Mentionsy
216. Ostatnie święta | Danuta G. | Klenica
Drugi dzień świąt Bożego Narodzenia 2022 roku. W niewielkiej wsi w województwie lubuskim znika Danuta. Jej dom od dawna jest miejscem narastającego konfliktu i niepokojących interwencji. Gdy rozpoczynają się poszukiwania, szybko okazuje się, że to nie jest zwykłe zaginięcie. Co naprawdę stało się z Danutą?LINK DO PRENUMERATY: https://literia.pl/prenumerata-newsweek-magazyn-kryminalny-voucher?utm_source=social&utm_medium=banner&utm_campaign=kod_justyna&utm_id=nwkKOD: JUSTYNA20ResearchJudyta GołębiowskaMontażJustyna Mazur-KudelskaMasz dla mnie sprawę? Wyślij ją mailem: po[at]piateniezabijaj.plMożesz mnie spotkać:Grupa: http://www.facebook.com/groups/PiateNieZabijaj _______Muzyka wykorzystana w odcinku:Wstęp: Resolver - AmuletCzołówka: Doug Maxwell - Heartbeat of the HoodTło: Luke Atencio - CounselTyłówka: The Inner Sound - Jesse GallagherMusicbed SyncID:MB01TFL0BRK5AZQWybrane źródła:
Szukaj w treści odcinka
I tak we wtorek 27 grudnia 2022 roku na posesji Danuty pojawiają się policjanci wspierani przez Straż Pożarną.
Funkcjonariusze przeszukują zabudowania gospodarcze na terenie jej domu w Klenicy.
Atmosfera jest bardzo napięta, nikt nie wie gdzie jest Danuta, ale co chyba najbardziej niepokojące to fakt, że bliscy od razu zakładają, że stało się coś strasznego.
Danuta G. ma 66 lat i jest mieszkanką Klenicy, niewielkiej wsi w województwie lubuskim.
Jest znana w okolicy jako osoba bardzo oddana swojej rodzinie, wychowała dwoje własnych dzieci, w tym syna Dominika oraz przez długi czas pomagała opiekować się wnukami.
Kiedy Dominik razem ze swoją żoną Gabrielą doczekali się swoich dzieci, a mieli ich aż sześcioro, postanowili wyjechać za granicę, żeby zarobić pieniądze na utrzymanie rodziny.
Wtedy całe wychowanie powierzyli właśnie Danucie, która sama zaoferowała tę pomoc i opiekę nad wnukami młodym.
No i nie da się ukryć, że wymagało to od niej ogromnego poświęcenia, wysiłku, ale też odwagi, ale dawała sobie świetnie radę.
Sąsiedzi też z uznaniem i podziwem obserwowali jej codzienność i właśnie to zaangażowanie w pomoc synowi i jego żonie.
Po czasie, kiedy Dominik i Gabriela wrócili do Polski, Danuta wraz ze swoim mężem decydują się pójść o krok dalej i jeszcze bardziej im pomóc.
Mianowicie przepisują swoje gospodarstwo na Dominika w zamian za dożywotnią opiekę.
Chodzi też o to, żeby Danuta razem z mężem mogła nadal pozostać w swoim rodzinnym domu, ale żeby Dominik miał takie poczucie, że to teraz on jest odpowiedzialny za gospodarstwo.
Dominik oczywiście zgadza się na taki krok i bierze odpowiedzialność za wielopokoleniowy dom.
Niedługo potem dochodzi do rodzinnej tragedii, bo umiera mąż Danuty, więc kobieta pozostaje ze swoimi dziećmi i wnukami sama.
I wydawać by się mogło, że oczywiście mimo tej tragedii Danuta życie teraz będzie polegało troszeczkę może na...
Odcinaniu kuponów od swojego zaangażowania w wychowanie dzieci, w wychowywanie wnuków, dbanie o to gospodarstwo domowe przez kilkadziesiąt lat.
Ale niestety, jak to w tym podcaście bywa, okazuje się, że to tylko pozory.
My sami teraz jesteśmy w grudniu, kiedy wypuszczam ten odcinek, jest 28 grudnia, dwa dni po świętach.
No i wiemy, że okres Bożego Narodzenia jest czasem bardzo rodzinnym, ale też czasem bardzo wielu napięć.
Ludzie odwiedzają się, zasiadają wspólnie przy stole, dzielą się opłatkiem, zazwyczaj życząc sobie wszystkiego, co najlepsze.
No niestety nie wszędzie święta Bożego Narodzenia są momentem radosnym i pełnym miłości.
26 grudnia 2022 roku w Klenicy panuje niepokój i strach.
Jest wieczór, a Danuty nigdzie nie ma.
