Mentionsy
Czy szpitalne oddziały ratunkowe i izby przyjęć są dobrymi miejscami na poród?
Szukaj w treści odcinka
Minęła godzina 16.30, więc czas rozpocząć naszą audycję.
Iwona Murawska-Bójnowicz, dobry wieczór.
Nasz program zrealizuje Marek Stefaniec, a na telefon od państwa czeka Marta Gajda-Kruk.
A dziś o tym, że Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało, że od 1 stycznia 2026 roku szpitale, w których nie będą działały oddziały ginekologiczno-położnicze, będą mogły zorganizować miejsce dla rodzących w izbach przyjęć lub na szpitalnych oddziałach ratunkowych.
A decyzje w tej sprawie mają podejmować dyrektorzy poszczególnych lecznic.
I dzisiaj pytamy, czy szpitalne oddziały ratunkowe i izby przyjęć są dobrymi miejscami na poród?
Przypominam, że państwo również mogą włączyć się w naszą dyskusję.
A zaproszenie do studia tutaj przy ulicy Radiowej 4 w Kielcach.
przyjęły Anna Gil, dyrektor Szpitala Specjalistycznego w Końskich.
Dobry wieczór.
Dobry wieczór.
Oraz Paulina Wilkońska-Majszyk, kierownik Oddziału Położniczo-Ginekologicznego w Szpitalu Powiatowym w Starachowicach.
Witam panią doktor.
Dobry wieczór.
Będziemy również próbowali się połączyć z doktorem Janem Gdulą, który jest specjalistą pediatrii, specjalistą neonatologii, a zarazem kierownikiem Oddziału Neonatologicznego w Szpitalu w Stalowej Woli i kierownikiem Oddziału Neonatologicznego w Szpitalu Kieleckim.
Mam nadzieję, że z panem doktorem również uda nam się połączyć.
Drogie panie, no właśnie, jak pani ocenia pomysł resortu zdrowia, by porody mogły się odbywać na szpitalnych oddziałach ratunkowych lub izbach?
Przyjęć pani dyrektor może jako pierwsza odpowie Anna Gil.
Ja odpowiem jako dyrektor, organizator tego całego systemu i organizacji pracy w ramach SOR-u, ale też jako kobieta.
Ja sobie po prostu nie wyobrażam, żeby w dzisiejszej strukturze szpitalnych oddziałów ratunkowych w ogóle wygospodarować takie miejsce.
Tak jak wielokrotnie mówimy, dochodziliśmy do pewnych standardów leczenia przez wiele, wiele lat.
Chcielibyśmy i tak jest założenie, że to ma być najpiękniejszy dzień w życiu każdej kobiety.
Pojawienie się dziecka na świecie nie może być w obszarze szpitalnego oddziału ratunkowego, ponieważ to nie są warunki.
Tam są stany nagłe, tam są przywożeni pacjenci karetkami.
Tam są reanimacje, tam są często, gęsto w godzinach wieczornych i nocnych osoby pod wpływem alkoholu.
Badamy pacjentów, znaczy badamy osoby zatrzymane do nie tylko i z wytrzeźwień, ale też do zatrzymania, do aresztu tymczasowego, tak?
Więc nie wydaje mi się, że ten obszar byłby dla kobiety tym miejscem, który miałby sprawić, że to będzie najpiękniejszy dzień w jej życiu.
Doktor Paulina Wilkońska-Majchrzyk, pani zdaniem?
No ja ostatnio analizowałam dane GUS-u i dane Eurostatu odnośnie śmiertelności okołoporodowej noworodków, która w ostatnich latach stale spada, co ma związek z dostępem do coraz lepszych metod diagnostyki i leczenia w dzisiejszych czasach.
No i w krajach wysoko rozwiniętych, do których również Polska należy, niestety spada stale ilość urodzeń.
Są takie kraje w Europie jak Francja, jak Niemcy czy Portugalia, gdzie spadek liczby urodzeń doprowadził do zamknięcia niektórych porodówek.
I niestety w tych krajach umieralność okołoporodowa nieznacznie, ale jednak rośnie, tak.
To we Francji na przykład jest to wzrost 2 do 4 promili.
