po latach ciszy wszczyna śledztwo w sprawie zabójstwa Roberta Wójtowicza.
Tata Roberta spędza aż trzy dni na czytaniu zeznań, ekspertyz i wszystkiego tego, co udało się ustalić przez niemal ćwierć wieku.
Sam też widzi te rozbieżności, które intrygowały śledczych i dziennikarzy i teraz i on nabiera pewności, że to księża znają prawdę o losach Roberta.
Lata dążenia do wyjaśnienia zagadki zaginięcia Roberta przerodziły się niemal w obsesję.
W listopadzie 2020 roku, gdy Dawid Serafin, współautor przełomowego artykułu wraca do sprawy Roberta Wójtowicza, chce drążyć temat i dowiedzieć się więcej o tym, co tak naprawdę powiedzieli bracia podczas wyjazdu na Maltę, ale współtowarzysze nie chcą rozmawiać.
Zadaje mu pytanie, jak ksiądz myśli, czy jego brat Józef wie, co spotkało Roberta?
Spotykam się z tatą Roberta, z Bogdanem Michalcem, z Dawidem Serafinem.
To, że przez tyle lat nie odnaleziono ciała Roberta, wskazuje przede wszystkim na jedno – ktoś najwyraźniej dobrze je ukrył.
W pokoju Roberta, w mieszkaniu, w którym żył, czytał, śmiał się i dorastał, leży gitara z pękniętym gryfem.
Na ścianie wisi zdjęcie Roberta, a pod nim leży czerwona róża.
Obejrzyj reportaż o sprawie Roberta na kanale Ślady.
Ostatnie odcinki
-
Małżeństwo z koszmaru
31.01.2026 20:00
-
Kocham Cię na zabój
14.01.2026 20:00
-
Masakra w Rakowiskach
16.12.2025 20:20
-
Gdzie jest polski król kryptowalut?
01.12.2025 19:00
-
Śmiertelny rozwód
04.11.2025 19:00
-
Ostatnie wakacje Magdy Żuk
12.10.2025 18:00
-
Zawinęliśmy go w dywan
17.09.2025 18:00
-
Czekał na nią w krzakach pod domem
21.08.2025 19:00
-
Czy prawda o Kasi wreszcie wyjdzie na światło d...
14.08.2025 15:00
-
Autobus prosto do piekła
29.07.2025 18:00