Co więcej, jedna z wnuczek postanawia zadzwonić na policję z prośbą o przyjechanie na teren posesji babci, ponieważ podejrzewa, że stało się z nią coś strasznego.
I tak we wtorek 27 grudnia 2022 roku na posesji Danuty pojawiają się policjanci wspierani przez Straż Pożarną.
Funkcjonariusze przeszukują zabudowania gospodarcze na terenie jej domu w Klenicy.
Atmosfera jest bardzo napięta, nikt nie wie gdzie jest Danuta, ale co chyba najbardziej niepokojące to fakt, że bliscy od razu zakładają, że stało się coś strasznego.
Nie da się ukryć, że przeczucia rodziny nie zawiodły i wkrótce poszukiwania przynoszą makabryczny wynik, bo w przydomowej komórce śledczy odkrywają ukryte pod warstwą betonu zwłoki, a ciało należy do Danuty.
Miejsce znalezienia zwłok i sposób ich ukrycia, w ogóle sam fakt, że zostały ukryte, no wskazują oczywiście jasno, że doszło do zabójstwa.
A skoro ciało zostało ukryte na terenie posesji rodziny G, no to bardzo szybko pozwala przecież wysnuć wniosek, że sprawcą może być i zapewne jest ktoś z najbliższej rodziny.
Matkę i babcię i to jeszcze w święta Bożego Narodzenia?
Aby spróbować odpowiedzieć na to pytanie, właściwie to na te pytania, musimy zagłębić się w relacje rodzinne państwa G. Opowiedziałam już o tym, że Danuta miała dwoje dzieci.
Powiedziałam o tym, że był syn Dominik, ale była też córka Elżbieta i jej córka, wnuczka dla Danuty, Klaudia,
I to właśnie z ich relacji wyłania się obraz domu pełnego konfliktu i przemocy psychicznej.
Dominik od lat popadał w poważne spory z matką, które później przeradzały się w awantury.
Danuta czuła się w swoim własnym domu zagrożona.
Opowiadała bliskim, czyli głównie Elżbiecie, że syn i jego rodzina ją wyzywają, popychają, a nawet biją.
Przez lata Danuta wielokrotnie szukała pomocy u władz.
Wzywała policję niemal regularnie, gdy tylko czuła się zagrożona przez agresywne zachowania syna.
A rodzina była bardzo dobrze znana miejscowej policji, jednak interwencje często kończyły się tylko pouczeniami.
W 2016 roku i po raz kolejny w 2022 roku założono nawet niebieską kartę w związku z podejrzeniem przemocy domowej wobec Danuty.
Niestety za każdym razem lokalny zespół do spraw przeciwdziałania przemocy uznawał, że formalnie nie dochodziło do żadnej przemocy.
Stwierdzano jedynie silny konflikt rodzinny, a to się oczywiście według funkcjonariuszy zdarza.
Według pracowników tego zespołu w policyjnych zgłoszeniach brakowało np.
spuszczenie powietrza z koła roweru, albo np.
zbyt głośno grający telewizor, próbując udokumentować nękanie.
No i te częste wizyty funkcjonariuszy nie poprawiły jednak sytuacji, wręcz ją zaogniały.
No i w ocenie córki i wnuczek Danuty instytucje latami bagatelizowały sygnały świadczące o tym, że w domu dzieje się naprawdę źle.
A z kolei ci funkcjonariusze nie reagowali, no bo nie było aż tak źle w tych zgłoszeniach Danuty, żeby interweniować.
Nie ma paragrafu, który mówi o tym, że nie można na przykład puszczać zbyt głośno telewizora.
Pomagała wychować wnuki, zwłaszcza kiedy Dominik wraz z żoną wyjeżdżali do pracy za granicę.
o tym, że mogła też ułatwić ten wyjazd Dominika i jego żony, po to, żeby jak najszybciej oni właśnie opuścili to gniazdo rodzinne, żeby, kolokwialnie mówiąc, dali jej spokój.
Ona wzięła na karp swoje wychowanie tych wnuków właśnie po to, żeby syna nie było daleko.
Z kolei według wnuczki Klaudii babcia zawsze starała się wspierać właśnie Dominika i jego dzieci kosztem własnego komfortu.
Niestety z czasem dom, w którym wszyscy mieszkali, stał się miejscem odizolowania Danuty.
To jest też jeden z absolutnie standardowych mechanizmów przemocy domowej.
Dominik urządził posesję już tak według swoich, według swojego uznania swoich potrzeb, tak jakby to była twierdza.
Zamontował kamery monitoringu, trzymał na podwórku dwa groźne psy, które często były spuszczone luzem.
Nawet ogrodzenie podłączył pod prąd.