I myślę, że no nie możemy sobie wyobrazić gorszego trendu we współczesnym świecie niż stały spadek liczby urodzeń i wzrost śmiertelności okołoporodowej.
I myślę, że ten pomysł zastępowania oddziałów pełnoprofilowych, oddziałów
położniczych, jakimiś punktami dziwnymi, gdzie do dyspozycji rodzącej jest tylko i wyłącznie położna i dwóch ratowników.
No myślę, że to do tego właśnie doprowadzi.
Proszę pani, żeby założyły słuchawki, bo udało nam się połączyć z dr Janem Gdulą.
Tak jak mówiłam, pan doktor jest teraz w pracy w szpitalu w Stalowej Woli, więc nie mógł tutaj być z nami obecny w studiu.
Dobry wieczór, panie doktorze.
Dobry wieczór państwu, dobry wieczór pani redaktor.
Panie doktorze, a jak pan ocenia ten pomysł, czy szpitalne oddziały ratunkowe i izby przyjęć są dobrymi miejscami na poród?
W życiu to nie jest dobry pomysł.
Ja patrzę na to z punktu widzenia neonatologa.
Jeżeli dziecko rodzi się, to jeżeli jest wszystko dobrze, to najlepiej może się urodzić w domu, może się urodzić w szpitalu i nic się nie dzieje.
Natomiast te sory byłyby dla jakichś nagłych porodów, w których jest jakaś sytuacja dramatyczna.
Jeżeli to dziecko nie będzie miało dostępu do prawidłowej pomocy ze strony lekarza, specjalisty, to będzie dramat.
Wyobrażam sobie, że na SOR-ach rodziłyby jakieś wcześniaki, które się nagle chcą rodzić, czy jakieś sytuacje nieplanowe, ponieważ planowo pacjentka jest przygotowana, że jak będą jakieś zaczynania się poród, ma się udać do jakiegoś szpitala, bo to poród nie jest tak, że on się zaczyna i rodzi się w ciągu pięciu minut.
Więc po prostu...
Jeżeli nagle ludzie się dowiedzą, że mogą jechać do porodu na SOR, to ilość zgonów okołoporodowych, o których wcześniej słyszałem wypowiedź, z którą się zgadzam w 100%, że ona ładnie spada, ale będzie spadała tylko wtedy, jeżeli porody będą się odbywały w warunkach możliwej opieki i pomocy dla nowo urodzonego dzieciątka.
nie ma możliwości pomocy temu dziecku, to śmiertelność okołoporodowa dramatycznie się zmieni i będzie wzrastać.
Przypominam, że również państwo mogą się włączyć w naszą audycję 4100 2020, a dziś pytamy o to, czy szpitalne oddziały ratunkowe i izby przyjęć są dobrymi miejscami na poród.
Tutaj teraz mam pytanie do pani dyrektor ze szpitala w Końskich.
Pani dyrektor, a czy szpitale będą w stanie w ogóle zorganizować takie miejsce, w którym kobieta mogłaby urodzić dziecko w sposób bezpieczny?
Ja jeszcze raz podkreślę, że w dzisiejszej strukturze szpitalnych oddziałów ratunkowych my nie mamy takich możliwości ani lokalowych, ani też zabezpieczyć te kobiety zgodnie ze standardem, bo ja rozumiem, że...
Tak jak pan doktor powiedział, jeżeli stan nagły, to to się dzisiaj dzieje.
My mamy takie miejsca w Polsce, gdzie nie ma porodówek i sytuacja, kiedy jest poród nagły, jest sytuacją zagrażającą życie, więc to się wydarza w różnych okolicznościach.
Natomiast ja bym nie chciała, żebyśmy naturalnie przeszli do tego tematu, że nagle, jeżeli nie ma oddziałów
w szpitalu powiatowym, czy w ogóle w szpitalu nie ma oddziału neonatologicznego, nie ma położniczo-ginologicznego, to ten standard przechodzi na SOR, bo nie jesteśmy w stanie tego dzisiaj, zgodnie z tym, co powiedziałyśmy też wcześniej, przygotowania się przez wiele, wiele lat do tego komfortu i bezpieczeństwa dla kobiety rodzącej, ale też dla tego nowego życia, które się pojawia.
