Mentionsy

Piąte: Nie zabijaj
29.08.2025 20:38

200. Seria dziwnych zdarzeń | Marcin Szcześniak

Jak naprawdę wyglądały ostatnie godziny życia Marcina? Czy niedziałający monitoring to przypadek? Co stało za dziwnym zachowaniem 29-latka?Zagłosuj na 5NZ w Best Stream Awards: https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSfW4c53EEWboTAuXwydgbw7R5RLFDHmBV08siRJnD5pbD7wYQ/viewformNajnowsze i archiwalne numery Magazynu Kryminalnego Newsweek kupisz tu: https://literia.pl/prasa/newsweek-magazyn-kryminalnyResearchJudyta GołębiowskaMontażJudyta Gołębiowska, Justyna Mazur-KudelskaMasz dla mnie sprawę? Wyślij ją mailem: po[at]piateniezabijaj.plMożesz mnie spotkać:Grupa: http://www.facebook.com/groups/PiateNieZabijaj _______Słuchaj na:Spotify: https://spoti.fi/2WM488O Apple Podcasts: https://apple.co/3CELhCr Tidal: https://bit.ly/3tUkXAw Google : https://bit.ly/3I7v5L6 YouTube: http://bit.ly/2Ur9Cbw _______Muzyka wykorzystana w odcinku:Wstęp: Resolver - AmuletCzołówka: Doug Maxwell - Heartbeat of the HoodTło: Luke Atencio - CounselTyłówka: The Inner Sound - Jesse GallagherMusicbed SyncID:MB01TFL0BRK5AZQWybrane źródła:https://interwencja.polsatnews.pl/reportaz/2015-09-24/wyszedl-z-komendy-policji-i-zaginal_1470143/#:~:text=Marcin%20Szcze%C5%9Bniak%20ma%2029%20lat,p%C3%B3%C5%82tora%20promila%20alkoholu%20we%20krwihttps://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/trojmiasto/ojciec-oskarza-policje-o-smierc-syna-prokuratura-umarza-postepowanie/w8hd8n8#:~:text=Zatrzymanie%20i%20tajemnicze%20zagini%C4%99ciehttps://kartuzy.info/artykul/final-sprawy-marcina-n798533#https://wiadomosci.wp.pl/trojmiasto/sa-wyniki-sekcji-zwlok-29-letniego-marcina-szczesniaka-mezczyzna-mogl-sam-sie-powiesic-6027384082396289a#:~:text=29,Badania%20potwierdzi%C5%82y%20wcze%C5%9Bniejszehttps://kartuzy.info/artykul/sledztwo-ws-smierci-n799186#:~:text=Pocz%C4%85tkowo%20policja%20podawa%C5%82a%2C%20%C5%BCe%20dy%C5%BCurny,wsp%C3%B3lnego%20z%20zagini%C4%99ciem%20jego%20synahttps://expresskaszubski.pl/pl/11_wiadomosci/20190_policjant-z-kartuz-w-polsacie-o-mozliwych-okolicznosciach-smierci-29-latka.html#:~:text=Wst%C4%99pne%20ustalenia%20prokuratury%20wskazuj%C4%85%2C%20%C5%BCe,wskazuje%20na%20mo%C5%BCliw%C4%85%20wersj%C4%99%20wydarze%C5%84https://expresskaszubski.pl/pl/11_wiadomosci/20207_powstanie-specgrupa-do-zbadania-okolicznosci-smierci-29-latka.html#:~:text=Chodzi%20zw%C5%82aszcza%20o%20materia%C5%82%20w,zw%C5%82oki%20obawiaj%C4%85c%20si%C4%99%20konsekwencji%20s%C5%82u%C5%BCbowych

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 85 wyników dla "Marcin"

Marcin bez słowa wyjaśnienia opuszcza miejsce pracy i oddala się w nieznanym kierunku.

W niewielkiej warmińskiej wsi, która nazywa się Borki, w powiecie bartoszyckim, mieszka Marcin.

Marcin Szcześniak to 29-letni mężczyzna prowadzący na pozór spokojne życie.

Przez ostatnie miesiące jednak Marcin mieszka i pracuje na Pomorzu, gdzie już jakiś czas temu zatrudnił się jako pracownik budowlany.

A rodzina Marcina, dokładnie rodzice Grażyna i Roman Szcześniakowie oraz rodzeństwo od początku wspierają go w jego planach i mimo dzielącej ich odległości stale utrzymują bliski i regularny kontakt.

Z relacji rodziny też wynika, że Marcin należy do osób spokojnych i bezkonfliktowych.

Marcin jak zwykle zjawia się o poranku na placu budowy.