Sąsiedzi bali się wchodzić na teren jego gospodarstwa.
Danuta z kolei praktycznie nie miała żadnych świadków swoich konfliktów z synem, no bo nie można było zareagować.
Kto by ryzykował porażenie prądem, czy bycie pogryzionym przez agresywnego psa, gdyby nawet coś słyszał.
Więc nie było żadnych dowodów.
Coraz częściej, nie mogąc liczyć na tę realną pomoc, nagrywała Danuta kłótnie z Dominikiem, żeby zebrać dowody jego agresji.
Na nagraniach, do których dotarli potem dziennikarze, słychać wzajemne oskarżenia, wulgarne wyzwiska.
Na jednym z nich Danuta rozpaczliwie pyta syna, jak długo będziesz mnie gnębił, na co Dominik odpiera,
że tyle, ile będzie trzeba, zarzuca jej wtedy kłamstwa, grozi, że wszystko nagra, ale on tego nie nagrywa.
Relacje między nimi są pełne oczywiście poczucia krzywdy, negatywnych emocji z obu stron.
Czasami nawet trudno stwierdzić w tych kłótniach, kto tak naprawdę ma rację, bo to już są tak wyskalowane emocje, że nikt nie zachowuje się racjonalnie.
Konflikt osiąga apogeum, kiedy Danuta w końcu postanawia, bo pamiętajmy, co zrobiła jeszcze za życia męża, odebrać synowi podarowany wcześniej majątek.
Czuje się szykanowana i zagrożona, więc zwraca się do prawnika, żeby cofnąć darowiznę domu i ziemi na rzecz swojego syna dla niego,
Oznaczałoby to widmo utraty dachu nad głową, w który, jak twierdził, włożył wiele pracy i pieniędzy.
No i ta zapowiedź matki oczywiście, co robi, zaostrza rodzinny spór o dom.
Sytuację próbowała wielokrotnie ratować córka Danuty, Elżbieta, która wcześniej sama zerwała kontakt z matką z powodu nieporozumień.
Jeszcze na miesiąc przed tragedią Klaudia, czyli wnuczka od strony córki, proponuje babci schronienie u siebie, żeby wyrwać ją z toksycznego otoczenia, ale Danuta odmawia opuszczenia własnego domu, mówi rodzinie, że dłużej tego nie wytrzyma, ale z drugiej strony wierzy, że sprawę załatwi prawnie.
Nie chce uciekać z domu, bo przecież w tym domu przeżyła całe swoje życie, wychowała tam dzieci, wychowała wnuki.
Poza tym może też myśleć Danuta tak, to jest moja spekulacja, że jeżeli ona ten dom opuści, to pozwoli Dominikowi ten majątek przejąć, że on się tam już całkowicie obwaruje, odgrodzi od świata i przejmie ten majątek już na zawsze i ona już nigdy nie będzie mogła tam wrócić.
Niestety ta decyzja, ta determinacja Danuty, żeby walczyć o swoje, pozostając na miejscu tego konfliktu, kończy się dla Danuty tragicznie.
26 grudnia 2022 roku, w drugi dzień świąt, w domu Danuty atmosfera jest koszmarna.
Tego dnia policja interweniuje tam aż dwa razy.
Danuta najprawdopodobniej wzywa patrol po awanturach z synem, za każdym razem funkcjonariusze odjeżdżając, nie zabierając nikogo ze sobą.
Konflikt zostaje przez nich znowu zbagatelizowany i potraktowany jako rodzinna sprzeczka.
Też nie wiem, jak tam wygląda kwestia alkoholu, no z racji tego, że są to święta, to to alkohol może być.
W każdym razie kilka godzin po ostatniej interwencji dochodzi do tragedii.
Danuta jest wtedy w łazience, gdy nagle zostaje brutalnie zaatakowana.
Myślę, że nikogo z nas nie zdziwi, jeśli powiem, że jest to Dominik.
Dominik ją atakuje, uzbrojony w żyłkę do podkaszarki, w założonych gumowych rękawicach, żeby sam nie skaleczyć swoich dłoni.
Rzuca się na swoją matkę, towarzyszy mu przy tym 25-letni Marcin, wnuk Danuty, którego wychowywała pod nieobecność rodziców.
Marcin chwyta babcię, unieruchamiając jej ręce, podczas gdy Dominik zarzuca jej na szyję nylonową żyłkę i zaciska pętlę z całej siły.
Danuta desperacko walczy o swoje życie, potem świadkowie relacjonują, że słychać było charczenie ofiary i uderzenia butami o podłogę, jednak Danuty nie starcza sił.
przez krótką chwilę walczy i w końcu po kilkudziesięciu sekundach szamotaniny słabnie zaczyna się usuwać na ziemię.