No to tak zorganizować w obszarze SOR-u, żeby to miało faktycznie to zaplecze zwłaszcza bezpieczne.
Już nie mówię o komforcie, o empatii i tak dalej, bo tego w ogóle nie jesteśmy w stanie dzisiaj zabezpieczyć.
Nikt nie przewidział SOR-ów na takie okoliczności, tak?
I ja jestem przecież po modernizacji SOR-u i też żeśmy tam nie przewidzieli możliwości,
zrobienia takiego traktu porodowego, tak?
No to się po prostu nie uda, bo nie jesteśmy w stanie zapewnić właśnie, już nie mówię komfortu i empatii, ale tego bezpieczeństwa, czyli spełnić tego standardu, do którego szliśmy przez tyle, tyle lat.
Panie doktorze, a zwracam się do pana doktora Jana Gduli, gdyby taka konieczność zaistniała, to czy w Szpitalu Kieleckim, czy w Szpitalu Stalowej Woli byłaby taka możliwość, żeby właśnie takie miejsce stworzyć dla kobiety rodzącej, no i jej dziecka?
Mamy oddziały właśnie w obu tych szpitalach, bo prowadzę oddziały noworodkowe w tych szpitalach i tam mamy normalne stanowiska porodowe.
I co jeszcze można zawsze zrobić?
Jeżeli mamy, jak przykład, że może być jakiś nagły poród, oczywiście nie wyjdziemy wszystkiego.
Ale są oddziały, takie sale przedporodowe, gdzie kobiety, jeżeli prawda miałaby daleko do porodu czy coś, można ją przyjąć na dzień czy dwa do szpitala przed planowanym terminem porodu.
Oczywiście nigdy wszystkich nie uratujemy, ale o wiele lepsza będzie szansa, jeżeli ta kobieta będzie miała dostęp do pełnoprofilowej pomocy, niż jak po prostu będziemy umożliwiali,
w cudzysłowie to chyba tak trzeba nazwać, poródy na sorach, gdzie nie będziemy mogli pomóc temu dziecku, bo jeżeli będzie to poród nagły, to zawsze będzie jakieś zagrożenie.
A tam nie będzie kogoś, kto będzie się znał na tym, bo nie wyobrażam sobie, żeby jak na tym sorze będzie ktoś, kto będzie neonatolog, będzie położnik, nie będzie takich specjalistów.
Więc to, to, to, to, moim zdaniem jest to bardzo chybiony pomysł.
A mówię, w szpitalach, te, które mają zaplecze tam, po prostu nawet te kobiety, które...
Można i na dzień, i dwa przyjąć.
To będzie o wiele bezpieczniejsze niż jakieś takie działania, że będą musiały jechać po prostu na SOR.
Panie doktorze, wiem, że jest pan podczas dyżuru, więc nie chcemy też panu przeszkadzać w pracy.
Bardzo dziękujemy za poświęcony nam czas i za pana opinię.
Przypomnę, że naszym gościem telefonicznym był dr Jan Gdula, specjalista pediatrii i neonatologii, kierownik oddziału neonatologicznego w szpitalu w Stalowej Woli.
Pan doktor jest również kierownikiem takiego oddziału w szpitalu kileckim.
przeciwny zdecydowanie.
Dziękujemy bardzo, pozdrawiamy serdecznie.
Również Państwa zachęcamy do włączenia się w naszą audycję.
Przypomnę, 41 2 0 0 20 20, czy szpitalne oddziały ratunkowe i izby przyjęć są dobrymi miejscami na poród.
Pani doktor, zwracam się do pani doktor Pauliny Wilkońskiej-Majszyk.
W szpitalu w Starachowicach rocznie rodzi się ponad 600 dzieci, więc wam nie macie takiego zagrożenia, że ten oddział będzie musiał być zamknięty, bo jest nierentowny, chociaż i tak jest nierentowny.
Natomiast gdyby była taka konieczność, zdecydowałabyś pani taki krok, żeby właśnie na SOR-ze u was kobiety rodziły?
Ja jestem absolutnie przeciwna temu pomysłowi.