Marcin bez słowa wyjaśnienia opuszcza miejsce pracy i oddala się w nieznanym kierunku.

Wszyscy zakładają, że zapewne Marcin za chwilę wróci.

Ale kiedy mijają kolejne godziny, a Marcina wciąż nie ma, to po południu zaczynają krążyć pierwsze takie niepokojące wieści.

Jest nim Marcin.

Udaje im się przekonać Marcina, żeby odłożył zarówno nóż,

Mundurowi próbują uspokoić Marcina, ale on wciąż zachowuje się nieswojo.

Na miejsce zdarzenia przyjeżdża następnie patrol z Komendy Powiatowej Policji w Kartuzach i to właśnie do tej jednostki oddalonej o kilkadziesiąt kilometrów od domu Marcina zostaje przewieziony właśnie Marcin radiowozem około godziny 16 jeszcze tego samego dnia.

Według zeznań funkcjonariuszy Marcin nagle łagodnieje, nawet dziękuję policjantom za uratowanie mu życia.

Tak czy inaczej, po kilkunastu nerwowych minutach radiowóz z Marcinem dociera do komendy w Kartuzach.

I tak jak Marcina zabierali do tego radiowozu, to kiedy wysiadają z tego radiowozu, Marcin jest o 180 stopni inny, w sensie jego zachowanie.

Ten lekarz nie stwierdza żadnych przeciwwskazań, żeby Marcin mógł trafić do celi,

Około godziny 18.45 policjanci przyjmują Marcina do pomieszczenia dla osób zatrzymanych, tak to się nazywa, w skrócie PDOZ.

Marcin sam mówi policjantom, że czuje się dobrze i że nie potrzebuje pomocy lekarskiej.

No i wszystko wygląda na to, że pożar zostaje ugaszony, nawet można odnieść wrażenie, że emocje opadły, zatrzymany Marcin po prostu trzeźwieje po ciężkim dniu, że po alkoholu po prostu zachowywał się bardziej agresywnie i że jutro wszystko wróci do normy.

To jutro przychodzi, jest wtedy sobota, 18 lipca 2015 roku, tuż przed południem zastępca oficera dyżurnego zagląda do celi, sprawdzić czy Marcin już wytrzeźwiał.

Marcin przyznaje się do winy i pokornie przyjmuje 100 zł mandat za te swoje wykroczenia.

Wtedy Marcin tłumaczy się silnym zdenerwowaniem po kłótni z szefem na budowie, dodaje, że w przypływie frustracji kupił alkohol i wypił pół litra wódki.

No i zapewne Marcin chciał jakoś się wytłumaczyć.

Około godziny 11.20 Marcin Szcześniak zostaje zwolniony z policyjnego aresztu.

Wszystko też wskazuje na to, że Marcin jest już całkowicie spokojny, no po prostu wyjdzie, przemyśli swoje zachowanie, już taka sytuacja nie będzie miała więcej miejsca.

Policjant z dyżurki wskazuje mu zresztą jak dojść pieszo do centrum miasta, Marcin wtedy się żegna i odchodzi we wskazanym kierunku.

Mijają godziny, ale Marcin nie dociera ani do domu, ani do swojego miejsca zakwaterowania.

Więc informują rodzinę, dzwonią do brata Marcina i przekazują mu niepokojącą wiadomość, że od poprzedniego dnia nie mają z nim kontaktu, no bo na tamten moment koledzy z pracy wiedzą tylko tyle, że Marcin po prostu wyszedł nagle z pracy.

Jeszcze tego samego dnia, 18 lipca po południu, Komenda Powiatowa Policji w Kartuzach otrzymuje poprzez Ogólnokrajowy System Policyjny komunikat o zaginięciu Marcina Szcześniaka i dyżurny natychmiast odpowiada kolegom z Bartoszyc, że poszukiwany przebywał w ich areszcie, ale został już zwolniony.

W efekcie czego akcja poszukiwawcza po prostu zostaje odwołana, bo centrala uznaje, że skoro zaginiony się odnalazł, bo przecież był w rękach policji, no to nie ma powodu do alarmu, bo zapewne w tym momencie, w którym to zaginięcie zostało zgłoszone, to Marcin już jest wypuszczony i pewnie wraca do domu, więc nie jest zaginiony.

Mija cały weekend, a Marcin nadal nie nawiązuje kontaktu z bliskimi.

Ojciec Marcina, Roman Szcześniak osobiście jedzie do Kartuz i zgłasza ponowne zaginięcie syna w tamtejszej komendzie.

Zgodnie z procedurami zaginięcia Marcina zakwalifikowano do kategorii drugiej.