Wnuk puszcza babcię, gdy ta traci przytomność, przerażony tym, co zrobił.
Ucieka do kuchni, robi mu się niedobrze na widok konającej babci, jednak jego ojciec Dominik nie przerywa ataku.
By mieć pewność, że Danuta nie przeżyje, zacieśnia trzykrotnie pętlę z żyłki na jej szyi.
Kiedy Danuta już nie oddycha i leży bezwładnie, Dominik wzywa syna z powrotem i teraz zmusza go do tego, żeby zatrzeć ślady i ukryć ciało.
Wspólnie przystępują do dalszej części planu, mianowicie zaczynają pozorować zaginięcie, więc zawijają ciało Danuty.
Według ustaleń sekcji zwłok przyczyną śmierci jest uduszenie przez zadzierżgnięcie żyłką na szyi.
Dominik i Marcin ładują zwłoki babci i matki na taczkę, wywożą z domu do pobliskiej komórki gospodarczej na terenie posesji.
Okazuje się też później, że Dominik przygotował sobie to miejsce zawczasu, więc to nie był jakiś afekt, tylko on już się na to szykował dłuższego czasu.
Wcześniej wykopał w betonowej posadzce dość głęboki dół, taki jak grób, zapewne planując już ukrycie ciała.
No i właśnie do tego dołu, do tej dziury ojciec wraz z synem wkładają ciało Danuty, zasypują ziemię, a następnie zalewają wszystko betonem.
Nie wiem, czy ten beton też jest zawczasu przygotowany, chociaż nie wiem, czy można tak zrobić.
Na wierzchu układają płytki ceramiczne, żeby świeży beton się nie rzucał w oczy i w taki oto sposób zwłoki Danuty zostają zamurowane w podłodze tej komórki, dokładnie tak jak to zaplanował Dominik, żeby ta zbrodnia nie pozostawiła żadnych śladów.
Po ukryciu ciała Dominik usiłuje upozorować sytuację na zaginięcie matki, więc 27 grudnia, z tego co rozumiem, bo źródła mówią, że to był 26, ale skoro 27 dopiero rozpoczęto poszukiwania,
A nie słyszałam o tym, żeby były jakieś trudne warunki pogodowe, więc podejrzewam, że jest to dzień po świętach, zgłasza na policję sam zaginięcie Danuty, licząc, że odsunie od siebie w ten sposób podejrzenia, próbuje przekonać wszystkich, że matka gdzieś wyjechała, że przepadła bez wieści.
Ale w rodzinie oczywiście są osoby, które nie wierzą w tę wersję.
Wnuczka Danuty, czyli córka Elżbiety, nabiera podejrzeń, że stało się coś złego.
Bo znając dotychczasowe groźby Dominika i też eskalację przemocy w ostatnich miesiącach, tygodniach, a już w ogóle nie mówiąc o ostatnich dniach,
I to właśnie jej reakcja sprawia, że policja ponownie pojawia się na posesji następnego dnia, tym razem oczywiście podejmując działania operacyjne.
Podejrzenia od samego początku koncentrują się na synu i wnuku, no bo to oni ostatni widzieli ją żywą.
I kiedy 27 grudnia śledczy z nimi rozmawiają, to oni od razu pękają.
Przyznają się obaj, zostają formalnie zatrzymani przez policję, a prokuratura wszczyna śledztwo pod kątem.
Zabójstwa.
Bardzo szybko śledczy odkrywają grób Danuty, rozkuwają beton, wydobywają jeszcze świeże ciało Danuty, na którym znajdują ślady przemocy, zgodne z wersją, że została uduszona za pomocą cienkiej linki, bo to już wiedzą od Marcina i Dominika.
Oczywiście okoliczności ukrycia zwłok wskazują na udział osób trzecich, no więc jakby nie ma w ogóle wątpliwości, co się stało.
Jest ciało, są dowody i jest przyznanie się do winy.
I już dzięki temu właśnie 29 grudnia 2022 roku prokurator przedstawia Dominikowi i Marcinowi zarzut zabójstwa Danuty w zamiarze oczywiście bezpośrednim, działając wspólnie i w porozumieniu.
Śledczy ustalają, że została Danuta uduszona, jej ciało ukryte pod betonową wylewką w budynku gospodarczym.
Sąd na wniosek prokuratury zastosował wobec obu mężczyzn tymczasowy areszt na okres trzech miesięcy, który oczywiście był przedłużany aż do czasu procesu.
Dominik i jego 25-letni syn Marcin nie mieli w praktyce szans na odzyskanie wolności przed rozprawą, bo za zarzut zabójstwa groziła im kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności.