W fizjologicznie przebiegającej ciąży poród, który również przebiega fizjologicznie, może się w ciągu kilku sekund zmienić w poród, który przebiega całkowicie patologicznie.
Nie wyobrażam sobie, co miałoby się stać i kto miałby na SOR-ze zrobić natychmiastowe cięcie cesarskie w przypadku, kiedy na przykład tętno dziecka spadnie do 60 i taka deceleracja, która się pojawi, nie będzie wyrównywać.
W chwili obecnej my tak naprawdę mamy możliwość w ciągu kilku minut wezwać cały sztab ludzi anestezjologów, pielęgniarki anestezjologiczne, mamy położne, które w takich sytuacjach nam pomagają i w ciągu kilku minut pacjentka trafia na salę cień cesarskich i ja tak naprawdę to dziecko mogę wyciągnąć w ciągu minuty z brzucha.
No nie wiem, kto miałby to zrobić na SOR-ze, skoro będzie tylko położna ich dwóch ratowników, tak, a tutaj no liczą się po prostu minuty, tak.
Tak samo nie wiem, co miałoby się stać w przypadku, kiedy kobieta dostanie krwotoku porodowego.
Taki krwotok przebiega naprawdę dramatycznie.
To są fontanny krwi dosłownie i tutaj jest potrzebne wszystkie ręce na pokład, przynajmniej na naszym oddziale.
Kiedy musimy natychmiast podać leki, natychmiast wykonywać jakieś rękoczyny, czasami pacjentka również musi trafić od razu na blok operacyjny.
no to są sytuacje, które wymagają bardzo dużej liczby profesjonalistów, którzy wiedzą, co mają robić, znają swoje miejsce w tej całej procedurze, żeby takie sytuacje bardzo szybko zabezpieczać.
Więc nie wyobrażam sobie, co miałoby się stać na SOR-ze w takiej sytuacji.
Pani dyrektor, kiedyś Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało, że
Te porodówki, te oddziały porodowe, na których rodzi się mniej niż 400 dzieci rocznie, no nie są rentowne i sugerowało, aby takie oddziały zamykać.
A jak wiele dzieci u pani się rodzi na oddziale?
U mnie w naszym szpitalu niestety mamy co roku tendencję do spadku.
Jak w całym kraju.
No w tym roku pewnie nie będziemy mieć przekroczenia w tych porodach nawet 300, bo w tej chwili mamy 270 parę tych porodów.
Natomiast one, wszystkie te oddziały, jeżeli nie przekraczają tak naprawdę tysiąca porodów, one są nierentowne.
Dlatego my mówimy o rentowności oddziałów, które tak naprawdę to, co pani doktor powiedziała, my musimy zdecydować sprawę, że...
Poród i pojawienie się dziecka na świecie to jest naprawdę bardzo szeroko skoncentrowana uwaga wielu osób.
To nie jest tylko, tak jak my tu mówimy, położna i dwóch ratowników, tylko to jest neonatolog, to jest blok operacyjny, my mamy różne stopnie referencyjności tych ośrodków, my mamy ojomy.
No ja jestem jeszcze w tej sytuacji, że oprócz tego, że mam mało porodów, mam jeszcze najwyższy stopień referencyjności, więc ja sobie nie wyobrażam dzisiaj, kiedy nawet mam tak mało tych porodów i będąc nierentowną, próbować uruchomić to w ramach szpitalnego oddziału ratunkowego, bo ja chciałabym też powiedzieć, że to też są koszty.
Ktoś, kto musi być w gotowości, też musi mieć pokryte środki na to i musimy też pamiętać o tym, że położna nie jest pielęgniarką systemu, więc będzie w obszarze SOR-u osobą, która będzie nie tyle w gotowości, co w wyczekiwaniu.
I też nie wyobrażam sobie tego, żeby położna przychodziła na dyżur i do pracy i tak naprawdę... I raz w tygodniu na przykład tylko odbierała powrót, prawda?
A przez pozostałą część swojej pracy siedziała.
I to jest też takie, no to jest bardzo takie, bym powiedziała, niekomfortowe dla wszystkich, tak?