Zarejestrowano też Marcina w Krajowym Systemie Informacji Policji jako osobę poszukiwaną.

Nie turbo ważnej i pilnej zagrożenie życia i zdrowia, tylko Marcin dzień przed zaginięciem spożywał alkohol, trafił na izbę zatrzymań, więc jest szansa, że po prostu oddalił się z miejsca tego zatrzymania i na przykład poszedł pić dalej.

Policjanci wtedy przeszukują kartuzy, szczególnie okolice dworca oraz trasy, którymi Marcin mógł się przemieszczać.

który mógł rysopisem przypominać Marcina.

Funkcjonariusze wtedy penetrują pobliskie ulice, zaułki, zaglądają nawet do krzaków i zarośli na obrzeżach miasta, no bo Marcin znowu mógł po prostu napić się dużej ilości alkoholu i po prostu gdzieś spać.

24 lipca policja postanawia rozszerzyć poszukiwania na teren, gdzie Marcin pracował i po raz ostatni wpadł w szał, czyli do Chwaszczyna.

Mundurowi rozmawiają wtedy z mieszkańcami tej miejscowości, także przepytują współpracowników Marcina z budowy, licząc na to, że może komuś się zwierzył z planów lub problemów, ale te działania również nie przynoszą żadnych rezultatów.

Okazuje się jednak, że akurat tamtego dnia, czyli 18 lipca, kamery zewnętrzne miały awarię, w związku z czym nie zarejestrowały wyjścia Marcina z komendy.

Obraz jest na tyle niewyraźny, że nie da się potwierdzić tożsamości osoby, ale rodzina od razu podejrzewa to co najgorsze, że to mógł być Marcin, który zamiast na dworzec poszedł w przeciwną stronę ku odludnemu terenowi wokół jeziora.

I ta świadomość mrozi krew w żyłach, bo jeśli to faktycznie był Marcin, to dlaczego poszedł w takie miejsce?

10 sierpnia policja sięga po inne metody, mianowicie zaczyna przeglądać monitoring miejski oraz prywatny z różnych miejsc, w których potencjalnie mógł Marcin przechodzić.

Zabezpieczono nawet nagrania z autobusów komunikacji takiej regionalnej, firmy Gryf dokładnie, bo przecież Marcin nie musiał wsiadać do taksówki, mógł po prostu wsiąść do któregoś z autobusów jako anonimowy pasażer.

Równolegle do mediów lokalnych trafia komunikat o zaginięciu ze zdjęciem Marcina.

Tak na wszelki wypadek, gdyby Marcin jakimś sposobem opuścił powiat kartuski, bo policja naprawdę zakłada, że to się raczej nie wydarzyło.

Przesłuchano i wypytano wszystkich znajomych i kolegów Marcina, by ustalić, czy po prostu mógł planować samowolne zniknięcie.

Żaden z tych tropów nie daje odpowiedzi na pytanie, gdzie jest Marcin.

Mnie oczywiście od razu zastanawia, czym Marcin płacił zazwyczaj, czy ta praca na budowie była legalna, czy była na czarno i czy na przykład dostawał pieniądze do ręki w postaci gotówki, bo wtedy faktycznie tych pieniędzy nie da się namierzyć, no nie da się namierzyć tych wypłat, ale też nie da się namierzyć tego, gdzie Marcin mógł przebywać i wypłacać pieniądze, czy gdzieś nimi płacić, gdyby to była karta, no to można taki ślad.

No i można by było pomyśleć, że te działania policji są dobre i skuteczne, że właściwie robią wszystko, co możliwe, żeby odnaleźć zaginionego Marcina.

Ale w tamtym okresie rodzina Marcina miała inne odczucia, co też jest zrozumiałe, że rodziny mogą mieć takie poczucie.

Niepokój bliskich Marcina narastał z każdym dniem.

Przede wszystkim ojciec Marcina był od początku niezadowolony z działań policji.

Przede wszystkim też zarzucał policjantom, że wypuścili Marcina z aresztu, choć formalnie wtedy był już osobą poszukiwaną.

jeszcze kiedy Marcin był w tym areszcie.

A dopiero potem ktoś z Bartoszyc poinformował i zobaczył, że był poszukiwany, czy że jest poszukiwany i dopiero potem zgłosił to właśnie tej jednostce, która przyjęła zgłoszenie o zaginięciu i tak wtedy wszyscy się dowiedzieli o tym, że Marcin przebywał w tym areszcie, ale że został już wypuszczony.

Co więcej, całe to zniknięcie Marcina staje się jeszcze bardziej podejrzane w momencie, kiedy z Romanem Szcześniakiem kilka dni po zaginięciu

Czy rzeczywiście słyszała krzyki Marcina za zamkniętymi drzwiami aresztu?