Poza tym w toku śledztwa prokuratura zamierzała i zresztą co zrobiła później, badała również wątki znęcania się nad Danutą przed śmiercią, no bo na jaw wychodzą informacje o wieloletnim konflikcie, o przemocy w tej rodzinie.
Więc obu zatrzymanym oprócz zabójstwa postawiono jeszcze dodatkowe zarzuty dotyczące właśnie wcześniejszego fizycznego i psychicznego znęcania się nad matką i nad babcią.
Sprawa ma więc wymiar nie tylko jednorazowej zbrodni, ale długotrwałego dramatu ofiary.
Śledczy oczywiście od początku biorą pod uwagę motyw materialny i konflikt o dom jako tło tego zdarzenia.
Przesłuchania świadków, w tym Elżbiety, córki Danuty i sąsiadów, potwierdzają, że między Danutą a Dominikiem od dawna istniał ostry spór o własność gospodarstwa.
Danuta planowała odwołać darowiznę domu z powodu właśnie doznawanych krzywd.
A to zapewne mogło skłonić syna oczywiście do desperackiego kroku, żeby rozwiązać ten swój problem, oczywiście ostateczną przemocą.
Dodatkowo też ustalono, że w dniu zabójstwa policjanci faktycznie dwukrotnie interweniowali w domu Danuty, no ale za każdym razem uznawali, że strony powinny same sobie dochodzić swych racji, pogodzić się przy świątecznym stole.
więc udzielano im jak zwykle jedynie pouczeń.
No i niestety właśnie z tego powodu ta opieszałość funkcjonariuszy sprawiła, że kilka godzin później doszło do tragedii.
Śmierć Danuty nastąpiła wkrótce po drugim odjeździe patrolu, więc można przypuszczać, że obecność policji...
paradoksalnie tylko upewniła mężczyzn, że muszą działać szybko, skutecznie i ostatecznie, zanim znów ktoś wezwie pomoc i być może któregoś z nich, nie wiem, ktoś zabierze do aresztu albo gdzieś tam zatrzymają.
Wszystko oczywiście to dodaje w sprawie wydźwięku ogromnej tragedii, której można było uniknąć, gdyby wcześniejsze sygnały przemocy, których było mnóstwo, gdyby właśnie je potraktowano poważniej.
Akt oskarżenia przeciwko Dominikowi i Marcinowi zostaje skierowany do Sądu Okręgowego w Zielonej Górze w pierwszej połowie 2023 roku.
Oskarżeni wtedy odpowiadają za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem, a Dominik dodatkowo za znęcanie się nad matką.
Podczas procesu obaj zasadniczo nawet nie kwestionują swojej winy.
Dominik, który był głównym sprawcą duszenia, wyraża w sądzie skruchę, próbuje tłumaczyć się silnymi emocjami.
W swoich ostatnich słowach przed wyrokiem zwraca się do rodziny i wymiaru sprawiedliwości z przeprosinami.
Przyznaje tutaj cytat, z mojej winy nie żyje moja mama.
Dodaje też, że nie wie co nim wtedy kierowało, zapewnia sąd, że chciałby w przyszłości wrócić do normalnego życia, do swojej żony, pozostałych dzieci.
Marcin również przyznaje się do udziału w zbrodni, chociaż stara się umniejszyć swoją rolę.
Twierdzi, że absolutnie nie planował zabójstwa, jedyne co zrobił to po prostu był w chwili dokonywania czynu, kiedy po prostu ojciec zabijał babcię.
Mimo to dowody, m.in.
zeznania samego Dominika i zabezpieczone ślady potwierdzają, że Marcin aktywnie pomagał w zabójstwie, przytrzymując babcię w krytycznym momencie.
Rozprawa ujawnia wstrząsające szczegóły przygotowań do zabójstwa.
Sąd ustala, że Dominik szczegółowo zaplanował pozbawienie życia matki, wybrał miejsce, czyli korytarz, gdzie łatwo posprzątać.
Moment wybrał także, kiedy ofiara była sama i bezbronna.
Zapewnił sobie też pomoc syna, żeby Danuta nie miała żadnej szansy na obronę, a już takim ostatecznym dowodem tej premedytacji było wcześniejsze wykopanie dołu na zwłoki.
i zgromadzenie materiałów do zabetonowania ciała, więc nie ma mowy o afekcie.
Sędziowie też zwracają uwagę, że zabójstwo zostało przemyślane, zaplanowane, szczegółowo i bez emocji przygotowane.
Jednocześnie proces skupia się też na ustaleniu motywów i kontekstu, bo obrona stara się wykazać, że długoletni konflikt rodzinny doprowadził oskarżonych do desperacji, do ostateczności.
Z kolei sam Dominik mówi przed sądem o lęku przed utratą domu, w którym się wychował, który remontował.