W dobrowolności ma sobie to zorganizować i ponosić tego konsekwencje, bo przypominam, że to jest dobrowolność, ale konsekwencje prawne i konsekwencje karne za złą organizację pracy ponosi dyrektor.
Możemy też mówić o tym, że nawet jak bardzo bym chciała to zorganizować w obszarze SOR-u,
to nasuwa się pytanie, kto ze mną będzie to realizował.
Ja sobie nie wyobrażam, ja jako kobieta dyrektor, żeby ponosić tego odpowiedzialność, ale też nie wyobrażam sobie, żeby mi się którakolwiek położna zgodziła na taką partyzantkę i już nie wspomnę o lekarzu.
Tutaj też pani porusza ważną kwestię, czyli takie nierówne traktowanie pielęgniarek położnych, ale odbierzmy pierwszy telefon.
Dobry wieczór.
Dobry wieczór.
Ja w tym momencie jestem na głośnomówiącym, jadę samochodem, ale się przysłuchuję.
Proszę państwa, ja mam 70 lat i się zastanawiam, dlaczego robimy z porodów ciężkie choroby.
Z ciąż i z porodów.
Teść ciążowy natychmiast pani idzie na zwolnienie.
Czy to ja urodziłam dwoje dzieci i nikt w mojej ciąży nie robił choroby?
A jak poszłam do ginekologa i poprosiłam o zwolnienie, bo chciałam odpocząć, to pan mi się zapytał, co mi jest.
Są przypadki, gdzie trzeba rzeczywiście pomóc.
Natychmiast, ale poród to nie jest w ciągu minuty.
A chciałby pani urodzić w szpitalnym oddziale ratunkowym albo w Izbie Przyjęć?
Jakby pełniła taką możliwość?
I dojechać na przykład pół godziny, czy na ten do szpitala, gdzie jest pełne zaopatrzenie w lekarzy, w położne i tak dalej.
To jest bardzo, moim zdaniem, prawidłowe.
Bo poród zaczyna się dużo wcześniej.
Kiedyś były porodówki, kiedyś nasze matki rodziły w domach.
Tutaj pani doktor od razu powiemy może, bo my nie mówimy, że ciąża to choroba.
Ciąża to jest stan błogosławiony, długo wyczekiwany przez wiele kobiet, nie tylko w Polsce, w ogóle na świecie przez kobiety.
Ale tak jak pani doktor mówiła, czasami po prostu mogą się zdarzyć różne komplikacje.
Dokładnie tak, dokładnie tak mówiłam.
Taki poród prawidłowy może się w ciągu kilku sekund przerodzić w poród całkowicie nieprawidłowy i o takich stanach tutaj głównie mówimy, bo fizjologia to fizjologia, no w zasadzie często...
Porody odbywają się bezobsługowo.
Jest położna, która pomaga rodzącej, jest rodząca, która rodzi, no i jest partner, który wspiera.
My jesteśmy przy porodach, no bo po prostu chcemy być, chcemy pilnować, ale nasza obecność tam jest, no głównie po prostu czuwamy, nic aktywnie nie robimy i tak odbywa się bardzo duża część porodów jednak.
No ale mówimy o sytuacjach, kiedy następuje bezpośrednie zagrożenie życia, no i wtedy... Czasami jest tak, że po prostu ciąża przebiega w ogóle bez żadnych... Tak.
I nagle podczas porodu okazuje się, że są jakieś komplikacje, a pacjentka nie jest wtedy zabezpieczona ani w neonatologa, ani w lekarza ginekologa.
I co wtedy?
No właśnie, nie wiem co wtedy.
To tak jak mówiłam, to się może skończyć zgonem matki, może się to skończyć zgonem dziecka.
No i wracamy do tego wątku, o którym mówiłam na samym początku i później pan doktor również potwierdził, że śmiertelność okołoporodowa dzieci może wzrosnąć do takiego poziomu, w którym być może pani, która tutaj przed chwilą dzwoniła,
No w tych czasach rodziła.
Pani dyrektor, na szpitalnach, oddziałach ratunkowych, pani dobrze wie i pani doktor, również spotykamy i też w izbach przyjęć, spotykamy pacjentów z infekcjami.