Od zaginięcia Marcina mija już ponad 11 tygodni.

I niestety potwierdza się najczarniejszy scenariusz, czyli że znalezione szczątki należą do zaginionego Marcina Szcześniaka.

Raczej wygląda na to, że Marcin postanowił po prostu sobie sam odebrać życie.

Głównym argumentem przemawiającym za tym jest też to, że ciało Marcina leżało w tym miejscu od wielu tygodni.

Ciało Marcina zostaje zabrane do zakładu medycyny sądowej, gdzie specjaliści przeprowadzają dokładną autopsję, szereg badań dodatkowych.

Biegli orzekają, że śmierć Marcina miała charakter gwałtowny i najprawdopodobniej była wynikiem ucisku pętli na szyję.

Co niezwykle istotne, sekcja nie wykazuje na ciele Marcina żadnych obrażeń wskazujących na udział osób trzecich.

To stwierdzenie kilkanaście tygodni wcześniej może potwierdzać, że Marcin wyszedł z komendy i postanowił targnąć się na swoje życie, ale rodzice Marcina do dzisiaj nie wierzą w tę teorię.

Po pierwsze rodzinie najbardziej rzuca się w oczy fakt awarii kamer monitoringu, dokładnie w tej chwili, gdy Marcin opuszcza komendę.

Ojciec Marcina do dziś wypomina policjantom, że wypuścili jego syna z aresztu nie informując nikogo, mimo że w praktyce był już wtedy zgłuszony jako zaginiony.

I w jego opinii mogło to narazić Marcina na niebezpieczeństwo.

Po trzecie, ważnym tropem czy argumentem staje się kobieta, która w dniu zatrzymania Marcina miała słyszeć krzyki dobiegające z komendy, no ale nie mamy tożsamości tej kobiety i ona nic nie zeznawała, nie ma żadnego protokołu, to jest po prostu to, co mówi ojciec Marcina.

świadczący o tym, że teoria o samobójczej śmierci Marcina może być nieprawidłowa, bo okazuje się, że na łamach serwisu informacyjnego Polsatu 3 października 2015 roku, czyli dzień po odnalezieniu ciała Marcina, w wiadomościach powołano się na anonimowego funkcjonariusza policji z Kartus, który stwierdził, że Marcin odebrał sobie życie na komendzie,

Policja stwierdza, że Marcin cały i zdrowy opuścił mury komendy.

Co więcej, służby też podkreślają, że nagrania z wewnętrznych kamer w pełni dokumentują pobyt Marcina w celi i moment, gdy wychodzi korytarzem do wyjścia.

No i rzeczywiście według policji zachował się zapis monitoringu wewnętrznego, na którym widać Marcina wychodzącego z pomieszczeń dla zatrzymanych.

Funkcjonariusze też zapewniali, że absolutnie nie stosowali wobec Marcina przemocy ani podczas interwencji, ani podczas pobytu w tej izbie zatrzymań.

Patrole szukały Marcina tak intensywnie, jak tylko to było możliwe.

Prokuratura rejonowa w Kartuzach zajęła się wyjaśnianiem okoliczności śmierci Marcina, ale osobno prokuratura w Kościerzynie badała, czy kartuzcy policjanci nie przekroczyli uprawnień lub nie zaniedbali obowiązków w poszukiwaniach.

Podrobiazgowej analizie dowodów prokuratura zaczęła stopniowo wykluczać teorię o udziale osób trzecich, bo żadna ze zgromadzonych poszlak nie potwierdziłaby, ktokolwiek pomagał Marcinowi w targnięciu się na własne życie albo go do tego nakłaniał.

Sprawa śmierci Marcina Szcześniaka zostaje oficjalnie zamknięta, bo 16 sierpnia 2016 roku prokuratura umorzyła śledztwo po raz pierwszy, uznając, że nie doszło do przestępstwa, tym bardziej zabójstwa Marcina, ani też nie doszło do nadużycia uprawnień przez policjantów.

Rodzice Marcina Szcześniaka do dzisiaj nie wierzą w przyjętą przez śledczych i prokuraturę wersję o tym, że ich syn sam postanowił odejść z tego świata, bo ich zdaniem nic nie wskazywało na to, że Marcin byłby w stanie czegoś takiego dokonać.

Pierwszy to jest taki, gdy Marcin mówi policjantom, że pokłócił się z szefem, czy że szef go zdenerwował, dlatego tak się dziwnie zachowywał.

Czy w ogóle wytłumaczono w jakikolwiek sposób to bardzo dziwne zachowanie Marcina, gdy krążył z nożem i z kamieniem?