Biegli psychologowie i zeznania bliskich opisują klimat domu, tamtego domu jako pełnego wzajemnych pretensji, wrogości.
No i ostatecznie sędzia w ustnym uzasadnieniu wyroku przyzna, że niewątpliwie mamy do czynienia z wielopłaszczyznowym konfliktem rodzinnym, gdzie do nieporozumień dochodziło na skutek zachowań obu stron.
Relacje między Danutą a Dominikiem były wyniszczające emocjonalnie dla całej rodziny.
Bo tam było mnóstwo poczucia krzywdy, negatywnych emocji, wzajemnych oskarżeń, obwiniania, agresji, wulgaryzmów, też ogromnej frustracji.
Wyrok sądu pierwszej instancji zapada w lipcu 2024 roku przed Sądem Okręgowym w Zielonej Górze.
47-letni wówczas Dominik zostaje uznany winnym zabójstwa matki i skazany na 25 lat pozbawienia wolności.
Z kolei wtedy już 27-letni Marcin zostaje uznany za współwinnego zabójstwa i otrzymuje karę 13 lat i 1 miesiąca więzienia.
Sąd pierwszej instancji uznaje również winę Dominika w zakresie wcześniejszego znęcania się nad matką.
Co jednak nie wpływa znacząco na wymiar kary, biorąc pod uwagę i tak długą karę za zabójstwo.
Uznano, że córka mimo własnych zatargów z matką doznała krzywdy poprzez definitywną utratę możliwości pojednania się z Danutą w przyszłości.
To też ciekawe, że także ona była skonfliktowana.
Wyrok okręgowy nie był prawomocny, bo zarówno prokuratura, pełnomocnik oskarżycielki posiłkowej, czyli Elżbiety, jak i obrońcy oskarżonych, wszyscy wnoszą apelację.
Prokurator domagał się zaostrzenia kardy dożywocia dla obu sprawców z uwagi na bestialski charakter zbrodni.
Natomiast obrona złagodzenia obu wyroków
działanie w afekcie i wieloletnie prowokacje ze strony Danuty.
6 lutego 2025 roku, czyli jeszcze w tym roku, Sąd Apelacyjny w Poznaniu rozpoznaje odwołania i wydaje prawomocny wyrok w tej sprawie.
Wyroki zasadnicze zostają utrzymane, czyli Dominik spędzi 25 lat w więzieniu, zaś Marcin 13 lat i 1 miesiąc.
Sąd apelacyjny częściowo uniewinnia jednak Dominika od dodatkowych zarzutów znęcania się nad matką, uznając, że przy wcześniejszych interwencjach brak było jednoznacznych dowodów przestępstwa, ponieważ relacje organów ścigania również kwalifikowały je raczej jako, daję tutaj cudzysłów, konflikt.
I na mocy wyroku apelacyjnego obniżono też kwotę za dość uczynienia, to moim zdaniem bardzo ciekawe dla Elżbiety, łączną sumę 40 tysięcy złotych zmniejszono do 20, czyli po 10 tysięcy od każdego ze skazanych i teraz ciekawe jak sąd to uzasadnia.
Bo uzasadnia tę zmianę tym, że relacje Elżbiety z matką również były bardzo złe i córka faktycznie odcięła się od Danyty na długo przed jej śmiercią, więc w tej sytuacji odszkodowanie ma rekompensować jedynie utratę szansy na ewentualnie naprawienie relacji w przyszłości, a nie faktyczną emocjonalną więź, której de facto w ogóle nie było.
Co mnie ciekawi, to właśnie ta wycena, że 20 tysięcy jest warta więź, a 20 tysięcy możliwość pojednania w przyszłości.
To taka ciekawostka w cenniku uczuć.
W ustnym uzasadnieniu wyroku apelacyjnego sędzia akcentuje dwa główne aspekty sprawy, czyli z jednej strony nadzwyczajną brutalność i zaplanowanie zabójstwa, z drugiej toksyczne realia rodzinne, które stanowiły tło tej zbrodni.
Sędzia stwierdza, że gdyby patrzeć na czyn oskarżonych bez kontekstu wieloletniego konfliktu rodzinnego, to zasługiwałby on na najwyższy wymiar kary, czyli dożywotnie więzienie.
Sprawa zabójstwa Danuty ujawniła bolesne podziały w rodzinie, które istniały na długo przed świętami 2022 roku.
Po wydaniu wyroków rodzina musi mierzyć się z konsekwencjami zarówno prawnymi, jak i osobistymi, bo Dominik będzie już w starszym wieku, kiedy wyjdzie na wolność.
Będzie miał 70 lat mniej więcej.