Czy szpital byłby, czy będzie w stanie zagwarantować bezpieczeństwo matki i dziecka, które będzie rodzone właśnie w takim miejscu?
Oczywiście my mamy izolatki, tylko ja przypominam, że nie możemy wszystkich pacjentów, którzy się zgłaszają w szpitalny oddział ratunkowy z infekcjami, zabezpieczyć ich i wsadzić wszystkich do jednej izolatki.
Izolatka jest w konkretnych przypadkach wykorzystywana.
Natomiast my mówimy ciągle o trudności SOR-u tych pacjentów, wirusowe i tak dalej.
Też można by było powiedzieć, że szpitalny oddział ratunkowy nie powinien zaopatrywać pacjentów właśnie takich, którzy powinni skorzystać do godziny 18 jednak u lekarza rodzinnego.
Natomiast faktycznie oni się pojawiają.
My mówimy o infekcjach, ale my też nie mówimy o tym, że w szpitalny oddział ratunkowy przychodzą dzieci chore, tak?
I to, żeby też nie wybrzmiało źle, ale dzieci to jest bomba wirusowa, tak?
I wszystko, co dzieci mają w sobie, sprzedając osobom dorosłym, no my jako dorośli to potem podwójnie przechorowujemy, natomiast ja sobie nie wyobrażam, jeszcze już nie mówię o zabezpieczeniu tym takim wirusowym, infekcyjnym i różnymi innymi bakteriami, tylko ja sobie na przykład nie wyobrażam biegającego, chorego, płaczącego dziecka,
w szpitalnym oddziale ratunkowym w jego obszarze i tej matki, która właśnie ma urodzić to dziecko.
Cały czas będę dążyć do tego, że z jednej strony musimy mieć to bezpieczne zaplecze przeciwko wirusom, innym różnym niebezpieczeństwom, które czyhają.
Poród sam w sobie jest bardzo obciążający, więc ta kobieta jest narażona na wszelkie różne łapanie infekcji i wirusów i innych rzeczy.
No ale tak jak mówię, no oprócz tego zagrożenia my jeszcze mamy to realne, takie, które ja jako kobieta, jako dyrektor się po prostu na to nie zgadzam.
Tam nie ma warunków etycznych do tego, żeby urodzić dziecko.
No właśnie, bo czy ten pomysł nie rodziłby w kobiety rodzącą, bo tak jak pani mówi na SOR-ze, czy w Izbie Przyjęć, no nie ma takich warunków do intymnego, spokojnego, komfortowego porodu.
no nie ma warunków do komfortu, do intymności i nie ma też możliwości, żeby był to poród na przykład rodzinny, o który tyle lat też żeśmy walczyli, tak żeby kobieta mogła przyjść z osobą towarzyszącą.
No troszkę prześmiewnie mówiliśmy, że wtedy wszyscy byśmy jej towarzyszyli, którzy przyszli do SOR-u zgłosić, zgłosili się do lekarza szpitalny oddział ratunkowy, no więc to byłby taki już nawet nie tyle rodzinny, co bym powiedziała, taki szeroko
szeroko już tak przyśmiewnie mówiąc, ale naprawdę no to nie są warunki, to nie jest miejsce, już tu mówiliśmy o tym, że chcemy piłki, wanny, chcemy mieć kangurowanie, chcemy mieć przytulanie mamy do dziecka.
No jak jej to zapewnić?
Jak temu maluszkowi małemu, który dopiero wyszedł z łona matki, no który jest narażony na wszystkie niebezpieczeństwa, tak?
albo jak się okaże, tak jak pani doktor mówiła, że nagle któryś z nich wymaga tej pomocy, no to wywiezienie ze szpitalnego oddziału ratunkowego noworodka mamie i pozostawienie jej bez żadnej informacji, no bo poza tym, że wyjedzie na przykład, no od nas by wyjechało gdzieś tam daleko, no to
No tak traumatyzuje dzisiaj, to przecież wiemy dobrze, że zabranie mamie na kilka godzin dziecka, tak, żeby po porodzie, żeby sobie odpoczęła, żeby były zrobione badania, to jest już takie niepokojące, bo się mama dopytuje, gdzie jest moje dziecko, a oderwanie ich od siebie od zaraz, no to jest dla mnie też niewiarygodne, tak, że można by było coś takiego zrobić.