Żona Dominika, która przez lata stała po jego stronie konfliktu z teściową, również ponosi pośrednie skutki tragedii.
Chociaż powiedziałabym też, że bezpośrednio, bo nie została oskarżona o współudział w zabójstwie, prawdopodobnie nie brała bezpośredniego udziału w morderstwie, niemniej według relacji samej Danuty i dokumentów niebieskiej karty, synowa miała w przeszłości wspierać męża w szykanowaniu teściowej.
Po śmierci Danuty, żona Dominika publicznie broniła męża i syna, obarczając winą za całą sytuację Danutę.
W wielu wypowiedziach dla mediów stwierdziła, że to nie wina chłopaków, tylko jej, nazywając teściową osobą konfliktową i sugerując, że to wina Danuty.
właśnie teściowej, że to ona bez powodu wzywała policję niemal codziennie.
Twierdziła też, że zabójstwo nie było zaplanowane, a mąż po prostu już nie wytrzymał.
Chciała też przekonać, że doszło do czynu w afekcie.
No i to tylko pokazuje też, że nie zaakceptowała wyroku sądu, uznając zbrodnię, czy ten wyrok, który uznawał zbrodnię za zaplanowaną.
Z kolei dowody, jak wykopanie grobu i przygotowanie betonu, jakby zupełnie to pomijała, ten fakt, ten aspekt.
Też uważała, że to było właśnie w afekcie, no ale to jednak świadczy o wyrachowaniu i zaplanowaniu.
Póki co też nie wiadomo, czy rodzina Dominika będzie na niego czekać po odbyciu kary.
W trakcie procesu on deklarował silne więzi z żoną, ale z drugiej strony to właśnie żona i dzieci przez lata również żyli w atmosferze nienawiści do Danuty.
Być może więc i dla nich ta tragedia stała się jakimś wstrząsem.
Być może, nie wiem, odetchną nagle z ulgą i zobaczą, że właśnie, bo nie ma Danuty tam fizycznie, ale nie zniknęła tam tylko jedna osoba, tylko zniknęły dwie, które ten konflikt generowały, więc może ten wniosek też będzie próżny, bo...
będzie taki sztuczny, prawda, bo wyeliminowane są dwie osoby, a nie tylko jedna i będzie można zobaczyć, jak ta druga pozostała się zachowuje, więc na 25 lat to jest bardzo dużo czasu, to jest ćwierć wieku.
Nie wiadomo, czy ktoś będzie tyle czekał.
Z kolei Marcin, czyli wnuk, został skazany na 13 lat więzienia w momencie, więc gdy wyjdzie na wolność, będzie około 40.
Więc to też okropne, bo straci całą młodość przeznaczoną na zakładanie rodziny, na budowanie swojej kariery zawodowej.
Sąd uznał go za pełnoprawnego współsprawcy zabójstwa, mimo że obrona próbowała przedstawiać go jako osobę pod silnym wpływem ojca.
To też ciekawe, że obrona broni Dominika z jednej strony jako osobę pod wpływem emocji, która zabija matkę, z drugiej strony to jego obarczają winą za nakłonienie syna do współsprawstwa.
Według Klaudii, wnuczki Danuty od strony Elżbiety, Marcin od dziecka był wychowywany w atmosferze agresji, ślepego posłuszeństwa wobec Dominika.
Też był zaszczuty wręcz przez ojca, który kazał dzieciom wykonywać wszystkie polecenia jak w wojsku.
I te relacje sugerują, że młodszy z zabójców po prostu mógł w pewnym sensie być ofiarą toksycznego wychowania, mimo to sąd podkreślił, że nie zdołał on się sprzeciwić złu.
ale nawet aktywnie uczestniczył w zbrodni, mógł na przykład się tylko patrzeć, prawda, jako bierny obserwator, a jednak przytrzymywał babcię, stał się, można tak powiedzieć, gwarantem powodzenia planu swojego ojca.
Zresztą Marcin podczas duszenia babci na moment się wycofał, ale potem powrócił pomagać w ukrywaniu ciała, czyli...
Jednak ta chęć doprowadzenia tego czynu do końca była silniejsza.
Chociaż nie wiem, może tutaj teraz będą jacyś psychologowie, którzy będą w stanie wytłumaczyć ten czyn, czy właśnie to jest pokonanie własnych słabości, czy to jest ta premedytacja, czy to jest właśnie ulegnięcie złu, podążanie za tym złem, czy na przykład właśnie bycie zastraszonym przez ojca.
To, że jeszcze pomagał w ukrywaniu ciała babci, obciąża go niemal tak samo jak głównego sprawcę.
A może się bał, że ojciec zrobi z nim to samo, skoro był w stanie zabić własną matkę, to dlaczego ma nie zabić własnego dziecka?
O dalszych losach Marcina poza więzieniem niewiele wiadomo.
Nie ujawniono, czy okazał skrucha, tak jak ojciec, ani jakie relacje łączą go dzisiaj z matką i z rodzeństwem po tym, co się stało.
Podejrzewam, że bardzo dobre, skoro żona cały czas stoi murem za mężem, to tym bardziej będzie stała murem za synem.
Elżbieta, drugie dziecko Danuty, która była skonfliktywana z matką przed jej śmiercią po tragedii, musiała zmierzyć się z poczuciem winy i żalu, no bo wprawdzie ich wzajemne pretensje sprawiły, że nie utrzymywały kontaktu, ale Elżbieta podkreślała, że latami informowała.
i ostrzegała wszystkich, że kiedyś dojdzie do tragedii i że nikt nie brał poważnie ostrzeżeń o agresji Dominika.
Ja też jestem bardzo ciekawa, jak te relacje w tym domu wyglądały jeszcze za życia ojca, męża Danuty, ojca Dominika.
Zresztą po śmierci Danuty to właśnie Elżbieta występowała jako oskarżyciel posiłkowy, dążąc jednak do sprawiedliwości dla Danuty.
Córki Elżbiety również głęboko przeżyły tę tragedię, bo to jedna z nich, chyba to była Klaudia, wykazała się odwagą i miłością do babci, zgłaszając podejrzenie zabójstwa policji, mimo że oznaczało to oskarżanie własnego wujka i kuzyna, którzy nie należeli do osób łagodnych.
Klaudia wspominała, że bała się Dominika od dziecka.
bo był agresywny.
Kiedy była mała, szczuł ją psem, kiedy bawiła się z innymi dziećmi.
Do dzisiaj zresztą uważa, że wszyscy, którzy latami przykładali rękę do dręczenia babci, ponoszą moralną odpowiedzialność za jej śmierć.
Tragedia w klenicy odcisnęła piętno również na społeczności lokalnej, bo sąsiedzi przyznają, że wiedzieli o ciągłych awanturach w domu Danuty, ale nikt nie spodziewał się tak skrajnego finału.
Wielu z nich jest zszokowanych faktem, że syn zamordował własną matkę, że zamurował jej ciało na terenie gospodarstwa, usiłując zatuszować zbrodnię.
No to zbrodnia jak z filmów, a zdarzyła się w małej klenicy.
Niektórzy mieszkańcy wsi jednak szczerze przyznają, że Danuta była osobą konfliktową i że rodzinne kłótnie traktowali jako ich wewnętrzną sprawę, bo to po prostu były dwie osoby, które równo przykładali rękę do tego konfliktu, chociaż nie było mowy o tym, żeby Danuta stosowała też przemoc fizyczną.
To nie zmienia faktu, że absolutna większość mieszkańców Klenicy potępia czyn Dominika i Marcina.
Nawet jeśli Danuta bywała trudna we współżyciu, to nikt nie ma wątpliwości, że pozbawienie jej życia w tak okrutny sposób jest absolutnie niewybaczalne.
Dziś Klenica kojarzy się też wielu przede wszystkim z tą wstrząsającą sprawą.
I pozostaje też przestrogą, jak nierozwiązane konflikty rodzinne mogą eskalować do niewyobrażalnej przemocy.
Bo sprawa Danuty jest też gorzką lekcją dla instytucji.
Pokazuje, że sygnałów domowej przemocy nie wolno ignorować, bo zlekceważone wołanie o pomoc zazwyczaj zawsze przerodzi się w tragedię.
Dziękuję Wam dzisiaj za uwagę.
Proszę Was o to, żebyście reagowali, żebyście dbali o siebie i byli bezpieczni.
Ostatnie odcinki
-
220. Wybaczyć zabójcy. Igor Wyszyński-Karłoski
31.01.2026 23:00
-
Sprawa Krzysztofa Gonciarza
28.01.2026 07:12
-
219. Krzysztofa można było uratować wiele razy....
25.01.2026 19:39
-
218. Kto umrze pierwszy? Artur Bryliński i Sław...
18.01.2026 22:30
-
217. Kryminalne podsumowanie 2025 roku
01.01.2026 18:21
-
216. Ostatnie święta | Danuta G. | Klenica
28.12.2025 17:50
-
215. Nie ten człowiek, nie ten dowód | Monika B...
21.12.2025 17:00
-
214. A ja sobie będę dalej żył | Robert Banach ...
14.12.2025 17:55
-
213. Prawdziwy „dom dobry”. Honorata K.
07.12.2025 21:56
-
212. Dwa ciosy w ciszy. Ilona Borysowicz
30.11.2025 18:00