Ja jeszcze panią doktor dopytam, czy pani sobie wyobraża właśnie porody rodzinne na sorach, w izbach przyjęć, czy byłoby to możliwe do zorganizowania?
No, raczej sobie nie wyobrażam i właśnie tutaj ten pomysł stoi w opozycji do standardów opieki okołoporodowej, które mówią jasno, jak mamy się zajmować kobietą w ciąży, jak mamy się zajmować kobietą w trakcie porodu, począwszy od momentu przyjęcia do szpitala, zakończywszy na wypisie ze szpitala.
I tam jest opisane to, o czym mówiła pani dyrektor, że kobieta musi mieć na sali porodowej
możliwość osoby towarzyszącej, że musi mieć możliwość przyjmowania dowolnych pozycji z piłką, z szarfą, ze stołkami, z krzesełkami i tak dalej.
Po porodzie musi mieć zapewniony dwugodzinny dostęp do dziecka, znaczy dwugodzinne kangurowanie skóra do skóry, czy ona, czy partner, w zależności od tego, czy to poporu, czy cięcie cesarskie,
Również w połogu musi mieć dostęp do poradnictwa laktacyjnego.
Nawet w nowym projekcie powinna również mieć dostęp do poradnictwa fizjoterapeuty uroginekologicznego.
I my naprawdę stajemy na głowie, żeby te wszystkie standardy spełnić.
A teraz nagle się okazuje, że porody będą na sorach i tam będzie tylko położna, dwóch ratowników, a i to nie zawsze, no bo czasami przecież ta położna i dwóch ratowników mogą być zajęci odwożeniem jakiejś innej pacjentki do szpitala.
a w tym czasie zjeżdża kolejna rodząca.
No i co wtedy?
To już nie wiem w takim razie, co wtedy zrobić.
Tutaj słuchaczka mówiła o tym, że te kilkadziesiąt lat temu wiele pań rodziło w domach, no bo faktycznie wtedy wówczas był problem, jeżeli chodzi o te działy położniczo-ginekologiczne, no ale świat idzie do przodu.
Medycyna się rozwija, więc dlaczego mamy się uwsteczniać?
Pani doktor, jeszcze mam do pani jedno pytanie, bo co w przypadku, jeżeli w SOR-ze znajdzie się kobieta, która w trybie pilnym będzie musiała mieć wykonane cesarskie cięcie,
bo nagle coś się zadziało i dziecko na przykład, nie daj Boże, się dusi w brzuchu mamy, co wtedy?
No to z tego, co wiem... I trafi na SOR albo do Izby Przyjęć.
Jeżeli w danym szpitalu nie będzie ginekologa, który mógłby to cięcie zrobić, nawet w asyście położnej, bo tak się czasami zdarza, no to nie wiem, co wtedy, bo... Chirurg?
Raczej nie zrobi cięcia cesarskiego, nie weźmie za to odpowiedzialności, nie zrobi tego tak sprawnie, z całym szacunkiem dla moich kolegów, świetto, są świetni operatorzy, ale operatywa chirurgiczna wygląda trochę inaczej niż ginekologiczna.
My pracujemy dużo szybciej, szczególnie przy cięciach cesarskich, no więc też nie wyobrażam sobie, żeby chirurg miał przeprowadzić pilne cięcie cesarskie na SOR-ze.
Pani dyrektor, tutaj do pani mam pytanie jako do organizatora pracy w szpitalu, bo na szpitale spadną dodatkowe obowiązki, jeżeli już mówimy o tych porodach na SOR-ach i wizbach przyjęć.
To jest zapewnienie transportu, czyli karetki pogotowia, która zawiezie noworodka do innego szpitala, gdzie jest oddział neonatologiczny.
Wyobraża sobie pani właśnie, że musiałaby pani jeszcze transport temu dziecku załatwić?
Znaczy ja sobie go wyobrażam.
My musimy mieć świadomość, że taka karetka neonatologiczna to jest koło miliona złotych.
Inkubator, który tam jest musi spełniać wszelkie standardy i tych inkubatorów jest rodzajów kilka, bo musimy mieć do wcześniaka inny.
I do naturalnie uradzonego dzidziusia również.
Ja sobie tego nie wyobrażam w ogóle, znaczy ja mogę sobie dużo wyobrazić, natomiast nie jestem w stanie pomyśleć, jak mogłabym to wdrożyć, tak?
Bo to nie jest kwestia, bo my mówimy tak, mogę z jednej strony powiedzieć ekonomicznie tak, że dla 300 porodów kupować karetkę za milion, no to ktoś mnie po prostu kiedyś poda do dyscypliny.
Czyli finansów publicznych, tak?
Teraz patrząc, żeby mieć swoje bezpieczeństwo, to musiałabym mieć minimum dwie i trzecią, żeby zawieźć zaraz matkę za dzieckiem, tak?
Więc nie wyobrażam sobie, żebyśmy mogli to zrealizować.
A czy pani zdaniem, któryś ze szpitali od tego 1 stycznia, czy w przyszłym roku szpital, który nie posiada takiego oddziału położniczo-ginekologicznego, zdecyduje się?
na to właśnie, żeby porody odbywały się tam w tym szpitalu na SOR-ze albo wizby przyjęć?
Znaczy ja nie będę się wypowiadać za wszystkich, aczkolwiek mając dzisiaj świadomość pełnej odpowiedzialności, tak, i za organizację pracy, ale też odpowiedzialność lekarzy za to, co robimy dzisiaj, ile mamy skarg i jakie mamy typu skargi, więc nie chcę myśleć nawet o tym, co mogłoby się wydarzyć, gdybyśmy coś takiego zrobili.
Ja myślę, że nikt zdroworozsądkowy, ani dyrektor, ani personel nie podejmie się dzisiaj organizacji takiej przestrzeni w ramach szpitalnych oddziałów ratunkowych.
Czy są jakieś plusy tego rozwiązania, które proponuje Ministerstwo Zdrowia, czyli żeby porady odbywały się w SOR-ach albo w izbach przyjęć?
Są jakieś dobre rozwiązania?
Ja nie widzę żadnych plusów tego rozwiązania.
Znaczy ja mogę powiedzieć, że plusem tego pomysłu jest to, że na pewno pięć razy się zastanowimy, czy likwidować oddziały, bo z punktu widzenia finansowego to jest jedna rzecz, która się nie opłaca, ale z punktu odpowiedzialności i tego, że kobiety mają prawo do tego, żeby to był najpiękniejszy dzień w ich życiu, też sobie tego nie wyobrażam.
Tak jak mówiłam, musimy już kończyć, bo zbliża się godzina 17.
Anna Gili, dyrektor Szpitala Specjalistycznego w Końskich była naszym gościem.
Oraz dr Paulina Wilkońska-Majchrzyk, kierownik oddziału położniczo-ginekologicznego w Szpitalu Powiatowym w Starachowicach.
Również dziękuję.
A za uwagę dziękuję również Iwona Murawska-Bujnowicz, Marek Stefaniec oraz Marta Gajda-Kruk.
Ostatnie odcinki
-
Obowiązkowe czipowanie psów – czy to skuteczny ...
03.02.2026 16:02
-
Media społecznościowe od 15. roku życia. Czy og...
02.02.2026 16:02
-
Rośnie liczba zachorowań na nowotwory. Jaka jes...
30.01.2026 16:55
-
Czy kolejne zmiany w przepisach poprawią bezpie...
29.01.2026 16:37
-
Czy składanie interpelacji przez radnych ma sens?
27.01.2026 16:00
-
Młodzi w Kielcach – da się ich zatrzymać czy cz...
26.01.2026 16:07
-
Czy jako społeczeństwo pomagamy tylko akcyjnie,...
23.01.2026 16:03
-
Czy dziś łatwiej jest być babcią i dziadkiem ni...
22.01.2026 16:02
-
Pseudohodowle psów
20.01.2026 17:18
-
Czy radnym zależy na mieście, czy realizują par...
19.01.2026 16:03